Porcja linków na niedzielę:
Bank Włoch znalazł oczywiste rozwiązane problemu zadłużenia państw PIIGS, konkretnie sposób na niedopuszczenie na ‘rozlanie się’ tego problemu na sektor finansowy: pozwolił włoskim bankom na tymczasowe zrezygnowanie z wyceniania rządowych obligacji trzymanych w portfelu ‘do sprzedaży’ do rynku (mark-to-market). Genialne w swojej prostocie. Mam brudną koszulę. Zamykam oczy. Nie mam brudnej koszuli. Hurra!
Interesujący wywiad z prezesem Asseco Poland – Adamem Góralem. O relacjach pomiędzy Asseco i ZUS, związkach z Ryszardem Krauze i ryzyku biznesowym.
Nowy projekt w polskiej blogosferze inwestycyjnej – blog w całości poświęcony obserwowaniu biznesowych dokonań pana Arkadiusza Kuicha, prezesa i założyciela notowanej na New Connect firmy Veno, znanej z projektu zbudowania super samochodu sportowego, który miał być gotowy pod koniec 2008 roku, a którego nikt jeszcze nie widział. W najbliższym czasie powrócę do tej sprawy.
Fascynujący tekst o miniaturowych rektorach jądrowych. Kosztują około 50 mln USD i mają moc 25 megawatów (wystarczająca do zasilenia małego miasteczka). Co ciekawe, muszą przechodzić identyczną procedurę rejestracyjną co tradycyjne reaktory atomowe. Wielkość: mogą być przewożone ciężarówkami. Największe zagrożenie: terroryzm.
Wszystko wskazuje na to, że Bill Clinton otrzymał drugą szansę: kierowana przez niego Komisja Odbudowy Haiti de facto zarządza tym zdewastowanym państwem. To niezwykle interesująca kwestia ponieważ ewentualny sukces tego projektu może przekonać społeczność międzynarodową do projektu humanitarnych protektoratów jako sposobu na rozwiązanie problemów państw dysfunkcjonalnych.
Interesujący wywiad z Matthew Simmonsem o Peak Oil i alternatywnych źródłach energii. Co ciekawe, Simmons jest wielkim entuzjastą energii wiatru, co nie powinno dziwić jeśli weźmie się pod uwagę, że jest inwestorem w jednym z największych projektów farm wiatrowych.
New Scientist o ofensywie denializmu, czyli antyintelektualnego nurtu przeciwstawiającego wypływające z ideologii lub religii wierzenia falsyfikowanym faktom naukowym. Oczywiście, denializmu w żadnym wypadku nie można mylić ze sceptycyzmem – tym co je odróżnia jest właśnie stosunek do metody naukowej. Seria artykułów, z których polecam dwa: Dlaczego rozsądni ludzie odrzucają prawdę? oraz Jak korporację produkują wątpliwości?
Polskiego czytelnika zaskoczą dwie rzeczy, na które zwracałem już uwagę na blogu: pokrywanie się w USA obozów kreacjonistów i sceptyków teorii o spowodowanych przez człowieka zmianach klimatycznych oraz rola korporacji w negowaniu niekorzystnych dla ich biznesu odkryć naukowych. Nie mogę tutaj odmówić sobie zacytowania wiceprezydenta Tobacco Institute, który w 1972 roku stwierdził, że celem strategii obronnej sektora było tworzenie wątpliwości wobec zarzutów o niszczenie zdrowia bez jawnego zaprzeczania im oraz wspomaganie obiektywnych badań naukowych. Te obiektywne badania naukowe negowały związek pomiędzy paleniem papierosów a rakiem.
Z serii ‘kiedyś miałem o tym napisać ale…’: czy Chiny mogą wdrożyć zachodnie standardy ekologiczne?
Dla miłośników podróżowania bez odrywania się od komputera, gigantyczne panoramy cyfrowe:
Z ulubionego bloga fotograficznego: wybuch wulkanu Mount St. Helens sprzed 30 lat
Dla rozluźnienia, z serii ‘kontrowersyjne strategie marketingowe’:



kierowana przez niego Komisja Odbudowy Haiti de facto zarządza tym zdewastowanym państwem.
linkuje do
http://www.boston.com/bigpicture/2010/05/mount_st_helens_30_years_ago.html
Co zresztą też jest ciekawym artykułem
Co ciekawe, Simmons jest wielkim entuzjastą energii wiatru, co powinno dziwić jeśli weźmie się pod uwagę, że jest inwestorem w jednym z największych projektów farm wiatrowych.
powinno być
Co ciekawe, Simmons jest wielkim entuzjastą energii wiatru, co NIE powinno dziwić jeśli weźmie się pod uwagę, że jest inwestorem w jednym z największych projektów farm wiatrowych.
@ Kugut
Dzieki wielkie. Poprawilem.
“Największe zagrożenie: terroryzm.”
