Pan Janusz Korwin-Mikke zdecydował się na dłuższą polemikę z moim tekstem o ubezpieczeniach OC. W całości można ją przeczytać tutaj. Naturalnie, nie mógłbym sobie odmówić przyjemności powtórzenia swoich argumentów.
Zacznijmy od początku: uważam, że ubezpieczenia OC powinny być obowiązkowe ponieważ jest to najbardziej efektywny mechanizm zapewniający wszystkich uczestników ruchu drogowego, że inni kierowcy będą w stanie pokryć koszty spowodowanych przez siebie wypadków. Ubezpieczenia OC nie chronią bowiem posiadacza polisy lecz ofiary wypadków, które powoduje. Dlatego też, to czy posiadam ubezpieczenie OC nie jest moim dowolnym wyborem ponieważ mój lekkomyślny wybór może krzywdzić innych a moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się krzywda innych.
Oczywiście, podobny efekt dałoby zmuszenie wszystkich kierowców by złożyli na specjalnym koncie odpowiednią sumę pieniędzy, która będzie wykorzystana do pokrycia szkód w czasie wypadku. Nie mam nic przeciwko pozostawieniu kierowcom wyboru (OC albo zdeponowanie kwoty), ba, taki system istnieje w wielu państwach, między innymi w Irlandii. Rzecz w tym, że byłby dużo droższy niż klasyczne ubezpieczenia. Wystarczy wziąć 100 000 – 500 000 złotych (taką kwotę zapewne trzeba by zdeponować) i policzyć różnicę w oprocentowaniu rocznej lokaty i ‘lokaty na żądanie z sądownymi obostrzeniami’ by zorientować się, że taniej byłoby kupić OC.
Pan Korwin-Mikke zaczyna od stwierdzenia, że skoro ubezpieczenia w New Hampshire są nieobowiązkowe a liczba nieubezpieczonych jest w tym stanie niższa niż przeciętna w USA to oznacza to, że obowiązkowe ubezpieczenia powinno się znieść. Od razu widać, że Pan Korwin-Mikke nie przeczytał dyskusji, która się toczyła ani nie zapoznał się z tekstami źródłowymi. Liczba nieubezpieczonych w New Hampshire jest co prawda niższa niż przeciętna w USA, ale o kilka punktów procentowych wyższa niż liczba nieubezpieczonych w pobliskich stanach Nowej Anglii. Odsetek nieubezpieczonych kierowców waha się w USA od kilku procent w stanach Północnego-Wschodu do dwudziestu kilku procent na Południu. Jeśli anegdotyczny przykład NH do czegoś miałby służyć – to wskazaniu, że przymus ubezpieczenia zmusza kilka procent kierowców do wykupienia polisy, którzy bez przymusu tego by nie zrobili.
Przejdźmy teraz do najważniejszej łamigłówki statystycznej. Pan Korwin-Mikke napisał: Moja teza brzmi, że kierowcy nieubezpieczeni po przymusowym ich ubezpieczeniu jeździliby jeszcze ryzykowniej – a kierowcy ubezpieczeni po przymusowym zakazie ubezpieczenia się jeździliby jeszcze ostrożniej. Liczby cytowane przez Autora żadną miarą tej hipotezie nie zaprzeczają. Nie mogą – bo jest ona bez wątpienia prawdziwa
Tu dochodzimy do sedna. Przejawia się ono w tym czego w cytacie nie ma. Nie ma odnośników do badań naukowych, do danych statystycznych, do czegokolwiek co pozwoliłoby rozsądnemu człowiekowi na sprawdzenia tezy Pana Korwina-Mikke. Nie! Pan Korwin-Mikke wie, że jego teza jest prawdziwa. Niestety, ja takiej pewności o swoich sądach nie mam dlatego staram się potwierdzić to co piszę obiektywnymi danymi. Oto co wykazałem:
Nieubezpieczeni kierowcy statystycznie częściej powodują wypadki niż ubezpieczeni kierowcy. Pan Korwin-Mikke zgodził się ze mną, że przyczyna tkwi w awersji do ryzyka: Ci, którzy się ubezpieczają boją się ryzyka i jeżdżą ostrożniej – Ci, którzy nie wykupują OC mają niską awersję do ryzyka. Nie widzą potrzeby kupować OC i jeździć ostrożnie.
Otóż moim zdaniem powyższe fakty dowodzą tego, że styl jazdy zależy przede wszystkim od emocjonalno-intelektualnych właściwości kierowcy! To nie fakt posiadania ubezpieczenia OC lub nieposiadania ubezpieczenia OC jest statystycznie istotny przy skłonności do wypadków lecz awersja do ryzyka. Ta ostatnia nie zmienia się wraz z wykupieniem OC. Innymi słowy teza Pana Korwina-Mikke wcale nie musi być prawdziwa.
Nie mogę sobie jednak odmówić przyjemności przypomnienia, że w swoim poprzednim tekście Pan Korwin-Mikke sugerował, że ubezpieczenia OC są główną przyczyną wypadków i zachętą do ludobójstwa. Widzę więc olbrzymi postęp w formułowaniu publicystycznych tez.
Podsumowując ten fragment: by naukowo zbadać tezę Pana Korwina-Mikke konieczne jest przeprowadzenie dużego eksperymentu badawczego. Trzeba wybrać 10 000 nieubezpieczonych kierowców, skłonić by kupili OC i sprawdzić czy będą powodować więcej wypadków oraz znaleźć 10 000 ubezpieczonych kierowców, skłonić ich by nie odnawiali OC i sprawdzić czy będą powodować mniej wypadków. Dopóki taki eksperyment nie zostanie przeprowadzony teza Pana Korwina-Mikke jest jak kot Schrödingera: martwa i żywa jednocześnie. W sensie praktycznym: bezużyteczna.
Rzecz w tym, że ja nie twierdzę, że przymusowe ubezpieczenia OC zwiększają bezpieczeństwo drogowe. Ich sens polega na zapewnianiu bezpieczeństwa finansowego. W tym sprawdzają się bardzo dobrze.
A teraz mięsko. Pan Korwin-Mikke napisał: Wreszcie Autor ustawia mnie sobie do dyskusji, pisząc, że jako liberał na pewno nie jestem za zakazem uOC. Otóż jestem – a przynajmniej dopuszczam taką możliwość. I pytam {Trystero}, czy zezwoliłby mi na zawarcie ubezpieczenia o treści: „Jeśli zdarzy mi się zgwałcić dziecko do 13. roku życia i zostanę na tym przyłapany i skazany, to otrzymuję od ubezpieczyciela 5 mln $ odszkodowania”? Sądzę, że nie.
