Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Strategie momentum – sektory 1928-2009

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 24.05.2010 | Komentarze (25) »

W prostych strategiach modyfikujących ‘kup i trzymaj’, nie wymagających poświęcania inwestowaniu bardzo dużej ilości czasu trudno jest znaleźć bardziej efektywne strategie niż te oparte na momentum. W takich strategiach kupuje się siłę, ewentualnie sprzedaje słabość, czyli kupuje te akcje, które w ostatnim czasie spisywały się lepiej od rynku a sprzedaje te walory, które zachowywały się gorzej niż rynek.

Strategia momentum może na przykład dzielić wszystkie akcje na decyle albo kwintyle w zależności od siły walory/stopy zwrotu a następnie otwierać długie pozycje na akcjach z najlepszego decyla/kwintyla, ewentualnie otwierać krótkie pozycje na akcjach z najgorszego decyla/kwintyla. Zanim pokażę na blogu testy z rynku polskiego (to zajmie pewnie z kilka tygodni) chciałbym przedstawić wyniki stosowania strategii momentum na sektorach amerykańskiego rynku akcyjnego w latach 1928-2009 opisane przez Mebane T. Faber w pracy Relative Strength Strategies for Investing.

W badaniach wykorzystano 10 portfeli sektorowych. Oparto się na danych miesięcznych. W badaniu nie uwzględniono kosztów transakcyjnych co ma istotne znaczenie jeśli weźmie się pod uwagę obroty portfeli na poziomie 100% do 400% wartości rocznie.

Każdego miesiąca 10 sektorów było klasyfikowanych na podstawie stóp zwrotu (total return) z ostatniego miesiąca, 3, 6, 9, 12 i kombinacji wszystkich tych okresów. Następnie system inwestuje w X najlepszych sektorów. Dla X=1 inwestuje 100% środków w sektor o najwyższej sile relatywnej (TOP 1), dla X=2 inwestuje 50% w najlepszy sektor i 50% w drugi sektor w klasyfikacji (TOP 2), i tak dalej. Każdego miesiąca następuje reklasyfikacja sektorów pod względem ich siły. Co się okazało?

Portfele strategii momentum zachowywały się lepiej niż rynek w 70% okresów (lat), osiągając statystycznie istotne wyższe stopy zwrotu. Poniżej znajdują się wyniki poszczególnych kombinacji (ograniczyłem ilość sektorów w portfelu do 5). Roczna stopa zwrotu S&P 500 wyniosła 9,39% w okresie 1928-2009. Roczna stopa zwrotu portfela zbudowanego z 10 sektorów, z których każdy ma identyczną wagę w portfelu wyniosła 10,28%.

Za Mebane T. Faber

Za Mebane T. Faber

Wyniki portfeli konstruowanych w oparciu o kombinacje siły relatywnej z wszystkich okresów (1,3,6,9,12 miesięcy):

Za Mebane T. Faber

Za Mebane T. Faber

Co można zauważyć? Strategie poprawiają wyniki inwestycyjne o 3% do 6% rocznie ale nie neutralizują zmienności związanej z mało aktywną strategią opartą na długich pozycjach (wyrażonej zarówno w odchyleniu standardowym jak i w maksymalnym obsunięciu).

Co ciekawe, choć przewaga portfeli momentum nad zwykłym ‘kup i trzymaj’ była różna w poszczególnych dekadach (11,29% w 50’ i 2,27%  w 80’ dla TOP 1) to nie wygląda na to by efekt momentum istotnie osłabł wraz z upowszechnieniem wiedzy o nim i rozwojem możliwości jego wykorzystania.

Szczerze mówiąc, zastanawiam się jak ekspansja ETF i pęd do obniżania do zero kosztów transakcyjnych na tym rynku wpłynie na efekt momentum w następnych dekadach. W tej chwili, strategie momentum wydają się optymalnymi z punktu widzenia indywidualnych inwestorów chcących poprawić wyniki mało-aktywnego portfela.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (25) do "Strategie momentum – sektory 1928-2009"

  1. GZ powiedział(a):

    I tak wlasnie wyglada wiele idei długoterminowych. Walczymy 1-3 pkt proc. przewagi przy obsunieciach 70-80%.
    W zadnym wypadku nie do zaakceptowania

  2. _dorota powiedział(a):

    Takie strategie tylko jedno pokazują ponad wszelką wątpliwość: że każde zarządzanie portfelem jest lepsze od braku zarządzania. Na ogół tylko nieznacznie lepsze.

    Trzeba by się zastanowić, czy jest sens mechanicznie naśladować analizę techniczną. Bo wyławianie sektorów o najlepszym w danym okresie total return jest niczym innym jak kopiowaniem (mocno spóźnionym!) sygnału kupna, który został wygenerowany przez indeks sektorowy. Może lepiej zwyczajnie “grać” pod najprostsze (typu MACD) sygnały z indeksów sektorowych i w nich wybierać spółki?

