Pozwolę rozpocząć sobie ten tekst złośliwą uwagą: mam wrażenie, że po dzisiejszej sesji wzrośnie wśród inwestorów odsetek zagorzałych liberałów i wrogów wszelkich rządowych interwencji w życie gospodarcze. Cóż, warto przypomnieć jedną z inwestycyjnych prawd, która głosi, że to nie wydarzenia tworzą rynek lecz rynek tworzy wydarzenia.
Myślę, że Barry Ritholtz słusznie zauważył, że państwa strefy euro zdołały zaskoczyć w weekend rynek:
-
zdolnością do szybkiego podjęcie zdecydowanych działań
-
skłonnością do wypisania gigantycznego czeku
-
pogodzeniem się z koniecznością quantitative easing przez ECB
Ja chciałbym zwrócić uwagę na pewien interesujący aspekt big fat PIIGS bailout (BFPB), którego wartość Bloomberg szacuje na bilion dolarów. Otóż, zgodnie z prognozami greckiego rządu deficyt budżetowy w 2010 roku wynieść ma 8,1% PKB. W związku z tym mam pewną zagadkę dla czytelników: jak wyglądałby bilans greckiego budżetu gdyby Grecy podlegali takim samym obciążeniom podatkowym jak Niemcy (liczonym jako udział podatków w PKB) oraz gdyby wywiązywali się z obowiązków podatkowych równie uczciwie jak Niemcy (wielkość szarej strefy w Grecji liczona jako odsetek PKB odpowiadałoby wielkości szarej strefy w Niemczech)? Co stałoby się gdyby porównać Grecje ze średnią dla strefy euro?
Dane, którymi dysponuje nie są najświeższe ale myślę, że dobrze oddają istotę problemu. Otóż, w 2005 roku obciążenie podatkami w Grecji wynosiło 34,4% (w 2007 roku już tylko 32,1%). W 2005 roku obciążenie podatkami w Niemczech wyniosło 38,8% (w strefie euro w 2007 udział podatków w PKB wyniósł 38,3%). Tak więc gdyby Grecy podlegali takim samym obciążeniom podatkowym jak Niemcy to deficyt budżetowy Grecji byłby o 4,4 pp. niższy (uwaga: tu jest spore uproszczenie ponieważ wyższe podatki mogłyby zredukować PKB). Gdyby Grecy płacili równie wysokie podatki co przeciętni mieszkańcy strefy euro to grecki deficyt byłby niższy o 6,1 pp.
Zajmijmy się teraz szarą strefą. W latach 1996-2006 wielkość szarej strefy w Grecji szacuje się na 25,3% PKB (26% PKB w 2006 roku). To najwyższy rezultat w całej strefie euro. W tym samym czasie, w Niemczech, szara strefa stanowiła 14,6% PKB (15,4% PKB w 2006 roku). Udział szarej strefy w gospodarkach 12 państwa EMU (bez Cypru, Malty, Słowacji i Słowenii) wynosi 15,7% PKB. Gdyby założyć, że Grecja miałaby równie małą szarą strefę co Niemcy i gdyby różnicę (pomiędzy rzeczywistą szarą strefą w Grecji) opodatkować na poziomie niemieckich obciążeń podatkowych w Niemczech to dochody greckiego rządu byłyby o 4,1 pp. PKB większe. Podobną kalkulację można zrobić dla strefy euro – grecki rząd dysponowałby dochodami o 3,7 pp. PKB większymi.
Podsumujmy: gdyby Grecy płacili podatki porównywalne z tymi, które płacą Niemcy i unikali płacenia podatków równie rzadko jak robią to Niemcy to w 2010 roku zamiast 8,1% PKB deficytu budżetowego grecki rząd dysponowałby nadwyżką w wysokości 0,4% PKB! Gdyby grecka polityka podatkowa była podobna do przeciętnej polityki podatkowej w całej strefie euro to grecki rząd zamiast 8,1% PKB deficytu budżetowego dysponowałby nadwyżką w wysokości 1,7% PKB.
Zastanawiam się czy europejscy podatnicy, którzy finansować będą pomoc dla Grecji zdają sobie sprawę, że pomoc ta jest potrzebna tylko dlatego, że mieszkańcy Grecji płacą niższe podatki i częściej oszukują Urząd Skarbowy niż robią to pozostali mieszkańcy strefy euro.
