W poprzednim tekście przedstawiłem analizę sytuacji budżetowych w poszczególnych stanach USA. Po przygotowaniu tabeli w Excelu, spojrzałem na nią i zorientowałem się, że mam przed sobą szczegółowe dane o deficytach budżetowych w poszczególnych stanach. Sprawdzenie kto jest gubernatorem poszczególnych stanów zajęło mi kilka minut. Z tego miejsca kilka prostych działań w Excelu dzieliło mnie od sprawdzenia jak bardzo oddanymi konserwatystami fiskalnymi są Republikanie gdy naprawdę mają władzę.
Poruszyłem już kilka razy problem partyjniactwa federalnych deficytów budżetowych, a także innych wskaźników gospodarczych (tutaj i tutaj). Takie analizy sugerują, że demokratyczni prezydenci nie tylko rządzą przy bardziej zrównoważonym budżecie niż republikańscy prezydenci ale także osiągają lepsze wyniki gospodarcze, na przykład wyższy wzrost PKB. Komentując takie zestawienia zawsze podkreślam dwie istotne sprawy. Po pierwsze, politykę gospodarczą w USA tworzy nie tylko Prezydent ale także Kongres. Liczne okresy kohabitacji praktycznie uniemożliwiają rzetelną analizę. Po drugie, konsekwencje określonych decyzji w polityce gospodarczej często wykraczają poza kadencję prezydenta, który je podjął. Najlepszym tego przykładem są skutki decyzji prezydenta Busha dla deficytu budżetowego, przy którym operuje administracja Obamy.
Wróćmy jednak do tematu. Władzę sprawuje obecnie 26 demokratycznych gubernatorów i 24 republikańskich gubernatorów. Mediana wielkości deficytów budżetowych jako odsetka budżetu stanowego dla stanów z republikańskim (R) gubernatorem wynosi 22,9%. Średnia dla tego wskaźnika dla stanów z R gubernatorem wynosi 25,1%.
Dla stanów rządzonych przed demokratycznych (D) gubernatorów mediana wielkości deficytów budżetowych jako odsetka budżetu stanowego wynosi 20,1%. Średnia dla stanów z D gubernatorem wynosi 19,5%.
Brałem pod uwagę dane za rok budżetowy 2010: planowany deficyt oraz deficyt po pierwszych sześciu miesiącach. Dla wszystkich stanów mediana wynosi 21,9% a średnia 21,8%.
Zwolennicy Partii Demokratycznej mogliby w tym momencie krzyknąć z zachwytu – byłaby to jednak radość przedwczesna ponieważ o polityce budżetowej stanów nie decyduje jedynie gubernator lecz także Zgromadzenie Ustawodawcze (ZU). Nie jestem ekspertem od amerykańskiego ustroju politycznego więc nie potrafię powiedzieć jak duży jest wpływ gubernatorów a jak duży wpływ Zgromadzeń Legislacyjnych – co więcej, spodziewam się, że kompetencje w tym zakresie regulują poszczególne stanowe konstytucje.
Dlatego zbadałem dodatkowo jak wyglądają deficyty budżetowe w zależności od tego, która partia kontroluje niższą izbę ZU, wyższą izbę ZU oraz kontroluje cały aparat władzy: gubernatora i całe ZU. Dane o tym, która partia kontroluje ZU można znaleźć tutaj. Nie brałem pod uwagę Nebraski (nie-partyjne, jednoizbowe ZU), tam gdzie izba jest podzielona przyznawałem ją partii, która kontroluje drugą izbę. Choć, jak zawsze dołożyłem wszelkich starań by uniknąć pomyłki, część danych wprowadzałem ręcznie więc pomyłki nie można wykluczyć.
Zdaję sobie sprawę, że zwolennicy Republikanów wykorzystają te wyniki by podkreślać, że Partia Republikańska (PR) jest bardziej konserwatywna fiskalnie niż Partia Demokratyczna (PD). Zwolennicy Demokratów będą natomiast wytykać hipokryzję PR i podkreślać, że różnice pomiędzy prowadzeniem polityki budżetowej przez republikańskie i demokratyczne władze są niewielkie i w żadnym stopniu nie uzasadniają przedstawiania PD jako ugrupowania nieodpowiedzialnego fiskalnie.
Ja tylko zebrałem dane.


Dla mnie to już straciło dawno znaczenie. Republikanie od Demokratów różnią się tym samym co CDU od SPD albo Konserwatyści od Partii Pracy, czyli retoryką.
U nas to samo. Po 1989 roku mamy non stop deficyt budżetowy rok po roku. Czy to SLD czy AWS czy UW.
Prawdziwa dyskusja to jak jeden gość mówi wprowadźmy VAT na czerwone kredki w wysokości 15%, a drugi mówi nie, żadnego VAT-u na czerwone kredki. A jak jeden mówi dajmy 15% a drugi – nie, dajmy 13%? Kogo to już teraz obchodzi?
Mnie nie.
@”Kogo to już teraz obchodzi?”
Producenta czerwonych kredek
Ciekawe wyliczenia, ale temat jest bardziej interesujący “z drugiej strony” – finansowania deficytów (stanowych a jeszcze bardziej federalnego).
Bo to raczej słabe pocieszenie, że demokraci kiedyś oddadzą władzę (naturalną koleją rzeczy), a wtedy republikanie zaczna zadłużać kraj w nieco wolniejszym tempie ;)
Widać po Grecji, że sytuacja musi dojść “do ściany”, żeby władze zastanowiły się nad podjęciem jakiekolwiek działań. BTW, ostatnio szefowie JPMorgan i Pimco porównywali Grecję do Kalifornii…
@ dorota
Oj, malo tego. Szef JPMorgan mial powiedziec, ze o ile Grecja nie stanowi problemu dla Wall Street to Kalifornia stanowi duze ryzyko zarazenia systemu finansowego niewyplacalnoscia:
http://ftalphaville.ft.com/blog/2010/03/01/161581/dimon-weve-hedged-greece-but-california/
Te wypowiedzi to może być przygotowanie klimatu do odbicia na eurodolarze, jak sądzisz?
http://stooq.pl/q/?s=eurusd&c=1m&t=l&a=lg&b=0
@ dorota
Unikam takich interpretacji. To znaczy, wypowiedzi wypowiedziami a rynek swoje.
Rosenberg sugerowal wczoraj, ze czesc krotkich pozycji nz euro (zarowno spekulacyjne krotkie na euro jak i spekulacyjne dlugie na USD sa na bardzo wysokich poziomach) w najblizszym czasie bedzie pokrywana. Warto tez zwrocic uwage, ze poniewaz carry trade oparty jest na USD to kazdy powrot do ryzyka bedzie ciagnal USD w dol.