Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Efektywność biurokracji państwowych jest pozytywne skorelowana z poziomem rozwoju gospodarczego. Jeśli więc skonstruuje się indeks wolności gospodarczej tak by mierzył po części wolność gospodarczą a po części efektywność biurokracji rządowej, przy czym pozycja w indeksie determinowana będzie przez czynniki mierzące efektywność instytucji biurokratycznych, to będzie można we wszystkich mediach pokazywać, że wolność gospodarcza kreuje dobrobyt. Na taki właśnie, genialny w swej prostocie, koncept wpadła Heritage Foundation i stworzyła Freedom Index.
Niestety, popełniła błąd – udostępniła metodologie liczenia indeksu. Wykorzystał to bloger StatsGuy, który w tekście na Baseline Scenario pokazał co naprawdę mierzy Heritage Freedom Index (HFI). Postaram się przybliżyć główne myśli tego fenomenalnego tekstu.
Co ciekawe, już samo spojrzenie na czołówkę rankingu powinno włączyć żółte światło ostrzegawcze u każdego rozsądnego człowieka. Ranking otwiera Hong Kong – tu nie ma niespodzianki, na drugim miejscu znajduje się Singapur – państwo, w którym rząd kontroluje 85% rynku mieszkaniowego (tyle obywateli Singapuru mieszka w domach zbudowanych i zarządzanych przez singapurski rząd), potem zaczynają się niespodzianki. Kanada, ta właśnie ‘socjalistyczna’ Kanada znajduje się na miejscu siódmym, przed USA, Chile i Estonią. Na miejscu dziewiątym znajduje się Dania – państwo, w której wydatki rządowe wynoszą ponad 50% PKB (licząc udział podatków w PKB). Powtórzę to: państwo, w którym rząd odpowiada za ponad połowę gospodarki znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej wolnych gospodarek na świecie. Jak to możliwe?
To proste: HFI zbudowany jest z 10 subindeksów, które mierzą:
-
wolność biznesu
-
wolność handlu międzynarodowego
-
wolność podatkową
-
wydatki rządowe
-
wolność monetarną
-
wolność inwestowania
-
wolność sektora finansów
-
prawa własności
-
wolność od korupcji
-
wolność rynku pracy
Kluczem do zrozumienia tego jak działa Indeks Wolności Gospodarczej będzie macierz korelacji pomiędzy poszczególnych subindeksami.
Dwa fakty stają się jasne. Subindeksy ‘wolność podatkowa’ i ‘wydatki rządowe’ nie są skorelowane z wynikami Indeksu Wolności Gospodarczej, ich korelacja z innymi wskaźnikami poza samymi sobą jest niska i raczej negatywna. Pełnią w HFI rolę ozdobników broniących neoliberalnej narracji. To dlatego wiele państw o bardzo dużym udziale rządu w gospodarce i wysokich podatkach znajduje się w czołówce rankingu. Nie mam nic przeciwko temu – nie widzę sprzeczności pomiędzy wolnością gospodarczą a aktywnym w gospodarce rządem. Problem polega na tym, że twórcy indeksy i Ci, którzy się na niego powołują mają chyba przeciwną opinię.
Posługując się techniką skalowania wielowymiarowego może wyznaczyć trzy grupy składników Indeksu Wolności Gospodarczej. W pierwszej grupie znajdą się:
-
wolność od korupcji
-
prawa własności
-
wolność inwestycji
-
wolność sektora finansowego
W drugiej grupie znajdą się
-
wolność biznesu
-
wolność monetarna
-
wolność handlu międzynarodowego
-
wolność rynku pracy
-
wolność podatkowa
Trzecią grupę tworzyć będzie subindeks ‘wydatki rządowe’:
Otóż, jeśli połączymy powyższą matrycę korelacji z danymi o odchyleniu standardowym poszczególnych indeksów to stanie się jasne, które subindeksy odpowiadają za miejsce państwa w rankingu:
| Subindeks | Odchylenie standardowe |
| Business Freedom | 18.0 |
| Trade Freedom | 12.1 |
| Fiscal Freedom | 12.7 |
| Government Spending | 20.4 |
| Monetary Freedom | 6.9 |
| Investment Freedom | 22.0 |
| Financial Freedom | 19.0 |
| Property Rights | 24.0 |
| Freedom From Corruption | 21.0 |
| Labor Freedom | 17.2 |
Teraz statystyczna sztuczka Heritage Foundation jest widoczna w całości. Czynniki, które decydują o pozycji państwa w Indeksie Wolności Gospodarczej można podzielić na dwie grupy: wskaźniki efektywnych instytucji biurokratycznych oraz wskaźniki niewielkich regulacji rządowych. Dwa najważniejsze subindeksy ‘prawa własności’ i ‘wolność od korupcji’ mierzą jakość instytucji biurokratycznych. To dlatego wiele państw rozwijających się, które praktycznie nie mają regulacji gospodarczych, prawa pracy, prawa finansowego, etc nie okupuje czołówki rankingu i dlatego wiele państw, które mocno regulują własne gospodarki jest liderami rankingu.
