Cytat dnia: 25.04.2010
W gmachach nowojorskich wielkich banków rozbrzmiewał w zeszłym tygodniu dziki dźwięk alarmu. Wielcy bankierzy przyglądali się sobie w złości i totalnemu zdziwieniu. Obydwie izby Kongresu przyjęły właśnie ustawę, która przynituje zarządzane przez nich instytucje do czegoś co postrzegają jako monstrualny system gwarancji depozytów bankowych. Taki system, uważają, nie tylko obrabuje ich z zawodowej dumy ale także zdegraduje cały amerykański system bankowy do najniższej ligi. Mają poczucie, że depozyty zbudowane z ich dobrej opinii, na których tworzenie i ochronę poświęcili całe swoje życie, zostaną skonfiskowane przez rząd by zapłacić za pomyłki i nieuczciwość każdego małomiasteczkowego bankstera.
Time
Artykuł informuje, że wprowadzane w pojedynczych stanach gwarancje depozytów kończyły się porażkami i stratami, jeśli nie oczywistymi skandalami i upadkami, niszczyły moralną strukturę bankowości i służyły głównie jako bodziec do nieodpowiedzialnych zadań. Uczciwa bankowość była karana za nieuczciwą bankowość.
Artykuł przewiduje także, że duże banki wycofają się z systemu Rezerwy Federalnej co może się zakończyć upadkiem systemu bankowości centralnej w USA.
Ubezpieczenie depozytów bankowych było częścią tzw. Glass-Steagall bill (ustawy). Jej częściowe anulowanie pod koniec lat 90’ jest często wymieniane jako jedna z ważniejszych przyczyn kryzysu finansowego z latach 2007-2009.
Mój komentarz: cóż, niewiele się w propagandzie Wall Street zmieniło przez ostanie 80 lat. Każde działanie, każda legislacja, która ma potencjał choć trochę ograniczyć zyski Wall Street przedstawiana jest jak zamach na wolność gospodarczą. Ciągle stosuje się taktykę straszenia upadkiem systemu bankowego wskutek interwencji rządu. Tak na przykład było z ograniczeniem wynagrodzeń dla managerów instytucji, które otrzymały pomoc w ramach TARP. Miało to doprowadzić do masowego exodusu genialnych bankierów do instytucji niepodlegających ograniczeniu. Okazało się, że nic takiego nie miało miejsca.
Współczesnego czytelnika zdumiewać może widoczna w artykule z 1933 roku dychotomia ‘uczciwe, profesjonalne Wall Street’ kontra ’nieuczciwe, amatorsko zarządzane banki lokalne’. W tym względzie, sytuacja wygląda diametralnie inaczej w 2010 roku.
Zdaję sobie naturalnie sprawę, że wielu zwolenników radykalnego wolnego rynku, przeciwnych ubezpieczeniom depozytów, uzna tekst z Time za przykład perspektywicznego myślenia. Nie ma jednak istotnych dowodów wskazujących, że ubezpieczenie depozytów przyczyniło się do ostatniego kryzysu finansowego. Warto podkreślić, że bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości mogła osiągnąć swoje gigantyczne rozmiary właśnie dlatego, że zasilały ją inne środki niż pieniądze z depozytów – rynek repo, SIV, sekurytyzacja. Te argumenty nie docierają oczywiście do sympatyków ruchu Tea Party ale to nie jest wina jakości argumentów.
Ja nie mam wątpliwości, że w systemie bankowym opartym na systemie rezerwy cząstkowej ubezpieczenia depozytów są potrzebne. Zniesienie ubezpieczenia depozytów mogłoby się odbyć tylko przy likwidacji bankowości opartej na rezerwie cząstkowej – takie działania rzeczywiście zlikwidowałyby moral hazard w bankowości. Rzecz w tym, że ze względu na potencjalne koszty, odejście od systemu rezerw cząstkowych wydaje się obecnie polityczno-ekonomiczną fantazją.
Ukłony dla Paula Kedrosky


Z regulacjami jest problem.
Niewątpliwie są potrzebne, ale nie do końca wiadomo jakie.
Nietrafione regulacje mogą być łatwo ominięte, a regulacje nadmierne mogą skutecznie osłabić wzrost gospodarczy.
To nie jest prosta sprawa.
A u wielu komentatorów wszystko jasne i tylko źli banksterzy przeszkadzają.
