Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Pułapki systemu centralnego planowania

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 24.05.2010 | Komentarze (24) »

Czytam właśnie Petrostate: Putin, Power and The New Russia Marshalla I. Goldmana. Autor w pierwszych rozdziałach opisuje historię przemysłu naftowego w Rosji – carskiej i komunistycznej. W rozdziale poświęconym rozwojowi przemysłu naftowego po II wojnie światowej znajduje się opis trudności, które rozwojowi wydobycia ropy… stwarzał system centralnego planowania.

To o tyle interesujące, że od początku istnienia bolszewickiego reżimu eksport ropy naftowej stanowił najbardziej niezawodne źródło dewiz dla Kremla, zwłaszcza po tym jak reformy rolne zmieniły Rosję z dostawcy zbóż w ich importera. Wydawać się więc mogło, że przemysł naftowy traktowany będzie specjalnie a pewne typowe dla reszty gospodarki patologie będą w nim zwalczane. Nic takiego się nie stało.

Podstawowy problem polegał na stawianych celach i systemie motywacyjnym. Na przykład, Ministerstwo Geologii ustaliło, że wydajność ekip poszukiwawczych, wiertniczych mierzona będzie w metrach wywierconych otworów. Problem polegał na tym, że proces wiercenia staje się bardziej skomplikowany i pracochłonny wraz z głębokością. Mówiąc prosto: łatwiej i szybciej wywiercić dwa otwory po 2 000 metrów niż jeden otwór na 4 000 metrów. Normy to jednak normy więc Pravda donosiła, że w niektórych miejscach teren jest upstrzony płytkimi, rozpoznawczymi odwiertami wykonanymi jedynie w dążeniu do jak największej liczby wywierconych metrów.

Co więcej, ekipy Ministerstwa Geologii po tym jak dowierciły się do złóż kończyły swoją pracę a ocenę eksploatacyjną złoża dokonywały ekipy wiertnicze Ministerstwa Gazu, Ministerstwa Ropy lub Ministerstwa Chemii. Bez wątpienia najrozsądniej byłoby wyznaczyć cele i oprzeć na nich system bonusowy w postaci ilości wydobytego surowca z odkrytych przez ekipę wiertniczą złóż ale pomysł ten nie zyskał akceptacji ani agencji planistycznych ani Ministerstwa Geologii.

Inny problem dla sowieckiego systemu gospodarczego stworzyła sama natura umieszczając w jednym złożu zarówno zasoby ropy naftowej jak i gazu ziemnego. Jak wspomniałem, w sowieckiej Rosji istniały osobne ministerstw ds. tych dwóch surowców. Naturalnie celem Ministerstw Gazu było wydobycie jak największej ilości gazu a celem Ministerstwa Ropy było wydobycie jak największej ilości ropy… co oznaczało, że szyby naftowe Ministerstwa Ropy spalały olbrzymie ilości gazu ziemnego, produktu ubocznego przy wydobyciu ropy, ponieważ nie miały absolutnie żadnej motywacji by coś sensownego z tym gazem zrobić.

Trzeci problem dla przemysłu naftowego stworzył… przemysł stalowy. Jak można się domyśleć cele zakładów hutniczych wyznaczano w tonach odlanej stali. Oznaczało to, że nie istniały bodźce do produkcji stali wysokogatunkowej, niezbędnej przy wierceniu głębokich otworów. Korzystanie z niskojakościowych rur znacznie spowalnia proces wiercenia i czyni go znacznie bardziej pracochłonnym ze względu na konieczność przerywania prac wiertniczych w celu naprawy zepsutych elementów. Mimo specyficznej pozycji przemysłu naftowego w ZSRR nie mógł on korzystać z wysokogatunkowej stali co znacznie ograniczało możliwości eksploracyjne, w wielu przypadkach do 2 000 metrów. O ile ta głębokość była wystarczająca dla kaukaskich pół naftowych to nie pozwalała na efektywne poszukiwania w Zachodniej Syberii.