A jasne, że sobie ustawiam Pan Korwina-Mikke w dyskusji ponieważ sądzę, że zakazywanie zawierania umów, w której jedna strona zobowiązuje się za z góry ustaloną premię, wziąć na siebie finansową odpowiedzialność za określone skutki działań drugiej strony jest gigantyczną interwencją w życie gospodarcze i niedopuszczalnym ograniczeniem wolności zawierania umów. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś o radykalnie liberalnych poglądach może nawet rozważać taką propozycję. Zresztą, czy ktoś potrafi sobie wyobrazić świat bez ubezpieczeń OC w medycynie, budownictwie, przemyśle, transporcie masowym, etc?
Specjalny akapit należy się argumentowi o gwałcie. Niby nic nowego, ad absurdum to standard u radykalnych liberałów. Sztuczka tkwi w drobnych przeinaczeniach. Nie da się przypadkowo zgwałcić trzynastolatki (choć Panowie Wajda i Zanussi mogą zgłosić zdania odrębne). Ubezpieczenie od takiego gwałtu zakłada umyślne złamanie prawa. Teraz widzicie różnicę? Wypadki są nieumyślne. Taki sobie szczególik a argument ad absurdum obraca się w proch.
Kolejne mięsko. Pan Korwin-Mikke kieruje się zasadami: dlaczego nie wprowadzić przymusowego uOC dla właściciela kamienicy (być może obciążonej hipotecznie do pełnej wartości), z której komina może przecież oderwać się cegła i z przeciętnego przedstawiciela klasy średniej zrobić inwalidę wegetującego na skraju nędzy? To prawda, że takie przypadki są o wiele rzadsze, ale co z tego: temu, co oberwał cegłą, jest wszystko jedno, czy jest jednym ze stu, czy jednym ze stu tysięcy podobnych nieszczęśników! Mówimy o Zasadzie. Liczby nie mają nic do rzeczy.
Ja też kieruję się zasadami. Moją pierwszą zasadą jest pragmatyzm (to chyba Peron). Dostrzegam częstość i finansową szkodliwość wypadków drogowych i nie mam wątpliwości dlaczego obowiązkowe są komunikacyjne OC a nie kominowe OC.
Ustalmy jeszcze jedną sprawę: osobnik uderzony cegłą z komina nie jest pozbawiony zadośćuczynienia. Otrzyma je na drodze wyroku sądowego. System ubezpieczeń OC czyni cały proces bardziej efektywnym a wypłatę środków natychmiastową. Właśnie dlatego istnieje.
To zresztą dobre miejsce by pokazać coś ważnego. Nikt nie lubi gdy Państwo ogranicza wolność. Ale wszyscy zgadzamy się, że Państwo ma do tego prawo. Może zakazać zabijać, tworzyć prywatne piramidy finansowe i wiele innych rzeczy. Może nakazać by dziesięciopiętrowe budynki w centrum miasta nie były budowane z gliny i ocieplane azbestem. Problem polega na tym by przypadki ograniczenia wolności były rzadkie oraz niosły obiektywne i weryfikowalne korzyści. System komunikacyjnych ubezpieczeń OC moim zdaniem spełnia te warunki.
Zresztą nie jest to czyste ograniczenie wolności przez Państwa. Obywatele mogą się mu sprzeciwić na przykład wybierając Pana Korwina-Mikke na prezydenta i dając jego partii większość konstytucyjną w parlamencie. Skoro tego nie robią – widać, że podzielają moje zdanie w kwestii użyteczności ubezpieczenia OC. Ktoś powie: ale dlaczego wyborcy Pana Korwina-Mikke muszą się ubezpieczać? Ano dlatego, że system prawny, w którym żyjemy niechętnie odnosi się do opcji opt-out. A gdyby tak Pruszków zdecydował, że część KK zbytnio ogranicza wolność działających na jego terenie organizacji quasi-biznesowych?
Wreszcie, Pan Korwin-Mikke podaje swoją receptę: Natomiast przedstawionej przez Autora apokalipsie na drogach może zapobiec ubezpieczenie – ale nie od OC, które powinno być zakazane, lecz od nieszczęśliwych wypadków. W postaci prostej: wykupuję polisę; gdy sąd przyznaje mi odszkodowanie od Kowalskiego, a Kowalski nie chce lub nie może zapłacić, odszkodowanie wypłaca mi ubezpieczyciel… – i próbuje te pieniądze od Kowalskiego ściągnąć.
Po raz kolejny możemy zaobserwować skrzywienie toku myślenia radykalnych liberałów. Co Pan Korwin-Mikke proponuje? Pan Korwin-Mikke proponuje by rozsądni i odznaczający się awersją do ryzyka kierowcy sami płacili za ubezpieczenie się od skutków lekkomyślności nierozsądnych kierowców, którzy nie chcą lub nie są w stanie pokryć kosztów wypadków, które spowodowali. W systemie przymusowych ubezpieczeń OC to kierowcy powodujący wypadki, sprawcy, płacą ubezpieczenie od ich skutków, w systemie Korwina-Mikke to ofiary miałyby płacić ubezpieczenie. Piękne zasady i wspaniała wolność, w myśli których rozsądni ludzie mieliby płacić za lekkomyślność nierozsądnych!
Ten argument wyjaśnia także dlaczego ubezpieczenie OC płacą kierowcy a nie ogół Polaków. Dzieje się tak ponieważ ubezpieczenie OC płacą Ci, którzy mogą spowodować wypadek drogowy. Ta grupa nie obejmuje pilotów awionetek.
Pan Korwin-Mikke popełnia zresztą podobny błąd logiczny gdy pyta: jeśli Sejm chce zdjąć obciążenie ze sprawcy wypadku, to dlaczego obciąża się tym ogół kierowców? Taka sytuacja miałaby miejsce w systemie Korwina-Mikke. W systemie obowiązkowych ubezpieczeń OC to sprawca wypadku jest obciążony a obciążeniem jest premia za ubezpieczenie OC.
