Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Rząd, który mówi, że może zbankrutować

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Rynek kapitałowy dnia 04.06.2010 | Komentarze (24) »

Fascynujące rzeczy dzieją się na Węgrzech. Po ośmiu latach rządów socjalistów władzę przejął prawicowy Fidesz. Jedną z pierwszych powyborczych decyzji Fideszu było powołanie komisji śledczej, której celem było odkrycie manipulacji księgowych (zaniżających węgierski dług i deficyt budżetowy), których miał się dopuścić socjalistyczny rząd.

Premier Węgier, Victor Orban i inni politycy Fidesz sugerowali, że gospodarka i finanse publiczne Węgier są w dużo gorszym stanie niż pokazują to oficjalne statystyki. Praktycznie do czwartku zachowanie polityków Fideszu nie odbiegało od ‘tradycyjnego zrzucania winy na poprzedni rząd’, które w przypadku Węgier ma zresztą silne podstawy.

Myślę jednak, że w piątek rzecznik węgierskiego rządu, Peter Szijjarto, przekroczył granicę oddzielającą ‘uprawianie polityki’ od ‘szkodzenia państwu’. Szijjarto powiedział między innymi (cytuję za Parkietem):

Węgry znajdują się w krytycznej sytuacji, gdyż poprzedni rząd manipulował statystykami oraz kłamał na temat stanu gospodarki kraju.

Mówienie o niewypłacalności naszego kraju nie jest przesadą.

Wcześniej, wiceprzewodniczący Fidesz powiedział:

Węgry mają małe szanse na uniknięcie kryzysu, w jaki wpadła Grecja.

W piątek węgierska giełda spadała nawet 8% by zakończyć dzień na poziomie -3,3%. Forint osłabił się 2% do euro. Koszt CDS na węgierskie obligacje wzrósł o 100 punktów bazowych do 430 pb.

Wielokrotnie powtarzałem, że państwa czy korporacje nie bankrutują z powodu negatywnych raportów analitycznych czy katastroficznych wypowiedzi. Przyczyny niewypłacalności zawsze leżą w bilansie.

Stwierdziwszy to co powyżej, muszę wyrazić bezgraniczne zdumienie sytuacją, w której rzecznik rządu sugeruje rynkom, że niewypłacalność państwa jest realnym scenariuszem. Tym bardziej, że sytuacja Węgier nie specjalnie pozwala mówić o groźbie niewypłacalności. Węgierski dług publiczny stanowi około 78% PKB (przy 125% w Grecji). Co więcej, krótkoterminowe zobowiązania zewnętrzne węgierskiego rządu to zaledwie 2,4% PKB (dług w walutach obcych, który musi być spłacony w okresie roku) czyli 2,6 mld euro. Przy czym węgierski rząd dysponuje jeszcze 12 mld euro z linii kredytowej IMF z 2008 roku. Trudno więc mówić o ryzyku niewypłacalności.

Potwierdzają to zresztą unijni politycy i rynkowi analitycy. Komisarz do spraw Ekonomicznych i Monetarnych powiedział, że węgierska gospodarka jest na drodze do ożywienia i pokazała pierwsze oznaki siły w pierwszym kwartale 2010 roku i w związku z tym wszelkie opinie o możliwej niewypłacalności są mocno przesadzone.

Postawę rzecznika rządu krytykują analitycy (cytuję za Parkietem):  Nie wspomina się o możliwości bankructwa kraju, jeśli jest się przedstawicielem rządu. Rynek jest szczególnie wyczulony na takie komentarze. Węgierska waluta znalazła się pod presją, co znaczy, że bank centralny może zostać zmuszony podnieść stopy, by jej bronić. To Timothy Ash z RBS.

Sytuacja na Węgrzech jest obecnie dużo lepsza niż w Grecji, ale wypowiedzi przedstawicieli rządu zdołały poważnie wystraszyć inwestorów. To Nigel Rendell z Royal Bank of Canada.

Mamy więc trzy możliwości. Pierwsza: rzecznik rządu zagalopował się w walce politycznej. Druga: węgierski rząd próbuje słownie zdewaluować forinta by poprawić konkurencyjność węgierskiego eksportu, na którym opiera się w dużym stopniu naddunajska gospodarka. Trzecia: wypowiedzi rzecznika rządu są elementem negocjacji z Komisją Europejską, w których węgierski rząd dąży do złagodzenia oszczędności budżetowych (tak sugeruje Parkiet – ale ta hipoteza nie ma większego sensu ponieważ wypowiedzi Szijjarto wskazują na konieczność cięć budżetowych).