No wybacz ale jak czytam “eksperta” z zielonego pokoju o tym że terroryści mogą skonstruować broń na podstawie materiałów z minireaktora to nie wiem śmiać się czy płakać z wiedzy tego ekologa. Jest to fizycznie niemożliwe – nie da się doprowadzić do wybuchu nuklearnego przy obecnie projektowanych minireaktorach.
Wlochy
Od 02.04.2009 to samo obowiazuje w stanach, dotyczy distressed assets.
czemu nieudane? Przeciez to usługi pogrzebowe
@ GZ
Bo ja tez czasem popelniam bledy :)
@ Nemo
A brudnej bomby z tego nie da sie zrobic?
@ Trystero
Mam wrażenie, że wypowiadasz się o sceptykach GO z pewna nutką ironii. Mam też bardzo silny argument czemu wyniki i prognozy o istnieniu globalnego ocieplenia mnie nie przekonują, a w szczególności pewność Al’a Gore’a o tym co będzie się działo.
Pamiętasz Lorenza i jego Efekt Motyla?
http://berith.webpark.pl/stro/text/nau1t.html
W skrócie układy hiperboliczne tj. rozwiązujące równania różniczkowe cząstkowe hiperboliczne mają szczególny typ określany nieliniowymi. Ta nieliniowość powoduje rosnącą nieprzewidywalność układu prognozowanego po czasie (z użyciem metod dyskretnych). Warunki pogodowe określa układ 12 równań z bliżej nieokreśloną liczbą zmiennych. Nieokreśloną bo oprócz znanych nam czynników, jak ciśnienie, temperatura, nasycenie parą wodną, zawartość pyłów, mamy nieprzewidywalne, jak wiatr słoneczny, aktywność sejsmiczna. Jeżeli nie potrafimy trafnie przewidywać pogody na okres najbliższego tygodnia (pomimo że jest ona quasiokresowa) to jak mamy trafnie przewidywać klimat na 100 lat w przód. Gusła to tylko i straszenie maluczkich.
@ Jacek25
Gratuluje pewnosci siebie. Nie wiem gdzie broniles doktorat ale trzeba miec nie lada tupet by kilkadziesiat lat pracy kilkuset wybitnych naukowcow podsumowac slowem: gusla.
Tak wiec wybacz ale wycofam sie z dyskusji przytloczony Twoja wiedza fachowa.
PS Chyba te wlasnie nute ironii miales na mysli. Guilty as charged :)
Chłopaki z New Scientist w “Living in denial” momentami uprawiają dokładnie to samo co zarzucają denialistom. Autor w kontekście epidemii A1H1 naśmiewa się z grupy “obscure European politicians” próbując uzasadnić sensowność… no właśnie czego? Zakupu milionów szczepionek przez Francję (860 mln euro), Niemcy (417 mln), Holandię (300 mln) i Włochy (184 mln), z których wykorzystali 5%, znacznej części nie odebrali i teraz muszą za to płacić producentom odszkodowania. W tym kontekście teza, że “declaring a pandemic didn’t provide huge scope for profiteering” brzmi właśnie jak klasyczne wyparcie.
Co do tekstu o miniaturowych elektrowniach i możliwości zbudowania brudnej bomby to tak jak napisano powyżej jej wykonanie w praktyce nie ma sensu, o czym można przeczytać poniżej:
http://www.wszim-sochaczew.edu.pl/ejrene/brudna_bomba_psych.htm
Kolejna bzdura, tym razem z “Living in denial: When a sceptic isn’t a sceptic”. Autor pisze:
“Either evolution and the big bang happened or they did not”
Tyle, że nie bierze jeszcze jednej prawdziwej odpowiedzi a mianowicie “nie wiadomo”. Problem z różnymi współczesnymi teoriami katastroficznymi nie zawsze polega na tym, że są prawdziwe lub nie. Polega na tym, że są ogłaszane jako prawdziwe i obowiązujące pomimo, że w gruncie rzeczy jedyną odpowiedzią jakiej można udzielić jest “nie wiadomo”.
Zamiast tego jednak fani “zasady ostrożności” argumentują, że trzeba założyć, że teoria jest prawdziwa bo jeśli nic nie zrobimy to niebo spadnie nam na głowy. Odpowiedź “nie wiadomo” dla nich nie istnieje.
O “Granicach wzrostu” pisałem już wielokrotnie, więc tylko przypomnę, że w 1970 roku Paul Ehrlich przepowiadał w swojej “Bombie populacyjnej”, że w ciągu 15 lat dojdzie do totalnego załamania produkcji żywności i gigantycznego, światowego głodu. Wszyscy, którzy z tą bzdurą polemizowali byli natychmiast klasyfikowani jako denialiści. Tymczasem ówczesna histeria miała określone skutki legislacyjne.
@ Pawel Krawczyk
To chyba nie tak. Nikt nie broni kwestionowac zasadnosci decyzji o zakupie szczepionek choc 99% ludzi nie zdaje sobie sprawy, ze w krytyce tej operuje na hindsight bias.
