Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Co Goldman Sachs sprzedawał belgijskim sierotom i wdowom?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Społeczeństwo dnia 26.04.2010 | Komentarze (25) »

Wygląda na to, że Goldman Sachs oceniał, iż jego pozycja w sporze z amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) jest na tyle słaba, że przyszedł czas na poświęcenie jednego z wysoko postawionych managerów, wiceprezesa firmy Fabrice Tourre. Nie potrafię inaczej wyjaśnić faktu, że Goldman Sachs zdecydował się opublikować prywatne (!) emaile, które Fabrice Tourre pisał do znajomych, w tym do swojej dziewczyny.

O tym w jakim świetle ujawniona korespondencja stawia, trzydziestojednoletniego obecnie, maklera obligacji czytelnicy mogą sami się przekonać zapoznając się z tym cytatem: Właśnie dotarłem do kraju moich ulubionych klientów: Belgów. Zdołałem sprzedać trochę obligacji opartych na kredytach hipotecznych wdowom i sierotom, na których wpadłem na lotnisku. Najwyraźniej, Belgowie po prostu uwielbiają syntetyczne CDO (Collateralised Debt Obligations – T.)

Tak właśnie, Fabrice Tourre opisywał 13 czerwca 2007 roku swoją pracę w emailu kierowanym do swojej ukochanej. Nie mam zielonego pojęcie czy Tourre zupełnie żartował czy rzeczywiście dopiął tego dnia jakąś transakcję z funduszem emerytalnym lub podobną instytucją w Belgii (zapewnie ktoś to teraz sprawdzi) ale nie znam sędziego czy senatora z komisji śledczej, który nie wykorzysta tego emaila przeciwko Tourre i przeciwko Goldman Sachs.

To fragment innego emaila, ze stycznia 2007 roku, także skierowanego do ukochanej: Coraz więcej lewarowania w systemie. Cały ten gmach może się zawalić w każdej chwili. Jedyny potencjalny ocalony, fantastyczny Fabrice (…), stojący w środku tych wszystkich skomplikowanie złożonych, zlewarowanych pozycji, które stworzył niekoniecznie rozumiejąc wszystkie potencjalne konsekwencje tych potworności. Nieważne, i tak nie czuję się specjalnie winny tego wszystkiego. Prawdziwym zadaniem mojej pracy jest poprawianie efektywności rynków kapitałowych, co ostatecznie zapewni amerykańskiemu konsumentowi bardziej efektywne możliwości lewarowania i finansowania – istnieje więc skromny, szlachetny i etyczny cel mojej pracy ;) niesamowite, jak dobrym jestem w przekonywaniu samego siebie !!!

Warto zwrócić uwagę na dwa ważne szczegóły. Po pierwsze, najwyższy czas pożegnać się z mitem ‘nikt nie przewidział kryzysu’, ‘Wall Street była zupełnie nieświadoma’. Wielu managerów z Wall Street spodziewało się kryzysu, zdawało sobie sprawę, że poziom lewarowania w sektorze finansowym i wśród amerykańskich konsumentów jest nie do utrzymania. Zupełnie inną kwestią jest fakt, że Ci, na Wall Street, którzy kryzys przewidzieli myśleli o tym jak na nim zarobić a nie jak mu zapobiec. Po drugie, ten jeden email Tourre bardzo dużo wnosi do dyskusji o innowacjach finansowych, o tym co sektor finansowy oferuje realnej gospodarce.

Przytoczę jeszcze jeden fragment emaila, z marca 2007 roku, także kierowanego do ukochanej: Opowiem Ci osobiście o czym rozmawialiśmy ale w skrócie mogę napisać, że sytuacja na rynku kredytów hipotecznych nie jest wspaniała. Sparks twierdzi, że ten segment jest trupem i mali, biedni kredytobiorcy subprime długo nie pociągną.