Przyjrzyjmy się kolejnemu argumentowi Korwina-Mikke: I wreszcie sprawa zasadnicza: wypadki drogowe powodują na ogół „nadmierni ryzykanci”. Jeśli zostaną zrujnowani, to bardzo dobrze: jest szansa, że będą mieli mniej dzieci, bo mało która kobieta wyjdzie za nędzarza – dzięki czemu w następnym pokoleniu będzie mniej „nadmiernych ryzykantów”. Przejęcie tego obciążenia przez ogół kierowców (lub nawet ogół obywateli) to zwiększanie liczby wypadków nie tylko w tym roku, ale i w następnych pokoleniach!
Sprawa zasadnicza polega na tym, że Pan Korwin-Mikke nie rozumie sensu systemu ubezpieczeń OC. Te ubezpieczenia nie chronią nadmiernych ryzykantów. OC chroni rozsądnych ludzi przed nadmiernymi ryzykantami i robi to na koszt ryzykanta. Na tym polega piękno systemu przymusowych ubezpieczeń OC! Niezrozumienie tego prostego faktu prowadzi do szeregu nieporozumień, z których składa się polemika napisana przez Pana Korwina-Mikke.
Pan Korwin-Mikke ‘zabawia się’ także społecznym darwinizmem zapominając o podaniu choć tła dowodu na to, że awersja do ryzyka przekazywana jest genetycznie! Ja wiem, że nie można prowadzić kilku blogów, startować w kilku wyborach i udzielać kilku wywiadów jednocześnie i mieć czas na czytanie głupich i nudnych artykułów naukowych. Niestety, konsekwencją takiej postawy jest poziom merytoryczny wywodów Pana Korwina-Mikke. W gruncie rzeczy, nie powinienem nawet ‘schylać się’ do tego argumentu dopóki Pan Korwin-Mikke nie poda poważnych dowodów naukowych na potwierdzenie swojej darwinowskiej hipotezy.
Pan Korwin-Mikke jeszcze raz porusza kluczową kwestię: Ale to ogólna wada wszystkich socjalistycznych pomysłów. Zasiłki dla samotnych matek powodują zwiększenie liczby nieślubnych dzieci itd. Choć Trystero zapewne będzie utrzymywał, że ludzie nie są racjonalni, więc to też nieprawda…
Cóż, to nie Trystero utrzymuje, że ludzie są nieracjonalni. Taki pogląd głosi niezwykle interesująca część nauki zwana ekonomią behawioralną. Jak już wcześniej wspomniałem, niezdolność radykalnych liberałów do zaakceptowania faktu, że ludzie nie zawsze zachowują się racjonalnie, co więcej, istnieją sytuację, w których ludzie z reguły zachowują się nieracjonalnie sprawia, że radykalni liberałowie budują swój ideologiczny gmach na piasku, na fałszywym założeniu, wielokrotnie sfalsyfikowanym przez naukę.
Na sam koniec muszę wspomnieć o jednym: zostałem w komentarzach pod tekstem Pana Korwina-Mikke wyzwany od głupków, debili, idiotów, etc tylko dlatego, że napisałem tekst polemizujący z poglądami szanownego Autora. Być może posiadanie takiej karnej kohorty, gotowej na jedno wezwanie obrażać niewygodnego dla Korwin-Mikke dyskutanta pozwala podbudować jego ego, być może spełnia jakieś praktyczne funkcje (zastraszanie?). Jeśli jednak Pan Korwin-Mikke jest wszechstronnie wykształconym, dobrze wychowanym człowiekiem, to świadomość tego jaki poziom osobistej kultury prezentują czytelnicy jego bloga, do kogo przemawia jego ideologia, musi być dla niego upokarzająca.


Trystero
Racjonalność to kwestia bardzo względna i osobista. Tak jak już kiedyś mówiłem, dla kogoś racjonalnym może być palenie papierosów, bo mimo tego że szkodzi swojemu zdrowiu, odczuwa z nałogu inne korzyści.
Dlatego nie przemawia do mnie ekonomia behawioralna, która bada agregowane zachowania ludzi. To znaczy ok.. badać można wszytko, ale żeby wysuwać z tego jakieś wnioski do ustanawiania praw to IMO już trochę za daleko.
Też nie możesz wszystkich wyzywać, żeby na każdy argument podawać badania naukowe. Jak sam wykazałeś, trudno jest zrobić eksperyment z 10000 kierowcami raz ubezpieczonymi raz nie. Tym bardziej że w takim badaniu wchodziła by jeszcze reguła Heisenberga, gdzie zachowanie obiektu badanego były by pod wpływem samego badania ;)
@ Adam Duda
Alez nieracjonalne zachowania ludzi sa obiektywnie stwierdzone. Czy istnieje jakis racjonalny powod, dla ktorego mezczyzni, ktorzy otrzymali oferte kredytowa ze zdjeciem ladnej kobiety akceptuja przecietnie o punkty procentowe wyzsze oprocentowanie kredytu?
Bledy poznawcze pokazane przez Kahnemana takze nie sa wzgledne ani osobiste. A bledy poznawcze, powszchne u ludzi, przekreslaja racjonalnosc ich decyzji.
@Adam Duda
“Racjonalność to kwestia bardzo względna i osobista.”
Ale też kwantyfikowalna i poddająca się nieźle badaniom statystycznym. Polecam: http://www.amazon.com/Predictably-Irrational-Hidden-Forces-Decisions/dp/006135323X
“To znaczy ok.. badać można wszytko, ale żeby wysuwać z tego jakieś wnioski do ustanawiania praw to IMO już trochę za daleko.”
No tak, lepiej ustanawiać prawa na podstawie tego, kto coś sobie uroił bez oparcia w rzeczywistości.
Skoro obowiązkowe OC “jest to najbardziej efektywny mechanizm zapewniający wszystkich uczestników ruchu drogowego, że inni kierowcy będą w stanie pokryć koszty spowodowanych przez siebie wypadków” to wytłumacz mi drogi Trystero po co Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny?
“Czy istnieje jakis racjonalny powod, dla ktorego mezczyzni, ktorzy otrzymali oferte kredytowa ze zdjeciem ladnej kobiety akceptuja przecietnie o punkty procentowe wyzsze oprocentowanie kredytu?”
Nie wiem.. Ty chyba tego gościa, co brał ten powód, nieprawdaż? Może planował, wziąć kredyt, zobaczył reklamę z ładną panią.. Nie odczuwał potrzeby żeby sprawdzać na rynku jakie są warunki innych, a tu poczuł się fajnie i wziął ten kredyt. Przecież to jego wybór. Jakieś swoje za i przeciw każdy sobie buduje, niekoniecznie dla innych racjonalne.
