Korzystając z naukowej intuicji można dojść do wniosku, potwierdzonego empirycznie, że przeciętny roczny wzrost zysków giełdowych przedsiębiorstw w długim terminie nie może znacząco się różnić od przeciętnego rocznego wzrostu PKB. Niezwykle trudno jest więc zrozumieć dlaczego w ostatnim ćwierćwieczu amerykańscy analitycy giełdowi przeciętnie prognozowali 10% do 12% wzrost zysków spółek z indeksu S&P 500.
Można się natomiast domyśleć, że w swoich prognozach okazali się nadmiernie optymistyczni: konsekwentnie i znacząco. W ostatnich 25 latach przeciętny wzrost zysków spółek z indeksu S&P 500 wyniósł około 6% – prognozy analityków były więc przeciętnie ‘przestrzelone’ o 100% w górę. W ostatnim ćwierćwieczu prognozy analityków okazały się niższe od rzeczywistych dokonań przedsiębiorstw zaledwie dwa razy, to warto zapamiętać, przy okazji ożywienia gospodarczego po recesjach z początku lat 90’ i początku XXI wieku.
McKinsey Quarterly przygotował raport oceniający prognozy analityków w ostatnim ćwierćwieczu. Podsumowaniem tego raportu jest poniższy wykres, porównujący prognozy analityków z faktycznym wzrostem zysków spółek z S&P 500:
Tezę o nadmiernym optymizmie analityków giełdowych potwierdza drugi wykres, pokazujący jak w trakcie poszczególnych lat zmieniał się analityczny konsensus w kwestii wzrostu wyników:
Warto zwrócić uwagę na fakt, że analitycy wyjątkowo fatalnie przewidują załamania w gospodarce i znacząco ‘zostają w tyle’ ze swoimi prognozami za pogrążającą się w recesji gospodarką. Takie sytuacje mają miejsce na szczytach cyklu koniunkturalnego, gdy rynki są już relatywnie wysoko wyceniane, na przykład jeśli spojrzymy na wskaźnik cena/zysk. Stwarza to podwójne ryzyko dla inwestorów korzystając z prognoz analityków. Rynek, z jednej strony ‘naprawia’ zbyt wysoką wycenę i dąży do wskaźnika C/Z bliższego historycznej średniej. Z drugiej strony, rzeczywisty C/Z okazuje się znacznie niedoszacowany przez zbyt optymistce prognozy dotyczące zysków spółek. Obydwa te czynniki ciągną więc rynek w dół.
Na koniec warto zastanowić się nad przyczynami nadmiernego optymizmu analityków. Czy są one wynikiem naturalnych błędów poznawczych czy wynikają z fundamentów sektora finansowego, w którego biznesowym interesie leży optymizm inwestorów? Problem biznesowej etyczności analiz inwestycyjnych tzw. sell side z całą pewnością istnieje choć nie musi oznaczać świadomego wprowadzenia w błąd. Równie dobrze może być przejawem naturalnej tendencji insiderów z danego sektora do optymistycznego wyrażania się o jego perspektywach.


Czy mi się wydaje czy jeden z Pana ostatnich postów dotyczył nadmiernego pesymizmu inwestorów? Chyba po prostu swiata finansów nie można zmierzyć ani nakreslic.
@ Waren
‘Nadmierny pesymizm inwestorow’ nie za bardzo do mnie pasuje.
Hmmm. Ostatnio wyniki są lepsze niż prognozy analityków.
Nawet jedną ze sztandarowych tez obserwatora rynku P.Kuczyńskiego jest stwierdzenie że specjalnie się nie doszacowuje w analizach zysków spółek żeby po ogłoszeniu faktycznych wyników wywoływac wzrosty giełdowe.
Z powyższą tezą się nie zgadzam, ale faktycznie ostatnio spółki SP500 miały zyski znacznie wyższe niż prognozy.
“choć nie musi oznaczać świadomego wprowadzenia w błąd.”
Mysle jednak ze swiadome.
Czy analityk po 20 latach pracy dalej nie wie, ze gielda nie daje wiecej niz to 6% rocznie?
Z drugiej strony, czy taki przecietny Kowalski inwestowalby w gielde, jesli obligacje dawalyby taki sam przecietny zysk w dlugim terminie?
Czy to porównanie do wzrsotów S&P jest robione z uwzględnieniem wypłat dywidend?
@ Adam Duda
To jest zmiana zyskow spolek z SP 500 a nie zmiana SP 500.
…znowu psychologia…ale jakże wiernie oddająca obraz rzeczy!
“Z drugiej strony, czy taki przecietny Kowalski inwestowalby w gielde, jesli obligacje dawalyby taki sam przecietny zysk w dlugim terminie?”
Ale wariancja jest większa. I po to inwestujesz na giełdzie: łapiesz się na wzrosty a w czasie bessy kupujesz bezpieczniejsze instrumenty. Buy&Hold się chyba nie za dobrze sprawdza.
“Z drugiej strony, czy taki przecietny Kowalski inwestowalby w gielde, jesli obligacje dawalyby taki sam przecietny zysk w dlugim terminie?”
ale czasami bywaja okresy gdy mozna zwątpić ;)
http://blogi.bossa.pl/2008/06/26/zwyciezcy-dlugich-terminow/