Co ciekawe, mimo opisanych trudności oraz wielu innych problemów związanych na przykład z zacofaniem technologicznym sektora naftowego w ZSRR, prognozy CIA z 1981 roku, zakładające, że pod w latach 80’ dojdzie do gwałtownego spadku wydobycia ropy w ZSRR a pod koniec tej dekady ZSRR i europejskie państwa satelickie importować będą od 175 mln do 225 mln ton ropy rocznie okazały się gigantycznie ‘przestrzelone’. ZSRR pozostał znaczącym eksporterem ropy naftowej aż do swego rozpadu.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (24) do "Pułapki systemu centralnego planowania"

  1. Kogut powiedział(a):

    Bukowski opisywał w “I przemija wiatr” dwie kopalnie, wydobywające metale z tego samego złoża. Kopalnia rudy miedzi traktował rudę cynku jako odpadki i składowała na hałdach. Natomiast kopalnia rudy cynku robiła to samo z miedzią.

  2. brysio powiedział(a):

    @kogut
    Od razu to samo mi się przypomniało. Tyle że zdaje się były to złoża cynku i ołowiu, które zazwyczaj występują razem.
    Czytałem też gdzieś o jakiejś fabryce która marnowała surowce w bodajże 95 %. Bardziej opłacałoby się wyeksportować surowiec i kupić gotowy produkt za granicą!

  3. Kogut powiedział(a):

    Możliwe. I jeszcze anegdota jak ktoś kupił sok z szczawiu w butelkach za 0.50, wylał szczaw do rzeki i sprzedał butelki za 1.50.

  4. Liberto powiedział(a):

    Tak się utyskuje na ten Związek Radziecki, a przecież prywatne korporacje też są zarządzane w podobny sposób.

  5. etanolek powiedział(a):

    @Liberto
    dokładnie! to zarzut Chomsky’ego, że ogromne korporacje działają jak system totalitarny. podejmowanie decyzji jest scentralizowane wg ustalonej hierarchii.

    Mi dało do myślenia liczenie wydajności i bazujący na tym system motywacji. Korporacje często upraszczają systemy raportowania pracy/efektywności itp choćby na zasadzie proste łatwiej kontrolować, i wychodzą z tego analogiczne kwiatki.

  6. Trystero powiedział(a):

    @ etanolek, liberto

    Pod wzgledem formalnym macie racje: przedsiebiorstwo to nic innego jak zastapienie mechanizmow rynkowych w procesach wewnatrz spolki czyms w rodzaju planowania. Trzeba jednak sporej fantazji by porownac przedsiebiorstwo do systemu sowieckiego :)

    Kluczowa roznica bedzie chociazby cel istnienia przedsiebiorstwa, ktorym jest maksymalizacja zyskow. Planowanie w przedsiebiorstwie oparte jest na rachunku ekonomicznym a samo zniesienie mechanizmow rynkowych zwiazane jest z oszczedzaniem na kosztach transakcyjnych.

    Tym niemniej, bardzo trafne spostrzezenie z Waszej strony. Niewiele osob zdaje sobie z tego sprawe.

  7. Peter powiedział(a):

    W temacie dysfunkcji socjalizmu polecam “Dialogi” Stanisława Lema.
    że mu to wydrukowali za kumuny….

  8. GTC powiedział(a):

    @ kogut + @ brysio

    Faktycznie w ” I powraca wiatr” W. Bukowski opisuje przypadek z “cynkiem i ołowiem”, ale jest to raczej stugębna plotka wrogów socjalizmu. Rozpowszechniana przez dysydentów, którzy chcieli ośmieszyć nonsensy systemu gospodarczego ZSRR, ale niestety nie mieli wystarczajacej wiedzy w temacie geologi i przemysł metali kolorowych, więc pletli co ktoś wymyslił (bo byli historykami, filologami, pisarzami itp).

    Za komuny było wiele niedorzeczności, nonsensów i ewidentnej głupoty, ale to tak mało prawdopodobne, że wrecz niemozliwe.

    Nie można we wszystko bezkrytycznie wierzyć, co ktoś napisze.

  9. Kogut powiedział(a):

    Bukowski jest w mojej skromnej opinii wiarygodny. Co do ewidentnej głupoty – słyszałeś może o czerwonych khmerach i ich pomysłach? Wypędzenie całej z ludności z miast tak na sam początek.

