Będę się dziś czepiał.
Gazeta Wyborcza odkryła, że Ministerstwo Skarbu sprzedaje dobrze prosperującą spółkę Merazet za 11 mln zł podczas gdy same tylko nieruchomości warte są 20 mln zł a cały majątek około 30 mln.
Po przeczytaniu połowy artykułu dowiedziałem się, że 11 mln złotych to cena minimalna za spółkę Merazet, która sprzedawana jest w przetargu publicznym. Ja naturalnie nie mam wątpliwości, że w procesie prywatyzacyjnym zdarzały się i zdarzają nadużycia, manipulacje i ordynarne oszustwa. Rzecz w tym, że przetarg publiczny to bardzo transparentny sposób sprzedaży spółki. Jeśli spółka warta jest 30 mln jak twierdzą pracownicy Merazet a za nimi Gazeta Wyborcza to zapewne znajdą się inwestorzy skłonni tyle zapłacić i cena minimalna nie będzie miała większego znaczenia.
Z drugiej strony, jeśli Merazet rzeczywiście wart jest 30 mln to czy istnieje jakiś rozsądny powód, dla którego cena minimalna jest tak niska? Ja takiego nie znam.
W tekście z Gazety Wyborczej znajduje się jednak ‘kwiatek’, który nie daje mi spokoju, i który zainspirował mnie do napisania tego tekstu. Prezes Merazetu powiedział tak: Zapytałem ministerstwo, czy aby nie doszło do pomyłki, bo razem z naszą spółką wyceniano znacznie mniejszy częstochowski Hutmar. Roczne przychody Hutmaru to 3 mln zł, a Merazetu – 33 mln zł. Mimo to ich akcje wyceniono na 37 zł, a nasze tylko na 15 zł.
O rany! Toż przecież człowiek siłą oderwany od pługa i zmuszony do inwestowania na giełdzie, w pierwszym tygodniu obecności na rynku akcyjnym uczy się, że wartość spółki nie określa cena pojedynczej akcji lecz kapitalizacja! Kapitalizacja to cena rynkowa akcji pomnożona przez liczbę akcji.
Jaki jest sens podawania, że akcje Hutmaru kosztują 37 zł a akcje Merazetu 15 skoro czytelnik nie ma pojęcia na ile akcji dzieli się kapitał akcyjny tych spółek? Okazuje się, że w przypadku Hutmaru jest to 345 000 a w przypadku Merazetu 897 500. Dawałoby to kapitalizację Hutmaru na 12,765 mln i Merazetu na 13,4625 mln złotych. Oczywiście nie wyjaśnia to kwestii niskiej ceny minimalnej Merazetu ale niesie dużo więcej informacji niż podanie jedynie ceny oferowanych akcji!
Prezes Merazetu dokonuje jeszcze jednej sztuczki: wycenia spółki na podstawie ich rocznych przychodów. Miałoby to jakiś sens w przypadku firm z tej samej branży (choć kluczem do wyceny jest rentowność!) – problem w tym, że Hutmar i Merazet to dwa różne modele biznesowe.
Skoro cały tekst jest czepianiem się to chciałbym pokazać pewien wykres, który jakiś czas temu zwrócił moją uwagę. Wykres pochodzi z omawianej na blogu Diagnozy stanu szkolnictwa wyższego w Polsce i pokazuje odsetek pracujący i bezrobotnych w poszczególnych grupach społeczeństwa, według wykształcenia:
Otóż, przy tworzeniu zestawu danych wzięto pod uwagę ludzi w wieku 15 lat i wyższym. A to może oznaczać, że aktywność zawodowa osób z wykształceniem gimnazjalnym, ogólnokształcącym czy średnim zawodowym będzie obniżana przez to, że część z tych osób kontynuuje naukę. Nie ma wątpliwości, że osoby z wyższym wykształceniem są bardziej aktywne zawodowo i statystycznie mniej zagrożone bezrobociem. O ile jednak odsetek bezrobotnych podany na wykresie dobrze odzwierciedla różnice pomiędzy poszczególnymi grupami to statystyka aktywności zawodowej jest zaburzona przez kontynuowanie edukacji przez przedstawicieli niektórych grup.
Jaki wypływa z tego morał? Z danymi trzeba się mądrze obchodzić.


niestety dużo jest takich prezesów co nie korzystają z szansy i nie zachowują milczenia.
Co do transparentności to bym się nie upierał. Ktokolwiek pracuje w branży która obsługuje administrację publiczną poprzez przetargi zdaje sobie sprawę jak to wygląda. Nie przykładam tego do prywatyzacji tylko do WSZELKICH przetargów. Po prostu to jedna wielka parodia przejrzystości i pisanie “że zdarzają się nadużycia” jest równie prawdziwe jak to że na naszych drogach zdarzają się czasem dziury.
Co do morału zgadzam się. Najlepiej weryfikować źródła. Proponuje badania w spółce która obsługuje administrację jak często zdarzają się prawidłowo przeprowadzone przetargi :)
Pozdrawiam
ps. Podoba mi się podejście Trystero do analizy rzeczywistości. Mam dość podobne. Ale nie warto zapominać że taka metodologia w wielu obszarach się nie sprawdza, bo uzyskanie wiarygodnych danych jest skrajnie trudne.