Wszystko to zapewnia mi pomysły w sprawie mojej średnioterminowej przyszłości. Nie mam zamiaru czekać na kompletną eksplozję sektora i rozpoczęcie wymuszanego (distressed – T.) handlu. Myślę, że znajdą się ciekawsze rzeczy do robienia w Europie (…)

Muszę wpaść do Londynu, przynajmniej na tydzień w kwietniu, by lepiej poznać możliwości ale jestem coraz bardziej przekonany…

Korespondencja Fabrice Tourre to tylko fragment dokumentów ujawnionych przez Goldman Sachs oraz senacki podkomitet do spraw kryzysu finansowego. Cytowane emaile umieściłem na Scribd. Całość materiałów znajduje się w Long Room na stronach Financial Times (wymaga logowania). Inne emaile znajdują na stronach New York Times. Tutaj można poznać zawodowy profil Fabrice Tourre.

Omówione przeze mnie emaile nie mają wartości procesowej ale są doskonałym wglądem w ducha Wall Street, etykę biznesową, która leży w centrum przyczyn kryzysu finansowego. Wspomniałem na wstępie, że nie rozumiem dlaczego Goldman Sachs dobrowolnie ujawnił te emaile. Trudno mi uwierzyć w pomyłkę, w wizerunkowy strzał w kolano dlatego najbardziej sensowne wydaje mi się przyjęcie hipotezy, że GS zdecydował się ‘rzucić na pożarcie’ jednego ze swoich wiceprezesów. Jeśli tak rzeczywiście jest to Goldman Sachs musi być w naprawdę sporych tarapatach. W końcu w tym biznesie lojalność zawsze jest na pierwszym miejscu.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (25) do "Co Goldman Sachs sprzedawał belgijskim sierotom i wdowom?"

  1. _kubek1 powiedział(a):

    @ autor

    Komunikacja kryzysowa?

    Jedną z jej pierwszych zasad jest wzięcie problemu na klatę, skrucha i pokora według schematu: popatrzcie, też jesteśmy zwykłymi ludźmi i popełniamy błędy. Wy nie popełniacie błędów, nie jesteście chciwi? Ale my do nich się potrafimy przyznać i wyciągnąć konsekwencje ( wylot tego faceta z firmy ). Na pewno zaraz wprowadzimy nowe zasady polityki korporacyjnej, które uniemożliwią takie nieetyczne zadanie. Spokojnie możecie nam znowu zaufać, poprawiliśmy błąd. I tak dalej coś w tym stylu.

    Pozdrawiam

  2. adegie powiedział(a):

    Fajne, jest coraz ciekawiej. Jaki by nie był ostateczny wynik dla GS (podejrzewam, że jednak nie najlepszy), po drodze będziemy mieli sporo uciechy.

  3. Gregor powiedział(a):

    Jednego z wiceprezydentów? Od kiedy banki mają prezydentów? A może Trystero zapomniał, że angielskie słowo ‘president’ oznacza także prezesa? Słownik języka polskiego się kłania…

  4. Dekapitacja powiedział(a):

    @Gregor

    Ależ się czepiasz, wszyscy zrozumieli o co chodzi, wnieś coś do dyskusji zamiast się czepiać detali. Wiem że mój post też nic nie wnosi ;p ale uważam że, w przeciwieństwie do Gregora, moje czepianie się jest choćby częściowo usprawiedliwione jego postawą ;)

  5. Trystero powiedział(a):

    @ Gregor

    Dzieki za uwage. Uzylem okreslenie wiceprezydent poniewaz wiceprezes przynajmniej mi kojarzy sie z zarzadem (choc wiceprezes nie musi byc czlonkiem zarzadu)
    a vicepresident w Goldmanie to nie jest najwyzsza linia managerow lecz jedna z najwyzszych. Jesli sie nie myle to jest okolo 50 vicepresidents w GS. Stad takie a nie inne tlumaczenie. Ale masz racje chyba – vicepresidents w korporacjach powinno sie tlumaczyc na wiceprezes.

  6. GTC powiedział(a):

    @ Gregor + Dekapitacja

    Kwestia mylnego tłumaczenia niby niewielka, ale moim zdaniem warta jednak podkreślenia, z uwagi na fakt, że potencjalnie może stwarzać mylne wrażenie odnośnie pozycji organizacyjnej jaką F Tourre zajmuje faktycznie w GS. Szczególnie gdy ktoś przeniesie nasze i europejskie doświadczenia na realia amerykańskie.

