Tragikomiczne informacje napływają w sprawie programu pomocy dla Grecji, który do historii przejdzie jako big fat greek bailout. Otóż, przynajmniej w tej chwili nie ma najmniejszej wzmianki o strzyżeniu obligatariuszy.
Biorąc pod uwagę fakt, że w ostatnich dniach greckimi dwuletnimi obligacjami handlowano poniżej 80 centów za euro można powiedzieć, że podatnicy strefy euro solidarnie zrzucą się na premię dla spekulantów, którzy kupowali greckie obligacje w nadziei, że grecki bailout spowoduje, że zostaną w pełni spłacone! Naprawdę, trudno mi sobie wyobrazić gorszą informację w kontekście długoterminowej stabilności systemu finansowego strefy euro. Moral hazard podniesiony został przez ministrów finansów państw EMU do rangi kluczowej reguły systemu finansowego.
Grecja jest przecież państwem, które bez pomocy państw strefy euro i MFW zmuszone byłoby ogłosić niewypłacalność i restrukturyzować swoje zadłużenie już w połowie maja. Wszyscy, którzy w ostatnich miesiącach kupowali greckie obligacje zdawali sobie z tego sprawę. Nie ma najmniejszego powodu by europejscy podatnicy solidarnie składali się na to by spłacać 100 centów z każdego euro greckich długów a mimo to nic nie wskazuje na to by posiadacze greckich obligacji mieliby partycypować w programie naprawczym greckich finansów.
Grecja otrzymać ma astronomiczną kwotę 110 mld euro – odpowiadającą 43% greckiego PKB. W zamian, to państwo, które bez zagranicznej pomocy byłoby w połowie maja bankrutem, zobowiązało się, że w trzy lata zmniejszy deficyt budżetowy do 3% PKB. Mam nadzieję, że czytelnicy w pełni dostrzegają absurdalność poprzedniego zdania! Grecja jest państwem, które nie jest w stanie na bieżąco spłacać swoich zobowiązań i które mimo to dalej wydaje więcej niż ‘zarabia’ (deficyt budżetowy sięga 13%). Inne państwa zgadzają się udzielić Grecji pomocy finansowej bez gwarancji, że Grecja kiedykolwiek będzie mieć zrównoważony budżet, a więc bez gwarancji, że Grecja kiedykolwiek będzie w stanie samodzielnie obniżyć poziom swojego zadłużenia.
Komicznie wygląda radykalny plan oszczędnościowy greckiego rządu. Otóż, AFP wśród kluczowych elementów tego planu wymienia likwidację ‘trzynastek’ i ‘czternastek’ (bonusowych pensji) w sektorze publicznym. Pensje pracowników sektora publicznego nie zostaną obniżone w tym radykalnym planie. Odcięte będą bonusy. Mimo to greckie związki zawodowe zapowiadają strajk generalny. Greg Weldon napisał, że strajkowały nawet… greckie siły powietrzne (wszyscy piloci zachorowali) a grecki rząd wyraził… rozczarowanie z tego powodu. Osiągająca w setki miliardów euro pomoc dla państwa, które samo sobie nie chce lub nie jest w stanie pomóc wydaje się być fatalną alokacją aktywów finansowych. Przypomnę tylko, że znajdująca się w nieporównywalnie lepszej sytuacji budżetowej Łotwa zdecydowała się na ścięcie płac w sektorze publicznym o 30% i więcej.
Nie chciałbym zostać źle zrozumianym. Wielokrotnie podkreślałem, że pomoc dla Grecji wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem (przy okazji podkreślałem nierealność prognoz o wyjściu Grecji ze strefy euro). Byłem przekonany, że decyzja o programie pomocowym zapadnie w ten weekend. Co więcej, jestem przekonany, że zaplanowana i sprawnie przeprowadzona restrukturyzacja greckiego długu połączona z jednej strony z dużym programem pomocowym a z drugiej z adekwatnym do sytuacji planem reformy budżetowej leżałaby w interesie Grecji i państw strefy euro.
Decyzje podjęte w ten weekend, a konkretnie niezmuszenie obligatariuszy do partycypowania w planie pomocy dla Grecji oraz niezmuszenie rządu Grecji do radykalnych reform budżetowych, będą jednak miały poważne, negatywne konsekwencje dla strefy euro w średnim i długim terminie, choć w krótkim horyzoncie czasowym najprawdopodobniej uspokoją rynki finansowe.
Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na postawę greckich związków zawodowych. Z punktu widzenia strategii negocjacyjnych demonstracje na ulicach Aten znacznie poprawiły siłę przetargową greckiego premiera – wydaje się więc, że były korzystne dla Grecji. Problem polega na tym, że interesie Grecji leży realna sanacja finansów publicznych a nie działania pozorujące taki program. Można więc powiedzieć, że przez swoje demonstracje Grecy przypieczętowali swój status ‘chorego człowieka strefy euro’ co najmniej na następną dekadę.


To judaizm ekonomiczny. Zarabia ten kto ma zarabiać.
A to tak trywialne.
Od wewnątrz system nie reformowalny.
No cóż blogerze jesteś jednym z najinteligentniejszych, lecz tego chyba jeszcze nie pojmujesz.
To tak jak w Polsce, był komunizm, miała być odnowa jest judaizm [oczywiście mówimy tylko o ekonomii].
Ciekawa gra słów “odnowa – od nowa”.
Trochę nie rozumiem twoich uwag o braku strzyżenia i premii dla spekulantów. Przecież w całej imprezie chodzi o uniknięcie zdarzenia kredytowego, którego zainicjowało by wypłaty CDS’ów i znacząco pogorszyło klimat dla wszystkich krajów eurozony. Jakiekolwiek włączanie obligatariuszy w “restrukturyzację” greckiego zadłużenia oznacza zdarzenie kredytowe, czyż nie?
Co do spekulacji to w niej przecież o to chodzi, żeby zaryzykować w warunkach nadchodzącej katastrofy i pożyczyć Grecji kasę na 20% właśnie po to, żeby w przypadku katastrofy uniknięcia zainkasować zysk. Masz pretensje o to, że ryzyko nie zamienia się w pewność?
Podzielam natomiast twoje oburzenie na postawę Greków i moralny wydźwięk całego przedsięwzięcia. Niestety w związku z hurraoptymistycznymi założeniami przyjętymi przy konstruowaniu mechanizmów strefy euro, Grecja trzyma teraz zwyczajnie cała Europę za … . Niemcom nawet nie bardzo by wyszło bombardowanie Grecji, bo ich Eurofightery cały czas głównie w fabryce, a Hellenic Air Force ma pokaźną kolekcję f16.
@trystero,
Uważam, że cały ten bailout to jakiś ponury żart i tylko (w najlepszym wypadku) kolejny transfer pieniędzy od podatników do naszych ulubionych (tym razem europejskich) banksterów, ale obcięcie 13 i 14 pensji to jakby nie liczyć, obcięcie rocznych płac o 15%, więc taki oszczędności w wydatkach na pensje budżetówki powinno to przynieść. Może nie tyle, co łotwa, ale to nie jest drobiazg.
Natomiast wiadomość, że takim wielkim wysiłkiem Grecja zbije deficyt do 3% PKB, co stanowiło od samego początku fundament paktu stabilności i rozwoju strefy euro, wywołuje u mnie jedynie uśmiech politowania. Nie mówiąc o tym, że im sie coś przekroczyło drugi warunek z tego paktu, czyli dług publiczny poniżej 60% PKB dawno temu.
Jeszcze parę takich bailoutow dla resztych PIIGSów i strefa euro sama będzie wymagała bailoutu.
@ adegie
Madre uwagi. Tak, restrukturyzacja dlugu oznaczalaby zdarzenie kredytowe. Ale samo zdarzenie kredytowe nie jest takie grozne jesli jest czescia zaplanowanej restrukturyzacji. CDS na greckie obligacje nie maja znaczacej wartosci. Wiekszym problemem bylyby straty na samych obligacjach, przy 20% strzyzeniu byloby to 60 mld euro.
Ale przy wsparciu dla greckich bankow taka restrukturyzacja nie zagrozilaby stabilnosci systemu finansowego.
