<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Czym jest ryzyko?</title>
	<atom:link href="http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/</link>
	<description>Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 19:10:43 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10155</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 14:26:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10155</guid>
		<description>Sam chciałbym znać satysfakcjonującą odpowiedź, na to pytanie jak to dobrze rozgryźć. Nie na wszystkie watpią sa gotowe recepty i łatwe rozwiązania. Watpię, że na forum to rozstrzygniemy.  

Jednak przynajmniej wiaomo jak to napocząć, bo model działa na wszystkie firmy, poprzez wielkość EBIT, jego wrażliwość na zmiany parametrów i założenia brzegowe. Problem w tym, że trzeba je w  poprawnie sformułować i w miarę wiarygodnie skalkulować, a różnice i rozbieznośći zawsze jakoś się zniwelują, we wspólnym kociołku.

Jak bowiem mawiaja bokserzy, najważniejsze jest by 
&quot;napocząć&quot; klienta, a potem już samo pójdzie.

  .</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Sam chciałbym znać satysfakcjonującą odpowiedź, na to pytanie jak to dobrze rozgryźć. Nie na wszystkie watpią sa gotowe recepty i łatwe rozwiązania. Watpię, że na forum to rozstrzygniemy.  </p>
<p>Jednak przynajmniej wiaomo jak to napocząć, bo model działa na wszystkie firmy, poprzez wielkość EBIT, jego wrażliwość na zmiany parametrów i założenia brzegowe. Problem w tym, że trzeba je w  poprawnie sformułować i w miarę wiarygodnie skalkulować, a różnice i rozbieznośći zawsze jakoś się zniwelują, we wspólnym kociołku.</p>
<p>Jak bowiem mawiaja bokserzy, najważniejsze jest by<br />
&#8220;napocząć&#8221; klienta, a potem już samo pójdzie.</p>
<p>  .</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GZ</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10153</link>
		<dc:creator>GZ</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 12:39:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10153</guid>
		<description>&lt;i&gt;
Akurat z firmami surowcowymi, takimi jak KGHM, to stosunkowo, najmniejszy problem, bo to niemal modelowy przykład.
&lt;/i&gt;

nie nie. Zapomnijmy niech to beda kontrakty na akcje TPsy, Agory i odpowiednie akcje. Czyli bez lewara. Jak to ugryźć?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><i><br />
Akurat z firmami surowcowymi, takimi jak KGHM, to stosunkowo, najmniejszy problem, bo to niemal modelowy przykład.<br />
</i></p>
<p>nie nie. Zapomnijmy niech to beda kontrakty na akcje TPsy, Agory i odpowiednie akcje. Czyli bez lewara. Jak to ugryźć?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10152</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 12:26:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10152</guid>
		<description>@ GZ

&quot;Albo, to oznacza, że nie jest to cale takie jasne i oczywiste.&quot;

Być może, że tak, ale kilka ośrodków/grup autorów ma tu rózbiezne poglady i jakoś unikaja konstruktywnej dyskusji i krytyki. Coś mi się wydaje, że nie za bardzo mają w tym temacie wiele do powiedzenia, bezpiecznie powielając stare &quot;prawdy&quot;. 

Kiedyś na forum Wilmotta znalazłem ciękawą dyskusję w tej kwestii, gdzie stwierdzono, że za opracowanie spójnej teorii, pokazującej związek między cenami akcji, wynikami firmy oraz ryzykiem, powinien być murowany Nobel. Mozna pohasać, na tej zasadniczo jeszcze niczyjej działce.     

&quot;Wiąż jednak mam problem jak na tej typowej skali ryzyko/zysk pokazywac akcje KGHM i kontrakt na akcje KGHM&quot;.

Akurat z firmami surowcowymi, takimi jak KGHM, to stosunkowo, najmniejszy problem, bo to niemal modelowy przykład. 

Mamy jednorodną produkcję dominujcą, brak problemów ze zbytem, określoną i przejrzystą bazę cenotwórczą (LME), znane-przejrzyste i rozpracowane-dostępne zmienności rynkowe no i inne parametry, na bieżąco znane ceny forward na kilka lat do przodu, mozliwość zabezpieczeń itp. 

Podobnią sytuację mamy zresztą z producentami takich towarów jak ropa, niklu czy zloto, ktore najczęściej występuje jako odnońnik w różnych modelach..

