Wykorzystam gościnny tekst na blogu by podzielić się interesującymi danymi z raportu o konsumpcji informacji w 2008 roku w USA. Przeciętny Amerykanin konsumował informację przez 12 godzin dziennie. Przeciętnie pochłaniał dziennie około 100 000 słów oraz 34 gigabajty danych. Żałuję, że nie ma sensownych sposobów by porównać te dane ze wskaźnikami z początku XX i XIX wieku.
Poniższe trzy wykresy przedstawiają procentowy udział poszczególnych nośników informacji w konsumpcji informacji ogółem, mierzonej czasem spędzonym dziennie na konsumpcji, konsumpcji słów i konsumpcji bajtów informacji.
Czas spędzony na konsumpcji informacji:
Udział poszczególnych nośników w konsumpcji mierzonej słowami:
Udział poszczególnych nośników w konsumpcji mierzonej bajtami:
Z porównania powyższych wykresów wynika, że zdecydowaną większość informacji mierzonych bajtami konsumujemy przez oglądanie obrazów: w grach komputerowych i w telewizji. Już teraz mogę założyć, że biorąc pod uwagę moje przyzwyczajenia, najprawdopodobniej zaniżam przeciętną ilość informacji konsumowaną przez współczesnych ludzi w rozwiniętych państwach. Cóż, liczy się jakość konsumowanych informacji a nie ich ilość.
W raporcie znajduje się kilka pożytecznych informacji, między innymi wstawka pokazująca jednostki, w których mierzy się informacje. Moją uwagę zwróciła informacja na stronie 24 o tym, że w latach 1980 koszt dokonywania standardowych obliczeń obniżył się 200 000 razy! Mniej więcej w tym samym czasie, koszt pamięci na twardym dysku domowego komputera obniżył się 50 000 razy.
Cały raport znajduje się poniżej:


@trystero,
Chyba Ci się ostatnio nudzi albo masz jakiś wiosenny pęd ku wykresom kołowym. :)
Moja babcia wyglądając przez okno, obserwując co się dzieje i zagadując sasiadki zapewne konsumowała tyle samo lub jeszcze więcej informacji. I kto wie, czy nie lepszej jakości.
Co to za absurdalna wielkość “konsumpcja informacji”? Przepustowość nerwu wzrokowego razy czas plus to samo z innymi zmysłami?
Jest jednak pewna różnica: Pańska babcia ‘konsumowała’ widok taki jakim on był, zaś na wszystkich wykresach generalnie mamy do czynienia z widokiem wytworzonym przez ludzi.
@mall,
A kto jak nie ludzie wytworzyli ten widok (+natura). Posadzili drzewa, postawili budynki, zbudowali drogę. Przejedżały co jakiś czas samochody, przechodzili ludzie. Sąsiadki opowiadały co słychać.
Czy to się różni czymś od takich reality shows? Poza tym że widok za oknem jest w lepszej rodzielczości i 3D?
@poszi:”Czy to się różni czymś od takich reality shows? Poza tym że widok za oknem jest w lepszej rodzielczości i 3D?”
Hmm, jest ZASADNICZA różnica. Widok za oknem (i sąsiadki) są prawie takie same przez cały rok (mała różnorodność). Ilość informacji nie mierzy się ilością bitów. 1MB samych jedynek, to nie to samo co 1MB tekstu wpisu blogera. To jest też uwaga do Autora wpisu. 100GB danych może zawierać bardzo dużo lub bardzo mało informacji. Tak na marginesie, czy 1000 odcinek opery mydlanej (np. moda na sukces:) niesie jakąś informację?
taki wpisy przywodzą mi na myśl taki filmiki
http://www.youtube.com/watch?v=lUMf7FWGdCw
“Felicia shows Jake her sketches, which she has purposely botched in hopes of being fired. Unbeknownst to her Sally is already expecting her to sabotage her collection. As Sally and Clarke view the awful sketches, Sally raves about them. She intends to make Felicia’s plan backfire. Macy sadly tells Thorne she resigned from Spectra Fashion. Thorne appreciates her sacrifice and talks of starting a family. Stephanie and Adam kiss again. Stephanie tells Ruthanne that she may be in love. In an effort to get at the Forrester’s graces, Sally decides to circulate leaflets to find Stephanie!”
Proszę! Ile można się dowiedzieć!