Nie zaszkodzi hat tipnąć Paula albo Ritholza, bo zaraz cię ktoś o copy pastę oskarży.
A nie przypadkiem sporą rolę odrywał tu mechanizm carry trade bo Bank Japonii zszedł ze stopami prawie do 0 ? Nie znam danych statystycznych więc nie mogę się niczym podeprzeć.
@Autor:”Artykuł przewiduje także, że duże banki wycofają się z systemu Rezerwy Federalnej ”
To zdanie jest dla mnie jak kafar. Co to znaczy?
Kilka tygodni temu przyglądałem się liście banków w USA, które zbankrutowały i zauważyłem “dziwną” prawidłowość. To były głównie banki, które nie podlegaja rezerwie federalnej. Przyszło mi do głowy “proste pytanie”. Czy banki stowarzyszone w FED muszą zbankrutować? Przecież FED jest zbiornikiem “nieograniczonej” ilości pieniędzy (w przeciwieństwie do FDIC). FED może wyciągnąć z kłopotów (za uszy) każdy lokalny (dupiaty) bank. Dotarło do mnie, że banki, członkowie FED maja nieporównywalnie lepszą sytuację od “zwykłych” banków działających samodzielnie. To rzeczywiście musi sie zmienić.
@ HeS
To zdanie znaczylo wtedy tyle, ze przejda z systemu FED do systemu stanowego. Spod regulacji FED do regulacji stanowej.
To o czym napisales moim zdaniem zwiazane jest z TBTF z jednej strony, z drugiej strony z tym, ze The Office of Thrift Supervision (OTS) zapewnialo mimo wszystko korzystniejsze warunki regulacyjne niz FED i Wa-Mu z tego skorzystal. AIG zreszta tez. FDIC nie jest regulatorem sensu stricto.
W ogole w USA dochodzilo do przebierania w regulatorach, instytucje finansowe wybieraly sobie tego, ktory byl lagodniejszy.
@ adegie
Zapomnialem dac HT dla Kedroskiego. Z plagiatem przesada: juz samo tlumaczenie jest moim wkladem. Do tego komentarz.
@ Nemo
Nie zrozumialem. Rozwin prosze. Role w finansowaniu banki na rynku nieruchomosci? To nie tylko BoJ, to takze FED zszedl ze stopami nisko. Ale to bylo posrednie finansowanie. Nikt nie pozyczal w BoJ czy w FED. Posrednikiem byl szary system bankowy: repo, SIV i sekurytyzacja.
@ ogif
Przede wszystkim sa potrzebne regulacja niezalezne od tych, ktorych reguluja. To jest podstawa.
@Trystero
“Z plagiatem przesada”
Ja bym raczej się nie spodziewał, że ktokolwiek by poszedł tak daleko, natomiast ktoś mógłby mieć zwyczajnie pretensję o niezaznaczenie inspiracji. Jest git i cool.
Chodzi mi o tą część: “/…/bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości mogła osiągnąć swoje gigantyczne rozmiary właśnie dlatego, że zasilały ją inne środki niż pieniądze z depozytów /…/”.
Tego zdania nie rozumiem:
Powiedzmy jakiś fundusz pożyczył jeny – zamienił na USD i kupił któryś z wymienionych instrumentów. A przecież banki japońskie pożyczały z depozytów bo niby z czego innego ?
@ Trystero
Zamawiam ;-) dyskusję o przyszłości keynesizmu.
Moim zdaniem właśnie dobrnęliśmy do tego słynnego “długiego terminu w którym wszyscy będziemy martwi”.
Kontynuowanie polityki deficytów budżetowych jest już niemożliwe tzn. możliwe jest ale doprowadzi do bankructwa państwa je stosujące.
W sensie długoterminowym keynesizm zawsze był nierozsądny.
Jeśli przyjmiemy za prawdę twierdzenie że deficyt budżetowy wspiera wzrost gospodarczy to jest również prawdą że spłacanie długów przeszkadza wzrostowi.
A przecież zawsze musimy wszystko pożyczone oddac plus odsetki czyli bilans stymulacyjny jest negatywny.
Owszem, w krótkim terminie inaczej to wygląda i dobrze jest przeciwko recesji po keynesowsku poleciec. Pod warunkiem nadwyżki budżetowej podczas ożywienia.