Anegdotycznymi ilustracjami sztuczki Heritage Foundation może być subindeksy ‘wolności biznesu’ i ‘wolność monetarna’. Kluczowy wpływ na wynik w tym subindeksie ma koszt/długość otworzenia i zamykania firmy i zdobywania potrzebnych pozwoleń. Otóż są dwa typy państw, który dobrze wypadną w tej dziedzinie: państwa pozbawione biurokracji rządowej i państwa z efektywną biurokracją rządową. W końcu długość i relatywne koszty otwierania i zamykania działalności gospodarczej to wynik produktywnej biurokracji i efektywnego wymiaru sprawiedliwości. To nie jest oznaka wolności gospodarczej w neoliberalnym sensie. To oznaka sprawności rządu (good government). ‘Wolność monetarna’ determinowana jest natomiast poziomem inflacji (ceny urzędowe mają znaczenie drugorzędne). Cóż, niska inflacja to oznaka sprawnych instytucji biurokratycznych (władz monetarnych) a nie wolności gospodarczej w ścisłym sensie. Tak więc, w dużym stopniu ‘wolność biznesu’ i ‘wolność monetarna’ także mierzą jakość instytucji biurokratycznych a nie wolność gospodarczą.
O Indeksie Wolności Gospodarczej można napisać dużo więcej. Najważniejsza uwaga dotyczy praktycznie uznaniowego ustalania subindeksów ‘wolności sektora finansów’ i ‘wolności inwestycji’ i naturalne skłonności twórców indeksu do faworyzowania państw pasujących do neoliberalnej narracji. Kluczowe znaczenie ma fakt, że HFI w rzeczywistości mierzy dwie rzeczy: jakość instytucji biurokratycznych i regulacji prawnych oraz skalę interwencji rządu w gospodarce. Traktowany jest natomiast jak indeks mierzący skalę interwencji rządu w gospodarce, w pewnym sensie odwrotność wolności gospodarczej.
HFI wykorzystywany jest do promowania niskich podatków i niewielkich wydatków rządowych choć te dwa czynniki nie mają ZUPEŁNIE wpływu na indeks. W gruncie rzeczy Indeks Wolności Gospodarczej podkreśla znaczenie jakości, efektywności i transparentności instytucji biurokratycznych a nie konieczność wycofania się rządu z życia gospodarczego.


Musiałem to przeczytać cztery razy żeby zakumać.
Kudos, Trystero.
Hm, “biurokracja” ma wydźwięk pejoratywny i kojarzy się większości ludzi ( w tym również mi ) źle, dlatego ja napisałbym raczej o “efektywności administracji”. Nie podoba mi się też “neoliberalizm”, bo od dawna odnoszę wrażenie, że to słowo nie ma żadnego znaczenia. Pod “neoliberalizm” podpina się, w zależności od potrzeb, poglądy zarówno Friedmana jak i m. in. niemieckich ordoliberałów, a więc ludzi których poglądy w niektórych kwestiach dość wyraźnie się między sobą różniły. Tyle jeśli chodzi o czepialstwo językowe.
