Zapytajcie przypadkowego zwolennika wolnego rynku o to czy rozdawanie moskitier ma ekonomiczny sens. Odpowie, że to wspaniały przykład na nieskuteczność pomocy (rozdawnictwa) w państwach rozwijających się. Ludzie nie szanują darmowych moskitier i ich nie używają.
A to właśnie trzecia z tischnerowskiej listy prawd o czym przekonuje Esther Duflo, laureatka medalu John Bates Clark dla najlepszego ekonomisty przed czterdziestką i zapewne przyszła zdobywczyni ekonomicznego Nobla. Esther Duflo organizuje kontrolowane eksperymenty badające skuteczność działań w dziedzinie ekonomii rozwoju.
Jeden z nich dotyczył moskitier. W wiejskich regionach Kenii rozdawano vouchery na moskitiery, które można było wykorzystać w lokalnych sklepach. Część zapewniała 100% rabat, część 80% rabat, część 60% rabat i tak dalej. Co się okazało? Wystąpił silny, wyraźny związek pomiędzy wysokością rabatu a odsetkiem osób, które kupiły moskitierę. Praktycznie nie wystąpiły różnice w odsetku ludzi wykorzystujących zakupione moskitiery. Pokazują to poniższe wykresy:
Co więcej, trochę wbrew intuicji, okazało się, że osoby, który otrzymały wyższy rabat były bardziej skłonne kupić nowe moskitiery po roku czasu niż osoby, które otrzymały niższy rabat lub płaciły pewną kwotę. Rozdawnictwo moskitier nie zabiło więc mechanizmów rynkowych – ludzie przywiązali się do moskitier a nie do ‘darmochy’.
Problem z moskitierami wydaje się nieistotny. Do czasu uświadomienia sobie dwóch liczb. Około 900 000 ludzi umiera rocznie z powodu malarii. Uratowanie jednego życia poprzez rozdawanie moskitier, które chronią przed malarią, kosztuje około 300 dolarów.
Zachęcam do obejrzenia wykładu Esther Duflo, który wygłosiła w ramach TED Talks. Z góry zapewniam, że Duflo, podobnie jak piszący te słowa, nie jest bezkrytyczną zwolenniczką pomocy humanitarnej, rozdawnictwa pieniędzy, etc w państwach rozwijających się. Esther Duflo jest zwolenniczką zbadania, które formy pomocy działają i udzielania tej pomocy, która jest ekonomicznie najbardziej efektywna. Okazuje się, na przykład, że w regionach powszechnego występowania pasożytów przewodu pokarmowego, programy odrobaczania przeprowadzane w szkołach generują jeden dodatkowy rok edukacji za… 3 dolary:
Ukłony: Marginal Revolution


eee tam, najzwyklejszy mechanizm rynkowy. McDonalds robi podobnie budując place zabaw i rozdając kupony rabatowe. Albo w supermarketach gdy rozdają próbki. Zwyczajnie inny klient, inna promocja, inny rabat. Najzwyklejsza gra rynkowa :D
I pytanie w jaki sposób sie to odbywało, bo z tego co rozumiem najpierw ktos dostawał kupon i mógł po ta moskitiere pójść do sklepu i ja sobie wziąć. Mógł po drodze taki kupon komus odsprzedać etc. W kazdym razie z tego co rozumiem miał mozliwość zadecydowania czy napewno tą moskitiere chce a nie to że ktos przyszedł i mu wcisnął ją do łapek.
Co do rozdawnictwa jeszcze wracając – co innego po mojemu jest gdy komus coś wręczasz a co innego gdy wręczasz mu kasę. To jest bardzo dobry test na to czy ktoś jest naprawdę potrzebujący – prosty przykład gdy na ulicy zaczepia Cię żebrak i chce kasy na chleb. W 90% jak powiesz że pójdziesz i mu ten chleb kupisz to spotkasz się z pogardliwym spojrzeniem. Więc to wszystko nie jest do końca tak proste jak opisujesz, czyli że zwolennik wolnego rynku powie nie rozdawać i koniec. Raczej chodzi o własnie sposób i to kto finansuje taką pomoc, z czyich pieniędzy i czy pomoc nie polega przypadkiem jak to bywa w afryce na pomocy z publicznych pieniędzy jakiemus koncernowi co to mu się cos przeterminowało i trza to komus opchnąć.