@ ogif
Ale, w ktorym miejscu keynesizm opowiada sie za trwalym deficytem budzetowym?
Idea normatywnego keynesizmu opiera sie na zalozeniu, ze stymulowanie przez rzad zagregowanego popytu w czasie recesji lagodzi cykl koniunkturalny. Naprawde trudno sie z tym niezgodzic. Popyt kreowany przez rzad to taki sam popyt jak ten kreowany przez konsumentow. W czasie recesji pojawianie sie popytu rzadowego lagodzi cykl koniunkturalny. Pozniej tego popytu jest mniej, tak jak mniej byloby popytu konsumentow gdyby to oni a nie rzad kreowali popyt w czasie recesji. I w tym miejscu konczy sie caly keynesizm w kontekscie dzialan stymulacyjnych rzadu w czasie recesji.
Natomiast to, ze keynesizm jest utozsamiany z polityka trwalych deficytow budzetowych to juz nie jest wina keynesizmu,
@ Trystero # 9
Chętnie wskazuję to miejsce. Jest to styk z polityką.
Keynesizm TEORETYCZNIE może nam dobrze służyć (absolutnie zgadzam się z jego antycyklicznymi walorami, chociaż minusem jest nieefektywna alokacja w wyniku państwowej interwencji), ale PRAKTYCZNIE jest wygodnym alibi dla rozrzutnych polityków chcących się zaprezentować publiczności jako dobrzy wujkowie rozdawacze.
Myślę że keynesizm umiera. Jak go zastosować w Grecji? Już się nie da! Nawet w USA lub Niemczech możliwości polityki deficytów powoli się kończą. O Japonii i Włoszech nawet nie wspominam.
Uważam że dzięki deficytom świat jest nieco lepiej rozwinięty niż byłby przy zrównoważonych budżetach, ale teraz przyszedł czas żeby za to krwią zapłacić i za kilkadziesiąt lat stymulacji zapłacimy długim okresem destymulacji.
@ ogif
Mam wrazenie, ze mylisz keynesizm z glupota. Powaznie. To co robila Grecja nie mialo zadnego zwiazku z keynesizmem.
Keynesizm w swojej czesci dotyczacej recesji postuluje po prostu zeby w czasie gdy gospodarka sie dostosowuje do nowej sytuacji po boomie i gdy zagregowany popyt spada bardziej niz wynikaloby to z samego dostosowania (dochodza efekty domina, emocje) i gdy pojawia sie recesja, rzad wkroczyl do akcji, wykreowal popyt, ktory bedzie poduszka, na ktorej zatrzyma sie gospodarka. Gdy gospodarka sie odbije rzad konczy tworzenie popytu.
Stad powiedzenie ‘w dlugim terminie wszyscy bedziemy martwi’. Keynes wiedzial, ze gospodarka sie nie zalamie sie do zera, ze w koncu sama znajdzie dno i odbije ale wyszedl z zalozenia, ze to trwa za dlugo, ze lepiej jest dla ludzi, ktorych zycie jest ograniczone, gdy rzad lagodzi cykle koniunkturalne. Ot, cala filozofia keynesizmu.
Ja studentom mowie tak: jest pozar lasu. Friedman mowi: niech sie spali. Slabe drzewa zgina, mocne przezyja, popiol wzbogaci glebe, za 20-40 lat wyrosnie jeszcze piekniejszy las. Keynes mowi: ale za 20-40 mozemy juz byc martwi. Ugasmy pozar. Czesc slabych drzew przezyje, gleba nie bedzie tak zyzna a my zuzyjemy duzo wody – las nie bedzie taki ladny jaki bylby gdyby urosl od nowa ale nie bedziemy musieli przez wiele lat ogladac zgliszczy. Wybor nalezy do ludzi:)
Polityka wiecznych deficytow budzetowych, etc to moim zdaniem porazka demokracji a nie keynesizmu.
@trystero,
“Gdy gospodarka sie odbije rzad konczy tworzenie popytu.”
Nawet więcej. Keynes w tym miejscu mówi “kiedy gospodarka się odbije, rząd spłaca długi, które powstały na skutek deficytów”.