Co do meritum. Jeżeli obywatel, chcący zarejestrować firmę nie napotyka ze strony administracji przeszkód w postaci przewlekłych i kosztownych procedur, to świadczy to o wysokim poziomie wolności gospodarczej w jego kraju. Gorzej, jeśli musi odwiedzić wiele urzędów, spędzić w nich dużo czasu i wydać sporo pieniędzy – wtedy poziom wolności ( nie całej, ale tego konkretnego wycinka ) należy uznać za niski. Podobnie jest z ochroną praw własności. Jeśli ktoś ma pewność, że nie zostanie nagle wywłaszczony, ani przez państwo, ani przez agresywnego i silniejszego sąsiada, to mamy do czynienia z wolnością gospodarczą, natomiast w przeciwnym wypadku z jej brakiem. W swoim tekście wykorzystałeś fakt, że własność jest znacznie lepiej chroniona w krajach, w których działa efektywna policja państwowa i wymiar sprawiedliwości, niż w tych, w których państwo upadło. To prawda i nie sądzę, by jakikolwiek liberał ( poza anarchokapitalistami, ale to osobna bajka ) ten fakt kwestionował. Nie ma bowiem sprzeczności między działaniem efektywnych instytucji państwowych a wolnością gospodarczą, czasem państwo może wręcz przysłużyć się wolności ( np. chroniąc konkurencję na rynku ), natomiast prywatna firma jej zaszkodzić ( dążąc do zdobycia pozycji monopolistycznej ). Ważne jednak, by polityka gospodarcza państwa była ukierunkowana na WSPIERANIE rynku ( przez ochronę konkurencji, ochronę praw własności, dbanie o stabilność waluty, itp. ), a nie na jego ZASTĘPOWANIE ( przez ustanawianie państwowych monopoli, mnożenie barier wejścia na rynek, prowadzenie polityki protekcjonistycznej, itd. ). Jeżeli państwo WSPIERA prawidłowe działanie mechanizmów rynkowych, to nie szkodzi to wolności, jeśli jednak próbuje je ZASTĄPIĆ, to wolność ulega drastycznemu ograniczeniu.
A co do podatków. Z jednej strony ograniczają one wolność gospodarczą, z drugiej są jednak potrzebne, by państwo mogło sprawnie działać i spełniać te funkcje, które wolności służą ( choćby wspomniana wcześniej ochrona własności prywatnej ). Problem zaczyna się wtedy, gdy wysokość podatków przekracza poziom, jaki dane społeczeństwo jest w stanie zaakceptować. Ale wtedy to społeczeństwo samo daje znać państwu o tym problemie i zaczyna ( legalnie lub nie ) unikać opodatkowania ( krzywa Laffera ).
Pozdrawiam.
Po polsku jest “macierz”, nie “matryca”. Ciekawy tekst, dziękuję.
Zastanawiam się tylko, czy twórcy tego indeksu kiedykolwiek spróbowali wykonać podobną analizę na swoich własnych danych.
Znakomity tekst. Poza pierwsza dziesiątką indeksu (i naszą oraz Grecji pozycją gdzieś w 7 dziesiątce) zastanawia mnie ten jeden punkt uzyskany przez Koreę Północną (po 0.5 za prawa własności wolność od korupcji) uzasadniania dla tych nawet ułamkowych punktów nie są przekonywujące.
Podsumowując można powiedzieć, że nieważne, kto zarządza państwem, tylko jak to robi.
A sofizmatycy anarchokapitaliści i tak wiedzą swoje :D
@Ja
Bureaucracy expands to meet the needs of the expanding bureaucracy – Oscar Wilde
A tak na poważnie to chciałbym kiedyś mieszkać w państwie w którym urzędy i sądy sprawnie i szybko egzekwują prawo. Tymczasem mój ojciec dla idei dwa lata walczył ze strażą miejską o niesłusznie wystawiony mandat za parkowanie w sądzie grodzkim. Przyjazne państwo, nie ma co…
@ errdos113
Nie sadze. Wlasnie bawie sie tymi danymi dla calej puli i dla OECD i wychodza takie rzeczy, ze glowa boli :) Chocby taka prosta korelacja: wynik w rankingu a PKB per capita.
@ Alex
To StatsGuy a nie ja.