    Dobrze więc się stało, że Gregor zwrócił uwagę na to niepoprawne tłumaczenie, z tym że bardziej słownik języka angielskiego, w wydaniu amerykańskim, się kłania, i znajomość.

    Mogłoby się wydawać, że GS zdecydował się poświęcić jakiegoś tuza, określonego “wysoko postawionym managerem”, i to na stanowisku samego wiceprezesa. I to takiego zdolnego, bo zaledwie “trzydziestojednoletniego obecnie, maklera obligacji”,a już VP.

    Problem w tym, że w firmach amerykańskich, gdzie hierarchia stanowiskowa jest raczej mało sformalizowana, tytuł vice president, ma charakter bardziej tytularny, raczej dowartościowujący, niż wskazujący na formalne stanowisko kierownicze.

    Można rzec, że to wprawdzie wyższe stanowisko kierownicze ale bardziej odpowiadające naszemu wicedyrektorowi, czy nawet kierownikowi zespołu, a dalekie od zarządu firmy, na co w naszym odczuciu, mógłby sugerować tytuł wiceprezesa firmy.

    Jak żartobliwie określił to mój znajomy, pracujący w dużej amerykańskiej firmie w Londynie (zresztą sam VP), u nas wiceprezesów jest chyba więcej niż bezpańskich psów w schronisku dla zwierząt.
    Z VP firmach amerykańskich jest podobnie, jak było z podpułkownikami z LWP, było ich na pęczki.

    Tak więc GS faktycznie poświęcił pracownika raczej niższego niz wyższego rzędu, bo są na niego kwity.

    To tak gwoli wyjaśnienia dla pełnej jasności.

    @ kubek1

    Trafnie ujęte, nic dodać nic ująć. Kubek w kubek myślę tak samo.

    Żadnej skruchy i ekspiacji tylko pragmatyczna socjotechnika.

  7. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Coz, Tourre bylo wysoko postawionym managerem o czym swiadcza chociazby jego zarobki – 2 mln USD w 2007 roku. Przecietnie, vicepresidents w GS nie zarabiaja powyzej 200k – 500k USD. W tej chwili Tourre jest executive director w oddziale w Londynie.

    W pelni zgadzam sie z Twoja uwaga, ze vicepresident nie oznacza tej pozycji o jakiej sobie intuicyjne myslimy i dlatego zdecydowalem sie go tlumaczyc na wiceprezydent by nie tworzyc skojarzen z wiceprezesem i zarzadem.

    Tak wiec o ile w drabinie korporacyjnej Tourre mial jeszcze kilka szczebli przed soba (president, senior president, managing director i wtedy szeroki zarzad) to mialem wszelkie podstawy by opisac go jako ‘wysoko postawionego managera’.

  8. akhenaton powiedział(a):

    @trystero

    vice president to nie jeden z najwyzszych tylko trzeci z najnizszych poziomow w hierarchii bankow inwestycyjnych. analyst, associate, vice president, executive director (albo director) i w koncu managing director. Mysle ze w GS okolo 25% workforce to wlasnie VP’s. 50 osob moze miec tytul president, ktory oznacza zupelnie cos innego…. por. np. Gary Cohn (President/COO goldmana)

    pzdr

  9. akhenaton powiedział(a):

    sorry, widze ze pare minut wczesniej GTC powyzej wyjasnil juz wszystko w tej kwestii

  10. Trystero powiedział(a):

    @ akhenaton

    Wiem o tym. Dlatego nie chcialem tlumaczyc tego na wiceprezes.

    Zapewne pomylilem sie z ‘50′ ale mysle, ze jestem rownie daleko co Ty z ‘25%’

    O tym, ze Tourre byl wysoko postawionym managerem najlepiej swiadcza jego zarobki z 2007 roku. Do puli super-bonusow trafiaja nieliczni i wiekszosc vicepresidents jest w niej pomijana.

    Ale Ty i GTC macie racje – Tourre byl daleko od szczytu drabiny korporacyjnej w GS. Co najmniej 4-5 szczebli.

    @ wszyscy

    Pamietacie scene z wizytowkami w American Psycho? Od tego momentu wiem, ze vicepresident w IB to nie jest szczyt drabiny korporacyjnej.