W gruncie rzeczy, wszystkie trzy możliwości w nienajlepszym świetle stawiają komunikację węgierskiego rządu z rynkiem finansowym. W przypadku drugiego scenariusza problemem jest ekspozycja sektora prywatnego na denominowany w walutach obcych dług (60% kredytów hipotecznych i kredytów korporacyjnych jest denominowana w walucie obcej). Innymi słowy, osłabienie forinta bardzo dobre dla węgierskiego eksportu jest fatalne dla węgierskiego popytu wewnętrznego ponieważ zwiększa koszty obsługi zadłużenia. Jeszcze raz ukazuje się piękno ekonomii: każde równanie ma dwie strony. Pokazuje to poniższy wykres, na którym przedstawiono na OY wielkość eksportu jako odsetek PKB, a na OX zagraniczne zobowiązania państwa (prywatne i publiczne):

Za Van Eck Global

Za Van Eck Global

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (24) do "Rząd, który mówi, że może zbankrutować"

  1. aaa powiedział(a):

    “Przyczyny niewypłacalności zawsze leżą w bilansie.” powiedziałbym, że bezpośrednio w rach. przepływów pieniężnych (pośrednio w bilansie)
    @wykres:
    lepszy byłby eksport netto…

  2. adegie powiedział(a):

    Jakiś dziwny ten wykres, na pewno poprawny? PKB Węgier w 85% składa się z eksportu netto??

  3. adegie powiedział(a):

    Patrzę sobie na wiki http://en.wikipedia.org/wiki/Economy_of_Hungary. PKB 186 mld usd, eksport 78 mld, import 74. Jakby nie patrzeć, ta skala osi pionowej jest z kosmosu.

  4. Nemo powiedział(a):

    Wszystko prawda tyle tylko, że te statystyki to (wg węgierskiego rządu) kreatywna księgowość zatem czy jest sens na nie się powoływać ?

  5. teg powiedział(a):

    @nemo: Dokładnie o tym samym pomyślałem.

  6. Trystero powiedział(a):

    @ Nemo

    Moim zdaniem w gre moze wchodzic kilkanascie procent we wskazniku dlug do PKB i kilka procent we wskazniku deficyt do PKB. To jest kwestia miedzy innymi tego, ze nie konsolidowano panstwowych przedsiebiorstw.

    @ adegie

    To nie eksport netto. Wiele panstw ma eksport > PKB bo sa na takim poziomie lancucha produkcyjnego. Tym niemniej dane dla Wegier rzeczywiscie sa dziwne.

    Pochodza z prospektu emisyjnego polskiego ETF stworzonego przez Van Eck Global – wiec teoretycznie sa wiarygodne.

  7. Krzysiek powiedział(a):

    hmm Polska, eksport == 30% ? hmm,
    rozumiem usługi etc, ale ciekawe jaki % pkb to pieniądze pozyskane od imigrantów ;)

  8. Janusz powiedział(a):

    “…rzecznik rządu sugeruje rynkom…”
    A cóż to za różnica, skoro ważny jest bilans?

  9. george powiedział(a):

    Pewnie Fidesz gra krótko na własnych obligacjach…
    Im wiecej sie teraz “zwali” tym lepiej im bedzie wyjsc “na tarczy” zwlaszcza jak zauwazyc ze ich sytacja jednak odbiega od greckiego. Efekt bazy. Zakładasz głupote Fideszu, ja zakładam że politycznie to sie moze opłacić. Nawet nie tylko politycznie.

    george

  10. pierre dolnik powiedział(a):

    Ciekawe jakie pokażą do tego liczby, bo jak rozumiem póki co jedyną podstawę rozważań stanowią wypowiedzi rzecznika?

    Być może Fidesz postanowił zagrać na ostro i znaleźć dziurę budżetową, nawet jeśli jej nie było (dlaczego w końcu kreatywna księgowość ma służyć jedynie do maskowania, a nie również do tworzenia problemów?), a potem wyciągnąć łapkę po bailout do IMF zanim zrobi się dłuższa kolejka.