@ Ja
Hm, w potocznym rozumieniu wolnosc gospodarcza kojarzy sie z mala ilosci regulacji i malym udzialem rzadu w gospodarce. Tymczasem, z metodologii HFI wynika, ze wolnosc gospodarcza to efektywnosc administracji/rzadu i jakosc regulacji. To gigantyczna roznica z poteznymi konsekwencjami politycznymi.
W gruncie rzeczy, zawsze wtedy gdy liberalowie mowia ’small government’ to mysla ‘good government’. A tak sie sklada, ze efektywe instytucje wyksztalcily panstwa z duzymi rzadami.
Co oczywiscie nie znaczy, ze mamy kopiowac ich model ale moze znaczyc, ze zamiast rozwalac administracje mozemy popracowac nad jej efektywnoscia.
Definicja zakresu miary HFFI z ich strony:
“Economic freedom is the fundamental right of every human to control his or her own labor and property. In an economically free society, individuals are free to work, produce, consume, and invest in any way they please, with that freedom both protected by the state and unconstrained by the state.”
Nie widzę tutaj sprzeczności między deklaracją Heritage a metodologią jego mierzenia. To jest wolność gospodarcza w rozumieniu m.in. Misesa czy Hayeka, czyli zakładająca pozytywną rolę państwa w ochronie prawa i konkurencji. Sprzeczność istotnie występuje jeśli ktoś wykorzystałby HFFI w argumentacji na rzecz czegoś w stylu anarchokapitalizmu.
“zamiast rozwalac administracje mozemy popracowac nad jej efektywnoscia”
Pełna zgoda, ale potrafię zrozumieć ludzi, którym po 20 latach “pracowania” w geście rozpaczy przychodzą do głowy myśli by wszystko zaorać i zacząć od zera :)
Ten Tauron jest kiepską firmą, ale Gradziu dał taką cenę że trzeba to brac. Oczywiście na debiucie wywalamy. Półtora tysiaka leży na ulicy.
@ogif
Może się zdarzyć że kupisz drożej niż wyceni to rynek na pierwszej sesji
@ KuntaKinte # 10
Wszystko się może zdarzyc, ale dużego ryzyka tu nie ma.
Jeśli czerwiec będzie byczy to conajmniej kilkanaście procent zysku murowane.
Jeśli czerwiec będzie dla misiaków to lepiej miec nieruchawą energetykę niż coś ruchawego.
Trystero:
“A tak sie sklada, ze efektywe instytucje wyksztalcily panstwa z duzymi rzadami”
Zgadza się, Skandynawowie mają “duże” rządy i jednocześnie sprawną, mało uciążliwą dla obywateli biurokrację. Ale wysokie noty za efektywność instytucji państwowych otrzymał też Hongkong, w którym rząd jest ( przynajmniej w porównaniu ze Skandynawią, ale nie tylko ) “mały”. Tak więc myślę, że nie ma ścisłego związku między wysokością podatków i wydatków publicznych, a jakością instytucji. Dużo większy wpływ na działanie administracji i wymiaru sprawiedliwości ma, moim zdaniem, jakość i przejrzystość przepisów prawnych. Jeśli są one skomplikowane, niejasne i podlegają częstym zmianom, to możemy być pewni, że zmniejszy to efektywność działań urzędów i sądów oraz zwiększy koszty ich funkcjonowania.
Co do “małego” i “dużego” rządu, to jestem liberałem i tak, uważam, że dobry rząd to mały rząd. Ale uważam też, że rozmiar jest rzeczą względną i to, czy poziom opodatkowania i wydatków budżetowych w danym państwie uznamy za nadmierny, zbyt niski, czy też w sam raz odpowiedni, zależy od wielu czynników, takich jak historia gospodarcza danego kraju, kultura i mentalność jego mieszkańców, a także – i przede wszystkim – efektywność rządowych wydatków. Przy czym za “efektywne wydawanie pieniędzy” uważam sytuację, w której przeznaczając określoną kwotę na budowę mostu mamy pewność, że zdecydowaną większość tej kwoty pochłonie sama budowa, a tylko niewielką jej część, koszty administracyjne i prawne.
‘W końcu długość i relatywne koszty otwierania i zamykania działalności gospodarczej to wynik produktywnej biurokracji i efektywnego wymiaru sprawiedliwości. ‘
To jest w tak oczywisty sposob polprawda, ze nawet nie chce mnie sie udowadniac dlaczego. Odnosi sie do wielu twierdzen w tym tekscie.