Natomiast inna sprawa jest podwazanie badan naukowych nad A1H1 czy pisanie o tym, ze byly falszowane czy naciagane. Ja nie przypominam sobie zbyt wielu uznanych naukowcow, ktorzy latem 2009 pisali, ze A1H1 absolutnie nie trzeba sie przejmowac.
Pomijam juz idiotow pokroju tej Pani Burgermeister co ostatnio wyskoczylo z teza, ze katastrofa w Smolensku to zamach NWO bedacy zemsta za to, ze rzad nie kupil szczepionek co dla ludzi nie cierpiacych na PPD wyda sie o tyle zabawne, ze na pokladzie byl Kochanowski a nie bylo Kopacz.
Z ewolucja i Wielkim Wybuchem chyba troche Cie ponioslo. Akurat tu autor ma 100% racje. Albo byly albo ich nie bylo. Obecnie, konsensus naukowy jest jasny: byly.
Wsrod zwolennikow AGW niewielu jest katastrofistow. Na przyklad duzo mniej niz wsrod zwolennikow Peak Oil. Natomiast ich argumenty z logicznego punktu widzenia sa zdrowe. Gdy bedziemy miec pewnosc co do skutkow zmian klimatycznych bedzie juz za pozno na skuteczne dzialanie (gdyby okazaly sie one istotnie negatywne). Stad jesli chcemy podjac jakies skuteczne dzialania to musimy je zrobic przy niepewnosci co do ich zasadnosci.
Ten sam dylemat istnieje w wielu dziedzinach zycia. Ot, chocby w medycynie. Czesto podejmuje sie interwencje (amputuje zarazona noge) bez 100% pewnosci co do ich koniecznosci.
Otóż właśnie m.in. na podstawie opinii polskich epidemiologów podjęto decyzję o NIE kupowaniu szczepionek. Choć z pewnością brak pieniędzy pomógł w nieuleganiu panice i kupowaniu ich “dla uspokojenia mediów”. Jestem pewien, że te 850 mln euro można było wydać na uratowanie znacznie większej liczby osób w wiecznie niedofinansowanych systemach opieki zdrowotnej.
Co do ewolucji i Big Bangu to nie wiem czy były czy nie było, średnio mnie to zajmuje i nie uważam, by każdy musiał mieć na ten temat pogląd zerojedynkowy.
Zwracam natomiast uwagę na fakt, że autor nie bierze pod uwagę możliwości, że czegoś po prostu nie wiadomo. Galileusza nie skarcono za to, że głosił teorię heliocentryczną tylko za to, że głosił ją jako prawdziwą nie potrafiąc jej jednak udowodnić.
W przypadku globalnej klęski głodu w 1985 (której nie było) negatywne skutki przyjmowania histerycznych teorii na wiarę było widać wyraźnie.
Co do katastrofistów z AGW:
http://krawczyk.salon24.pl/12444,zatopione-domy-na-la-mandze
“Gdy bedziemy miec pewnosc co do skutkow zmian klimatycznych bedzie juz za pozno na skuteczne dzialanie (gdyby okazaly sie one istotnie negatywne)”
Doskonale podsumowałeś bezsensowność komunikatu przekazywanego przez IPCC opinii publicznej. Otóż nie ma czegoś takiego jak “pewność co do skutków zmian klimatycznych”. KAŻDA zmiana ma jakieś skutki, zarówno negatywne jak i pozytywne. Jak pada deszcz to spada sprzedaż lodów, ale wzrasta parasoli. Jedyną stałą rzeczą w naszej rzeczywistości jest ciągła zmiana i ludzkość sobie z tą zmiennością doskonale radzi. Zobacz np. jakie są skutki dla rolnictwa:
http://www.agrokoszty.pl/index.php?id=215
Jest zmiana? Jest. Na gorsze czy na lepsze? Nie ma na to pytanie odpowiedzi. Z każdym z tych czynników jesteśmy sobie w stanie poradzić i to łatwiej niż kiedykolwiek w historii. A teraz wytnij całkowicie sekcję “pozytywne następstwa”, dodaj trochę ponurych obrazków chłodni kominowych w stylu Greenpeace i dostaniesz aktualny sposób przedstawiania AGW.
Skrzywienie raportu IPCC, falsyfikujące jego publiczny wizerunek jako “obiektywnego organu naukowego”, polega właśnie na przypisywaniu ogromnej wagi skutkom potencjalnie negatywnym przy pomniejszaniu i ignorowaniu skutków pozytywnych.
Podam Ci dwa przykłady – rozdział AR4 o wpływie ocieplenia na zdrowie poświęca dużo miejsca np. wędrówkom komarów i potencjalnym ich skutkom dla zdrowia mieszkańców Europy Północnej i Środkowej. Tyle, że w praktyce jako źródło chorób jest to czynnik marginalny i takim pozostanie jeśli średnia temperatura wzrośnie o 2 stopnie.