“Ale też kwantyfikowalna i poddająca się nieźle badaniom statystycznym” {…}”No tak, lepiej ustanawiać prawa na podstawie tego, kto coś sobie uroił”
kwantyfikowanie ludzkich zachowań i tworzenie na tej podstawie prawa nieodparcie mi się kojarzy z pychą rozumu.
Korwina Mikke interesuje jednostka i jej odpowiedzialność za własne życie, ciebie statystyka.
KM twierdzi , że ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej demoralizują i ma rację.
Nawiasem mówiąc nie rozumiem przekonania o prawdziwości danych statystycznych czy naukowych – teza o globalnym ociepleniu oparta jest na takich danych.
Poziom komentarzy na blogu to kwestia jego popularności i świadome niszczenie bloga przez jego przeciwników. Skąd masz przekonanie, że to zwolennicy KM Cię obrażali, a nie ludzie którzy nie chcą dopuścić do rzeczowej dyskusji?
@sp350:
Bo piszemy w internecie i interesujaca cecha kolek wzajemnej adoracji jest fakt ze tutaj mozna napisac co sie komu zywnie podoba i nie miec zadnych konsekwencji. JKM jest dosyc radykalny w tym co mowi i pisze – tacy sami sa jego adoratorzy.
@Adam Duda
“mi się kojarzy z pychą rozumu”
Że co? Przepraszam, czy Ty jesteś jakimś przerośniętym ministrantem?
Co ma stanowić o kształcie prawa jeśli nie rozum? Zdefiniowane przez religijnych szamanów czy brydżystów (buziaki Panie Januszu) “prawo naturalne”?
@ llukiz
Widzisz roznice pomiedzy najbardziej efektywny a 100% efektywny? Mam nadzieje.
@ Adam Duda
To nie jest jeden gosc. To jest przecietna z kontrolowanego eksperymentu marketingowego. Tysiece osob wzielo w nim udzial.
Natomiast reszta Twojej argumentacji jest bez sensu. To oczywiste, ze na odpowiednim poziomie relatywizmu zadne zachowanie nie bedzie irracjonalne a slowo to straci jakikolwiek sens.
@ sp 350
KM twierdzi , że ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej demoralizują i ma rację.
Lubu, dubu, lubu, dubu niech nam zyje prezes klubu.
Przeciez nie bede z Toba dyskutowal.
PS Naturalnie: wszystko co zle to agenci.
adegie
“czy Ty jesteś jakimś przerośniętym ministrantem”
EOT
@adegie:”No tak, lepiej ustanawiać prawa na podstawie tego, kto coś sobie uroił bez oparcia w rzeczywistości.”
1. Dlatego trzeba OSTROŻNIE ustanawiać prawa i nie starać się wszystkiego regulować ustawami i nakazami. W/g mnie obyczaje są równie ważne (jak nie ważniejsze;) niż prawo.
2. Nie przeceniał bym zbytnio roli rozumu w tworzeniu prawa. Kiedyś Gwiazdowski dworował sobie z przedmiotu “Logika dla prawników” i podawał przykłady praktyczne na to, że to jest zupełnie inna logika niż ta którą uczyli nas na matematyce w “zwykłych” szkołach. Regulacje prawne to wynik gry interesów, a nie efekt rozumu.
@Trystero
Twoją odpowiedź odbieram jako chamską.
@HeS
“1. Dlatego trzeba OSTROŻNIE ustanawiać prawa i nie starać się wszystkiego regulować ustawami i nakazami. W/g mnie obyczaje są równie ważne (jak nie ważniejsze;) niż prawo.”
Pełna zgoda. Jednym z najbardziej demoralizujących zjawisk, jest “martwe prawo”, które będąc w sprzeczności z przekonaniami i postępowaniem ludzi (no jeszcze musi być trudno- lub nieegzekwowalne) podważa zaufanie do całego systemu.
”
2. Nie przeceniał bym zbytnio roli rozumu w tworzeniu prawa. (…) Regulacje prawne to wynik gry interesów, a nie efekt rozumu.”
Jasne, ale chodzi przecież o coś innego. Czy tworząc prawo (i chodzi mi o normę prawną, a nie późniejszą kodyfikację), powinniśmy opierać się na tym jak komuś wydaje się (nie ma na to naukowych dowodów), że postępują ludzie czy na tym jak faktycznie (dzięki dowodem zebranym w naukowym rygorze) się zachowują?
@Adam Duda
“EOT”
Mam nadzieję, że nie uraziłem Twoich uczuć religijnych, bo za to się idzie siedzieć w tym kraju :(
“Widzisz roznice pomiedzy najbardziej efektywny a 100% efektywny? Mam nadzieje.”
Jeśli mówimy o efektywności to oczywiście najbardziej efektywny jest brak ubezpieczeń. Wynika to z czystej matematyki, po prostu odpadają koszty obsługi ubezpieczeń i zarobek firm ubezpieczających.
@Adam Duda
odnoszenie sie do głupot wypisywanych przez Adegie nie ma sensu. Stosuje on metody “dyskusji” Orlińskiego
@llukiz
“Stosuje on metody “dyskusji” Orlińskiego”
Dzięki :)
@llukiz
“Wynika to z czystej matematyki, po prostu odpadają koszty obsługi ubezpieczeń i zarobek firm ubezpieczających.”
A gdzie w twojej matematyce jest koszt sparaliżowanego po wypadku gościa, który nie wyegzekwował żadnego odszkodowania od sprawcy – pijanego bezrobotnego kierowcy?
JKM bardzo często w swoich artykułach używa reductio ad absurdum. Często też udowadnia iż każdy prostokąt jest kwadratem. Poparcie jakie otrzymuje w wyborach poprawia mi samopoczucie i mniemanie o inteligencji moich rodaków.
Systemy ubezpieczeń opracowują aktuariusze, notabene biorąc za to dużą gotówkę, stosując poparte mocnymi dowodami matematycznymi modele statystyczne.