Keynes nie wierzył w “darmowy obiad”. To współczesna jego karykatura (i to często w wydaniu prawicowym – vide Reagan) postuluje stymulowanie w nieskończoność. Gospodarka się musi dostosować i nie ma przed tym ucieczki i nie można temu przeciwdziałać. Ale wg Keynesa gwałtowny kryzys i panika powoduje mnóstwo “collateral damage”, dlatego dostosowanie warto złagodzić, żeby nastąpiła restrukturyzacja bez niepotrzebnych zniszczeń zdrowej części gospodarki.
Witam
Ogif ma rację
Obrona keynesizmu przypomina
stare hasło “socjalizm-tak, wypaczenia-nie”
Pozdrawiam
@ pit65
Tu sie nie zgadzamy. Mnie ataki na keynesizm przypominaja super argument kreacjonistow ‘darwinizm jest odpowiedzialny za nazizm’.
Otoz, taka Grecja miala tyle wspolnego z keynesizmem co Hitler z darwinizmem.
PS Przepraszam za zepchniecie dyskusji na Hitlera juz w 14 komentarzu :)
@ poszi
Dokladnie. Z podejsciem Keynesa mozna sie nie zgadzac, mozna twierdzic, ze lepiej gdy gospodarka sama znajdzie dno ale trudno doszukiwac sie czegos destrukcyjnego w keynesizmie takim jakim on jest a nie takim jak przedstawiaja go zwolennicy wolnego rynku.
Znow zejde z tematu ale przypomina mi to ferowanie opinii o Chrystianizmie na podstawie ‘akcji ewangelizacyjnej’ prowadzonej w Ameryce Lacinskiej w XVI czy XVII wieku (albo na podstawie tego co Kalvin wyczynial w Genewie w XVI wieku – mam nadzieje, ze sens jest czytelny). Przeciez to drugie nie mialo zadnego zwiazku z tym pierwszym.
Bardzo dobry przykład
1.Darwinizm mówi o ewolucji gatunków do coraz doskonalszych.
2.Hitler stosował eugenikę by darwinizm ulepszyć dla wybranych, choc może o darwiniźmie nie słyszał w co wątpie.
I wyszło piekło.
A teraz podstawmy pod to Grecję.
1.Keynesizm jako teoria jest tak samo piekna i spójna jak darwinizm.
2.Państwo Grecja stosując ją ulepsza keynesizm praktycznie.
Wyszło piekło
Nie mam nic do keynesizmu jako teorii, ale w praktyce jego wynik konczy sie na całkowitej negacji mówiąc biblijnie 7 przykazania i degradacji ekonomii na tych zasadach opartej bo jeśli nie możesz ufać drugiej stronie transakcji ,że uczciwie zapłaci za towar to jest to piekło wg. keynesa
Tylko ciekawe, że jak jakieś wolnorynkowe rozwiązanie nie wypali (np. w Chile, czy teraz na rynku deregulacji banków) to wolnorynkowcy prześcigają się w szukaniu “wypaczeń”, które doprowadziły do katastrofy – a to był sztywny kurs waluty ustawiony, a to zły rząd ograniczył wolny rynek, nakazując udzielać kredyty Murzynom – a jak wiadomo, wolny rynek działa tylko w wersji totalnej, każda aberracja od teoretycznego ideału to już jest socjalizm, więc nie ma szansy zadziałać..
@pit65:
Jednak taką argumentacją można obalić co się tylko zechce. Ot, wyobraźmy sobie, że jakieś społeczeństwo doszło do ideologii wolnego runku w takiej formie: raz do roku urządzają sobie zawody, wszystkie dziesięcioletnie dzieci wpuszczane są na arenę z nożami i mordują się dopóki połowa nie zginie. Pytani dlaczego tak robią swoim dzieciom twierdzą, że to jest najlepsza implementacja wolnego rynku: przezywają najsilniejsi, słabsi giną. Czy fakt, że gdzieś powstaje ideologia, która sobie zapożyczyła trochę z takiej teorii a trochę z innej powoduje, że mamy odrzucać wszystkie te teorie? Nawiązując do Hitlera raz jeszcze, bardzo on lubił słuchać oper Wagnera. Wg Twojego systemu myślenia powinniśmy teraz pogrzebać Wagnera, bo jakiś zbrodniarz go lubił? Z Keynesizmem jest podobnie.
To tzw. argument równi pochyłej :)
@ Trystero
Nie kwestionuję zalet TEORETYCZNEGO keynesizmu.
Jednak w warunkach demokracji staje się on właśnie głupotą (z deficytami także podczas wzrostu gospodarczego).