“Co więcej, trochę wbrew intuicji, okazało się, że osoby, który otrzymały wyższy rabat były bardziej skłonne kupić nowe moskitiery po roku czasu niż osoby, które otrzymały niższy rabat lub płaciły pewną kwotę”
Dlaczego ktokolwiek kto kupił moskitierę, po roku był skłonny kupować nową? Im taniej kupili tym mniej ją szanowali więc po roku już była zniszczona i potrzebowali nowej? Czy może chodzi o to że fajniej jest mieć kilka moskitier niż jedną, zwłaszcza że są tanie?
Rozdawanie moskitier to JEST wyrzucanie pieniedzy w bloto.
Bo moskity sie powinno wytepic DDT…
@ llukiz
Alez widac jak ‘bola’ Cie te badania. Probujesz na sile wymyslec argumenty potwierdzajacy Twoj sceptyczny stosunek do rozdawania moskitier. Jesli voucher byl na jedna moskitiere to zapewne chodzilo o kupno nastepnej, w koncu cala rodzina nie spi w jednym lozku.
@ Heniu
A na potwierdzenie swojego twierdzenia pokazesz nam…
Trochę mam problem z tymi wykresami jakie babka pokazała (nie wierzę w próby sprawdzające przedłużenie czasu edukacji o 30-40 lat). Wolałbym by pokazała wyniki eksperymentu a nie ekstrapolowane dane.
Ale ogólnie gites filmik. Jednak to nie w naszym kraju – przykład “jazda na światłach w dzień”. Przecież WIADOMO, że poprawia bezpieczeństwo :)
@Heniu
O ile się orientuję to nie chodzi o zabijanie moskitów tylko ich odstraszanie (wystarczy raz spryskać chatę i przez rok nie pojawiają się)
http://www.youtube.com/watch?v=SXQePTscn5c
Nie tyle bolą mnie te badania, tylko nie za bardzo rozumiem co ma z nich wynikać. Że jak się sprzedaje czy rozdaje fajną rzecz to część osób po przetestowaniu chce ją kupić?
@qatryk: wydaje mi się, że żebrzący o pieniądze na chleb i ktoś, kto otrzymuje kupon rabatowy na moskitierę nie są analogicznymi przypadkami. Żebrzący stosuje argument, który ma przekonać ewentualnego przechodnia do przekazania pieniędzy. Do obdarowanego należy inicjatywa.
W przypadku kuponów na moskitierę osoba, która go otrzymuje niekoniecznie próbuje kogoś przekonać. Tu inicjatywa jest po stronie obdarowującego.
Możliwe, że przytaczane porównanie jest dobre.
W tym tekście przytoczone są 3 metody.
a)rozdajemy jak leci (moskitiery)
b)rozdajemy jak leci (kupony na moskitiery, do 100% rabatu)
c)sprzedajemy moskitiery (trochę taniej niż koszt produkcji)
Przytoczone badanie wskazuje iż każdy rabat skutkuję tym samym wykorzystaniem.
Ale ci ludzie jednak pewien minimalny wysiłek musieli w to włożyć – czyli pójść do sklepu. Jak widać wystarczyło to do odsiania “pasożytów”. Ta przytaczana historia opisuje wyższość nad metodą a). Jak widać jest jednak gorsza od b) która zapewnia ten sam poziom “odsiania” a większą dostępność moskitier.
@5
Spryskiwanie mieszkania DDT?
To nie brzmi sensownie.
Dużo na temat DDT w walce z malarią jest choćby na wikipedii:
http://en.wikipedia.org/wiki/DDT
Ogólny wniosek jest taki, że stosowanie DDT znacząco zmniejsza liczbę przypadków malarii, aczkolwiek kosztem różnorakich efektów ubocznych – zarówno dla zdrowia ludzi jak i dla środowiska. Poza tym długotrwałe stosowanie DDT powoduje często wykształcenie się u komarów odporności, co zmniejsza jego skuteczność.