Dużo gorsza sytuacja jest natomiast w przypadku koncenów chemicznych, motoryzacyjnych, elektronicznych czy spożywczych, gdyż tam trudno, w miarę wiarygodnie, oszacowac wielkości wielu czynników i zawsze istnieje obawa, ze nowy model samochodu nie chwyci lub też nowatorska kosztowna technologia TV nadzieje się na lepszą i/lub tańszą od konkurencji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ GZ</p>
<p>&#8220;Albo, to oznacza, że nie jest to cale takie jasne i oczywiste.&#8221;</p>
<p>Być może, że tak, ale kilka ośrodków/grup autorów ma tu rózbiezne poglady i jakoś unikaja konstruktywnej dyskusji i krytyki. Coś mi się wydaje, że nie za bardzo mają w tym temacie wiele do powiedzenia, bezpiecznie powielając stare &#8220;prawdy&#8221;. </p>
<p>Kiedyś na forum Wilmotta znalazłem ciękawą dyskusję w tej kwestii, gdzie stwierdzono, że za opracowanie spójnej teorii, pokazującej związek między cenami akcji, wynikami firmy oraz ryzykiem, powinien być murowany Nobel. Mozna pohasać, na tej zasadniczo jeszcze niczyjej działce.     </p>
<p>&#8220;Wiąż jednak mam problem jak na tej typowej skali ryzyko/zysk pokazywac akcje KGHM i kontrakt na akcje KGHM&#8221;.</p>
<p>Akurat z firmami surowcowymi, takimi jak KGHM, to stosunkowo, najmniejszy problem, bo to niemal modelowy przykład. </p>
<p>Mamy jednorodną produkcję dominujcą, brak problemów ze zbytem, określoną i przejrzystą bazę cenotwórczą (LME), znane-przejrzyste i rozpracowane-dostępne zmienności rynkowe no i inne parametry, na bieżąco znane ceny forward na kilka lat do przodu, mozliwość zabezpieczeń itp. </p>
<p>Podobnią sytuację mamy zresztą z producentami takich towarów jak ropa, niklu czy zloto, ktore najczęściej występuje jako odnońnik w różnych modelach..</p>
<p>Dużo gorsza sytuacja jest natomiast w przypadku koncenów chemicznych, motoryzacyjnych, elektronicznych czy spożywczych, gdyż tam trudno, w miarę wiarygodnie, oszacowac wielkości wielu czynników i zawsze istnieje obawa, ze nowy model samochodu nie chwyci lub też nowatorska kosztowna technologia TV nadzieje się na lepszą i/lub tańszą od konkurencji.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GZ</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10150</link>
		<dc:creator>GZ</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 11:10:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10150</guid>
		<description>&lt;I&gt;
lat temu, a potem znalazłem podobne rozwiązania, ale tylko częściowe,
w dwóch publikacjach, brak tam zadowalającej syntezy.
Literatura finansowa na ten temat jakoś milczy, przynajmniej ta którą przejrzałem,a było tego mnóstwo.&lt;/i&gt;
Albo, to oznacza, że nie jest to cale takie jasne i oczywiste. Wciąż jednak mam problem jak na tej typowej skali ryzyko/zysk pokazywac akcje KGHM i kontrakt na akcje KGHM
&lt;i&gt;
nie jest łatwo uchwycić te wszystkie uwarunkowania i powiązania, a sama intuicja może mnie (i innych też) zawieść lub zwieść na manowce.
&lt;/i&gt;
Intuicyjnie powiem, ze wlasnie ten brak łatwosci mógł zwieść takie tuzy jak LTCM i innych. WLasnie dlatego, ze dzwignia na portfelu wielu aktywów, przy kontroli ryzyka, może pokazać słabości modelu kontroli


&lt;i&gt;
Na przykład ten o dużej wariancji jest silnie negatywnie skośny, czyli jest teoretycznie dużo większe szanse osiągnięcia wyniku ujemnego niż dodatniego.&lt;/i&gt;
Widzisz, to troche zalezy od techniki. Jesli bym widzial, ze moja prosta strategia grania na wybicie na danym rynku do tej pory nie działała, to choćbym zobaczył warunki do jej spełnienia, to bym zrezygnował.
POdobnie z tym długoterminowym podejsciem (z tym, ze tu jest ono sprzeczne z moim konceptem działania na rynkach, wiec trudno mi o sensowny  przyklad)