  11. _dorota powiedział(a):

    Kapitalne teksty :) czyta się z dużą przyjemnością, taki zdrowy cynizm. Coś się jednak nie zmieniło w finansach od kilkuset lat (i nigdy nie zmieni) – najbardziej brudzi człowieka atrament. Jakby jej to wszystko opowiedział przy kolacji nie miałby teraz kłopotu.

  12. pierre dolnik powiedział(a):

    Taktyka przyjęta przez GS brzmi dziwnie znajomo…

    “Kapitalizm tak, wypaczenia nie” czy jakoś tak?

    Na mój gust panowie z GS postanowili pokazać, że to nie system zawinił, tylko pojedyncze nieetyczne prosięta. Podejrzewam, że pan Tourre został nominowany do złożenia w ofierze, bo zalazł komuś za skórę – po jego mailach trudno się pozbyć obrazu młodego niefrasobliwego aroganta, który aż prosi się o utarcie nosa ;)

    Nie powiedziałbym jednak, że to strzał w kolano. Wygląda to bardziej na rozgrywkę dupochronną (pardon my French) rozmyślnie prowadzoną przez zarząd GS.

  13. e_djur powiedział(a):

    Co by nie powiedziec, jest chryja. Inna sprawa że każdy o takim prowadzenie interesow przez tzw banksterów albo wiedzial albo się domyślał, że coś tam nie gra. Czy politycy i regulatorzy zdobędą się na kroki zapobiegające podobnym wybrykom? Sądzę, że od tego zależy przyszlość i jakość tej dziedziny gospodarki. U nas przecież też jest wszystko jakby na tej samej drodze. Wynagrodzenie, zarobki uzależnione są od wyników a nie etyki zawodowej maklerów, agentów, bankierów-banksterów.

  14. akhenaton powiedział(a):

    @ trystero

    skoro sie upierasz, ze jestesmy rownie daleko w szacunkach odnosnie liczby vp to z ciekawosci sprawdzilem. Wg Businessweek, na koniec 2006 roku w GS bylo 5412 osob na poziomie VP i wyzej. Obecnie Goldman zatrudnia 35tys osob, mysle ze w 2006r bylo to troche mniej, powiedzmy 30tys….

  15. Trystero powiedział(a):

    @ akhenaton

    W tej sytuacji musze przyznac, ze byles duzo blizej w szacunkach. Moj blad.

  16. GTC powiedział(a):

    Wcale niełatwa kwestia adekwatnego tłumaczenia tytułu/stanowiska vp nie jest tak istotna, w tej sprawie, jak sama faktyczna pozycja gościa w hierarchii.

    Nawet dyskusja o tym czy to czy był przedstawicielem najwyższego kierownictwa czy też jedynie średnio-wysokiego szczebla, nie jest tu rozstrzygająca. Na pewno jako dyrektor wykonawczy był już wyżej niż niżej, ale jako w dalszym ciągu był chyba bardziej pracownikiem wykonawczym niż zarządzającym sensu stricte.

    Wskazują na to choćby jego własne słowa: “Zdołałem sprzedać trochę obligacji opartych na kredytach hipotecznych wdowom i sierotom, na których wpadłem na lotnisku.”.

    Przedstawicielowi wysokiego kierownictwa GS, ani innej podobnej firmy, nie przyszłoby nawet do głowy by prowadzić akwizycję na lotnisku. Bo za wysoko mają zadarte nosy, nawet jak zdanie to wypowiedziane było z pewnym przekąsem.

    Poziom zarobków nie jest rozstrzygającym argumentem, w tym przypadku, gdyż w GS, zarabia się bardzo dużo i wielkość bonusa zależeć może od indywidualnych osiągów.

    O ile pamiętam za 2009 r, GS zamierzał wypłacić prawie 16 miliardów dolarów w bonusach, co dawało by średnio daje ponad 1,5 mln na pracownika. Nieźle, nawet jak na “realizację dzieła bożego”.

    Tak na marginesie to ciekaw jestem jaką część podanych zarobków Tourre, przychodów globalnych, stanowiły bonusy ?
    W tak stosunkowo młody makler, to otrzymywał sporo kasy, nawet jak na obecne zwariowane czasy.