1.Od 8 lat nie oglądam w ogóle TV.Czasem zdarza mi się w rodzinie , lub u znajomych zobaczyć przez chwilę jakiś program i to utwierdza mnie w postanowieniu ;-))
2.Nie gram na kompie.Był czas ,ze zawodowo zajmowałem się “informatyzacją wsi” (serio,serio ! ;-)))).Idea,żeby w domu po dobremu włączyć kompa była mi tak nieznośną ,ze grami się nie zaraziłem .
3.Radia słucham tylko w samochodzie , a i to nie zawsze.
4.To samo z innymi mediami
To co Ty wiesz chłopie ?
– A wiem.Bo mam Internet.I tam szukam interaktywnie informacji i usług, komunikuję się itd.I w konfrontacji z przeciętnym bohaterem powyższych wykresów napawam się samczym poczuciem wyższości(to dla _doroty ;-))
Bo to ja jestem przyszłością.Bo jestem INTERAKTYWNY i prowadzę SELEKCJĘ informacji.Czyli – jestem normalny.Choc do powyższych wykresów całkiem nie pasuję.
Na marginesie – emigrantka – sprzątaczka w “dobrych domach” w Berlinie ze zdziwieniem opowiadała mi,ze w 1/3 tych domów nie ma telewizora ! Słyszała Pani ?! Kóóóóniec świata.
Swoja drogą chętnie dowiedziałbym się czegoś na temat metodyki tych badań.Bo inaczej trudno dyskutować , a chciałoby sie, bo albo Amerykanie to zupełnie inny gatunek Homo, albo te wyniki coś nie Halo …
@poszi #3: Właściwie miałem w głowie scenkę typowo wiejską, bliską jeszcze niezmienionej naturze. :)
Żeby nie było, mam też 5632 książki wg zeszłorocznego spisu.To dużo, zwłaszcza, kiedy trzeba je przenosić ;-))
@mall
Eliot Aronson w “Psychologii społecznej” podawał(lata 70-dziesiąte, USA) różnice w interakcji personalnej pomiędzy village a town.Wieśniak w ciągu dnia spotyka 30-50 osób , miastowy 2 000 – 11 000 osób, mieszkaniec NY – do 100 000.Z iloma może wejść w interakcję ? Ano z mniej – więcej tyloma, ile wieśniak.I masz swoją “typowo wiejską ” scenkę w 7 mln. aglomeracji.
@Trystero
Przeciętny Amerykanin konsumował informację
Kolejne “nadużycie semantyczne” :)
Poprawne sformułowanie powinno brzmieć “był wystawiony na strumień informacji”. Ile z tego skonsumował … to jest jedną wielką niewiadomą.
Pozdrawiam
A jaki to strumień informacji skonsumuję patrząc przez pół godziny na mrowisko?
Takie zestawienia są bezsensowne także z tego powodu, że większość tzw. informacji jest nieistotna lub wręcz szkodliwa dla odbiorcy. Na przykład na świecie mogłoby w ogóle nie być gier komputerowych – i pewnie świat byłby wtedy lepszy, bo ludzie z braku tego wypełniacza może by więcej ze sobą rozmawiali.
Poza tym są naturalne bariery w możliwości odbioru informacji – przeciętny człowiek może patrzeć jednocześnie na nie więcej niż 12 ekranów i nie dłużej niż 48 godzin na dobę.
@ wszyscy
Tutaj, wyraznie jest mowa o swiadomym odbieraniu informacji sztucznie wytworzonych przez czlowieka.
Wiekszosc informacji, ktore przetwarzamy dociera do nas bez naszej swiadomosci. Zreszta mysle, ze takze w cywilizacji, w tej chwili najwiecej informacji moze byc juz przekazywane pomiedzy maszynami a maszynami i ludzmi.
@ Poszi, HeS, widok z okna babci Posziego a reality shows
No jednak babcia Posziego miała ogląd rzeczywistości “realnej” (masło maślane) w odróżnieniu od rzeczywistości wirtualnej serwowanej pzez media, całkowicie reżyserowanej. Różnica drastyczna, ogromne pole manipulacji na różne sposoby i na skalę masową.
BTW, jak żyć bez TVNCNBC? ;)
@ dorota
BTW, jak żyć bez TVNCNBC? ;)
Lepiej!
Nie ogladam TVN CNBC. Nie mam telewizora. Gdy odwiedzam rodziców to czasem ogladam Bloomberga i amerykanska CNBC. To nawet mile jest – nie wiedzialem, ze sa na CNBC reklamy inwestycji w zloto z lewarem 1 do 5 :)
No dobrze, ale w TVNCNBC bywają naprawdę ciekawe wywiady (nie mówie o przepytywankach rodzimych analityków) i generalnie wypunktowują informacje kluczowe. Nie boisz się, że jakas treść Ci umknie, że będziesz “do tyłu” w stosunku do wszystkich o jakąś informację? Pytam oczywiście w kontekście Twojego inwestowania.