  10. Liberto powiedział(a):

    @Trystero:

    “Trzeba jednak sporej fantazji by porownac przedsiebiorstwo do systemu sowieckiego”

    Masz rację, nie są to identyczne formy, ale nie trudno zauważyć wielu podobieństw (oczywiście cały czas chodzi mi o kwestię planowania)

    P.S: może o tym nie wiesz ale komuniści rosyjscy przy organizacji przemysłu, opierali się na rozwiązaniach zachodnich. Lenin i Stalin zachwycali się popularnym wtedy fordyzmem czy tayloryzmem.

    @GTC:

    “Za komuny było wiele niedorzeczności, nonsensów i ewidentnej głupoty, ale to tak mało prawdopodobne, że wrecz niemozliwe.”

    Ta sama komuna przez wiele lat skutecznie rywalizowała z USA w wyścigu o podbój kosmosu. Warto o tym pamiętać i nie robić ze Związku Radzieckiego tylko ostoi zacofania i ekonomicznych absurdów.

    @Kogut:

    “Bukowski jest w mojej skromnej opinii wiarygodny”

    W mojej nie, trudno nie dostrzec jego prawicowego przechyłu.

  11. brysio powiedział(a):

    @liberto
    Owszem w warunkach ekstensywnego rozwoju mając do dyspozycji całą siłę roboczą i nieograniczone zasoby 1/6kuli ziemskiej można to i owo osiągnąć. A kiedy gospodarka się komplikuje a zasoby wyczerpują… cóż widzieliśmy koniec.

  12. Kogut powiedział(a):

    ?Warto o tym pamiętać i nie robić ze Związku Radzieckiego tylko ostoi zacofania i ekonomicznych absurdów.”
    No tak, warto pamiętać też o zbrodniach jakie tam popełniano.
    Do serii absurdalne absurdy można dorzucić olbrzymie nikomu nie potrzebne budowy pochłaniające tysiące ofiar.

  13. GTC powiedział(a):

    @ Kogut

    A w mojej nieskromnej opinii Bukowski jest tu bardzo niewiarygodny, co postaram się udowodnić.

    Ja bowiem wiem co piszę, a on nie wie co bezmyślnie powtarza, bez chwili refleksji i merytorycznej weryfikacji.
    A potem nonsensy takie idą w lud, gdzie znajdują odzew.

    Zacytuję inkryminowany fragment tekstu, wraz z wprowadzeniem, i poddam go merytorycznej analizie, by pokazać, że są to raczej rojenia dyletanta, który bezmyślnie przekazuje, to co usłyszał, na zasadzie głuchego telefonu.

    Uwzględnię zarówno czynniki obiektywne (niezależne od ustroju – geologia i hutnictwo) i specyficzne, typowe dla gospodarki sowieckiej i innych, centralnie sterowanych, wzorowanych na ruskiej.

    “Gdzieś już w Zabajkalskim Kraju inny dziw: marmurowa droga. I równie proste wytłumaczenie: w pobliżu, okazuje się, są pokłady marmuru, a wywozić nie ma czym. Szkoda marnować dary przyrody – choć drogę wybrukować marmurowym tłuczniem, żeby samochody nie buksowały.

    W innym miejscu kruszywo na drodze ponownie przyciągnęło uwagę moich geologów. Wyszli, postukali młotkami – dziwią się: ruda cynku. Dalej, po dwóch kilometrach, zaczyna się ruda ołowiu. Okazało się, że w pobliżu znajdują się dwa kombinaty: jeden wydobywa ołów, drugi – cynk. Jednak podlegają one różnym zarządom, znajdują się w różnych sektorach, i dlatego jeden wyrzuca do odpadów niepotrzebną mu rudę cynku, drugi zaś – ołowiu.”

    Ten fragment z tłuczniem marmurowym, jest jak najbardziej prawdopodobny, natomiast to z metalami to już czyste wymysły.

    Gwoli ścisłości to kombinaty nie mogły wydobywać cynku i ołowiu, gdyż metale te nie występują w postaci rodzimej (jak np. złoto) ale w postaci kruszców i rud, o małej zawartości metalu (rzędu ).

    By sprowadzić je do postaci użytecznej ekonomicznie i/lub handlowo, trzeba poddać je przeróbce wzbogacającej, tzw flotacji, dzięki której wzrasta zawartość-koncentracja elementów użytecznych, metali nieżelaznych i szlachetnych, które podążają z ołowiem.