Równocześnie w aktualnej wersji AR całkowicie pomijany jest np. negatywny wpływ zimna na zdrowie – a przecież skutkuje ono co roku DZIESIĄTKAMI TYSIĘCY zgonów. Już teraz, a nie kiedyś tam. Jest to zjawisko dobrze opisane statystycznie i naukowo (”winter excess mortality”).
http://www.nea.org.uk/excess-winter-mortality/
AR4 całkowicie to ignoruje. I nie dlatego, że o tym zjawisku nie wie – w poprzedniej wersji raportu (2001) było to wspomniane, w obecnej te fragmenty wyczyszczono.
Drugi przykład to np. argument o pustynnieniu – konkluzja AR4 jest taka, że ocieplenie musi prowadzić do pustynnienia. Tymczasem wygląda na to, że właśnie w wyniku ocieplenia zaczyna zarastać Sahara:
http://news.nationalgeographic.com/news/2009/07/090731-green-sahara.html
O Pustyni Błędowskiej nie wspominam, bo często tam bywam i zmiany widać gołym okiem – pomimo intensywnych starań quadowców i krossowców za paredziesiąt lat będzie tam zapewne rósł sosnowy lasek tak jak na południowej części.
@ Pawel Krawczyk
Otóż nie ma czegoś takiego jak “pewność co do skutków zmian klimatycznych”. KAŻDA zmiana ma jakieś skutki, zarówno negatywne jak i pozytywne. Jak pada deszcz to spada sprzedaż lodów, ale wzrasta parasoli. Jedyną stałą rzeczą w naszej rzeczywistości jest ciągła zmiana i ludzkość sobie z tą zmiennością doskonale radzi.
Przeciez to 100% truizm. Mam nadzieje, ze nie jestes na tyle naiwny by glosic, ze suma negatywnych i pozytywnych skutkow kazdej zmiany jest bliska zeru. Jesli tak, to z latwoscia przyjmiesz, ze wedlug naukowcow skutki netto zmian klimatycznych beda istotnie ujemne dla globalnego PKB.
Jest zmiana? Jest. Na gorsze czy na lepsze? Nie ma na to pytanie odpowiedzi. Z każdym z tych czynników jesteśmy sobie w stanie poradzić i to łatwiej niż kiedykolwiek w historii.
Rety! Teraz rozumiem chyba Twoj punkt widzenia. Z jakiegos ideologicznego powodu uwazasz, ze powinnismy sie dostosowywac do skutkow zmian a nie przeciwdzialac im jesli sa dla nas negatywne. Ja mysle, ze poradzimy sobie na przyklad bez oczyszczalni sciekow. Tacy Nigeryjczycy sobie radza. Na cholere wydawac ciezkie pieniadze na jakies oczyszczalnie?
@ Pawel Krawczyk
Jestem pewien, że te 850 mln euro można było wydać na uratowanie znacznie większej liczby osób w wiecznie niedofinansowanych systemach opieki zdrowotnej.
Hindsight bias.
Co do ewolucji i Big Bangu to nie wiem czy były czy nie było, średnio mnie to zajmuje i nie uważam, by każdy musiał mieć na ten temat pogląd zerojedynkowy.
Dopisz do tego grawitacje i sposob w jaki powstaja pioruny. Nie uwazam, by kazdy musial miec na ten temat wyrobiony poglad. A to czy Ziemia istnieje 7000 lat czy 4,5 mld tez mnie nie obchodzi.
Galileusza nie skarcono za to, że głosił teorię heliocentryczną tylko za to, że głosił ją jako prawdziwą nie potrafiąc jej jednak udowodnić.
Moge sie mylic, ze moim zdaniem skazano go za to ze jego teoria byla sprzeczna z doktryna KK. Mysle, ze sa jakies granice w zaklamywaniu historii. Ja przynajmniej nie znam przypadku by skazano kogos za gloszenie teorii geocentrycznej choc nikt nie mogl jej przeciez udowodnic z tego powodu, ze jest falszywa.
Hm, czy protestanci argumentuja, ze Luter nie palil czarownic za to, ze byly czarownicami tylko za to, ze nie potrafily udownodnic, ze nimi nie sa?
@Jacek25, @Tryster:”by kilkadziesiat lat pracy kilkuset wybitnych naukowcow podsumowac slowem: gusla. ”
Hmm, to ci naukowcy muszą mieć niezły tupet, żeby powiedzieć, że WIEDZĄ jak działa ziemski ekosystem i “prognozować” temperaturę na 100 (a nawet 10) lat naprzód. Zarzut w stosunku do Jacka jest o tyle nieuzasadniony, że KAŻDY, średnio inteligentny, człowiek widzi, że prognozowanie pogody nawet na krótkie (tygodniowe, czy miesięczne) okresy jest obarczone ogromnym błędem. Przy okazji, powoływanie się na doktoraty jest śmieszne. Moim skromnym zdaniem połowa prac magisterskich i doktorskich to śmieci (chciałbym się mylić:).
Przytoczę komentarz jednego z absolwentów wyższej uczelni, który odbierał dyplom magistra (inżyniera):”Jak tyle samo są warte dyplomy lekarzy, to strach się leczyć”
“Dopisz do tego grawitacje i sposob w jaki powstaja pioruny.”