Prawdziwe wały prywatyzacyjne były w latach 1988-1991.
Na zasadzie: przy państwowym molochu tworzy się spółeczkę nomenklaturową “kooperującą” z państwową firmą.
Chyba nie można było tego uniknąć bo czerwony nie oddałby władzy gdyby nie ta “łapówka” dla ludzi starego systemu.
Późniejsze “afery” prywatyzacyjne to głównie populizm ludzi bez pojęcia o czymkolwiek. Wydaje im się że jak stoi duży zakład pracy to jest wiele wart. Tymczasem firma nie przynosząca zysków i nie posiadająca widoków na zyski w przyszłości często jest nic nie warta. Nawet nie zawsze metodą likwidacyjną da się uzyskać cokolwiek bo wartość nieruchomości bywa niższa niż długów i zobowiązań. Zwłaszcza że często “fajni” związkowcy pilnują interesu.
@ Adam Duda
Wlasnie, to Twoj region, nie? Moze masz jakies informacje z pierwszej reki?
Jest całkiem spora grupa ludzi która dobrze radzi sobie w szkole, ale fatalnie w życiu. Często taki zawodnik zdobędzie dyplom uczelni i…niewiele z tego wynika (oprócz kosztów dla budżetu).
Niepiśmienni Latynosi w Teksasie bywają efektywniejsi od nie jednego naszego wykształciucha.
Dość śmieszne są te rozważania o przychodzie. Co z tego, że firma ma 30 mln przychodu jeśli równocześnie jest np. winna 50 mln ZUSowi i wierzycielom (nie piszę o Merazecie, nie znam jego sytuacji)? Zastanawiam się też po grzyba w ogóle Skarb Państwa przez 20 lat trzymał producenta aparatury kontrolno-pomiarowej? Upychanie działaczy to jedyne racjonalne wytłumaczenie jakie mi przychodzi do głowy.
Dziwne dane na tym wykresie (różnice). Dane z 3.2009:
gimnazjalne i niższe – 30,4%
zasadnicze zawodowe – 29,4%
policealne i średnie zaw. – 21,9%
średnich ogólnokształcących – 10,2%
wyższe – 8,1%
źródło: http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_pdl_Miesieczna_inf_o_bezrobociu_w_Polsce_03m_2009.pdf
@ Dorota
Zaglądnąłem do Kuczyna i widzę że źle się czujesz na akcjach.
Why? Hossa jeszcze młoda. Dla WIG cena/zysk operacyjny 6.35 (WIG20 10.99). Drogo to nie jest, a przecież siedzą tu fatalne wyniki pierwszego kwartału.
USiaki znacznie droższe i pewnie będą jakąś korektę w drugim kwartale proponować (i nas pociągną). Jednak dokładny termin i zasięg są nieznane. Proszę nie spekulować na akcjach. Do tego są kontrakty. Owszem wymiana portfela z dziwnego na sensowny jest wskazana, ale gdy portfel już sensowny to cierpliwość jest cnotą. Staruszek W.Buffett mawia że giełda służy przepływowi kasiorki od aktywnych do cierpliwych.
Gada głupoty bo na kontraktach to inaczej działa, ale trochę racji ma w odniesieniu do akcji.
@ Ogif
Faktycznie, zaczynam źle się czuć na akcjach. Są powody – i techniczne (rynek wykupiony, nie da się ukryć) i fundamentalne. Pewnie czytałeś to (art. sprzed miesiąca):
http://www.parkiet.com/artykul/899093_3_4_miesiace_do_historycznych_szczytow_cyklu_w_przemysle.html
To oczywiście jeszcze nie teraz, ale raczej bliżej niż dalej.
W sam raz, żeby moje “core” spółki zostały docenione :)
“wymiana portfela z dziwnego na sensowny” – teraz wymieniać całkowicie portfel jest bez sensu. A co do “dziwności” – zobaczymy.
W kwestii zadłużenia zakładu – informacje są niepełne (brak np. o poziomie zobowiązań innych niż kredytowe) ale wskazują raczej na niskie lub bardzo niskie zadłużenie. Przy 9 mln aktywów obrotowych (w tym 2 mln gotówki) zero kredytów. Nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów ale w tym przypadku być może ktoś wtajemniczony próbował ukręcić loda. Jestem naprawdę ciekaw odpowiedzi urzędników.
@ Dorota # 10
1.Hossa z DEFINICJI skończy się powyżej WIG=80k. Inaczej nie byłaby hossą. Różnicę pomiędzy 80 a 67 pokryje kilkuletnia inflacja.
Korzystanie z korekt spadkowych podczas hossy jest trudne.
Nigdy nie wiadomo kiedy nastapią i czy uda się taniej odkupić akcje.
2.Wbrew pozorom nie oceniam krytycznie Twojego portfela. Nie jestem wystarczająco kompetentny w temacie tych firm.
Natomiast mój portfel z pewnością jest dziwny. Ale to świadomy wybór lekkiego(?) pomyleńca który kocha ryzyko.