    A co w trendzie “dojrzałym”? Przesiadać się na sektory o najwyższej stopie zwrotu? One mogą być (i zazwyczaj są) już przewartościowane.

  3. Trystero powiedział(a):

    @ GZ

    Te 3% rocznie w dlugim terminie decyduje o tym czy ktos jest Buffettem czy jednym z tysiecy inwestorow (no moze troche wiecej w przypadku Buffetta).

    Trudno jest w strategii bez dynamicznych zabezpieczen i odznaczajacej sie spora pasywnoscia uniknac zmiennosci i duzych obsuniec. W tescie znacznie zmniejszono zmiennosc stosujac wyjscie z rynku kierowane polozeniem SP 500 wzgledem sredniej kroczacej.

  4. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    Takie strategie tylko jedno pokazują ponad wszelką wątpliwość: że każde zarządzanie portfelem jest lepsze od braku zarządzania.

    No niezupelnie sie zgodze chyba, ze dopiszesz ’skuteczne’ przed ‘zarzadzanie’. Wiekszosc indywidualnych inwestorow zle wychodzi na zarzadzaniu portfelem, zreszta dotyczy to tez profesjonalistow, ktorzy w wiekszosci przegrywaja z rynkiem.

    Może lepiej zwyczajnie “grać” pod najprostsze (typu MACD) sygnały z indeksów sektorowych i w nich wybierać spółki?

    Tutaj pomoga, i to w ograniczonym zakresie, tylko testy na danych historycznych.

    A co w trendzie “dojrzałym”? Przesiadać się na sektory o najwyższej stopie zwrotu? One mogą być (i zazwyczaj są) już przewartościowane.

    To czesc kazdej strategii momentum. Taki jej ‘urok’.

  5. GTC powiedział(a):

    nie zabierając głosu w dyskusji, chciałbym zwrócić uwagę na pewien fakt, który może potencjalnie wpływać na wyniki analizy i ich postrzeganie przez inwestorów, tym bardziej że niektórzy z nich mogą zechcieć zastosować strategie momentum w praktyce.

    Otóż Mebane Faber zalicza trend following to metod momentum:

    “Momentum based strategies, in which we group both trendfollowing and relative strength techniques, have been applied as investment strategies for over a century.”

    Natomiast Michael Covel,autor bestselleru “Trade following”, na swoje stronie poświęconej TF pisze – “Momentum trading is not trade following”. I wyjaśnia dlaczego.

    http://www.turtletrader.com/momentum.html

    I komu tu wierzyć ?

  6. GTC powiedział(a):

    Oczywiście tytuł książki Covela to “Trend following” a nie “trend following” – i dalej też. Nie wiem skąd sięwzieły przekłamania ? |

    Winno oczywiście być:

    “Natomiast Michael Covel,autor bestselleru “Trend following”, na swoje stronie poświęconej TF pisze – “Momentum trading is not trend following”. I wyjaśnia dlaczego.

  7. kunta kinte powiedział(a):

    Momentum ,macd a może stochastyczny.Kupować spółki gorzej się spisujące.
    Proponuję to prześledzić pod kątem np Netii czy TPSA,ale jak mawia mój przyjaciel:każda spółka kiedyś pobije swojego maksa,ja dodaję:jak nie zostanie wycofana z obrotu.

  8. Dapi powiedział(a):

    _dorota

    Oj chyba nie korzystałaś z indeksów sektorowych w wydaniu gpw nigdy…

    Jeżeli w telekomunikacji mułowata TPsa ma 78% udziału to taki indeks jedyne gdzie się nadaje to do kosza…
    Nie wspomnę o drugiej w kolejności Netii…

    Kto z Was na tych spółkach “pogrywa” :)
    Dzisiaj np. indeks zanotował wzrost a tak naprawdę porządny spadek :)

    A są także takie “kwiaty” jak Hygienika, Kolastyna Pollena w sektorze farmaceutycznym :)

  9. kunta kinte powiedział(a):

    kupowałem net i tps na debiucie,więc mam sentyment,dzisiaj rynki akcyjne mnie nie interesują

  10. _dorota powiedział(a):

    @ Dapi
    Oj, chyba nie korzystałam :) Konkretne spółki bardziej mnie interesują technicznie, sektorów nie śledzę w ten sposób.