Proszę, nie rób ze mnie idioty. Wpływ czarnych dziur na nasze życie jest bliski zeru, podczas gdy teoria konieczna do przyswojenia w celu wyrobienia sobie na ich temat poglądów jest bardzo obszerna. Ja nie mam na to czasu i zamiast powtarzać przeczytane w “Świecie nauki” dyrdymały o Big Bangu wolę szczerze powiedzieć: “nie mam pojęcia”.
Gdyby robiło tak więcej ludzi, to być może nie mielibyśmy tak wielu idiotycznych przepisów przepychanych na podstawie wziętych z sufitu banałów, zdeformowanych wielokrotnym powtarzaniem przez laików. Patrz bezpieczny podpis elektroniczny.
“jego teoria byla sprzeczna z doktryna KK”
Owszem, ponieważ teoria geocentryczna stanowiła ówczesny “konsensus naukowy” (powtarzam to z lubością za fanami AGW) dostosowany do ówczesnych metod badawczych. Do tego należy dołożyć bardzo sztywny system społeczny, wkładający wiele wysiłku w trwanie w niezmienionej formie. Wypisz wymaluj, społeczeństwo “zrównoważonego rozwoju”. W Średniowieczu liczba ludności rosła liniowo i gdyby nie Oświecenie to zapewne nadal jeździlibyśmy ekologicznie furmankami przeprawiając się przez brody na wesoło meandrujących rzekach i nie wiedząc nawet, że nad nami jest jakaś dziura ozonowa.
“Mysle, ze sa jakies granice w zaklamywaniu historii.”
To prawda, ale akurat w historii Średniowiecza są one bardzo rozciągliwe. Np. niektórym antyklerykałom się pieprzy i piszą o “spaleniu Galileusza”. Jak to wyglądało w rzeczywistości opisuje nieźle Arthur Koestler w książce “Lunatycy”, kilka cytatów z innych publikacji jest tutaj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Galileusz#Konflikt_z_punktu_widzenia_filozofii_nauki
“wedlug naukowcow skutki netto zmian klimatycznych beda istotnie ujemne dla globalnego PKB”
Jeszcze bardziej ujemne byłyby skutki globalnego głodu w latach 80tych – rzecz jasna, gdyby nastąpił :)
I nie według naukowców, a wedłu politycznego ciała jakim jest IPCC i które, jak opisałem powyżej, dość selektywnie podchodzi do wyboru przewidywanych skutków ocieplenia.
Po drugie, Kopenhaga wskazuje na to, że próby “walki” z ociepleniem metodami politycznymi są skazane na porażkę (i było to wiadomo od początku). Jedynym rozwiązaniem jest adaptacja w ramach tego co każdy robi na codzień w ramach planowania upraw, ochrony przeciwpowodziowej czy inwestycji w badania naukowe.
Tyle, że tych ostatnich nie da się prowadzić bez rozwoju gospodarczego oraz społecznego. Niedawno Bruksela radośnie ogłosiła, że emisje CO2 spadły o 10% ale nie dzięki ETS tylko “dzięki” kryzysowi. Tylko, że w ten sama sposób spadły nakłady na badania, inwestycje czy opiekę zdrowotną i teraz jest nam TRUDNIEJ adaptować się do ew. zmian niż gdyby nie było kryzysu.
Innymi słowy, im bardziej się rozwijamy tym mniej jesteśmy zależni od kaprysów pogody. Fajnie jest mówić, że Europa jest przeludniona i “trzeba z tym walczyć”. Ale właśnie o to chodzi, że gdyby Europa nie miała 500 mln mieszkańców to nigdy nie mogłaby pozwolić sobie na zbudowanie Eurotunelu, CERN czy Wielkiego Zderzacza Hadronów, nie wspominając o całym gigantycznym postępie cywilizacyjnym jakiego dokonaliśmy.
Jako że dyskusji o globalnym ociepleniu staram się już unikać, to tylko przypomnę moje zdanie, że autor bloga w tej kwestii jak zwykle bzdury wypisuje.
@ Pawel Krawczyk
Owszem, ponieważ teoria geocentryczna stanowiła ówczesny “konsensus naukowy” (powtarzam to z lubością za fanami AGW) dostosowany do ówczesnych metod badawczych.
To przestan bo brzmi to dosyc smiesznie biorac pod uwage, ze nie istniala wtedy metoda naukowa albo byla ultra-prymitywna.
Zreszta nikt nie uwaza, ze konsensus naukowy jest nieomylny. Tym nauka rozni sie od religii :) Po prostu, nie-fachowcy postepuja rozsadnie gdy akceptuja konsensus gdyz w danych okolicznosciach istnieja wieksze szanse, ze blizszy prawdy jest wlasnie konsensus.
@ HeS
Moim skromnym zdaniem jestes typowym denialista przerazonym faktem, ze tysiace ludzi posiadaja zasob wiedzy w danych dziedzinach, do ktorego nigdy sie nie zblizysz. Dlatego poddajesz w watpliwosc wartosc calego dorobku nauki by sprowadzic tych ‘zadufanych w sobie jajoglowych dupków’ do swojego poziomu.