Jednak typowy inwestor po silnych wzrostach całego rynku powinien przesiadać się na stabilniejsze firmy (lub krótkotrwały hedge robić) bo zagożenie poważną korektą wzrasta.
3.I tak masz silny charakter że dotąd wytrzymałaś na papierach czytając STRASZNIE niedźwiedzie forum.
W realu tzn. poza tamtym forum jest duuużo lepiej (co nie znaczy że dobrze) i w 2012r będziemy duuuużo wyżej, a nie w odchłaniach Armagedonu.
Ciekawe czy zdanie o cenie akcji to pełna wypowiedz prezesa. Wydaję mi się, że dziennikarz mógł skrócić albo “podkręcił” to co usłyszał. Stwierdził, że czytelnik jest pewnie od niego dużo mniej inteligentny i trzeba przedstawić sprawę możliwie najprościej, unikając astronomicznych kwot. Więc, zamiast pisać o setkach tysięcy akcji i milionach złotych kapitalizacji lepiej napisać o cenie jednej akcji, która, przy okazji, dużo lepiej obrazuje “przekręt”.
Trystero, nie przejmuj się Wyborczą. Oni już jakieś dwa lata temu zwolnili wszystkich korektorów, a redaktorzy to zawodówki chyba nie skończyli. Codziennie widzę sporo błędów językowych w ich wypocinach, wliczając w to ortograficzne. Nie tak dawno temu Wyborcza napisała coś jak “powiedział studentą”. Jeśli oni nie znają elementarnych podstaw języka polskiego, to jak mają przekazać jakąkolwiek wiedzę ekonomiczną?
Wierszówka to wierszówka, a głupia tłuszcza i tak nie zrozumie, prawda?
@ Ogif, 11
Ano, trudno sie nie zgodzić, z jednym zastrzeżeniem. Jesteś absolutnie pewny, że mamy nową hossę? Dopóki nie przebijemy najwyższego poziomu Fibonacciego, etc., to przyjmujemy oba warianty, nieprawdaż?
Przydałby się do tego wykres przedstawiający pracujących i bezrobotnych w zależności od wieku.
@ Dorota # 14
Tak, jestem absolutnie pewien że mamy nową hossę i że już nie zjedziemy do WIG=20k.
Może 30k jest realne? Ale wątpię.
Z drugiej strony na błyskawiczne 80k też nie liczę.
Zawsze znjdziesz odrealnionych czarnych wieszczy zapowiadających koniec świata, ale kolapsu systemu już nie będzie na pewno, a OBCE recesje nie sprowadzą NASZYCH indeksów do piwnicy. Owszem trochę je ściągną, ale luty 2009 se ne vrati bo kolaps nierealny.
@ogif
Skoro jesteś tak pewny swojej przepowiedni, to rozumiem że jesteś pod sufit zapakowany w longi i nie przejmujesz się fundamentami spółek ani tym że kraj zadłuża się w postępie logarytmicznym tradycyjnie bez zamiaru spłaty kiedykolwiek swoich obligacji. Jedyne co wg mnie może jeszcze napędzać przerzucanie się gorącym kartoflem to OFE, które “inwestują” moje i twoje składki emerytalne jak leci bo za to dostają prowizje (przecież nie za wyniki). I tak faktycznie możemy sobie jeszcze długo dryfować w górę. A że to nie ma większego sensu to już inna bajka. Czy dodatkowy grosz zysku spółki warty jest zapłacenia za niego złotówki więcej? Co do czarnych wieszczy i kolapsu – cóż – po osiągnięciu przez układ masy krytycznej raczej będzie bum niż powolny rozpad. Nikt nie będzie chciał być tym ostatnim, który zostanie w ręką w nocniku. Poziomy z lutego 2009 są dla mnie jak najbardziej realne, dlatego sam pozostaję od szczytu 2007 poza rynkiem (tzn mam tylko PGE z IPO ale na nim ciężko jest stracić nawet jak giełda zaliczy znowu dołek).
@ Gościu Codzienny # 17
Czemu mam byc “zapakowany w longi”? Żeby na byle korekcie zaliczyc margin call?
Kontrakty gra się tylko krótkoterminowo i w obie strony.
Owszem, jestem zapakowany w akcje paru firm i ich fundamenty baaardzo mnie interesują.
Z powtórką z przed roku to oczywiście żartujesz, podobnie jak z “niemożnością” straty na PGE. Jak na razie tracisz.
Potem pewnie się odkujesz, ale tak stabilne akcje to zupełnie nie moje klimaty. “Pasjonujące” ruchy TPSA lub PGE powodują u mnie wyłącznie ziewanie.
A czy nie jest tak, że osoba ucząca się nie jest rejestrowana jako bezrobotna?
Wciąż studiuję i nie pamiętam, bym był w Urzędzie pracy i otrzymał status bezrobotnego :)
@ ainur
W rzeczy samej. Osoba uczaca sie nie jest wliczana do puli bezrobotnych poniewaz nie ma jej w sile roboczej. Ale takze nie pracuje a wiec obniza wskaznik aktywnosci zawodowej.