Ale nie chce mi sie przepychac…
Arek:
Hm, niskie administracyjne bariery wejścia na rynek, faktycznie trudno uznać za wynik “produktywnej biurokracji”. To raczej efekt prostych regulacji, niewielkiej liczby procedur i przyjaznego dla przedsiębiorczości prawa. To, że państwo nie przeszkadza w zakładaniu nowych firm nie jest w końcu przykładem jego niesamowitej produktywności i efektywności, lecz co najwyżej rozsądku. Lepszy wydaje mi się przykład z ochroną praw własności, ochroną konkurencji, czy dbaniem o stabilność waluty, tu faktycznie wiele zależy od sprawności działania państwowych instytucji.
@Arek:
Dwie sentencje do przemyślenia:
1. Błogosławieni ci, którzy nie mają nic do powiedzenia a mimo to zachowują milczenie.
2. Gdy nie masz nic do powiedzenia,
zachowaj roztropne milczenie,
inaczej zrobisz z siebie jelenia
i wywrzesz na innych złe wrażenie.
@kujawianin
Tak,Pan to wie kto ma stuprocentową rację!
Rozmowa polega na przedstawieniu tez a następnie walce na argumenty.Może nie być przegranego bo zwycięzcy może tez nie być,bo mogą wyniknąc konkluzje do dalszej polemiki.
O tym że Pan kujawianin to cymbał Heraklit wiedział 2500 lat temu,zatem Arek nie przejmuj się!
Dzisiaj więcej ludzi ma doktorat niż przed wojną było abiturientów.
@Pan Trystero
Ten wpis jest tak zawiły że mój żenująco słaby umysł nie potrafi wyciągnąć z niego przesłania głównego.Cóż moze składnia a może dziennikarski talent narracji.Wiem,wiem jestem starym,powojennym głupim trolem-myślę jednak że potrafię doszukać w tekście logiki lub tez postmodernistycznej wody.Ale proszę zwrócić uwagę na aspekt psychologiczny:najgorszy Pana tekst a mimo to zyskuje Pan rzesze rozumiejących poszczególne frazy adoratorów.O jakże samotni są Ci Pana wierni adiutanci!Widocznie tylko wpisy na internetowych forach im pozostały…
@ogif
energetyka ruchawa?w recesji?w największym po wyginięciu dinozaurów w historii świata kryzysie?chyba kpisz?
Nałóż sobie cykl Kondratiewa na S&P a zobaczysz że w tym roku mamy szczyt koniunktury,2008 było jedynie przedwczesnym popuszczeniem moczu.Teraz mocz pójdzie równocześnie z kałem.Tylko kloak zabraknie.
@kunta-kinte:
Zacytuję Arka: “To jest w tak oczywisty sposob polprawda, ze nawet nie chce mnie sie udowadniac dlaczego. Odnosi sie do wielu twierdzen w tym tekscie.”
Jeżeli sądzisz, że Arek przekazał w tym zdaniu jakąkolwiek istotną myśl, poza stwierdzeniem, że niczego nie będzie udowadniał, to napisz mi proszę w którym miejscu. Lubię dyskusję na argumenty, o ile takowe padają. Kto ma rację wynika z argumentów, o ile się je ujawnia. ;) Podanie samych tez jest niewystarczające, choć może abiturientowi same tezy wystarczą. Na ogól warto jeszcze podać uzasadnienie.
Ja mam cos udowadniac?!
Mnie to raczej wyglada na to, ze Trystero przepisal stwierdzenie z amerykanskiego bloga i nie skory jest do udowodniania.
Zreszta, moja uwaga sklonila Ja do napisania bardzo rozsadnego komentarza, moze czekalem az ktos mnie wyreczy? :)
To z czego Trystero sie tak bardzo cieszy, ze biurokraci moga dzialac lepiej lub gorzej jest i bylo ‘oczywista oczywistoscia’, wiec o co tyle halasu? Fakt, ze malowani wolnorynkowcy spod znaku Republikanow maja wlasna definicje wolnosci gospodarczej wiele nie zmienia, bo wciaz sa tacy radykalowie, ktorzy utrzymuja, ze rzadowe interwencje sa szkodliwe (pomijajac warunki potrzebne do zaistnienia panstwa minimum), a dobrze dzialajaca biurokracja, mimo wszystko, nie zastapi wolnego rynku.