To co sie stalo podnosi moral hazard do poziomu kluczowej reguly rynku finansowego. Cala idea rynku polega na tym, ze inwestorzy, ktorzy dostrzegaja, ze Grecja jest bankrutem domagaja sie wysokich rentownosci, w ostatniej fazie gotowi sa placic 30-40 centow za euro obligacji. Panstwa zdaja sobie z tego sprawe i nie doprowadzaja do sytuacji, w ktorej traca zaufanie inwestorow. Teraz wszystko jest na glowie. Nie jest potrzebna analiza ryzyka. Ped do wysokich rentownosci bedzie trwal bo bankierzy beda zakladac, ze nawet jesli wysokie rentowsci okaza sie wynikiem duzego ryzyka niewyplacalnosci to i tak podatnicy ich wykupia. To zarodek kolejnego kryzysu.
@Trystero, moral hazard
Ja bym powiedział jednak, że główna alokacja moral hazard następuje po stronie rządów państw eurozony, które po Grecji widzą, że zwyczajnie opłaca się kantować.
“Ped do wysokich rentownosci bedzie trwal bo bankierzy beda zakladac, ze nawet jesli wysokie rentowsci okaza sie wynikiem duzego ryzyka niewyplacalnosci to i tak podatnicy ich wykupia.”
Tak, ale z jedną uwagą: oznaczać to będzie też presję na zmniejszenie tej rentowności. Rentowność Greckiego długu przecież nie doszła by do takiego poziomu, gdyby nie to, że pewnym momencie bailout przestał być taki pewny. Globalnie oznaczać to będzie zmniejszenie kosztu zadłużenia świnek kosztem zwiększenia tego kosztu dla całej eurozony. Unia “solidarna”, hehe
@ Trystero:
a jak widzi Pan te ‘negatywne konsekwencje dla strefy euro w srednim i dlugim terminie’? mozna prosic o rozwiniecie tej mysli?
wydaje sie, ze grecja uparcie zmierza jednak do bankructwa i dorazna, obecna pomoc pieczetuje tylko nieuniknione – upadek.
pytanie tylko – upadek grecji, czy moze kogos jeszcze?
A kto właściwie za ten bailout płaci?
Wszyscy członkowie UE?
Członkowie UE z euro?
@ Kogut
Wszystko wskazuje na to, ze czlonkowie EMU. Nie znam dokladnej konstrukcji pomocy ale spodziewam sie bardziej, ze beda to pieniadze z ECB a nie bezposrednio od rzadow ale moge sie tu mylic.
@ herodot
Dwie sprawy. Brak impulsow do prowadzenia rozsadnej polityki budzetowej w EMU. Skoro nawet panstwa o silnych tendencjach samobojczych sa ratowane… Sprawa druga, brak odpowiedzialnosci za podejmowane ryzyko w systemie finansowym. Inwestorzy, ktorzy lekkomyslnie inwestowali w dlug bankruta nie zostali ukarani przez rynek, zostali uratowani przez podatnikow.
Ewentualny upadek Grecji wydaje sie odlozony co najmniej o trzy lata wiec wymyka sie moim zainteresowaniom. Nastepna w kolejce jest Portugalnia. Potem Hiszpania.
Mnie ciekawi czy Angela ma gotowy plan do ogłoszenia w dniu wyborów (9 maja). Czy może TBTF sprawdza się tylko w USA? No bo kto miałby zarobić na wykupieniu Grecji? Mocno utopione są w nich niemieckie banki i francuski rząd. Jeszcze udziałowcy włoscy się liczą jako kolejny klocek ew. domina, ale oni są już wymaksowani. Pytanie: jak duże oparcie ma Angela w bankach?
@ Trystero
faktycznie – dwie sprawy.
pokazujemy swiatu, ze bedziemy ratowac, wiec rzady PIIGS dzialaja w mysl zasady: hulaj dusza piekla nie ma, i z drugiej strony, jak piszesz – inwestorzy: skoro nikt nie padnie to po co kupowac bezpieczne (czyt. malo dochodowe) niemieckie obligi – lepiej zapychac portfele zdyskontowanymi (czyt. dochodowymi) smieciami z PIIGS.