Myślę, że oba sposoby (DDT i moskitiery) się nie wykluczają wzajemnie. Póki co nie istnieje żadne cudowne remedium – skuteczne w 100% i w dodatku bez poważnych skutków ubocznych. Poza tym rozdawaniem/dotowaniem moskitier mogą zajmować się organizacje, które nie mają specjalnego wpływu na stosowanie lub nie DDT.
Wydaje mi się że istotniejsze w tym wpisie jest nie to, czy stosować siatki czy środki chemiczne, a “naukowe” podejście do tematu pomocy, gdzie próbuje się ewaluować na bieżąco efekty podejmowanych akcji i w zależności od uzyskiwanych wyników, modyfikować stosowaną strategię. Z moich obserwacji wynika, że niestety bardzo niewiele organizacji stosuje takie podejście (często wynika to z faktu, że wielu z nich bardziej chodzi o uzyskanie środków na działalność niż o osiągnięcie jakiś konkretnych efektów).
@Ilukiz badania te były przeprowadzone na konkretnym przypadku i do niego się odnoszą. We wpisie Trystero nie widzę żadnego uogólniania na inne dziedziny życia/pomocy. Jeżeli zakładasz, że nie warto pomagać biedniejszym krajom w walce z malarią to też nie mają dla Ciebie żadnej wartości. Jednak jeżeli już taką pomocą się zainteresujesz to dają Ci odpowiedź na pytanie, która metoda pomocy jest najskuteczniejsza.
Biedny dostaje bochenek chleba a bogaty go kupuje. Pytanie co zrobią następnego dnia, gdy będą musieli go kupić? Ano, jak wynika z badań naukowych obaj …… chlebek.
A teraz zaawansowany eksperyment myślowy, co obaj zrobią gdy będzie chodziło o maybacha???
Te badania dokładnie tyle “udowadniają”
“@Ilukiz badania te były przeprowadzone na konkretnym przypadku i do niego się odnoszą”
Problem ze mną taki, że ja nie wiem co wynika z tych badań.
“Jeżeli zakładasz, że nie warto pomagać”
Czy warto pomagać czy nie warto, to mnie w ogóle nie interesuje. To jest kwestia co kto rozumie pod znaczeniem słowa “warto”. Natomiast wydaje mi się, że nie powinno się pomagać za pieniądze osób które nie życzą sobie by pomagano z ich pieniędzy albo osób nie świadomych, że ich pieniądze idą na pomoc.
@Kogut#9
A gdybyś mieszkał na terenach gdzie występuje malaria i Twoje poprzednie dziecko na nią zmarło to brzmiało by bardziej sensownie?
M.in. tak właśnie stosowany jest/był DDT – wystarczy się nieco zorientować w temacie (lub obejrzeć filmik który wskazałem).
Najskuteczniejszą metodą walki z malarią będzie manipulacja genetyczna wektora – czyli moskitów z rodzaju Anopheles. Nie mam w tym momencie pod ręką materiałów (mogę poszukać, jeżeli ktoś byłby zainteresowany), w skrócie polegać ma to na takiej modyfikacji genetycznej moskitów, że zmniejszałoby to ich przeżywalność i rozrodczość. Odpowiednie rozprzestrzenienie zmodyfikowanych samic moskitów zadziałałoby skutecznie na ten gatunek, natomiast nie miałoby tak niszczącego wpływu na inne elementy ekosystemu jak generyczne środki chemiczne typu DDT. Badania prowadzone są m. in. w Natural History Museum w Londynie.
@ignorant #5
“Trochę mam problem z tymi wykresami jakie babka pokazała (nie wierzę w próby sprawdzające przedłużenie czasu edukacji o 30-40 lat).”
To są wartości przeliczone na wydane 100$. Czyli te 40 lat oznacza, że np. pastylka odrobaczająca kosztowała 2.5$, a dzięki niej dzieciak chodził do szkoły o rok dłużej. Bardzo konkretne wyliczenie, a nie żadna ekstrapolacja.
@llukiz #6
Z tych badań wynika, że jeśli rozdaje się moskitiery za darmo to więcej ludzi z nich faktycznie skorzysta, niż w sytuacji kiedy muszą płacić (choćby część ceny). Wbrew obawom malkontentów przewidujących, że darmowe moskitiery wprawdzie dotrą do większej liczby odbiorców, ale będą ciśnięte w kąt.