@ dorota
Nie, mysle, ze PAP i PB w zupelnosci wystarcza. Mowimy o inwestowaniu w akcje, i to w MiSie bo przy WIG20 i FW20 to nic nie musi byc potrzebne poza wykresem.
Telewizja za bardzo by mnie rozpraszala.
Oglądanie TV dzisiaj wygląda już inaczej niż powiedzmy 10 lat temu. Jestem abonentem cyfrowej tv, mam dekoder z nagrywarką; szacuję, że 80% czasu jaki spędzam przed telewizorem (a nie jest tego dużo) odtwarzam z nagrań. A nagrywam właściwie wyłącznie z kanałów tematycznych, co też jest dużą różnicą do dawnych czasów.
Są też koszty “socjalne” takiego modelu: przestałem rozumieć niektóre żarty, bazujące na reklamach (od których teraz łatwo się odciąć poprzez nagrywarkę).
@ rapenmachen
Ja, w tym tygodniu, dowiedzialem sie kim jest Michal Pirog.
Na cale szczescie, moi znajomi nie wymagaja ode mnie tego typu wiedzy.
Jestem kolejną osobą nie pasującą do tego wykresu. Telewizora nie posiadam od kilku lat, zegarka też nie mam (korzystam z komórki). Z radia korzystam o tyle, że gra w pracy jako źródło muzyki. Książek na regale tak z półtora tysiąca. Grywam sporadycznie. Za to do Internetu jestem “podpięty” na kilka różnych sposobów – stacjonarny, laptop, smartphone (jakaś polska nazwa na to ostatnie by się sprzydała). Co najmniej 1/3 moich znajomych ma bardzo podobne zwyczaje – telewizor i zegarek zniknął z ich domów zarazaz po tym, jak doznał awarii/skończyła się bateria. Wyróżniam się głównie tym, że dysponuję większą ilością książek niż przeciętna.
BTW – teraz obserwuję trend polegający na odinstalowywaniu komunikatorów internetowych.
@18.
To jakiś tancerz, tych programów nie nagrywam :-)
Zapewne za dużą częścią tej amerykańskiej konsumpcji mogą stać takie właśnie wiadomości. Trudno to uznać za miarę postępu cywilizacyjnego. Ciekawe, jak można oceniać jakość informacyjnej konsumpcji?
Może sondaże pozwoliłyby na wychwycenie wzorców, bo inaczej to można dochodzić tylko do wniosków takich jak w poprzednim, gościnnym wpisie (typu: im więcej, tym lepiej).
@Arturro
Nadal możesz być podłączony do Internetu na wszystkie te sposoby, by śledzić poczynania Michała Piroga.
Kluczowe pytanie chyba brzmi: jakie informacje wybierasz do “skonsumowania” i jakimi metodami? Jak bronisz się przed zalewem bełkotu?
@rapenmachen
Internet ma taką miłą cechę, iż można nie czytać treści bezsensownych na które się trafiło. W większości wypadków już po pierwszym akapicie można rozpoznać czy dany tekst to bełkot czy nie.
Dużo ważniejsza jest umiejętność wyszukiwania wartościowych informacji. Dla własnych potrzeb posiadam listę blogów, for i portali tematycznych o interesującej mnie tematyce. Nowe strony najczęściej znajduję dzięki odnośnikom znajdującym się na już czytanych przeze mnie stronach. Oprócz tego przydatna jest umiejętność zadawania odpowiednich pytań w google czy innych wyszukiwarkach. A z tym ostatnim w narodzie jest słabo – pracuję jako specjalista ds. seo/sem i widzę jakie pytania ludzie zadają usiłująć trafić na iteresujące ich treści.
Wspominanając nieszczęsnego Piroga – prawdopodobnie dla większości osób czytająych ten blog wszelkie informacje odnośnie Michała Piroga to bezsensowny bełkot. Ale dla jego fanów (fanek?) takie informacje są bardzo cenne. To od odbiorcy zależy czy dana informacje jest dla niego bełkotem, czy też nie.
Tak naprawdę człowiek ilość informacji które konsumuję człowiek zależy
- od czasu jego aktywności
- czułości zmysłów
Wykresy przedstawiają ilość informacji dostarczonej za pomocą mediów. Inne rzeczy też są informacją – na przykład ćwierkanie ptaka za oknem lub/i odgłosy ruchu ulicznego.