Przeraza mnie ten rodzaj antyintelektualizmu tym bardziej, ze promuja go brukowce pokroju Faktu.
Bezposrednim nastepstwem tego nurtu sa tysiace ludzi leczacych raka wkladaniem sobie cieciorki do dziury w nodze wypalonej czosnkiem (bo przeciez ’strach sie leczyc’) albo domagajacych sie ujecia w programie geografii teorii o Mlodej (majacej 7 000 lat) Ziemi (bo przeciez ‘nie wiadomo na 100% jak bylo naprawde’).
@ Pawel Krawczyk
Jeszcze bardziej ujemne byłyby skutki globalnego głodu w latach 80tych – rzecz jasna, gdyby nastąpił :)
Za to skutki odrzucenia konsensusu naukowego w kwestii palenia papierosow i raka bylyby wprost fantastyczne.
“nie istniala wtedy metoda naukowa albo byla ultra-prymitywna”
Czyż nie dokładnie to samo napiszesz o WSPÓŁCZESNEJ metodzie naukowej za 500 lat? Co napiszesz za 500 lat np. o homeopatii i przepisach gwarantujących jej wolność od dowodu skuteczności leczniczej?
http://krawczyk.salon24.pl/12482,cukrowe-kuleczki-czyli-racjonalno-naukowa-rada-europy
A metoda naukowa w Średniowieczu jak najbardziej istniała tyle, że na poziomie adekwatnym do możliwości technicznych. Przypomnij sobie publikacje księdza Rogera Bacona (XIII wiek):
http://pl.wikipedia.org/wiki/Roger_Bacon
“Za to skutki odrzucenia konsensusu naukowego w kwestii palenia papierosow i raka bylyby wprost fantastyczne.”
To jest wręcz dokładne przeciwieństwo sytuacji AGW – związek palenia z chorobami jest dobrze udokumentowany, podobnie jak skutki porzucenia palenia. Sprzeciw wobec zakazów palenia ma głównie charakter ideologiczny (wolność wyboru itd) i co zabawne często pochodzi z tych samych racjonalno-naukowych kręgów intelektualnych co wsparcie dla “walki z AGW”:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7545246,Poslowie_debatuja_o_zakazie_palenia__Tylko_Lewica.html
@ Pawel Krawczyk
Homeopatia to doskonaly przyklad na to jak konsensus naukowy przegrwa walke o ‘rzad dusz’ wskutek ekspansji denializmu spod znaku ‘nie ma 100% pewnosci’, ‘nie mozna ufac nauce’, etc.
Z tej samej wikipedii o Baconie:
Zgodnie jednak ze swoją epoką do doświadczenia zaliczał doświadczenie mistyczne oraz “praobjawienie”, które zostało udzielone patriarchom żydowskim, a potem filozofom greckim.
Roger Bacon był podejrzewany przez członków swojego zakonu o kontakty z siłami nieczystymi. Trudno się temu dziwić, skoro opisywał swe niezwykłe wizje odkryć i wynalazków, daleko wyprzedzających epokę średniowiecza
A co do samej metody naukowej masz racje. Ona sie rozwija. To zreszta decyduje o jej uzytecznosci.
@ Pawel Krawczyk
To jest wręcz dokładne przeciwieństwo sytuacji AGW – związek palenia z chorobami jest dobrze udokumentowany, podobnie jak skutki porzucenia palenia.
Ciagle publikuja naukowcy kwestionujacy zwiazek pomiedzy paleniem a rakiem. Nie bedziesz uzywal argumentu, ze nie mamy 100% pewnosci, ze trzeba wysluchac drugiej strony?
Nie mam na mysli obecnej debaty o zakazach palenia bo tutaj jest ‘pozamiatane’. Ludzie zobaczyli bliskich umierajacych na raka pluc i dali sobie spokoj z upowaznionymi watpliwosciami i obiektywnymi badaniami. Szkoda, ze nie wiesz co dzialo sie w latach 70′ i 80′ i gdzie byli wtedy ludzie zarzadzajacy antyklimatycznym PR. Pracowali dla koncernow tytoniowych.
@Trystero: “To przestan bo brzmi to dosyc smiesznie biorac pod uwage, ze nie istniala wtedy metoda naukowa albo byla ultra-prymitywna.”
Serio? http://en.wikipedia.org/wiki/Timeline_of_the_history_of_scientific_method
“Ciagle publikuja naukowcy kwestionujacy zwiazek pomiedzy paleniem a rakiem.”
Np.?
“Szkoda, ze nie wiesz co dzialo sie w latach 70′ i 80′ i gdzie byli wtedy ludzie zarzadzajacy antyklimatycznym PR.”
Skąd ta wiedza?
“Pracowali dla koncernow tytoniowych.”
