Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Grecja nie ma żadnych szans!

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 11.05.2010 | Komentarze (23) »

Zastanawiam się ilu greckich i europejskich polityków poświęciło swój cenny czas na choćby pobieżne zapoznanie się z zarysem greckiego programu polityki gospodarczej. Moje wątpliwości wynikają z przekonania, że cele greckiej ‘terapii szokowej’ są absolutnie poza zasięgiem greckiego rządu i greckiej gospodarki.

Otóż, grecki rząd zamierza w latach 2009-2014 zmniejszyć deficyt budżetowy z -13,6% PKB do -2,6% PKB. W tym samym czasie tzw. primary balance, czyli bilans budżetowy z wyłączeniem kosztów obsługi istniejącego długu rządowego przesunąć ma się z -8,5% PKB do 5% PKB co dawałoby roczną zmianę w wysokości 2,7 pp.

W okresie przeprowadzania reformy budżetowej grecki PKB spadnie o kilka procent. Zmniejszy się także popyt wewnętrzny. Grecja nie może liczyć na poprawienie konkurencyjności swojej gospodarki poprzez dewaluację waluty. Reformom nie będzie także pomagać trend w krótkoterminowych stopach procentowych, które zapewne będą rosnąć. Poniższy wykres pokazuje ‘wyjątkowość’ greckiej reformy  gospodarczej. Analityk JP Morgan trafnie zatytułował ten wykres: No Man’s Land.

Za Michael Cembalest via Paul Kedrosky

Za Michael Cembalest via Paul Kedrosky

Tylko duńska reforma budżetowa z lat 1982-1986 odznaczała się bardziej ambitną roczną zmianą primary balance, która zgodnie z raportem Barclays Capital wyniosła 3,5 pp. (proszę zwrócić uwagę, że na wykresie pokazana roczną zmianę całkowitego bilansu budżetowego). Reformy budżetowe w Irlandii i w Hiszpanii w latach 2009-2014 i 2009-2013 odznaczać się mają niższą dynamiką zmian primary balance, odpowiednio 0,1 pp. i 0,3 pp. Inne epizody reform fiskalnym w Europie, które w dużym stopniu polegają na ‘zaciskaniu pasa’, odznaczały się znacznie powolniejszym dostosowywaniem.

Co więcej, reformy te miały miejsce w nieporównywalnie korzystniejszych warunkach makroekonomicznych, co pokazuje poniższa tabela:

Za Barclays Capital

Za Barclays Capital

Jak już wspomniałem Grecja nie może liczyć na obniżenie krótkoterminowych stóp procentowych. Poprawa efektywnego kursu wymiany, wskutek obecności Grecji w strefie euro, możliwa będzie tylko poprzez wewnętrzną dewaluację (obniżenie płac) i z całą pewnością będzie niewielka. Zmiana realnego PKB w okresie reformy budżetowej będzie ujemna, podobnie jak zmiana popytu wewnętrznego. Obydwa te wskaźniki będą niższe od przeciętnych dla strefy euro. Mówiąc krótko: Grecja zamierza wykonać jeden z najbardziej ambitnych planów reformy budżetowej w gospodarczej historii Europy w ekstremalnie niekorzystnych warunkach makroekonomicznych.

Proszę jeszcze zwrócić uwagę, że nawet jeśli Grecja przeprowadzi wspomniane reformy to w 2014 roku jej stosunek długu do PKB będzie wynosić około 150% a więc będzie o 20 pp. wyższy niż na początku okresu dostosowawczego a grecki rząd dalej operować będzie przy 2,6% deficycie budżetowym.

Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół. Wydatki rządowe z wyłączeniem obsługi długu spadną z 45,4% PKB w 2009 roku do 40,4% w 2014 roku. W tym samym czasie dochody budżetowe wzrosną z 36,8% PKB do 45,6%. Mam olbrzymie wątpliwości co do tego czy greckie społeczeństwo gotowe jest zaakceptować tak dynamiczną zmianę w dystrybucji dochodów. O tym problemie pisał wczoraj Financial Times, który pokazał gigantyczną różnicę w społecznej gotowości do poświęceń w Irlandii i Grecji.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (23) do "Grecja nie ma żadnych szans!"

  1. Pawel Krawczyk powiedział(a):

    Myślę, że nikt tam nie wierzy we wróżki, zwłaszcza mając tak zdemoralizowany i rozrośnięty sektor publiczny.