  11. karpiu powiedział(a):

    @GTC #6

    Jak zawsze wierzyć/ufać należy zdrowemu rozsądkowi:)

    Informacje, ze wskazanej strony mówiąc łagodnie nie wyglądają na przedstawione w sposób obiektywny. Pan Covel widzi w inwestorach momentum giełdowych heretyków. Fakty, o których nie wspomina są mu jednak wyraźnie nie na rękę. Efekt momentum, jako bodaj jedyna anomalia rynkowa nie daje się wytłumaczyć w żaden zobiektywizowany sposób (m.in. poprzez uwzględnienie różnych miar ryzyka w modelach wycen), co przyznaje zresztą sam E.Fama – największy propagator teorii rynków efektywnych. Ot zagwozdka. Jak nadmienia Trys – skuteczność strategii po dziś dzień dowodzona jest na wielu rynkach, w różnych horyzontach czasowych (wyjątkiem jest np. giełda w Tokio). Zdaje się, że Covel nic o tym nie wspomina ;P A earnings momentum, o którym pisze jest jedną z odmian strategii, wyróżnioną ponieważ istnieją przesłanki, że gro z ponadprzeciętnych zysków systemu uzyskiwane jest w związku z zaskakującymi inwestorów wynikami spółek.

    W klasycznej wersji momentum jest strategią arbitrażową – jednocześnie otwierane są pozycje długie i krótkie (naturalnie w różnych papierach), więc patrząc z tej perspektywy istotnie ciężko ją zaliczyć do systemów trend following. Z teoretycznego punktu widzenia jest strategią neutralną w stosunku do obowiązującego trendu, w praktyce wygląda to różnie :)

    Faber słusznie zalicza strategie TF do metod momentum. Tyle w kwestiach definicyjnych.

    Na GPW można zastosować ‘upośledzoną’ wersję momentum zajmując tylko długie pozycje zgodne ze wskazaniami systemu (z wiadomych względów). Dzięki temu odpada problem kosztów utrzymywania krótkich pozycji. Tym sposobem system przekształca się w typowy TF.

    PS. Ponieważ do tej pory nie miałem okazji udzielać się w komentarzach… witam gospodarza bloga i życzę kontynuowania dobrej passy jeśli chodzi o dobór tematów do wpisów:)

  12. Trystero powiedział(a):

    @ karpiu

    Witaj,

    Z takimi komentarzami jestes tu bardzo mile widziany.

    @ GTC

    Zabawna sprawa, ale jestem w stanie przyjac, ze strategie momentum jednoczesnie sa i nie sa strategiami trend following. Zalezy od definicji TF, a nie sadze by istniala jedna obowiazujaca i od tego czy strategia momentum jest long only czy long/short.

  13. GTC powiedział(a):

    Wprawdzie nie chciałem zabierać głosu w dyskusji ale chyba muszem.

    Tytuł przewodni tematu brzmi “strategie momentum”, to pojemne określenie i dobrze wpasowuje się w kontekst.
    Nie wiem czy Trystero świadomie je dobrał, czy też przypadkowo (a może podświadomie) ale właśnie to określenie ukierunkowało mój wpis # 6, zwracający uwagę na momentum trading, i wiązanie go z fundamentami, oraz TF.
    Dla jasności metodologicznej wyjaśnię szerzej o co mi chodzi.

    Otóż dzielę sobie strategie momentum (lub inaczej strategie inwestowania w oparciu o tzw momentum) na kilka podgrup czy nawet kategorii.

    Momentum investing – średnio i długoterminowe ( od miesiąca czy trzech miesięcy w górę do nawet kilku lat), częściowo oparte na fundamentach a częściowo na oscylatorach i crossach różnych średnich kroczących.

    Momentum trading, raczej krótkoterminowe oparte przede wszystkim na analizie technicznej (horyzont dzienny lub kilku tygodniowy).

    Analiza M. Fabera koncentruje się na tym pierwszym ale ja zwracałem uwagę na tę drugi aspekt, gdyż w moim odczuciu większość indywidualnych inwestorów, preferuje działanie według wariantu drugiego.

    Z tym że to nie czasokres (horyzont inwestycyjny) jest tu decydującym kryterium rozróżniającym, ale to momentum, w oparciu o które podejmuje się decyzje rynkowe.

    W pierwszym przypadku mamy do czynienia z momentum cenowym (price momentum), czyli ogólnie biorąc tempem zmiany cen, albo bardziej technicznym albo też dryfującym trochę w stronę fundamentów, np. analizie earnings momentum, lub szerzej inwesting/trading w oparciu o doniesienia agencyjne (on the news). I tu mamy podwieszenie się pod trend.

    W drugim przypadku, technicznego tradingu, liczy się przede wszystkim bieżący impet rynkowy wyrażony przede wszystkim przez zmiany wolumenu obrotów (volumen momentum) a następnie tempo zmian cen, będące jego następstwem. To bardziej system wczesnego wykrywania potencjalnych zmian cen będących wynikiem wzrostu aktywności rynkowej i następnie je dalej wywołującym czy też wspomagającym. Temu postępowaniu bliżej jest chyba do swing trading niż czystego trend following.
    Wypada jednak wyraźnie podkreślić, że stosowane tu wskaźniki volume momentum są oczywiści kombinacją momentum wolumenu momentum cenowego.