    Produkt ten nazywany jest koncentratem cynkowo-ołowiowym lub ołowiowo-cynkowym (w zależności od okruszcowania metalem dominującym) o zawartości kilkudziesięciu procent metalu.

    Pozostaje z tego odpad poprodukcyjny w postaci tzw skały płonnej zubożonej (kilka-kilkanaście razy więcej niż koncentratu), zazwyczaj bezwartościowy, w zależności od zastosowanej technologii. Po angielsku nazywa się to waste rock, i jest zazwyczaj wyrzucane lub raczej składowane w osadnikach, albo wypełnia się tym wyrobiska pokopalniane.

    Tak więc ci geologowie mogli prawdopodobnie widzieć na drodze taki odpad poprodukcyjne, ewentualnie wymieszany z jakimś kawałkiem rudy, który się tam przypadkowo zaplątał.
    Nota bene trzeba być niezłym geologiem by,ot tak, po stuknięciu młotkiem rozpoznać rudę cynku i ołowiu. Ale widocznie zdarza się. Jak mówią Rosjanie – da, da bywajet.

    Nonsensem jest też twierdzenie, że dwa kombinaty znajdujące się zaledwie 2 kilometry od siebie mogły należeć do różnych sektorów.

    Po pierwsze, cynk i ołów to metale nieżelazne (kolorowe) i musiały, w związku z tym, podlegać jednemu zjednoczeniu czy ministerstwu – cwietnych metałłow – inaczej być nie mogło.

    Po drugie, mało prawdopodobne jest by, leżąc tak blisko siebie, miały też oddzielne zarządy, jako że kopalnie i wzbogacalnie zajmują bardzo duże powierzchnie, a rudy cynku i ołowiu, są kompleksowymi rudami polimetalicznymi i zazwyczaj występują razem i są razem przerabiane.

    Po trzecie, znając skłonność i dążność sowieckich planistów do budowy gigantycznych kompleksów produkcyjnych, przy tak bliskim sąsiedztwie pokrewnych złóż zbudowano by jeden wielki kombinat, ze wspólnym kierownictwem.

    Mam nadzieję, że choć trochę Cię przekonałem, kreśląc to zwięzłe uzasadnienie. Wierz mi władycy gospodarki sowieckiej byli wprawdzie ideologicznie skrzywieni, ale durniami nie byli, a system podobnie działał we wszystkich demoludach.
    Na obraz i podobieństwo systemu sowieckiego.

    PS

    Sorry, ale co wspólnego ma nawiedzony reżim czerwonych Khmerów, z centralnym planowaniem w ZSRR ?
    Nie widzę związku.

  14. GTC powiedział(a):

    # 13
    uciekła mi zawartość metali w rudach, winno być:

    ” ..w postaci kruszców i rud, o małej zawartości metalu
    (rzędu np. zazwyczaj 3-10 % Zn).

  15. Liberto powiedział(a):

    @brysio:

    “Owszem w warunkach ekstensywnego rozwoju mając do dyspozycji całą siłę roboczą i nieograniczone zasoby 1/6kuli ziemskiej można to i owo osiągnąć”

    No ale podobno w tym ZSRR panował straszny chaos.

    “A kiedy gospodarka się komplikuje a zasoby wyczerpują… cóż widzieliśmy koniec.”

    Związek Radziecki upadł głównie za sprawą przekierowania polityki USA w bardziej konfrontacyjną fazę.

    @kogut:

    “No tak, warto pamiętać też o zbrodniach jakie tam popełniano.”

    A czy ja gdzieś to neguje ??? Po za tym nie na temat.

  16. Peragus powiedział(a):

    Wydaje mi się, że problem w tym przypadku leżał raczej po stronie stosowanego systemu rachunków, niż stricte centralnego planowania. Po prostu w MPS liczyła się zawsze ilość wyprodukowanego surowca/produktu, natomiast takie rzeczy jak jakość czy cel produkcji schodziły na dalszy plan. Gdyby celem była maksymalizacja zysków, to do takich sytuacji by nie dochodziło. Wady systemu centralnego zarządzania objawiły by się prawdopodobnie w jakiś inny sposób, być może zbytnim rozrostem sektora i jakąś wewnętrzną nierównowagą. Podanie przykładu wielkich korporacji może być jakimś tropem. Nawet jeśli przez swego rodzaju centralizację zarządzania dochodzi w takich firmach do jakichś patologii, które zmniejszają ich efektywność i przyczyniają się do marnotrawstwa, to nastawienie na zysk a nie maksymalizację produkcji bez względu na koszty ukróca takie sytuacje, jak wiercenie dla samego wiercenia, czy wyrzucanie produktów obocznych, o ile da się je w jakiś sensowny sposób wykorzystać. Po prostu tu patrzy się też na kosztową stronę przedsięwzięcia i jej minimalizację, natomiast w MPS maksymalizacja nakładów była wręcz porządana.

