Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Kilka powodów by zwrócić uwagę na Hiszpanię

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 18.03.2010 | Komentarze (13) »

Gdy w ostatnim czasie zajmowałem się kryzysem finansowym w Grecji, zwracałem uwagę, że mimo rozmiarów budżetowych problemów tego państwa, sytuacja Grecji nie stanowi dużego ryzyka dla strefy euro i Europy. Potencjalnie, dużo większe ryzyko tkwi w Hiszpanii. Dziś chciałbym zwrócić uwagę na kilka powodów, które potwierdzają taki tok myślenia.

Po pierwsze, Hiszpania jest dużo większym państwem niż Grecja. Hiszpańska gospodarka to 11% PKB strefy euro przy 2,7% Grecji. To oznacza, że Hiszpania może się okazać zbyt duża do uratowania

Po drugie, o ile sytuacja budżetowa hiszpańska rządu nie wydaję się być zła, to uwagę zwraca słabość sektora prywatnego, przede wszystkim poziom lewarowania sektora prywatnego:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Po trzecie, problem z dźwignią finansową dotyczy zarówno gospodarstw domowych jak i korporacji. W ostatnim raporcie McKinsey wskazał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo delewarowania gospodarstw domowych, sektora nieruchomości komercyjnych, sektora korporacyjnego oraz finansowego:

Za McKinsey

Za McKinsey

Po czwarte, choć problemy budżetowe hiszpańskiego rządu nie są tak poważnego jak trudności w Grecji, to sytuacja budżetowa pogarsza duży deficyt budżetowe, przy relatywnie niskim stosunku długu publicznego do PKB. Co więcej, sytuację finansową sektora publicznego komplikuje decentralizacja państwa i bardzo duże uprawnienia regionów autonomicznych, na które przypada aż 2/3 wydatków publicznych.

Za PIMCO

Za PIMCO

Po piąte, gospodarka hiszpańska zależy od zewnętrznego finansowania. Hiszpania operuje przy istotnym deficycie na rachunku obrotów bieżących:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Po szóste, hiszpańska gospodarka musi się zmierzyć z przewartościowanym rynkiem nieruchomości. Stosunek przeciętnych rocznych dochodów do przeciętnych cen domów wynosi w Hiszpanii około 6,9 przy wskaźniku 4,5 dla Wielkiej Brytanii i 2,8 dla USA.

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Po siódme, hiszpańska gospodarka ma bardzo duże problemy z konkurencyjnością co jest bezpośrednim wynikiem relatywnie szybkiego wzrostu kosztów pracy w Hiszpanii w ostatnich dekadzie:

Za Economic Policy and 2010 Funding

Za Economic Policy and 2010 Funding

Na wspomniany wyżej wzrost kosztów pracy nałożył się utrzymujący się od 15 lat marazm w trendzie poprawy efektywności hiszpańskiej gospodarki (na wykresie mierzonym PKB na godzinę pracy:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (13) do "Kilka powodów by zwrócić uwagę na Hiszpanię"

  1. Wiktor Kornhauer powiedział(a):

    Bardzo dobry tekst. Tytulem uzupelnienia dorzucilbym do ‘po piate’ gigantyczny balagan prawny zwiazany z rynkiem nieruchomosci. Chodzi o codziennosc zjawisk typu sprzedazy domów bez hipoteki, budowy na nieswojej dzialce, samowoli budowlano-wyburzeniowej, etc.

    PS: Mala uwaga. Dwa razy powtarza sie argument ‘po czwarte’

  2. matipl powiedział(a):

    Osobiście zawsze mi brakuje odniesienia do Polski na tego typu wykresach :/

  3. lendo powiedział(a):

    Zdaje się że z tegorocznym deficytem budżetowym smiało przekraczamy bramy “The Ring of Fire” w obu kategoriach.
    Home Prices to Income to mamy nawet większy niż w omawianym wypadku tylko lenimy się mniej.

  4. zif powiedział(a):

    … no właśnie KIEDY w końcu w Polsce ceny nieruchomości spadną do normalnych poziomów … (ehhhh ten zbyt dostępny kredyt)

  5. kujawianin powiedział(a):

    @zif:

    Myślę, że w Polsce może być kulturowo trudno zrealizować spadki cen domów. Znam z doświadczenia rynek nieruchomości tak jak on wyglądał jeszcze 15 lat temu. Ludzie potrafią sprzedawać dom przez 10 lat, a z ceny nie spuszczą. Oznaczać to może stagnację cen nominalnych, a spadki zostaną wymuszone inflacją. W końcu jak ktoś ogłasza dom na sprzedaż za milion dzisiaj i w końcu go sprzeda za milion za 10 lat, to mimo wszystko sprzeda go taniej.