Ty mówisz że ta głupota to nie keynesizm … i masz rację bo myślisz o teorii.
W praktyce keynesizm dostarczył demokracji uzasadnienia dla nieodpowiedzialności budżetowej. Praktycznie wszędzie jest totalny syf w finansach publicznych. Gdyby nie idea Keynesa byłoby inaczej.
Nad Wisłą chociaż mamy ten konstytucyjny limit długu na 60%PKB. Chwała za to dla L.Balcerowicza. Szkoda tylko że tak kiepściutko to obmyślił – dwa pierwsze progi ostrożnościowe mają zbyt łagodne konsekwencje a trzeci zbyt ostry.
Wolałbym żeby do konstytucji “kotwicę Belki” wpisali czyli wydatki rządu w kolejnym roku rosną maksymalnie o jeden procent powyżej inflacji. To by powstrzymało polityków znacznie skuteczniej.
@Antek:
Cytat z Wikipedii , pokazujący zawodność argumentu równi pochyłej, bardzo mi się podoba ten przykład:
As an example of how an appealing slippery slope argument can be unsound, suppose that whenever a tree falls down, it has a 95% chance of knocking over another tree. We might conclude that soon a great many trees would fall, but this is not the case. There is a 5% chance that no more trees will fall, a 4.75% chance that exactly one more tree will fall (and thus a 9.75% chance of 1 or less additional trees falling), and so on. There is a 92.3% chance that 50 or fewer additional trees will fall. The expected value of trees that will fall is 20. In the absence of some momentum factor that makes later trees more likely to fall than earlier ones, this “domino effect” approaches zero probability.
Jest to tym bardziej pouczające, że najczęściej argumentem za równią pochyłą jest sekwencja zdarzeń opartych na prawdopodobieństwie. Mówi się, że A powoduje B z prawdopodobieństwem np 95%, a B spowoduje C z prawd. 95% itd. Im dłuższy jest ten ciąg, tym prawdopodobieństwo zrealizowania całego łańcucha zdarzeń dąży do zera.
Mi się najbardziej podoba taki:
“Dzisiaj pozwolą jeździć samochodom po ulicach, jutro zaczną po chodnikach a pojutrze wjadą nam do mieszkań!”
I na szybko wygrzebany piękny przykład stosowania takiej “logiki”: http://antydziad.salon24.pl/113057,malzenstwo-a-gang-bang (aczkolwiek zasadniczo nie polecam czytania tego tekstu, wchodzący robią to na własną odpowiedzialność).
@kujawianin
Hola hola zawsze próbujesz jechać po bandzie uzasadniając swoje własne, a właściwie obiegowe wyobrażenie “piekła wolnorynkowego”.
Tak dyskutował nie bedę.
Jak do tej pory nikt w imie idei wolnego rynku nie kazał się dzieciom zabijać.
Natomiast często jest to obiegowo przytaczane jako straszak i tylko tak należy go traktować.
Natomiast w imie socjalizmu którego korzenie tkwią głęboko w wierze w zbawczą moc państwa i zwiazanego z tym przymusu ekonomicznego i owszem.
Z mojej strony była to zupełnie luźna analogia i tak należy ja odbierać.
Poza tym nie ja odgrzebałem Hitlera.
Czym sie wojuje od tego sie ginie jak mawia medrzec, natomiast moje intencje były zupełnie pokojowe, odpowiedziałem jedynie poziomem którym adwersarz użył jako kontrargument.
pozdr
Skoro praktycznie wszędzie keynesizm doprowadził do efektów ubocznych groźniejszych od choroby to jest złym lekarstwem.
Najbardziej znani keynesiści mają wręcz uszkodzone mózgi.
Stiglitz odradzał Grekom oszczędności, a Krugman proponował Obamie trzy razy większy stimullus.
Keynesizm uzależnia nie tylko polityków?
@ pit65
Czym sie wojuje od tego sie ginie jak mawia medrzec, natomiast moje intencje były zupełnie pokojowe, odpowiedziałem jedynie poziomem którym adwersarz użył jako kontrargument.
Co to niby ma znaczyc? Jesli nie rozumiesz mojego przykladu i jestes gotow winic darwinizm za to co robil Hitler to prostu nie mamy o czym dyskutowac. Pinochet upiekszyl wolnorynkowe idee Friedmana tworzac specjalny oddzial psow do gwalcenia zon i corek opozycjonistow – taki jest poziom Twoich argumentow.