  2. kujawianin powiedział(a):

    @trystero:

    Trudno mi uwierzyć jednak, że nikt z decydentów w UE o tym nie wie. Politycy w zachodnich demokracjach nie podejmują decyzji bez opinii ekspertów. Zatem nie rozumiem na czym ma polegać plan w ratowaniu Grecji? Może nikt nie wierzy w to, że uda się uratować samą Grecję, ale za to w ten sposób uda się uratować inne kraje? Gdy koniunktura wróci, upadek Grecji nie wywoła paniki jak teraz to może mieć miejsce. To może to właśnie jest ten plan? Uratować Hiszpanię, Włochy, Portugalię, może nawet i same Niemcy a pozwolić Grecji ogłosić default w spokojniejszych czasach?

  3. Paweł Choiński powiedział(a):

    Swoją opinię na temat reform, obniżek płac itp Grecy chcą pokazać światu 20′tego maja :) nic tylko czekać na spektakl. Grecka Tragedia.

  4. AAA222 powiedział(a):

    Kiedy patrzę na to całe greckie zamieszanie, nasuwa mi się jednoznacznie medyczne skojarzenie z uporczywą terapią, czyli bezsensownym przedłużaniem agonii pacjenta, któremu nie można pozwolić umrzeć. Ciekawe jak wygląda teraz, np. z punktu widzenia Niemiec, bilans strat i korzyści z wprowadzenia wspólnej waluty.

  5. Trystero powiedział(a):

    @ kujawianin

    To jest bardzo rozsadna hipoteza ale nie rozwiazuje problemu braku strategii wyjscia z greckiej tragedii. Przeciez to panstwo nie moze sie zapasc pod ziemie a nawet 50%-70% sciecie dlugow nie postawi Grecji na nogi.

  6. Obywatel Monte Christo powiedział(a):

    “Może nikt nie wierzy w to, że uda się uratować samą Grecję, ale za to w ten sposób uda się uratować inne kraje? Gdy koniunktura wróci, upadek Grecji nie wywoła paniki jak teraz to może mieć miejsce.”
    Ciekawe tylko jak ma powrócić ta koniunktura?
    Ludzie i państwa są od dziesięcioleci przyzwyczajeni do życia na kredyt. Nagle wezmą się i solidarnie zacisną pasa?

  7. poszi powiedział(a):

    Uruchamiając tylko niewielkie pokłady cynizmu wydaje mi się, że cały ten plan ma na celu odsunięcie problemów do nastepnej kadencji. Był taki dowcip o urzędniku, któremu udało sie ułagodzić cara, żeby darował mu karę śmierci, jak przez rok nauczy konia mówić. Rozumowanie było nastepujące: może umrę, może car umrze, a może faktycznie nauczę konia mówić.

    Uruchamiając zaś większe pokłady cynizmu, dochodzę do wniosku, ze plan ma na celu uratowanie sponsorów korporacyjnych, którzy pomogą w uzyskaniu drugiej kadencji. W drugiej kadencji trzeba będzie wymyślic jeszcze jakiś plan taki, jak powyżej.

  8. adegie powiedział(a):

    Ale trochę się jednak zmienia. Hiszpania właśnie przyznała, że ma problem i zamierza coś z nim zrobić.

  9. Obywatel Monte Christo powiedział(a):

    I jeszcze raz o tej “powracającej koniunkturze”.
    Z blogu Jankowiaka:
    “Przecież maleńka (i dzielna, jak dodają niektórzy) Łotwa za swój program dostosowawczy, który wobec braku dewaluacji waluty musiał przybrać jedyną możliwą postać „wewnętrznej dewaluacji”, dokonującej się na rynku pracy (redukcja płac w sektorze publicznym o 25-28 proc.; redukcja tam zatrudnienia o 20 proc.) zapłaciła 20 proc. recesją i 22 proc. bezrobociem.”

    Przecież coś podobnego ma zrobić Grecja i jak Trystero już zauważył jest w zasadzie bez szans. A Hiszpania przed drastycznymi podwyżkami ma już 20% bezrobocia. Jak solidnie zaciśnie pasa to tam przez kilka lat będzie nie żadne ożywienie tylko solidna recesja. A podobnie może być i w Portugalii Irlandii. A może i we Włoszech. To przecież Wykończy i Niemcy i Francję.
    Ja tu nie widzę, żadnego ożywienia na horyzoncie. Albo długoletnia solidna recesja w UE jeśli faktycznie zacznie się zaciskanie pasa, albo rok, dwa lata spokoju i przejadanie kolejnych resztek, a potem to już chyba tylko drukowanie.

  10. pierre dolnik powiedział(a):

    Plany sanacji finansów Grecji można włożyć między bajki. Są równie kreatywne co ich księgowość i nie mają służyć niczemu poza mydleniem oczu. Przyjdzie czas to się je zrewiduje i przyzna nowy bailout. Nie ma w tym jednak nic dziwnego.