pytanie: czy z hiszpania pojdzie rownie ‘gładko’? zakaladam, ze z portugalia stresu nie bedzie, to, podobnie jak grecja – mala gospodarka: pewnie 2-3%pkb unii – gorzej z S – hispania…
i jeszcze: dlaczego sadzisz, ze wyrok na grecje odroczony jest az o trzy lata? to ze mowia o pomocy i przyznaniu srodkow na trzy lata, nie znaczy, ze za rok kwota, o ktorej mowimy nie okaze sie zbyt mala, niewystarczajaca, i problem wroci…
@Trystero
nie zapominaj, że spekulanci zarobili a “podatnik” stracił tylko w przypadku gdy obligacje były sprzedawane z tak wysoką rentownością na rynku PIERWOTNYM – jeśli ktoś kupił obligację grecką na rynku WTÓRNYM za 20% to zarobi, a straci ten który mu ją sprzedawał – a jeśli to był rynek wtórny to sprzedawał inny spekulant/inwestor … to tylko redystrybucja zysku/ryzyka.
Podatnik EMU (a tak naprawdę to także kraje spoza strefy euro, gdyż trudniej będzie przeforsować większe wydatki w planach finansowych na lata 2013-20 dla np. Polski) zapłacił tylko jeśli spekulant kupił oblig z YTM 20% na rynku pierwotnym … a nie wiem ile mld poszło po takich YTMach (możesz wyszperać?)
@aaa,
Oczywiście, że spekulani zarobią. Cała masa banksterów kupowała greckie obligacje, bo one płaciły ułamek procenta więcej niż niemieckie (rasowi spekulanci sprzedawali krótko niemieckie przy okazji albo bawili się CDSami). Płaciły więcej, bo były bardziej ryzykowne. I wszyscy o tym wiedzieli. A teraz, kiedy to ryzyko “się materializuje”, Grecja spłaci obligacje, które w najbliższym czasie wygasają w 100% za pieniądze z bailoutu. Ponieważ i tak zbankrutuje (baiout tylko odsuwa problem), zdarzenie kredytowe i niewypłacenie całości nastąpi kiedy obligacje posiadają głównie “bailoutodawcy”, a nie obecni banksterzy. I na tym polega transfer podatnik=>banki.
@poszi
wiem, że zarobią ALE: kosztem tego który sprzedawał (inni spekulanci, jeśli to był rynek wtórny).
Nie możemy także zakładać, że gdy nastąpi default to nie bankierzy będą posiadać te obligacje(bo skąd pewność kto będzie je trzymał … mamy jakieś badania, które o tym traktują?).
Co więcej Grecja może dzięki “spekulantom” podnoszącym YTMy obligacji zyskać:
może wykupić szybko obligacje gdy te mają jeszcze wysokie YTMy (niskie ceny) – zakładając, że zrobi to szybciej niż rynek sprowadzi YTMy i ceny do “normalnego” poziomu [a może greckie państwowe banki, wiedząc o bailout wcześniej już dokonały takich operacji na rachunek Grecji?]
Ponury dylemat: pomagać teraz Grecji kosztem narastania problemu w długim terminie czy zostawić ją samą ryzykując efekt domina na inne kraje z PIIGS?
Bankructwa krajów to może być druga odsłona kryzysu.
Nic, tylko bankrutować.
Offtopik:
Naciągacz z Krakowa o którym pisałeś ;) dostał zarzuty;)
http://wiadomosci.onet.pl/2681,2164753,krakow_prokuratura_walczy_z_oszustami_z_taxi,wydarzenie_lokalne.html
Offtopik:
Znacie (może korzystacie) jakiś program do zarządzania swoimi inwestycjami? Wiem że mogę to zrobić w excelu, ale szukałem czegoś takiego i nie mogę nic znaleźć w sieci.
Krążę teraz na linii Niemcy-Polska ,widzę więc że nastroje w Niemczech wcale nie wskazują na tak bezkompromisową pomoc jaką Pan opisał.Tutaj w każdych wiadomościach podaję się kwotę,jaką statystyczny Niemiec musi zapłacić Grecji.
Jakie są akademickie rozwiązania p[owstałego problemu?
@ kogut, kunta-kinte
No wlasnie. Okazuje sie, ze jednak pomylilem sie co do samej konstrukcji bailout-u (w komentarzu). Pieniadze na pomoc dla Grecji pochodzic beda bezposrednio od panstw czlonkowskich EMU. Na to wskazuje chocby rozsadna i godna pochwaly postawa premiera Slowacji:
http://stooq.pl/n/?f=325440