Aktuariusze zdają bardzo trudne egzaminy ze swoich umiejętności szacowania ryzyka i zależności badanych na ogromnych danych statystycznych. Jeżeli ktoś ma ochotę się sprawdzić
http://www.wne.uw.edu.pl/old/edukacja_aktuarialna/egz_aktu/
@Trystero
Świetna polemika. Kategorie wagowe argumentów przywodzą mi na myśl walkę Tysona z 4 latkiem.
@ Trystero
“Problem polega na tym by przypadki ograniczenia wolności były rzadkie oraz niosły obiektywne i weryfikowalne korzyści”
Tym zdaniem trafiłeś w samo sedno.
jeszcze kilka tego typu dyskusji prowadzących donikąd i przestanę zaglądać na blog – skądinąd bardzo interesujący … …
@ Inverarity
Twój wybor.
Z mojego punktu widzenia zachowalbym sie niegrzecznie gdybym Panu Korwin-Mikke nie odpowiedzial.
@ llukiz
Rozumiem, ze koszty procedur sadowych oraz koszty zwloki w wyplacie zadoscuczynien uwazasz za nieistotne :)
@ SP 350
Masz do tego pelne prawa. Oczywiscie, z calego serca sie z Twoja opinia nie zgadzam. Moja odpowiedz nie byla chamska.
@adegie
to nie jest komplement. Pan Orliński jest znany ze szczególnego stylu wypowiedzi, który, że użyję bardzo łagodnego i oględnego sformułowania, nie wszystkim odpowiada. Swoją drogą, p. Orliński jest podobny do JKMA swoim przekonaniem o prawdziwości swoich radykalnych tez, bez konieczności jakiejkolwiek ich weryfikacji z faktami.
JKM spełnia pożyteczną rolę, budząc z przyjemnego zaczadzenia samozadowoleniem przynajmniej niektórych rodaków. Gdyby nie JKM, zapewne do dzisiaj głosowałbym na jakichś socjalistycznych populistów. Na tym jego rola się kończy, koniec, kropka.
@szopen
“to nie jest komplement. Pan Orliński jest znany ze szczególnego stylu wypowiedzi, który(…) nie wszystkim odpowiada”
A to przepraszam pomyliłem się z tymi podziękowaniami.
Ja ze swej strony zawsze staram się, aby styl moich wypowiedzi odpowiadał wszystkim i nawet serwujący najbardziej niedorzeczne bzdety, w dyskusji ze mną, czuli się jak na kolacji u ambasadora.
Mam wrażenie, że za bardzo wierzysz Trystero w moc statystyki. Chyba nie muszę komuś takiemu jak ty przypominać o tym, że świat jest oparty na zasadach logiki, która z kolei stanowi bazę wszystkich nauk, również matematyki i statystyki. Tak więc mówiąc o naukowych eksperymentach nie można się opierać na wynikach statystycznych, które opisują zjawisko, a nie definiują. Z taką mocą sprawczą jaką prezentujesz na swoim blogu wykresy, tabelki i cyfry, armia urzędników decyduje o ludziach wymyślając przepisy “ułatwiające” nam życie. Wymyśla problemy, aby im sprostać. Inaczej nie byliby potrzebni.
Państwo realizując programy likwidujące anomalie statystyczne ograbia mnie z pieniędzy i przymusza do wszelakich ubezpieczeń, z których nie ma zamiaru się wywiązać (vide: twoje wpisy o długu Polski).
Piszecie o kosztach poniesionych przez paraliż człowieka w wypadku. Ale statystycznie właśnie takie koszty, są mniejsze niż oszczędności dokonane na ubezpieczeniach.
Poza statystyką są jeszcze zasady. Jaka zasada mówi o narzucaniu przymusu ubezpieczeń osobom, które tego nie chcą. Sprawiedliwość społeczna? To socjalizm.
A co do argumentowania używając absurdu, jest to adekwatne do absurdalności podnoszonych problemów.
“A gdzie w twojej matematyce jest koszt sparaliżowanego po wypadku gościa, który nie wyegzekwował żadnego odszkodowania od sprawcy – pijanego bezrobotnego kierowcy?”
Ale jak to się to ma do OC? Tylko udajesz głupiego? Czy dziś wyegzekwujesz odszkodowanie od pijanego bezrobotnego jeżdżącego bez OC?
“Rozumiem, ze koszty procedur sadowych oraz koszty zwloki w wyplacie zadoscuczynien uwazasz za nieistotne :)”
A od kiedy to OC sprawia że znikają procedury sądowe i zwłoki z wypłatami. Przecież zmienia się tylko jedna ze stron. Prywatna osoba podmieniana jest firmą ubezpieczeniową. Można dyskutować czy częściej na procesy o wysokość odszkodowania decydują się firm ubezpieczeniowe, czy zwykli ludzie.
@llukiz
“Ale jak to się to ma do OC? Tylko udajesz głupiego? Czy dziś wyegzekwujesz odszkodowanie od pijanego bezrobotnego jeżdżącego bez OC?”
A tak się ma, że dzisiaj pijany bezrobotny jednak może mieć OC (faktycznie chyba jedynie problemy natury informatycznej uniemożliwiają 100% wyegzekwowanie obowiązku posiadania OC). A jeśli nie ma to zapłaci UFG z pozostałych składek (co jest kosztem nieefektywnosci systemu egzekwowania obowiązku).
Zgodnie z dzisiejszym klimatem wrażliwców, zauważam, że “Tylko udajesz głupiego?” odbieram jako chamstwo ;)
Co ważne, przykład pijanego bezrobotnego jest o tyle na wyrost, że jak słusznie zauważył Trystero, problem z zapłatą odszkodowania miałoby większość ludzi uważających się za tzw “klasę średnią” – a ci w przytłaczającej większości jednak mają ubezpieczenie.
@myself
Jakoś mi się dziwnie akapity przestawiły. Ostatni ma być przedostatnim.
Chcę włączyć się do dyskusji jako kierowca. Mnie bardziej martwi to co się może stać jak ktoś we mnie wrąbie niż ja w kogoś. Pomijając OC będę musiał zapłacić za naprawę własnego auta i dlatego nie jest w moim interesie jeździć ryzykownie. Często kontroluję wsteczne lusterko, żeby wiedzieć czy ktoś we mnie nie uderzy jak zahamuje gwałtownie. A jakoś nie widzę opcji że po stłuczce/wypadku nie mojej winy (przy braku szkody na zdrowiu) policja zamyka delikwenta albo eskortuje go po pieniądze. Albo zabiera się jego własność, sprzedaje na pniu i oddaje mi pieniądze za szkodę. Wolę płacić i mieć jakąś pewność że jak jakiś inny kierowca we mnie wbije się to wezmę numer jego polisy, jego przyznanie do winy i mogę załatwiać.