    Byłby to swego rodzaju majstersztyk. Socjalistów trwale kojarzy się w pamięci wyborców z poważnym kryzysem i machlojkami budżetowymi (nic tak nie działa na pamięć jak trzepnięcie po kieszeni). Uzyskuje się forsę ułatwiającą działania w ciężkich czasach, jednocześnie wychodząc na bohatera, który ratuje kraj przed upadłością. Można wreszcie ugrać kupę kasy rozgrywając własnoręcznie pisany scenariusz na rynkach finansowych.

  11. adegie powiedział(a):

    @trystero
    “To nie eksport netto. Wiele panstw ma eksport > PKB bo sa na takim poziomie lancucha produkcyjnego. Tym niemniej dane dla Wegier rzeczywiscie sa dziwne.”
    Tak, wziąłem pod uwagę, że to może nie być netto. Ale wtedy:
    1) Nadal ośka się chrzani o jakieś 50 punktów procentowych (78/186)
    2) Teoria o osłabianiu forinta w ogóle robi się naciągana, bo podawanie wpływów w obcej walucie bez wspomnienia o tym ile trzeba równocześnie wydać na import daje mocno niepełny obraz.

    “z prospektu emisyjnego polskiego ETF stworzonego przez Van Eck Global – wiec teoretycznie sa wiarygodne”
    No skoro stworzyli to, powstań, Analitycy z międzynarodowej instytucji finansowej, spocznij… ;)

  12. Trystero powiedział(a):

    @ Janusz

    Nie mam watpliwosci, ze rzecznik rzadu niepotrzebnie zwieksza w ten sposob zmiennosc na rynku akcyjnym i gieldowym.

    Po drugie, takie wypowiedzi bezposrednio oslabiaja forinta a wiec szkoda osobom z kredytami hipotecznymi w walutach obcych.

    @ adegie

    Cala idea polega na tym, ze przy oslabieniu forinta po pierwsze wzrasta konkurencyjnosc eksportu, po drugie spada konkurencyjnosc importu i jest zastepowany produkcja wewnetrzna. ‘Piekno’ dewaluacji.

  13. adegie powiedział(a):

    @trystero
    generalnie zgoda z zastrzeżeniem, że
    “spada konkurencyjnosc importu i jest zastepowany produkcja wewnetrzna”
    to zależy od tego co jest importowane. Bo jeśli niedostępne w kraju surowce, zaawansowane półprodukty lub wysokie technologie to nie da się tego z dnia na dzień zacząć produkować domestic.

    Jawi mi się że tutaj, jak często, prawidłową odpowiedzią na wpływ Fideszowego odpału na gospodarkę węgierską, jest “to zależy”. I jeden wykres (z podejrzaną skalą) udziału eksportu w PKB wiele tu nie rozjaśni.

  14. adegie powiedział(a):

    @trystero
    “Po drugie, takie wypowiedzi bezposrednio oslabiaja forinta a wiec szkoda osobom z kredytami hipotecznymi w walutach obcych.”

    Moim zdaniem akurat żaden rząd takiej patologii nie powinien brać pod uwagę planując posunięcia gospodarcze, chyba że obmyślając sposoby ukrócenia tego procederu.

  15. Ja powiedział(a):

    “Mamy więc trzy możliwości. Pierwsza: rzecznik rządu zagalopował się w walce politycznej. Druga: węgierski rząd próbuje słownie zdewaluować forinta by poprawić konkurencyjność węgierskiego eksportu, na którym opiera się w dużym stopniu naddunajska gospodarka. Trzecia: wypowiedzi rzecznika rządu są elementem negocjacji z Komisją Europejską, w których węgierski rząd dąży do złagodzenia oszczędności budżetowych (tak sugeruje Parkiet – ale ta hipoteza nie ma większego sensu ponieważ wypowiedzi Szijjarto wskazują na konieczność cięć budżetowych)”