    W świetle powyższego można by przyjąć, żę strategie momentum ale jestem w stanie przyjac, ze strategie momentum (jednocześnie) są i nie są strategiami trend following. Zależy to od stosowanej metody, okoliczności i uwarunkowań rynkowych oraz wyznawanej ideologii.

    @ karpiu # 12

    Niekoniecznie podzielam poglądy Covela, ale je przytaczam ponieważ jego podejście do trend following jest obecnie niemalże wersją kanoniczną, a o momentum trading w jego książce chyba ani słowa.

    Moim zdaniem, to momentum investing, będące anomalią w rozumieniu teorii efektywności rynku, oraz momentum trading nie mniej ( a może nawet bardziej) wymagają precyzyjnego zdefiniowania niż trend following. Wtedy łatwiej będzie rozróżnić co działa, czy działa i na ile lepiej.

    Twoje stwierdzenie, że “W klasycznej wersji momentum jest strategią arbitrażową – jednocześnie otwierane są pozycje długie i krótkie (naturalnie w różnych papierach)..” jest wielce dyskusyjne, według mnie. Na jakiej podstawie lub źródle je opierasz ?

    jednoczesne otwieranie pozycji długich i krótkich w różnych papierach, nie spełnia podstawowych kryteriów umożliwiających nazwanie takiego postępowania arbitrażem. Oczywiście poza powierzchownym podobieństwem wynikającym z posiadania odwrotnych pozycji.

    Te kryteria to, oprócz jednoczesności, jednorodności instrumentu (to samo aktywo albo pokrewne) oraz minimum ryzyka, to przede wszystkim silne pozytywne powiązanie korelacyjne ruchów cenowych, bezpośrednia lub pośrednie.

  14. karpiu powiedział(a):

    @GTC #14

    Łohoho, aż mnie głowa rozbolała od nadmiaru pojęć ;) Nie zamierzam się upierać przy swojej interpretacji TF/momentum trading/investing. Przytaczam jedynie sens i rozróżnienie z jakim się dotychczas spotkałem w literaturze. Teoretycy dosyć wyraźnie odcinają strategię momentum od innych technik analizy technicznej jak średnie kroczące, oscylatory itp. Momentum bazuje głównie na informacji o przeszłej 1/3/6/12m stopie zwrotu z waloru/sektora, a w innych odmianach strategii również na wielkości standaryzowanego wskaźnika nieoczekiwanych zysków lub nawet jak wspomniałeś – wielkości wolumenu w krótkich okresach. Praktycy być może podchodzą do problemu bardziej kompleksowo, starając się połączyć momentum z technikami zarządzania kapitałem – stąd mogą się pojawiać próby połączenia systemu cechującego się w pierwotnej postaci ciągłym zaangażowaniem na rynku (momentum) z innymi narzędziami AT np. w celu ograniczenia poziomów MaxDD, które wyglądają właśnie tak jak przytacza Trystero (notabene gdyby pominąć czarne łabędzie to MaxDD wypadałoby znacznie lepiej). Niemniej jednak takie mezalianse powodują, że momentum staje się całkowicie innym systemem inwestycyjnym…

    Cały czas mam jednak wrażenie, że kwestią sporną, która wyniknęła są definicje, a mnie jako tako interesują one mniej niż wyniki skuteczności omawianych systemów.

    Mówiąc o klasycznym price momentum miałem na myśli strategię badaną m.in. przez:
    1) Chan, Jegadeesh, Lakonishok (1996, 1999)
    2) Jegadeesh, Titman (1993, 2001)
    3) Moskovitz, Grinblatt (1999)
    4) Chordia, Shivakumar (2006)
    Polskie opracowania:
    Grotowski (2002), Szyszka (2006)

    Większość do przejrzenia np przez google scholar. Pojęcie arbitrażu odnosi się w tym wypadku do wykorzystywania obserwowanej nieefektywności rynku – zajmowania przeciwnych pozycji w źle wycenianych instrumentach. Rozważanie jak dalece odbiega taki arbitraż (różne instrumenty, poziom ryzyka itp) od powszechnie rozumianego pojęcia wg. mnie niewiele wnosi.

    Opisywane w ww. pracach strategie mają horyzont inwestycyjny od 3m do 12m. Są to zatem strategie krótko/średnioterminowe. W okresach dłuższych efekt zanika lub obserwowane jest zjawisko przeciwne tj. regres do średniej. Momentum zaobserwowano również w krótszych niż 3m okienkach czasowych, jednak wykorzystanie tej obserwacji jest utrudnione w związku z szybko narastającymi kosztami transakcyjnymi (konieczność częstych zmian składu portfeli).

