Kilka dni temu rozważałem w jakim stopniu Indeks Wolności Gospodarczej (HFI) tworzony przez Heritage Foundation mierzy wolność gospodarczą w potocznym rozumieniu tego terminu. Okazało się, że najważniejsze elementy rankingu wolności gospodarczej kwantyfikują efektywność administracji rządowych – co z jednej strony tłumaczy dlaczego na czele rankingu są bogate, rozwinięte państwa (mają efektywne instytucje biurokratyczne) a z drugiej wyjaśnia dlaczego czołówkę zestawienia okupują państwa nie kojarzące się z wolnością gospodarczą, na przykład Dania czy Kanada.
Postanowiłem przez chwilę ‘pobawić się’ danymi. Okazało się, że Heritage Freedom Index (Index of Economic Freedom) jest kopalnią fascynujących korelacji lub ich braku. Weźmy pierwszą z brzegu korelację pomiędzy punktacją HFI a PKB per capita dla całej puli państw: oszałamiające 0,07. Czytelnicy mogą sobie oczywiście zapamiętać tę liczbę w celu wyprowadzania z równowagi zwolenników tezy o tym, że wolność gospodarcza kreuje dobrobyt (tezy sensownej i intuicyjnej), trzeba jednak pamiętać, że badawcza wartość tej korelacji zmierza do zera. Powodów jest wiele: od zniewolonych gospodarczo bogatych państw naftowych po konstatacje, że HFI mierzy wolność gospodarczą w ostatnim czasie a PKB per capita jest wynikiem procesów trwających dekady czy stulecia.
Dlatego w swojej analizie skupiłem się tylko i wyłącznie na państwach OECD, co więcej, zrobiłem także analizę dla państw OECD bez rynków wschodzących (odrzuciłem Czechy, Meksyk, Polskę, Słowację, Turcję i Węgry) a więc tylko dla najbogatszych z najbogatszych państw. Miłośnicy liczb znajdą dużo radości w analizie tej macierzy korelacji dla państw OECD. Wskaźniki zaznaczone niebieskim kolorem to realne wskaźniki gospodarcze z oficjalnych statystyk OECD:
Proszę zwrócić uwagę, że także w państwach OECD nie ma korelacji pomiędzy wynikiem HFI a wolnością fiskalną i poziomem wydatków rządowych. Istnieje natomiast silna pozytywna korelacja pomiędzy rezultatem w HFI a prawami własności i wolnością od korupcji. Niska pozytywna korelacja pomiędzy wynikiem w HFI a wolnością handlu międzynarodowego to najprawdopodobniej efekt Unii Europejskiej. Warto zauważyć, że w dla rozwiniętych państw OECD korelacja pomiędzy HFI z wolnością fiskalną i wydatkami rządowymi jest pozytywna i różna od zera (odpowiednio: 0,26 i 0,46)
Naprawdę interesujące spostrzeżenia pojawiają się przy analizie dolnej części tabeli. Po pierwsze, korelacja pomiędzy wskaźnikiem wolności gospodarczej a PKB ‘na głowę’ i PKB ‘na przepracowaną godzinę’ nie jest tak bardzo wysoka jak podpowiadałaby to intuicja. W przypadku państw rozwiniętych, ta korelacja jest praktycznie pomijalna (odpowiednio: 0,27 i 0,13). Przy okazji: zdecydowanie preferuję wskaźnik PKB per hour worked jako miarę rozwoju gospodarczego od wskaźnika PKB per capita – zwłaszcza w obrębie najlepiej rozwiniętych państw. Proszę zwrócić uwagę, że poziom rozwoju gospodarczego ( PKB per…) jest najsilniej pozytywnie skorelowany z prawami własności, wolnością od korupcji i wolnością inwestycji.
Specjalnie dla jednego z czytelników bloga sprawdziłem jak z poszczególnymi elementami HFI skorelowany jest wskaźnik ‘uzwiązkowienia’ siły roboczej (odsetek członków związków zawodowych w pracujących na etacie ogółem). Brak korelacji z ‘wolnością rynku pracy’. Proszę także zwrócić uwagę, że ‘uzwiązkowienie’ wydaje się nie niszczyć wzrostu produktywności.
Kolejny wskaźnik to Gini coefficient, który mierzy nierówność dochodową społeczeństwa. Uwaga: tutaj korelacje należy interpretować na odwrót ponieważ im niższy GINI tym mniejsze nierówności dochodowe. Proszę zwrócić uwagę, że jedynymi elementami Indeksu Wolności Gospodarczej negatywnie skorelowanymi z egalitaryzmem dochodowym społeczeństwa są wolność fiskalna i wydatki rządowe.