    Czwarta: rząd chce powiedzieć swoim obywatelom “patrzcie, wiedzieliśmy, że jest źle, ale okazało się, że jest jeszcze gorzej. Grozi nam straszliwe bankructwo i jeśli chcemy go uniknąć, to musimy oszczędzać. Dlatego w tym roku i w następnych latach również, Wasze emerytury, renty i wypłaty w budżetówce zostaną zamrożone, a może nawet nieznacznie obcięte, co tak, czy siak oznacza spadek ich siły nabywczej ( wiadomo, inflacja ). Oprócz tego musicie pożegnać się ze wszelkimi bonusami i zgodzić się na mniej hojny niż dotychczas socjal. No i trzeba będzie trochę poczekać na jakiekolwiek cięcia podatkowe. Wiemy, że to dla Was trudne i nie chcemy tego robić, ale zobaczcie, Grecy mają jeszcze gorzej, państwo im bankrutuje, u nich oszczędności muszą być jeszcze większe, do tego mają zamieszki na ulicach, turyści nie chcą do nich przyjeżdżać… U nas będzie to samo, no chyba, że teraz zgodzicie się na niewielkie oszczędności, później to sobie odbijecie. Odbilibyście sobie już teraz, zresztą wiecie, że my byśmy Wam zrobili dobrze jak nikt inny, ale ci, co rządzili przed nami spieprzyli sprawę, do czego przyznali się zresztą w podsłuchanej wypowiedzi. No więc jak: pomożecie?” Pomogą. Nie mają wyjścia.

  16. podtworca powiedział(a):

    Chcialem napisac to samo co @Ja. Gdybym zdobyl wladze w Polsce powiedzialbym tak jak ten polityk – jestesmy na skraju bankructwa, dlatego musimy oszczedzac i przyciac socjal. Na blogu Trystero moglismy zobaczyc, ze np. w Polsce przypada kilka razy mniej przesylek pocztowych na pracownika niz w cywilizowanych krajach. To samo pewnie w PKP jesli chodzi o liczbe pasazerow na pracownika, skala przywilejow zwiazkowych, stalinowska struktura prokuratury itd. Nie ma innej drogi niz postraszyc bankructwem, zeby cos ruszyc.

  17. zenek powiedział(a):

    podtworca:

    czyli trzeba zmniejszyć zatrudnienia na poczcie – zlikwidować niektóre placówki? ok, robimy to:
    za rok ilość przesyłek będzie jeszcze mniejsza bo jest mniej placówek, więc znów musimy obcinać zatrudnienie na poczcie i zmniejszac liczbę placówek co zmniejszy znów ilośc przesyłek, czyli mamy spadek PKB, zmniejszenie się dochodów budżetu itp.

    Twoja recepta to recepta na gospodarkę ekspertów MFW która wszędzie kończyła się tak samo – katastrofalnym spadkiem PKB

    prawidłowa choć zaskakująca recepta to dofinansować pocztę, zwiększyć zatrudnienie i ilość placówek, rozszerzyć ilośc usług i skrócić np. czas w którym przesyłka dociera do celu – tylko takie działanie może spowodować zwiększenie obrotów na poczcie w proporcjach większe niż zwiększenie zatrudnienia, powoduje równiez wzrost obrotów a więc wzrost PKB, wzrost wpływów podatkowych do budżetu

  18. Ja powiedział(a):

    Zenek:
    Masz rację, dotujmy pocztę i nie przejmujmy się przy tym takimi “drobiazgami” jak deficyt budżetowy, czy istnienie bardziej niezbędnych wydatków. Wiadomo przecież, że nic nie wpływa na rozwój firmy tak dobrze jak oddanie jej za darmo pieniędzy podatników. A jak się ta nasza poczta rozwinie, to tyle zarobi i tyle zapłaci podatków, że ho, ho, a może i jeszcze więcej.

    Uważam, że żadna firma, ani państwowa, ani prywatna, nie powinna korzystać z uprzywilejowanego statusu wobec konkurencji i nie powinna dostawać żadnych pieniędzy za nic. Istotą przedsiębiorstwa jest to, że samo na siebie zarabia, tworzeniem produktów lub świadczeniem usług, które są dla kogoś pożyteczne i za które ktoś chce zapłacić. Jeśli jest inaczej, to mamy do czynienia ze wszystkim, tylko nie z przedsiębiorczością. Moim zdaniem Poczta Polska powinna działać na takich samych zasadach, jak firmy kurierskie, tzn. powinna utracić monopol na małe przesyłki i powinno się to stać już dawno. Argument, że “ło Jezu, my musimy mieć czas, by się dostosować do trudnych warunków wolnego rynku” to żaden argument. Jest wiele firm startujących z bez porównania gorszego pułapu niż poczta, często zaczynających wręcz od zera, a mimo to nikt się nad nimi nie rozczula i nie daje im “okresów przejściowych” i ochrony przed konkurencją. Poczta ma taką ochronę już od 21 lat i jeśli przez ten czas nie zdołała się dostosować do wymogów wolnej konkurencji, to jest to tylko i wyłącznie jej problem i zaniedbanie.