    Być może najpowszechniejsze wykorzystanie momentum ma miejsce w algorytmach HFT, które prowadzą handel niemal bezkosztowo (albo koszt jest ujemny;), dzięki czemu nawet zmiana ceny o 1 tick może być zyskowna. Momentum w tym wypadku dot. mikrostruktury kształtowania się cen. Jak łatwo się domyśleć, zakładając istnienie momentum w tak krótkim odcinku czasu, przewidywanie ruchów 1 tick up/down jest zadaniem minimalnie łatwiejszym od tego, z którym borykają się na co dzień inwestorzy indywidualni :D

    Sam drążę temat, gdyż momentum jako strategia z punktu widzenia inwestora indywidualnego wygląda na bardzo sympatyczny system :)

  15. GTC powiedział(a):

    @ karpiu

    Faktycznie nie o definicje tu chodzi, ale o to czy dana strategia/technika sprawdza się w praktyce, czy też nie, oraz kiedy i jak ją stosować. Jednak właściwe zdefiniowanie pewnych pojęć może być pomocne w rozróżnieniu pewnych zagadnień i zorientowaniu się czy mówimy prozą czy też poezją.

    Chodzi o to by mając ogólną orientację w temacie momentum i czytając jakiś artykuł mówiący kiedy i jak go/je ? stosować nie okazała się, że nie o te, lub nie takie momentum chodzi.

    Weźmy na tapetę, jako przykład – arbitraż. Piszesz – “Pojęcie arbitrażu odnosi się w tym wypadku do wykorzystywania obserwowanej nieefektywności rynku – zajmowania przeciwnych pozycji w źle wycenianych instrumentach. Rozważanie jak dalece odbiega taki arbitraż (różne instrumenty, poziom ryzyka itp) od powszechnie rozumianego pojęcia wg. mnie niewiele wnosi.”

    A skąd my wiemy, że te instrumenty są źle wyceniane, nawet jak dopuszczamy działanie hipotezy rynku efektywnego ? Jakie obiektywne kryterium tu stosujemy ? Musimy być pragmatycznie i kierować się zasadą tu i teraz mówiącą, że cała prawda jest zawarta w aktualnych cenach.

    Pojęcie jest tu istotne – arbitraż właściwy to arbitraż właściwy, i powinniśmy nazywać rzeczy po imieniu. Posiadane w nim pozycje muszą być tak sparowane, żeby były odporne na zmiany warunków rynkowych . Nie wystarczy więc sama przeciwstawność jakichś pozycji, by nazywać to „coś” pozycją arbitrażową, bo tak nam pasuje albo tak się wydaje.

    Świadomość tego możliwi nam rozróżnienie pomiędzy arbitrażem, spread tradingiem, hedgingiem oraz spekulacją oraz „nieuważnie” Texas hedge za zabezpieczenie, tylko dlatego że ma hedge w nazwie.

    Faktem jest, że inwestora indywidualnego/tradera mało interesuje, czy momentum załapuje się klasyfikacyjnie na trend following czy nie. Ale już fakt czy to wejscie/wyjście, w oparciu o momentum, ma miejsce w czasie trwania trendu czy też jego wygasania, jest bardzo istotne. Podobnie jak to jaka jest w danym momencie siła motoryczna (impet) tego trendu i jego akceleracja.

    Pokazują to odpowiednie wskaźniki techniczne typu RSI, wypracowane przez praktykę rynkową. Natomiast literatura teoretyczna akademicka raczej je pomija, ograniczając się do zaleceń ogólnych typu “sprzedawaj słabość, kupuj siłę”, nie określając zasadniczo na czym polegają ta siła czy słabość i jak rozróżnić kiedy się pojawiają i kończą.

    Zjawisko momentum w inwestowaniu znane jest od dawna akademikom. Jest to coś w rodzaju bezwładności rynkowej i/lub przeniesienia efektu na kolejny okres. Stwierdzono, że akcje o relatywnie wysokich stopach zwrotu w ostatnim okresie wykazują tendencje do kontynuacji więc należy je kupować, natomiast akcje, które wykazują relatywnie niską stopę zwrotu należy sprzedawać, bo będą miały trudno wytłumaczalną tendencję do kontynuacji niskich stóp zwrotów, w związku z tym powinny przynosić inwestorowi ponad przeciętne zyski. Choć nauka akademicka traktuje to jako swoistą anomalię , z punktu widzenia hipotezy efektywnego rynku, to mimo to, takie momentum investing sprawdza się w praktyce, i to od lat.

    Natomiast praktyka tradingu, w oparciu o krótkookresowe techniczne momentum, z wykorzystaniem wskaźników i analizy aktywności/wolumenu, nie traktuje sytuacji rynkowych w subiektywnych kategoriach anormalny czy nietypowy, ale podchodzi do tego w sposób zobiektywizowany. Jak sygnał mówi kupuj to kupują a jak sugeruje sprzedaj to sprzedają.