  17. Peragus powiedział(a):

    Oczywiście tam na górze powinno być poŻądana, shame on me.

  18. brysio powiedział(a):

    @GTC
    Zasadniczo się z tobą zgadzam, być może zmarnowanej rudy było dość dużo w odpadach?
    Ciekawe czy jest prawdą opowieść o specjalnej maszynie dosypującej kamień do węgla w jakiejś polskiej kopalni, ktoś coś o tym słyszał?

  19. GTC powiedział(a):

    @ brysio

    Problem w tym, że zmarnowanej rudy nie mogło być dużo w odpadach bo to raczej niemożliwe jest. To bardziej kwestia niedoczyszczenia samochodu lub wagonu.

    Ktozyłw tamtych czasach to wie, że dosypywanie kamienia do węgla w kopalniach nie było odosobnioną praktyką, by zwiększyć wagę urobku i w ten sposób wykonać plan i poprać premie.

    Węgiel taki trafiał do odbiorców indywidualnych, najczęściej na wsi, którzy i tak się cieszyli że udało im się kupić trochę deficytowego węgla.

    Bareja w “Misiu” dokładnie to przedstawił w pamiętnym – Ludzie bierta wiaderka i prędko lećta, cud się stał, do wsi wyngiel przywieźli.

  20. brysio powiedział(a):

    Ja o tym (anty)wynalazku czytałem w ksiązce o historii techniki autorstwa prof. Orłowskiego, jako o przykładzie nonsensowności komunistycznej antygospodarki, ale autor nie podał w jakiej to było kopalni, więc może to tylko “urban legendy”

  21. GTC powiedział(a):

    @ brysio

    To wcale nie jest urban legend, tylko prawdziwy fakt.

    Widocznie nie wyraziłem tego odpowiednio jasno –
    “.. dosypywanie kamienia do węgla w kopalniach nie było odosobnioną praktyką …” , czytaj stosunkowo często to występowało.

    Trudno to stale robić ręcznie więc zapewne nie robiono tego ręcznie lecz podawano kamień jakimś zmyślnym urządzeniem na taśmociąg, może nawet specjalnie skonstruowanym, jak pisze prof. Orłowski.

    Znasz chyba slogan – Polak potrafi.

  22. brysio powiedział(a):

    GTC
    Rozumiem, ale jak dla mnie czym innym jest jednak dorzucenie od czasu do czasu trochę kamienia, lub nie dość dokładne oczyszczanie węgla, a czym SKONSTRUOWANIE specjalnej maszyny. Absurdalność takiego postępowania jest nawet bardziej jaskrawym dowodem na kretyństwo komunizmu niż odrzucana przez ciebie historia z rudami cynku i ołowiu. To tak jakby w jakiejś fabryce na końcu linii produkcyjnej uruchomić maszynę uszkadzającą produkt.

  23. GTC powiedział(a):

    # 22

    Postępowanie, ze specjalną maszyną, naganne ale racjonalne z prakseologicznego punktu widzenia (teorii sprawnego działania).

    “Maksimum efektu przy minimum nakładów (wysiłku fizycznego i ekonomicznego)”.

  24. zenek powiedział(a):

    To w większości przerysowane bajki, a dowodzi tego trafności wspomnianego raportu CIA.
    Jeśli ktoś myśli że dziś w korporacjach jest lepiej to się myli.
    Jeśli mi nie wierzy niech w większej firmie popracuje kilka lat i zobaczy na jakiej podstawie ocenia się teraz wyniki pracy….w ostateczności wystarczy że poczyta się Dilberta, on to ładnie wszystko przedstawia w równie przerysowany sposób jak te historie opisujące ZSRR

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player