    Horyzont myślowy większości wyborców nie przekracza paru tygodni. Nie obchodzą ich długofalowe skutki podejmowanych decyzji póki nic im w danej chwili nie zagraża ani niczego im na bieżąco nie brakuje.

    Cóż zatem miałoby motywować polityków do czegokolwiek innego niż kupowania spokoju na krótką metę? Spokój/brak widoczych zagrożeń to jedyna rzecz, z której wyborcy rozliczą ich bezwzględnie i natychmiast. Nie ma zatem nic dziwnego w tym, że pacaneum na wszelakie problemy wynikłe ze złej woli i/lub niekompetencji banksterów oraz polityków stał się obecnie sponsorowany przez podatników bailout, czyli najprostszy sposób na uspokojenie sytuacji poprzez zastąpienie bieżącego problemu obciążeniami na lata.

    Przyszłe obciążenia podatkowe z kolei nigdy nie staną się powodem zamieszek, jeśli będą wprowadzone w sposób rozłożony i niezbyt widoczny. Stopniowe podnoszenie stawek takich i owakich podatków i parapodatków nikogo nie zmotywuje do marszu na parlament. Dopóki mają co do gara włożyć, podatnicy/wyborcy nie są zdolni do zorganizowanego protestu, rozdrobnieni za pomocą niezwykłej wagi i urody kwestii zastępczych, w rodzaju małżeństw homoseksualnych, aborcji tudzież odpowiednio wykreowanych/wyolbrzymionych medialnie zagrożeń.

    Być może przyjdzie kiedyś taka chwila, że obciążenia podatkowe przekroczą granicę rozsądku i ludzie wyjdą na ulice. Będzie to jednak problem dla ostatniej zmiany władzy, która zostanie rozniesiona na widłach. Póki co, próżno szukać decydentów, którzy nie działaliby w myśl zasady “hulaj dusza, piekła nie ma – podatnik stawia”.

  11. Liberto powiedział(a):

    Zatem jaka jest alternatywa ??? Może jednak ogłoszenie bankructwa dla samych Greków nie było by takie złe ??? Tyle że wtedy kłopoty będzie mieć sama Unia. Kogo wysłać na szafot ??? Małą Grecję czy wielką unię monetarną ??? Decydenci w Brukseli już chyba zdecydowali.

  12. ogif powiedział(a):

    Zaszli za daleko i bardzo dobrze że zdechną.
    Będzie piękny przykład odstraszający dla miłośników zadłużania się państwa.

    Może uwolnią jakieś rezerwy mikro? Podobno w ich wewnętrznej gospodarce raczej kartele i układy niż wolna konkurencja. Jeśli to prawda to zmiana może uczynić cuda.

    Tak naprawdę to nie chodzi o Grecję tylko o czas dla Włoch i Hiszpanii. Trzeba pilnie śledzić reformy w tych dwóch krajach. Jeśli za dwa lata będą zdrowszymi a zapowiedzi Sarko o zamrożeniu francuskich wydatków na 3 lata potwierdzą się w praktyce to eurozona bez problemu wytrzyma upadek Grecji.

  13. Liberto powiedział(a):

    Pojawia się też problem samej egzystencji strefy Euro – czy ma ona szansę przetrwać w sytuacji niezbyt dużej integracji ekonomicznej jaki jest między państwami członkowskimi. Wspólna waluta ma chyba tylko sens wtedy gdy integracja gospodarcza jest o wiele bardziej zaawansowana.

  14. Liberto powiedział(a):

    @ogif:

    “Zaszli za daleko i bardzo dobrze że zdechną.”

    Ja bym się z tego nie cieszył.

    “Będzie piękny przykład odstraszający dla miłośników zadłużania się państwa.”

    Historia zna przykłady państw które były o wiele bardziej zadłużone od Grecji i jakoś wchodziły z tego cało – przecież po II wojnie światowej dług USA wynosił ok. 150% PKB a dług Wielkiej Brytanii przekroczył 250% PKB.

  15. Liberto powiedział(a):

    @Paweł Krawczyk:

    “Myślę, że nikt tam nie wierzy we wróżki, zwłaszcza mając tak zdemoralizowany i rozrośnięty sektor publiczny.”

    To chyba nie jest główna przyczyna greckiego kryzysu, wiele się mówi o rozdmuchanych przywilejach Greków, ale czy na tle innych państw Europy są one aż tak wielkie ???

  16. Blog Sokomaniaka powiedział(a):

    Ja się zastanawiam jak to możliwe, żeby Grecja mogła spłacić jeszcze większy dług, skoro nie mogła spłacić tego co już miała.