Drętwa nauka statystyki jest w naszym szkolnictwie. Jakos chyba trudno przekazac jest młodym ludziom ile ciekawych aspektów w tej drętwocie istnieje</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><i><br />
lat temu, a potem znalazłem podobne rozwiązania, ale tylko częściowe,<br />
w dwóch publikacjach, brak tam zadowalającej syntezy.<br />
Literatura finansowa na ten temat jakoś milczy, przynajmniej ta którą przejrzałem,a było tego mnóstwo.</i><br />
Albo, to oznacza, że nie jest to cale takie jasne i oczywiste. Wciąż jednak mam problem jak na tej typowej skali ryzyko/zysk pokazywac akcje KGHM i kontrakt na akcje KGHM<br />
<i><br />
nie jest łatwo uchwycić te wszystkie uwarunkowania i powiązania, a sama intuicja może mnie (i innych też) zawieść lub zwieść na manowce.<br />
</i><br />
Intuicyjnie powiem, ze wlasnie ten brak łatwosci mógł zwieść takie tuzy jak LTCM i innych. WLasnie dlatego, ze dzwignia na portfelu wielu aktywów, przy kontroli ryzyka, może pokazać słabości modelu kontroli</p>
<p><i><br />
Na przykład ten o dużej wariancji jest silnie negatywnie skośny, czyli jest teoretycznie dużo większe szanse osiągnięcia wyniku ujemnego niż dodatniego.</i><br />
Widzisz, to troche zalezy od techniki. Jesli bym widzial, ze moja prosta strategia grania na wybicie na danym rynku do tej pory nie działała, to choćbym zobaczył warunki do jej spełnienia, to bym zrezygnował.<br />
POdobnie z tym długoterminowym podejsciem (z tym, ze tu jest ono sprzeczne z moim konceptem działania na rynkach, wiec trudno mi o sensowny  przyklad)</p>
<p>Drętwa nauka statystyki jest w naszym szkolnictwie. Jakos chyba trudno przekazac jest młodym ludziom ile ciekawych aspektów w tej drętwocie istnieje</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10148</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 10:14:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10148</guid>
		<description># 10

Na końcu mojego wpisu winien być jeszcze dopisek:

Ale w tym naszym rozważaniu, co zrobić w danej sytuacji rynkowej, należy oczywiście rozważyć również horyzont czasowy , co słusznie zauważył Trystero. 

Czas wpływa bowiem zarówno na zmienność (pierwiastek kwadratowy z długości okresu) oraz na inne parametry układanki (w różny sposób,) co może modyfikująco odbijać się na wybranej przez nas strategii.

Tak więc nawet drętwa nauka statystyki potwierdza starą prawdę, że &quot;Czas to pieniądz&quot;.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p># 10</p>
<p>Na końcu mojego wpisu winien być jeszcze dopisek:</p>
<p>Ale w tym naszym rozważaniu, co zrobić w danej sytuacji rynkowej, należy oczywiście rozważyć również horyzont czasowy , co słusznie zauważył Trystero. </p>
<p>Czas wpływa bowiem zarówno na zmienność (pierwiastek kwadratowy z długości okresu) oraz na inne parametry układanki (w różny sposób,) co może modyfikująco odbijać się na wybranej przez nas strategii.</p>
<p>Tak więc nawet drętwa nauka statystyki potwierdza starą prawdę, że &#8220;Czas to pieniądz&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10147</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 10:01:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10147</guid>
		<description>@ GZ

Wprawdzie my tu rozmawiamy ogólnie o ryzyku inwestycyjnym, a nie o konkretnym ryzyku związanym z pochodnymi i to jeszcze przy lewarowaniu, to jednak postaram się odpowiedzieć na poniższy passus:

&quot;Ale problem pojawia się, gdy mamy pochodne z dzwignią. 
Co wówczas robić z tą zmiennością? mnożyć przez wielkość dźwigni? Bez sensu.&quot;

Wcale nie bez sensu, gdyż właśnie należy mnożyć zmienność przez wielkość dźwigni,albo raczej samą się mnoży. Można to zobaczyć, jak się wie jak zdekomponować równania to opisujące. Lewar działa tu jak mnożnik, zwiększający odpowiednio miarę ryzyka, w zależności od przewidywanej skali przewidywanej zmiany zmiennej objaśniającej np. ceny.  