Heh. Wygląda na to, że koncerny tytoniowe preferują jednak funkcjonariuszych ociepleniowych:
http://www.carbongoodguys.com/tobacco-carbon-footprint-league-tables.html
I w ten sposób właśnie producenci wywołujących raka tutek do palenia “pomagają w odwróceniu zmian klimatycznych” (cytat z głównej strony)
:)
@ Pawel Krawczyk
Np.?
Tu jest kilka linków:
http://eurpub.oxfordjournals.org/cgi/content/full/19/1/2
Niestety dotycza glownie biernego palenia.
Ale mozesz zobaczyc tutaj:
http://www.journaloftheoretics.com/Editorials/Vol-1/e1-4.htm
Skąd ta wiedza?
http://en.wikipedia.org/wiki/Climate_change_denial#Connections_to_the_tobacco_lobby
Ja tak tylko się wtrącę w temacie, że “jak naukowcy co nie mogą przewidzieć pogody na za tydzień mogą przewidzieć pogodę za 100 lat” – na tej samej zasadzie, co nikt nie przewidzi np. ruchu pojedynczego elektronu, ale ruch całej ich masy w przewodzie jest w 100% przewidywalny.
“Climate_change_denial#Connections_to_the_tobacco_lobby”
Konflikt interesów to niewątpliwie zła rzecz. Co powiesz na Ala Gore’a, udziałowca w Generation Investment Management, który jest z kolei udziałowcem w Carbon Exchange, żywo zainteresowanego legislacją nakładającą obowiązek kupowania praw do emisji?
@ Pawel Krawczyk
Podaj tytuly badan naukowych tego Gore’a albo wskaz jego role w IPCC.
Generalnie wskazywanie na ‘pieniadze’ jest strzalem w kolano denialistow poniewaz po ich stronie stoja pieniadze przemyslu naftowego, panstw Arabskich i Rosji. W porownaniu do tych gigantow biznes ekologiczny to karzel.
Ale oczywiscie postawa Gore’a jest zalosna i ja na przyklad, ale zapewne takze wielu naukowcow, wolalbym by Gore zajmowal sie minami ladowymi albo malaria a nie zmianami klimatycznymi.
No i w przypadku palenia i klimatu nie o konflikt interesu przeciez chodzi lecz o fakt, ze zwalczaniem nauki o zmianach klimatu zajmuja sie ci sami ludzie, ktorzy w latach 80′ i 90′ zwalczali nauke o szkodliwosci czynnego i biernego palenia. Eksperci do wynajecia – co ani firmy tytoniowe ani naftowe nie ukrywaja w swoich oficjalnych dokumentach.
Co do tytoniu – James P. Siepmann pisze prawdopodobnie prawdę jeśli chodzi o wartości procentowe natomiast jego rozważania, że powinno się pisać “tytoń zwiększa prawdopodobieństwo raka” a nie “tytoń powoduje raka” to dość bezsensowna kazuistyka. Niektórzy to lubią Ale on nie neguje związku między jednym i drugim.
I jeszcze niezła puenta artykułu Siepmanna:
“As long as I’m being controversial by presenting both sides of the story, do I dare tell you that a woman is three times more likely to die from an abortion than from delivering a baby (WHO data).”
Ale teraz widać, że jego artykuł nie jest o paleniu. On jest w gruncie rzeczy poświęcony różnicy pomiędzy ryzykiem a percepcją ryzyka i jej deformacji. Z mojej branży:
http://www.schneier.com/blog/archives/2006/11/perceived_risk_2.html
@ Pawel Krawczyk
Ja wiem, ze Siepmann nie neguje zwiazkow pomiedzy paleniem a rakiem. On wskazuje na bledy w artykulach naukowych, argumentuje, ze zwiazki sa przejaskrawione, domaga sie uczciwosci, ktora znajduje w Fox News :)
To jest idealna taktyka poniewaz bledy w artykulach naukowych sa i beda, tak jak sa bledy w raporcie IPCC. Wytykac te bledy jest latwo bo wcale nie trzeba oferowac alternatywnych wyjasnien, badac, etc. Wystarczy zapomniec napisac, ze pokazane bledy nie wypaczaja wynikow badan:)
@Trystero
O argumentach tego typu w Stanach mówi się “You forgot Poland”.
Jeśli przeczytałbyś dokładnie, bez jakiegoś zgryźliwego nastawienia zauważyłbyś, że nie kwestionuję zmian klimatu tylko zdolność ludzi do jego przewidywania.
Zdrowy sceptycyzm nie jest niczym złym w przeciwieństwie do zapalczywej absolutnej pewności siebie.
Jeżeli już jesteśmy przy uwagach personalnych to pozwolę sobie wytknąć Twoje typowo gnostyckie zadzieranie nosa.
Ja nie walczę z wiatrakami. Szczerze mówiąc mam je gdzieś.
Drażnią mnie po prostu ludzie którzy inwektywami starają się udowodnić swoje racje.
Ejże, jak dla mnie ten fragment o Fox Network to dość oczywista ironia. Gość jest purystą językowym (“the purpose of this article is to emphasize the need to use language appropriately in both the medical and scientific literature”) ale to się nijak nie kwalifikuje jako negacjonizm.