    Ale muszą być do tego konkretne przesłanki praktyczne, oparte o aktualne tzw market action rationale , a nie jakieś hipoteza trudna do teoretycznego uzasadnienia, choć oczywiście może ona być stosowana pomocniczo, dla podbudowania psychiki tradera.

    A teraz parę słów we wspomnianej kwestii horyzontu inwestycyjnego. Piszesz – ” Opisywane w ww. pracach strategie mają horyzont inwestycyjny od 3m do 12m. Są to zatem strategie krótko/średnioterminowe. W okresach dłuższych efekt zanika lub obserwowane jest zjawisko przeciwne tj. regres do średniej.”

    Rozumiem, że mówimy tu o horyzoncie, którym strategie momentum wykazują ten specyficzny zysk (momentum profit).

    To fakt, że według badań naukowców, zazwyczaj zmniejsza się on po okresie 12 miesięcy i zanika po 3-5 latach. Ale wiele zależ tu od analizowanego podokresu, co znajdziesz choćby w pracy „Profitability of Momentum Strategies: An Evaluation of Alternative Explanations”, N. Jegadeesh, S. Titman, 1999, str 12-13.

    Przykładowo w latach 1982-1997 zagregowane zyski wzrosły z 10.71%, na końcu 12 miesiąca , do 11.69% na końcu 36 miesiąca aby spaść do 7.59% na końcu 60 miesiąca. Przy czym jedyny istotny przypadek ujemnych dochodów wystąpił w piątym roku po utworzeniu portfela momentum. Tak więc zalecana jest tu elastyczność w sądach i ostrożność w decyzjach, podobnie zresztą jak i w życiu.

    Ponieważ widzę, że ambitnie podchodzisz do tematu więc z przyjemnością ci odpowiadam.

  16. GZ powiedział(a):

    “Choć nauka akademicka traktuje to jako swoistą anomalię , z punktu widzenia hipotezy efektywnego rynku, to mimo to, takie momentum investing sprawdza się w praktyce, i to od lat.”
    Ja tylko dodam. To ta sama nauka akdemicka (znaczy jej nurt), który zakladal ze jestesmy racjonalni. Wiec dla nich anomalią może być wszystko :)

  17. GTC powiedział(a):

    Jeszcze kilka refleksji, trzymając się pragmatycznego podziału na momentum investing i momentum trading. Mogą okazać się pomocne.

    Momentum investing opiera się na pewnym przekonaniu, wierze, założeniu ugruntowanym i zweryfikowanym od lat, że rynek pójdzie (a raczej powinien pójść dalej)w tym samym kierunku, pomimo że jest wysoko czy nisko oraz zdarzeń a,b,c, które się wydarzyły w międzyczasie, ale ich się za bardzo nie bierze pod uwagę.

    Jest to niejako zaprzeczenie starej rynkowej maksymy “co wzrosło to musi spaść”, brzmiącej całkiem logicznie i mającej intuicyjne podłoże. W nowym wydaniu (momentowym) powinna ona brzmieć ” co wzrosło to powinno rosnąć dalej, a co spadło, to powinno spadać dalej, jeszcze przez pewien czas”. Często się tak dzieje i to wielu wystarczy.

    Problem w tym, że naukowcy nie potrafią przekonywująco wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje, i zazwyczaj tłumaczą to opoźnioną reakcją inwestorów, powolnym adaptowaniem się ich do zmieniających się warunków rynkowych, a nawet małą ograniczoną racjonalnością inwestorów.

    Ja tego nie kupuje. Takie przyczyny mogły działać w latach 80, 90 ale nie obecnie. Jeśli dziś około 2/3 obrotu giełdowego generowanego jest przez HFT, a większość pozostałej reszty przez profesjonalny obrót instytucjonalny w wydaniu klasycznymi oraz market makerów, to nie ma miejsca na zwłokę w reakcjach, powolną adaptację, bo komputery są szybkie, algorytmy dopracowane a procedury wewnętrzne sprawne.

    Za chwile może okazać się, po nowszych uaktualnionych badaniach, że dziś anomalii momentum już nie działa, rynek się unormalnił i zagadka sama się rozwiązała. Teoretycznie wykoncypowane mechanizmy zadziałają wreszcie w praktyce, dzięki zmianom charakteru operacji giełdowych.

    Tak więc może okazać się,że momentum investing, w wydaniu średnio i długo- terminowym, przejdzie do lamusa historii.
    Natomiast krótkoterminowe momentum trading może mieć świetlaną przyszłość, gdyż reaguje na to co się dzieje na rynku, patrzy nie tylko na to co się dzieje z cenami, ale i na obroty pokazujące bieżącą aktywność rynkową, na wielkość pozycji otwartych, termin ich zapadalności, wskaźniki siły rynku, przecięcia się różnych średnich itp.
    Warto więc może przeczytać parę pozycji na temat momentum trading.