Poslugiwanie sie jakimis indeksami, czy porownywanie panstw na bazie PKB i jakichs wyrywkowych faktow w tym kontekscie jest bezsensowne. Ba, nawet porownujac takie rzeczy jak system sluzby zdrowia w dwoch roznych krajach mozna sie niezle zakrecic. Przyklad: powszechnie wiadomo, ze sluzba zdrowia w Kanadzie jest panstwowa, a w Stanach Zjednoczonych prywatna. Jednak rzad USA wydaje wiecej na sluzbe zdrowia na osobe niz kanadyjski!
Dlatego, wedlug mnie, jedynym rozsadnym postepowaniem jest wykazywanie na gruncie teoretycznym jak dziala rynek w okreslonych sytuacjach i jaki wplyw maja konkretne interwencje rzadowe, ewentualnie podpierajac sie dowodami empirycznymi. Taka old-schoolowa ekonomia.
@ Ja
Hm, niskie administracyjne bariery wejścia na rynek, faktycznie trudno uznać za wynik “produktywnej biurokracji”.
Oczywiste. Ale juz czas potrzebny do zalozenia firmy czy jej zlikwidowania bezposrednio wiaze sie z efektywnoscia administracji, na przyklad tym czy jest zinformatyzowana.
Trystero, a jesli rzad ogranicza sie do ewidencji firm, to gdzie jest miejsce na efektywna biurokracje?
Trystero:
Według raportu “Ease of Doing Business” założenie firmy w Rwandzie jest tańsze niż w Polsce i zajmuje 10 razy mniej czasu niż u nas. Czy to znaczy, że Rwanda jest 10 razy bardziej zinformatyzowana od Polski, albo że ma 10 razy bardziej produktywną administrację? Nie sądzę. Świadczy to raczej o tym, że prawne i administracyjne bariery wejścia na rynek są tam 10 razy mniejsze niż w naszym kraju. Zgadzam się z Tobą w 100%, że skuteczność ochrony praw własności, czy stabilność waluty zależą w ogromnej mierze od efektywności instytucji państwowych, ale jeśli chodzi o czas potrzebny na założenie, czy likwidację firmy, to jest to kwestia wyłącznie dobrej woli tych, którzy tworzą prawo gospodarcze i tych, którzy stosują je w praktyce, a nie ich produktywności.
@ Ja
Dokladnie to napisalem. W dwoch typach panstw zalozenie firmy jest szybkie i tanie: w Rwandzie gdzie informujesz jeden lokalny urzad i w Danii gdzie w jednym lokalnym urzedzie wypelniasz na ekranie komputera wszystkie formularze rejestrujace Cie w Urzedzie Statystycznym, Urzedzie Gminy, Urzedzie Skarbowym, w ZUSie i tak dalej.
Rzecz w tym, ze do ochrony praw wlasnosci, do panstwa prawa, do panstwa dbajacego o wypelnianie kontraktow, do efektywnego prawa upadlosciowego, etc potrzebujesz tych wszystkich urzedow, tych wszystkich ewidencji. Jesli ich nie masz to jasne firme zaklada sie szybko ale powazny biznes robi sie z trudem. Co potwierdzaja inne wskazniki, chocby miejsce w rankingu wolnosci gospodarczej.
W państwach typu Rwanda to z tego co wiem, łatwo się jedynie prowadzi działalność typu sprzedawanie jedzenia na rogu ulicy – do tego nawet nie potrzeba żadnej firmy zakładać. Generalnie do pewnego progu nie ma żadnych ograniczeń i kontroli państwa, ale potem się nagle robi pod górkę.