  19. Trystero powiedział(a):

    @ adegie i Ja

    Nie upieram sie przy swojej interpretacji zachowania politykow Fideszu. Dopuszczam mysl, ze to moze byc element budowania pozycji negocjacyjnej ze zwiazkami zawodowymi na przyklad.

    Jednak, w kontekscie komunikacji z rynkiem – to wygladalo fatalnie.

  20. Trystero powiedział(a):

    @ Zenek i Ja

    Walcze z listonoszem, ktory zamiast przynosic mi listy polecone zostawia awizo (choc jestem w domu caly dzien) i z tego subiektywnego powodu jestem za zaoraniem Poczty Polskiej. Mysle nawet nad pozwem (ale raczej do UOKiK) poniewaz z rozmow ze znajomymi wynika, ze jest to POWSZECHNA praktyka w PP i moim zdaniem to moze byc sprawa dla UOKiK – w koncu mamy tu do czynienia z ordynarnym lamaniem umowy zawieranej z nadawca listu poleconego. Czyz nie?

    Zreszta generalnie, nie sadze by w dobie Internetu uslugi pocztowe mialy charakter strategiczny i nie widze powodu by utrzymywac monopol Poczty Polskiej.

  21. Trystero powiedział(a):

    @ wszyscy

    Troche sie wyjasnilo: Hungary’s economic situation is stable and recent comments about a possible default were “unfortunate,” the government said, pledging to stick to the budget deficit goal approved by the country’s creditors.

  22. adegie powiedział(a):

    @Trystero
    “Troche sie wyjasnilo”
    Nie tyle się wyjaśniło ile ktoś zadzwonił z Brukseli i używając słów powszechnie uznawanych za obraźliwe, poprosił o zmianę polityki informacyjnej.

  23. podtworca powiedział(a):

    @zenek

    A kto pisze o likwidowaniu placowek? Na poczcie jest zatrudnionych wiecej pracownikow administracji niz listonoszy. Cytuje za wybiorcza:

    “Na 24 tys. listonoszy przypada 75 tys. innych pracowników. Tymczasem u prywatnej konkurencji – w firmie Inpost – na 2,5 tys. listonoszy jest ich ledwie 300.”

    Skoro w krajach skandynawskich poczta obsluguje 6 razy wiecej paczek na pracownika i paczki dochodza na wies, to IMO argument chybiony.

  24. Ja powiedział(a):

    Adegie:
    Możliwe. Możliwe też, że rząd Węgier chciał najpierw postraszyć społeczeństwo Grecją, by przygotować je psychicznie na oszczędności, a gdy zobaczył, że wywołało to panikę na giełdzie, postanowił załagodzić sprawę i ogłosił, że wypowiedź rzecznika była “nieszczęśliwa”. To oczywiście tylko hipoteza, ale wydaje mi się najbardziej sensowna.

    Trystero:
    Ja na pocztowców zawzięty nie jestem i nie chcę im zaorywać firmy. Uważam jednak, że dostali już wystarczające fory i najwyższy czas, by odebrać im monopol na małe przesyłki. Argument, że “muszą się dostosować do warunków rynkowych”, który czasem słyszę, jest po prostu żenujący, bo Poczta Polska miała na “dostosowania” 21 lat i jeśli tego nie wykorzystała, to znaczy, że jej monopol jest celem samym w sobie, a nie “środkiem przejściowym” mającym jej dać czas na jakieś wewnętrzne reformy. A argumentu o mieszkańcach małych miejscowości, którzy zostaną pozbawieni usług pocztowych w ogóle nie traktuję poważnie, przypomina mi to sytuację, w której prezes potężnej i obrzydliwie bogatej korporacji domaga się wprowadzenia/utrzymania dotacji dla siebie i/lub ceł dla zagranicznej konkurencji, motywując to oczywiście nie interesem własnym, czy tej korporacji ( to nikogo nie wzruszy ), ale “tysiącami ludzi, którzy stracą pracę i nie będą mieli dokąd pójść”.

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player