    Ja ciągle mam spory zgryz z akademickim momentum, to jest problemami wytłumaczenia przyczyn tego zjawiska.
    Nie mam natomiast problemów z buffetologią stosowaną, w postaci długiego “kup i trzymaj”, bo stoi za nią mocniejsza logika, podparta racjonalnymi argumentami fundamentalnymi.

  18. GZ powiedział(a):


    Jest to niejako zaprzeczenie starej rynkowej maksymy “co wzrosło to musi spaść”, brzmiącej całkiem logicznie i mającej intuicyjne podłoże. W nowym wydaniu (momentowym) powinna ona brzmieć ” co wzrosło to powinno rosnąć dalej, a co spadło, to powinno spadać dalej, jeszcze przez pewien czas”. Często się tak dzieje i to wielu wystarczy.

    Ale GTC według mnie one wcale nie są sprzeczne. – to co rośnie, ma tendencję do tego, by rosnąć dalej, ale też zbliża się nieuchronnie moment kiedy spadnie.


    Ja tego nie kupuje. Takie przyczyny mogły działać w latach 80, 90 ale nie obecnie. Jeśli dziś około 2/3 obrotu giełdowego generowanego jest przez HFT, a większość pozostałej reszty przez profesjonalny obrót instytucjonalny w wydaniu klasycznymi oraz market makerów, to nie ma miejsca na zwłokę w reakcjach, powolną adaptację, bo komputery są szybkie, algorytmy dopracowane a procedury wewnętrzne sprawne.

    Z tym, ze trzeba by znac proporcje jak wiele tych tradów HFT jest domykana po 5,10, 20 (sek/min/dniach/tygodniach). Bo moze sie okazac, ze pewne zjawiska nadal wystepuja w dluzszych perspektywach, tylko w krótszych skoczyła zmiennosc.

    A poza tym algorytmy zawsze mozna dopracowac lepiej, a procedury mają tendejce do tego by być łamanymi

  19. karpiu powiedział(a):

    @GZ

    to co rośnie, ma tendencję do tego, by rosnąć dalej, ale też zbliża się nieuchronnie moment kiedy spadnie.

    Do tego sprowadza się właśnie opóźniona nadreaktywność (delayed overreaction) i jest podawana jako jedna z możliwych przyczyn efektu momentum.

    @GTC #18

    Za chwile może okazać się, po nowszych uaktualnionych badaniach, że dziś anomalii momentum już nie działa, rynek się unormalnił i zagadka sama się rozwiązała. Teoretycznie wykoncypowane mechanizmy zadziałają wreszcie w praktyce, dzięki zmianom charakteru operacji giełdowych

    Z tego co do mnie dociera to Twoje obawy są podzielane przez coraz liczniejsze grono inwestorów z rozwiniętych rynków, gdzie o momentum głośno mówiło się mniej więcej do 2004r. Czytałem opracowania gdzie tzw. testy z poza pierwotnej próby właśnie po tej mniej więcej dacie wskazywały na osłabienie efektu (momentum nie zanikło, ale można domniemywać, że całkowita eliminacja jest niemożliwa).

    Ja również jestem skłonny pochylić się nad taką hipotezą, ale raczej tylko w odniesieniu do rynku US (bazuje tylko na własnej intuicji w tym momencie). O występowaniu momentum na GPW jestem niemal przekonany. Robiłem testy i wyniki mogą być zachęcające, ale muszę uwzględnić kilka czynników jeszcze. Podstawowy kłopot z badaniami z polskiego rynku (poza długością szeregu czasowego) to sensowna baza danych (bez luk) zwierająca podmioty już nienotowane, gdzie ceny byłyby skorygowane o wszelkie zdarzenia na papierze – jeśli masz pomysł skąd taką wziąć to proszę o info:) Baza z GPW spełnia większość wymogów prócz ostatniego, a ręczne korekty mnie odstraszają :/

    Problem w tym, że naukowcy nie potrafią przekonywująco wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje, i zazwyczaj tłumaczą to opoźnioną reakcją inwestorów, powolnym adaptowaniem się ich do zmieniających się warunków rynkowych, a nawet małą ograniczoną racjonalnością inwestorów

    Niestety nauki ekonomiczne mają to do siebie, że procesów w nich zachodzących zwykle nie daje się opisać za pomocą wzorów matematycznych (albo jeszcze na to za wcześnie;). Ciężko zatem oczekiwać, że ktokolwiek wyciągnie z rękawa solidne dowody tłumaczące występowanie momentum. Większość objaśnień jak słusznie zauważasz bazuje na podejściu behawioralnym, co wcale nie musi być jednak wadą. IMO brzmią bardzo sensownie. Prócz opóźnionej reakcji, za momentum może stać również niedostateczna reakcja (nadmierny konserwatyzm, heurystyka reprezentatywności), oba błędy poznawcze mogą występować oddzielnie lub mogą koegzystować.