Problem polega na tym, że bardzo mało kto wie i uświadamia sobie jak działa ten mechanizm, bo się niechętnie to ujawnia. Sam rozgryzłem ten problem, ponad 10 lat temu, a potem znalazłem podobne rozwiązania, ale tylko częściowe, 
w dwóch publikacjach, brak tam zadowalającej syntezy.
Literatura finansowa na ten temat jakoś milczy, przynajmniej ta którą przejrzałem,a było tego mnóstwo.

Ryzyko przy pochodnych, szczególnie z dźwignią, to osobny i wcale nie taki oczywisty temat, ale chyba warto się nim zająć szerzej, bo tak od ręki nie jest łatwo uchwycić te wszystkie uwarunkowania i powiązania, a sama intuicja może mnie (i innych też) zawieść lub zwieść na manowce.


A co do odpowiedzi na pytanie.

&quot;To zależy :). Gdybym zamierzał włączyć je do długoterminowego portfela, jako składową akcyjną, wybierałbym te o niskiej. Gdybym spoekulował, licząc np. na wybicie, te o dużej&quot;.

Całkiem racjonalna odpowiedź, bo właśnie to zależy od kontekstu sytuacyjnego, naszej prognozy  i stosowanej strategii, mniej lub bardziej spekulacyjnej, czyli ryzykownej.

Ryzyko to bowiem nie tylko zagrożenie ale i z drugiej strony szansa na zarobek. Więc w tym kontekście mam dalsze pytanie.

A co jeśli z naszej analizy rozkładu prawdopodobieństwa potencjalnych wyników, wyjdzie że oba rozkłady są silnie asymetryczne, ale skośne w różnych kierunkach.

Na przykład ten o dużej wariancji jest silnie negatywnie skośny, czyli jest teoretycznie dużo większe szanse  osiągnięcia wyniku ujemnego niż dodatniego. 

Czy świadomość tego faktu nie zmieni, w danej sytuacji, postrzegania ryzyka i decyzji o sposobie wejścia w rynek ? 

Podobnie jeśli w przypadku akcji o małej wariancji, wyjdzie nam że jest ona silnie ujemnie zwichrowana, czy wtedy nie zastanowimy się, czy jednak warto włączyć je do portfela długoterminowego ?

Życzę przyjemnego i konstruktywnego główkowania i zaznaczam, że po odpowiedzi będzie i trzecie pytanie (ale już zapewne ostatnie).    

Ale w ty</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ GZ</p>
<p>Wprawdzie my tu rozmawiamy ogólnie o ryzyku inwestycyjnym, a nie o konkretnym ryzyku związanym z pochodnymi i to jeszcze przy lewarowaniu, to jednak postaram się odpowiedzieć na poniższy passus:</p>
<p>&#8220;Ale problem pojawia się, gdy mamy pochodne z dzwignią.<br />
Co wówczas robić z tą zmiennością? mnożyć przez wielkość dźwigni? Bez sensu.&#8221;</p>
<p>Wcale nie bez sensu, gdyż właśnie należy mnożyć zmienność przez wielkość dźwigni,albo raczej samą się mnoży. Można to zobaczyć, jak się wie jak zdekomponować równania to opisujące. Lewar działa tu jak mnożnik, zwiększający odpowiednio miarę ryzyka, w zależności od przewidywanej skali przewidywanej zmiany zmiennej objaśniającej np. ceny.  </p>
<p>Problem polega na tym, że bardzo mało kto wie i uświadamia sobie jak działa ten mechanizm, bo się niechętnie to ujawnia. Sam rozgryzłem ten problem, ponad 10 lat temu, a potem znalazłem podobne rozwiązania, ale tylko częściowe,<br />
w dwóch publikacjach, brak tam zadowalającej syntezy.<br />
Literatura finansowa na ten temat jakoś milczy, przynajmniej ta którą przejrzałem,a było tego mnóstwo.</p>
<p>Ryzyko przy pochodnych, szczególnie z dźwignią, to osobny i wcale nie taki oczywisty temat, ale chyba warto się nim zająć szerzej, bo tak od ręki nie jest łatwo uchwycić te wszystkie uwarunkowania i powiązania, a sama intuicja może mnie (i innych też) zawieść lub zwieść na manowce.</p>
<p>A co do odpowiedzi na pytanie.</p>
<p>&#8220;To zależy :). Gdybym zamierzał włączyć je do długoterminowego portfela, jako składową akcyjną, wybierałbym te o niskiej. Gdybym spoekulował, licząc np. na wybicie, te o dużej&#8221;.</p>
<p>Całkiem racjonalna odpowiedź, bo właśnie to zależy od kontekstu sytuacyjnego, naszej prognozy  i stosowanej strategii, mniej lub bardziej spekulacyjnej, czyli ryzykownej.</p>
<p>Ryzyko to bowiem nie tylko zagrożenie ale i z drugiej strony szansa na zarobek. Więc w tym kontekście mam dalsze pytanie.</p>
<p>A co jeśli z naszej analizy rozkładu prawdopodobieństwa potencjalnych wyników, wyjdzie że oba rozkłady są silnie asymetryczne, ale skośne w różnych kierunkach.</p>
<p>Na przykład ten o dużej wariancji jest silnie negatywnie skośny, czyli jest teoretycznie dużo większe szanse  osiągnięcia wyniku ujemnego niż dodatniego. </p>
<p>Czy świadomość tego faktu nie zmieni, w danej sytuacji, postrzegania ryzyka i decyzji o sposobie wejścia w rynek ? </p>
<p>Podobnie jeśli w przypadku akcji o małej wariancji, wyjdzie nam że jest ona silnie ujemnie zwichrowana, czy wtedy nie zastanowimy się, czy jednak warto włączyć je do portfela długoterminowego ?</p>
<p>Życzę przyjemnego i konstruktywnego główkowania i zaznaczam, że po odpowiedzi będzie i trzecie pytanie (ale już zapewne ostatnie).    </p>
<p>Ale w ty</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Trystero</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10146</link>
		<dc:creator>Trystero</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 09:51:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10146</guid>
		<description>@ dziatko