  6. ogif powiedział(a):

    Warto zwracać uwagę na Hiszpanię żeby się przekonać że żadnej upadłości tego kraju nie będzie. To jednak zupełnie inna bajka niż Grecja. Chyba nawet Włochy są w gorszej sytuacji od Hiszpanów.

  7. pf powiedział(a):

    @kujawianin
    15 lat temu sprzedający domy nie byli obciążeni kredytami więc mogli czekać. Teraz zapowiada się zupełnie inna sytuacja – wymuszone wyprzedaże by uciec przed spiralą długu.

  8. kujawianin powiedział(a):

    @pf:

    Jednak jak na razie nie jest w interesie banków wymuszanie sprzedaży. Masowe upadłości spowodowałyby spadki cen, również nominalne. Wówczas okazałoby się, że wartości kredytów są wyższe niż zabezpieczenia. Wydaje mi się, że póki w Polsce nie rośnie bezrobocie, to ludzie będą spłacać. Dopóki będą spłacać, nie będzie upadłości. Dopóki nie będzie upadłości, nie będzie spadku cen.

  9. Trystero powiedział(a):

    @ ogif

    Alez ja nie sugeruje, ze bedzie upadlosc Hiszpanii. Zreszta rzad i sektor publiczny maja sie lepiej niz sektor prywatny. Hiszpanie czeka kilka chudych lat, gospodarka musi sie przystosowac do nowej rzeczywistosci, etc.

    Ale, jesli sytuacja na swiecie sie pogorszy to Hiszpania stworzy wieksze ryzyko dla EMU niz Grecja.

  10. kujawianin powiedział(a):

    Jeszcze jedno. Wydaje mi się, że w Polsce najbardziej umoczeni w kredytach są ludzie w wieku 30-40. Młodsi nie załapali się na szaleństwo kredytowe, starsi żyli w czasach trudno dostępnego kredytu. Ta grupa wiekowa (30-40) jest wciąż jeszcze atrakcyjna na rynku pracy, więc myślę, że kryzys nieruchomości w Polsce to może tak, ale za 10-20 lat.

  11. zif powiedział(a):

    @pf + @kujawianin
    … niestety te ceny to także wynik “podłej” (proszę to rozumieć jak najbardziej dwuznacznie:-) podaży … patrząc na marże deweloperów, zmowy cenowe na rynku materiałów budowlanych … przyczynia się do tego także kiepski stan infrastr drogowej/kolejowej co wymusza zakup mieszkania/budowę domu w mieście lub co najwyżej na obrzeżach, bo w Polszcze dojeżdżać do pracy więcej niż 10km to koszmar…
    dodając napompowany tanim kredytem popyt oraz “zawziętość” sprzedających opisaną w #5 mamy niestety taki price/income jaki mamy

  12. poszi powiedział(a):

    @ogif,

    Upadłości kraju pewnie nie będzie. Tylko upadłość obywateli (i banków).

    Są tylko 2 drogi po potężnej bańce nieruchomościowej, która wciąga system bankowy w niespłacalne długi: szwedzko-fińska i japońska. Ta pierwsza oznacza bolesną restrukturyzację, wysokie bezrobocie, bankructwo systemu bankowego, ale odrodzenie po kilku latach. Ta druga zamiatanie śmieci pod dywan, brak restrukturyzacji, kosztowne programy pseudopomocowe państwa, które niczego nie rozwiązują i długotrwała stagnację. Jedna i druga jest zła. Pierwsza w krótkim terminie, druga w długim. Pierwsza oznacza bankructwo systemu bankowego i obywateli, druga w końcowym rozrachunku państwa.

    Gdyby tylko Hiszpania miała taki wybór przed sobą, to byłbym optymistą, ale mniejszy lub większy bigos ma pół gospodarki światowej. W latach dziewięćdziesiątych, kiedy upadały bańki w Szwecji, Finlandii i Japonii reszta świata przynajmniej była zdrowa.

  13. misiu powiedział(a):

    Czas i tak upłynie ;-)

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player