Proszę także zwrócić uwagę, że z państw PIIGS tylko Irlandia ma szarą strefę relatywnie mniejszą niż przeciętna dla strefy euro ( 13,4%). Pozostałe państwa Portugalia, Hiszpania i Włochy razem z Grecją otwierają ranking państw EMU według relatywnej wielkości szarej strefy. Podobnie wygląda sprawa z podatkami. Tylko Włochy mają wyższe obciążenia podatkowe od przeciętnych w strefie euro.
Myślę więc, że opinie o tym, że problemy budżetowe Grecji, Portugalii, Hiszpanii czy Włoch mają skomplikowane, strukturalne podłoże zaciemniają obraz sytuacji, która jest całkiem klarowna. Te problemy wynikają z faktu, że rządy PIGS mają zbyt niskie dochody w stosunku do swoich wydatków (lub zbyt wysokie wydatki w stosunku do dochodów). Niskie dochody wynikają natomiast albo z niskich podatków albo z dużej szarej strefy (ewentualnie z obydwu tych przyczyn). Nie mogę więc zrozumieć dlaczego państwa strefy euro decydując się na praktycznie bezwarunkową pomoc dla PIGS zgodziły się wspierać tę patologię gospodarczą.
Ukłony: Multiplier Effect via Marginal Revolution
Dane o podatkach dla UE: tutaj
Dane o podatkach dla Grecji: tutaj
Dane o szarej strefie: tutaj


@Trystero
Sam piszesz iż, są to wyliczenia oparte na założeniu iż bez szarej strefy ten PKB by powstał… To przypomina wyliczenia strat jakie ponoszą wytwórnie muzyczne wskutek tego iż ktoś skopiuje sobie mp3.
Gdybyś spróbował użyć do tego jakiegoś modelu, sam nie wiem jakie tu są zależności, byłoby ciekawe.
A tak to niestety brzmi mało poważnie.
Poważne mniej lub bardziej, pokazuje to jednak, że cały bailout pigsów jest niczym innym jak transferem kapitału. Ciekawe jak długo “dawcy” będą to pokornie znosić?
Byłem o krok od założenia shortów, gdybym je jednak założył pewnie bym dzisiaj był bardziej oburzony.
A tak, cóż, to teraz z liczących się BC już chyba tylko japoński i chiński nie monetyzują długu. Można stwierdzić że mamy pewien nowy mainstream polityki banków centralnych. Chyba trzeba przeprosić się inflacjonistami i skupić trochę kruszców ;)
Czytałem chyba na FT Alpha, że ECB ma niby skupować świńskie obligi nie zwiększając bazy monetarnej (chyba dzięki jednoczesnemu sprzedawaniu niemieckich obligacji), ale nie bardzo wierzę, że jest to możliwe.
btw, EUR/USD 1.2792. Jednak nie zadziałało?
Jeszcze parę lat temu Grecy byli dumni jak się zaznaczało w rozmowie, że robienie fiskusa w balon to ich sport narodowy :>
Ani zmniejszenie szarej strefy, ani podwyżka podatków nic Grecji nie dadzą. Nie pomoże też nawet zmniejszenie wydatków państwa (choć oczywiście jest to konieczne, jeśli chce się myśleć o spłacie zobowiązań). Dlaczego? Ponieważ Grecja cały czas ma bilans handlowy na wielkim minusie. Skoro euro cały czas z Grecji uciekają w tempie kilkadziesiąt miliardów rocznie, to nie ma siły. Pieniądze się w tam skończą i nie będzie fizycznie czym spłacać długów. Grecja nie może obniżyć wartości swojej waluty, więc jedyną konsekwencją będzie lokalna deflacja cen i płac. Ogólnie przewiduję tam masakrę.
@Paweł Choiński
No i teraz mają powód do dumy podwójnie, bo nadal robią fiskusa w balona, ale teraz już nie tylko swojego :)
Swietny wpis, oczywiscie mozna zastanawiac sie o ile bardziej czy mniej efektywnie srodki te bylyby wykorzystane w ramach finansow publicznych i jak wplynelyby na PKB.. ale nawet zakladajac niebotyczna korupcje to i tak nastapilaby swoista redystrybucja dochodow ;)
Off topic
No to będziemy dzielnie bronili Euro przed atakami zaplutych spekulantów :) – źródło: http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/greece/7696870/British-taxpayers-ordered-to-bail-out-euro.html
@llukiz
Te brakujące mld w bilansie od wielu lat to włąśnie efekt szarej strefy która pozyskuje Euro od turystów całkiem sprawnie żaden gloom-doom w Grecji nie nastąpi ;)
@2jarek
Mylisz się. Pieniądze z szarej strefy i tak w końcu z niej wychodzą i trafiają do budżetu. Grecja niedobory w euro cały czas pokrywa kredytami