Jesli juz to &#039;prawdopodobienstwo straty&#039; (najlepiej pomnozone przez szacunkowe rozmiary straty)

@ GZ, GTC 

&lt;em&gt; GTC: Akcje o małej wariancji czy o dużej wariancji i dlaczego ?

GZ: To zależy :)&lt;/em&gt;

Dokladnie. Zalezy od horyzontu czasowego i strategii. Moja strategia lubi zmiennosc.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ dziatko</p>
<p>Jesli juz to &#8216;prawdopodobienstwo straty&#8217; (najlepiej pomnozone przez szacunkowe rozmiary straty)</p>
<p>@ GZ, GTC </p>
<p><em> GTC: Akcje o małej wariancji czy o dużej wariancji i dlaczego ?</p>
<p>GZ: To zależy :)</em></p>
<p>Dokladnie. Zalezy od horyzontu czasowego i strategii. Moja strategia lubi zmiennosc.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: dziatko</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10145</link>
		<dc:creator>dziatko</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 09:33:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10145</guid>
		<description>Zapytam z pozycji ignoranta: czy &quot;ryzyko&quot; w powyższych rozważaniach jest synonimem pojęcia &quot;strata&quot;?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zapytam z pozycji ignoranta: czy &#8220;ryzyko&#8221; w powyższych rozważaniach jest synonimem pojęcia &#8220;strata&#8221;?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GZ</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10143</link>
		<dc:creator>GZ</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 08:43:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10143</guid>
		<description>&lt;i&gt;
A co do zmienności to mam pytanie. Co byś wybrał mając do wyboru lokatę w dwie alternatywne akcje o bardzo podobnej oczekiwanej stopie zwrotu ale o różnej zmienności, mierzonej na przykład wariancją. 

Akcje o małej wariancji czy o dużej wariancji i dlaczego ?&lt;/i&gt;

To zależy  :)

Gdybym zamierzał włączyć je do długoterminowego portfela, jako składową akcyjną, wybierałbym te o niskiej. Gdybym spoekulował, licząc np. na wybicie, te o dużej</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><i><br />
A co do zmienności to mam pytanie. Co byś wybrał mając do wyboru lokatę w dwie alternatywne akcje o bardzo podobnej oczekiwanej stopie zwrotu ale o różnej zmienności, mierzonej na przykład wariancją. </p>
<p>Akcje o małej wariancji czy o dużej wariancji i dlaczego ?</i></p>
<p>To zależy  :)</p>
<p>Gdybym zamierzał włączyć je do długoterminowego portfela, jako składową akcyjną, wybierałbym te o niskiej. Gdybym spoekulował, licząc np. na wybicie, te o dużej</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GZ</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/02/czym-jest-ryzyko/#comment-10138</link>
		<dc:creator>GZ</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 07:30:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=7990#comment-10138</guid>
		<description>POwtorze raz jeszcze to co napisałem na blogu Kathaya

&lt;i&gt;
“Risk in this sense is the objective correlative of the m
subjective uncertainty. It is the uncertainty considered as
embodied in the course of events in the external world, of
which the subjective uncertainty is a more or less faithful
interpretation.”