To co robila Grecja przez ostatnie kilka lat nie mialo wiele wspolnego z keynesizmem.
@ogif,
To może i są keynesiści (w sensie tego, jak się zwą), ale to, co wyznaja nie jest spod znaku Keynesa. To jest jego karykatura. Keynesistów spod znaku Keynesa szukaj u tzw. “post-keynesistów”.
Żeby nie było przykładu z Hitlerem pomyśl jakie masy różnych kanalii twierdziło, że głoszą nauki Chrystusa. Wina Chrystusa czy tych kanalii?
Lubicie keynesizm i gadacie jak szalikowcy keynesizmu.
Grecja ginie przez politykę wysokich deficytów. Krugman uwielbia takie rzeczy. Nawet we wstępie do swojego podręcznika ekonomii pisał że najtrudniejszym zadaniem profesora ekonomii jest przekonanie studentów że zasady racjonalnych wydatków osobistych nie mają zastosowania do wydatków państwowych. Oryginał Keynes nie żyje. Zostali nam tylko post-keynesiści.
Do kryzysu bankowego w ogromnej mierze przyczyniło się neoliberalne podejście do rynków finansowych.
Oczywiście “prawdziwym” liberałom tego się nie przetłumaczy i będą powtarzali mantrę że wszystko przez socjalizm.
Do kryzysu długu publicznego w ogromnej mierze przyczynił się keynesizm. Oczywiście “prawdziwym” keynesistom ……
Przecież tu nie chodzi tylko o głupotę jednego, małego kraju.
Główne gospodarki toną w długach publicznych. USA, Japonia, Włochy, W.Brytania, Niemcy, Francja – każdy ma przynajmiej 75%PKB długu. Każdy w kryzysach ratował się deficytem i każdy potem tego nie spłacał. Skoro NIKT nie spłacał to najwidoczniej w REALNYM ŚWIECIE NIE POWINNO SIĘ STOSOWAĆ KEYNESIZMU.
Keynesizm jest świetną (piszę to bez sarkazmu) teorią. Niestety tylko teorią. Praktyka to tragedia.
Teraz nie będzie łatwo z tego wyjść. Subprime crisis to był pikuś w porównaniu z problemami długu publicznego.
Może nie będzie tak ostro jak wtedy (przynajmniej mam nadzieję) ale leczenie potrwa dużo dłużej. Przed nami kilkanaście lat wolniejszego wzrostu gospodarczego w nadmiernie zadłużonych państwach.
@Trystero
Trystero czytając twoją ripostę pomyślałem: to są Twoje argumenty na Twoim poziomie i jasno Ciebie określają.
Nie winię darwinizmu – to pewnie Tzw. błąd komunikacji.
Pozwoliłem sobie na zupełne luźne połączenie ewolucyjnej metody rozwoju człowieka, z “gwałtem eugenicznym” dokonanym przez szaleństwo jednego wodza.
Nazwa celu obydwu jest/był/ jednakowy /doskonalszy człowiek, stworzenie/ jednakże droga jakże zupełnie inna.
Na takiej samej zasadzie wtrącając imię wodza III Rzeszy
potraktowałeś mnie jako partnera do rozmowy.
Inputujesz mi Friedmana jakbyśmy niejedną rozmowę odbyli, a niestety nie chcę by ktoś mówił czegoś czego nie powiedziałem to elemetarny brak taktu i wyczucia.
ale odpowiem, że
Friedman nie jest moim idolem ponieważ współtworzy IMO dzisiejszą rzeczywistość wespół z doktryną Keynesa przedłużając jej życie niejako.
Ponieważ nic jak rynek tak elastycznie nie rozprowadza po systemie nierówności jakie powoduje “centralny stimulus”.
I znów zupełnie niepotrzebny Pinochet i te demony Goi.
To jest dyktator tak jak Polpot,Hitler,Stalin i wielu innych , a każda dyktatura posługuje sie ideologią aby z siebie zrzucić ciężar winy i wybielić.
Nie sądziłem ,że tego nie zauważysz, a już zupełnie że wykorzystujesz to jako poważne argumenty.