@ Pawel Krawczyk
No nie wiem, dla mnie to negacjonizm. Zdanie takie jak to Yes, smoking is bad for you, but so is fast-food hamburgers, driving, and so on. mnie w tym utwierdzaja. Ale nie warto kruszyc o to kopii – moze rzeczywiscie Pan Siepmann chcial po prostu ‘put the record straight’.
@ Jacek25
You forgot Poland odnosi sie do czepiania sie nieistotnych szczegolow.
Coz moge napisac, nie chcialem Cie urazic. To ja walcze z wiatrakami bo propaguje przeslanie ‘ludzie, sluchajcie madrzejszych od siebie’ a to przeslanie nie ma szans w walce z ‘nie dajcie soba pomiatac, sami wiecie co jest prawda a co nie, zaden jajoglowy nie bedzie Wam mowil’.
Ludzie maja niskie poczucie wlasnej wartosci, kompleksy na punkcie swojego wyksztalcenia i dostaja szalu gdy ktos im mowi, ze powinni posluchac eksperta bo spedzil ostatnie 30 lat zycia na badanie tego problemu gdy oni sprzedawali kurczaki albo skladali zlecenia maklerskie. Wiedza o tym wyrachowane ***** z Faktu czy Fox News i atakuja nauke za kazdym razem gdy naukowcy odkryja cos co stanowi zagrozenie dla ich ideologii. A ze sceptycyzmem naukowym ma to tyle wspolnego co medycyna z wkladaniem sobie cieciorki do otwartej rany.
By nie bylo watpliwosci, sam w 99% przypadkow traktuje siebie jak ignoranta, nie jak eksperta.
@Trystero
“Teraz rozumiem chyba Twoj punkt widzenia. Z jakiegos ideologicznego powodu uwazasz, ze powinnismy sie dostosowywac do skutkow zmian a nie przeciwdzialac im jesli sa dla nas negatywne.”
W przypadku zmiany klimatu nie mamy wyboru. Myslisz, że człowiek jest na tyle zdolny, aby zmienić klimat jak mu się podoba? Tak naprawdę nie wiadomo co bedzie miało gorszy skutek ocieplenie czy ochłodzenie klimatu. W triasie klimat był cieplejszy i życie rozwijało sie znakomicie(rozmiary dinozaurów, które mogły tak wyrosnąć dzięki bardzo bujnej roślinności)
Z drugiej strony też wolałbym aby ograniczono zanieczyszczenie środowiska, tylko z bardziej prozaicznych powodów. Znacznie lepiej oddycha się czystym powietrzem.
@Antek
“Ja tak tylko się wtrącę w temacie, że “jak naukowcy co nie mogą przewidzieć pogody na za tydzień mogą przewidzieć pogodę za 100 lat” – na tej samej zasadzie, co nikt nie przewidzi np. ruchu pojedynczego elektronu, ale ruch całej ich masy w przewodzie jest w 100% przewidywalny.”
To przepowiedz jak zachowują się elektrony w supernadprzewodnikach, będziesz miliarderem. Założeniem metody naukowej jest obserwacja, że żaden problem nie jest poznany do końca.
>>“Ciagle publikuja naukowcy kwestionujacy zwiazek pomiedzy paleniem a rakiem.”
>Np.?
http://en.wikipedia.org/wiki/Richard_Lindzen
Może to nie jest naukowiec “publikujący w temacie”, ale “This characterization has been linked to Lindzen’s view that lung cancer has only been weakly linked to smoking. Writing in Newsweek, Fred Guterl stated “Lindzen clearly relishes the role of naysayer. He’ll even expound on how weakly lung cancer is linked to cigarette smoking. He speaks in full, impeccably logical paragraphs, and he punctuates his measured cadences with thoughtful drags on a cigarette”[59] – an observation that was later echoed by Robyn Williams.”
@ as
A to jest o tyle zabawne, ze Lindzen jest jednym z najbardziej uznanych sceptykow AGW.
http://www.newscientist.com/article/mg20627606.100-living-in-denial-why-sensible-people-reject-the-truth.html?page=1
“People use mental short cuts – ‘My kid got autism after he got his shots, so the vaccine must have caused it,’” he says. One emotive story about a vaccine’s alleged harm trumps endless safety statistics.”
Ten sam model myślenia występuje u zwolenników wpływu człowieka na klimat; wybudowaliśmy fabryki, zrobiło się cieplej, fabryki są temu winne! :-)))
A o tym, że pińćset lat temu jacyś skandynawowie nazwali Greenlandię zieloną ziemią lepiej nie pamiętać.
Uprzedzając pytania; nigdzie nie robiłem doktoratu :-)
@ Pawelek
Niech zyje antyintelektualizm! Nie beda jajoglowi mowic mi czy klimat sie ociepla i dlaczego skoro w Fakcie przeczytalem o Wikingach i Grenlandii :)
A w czasie szczytu w Kopenhadze bylo zimno !!!111