“Risk, in the sense in which we are to use the term, is, so to
speak, the objectified uncertainty as to the occurrence of an
undesired event. It varies with the uncertainty and not with •
the degree of probability. In that sense the degree of risk in
any individual case is a definite quantity.”

co w polskich źrodlach cytuje sie jako :

“Ryzyko jest obiektywnie współzależne od subiektywnej niepewności”

http://www.archive.org/details/cu31924030405579
&lt;/i&gt;

I znow wracamy do dyskusji u Kathaya - zmienność jako pewna miara, dzięki której mozemy porównac zachowanie roznego rodzaju aktywów (bazowych) jest oczywista (ale nie koniecznie miara ryzyka). Ale problem pojawia się, gdy mamy pochodne z dzwignią. Co wowczas robic z tą zmiennoscią? mnożyc przez wielkosc dzwigni? Bez sensu
Wiec w naturalny sposób wracamy do kwestii, ze ryzyko działania na danym rynku (np. kontraktów na akcje) nie musi byc bardziej ryzykowne od działania na innym (np. samych akcji).
Oczywiście mam tu na mysli &quot;ryzyko inwestycyjne&quot;, czyli (probujac to zdefiniowac i ujednolicic) - wielkosc i szybkosc mozliwej straty poniesionej w wyniku zachowania aktywu, w które inwestujemy.

To zas zgadza sie z tezami materiału podlinkowanego jako pierwszy przez GTC  &quot;jesteśmy w stanie zdefiniować jedynie naszą percepcję ryzyka..&quot; i dalej o tym, że możliwe są do określenia jedynie pewne aspekty ryzyka i tu możemy wesprzeć się wariancją. Wciąż jednak trudno rozstrzygnąć, jak odnieść ową wariancję do instrumentów pochodnych</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>POwtorze raz jeszcze to co napisałem na blogu Kathaya</p>
<p><i><br />
“Risk in this sense is the objective correlative of the m<br />
subjective uncertainty. It is the uncertainty considered as<br />
embodied in the course of events in the external world, of<br />
which the subjective uncertainty is a more or less faithful<br />
interpretation.”</p>
<p>“Risk, in the sense in which we are to use the term, is, so to<br />
speak, the objectified uncertainty as to the occurrence of an<br />
undesired event. It varies with the uncertainty and not with •<br />
the degree of probability. In that sense the degree of risk in<br />
any individual case is a definite quantity.”</p>
<p>co w polskich źrodlach cytuje sie jako :</p>
<p>“Ryzyko jest obiektywnie współzależne od subiektywnej niepewności”</p>
<p><a href="http://www.archive.org/details/cu31924030405579" rel="nofollow">http://www.archive.org/details/cu31924030405579</a><br />
</i></p>
<p>I znow wracamy do dyskusji u Kathaya &#8211; zmienność jako pewna miara, dzięki której mozemy porównac zachowanie roznego rodzaju aktywów (bazowych) jest oczywista (ale nie koniecznie miara ryzyka). Ale problem pojawia się, gdy mamy pochodne z dzwignią. Co wowczas robic z tą zmiennoscią? mnożyc przez wielkosc dzwigni? Bez sensu<br />
Wiec w naturalny sposób wracamy do kwestii, ze ryzyko działania na danym rynku (np. kontraktów na akcje) nie musi byc bardziej ryzykowne od działania na innym (np. samych akcji).<br />
Oczywiście mam tu na mysli &#8220;ryzyko inwestycyjne&#8221;, czyli (probujac to zdefiniowac i ujednolicic) &#8211; wielkosc i szybkosc mozliwej straty poniesionej w wyniku zachowania aktywu, w które inwestujemy.</p>
<p>To zas zgadza sie z tezami materiału podlinkowanego jako pierwszy przez GTC  &#8220;jesteśmy w stanie zdefiniować jedynie naszą percepcję ryzyka..&#8221; i dalej o tym, że możliwe są do określenia jedynie pewne aspekty ryzyka i tu możemy wesprzeć się wariancją. Wciąż jednak trudno rozstrzygnąć, jak odnieść ową wariancję do instrumentów pochodnych</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

