Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Jeszcze o wypadkach drogowych i ubezpieczeniach OC

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 26.02.2010 | Komentarze (28) »

Po przeczytaniu kilku komentarzy postanowiłem jeszcze zrobić jedną prostą rzec: wrzuciłem do Excela dane o odsetku nieubezpieczonych kierowców według stanu i dane o liczbie śmiertelnych wypadków drogowych na 100 000 mieszkańców według stanu. Wyniki są interesujące.

Na osi OX pokazano liczbę ofiar śmiertelnych na 100 000 mieszkańców. Na osi OY odsetek kierowców nieposiadających ubezpieczenia OC.

Na podstawie danych: IRC i IIHS

Na podstawie danych: IRC i IIHS

Proszę nie przykładać zbyt dużej wagi do tego wykresu. Istnieje tysiące czynników, które wpływają na liczbę ofiar wypadków drogowych na 100 000 mieszkańców. Co więcej, chyba lepszym wskaźnikiem byłaby liczba ofiar na 100 mln przejechanych mil (kilometrów).

Na całe szczęście dla mnie, polemizuje z faktem, że ubezpieczenia OC są zachętą do ludobójstwa. Cóż, ten wykres tego nie potwierdza – wyraźnie widać, że stany z wysokim odsetkiem nieubezpieczonych kierowców mają wysoki wskaźnik wypadków.

W każdym razie, naprawdę łatwo jest siedzieć sobie w fotelu i wymyślać jak powinien być zorganizowany świat by żyło się lepiej. Niestety, by takie rozmyślania miały jakikolwiek sens trzeba je poprzedzić żmudnymi badaniami i przebić się przez kilobajty danych.

Na koniec jeszcze jedna uwaga: Qatryk w swoim komentarzu zasugerował, że problem OC można porównać do problemu rozszerzonej gwarancji, o którym kiedyś poruszyłem. Pisałem wtedy: Zaskakuje fakt, że bardziej skłonni do kupowania rozszerzonych gwarancji są mniej zamożni ludzie. Najwyraźniej mniej zamożni konsumenci chcą się zabezpieczyć przed niespodziewanym wydatkiem w przyszłości ponieważ są dużo bardziej wrażliwi na koszty zastąpienia zepsutego produktu. Niestety, w tym przypadku ma to negatywne skutki dla zamożności mniej zamożnych konsumentów ponieważ rozszerzone gwarancję są bardzo przewartościowane. Z drugiej strony, konsumenci, którzy mogą sobie bez problemu pozwolić na zakup nowego produktu w przypadku awarii mogą uniknąć ‘przepłacania’ za RG i skorzystać z niższej ceny produktu, która zapewne jest ‘subsydiowana’ wpływami z rozszerzonych gwarancji.

Co ciekawe, z ubezpieczeniem OC jest odwrotnie. Wśród nieubezpieczonych dominują mniej zamożni ludzie. Z drugiej strony odsetek ubezpieczonych wśród ludzi zamożnych jest bardzo wysoki.

Zwróćmy więc uwagę, że pomiędzy rozszerzoną gwarancją a OC występuje fundamentalna różnica. W przypadku gwarancji wysokość potencjalnej szkody jest nie tylko znana w momencie podejmowania decyzji o kupnie ubezpieczenia (gwarancji), ale jest także stała i z reguły niska. W przypadku ubezpieczenia OC wysokość szkody jest po pierwsze nieznana a po drugie potencjalnie wysoka i zmierzająca do nieskończoności (wypadek drogowy, w którego wyniku dwie osoby zostają niepełnosprawnymi do końca życia może kosztować kilkaset tysięcy złotych).

O ile więc zamożna osoba nie decydując się na kupno gwarancji wie, że bez problemu pokryje ewentualną szkodę (kupi nowego laptopa) to nie ma pojęcia ile kosztować ją może wypadek z jej winy. By zabezpieczyć się przed ryzykiem zmierzającym do nieskończoności wykupuje ubezpieczenie OC.

