Kilkanaście dni temu inwestycyjny świat żył informacją, że kapitalizacja Apple dogniła kapitalizację Wal-Mart. Paul Kedrosky przedstawił pewien kontekst, przydatny do zrozumienia 205 mld dolarów kapitalizacji. Jest to:
-
cztery razy więcej niż globalny rynek smartphonów
-
pięć razy więcej niż globalny rynek muzyczny
-
100 razy więcej niż globalny rynek aplikacji na smartphony
-
wystarczająco dużo by kupić HP, Dell, Hitachi i Xerox
Z jednej strony mamy więc pewne poważne symptomy przewartościowania, z drugiej strony fenomenalny model biznesowy i strategię. Tim Cook, dyrektor operacyjny Apple, powiedział niedawno o Apple: Jesteśmy najbardziej skoncentrowaną, skupioną korporacją o jakiej wiem, o jakiej czytałem i o jakiej mam wiedzę. Mówimy ‘nie’ dobrym pomysłom każdego dnia. Mówimy ‘nie’ świetnym pomysłom by utrzymać liczbę rzeczy, na których się skupiamy na odpowiednio niskim poziomie, by włożyć gigantyczną energię w realizację tych pomysłów, które wybierzemy. Stół, przy którym siedzicie mógłby pomieścić wszystkie produkty wytwarzane przez Apple a jednak nasze przychody sięgają 40 mld USD.
Dziś chciałem pokazać dwa interesujące zestawienia, które znalazłem w sieci. Pierwsze zajmuje się aplikacjami na I-phona i I-pod Touch. Miesięcznie, około 58 mln użytkowników tych produktów, generuje około 250 mln USD przychodów, z których 70% trafia do deweloperów a 30% do Apple. Więcej interesujących danych znajduje się w poniższym zestawieniu:
Drugie zestawienie pokazuje jaki procent rynku wyszukiwarek internetowych Google kontroluje w poszczególnych państwach. Myślę, że zrozumienie przewagi, którą na tym rynku dysponuje Google pomoże wyjaśnić powody, dla których rynek wycenia Google na ponad 180 mld USD.




Jeszcze rozumiem potęgę Googla, ale Apple to producent gadżetów. Gadżeciarstwo najbardziej perspektywicznym biznesem? Inuici mają już po I-Phonie na łebka?
@ dorota
Zmienia sie definicja gadzetu. Ja mysle, ze smartphony gadzetami juz nie sa. I-pad tez nie bedzie traktowany jak gadzet. Nawet I-pod jako MP3 player jest juz podstawowym urzadzeniem.
Gadzet to teraz budzik na kolkach :)
@_dorota:
Do tego ten IPhone nie jest dla mnie żadnym “strasznie zaawansowanym” produktem. Zetknąłem się z nim i nie widzę większych przewag nad poczciwą Nokia 5800 XM, którą posiadam. Nawet mógłbym wskazać kilka wad (w porównaniu;). Owszem interface użytkownika jest bardziej zaawansowany, ale dla mnie, człowieka “starej daty” to nie raczej wada.
@_dorota
Apple to Mac’i , to iPody to iTunes, to iPhone i oprogramowanie do powyższych, bardzo ładnie wiążące produkty – wszystko innowacyjne i w doskonałej jakości. Dopiero aplikacje do iPhona możemy traktować jako gadżet, więc chyba trochę przesadziłaś z tym producentem gadżetów:)
pozdrawiam.
A ja uważam wręcz przeciwnie: dopiero dzięki aplikacjom iPhone ma szansę przestać być tylko gadżetem. Aplikacje to nie tylko gierki, jest dużo innych, mniej lub bardziej przydatnych w codziennym życiu. Windows mobile i Symiban pomimo wieloletniej obecności na rynku nigdy nie doczekały tak gwałtownego naporu deweloperów gotowych do codziennego dostarczania mniej lub bardziej udanych tworów swojej kreatywności.
Model biznesowy wymyślony przez Apple w postaci appstore (de facto rozszerzenie funkcjonalności iTunes Store) sprawdził się idealnie. Na pewno iPhone na początku sprzedał się dzięki fanom produktów z nadgryzionym jabłkiem). Typowy efekt halo, pozwalający na wykorzystanie istniejącej bazy klientów do sprzedaży nowych produktów. Tyle, że sądzę, że niezwykła popularność iPhone wytworzyła sprzężenie zwrotne: iPhone (na fali mody, skutecznego marketingu, a może przewagi nad konkurencją, a pewnie po trochu z każdego z tych elementów) kupiło też grono osób, które nigdy wcześniej nie miało Mac-a ani iPod-a, a którzy – zadowoleni z iPhone – przekonali się do tego, by spróbować innych produktów Apple. Ciekawe jest też to, że mało kto pozostaje wobec ich produktów obojętnych (od skrajnych fanbojów do osób dostających piany na klawiaturze na forach na samo słowo Apple). Potwierdzeniem tej tezy jest fakt, że nie piszemy w komentarzach o Google :)
I pomimo tego, że generalnie ich produkty są niewątpliwie w grupie cenowej premium – odnieśli sukces masowy. Price performance ratio mają słabe, a mimo to sprzedają coraz więcej.
Niezależnie od oceny ich produktów: ja mam szacunek dla tak skutecznego prowadzenia firmy.
Jak na zamówienie ;) do poczytania: http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104665,7681028,Jak_Microsoft_chce_walczyc_z_iPhone__Androidem_i_BlackBerry.html
@Adam
Microsoftu nikt nie lubi ;) a to też mimo wszystko jest ważne.
Co do iPhone to mimo wszystko jest telefon więc prawie każda aplikacja przybliża go do gadżetu. Inna sprawa, że dla mnie telefon ma dzwonić a nie :dzwonić, robić zdjęcia, prać i zamiatać, więc może z tym gadżetem przesadzam.