Porównywanie i argumenty ideologii , którymi dowolnie żongluje każda dyktatura to droga donikąd ponieważ to jest to co Ci genialni wodzowie-szarlatani chcą aby tak ich oceniać .Ideologia dowolna użyteczna w danym momencie tworzy idealną mimikrę dla ich działalności pomniejszając winę.
Dla mnie osobiście /bez urazy/ jeśli ktos daje skrajne argumenty to delikatnie mówiąc ucieka od tematu.
Przyznam sie ,że nie oczekiwałem tego po osobie , która pisze ,że uczy studentów.
Osobiście wyznaje zasadę jedności przeciwieństw i sa przynajmniej 3 doktryny teorie ekonomiczne opisujące świat ze swojego punktu widzenia.
Każda z nich traktuje z innego punktu widzenia jedną i dynamiczną rzeczywistość i warto popatrzeć przez pryzmat każdej z nich.Pomimo tego zastosować ich razem nie sposób.
Przyznam ,że jestem rynkowcem
ponieważ patrzę na rynek przez 18 lat poprzez pryzmat wielu technik i teorii pozornie przeciwstawnych , a jednak opisujących odmiennie to samo.
Każda z tych punktów widzenia posiada cząstke tego co druga nie ma.
Myślę ,że warto o tym pamietać.
Więcej już nie pisze bo potraktujesz mnie znów jakims dyktatorem na odczepke.
Pozdr.
@ ogif
Ale zdajesz sobie sprawe, ze panstwa zadluzaly sie ponad miare i defaultowaly na dlugo przed Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza?
Z pozostala czescia Twojej wypowiedzi sie ZGADZAM.
@ pit65
Coz, najwrazniej w ktoryms momencie sie nie zrozumielismy.
@ Trystero # 28
Zgoda mnie cieszy.
Ekscesy wydatków państwowych z przed tamtych czasów to już prehistoria. Rzeczywiście królewięta nie zawsze mieli po kolei w głowie. Wydawali na wojny lub zbytki dworu.
Jednak tuż przed Keynesem raczej dominowała klasyka – wydajemy tyle co zbieramy w podatkach.
BTW ruszyłem ciekawy temat naszej bariery konstytucyjnej długu 60%PKB. To chyba unikat na skalę światową. Dobry unikat. Niestety Bóg nas pokarał nie tylko Kołodką (zatwardziały keynesista), ale i Balcerowiczem (niby wszystko racja, ale jakoś taki kiepski w szczegółach).
Pomysł żeby po przekroczeniu tej bariery następny budżet był bez deficytu jest z piekła rodem. Nawet IMF nie jest aż taki ostry dla swoich podopiecznych którzy grubiej narozrabiali.
Zejście w ciągu roku z deficytu np. rzędu 7% na 0% to gotowy przepis na załamanie gospodarki.
Mimo wszystko lepiej miec taki zapis w konstytucji niż nie miec. Chociaż optymalne byłoby lepsze oprzyrządowanie np.kotwica Belki zamiast szkodliwego radykalizmu natychmiastowego cięcia.
@ogif,
Chile ma reguły deficytu i to chyba jedyny (mi znany) przykład kraju, który uprawia keynesizm w oryginalnym podejściu postulowanym przez Keynesa:
http://content.ksg.harvard.edu/blog/jeff_frankels_weblog/2010/01/31/achieving-long-term-fiscal-discipline-a-lesson-from-chile/
Keynes stał się chłopcem do bicia, ale on w porównaniu z dzisiejszymi zwolennikami “wolnego rynku” (cudzysłów celowo) byłby radykalnym wolnościowcem w wielu miejscach. Taki poziom manipulacji stopami procentowymi, jaki postulują Friedmanowcy byłby dla Keynesa nie do przyjęcia.
Monetaryzm to moim zdaniem są dużo bardziej niebezpieczna ideologia, bo o ile deficyt wydaje się zły intuicyjnie wielu nawet obeznanym w temacie osobom, o tyle niszcząca siła niskich stóp procentowych jest dużo bardziej subtelna i dla wielu wydaje się aksjomatem, że “niskie stopy=dobrze”.
Tak nawiasem mówiąc mylisz się odnośnie “klasyki” przed Keynesem. Poczytaj sobie opracowanie “Eight Centuries of Financial Folly”, Reinhart-Rogoff, które opisywał tu kiedyś Trystero, żeby zobaczyć, że obecna sytuacja to “nic nowego pod słońcem”.