Co do OC dla mnie przyznaję że mogło się mi przydać, kiedy moja wina byłaby dyskusyjna. Stojąc na skrzyżowaniu, po wciśnięciu sprzęgła, i wrzuceniu biegu pękło mocowanie pedału sprzęgła (auto nie jest 20 letnim złomem z milionem km
) co za skutkowało zasprzęgleniem się . Jedynie to że miałem hamulec naciśnięty nie spowodowało wyszarpnięcia samochodu na środek skrzyżowania. Skutki byłyby tragiczne, jeśli nie byłoby tam spadku i musiałem trzymać hamulec naciśnięty. Dla takich przypadków wolę mieć OC.
“A tak się ma, że dzisiaj pijany bezrobotny jednak może mieć OC”
a jutro nie może? O co ci chodzi?
“faktycznie chyba jedynie problemy natury informatycznej uniemożliwiają 100% wyegzekwowanie obowiązku posiadania OC”
zapewne też problemy natury informatycznej uniemożliwiają w 100% rozwiązanie problemu kradzieży aut. W jakim ty świecie żyjesz?
“problem z zapłatą odszkodowania miałoby większość ludzi uważających się za tzw “klasę średnią””
Czyli jako alternatywę zniesienia obowiązku OC uważasz zakaz OC?
@llukiz
“dzisiaj”
Nawiązuje przecież do twojego
“Czy dziś wyegzekwujesz”
“zapewne też problemy natury informatycznej uniemożliwiają w 100% rozwiązanie problemu kradzieży aut”
W przypadku kradzieży faktycznie urywa się historia pojazdu, ale ma się to nijak do kwestii OC. W przypadku OC od pierwszej rejestracji aż do zezłomowania można na bieżąco śledzić kto powinien wykupić ubezpieczenie i czy faktycznie je wykupił.
“Czyli jako alternatywę zniesienia obowiązku OC uważasz zakaz OC?”
Nie
@All
Szkoda czasu na JKM.Już widzę Wszechmocnego wkraczającego w bramy Paradyzu po zakończeniu Sądu Ostatecznego w licznym gronie grzeszników, którzy doświadczyli miłosierdzia – i JKM pospiesznie piszacego comment ” Chyba nie zgadzacie się z TYM SOCJALISTĄ !!!”
A na poważnie , dla błyskotliwego bon motu JKM da się kiedyś powiesić na własnej “musze”.Czyni go to odpornym na logikę , statystykę i inne “-iki” ,”-tyki”, “-logie” oraz “-nomie”.
A mnie czyni odpornym na niego i jego sektę(tak, czytałem komentarze pod jego postem.Jak dla mnie – wystarczy…)
Przeczytałam tekst JKM z dużym rozbawieniem; erystyka stosowana. Niestety w sposób pozbawiony finezji. Poza tym, jeżeli argumentacja jednej ze stron opiera się tylko na chwytach erystycznych, to jaki jest sens dyskusji?
@ HeS
Kpiny doktora Gwiazdowskiego z logiki wykładanej prawnikom trzeba brać z poprawką na to, że kpi doktor nauk prawnych. Zapewniam Cię, że nie jest to logika w czymkolwiek różna od nauczanej w szkołach. Łatwo to sprawdzić – podręcznikiem (z tego, co wiem) najczęściej i od dawna stosowanym jest “Logika praktyczna” Ziembińskiego. Polecam taką lekturę, nigdy za wiele wiedzy o podstawach rozumowania (powinni to wykładać na wszystkich kierunkach moim zdaniem).
A propos “kominowego OC”. Przymusu nie ma (a przynajmniej nic mi o nim nie wiadomo), jednak każdy znany mi właściciel (czy wspólnota mieszkaniowa) ubezpiecza się m.in. od odpowiedzialności cywilnej (wiem, ze nie każdy to robi ale też domyślam się, że nie znam tych nieubezpieczających domów tak samo jak tych, którzy nie ubezpieczają samochodów). I wcale mnie to nie dziwi. Moment w którym uświadamiasz sobie, ze nie tylko cegła z komina, ale i lód na schodach wejściowych mogą być powodem pozwania przez poszkodowanego, jest tym, w którym dzwonisz do agenta ubezpieczeniowego:) A że nie każdy ma taką wyobraźnię to przymus przydałby się i tu.
“Mam wrażenie, że za bardzo wierzysz Trystero w moc statystyki”
Statystyka dostarcza ważnych danych. Nie można ich ignorować. Trystero nieźle się porusza w statystyce, i należy mu to liczyć na plus.
Jednak w mojej opinii Trystero za bardzo ufa danym statystycznym. One są przeważnie zbierane i przetwarzane przez ludzi, którzy są tylko ludźmi i można na nich wpływać. Odpowiednio silne podmioty, mając wystarczającą motywację, mogą wpływać na wiele wynikowych danych statystycznych. Im bardziej skomplikowane sposoby przetwarzania danych, tym łatwiej manipulować, by otrzymać pożądany wynik.
“W systemie przymusowych ubezpieczeń OC to kierowcy powodujący wypadki, sprawcy, płacą ubezpieczenie od ich skutków, w systemie Korwina-Mikke to ofiary miałyby płacić ubezpieczenie. Piękne zasady i wspaniała wolność, w myśli których rozsądni ludzie mieliby płacić za lekkomyślność nierozsądnych!”
W systemie ubezpieczenia obowiazkowego OC rozsądni kierowcy oraz kierowcy nierozsądni składaja sie do wspólnej kasy aby płacic za lekkomyslnośc nierozsądnych. Piękne zasady i wspaniała wolność, w myśli których rozsądni ludzie płacą za lekkomyślność nierozsądnych!
@mch,
Słyszałeś o zniżkach za bezwypadkową jazdę? I podwyżkach za historię ze szkodami?
Nie zapominajmy o jednym ważnym aspekcie – OC nie są obowiązkowe dla wszystkich, a jedynie dla kierowców.
Jeśli komuś nie podoba się obowiązek płacenia OC, może zawsze zrezygnować z samochodu.