    Mnie nie przekonują argumenty o postępie technicznym i roli profesjonalistów używane do zanegowania powyższych tłumaczeń. Jak profesjonalnie potrafią działać inwestorzy instytucjonalni mamy przykład wśród zarządzająch… Twierdzenie o 2/3 obrotu wykonywanego przez program trading jest moim zdaniem zbytnim uproszczeniem. Jak słusznie zauważa GZ należy się zastanowić w jaki rodzaj handlu zaangażowane są programy, jaki jest ich horyzont inwestycyjny (dla HFT kilka sekund?). Czym innym jest niwelowanie nieefektywności w ultrakrótkich przedziałach, a czym innym w średnich i długich horyzontach czasowych. Swoją drogą HFT przypomina mi bardziej front running niż eliminacje nieefektywności.

    Natomiast krótkoterminowe momentum trading może mieć świetlaną przyszłość

    Znowu kwestia wiary, ale akurat podzielam taki pogląd :)

    PS Jak znajdę czas to spróbuję ustosunkować się do #16.

  20. GTC powiedział(a):

    @ GZ # 19

    “to co rośnie, ma tendencję do tego, by rosnąć dalej, ale też zbliża się nieuchronnie moment kiedy spadnie”.

    To, że operacje HFT mogą mieć sekundowe życie, akurat nie ma, w moim odczuciu, znaczenia bo przecież robią gross obrotu, nieprawdaż. Jeśli one nie powodują momentum (co jest wielce prawdopodobne) to nadal aktualne pozostaje pytanie, jaka/która część pozostałego obrotu powoduje to momentum i dlaczego.

    @ karpiu # 20

    “Ciężko zatem oczekiwać, że ktokolwiek wyciągnie z rękawa solidne dowody tłumaczące występowanie momentum. Większość objaśnień jak słusznie zauważasz bazuje na podejściu behawioralnym, co wcale nie musi być jednak wadą. IMO brzmią bardzo sensownie.”

    A ja myślę, że po dziesięcioleciach badań zjawiska momentum,
    w te i nazad przez rzesze koryfeuszy ekonomii i finansów,
    fenomen ten powinien już być rozgryziony i wyjaśniony.
    Może one słabe na umyśle są ? :)

    “Natomiast krótkoterminowe momentum trading może mieć świetlaną przyszłość” (to moje).

    “Znowu kwestia wiary, ale akurat podzielam taki pogląd.”

    To nie kwestia wiary, tylko takie głośne myślenie a raczej gdybanie. Nie siedzę w temacie na tyle by mieć tu swoje zdanie.

  21. GTC powiedział(a):

    # 21

    W moim wpisie brak komentarza wprowadzajacego po cytacie:

    “to co rośnie, ma tendencję do tego, by rosnąć dalej, ale też zbliża się nieuchronnie moment kiedy spadnie”.

    To oczywista oczywistość, problem jednak w tym że nie bardzo wiadomo kiedy to dalej rośnie lub spada (no i dlaczego) no i kiedy wreszcie spadnie lub wzrośnie.

    Zjawisko momentum, wystepuje w sytuacjach, gdy znaki na niebie i ziemi, wskazują że raczej powinno nastąpić odwrócenie dotychczasowej tendencji cenowej, a tymczasem rrynek dalej idzie swoją stara drogą, niejako po przyzwyczajeniu.

    I trudno wyczaić te momenty, gdyz brak nam w tym konkretnych przesłanek przemawiajacych za lub przeciw, poza ogóonym przekonaniem, że momentum działa.

    Taak więc nie wiemy czy jest to moment pedu czy popędu rynku no i kiedy mu przejdzie. To co wiemy na pewno to to, że kiedys musi wreszcie spaść lub wzrosnąć, bo “to co wzrosłao musi kiedys spaść itd” – a “sky is not the limit.”

    A dalej już idzie tak jak jest.

  22. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Jest inne powiedzenie ‘kupuj nowe szczyty, sprzedawaj nowe dolki’. Gdy pojawilem sie na WGPW to bylo dla mnie jedno z najbardziej antyintuicyjnych prawidel. Pokazuje to powiedzienie, ze efekt momentum jest znany powszechnie.

  23. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    W takim razie stare przysłowie ” Kto pod kim dolki kopie ten sam w nie wpada” powinno też miec nową wersję, te antyintuicyjną:

    “Kto pod sobą dołki kopię to inni w nie wpadają”

  24. GTC powiedział(a):

    # 24

    Może lepsze jezykowo będzie -

    “Gdy ktoś pod sobą dołki kopie to inni w nie wpadają”.

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player