    Przypomina to raczej spiralę zadłużenia gdzie jeden kredyt spłąca się kolejnym

    Tylko pytanie, skąd przyjdą kolejne pieniądze jak już przejedzą te z bailoutu? Może ten kryzys jakoś przetrzymają ale jak za parę lat przyjdzie nowa bessa to już chyba połowa Europy padnie i poprosi o przyłączenie do Niemiec.

  17. _dorota powiedział(a):

    Ten graf jest po prostu fascynujący.

    @ Pierre dolnik
    Zastanawiam się, czy wogóle demokracja ma jakąś przyszłość wobec zadłużenia, które wygenerowała (i które generuje zawsze, bo taka uroda tego systemu, jak zauważyłeś). Absolutyzm oświecony lepiej by się sprawdził :) Żarty? No, nie wiem.

    @ Ogif
    Nie będzie przykładu odstraszającego, będzie przykład demoralizujący (nastąpi w końcu jakaś forma “łagodnego” bankructwa z redukcją długów o 80-90%).

    @ Liberto
    Bardzo trafna uwaga z ta integracją gospodarczą – to będzie jeden z ciekawszych rezultatów obecnego kryzysu. JUŻ mówi się o konsolidacji fiskalnej państw eurozony. Ten temat wart będzie śledzenia.

  18. ogif powiedział(a):

    @ Liberto # 14

    Zaprzestanie prowadzenia wojny jest ogromnym cięciem wydatków. Teraz o adekwatne cięcia jest duuużo trudniej. ;-)

    @ Dorota # 17

    Aż tyle im na pewno nie umorzą. Argentynie darowali około połowy. Demoralizujący przykład chyba się nie pojawi bo degrengolada gospodarcza przez dłuuuugi czas jest w Grecji gwarantowana. Zarówno przed bankructwem jak i po bankructwie.
    Spekuła przycisnęła Europę i być może tym samym ją uratowała, ale dla Grecji chyba jest już za późno.
    Gdyby nie oszukiwali to przycisnęliby ich w porę.

  19. Paweł Krawczyk powiedział(a):

    @Liberto

    Nieefektywna administracja mieści się w kategorii opisywanej jako “nadmierne wydatki”. Co gorsza, nawet jeśli nawet będzie wola zmian, to ta sama administracja będzie kotwicą, która raczej doprowadzi kraj do bankructwa niż zgodzi się na oddanie przywilejów. Co widać także w Polsce:

    http://www.dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/kraj/986120-rzad-przegral-kolejna-walke-ze-swoimi-urzednikami.html

  20. kujawianin powiedział(a):

    Niezależnie jednak od tego, co liberałowie czy libertarianie myślą o pomocy dla Grecji, rynki przyjęły go entuzjastycznie – przynajmniej teraz. Zatem wolnościowcom może być teraz trudno zdecydować co powinni myśleć o tym wszystkim: ciężko krytykować rynki, które są święte i zawsze mają rację, jednak krytykując bailout krytykuje się rynki.

    Ja widzę jednak pewną korzyść dla strefy Euro: zapowiedź bilionowej pomocy nie umocniła europejskiej waluty. Oznacza to przecież nic innego jak poprawę konkurencyjności europejskiej gospodarki. Teraz czas na ruch Amerykanów w psuciu swojej ($$) waluty. Przecież oni też chcą być konkurencyjni. To przecież chiński sposób na wzrost gospodarczy, zaniżanie wartości swojej waluty. Dziwne tylko, że gdy robią to rozwinięte gospodarki, to więcej osób się tym oburza.

  21. Adam Duda powiedział(a):

    no po bailoutcie to już na pewno nie ma szans. Nawet z tymi założeniami, że koniunktura wróci.
    Grecja na wakacje się robi droższa. czas pomyśleć o cyprze ;)

  22. mizio powiedział(a):

    Zgadzam się z pierrem dolnikiem. Dodam od siebie, że wydaje mi się , że problemy fiskalne , budżetowe i finansowo-giełdowy , który obserwujemy to tylko objaw. Prawdziwą przyczyną kłopotów jest głęboki strukturalny kryzys demokracji tzw. telewizyjnej , której elementami są: wybory powszechne + zmanipulowane media + rządy uzależnione od wielkiego biznesu+ rozbudowana kasta urzędnicza. Do tego widzę ogromną bańkę na polu bankowości. Prawie co drugi lokal użytkowy w moim mieście zajmuje jakiś oddział banku. To wszystko powoduje niemożność obniżenia zadłużenia państw. Każda bańka kiedyś musi pęknąć co doprowadzi do powrotu do równowagi . Przed nami ciekawe czasy.

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player