Mniej drastycznymi metodami są:
- zakup mniejszego auta – stawki za mniejsze auta są niższe
- wymiana nastoletniego auta na nowsze – stawki za stare auta są wysokie
- jeśli mamy więcej niż jedno auto, zmniejszyć ich ilość
- wymiana auta na inny pojazd – może wystarczy skuter lub nawet rower
W większości przypadków są to bardzo racjonalne metody ograniczania wydatków. No ale ludzie często stawiają przyzwyczajenia i wygody ponad racjonalność.
JKM pisząc o ubezpieczeniach “od cegły z komina” w formie żartu dowodzi swojej nieznajomości rynku. Dobrowolne ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej są powszechne zarówno wśród osób prywatnych (ubezpieczenie od zalania mieszkania sąsiada) jak i firm (ubezpieczenie od niewywiązania się z umowy czy szkód spowodowanych przez wypadek w zakładzie).
Krawczyk
“JKM pisząc o ubezpieczeniach “od cegły z komina” w formie żartu dowodzi swojej nieznajomości rynku.”
A twoja opinia dowodzi braku umiejętności rozumienia słowa pisanego. JKM pisze o nakazie ubezpieczania kominów a nie o możliwości.
Trystero.
Ja Cie nie próbuje do czegokolwiek przekonać lub czegokolwiek nauczyć. Próbuje pokazać inny punkt widzenia. Po prostu różnie ludzie inaczej rozumieją racjonalność. A najbardziej należy się bać wtedy, kiedy ktoś inny mówi drugiemu co jest racjonalne a co nie i NAKAZUJE zachowywania się racjonalnego.
@ Adam Duda
Po prostu różni ludzie inaczej rozumieją racjonalność.
Juz Ci napisalem, ze na takim poziomie relatywizmu to slowo traci jakikolwiek sens.
Napisz kiedys sensowna polemike z Kahnemanem to z przyjemnoscia przeczytam.
no dobra, ale w takim razie po co wielkie badanie żeby stwierdzić, że ludzie nie działają racjonalnie?
Wystarczy zaobserwować, że ludzie grają w totolotka z własnej nie przymuszonej woli. Zgadzasz się, że to nieracjonalne?
@ Adam Duda
Naprawde zadziwiasz mnie. Chyba poczekam na Twoja polemike z Kahnemanem czy Shillerem , w ktorej pokazesz, ze ich badania sa bez sensu.
Granie w Totolotka nie jest nieracjonalne. Nieracjonalne jest granie w Totolotka w celu wzbogacenia sie.
@Trystero : Jesli chodzi o racjonalność, czy uważa Pan za racjonalne opieranie sie na astrologii vide Astromarket, Astro Elliot, na gruncie ekonomii, finansów etc?
Trystero. nie pisałem ze badania ekonomii behawioralnej są bez sensu. przecież nie o tym mówimy
mówisz, że osoba biorąca kredyt pod wpływem reklamy z ładną panią działa nieracjonalnie. nie wiem skąd ten pomysł, skoro jesteś w stanie przyznać że granie w totolotka może być racjonalne. skoro granie w totka może być racjonalne to i branie kredytu ze stratą może być racjonalne..nieprawdaż?
Stąd to całe gadanie o nieracjonalnych ludziach jest bez sensu.
bo sami piszesz:
“Cóż, to nie Trystero utrzymuje, że ludzie są nieracjonalni. Taki pogląd głosi niezwykle interesująca część nauki zwana ekonomią behawioralną.”
@ soband1
Racjonalne jest opieranie sie na tym co dziala.
@ Adam Duda
Stąd to całe gadanie o nieracjonalnych ludziach jest bez sensu.
Swietnie. Czekam na Twoj tekst,w ktorym miazdzysz ekonomie behawioralna, teorie babli spekulacyjnych, etc.
“Swietnie. Czekam na Twoj tekst,w ktorym miażdżysz ekonomie behawioralna, teorie babli spekulacyjnych, etc.”
przecież nie pisałem o ekonomii behawioralnej tylko o Twoim wpisie, jak to próbujesz udowadniać, że ludzie nie sa racjonalni i stąd wysuwasz wniosek że trzeba nakazy jakieś stosować.
zamiast próbować zrozumieć co staram się Ci przekazać odsyłasz mnie do przedstawicieli ekonomii behawioralnej z już chyba tradycyjnym sarkazem.
@Trystero : No ale przecież nauka dawno dowiodła, że astrologia nie działa, że to zabobon i szarlataneria, wystarczy wejść na blogi sceptyków i tam argumentów i badań od groma… a skoro nie działa to chyba jest to nieracjonalne? Nie dziwi fakt, że mimo tego wielu ludzi się nią jednak zajmuje?
@ Adam Duda
Uwazam, ze ludzie nie sa racjonalni. Przekonalo mnie o tym szereg prac z dziedziny zwanej ekonomia behavioralna i psychologia.
W rzeczy samej, fakt, ze ludzie nie sa racjonalni powinien wplywac na polityke rzadu, ktory powinien starac sie sklonic ludzi by podejmowali racjonalne decyzje. Na takim zalozeniu opiera sie na przyklad wiekszosc przepisow dotyczacych bezpieczenstwa w transporcie, budownictwie, etc. Na takim zalozeniu opiera sie prowadzenie polityki zniechecajacej do palenia papierosow czy upijania sie. Prowadzenie takiej polityki nie musi oznaczac zakazow czy nakazow. Czasem, zakaz prowadzenia pojazdow pod wplywem alkoholu na przyklad, oznacza to zakazy czy nakazy. Czasem, wystarczy nudge, czyli podpowiadanie, na przyklad wysoka akcyza na papierosy.
Uwazam tez, ze ograniczanie wolnosci przy takiej polityce powinno byc rzadkie i niesc istotne i weryfikowalne korzysci.
Nie ma to jednak zwiazku z ubezpieczeniami OC i tlumaczylem to juz dziesiatki razy.
@ soband1
Nie interesowalem sie nigdy astrologia w inwestowaniu wiec nie moge sie na ten temat wypowiadac. Jesli astrologia w inwestowaniu nie dziala to rzeczywiscie korzystanie z jej jest nieracjonalne. Domyslam sie jednak, ze osoby z astrologii korzystajace nie uwazaja, ze ona nie dziala. Porozmawiam o tym z Lemansa gdy bede mial okazje.