    W tej sprawie najbardziej interesujące jest to, że tak szybko wysinglowano potencjalnego sprawcę “całego zła” i to, że podano do publicznej wiadomości jego prywatną korespondencję, jako dowód.

    Nie jest to normalny tryb postępowania w takich sprawach, zazwyczaj firmy idą w zaparte w takich trefnych sytuacjach i bronią swoich ludzi do upadłego, szczególnie im wyższa jest jego pozycja w hierarchii organizacyjnej. A prywatna korespondencja wypływa w ostatnim momencie ze zwyczajowym argumentem, a skąd mogliśmy wiedzieć, ze to taki drań, przecież szanujemy prywatność naszych pracowników i nie kontrolujemy ich osobistej korespondencji.

    Nie wykluczam, że w tym przypadku maile te wcześniej mogły wyciec do sieci i nie było już odwrotu, ofiara sama mogła się podłożyć.

    A i tak zazwyczaj ryba psuje się od głowy.

  17. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Cenne mysli. Podoba mi sie ta dyskusja.

    Jedna uwaga: nie sadze by Tourre rzeczywiscie sprzedawal cos na lotnisku. Tym bardziej wdowom i sierotom. To albo zart albo przenosnia, ktora oznacza jakies fundusze emerytalne lub cos takiego. Powod moze byc prozaiczny: otoz, nie sadze, choc nie jestem ekspertem, by syntetyczne CDO byly w nominalach do przyjecia dla zwyklych indywidualnych inwestorow (poza tymi najbogatszymi z private banking).

    @ wszyscy

    A nie sadzicie, ze jak na bankiera to Pan Tourre wydaje sie bardzo uczuciowy, emocjonalny, powiedzialbym ‘ckliwy’?

  18. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    Na lotnisku nie sprzedawał, bo mógł nie mieć polis przy sobie, ale prawdopodobnie mógł spotkać kogoś z tego kręgu i nawiązać kontakt, pod przyszły deal by sprzedać kit belgijskim wdowom i sierotom.

    @ wszyscy

    Coś mi się zdaje, że możemy mieć do czynienia nie tyle z przypadekim uczciwego, emocjonalnego i spolegliwego bankiera/dealera ile cwanego gościa, który wyczuł pismo nosem i zawczasu przygotowywał sobie taki antycypacyjny dupochron, kreśląc obraz człowieka targanego poważnymi wątpliwościami moralnymi, co do prawidłowości takiego działania, jakiego oczekiwała od niego firma, w tryby której wpadł biedaczysko.

    To może tłumaczyć fakt wyjścia na światło dzienne takiej korespondencji.

  19. _dorota powiedział(a):

    Hm, ja raczej w tych mailach widzę bufona, który doskonale wie, co robi, i którego to bawi. Może jeszcze trochę mniej zdeprawowanego niż nasi sprzedawcy opcji “wsadzający klienta na minę”, ale to pewnie kwestia czasu.

    Widziałam w TVNCNBC fragment przesłuchania Blankfeina, który twierdził, że klienci znali ryzyko i bank był “sprzedawcą, a nie powiernikiem”. Głupio. Ten pan powinien odejść przede wszystkim.

  20. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    Mialem na mysli te fragmenty kierowane bezposrednio do ukochanej :)

  21. _dorota powiedział(a):

    @ 20
    Kobiecie różne rzeczy się mówi… co Panowie doskonale wiecie ;)

  22. GTC powiedział(a):

    @ 20

    Ale rzadko kiedy całą prawdę.

  23. GTC powiedział(a):

    eee @ # 21

  24. _dorota powiedział(a):

    @ 22
    Czasem nawet więcej niż banalną, nudną prawdę, jeżeli chce się na niej zrobić wrażenie: “Jedyny potencjalny ocalony, fantastyczny Fabrice (…), stojący w środku tych wszystkich skomplikowanie złożonych, zlewarowanych pozycji”…

  25. calkiemnikt powiedział(a):

    A może nasz Fabrice nawiązał bliższy kontakt z p.Robertem Khuzami (http://www.ritholtz.com/blog/2010/04/10-things-you-dont-know-gs-case/) i trzeba go “spalić” zanim zacznie zeznawać ?

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player