Wreszcie, moim zdaniem, najbardziej istotne zestawienie: HFI i średnia roczna zmiana produktywności gospodarek, a więc zestawienie, które pokazuje dynamikę zmian w gospodarkach. Co się okazało? Występuje niewielka ujemna korelacja pomiędzy poziomem wolności gospodarczej a tempem wzrostu efektywności pracy – zarówno w długim okresie jak i krótkim okresie. Warto jednak zauważyć, że dwa elementy HFI, wolność fiskalna i wydatki rządowe, w tym przypadku są intuicyjnie pozytywnie skorelowane z tempem wzrostu efektywności pracy, przynajmniej w krótkim terminie (dla państw rozwiniętych OECD ta korelacja wynosi odpowiednio 0,41 i 0,35). W długim terminie tej korelacji już nie można dostrzec.
W dyskusji pod poprzednim tekstem, jeden z czytelników zauważył, że analitycy Heritage Foundation zapewne nie przeprowadzali złożonej analizy tworzonego przez siebie indeksu. Po krótkim czasie spędzonym z tymi danymi teza ta wydaje się mi całkiem sensowna.
W każdym razie, wydaje mi się, że te proste zestawienia powinny skłonić do zrewidowania poglądów na temat tego czym jest wolność gospodarcza i jakimi kanałami pobudza wzrost gospodarczy.


Parę refleksji:
1. Z danych, które podałeś wynika, że duże znaczenie dla pozycji kraju w “Index of Economic Freedom” oraz dla poziomu jego rozwoju gospodarczego ma ochrona praw własności oraz wolność od korupcji. To mnie nie dziwi, bo jeśli własność nie jest w jakimś kraju chroniona i można ją w każdej chwili stracić ( z powodu upaństwowienia jej przez populistyczny rząd, bądź przez nieskuteczność policji i wymiaru sprawiedliwości w zwalczaniu kradzieży ), to rozwinięcie w tym kraju jakiejkolwiek działalności gospodarczej będzie zbyt ryzykowne i nieopłacalne. Zagranicznych inwestorów to odstraszy, a mieszkańców pobudzi do emigracji zarobkowej, zamiast do rozwijania lokalnej przedsiębiorczości. Korupcja też robi swoje, bo zwiększa koszty prowadzenia biznesu i koszty utrzymania wielu zwykłych ludzi, nie dając im przy tym niczego w zamian. Dlatego jej ograniczenie oraz zagwarantowanie praw własności, to pierwsze rzeczy, jakie należy zrobić, jeśli chce się zbudować wolną i dobrze rozwijającą się gospodarkę.
2. Myślę, że większe znaczenie dla wolności i dobrobytu od poziomu podatków i wydatków rządowych ma to, jak są one skonstruowane. Czym innym jest bowiem “zadaniowe” i “menedżerskie” wydawanie pieniędzy podatników, jak ma to miejsce w Nowej Zelandii, czy częściowe umożliwienie im bezpośredniego decydowania o kształcie wydatków państwa ( vide bon oświatowy w Szwecji ), a czym innym jest pozostawienie wszystkich decyzji w rękach etatowych urzędników i usztywnienie 80% wydatków budżetowych. Również jeśli chodzi o podatki, to ich wysokość, choć istotna, ma drugorzędne znaczenie. Najważniejsza jest natomiast konstrukcja systemu podatkowego ( moim zdaniem najlepszym wzorcem są zasady podatkowe sformułowane przez Adama Smitha ) oraz zadowolenie podatników z tego, co otrzymują w zamian za swoje pieniądze. Tak więc nie lekceważyłbym podatków i wydatków, uważam, że mają one duży wpływ na poczucie wolności i rozwój gospodarczy, ale spojrzałbym na nie szerzej, nie ograniczając się tylko do sprawdzenia jaki stanowią procent w PKB.
3. Nie zauważyłem informacji o tym jak wygląda korelacja między wolnością handlu międzynarodowego, a poziomem rozwoju danego kraju ( może jest, ale przeoczyłem ). To mnie ciekawi, głównie dlatego, że nie znam żadnego kraju, który osiągnąłby trwały dobrobyt dzięki autarkii, a sporo osób wierzy, że cłami, limitami importu i barierami dla inwestycji zagranicznych można zbudować potęgę gospodarczą.
Wnioski są dwa:
1.Wszystkie dzisiejsze ratingi to są po prostu…. sratingi
2.To czy kraj jest bogaty czy nie, czy jest “przyjazny” to zależy od jakości prawa, oraz inteligencji i rozsądku ludzi którzy prawa przestrzegają i podejmują kluczowe w państwie decyzje. Nie ma wpływu na dobrobyt natomiast czy dany kraj jest kapitalistyczny, socjalistyczny, komunistyczny czy może panuje w nim wspólnota pierwotna,
@ Ja
Jest Trade Freedom w macierzy korelacji – to wlasnie wolnosc handlu miedzynarodowego. Ale jak wspomnialem tutaj korelacje psuje UE, ktora daje wysokie wskazniki Trade Freedom dla uczestnicow unii celnej.