@Trystero : Swoją drogą, ciekawe jaka jest skuteczność przewidywań opartych na modelu astrologicznym, w odniesieniu do trendów etc.? Czy w ogóle ktos robił na ten temat badania? Jesli okaże się, że jak Pan sie domyśla osoby, które uważają, że to działa i odnoszą jakieś sukcesy w inwestowaniu, to racjonalne to będzie, tylko jak to pogodzic ze stanowiskiem oficjalnej nauki??
@ Trystero
Działania nieracjonalne (w danym kontekście i przy danym zasobie wiedzy) często przyczyniały się do różnych ważnych odkryć i wynalazków.
Populacja w której część osobników postępuje nieracjonalnie będzie się szybciej rozwijać niż populacja jednomyślnych i racjonalnych.
Gdyby nie jeden mały zgrzyt ta polemika by mi się podobała.
Te ubezpieczenia nie chronią nadmiernych ryzykantów. OC chroni rozsądnych ludzi przed nadmiernymi ryzykantami i robi to na koszt ryzykanta. Na tym polega piękno systemu przymusowych ubezpieczeń OC!
To jest “nadużycie semantyczne” :)
Jak najbardziej te ubezpieczenia ich chronią. Chronią ich przed zrujnowaniem w wyniku zasądzenia dużego odszkodowania. I czyim to kosztem robią? Oczywiście tych co jeżdżą bezwypadkowo! Bo mam nadzieję, że nie będziesz twierdzić, że te ~500zł rocznie “ryczałtowej” opłaty jest pokrywaniem czyjejś dożywotniej rehabilitacji.
Są to po prostu dwa spojrzenia na to samo zagadnienie. Ty patrzysz na ofiarę – co zrobić by zmniejszyć tragedię. Ja patrzę na “kata” – jak mu dopier(&*$#$, żeby odstraszyć innych od podobnego zachowania (i w efekcie zmniejszyć liczbę tragedii w przyszłości).
Po prostu przy przymusowym OC brakuje mi motywacji takiego ryzykanta nakłaniającej go do zachowania ostrożności. Rozumowanie w stylu: “nie ma strachu, jak by co to jestem ubezpieczony”.
A może jakby taki musiał do końca życia oddawać sporą część swoich dochodów to by jego dzieci znacznie ostrożniej jeździły bojąc się, że je spotka to samo?
@ ignorant
Ale ‘katowi’ mozesz ‘dowalic’ mandatem. Tylko RL zaraz krzykna, ze to panstwo policyjne, zamordyzm i jak RL ma ochote jechac 200 km/h w miescie to nic do tego zamordystom, niech zejda z drogi jak sie boja. Poczytaj co Korwin-Mikke ma w zwyczaju pisac o mandatach :)
Bo dla mnie sprawa jest prosta, za razace przekroczenie przepisow drogowych (na przyklad powyzej 1 promila alkoholu albo 150 km/h w miescie) minimalny mandat w wysokosci wartosci samochodu lub sredniej rocznej pensji (co wyzsze) a samochod brany w depozyt az do zaplacenia calej kwoty. Chetnie zbadalbym wyniki takiego naturalnego eksperymentu.
Z tego co wiem, w Finlandii wysokosc mandatu jest uzalezniona od dochodow.
Świat nie jest biało czarny i my się różnimy w akcentach.
Ty bardzo dużą wagę przykładasz do prewencji. Państwo ma zadbać o nierozsądnych itp. Ja większą wagę przykładam do karania zachowań które przyniosły już straty społeczne.
Jaką szkodę społeczną wyrządził ktoś ostrożnie jadący po kieliszku wina w nocy do domu? Żadną. Tak przy okazji – policjanci widząc kogoś jadącego po nocy 50km/h na pustej ulicy zatrzymują go (”bo skoro tak ostrożnie jedzie to na pewno jest na cyku”).
Z kolei ktoś pędzący w takich samych warunkach ponad 200km/h powinien być zatrzymany (bo jak się rozbije to nie będzie komu zapłacić odszkodowania za zniszczenia jakich dokona). I tu nie chodzi o tego palanta – jakby się zabił to byłby zysk dla społeczeństwa.
Masz zatem dwie sytuacje – w których mam różną wykładnię co powinno się zrobić. W tym pierwszym przypadku zostawić gościa w spokoju (jedzie “przepisowo”) a jak zrobi stłuczkę to mu srogo dodatkowo dowalić za prowadzenie “pod wpływem”. W tym drugim zatrzymywać i karać.
Co do kar/mandatów. To jest kwestia tego w jakim stopniu kara ma być odszkodowaniem za wyrządzone straty a w jakim ma być straszakiem na przyszłość lub dla innych. Jak się skłonisz bardziej w stronę tego pierwszego to nie powinno mieć znaczenia ile kto zarabia. Jak w stronę tego drugiego (bardzo sobie cenię odstraszającą funkcję kary) to jak najbardziej możesz mandat różnicować zarobkami.
Prostym rozwiązaniem wydaje się być (chyba w stanach tak mają?) dodawanie czasu spędzonego na pracach społecznych. Taryfikator wykroczeń mówiłby, że za czyn A należy się 5 punktów karnych, mandat w wysokości 500zł i oprócz tego 3 dni prac społecznych.
Dla “białego kołnierzyka” 500zł to pryszcz, ale jakby musiał przez parę dni wycierać tyłki chorym w szpitalu to by się zastanowił następnym razem. I na odwrót, taki mniej zamożny/”bezrobotny”, bez trudu mógłby poświęcić swój czas (choć i tak sądzę, że byłoby to uciążliwe) ale dla niego te 500zł to byłby duży cios.
Dopuszczałbym możliwość wykupienia się od prac społecznych ale o tym każdorazowo decydowałby sąd zgadzając się (albo i nie) na prośbę sprawcy i ustalając kaucję (np. w oparciu o zeznanie podatkowe).
Komentarze zostały zablokowane ponieważ mój blog atakowany jest spamem przez osobę, która posługuje się pseudonimem QWE.
QWE pisze z IP 217.97.174.55 Adres ten należy do firmy:
P.P.U.H OLKO Sp. z.o.o
Kosciuszki 12/14
98-330 Pajeczno
Ta osoba należy do zwolenników Korwina-Mikke. Jest aktywny na wszystkich forach i blogach związanych z Korwinem-Mikke.
Nie wiem czy QWE działa na zlecenie Pana Korwina-Mikke, mam nadzieję, że tak nie jest.