Trystero:
Myślę, że to nie takie proste. W rankingu “Doing Business 2009″ Rwanda zajmowała dużo gorszą pozycję w kategorii “Starting a Business” niż obecnie ( rok temu była 64, w tym roku jest 11 – awans o 53 miejsca ). Poza tym jest sporo biednych i słabo rozwiniętych krajów, w których procedury potrzebne do legalnego rozpoczęcia działalności są długie i kosztowne. Tak więc dobra pozycja Rwandy w rankingu nie wynika z jej zacofania, ale z rozpoczętych niedawno reform, obejmujących nie tylko ułatwienia w zakładaniu firmy ( Rwanda poprawiła też znacząco swoją pozycję kategoriach “Registering Property”, “Protecting Investors”, “Getting Credit”, Enforcing Contracts”, “Employing Workers” i “Paying Taxes” ).
Jeśli chodzi o samo założenie firmy, to oczywiście jest ono łatwiejsze, gdy można zrobić to przez Internet, nie wychodząc z domu. Tu faktycznie można powiedzieć, że sporo zależy jeśli nie od produktywności administracji, to przynajmniej od poziomu jej zinformatyzowania. Ale na założeniu firmy świat się nie kończy, trzeba jeszcze uzyskać odpowiednie zezwolenia, a tu już nic nie zależy od czyjejkolwiek produktywności. To ile musimy uzyskać pozwoleń i jak długo na nie czekamy zależy tylko i wyłącznie od tego jak skonstruowane jest prawo: czy koncesjonuje ono tylko wybrane rodzaje działalności ( jak np. produkcja i handel bronią ), czy wszystkie jak leci ( łącznie z prowadzeniem salonu fryzjerskiego i osiedlowego warzywniaka ); czy ustala jasne procedury przyznawania koncesji, pozwoleń, licencji, etc., czy też pozwala urzędnikom na uznaniowość w tej sprawie.
Ogólnie rzecz biorąc uważam, że nie każde działanie państwa ogranicza wolność gospodarczą, tak samo jak nie każde działanie prywatnych podmiotów jej sprzyja. Państwo może nawet przysłużyć się wolności, chroniąc konkurencję, czy własność prywatną. Ale wpływ państwa na gospodarkę jest pozytywny tylko wtedy, gdy obowiązują jasne reguły gry, gdy prawo jest czytelne, precyzyjne i traktujące w równy sposób wszystkie firmy i wszystkich obywateli, gdy przepisy są stabilne i nie zmieniają się co parę miesięcy w zależności od potrzeb rządzących i ich przyjaciół, gdy procedury są proste i możliwie najmniej kosztowne i gdy pewnych reguł nie wolno przekraczać nikomu, w tym politykom i urzędnikom.
Antek:
Zdziwisz się, ale zdaniem ekspertów z Banku Światowego prowadzenie firmy jest łatwiejsze w Rwandzie niż w Polsce. Wprawdzie dopiero od roku, bo wcześniej Rwanda znajdowała się mniej więcej tam, gdzie obecnie są państwa w rodzaju Haiti, Republiki Środkowoafrykańskiej, czy Demokratycznej Republiki Konga, ale nie zmienia to faktu, że sporo zmieniono tam na plus.
Ok, przyznam się, ze nie znałem dokładnie sytuacji akurat Rwandy ;). Pisałem ogólnie o prowadzeniu działalności w krajach tzw. trzeciego świata – gdzie często faktycznie istnieje bardzo duży, praktycznie nieuregulowany sektor drobnej działalności – np. gastronomia, komunikacja lokalna, hotelarstwo – i trzeba przyznać, że działa całkiem sprawnie, natomiast prowadzenie jakiejś poważniejszej firmy już niestety często proste nie jest.
Antek:
Rozumiem i zgadzam się, że jeśli w jakimś kraju brakuje sprawnie działającej policji, administracji, wymiaru sprawiedliwości i/lub dobrych przepisów prawnych, to prowadzenie działalności w tym kraju, a nawet mieszkanie w nim, nie jest zbyt łatwe i przyjemne.
A mi się zawsze wydawało jako (neo)liberałowi żeby ta biurokracja była efektywna a nie żarłoczna i była przeszkodą. Z lektury von Hayeka i Friedmana jednoznacznie wynika, że państwo liberalne musi być sprawnym państwem prawa. O jakim państwie liberalnym można mówić skoro nie będzie chroniło własności, umów i będzie niszczyło przedsiębiorczość? Sprowadzanie (neo)liberalizmu tylko do niskich podatków wydaje mi się płytkie.