Fakt, że niezamożni częściej niż zamożni wykupują rozszerzoną gwarancję i rzadziej wykupują ubezpieczenie OC sugeruje, że jako grupa mają problem z rozumieniem ryzyka.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (28) do "Jeszcze o wypadkach drogowych i ubezpieczeniach OC"

  1. pf powiedział(a):

    Osoba nie posiadająca majątku nie ubezpieczając się nic nie ryzykuje, bo w razie szkody nie zostanie niczego pozbawiona. Im większy majątek tym ma więcej do stracenia, a więc tym ubezpieczenie jest bardziej opłacalne. Ubezpieczeniowe zwyczaje biednych i bogatych są całkowicie racjonalne.

  2. adegie powiedział(a):

    @pf
    No tak, brak majątku absolutnie uniemożliwia zasądzenie odszkodowania, które komornik ściągał by z pensji przez następne 50 lat.

  3. Veln powiedział(a):

    @adegie

    No tak, ofierze bez różnicy, czy dostanie odszkodowanie od razu, czy w ciągu 50 lat.

  4. Veln powiedział(a):

    @adegie

    Sorry, nie doczytałem na co dokładnie odpowiadasz.

  5. HeS powiedział(a):

    @adegie

    W Polsce to mało realne. Znam firmy, które pomimo siedzącego im na karku komornika całkiem dobrze dalej funkcjonują (nie mówiąc o “nieprzezwyciężalnych trudnościach” przy ściąganiu alimentów;).

    @Autor

    Nie komentowałem poprzedniego wpisu, bo tam wybuchła wojna totalna.
    Przyszło mi tylko do głowy, że na zasadzie “ochrony innych” ubezpieczenie od pożaru (i kupy innych wypadków) też powinno być obowiązkowe, a z tego co wiem, to nie jest. Przecież pożar, który może łatwo przenieść się z jednego budynku na drugi zwykle wyrządza nieporównywalnie większe szkody niż wypadek samochodowy. Zaryzykuję twierdzenie, że szkody mogą być 100x większe. Ciekaw jestem ile musiałoby kosztować takie ubezpieczenie, które chroni przed pożarem innych, a nie ubezpieczonego.

    Tak na marginesie, to istnieje ogólne ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej i ono powinno wystarczyć. Po co tworzyć dodatkowe byty ponad potrzebę.

  6. tolep powiedział(a):

    Brawo! Brawo! sWeEt wYkRes

    A teraz pytanie: jak to się ma do _obowiązku_ posiadania OC, zwalczanego przez liberałów? W których z tych stanów obowiązek jest, a w których go nie ma?

  7. Trystero powiedział(a):

    @ tolep

    Dzieciaku, czy Ty potrafisz czytac? Czy ja napisalem, ze tym wykresem udowadniam, ze powinien istniec obowiazek OC? A moze napisalem, ze wykres pokazuje, ze poglad, ze ubezpieczenia OC powoduja wzrost liczby wypadkow i sa zacheta do ludobojstwa nie ma zadnego potwierdzenia w faktach?

    @ HeS

    Ile znasz przypadkow wypadkow drogowych? A ile przypadkow zapalenia sie czyjegos domu od pozaru innego domu? Ile ludzi rocznie w ten sposob ginie lub zostaje niepelnosprawnymi?

    Znajdz statystyki dla Polski i bedziesz wiedzial dlaczego komunikacyjne OC jest obowiazkowe a pozarowe OC nie jest.

  8. wickenshire powiedział(a):

    @ Trystero – offtopic
    Czytales wpis u Mankiwa o podatkach – moze jakiegos uzupelnienia tematu o multimilionerach sie doczekamy?:)
    znalazlem cytowana przez niego prace http://elsa.berkeley.edu/~saez/pikettyqje.pdf
    Pozdrawiam

    (Komentarz do skasowania, pisze tutaj bo nie wiem czy czytasz nowe komentarze pod starymi wpisami.)

  9. pf powiedział(a):

    @adegie

    Komornik musi ci zostawić minimum potrzebne do życia, więc jak zarabiasz minimum to nie może zabrać nic. Zresztą przypuszczam, że ci którzy się nie ubezpieczają w większości nie mają stałej pensji tylko nierejestrowane dorywcze dochody.

  10. Adam Duda powiedział(a):

    Trystero

    Tylko jeszcze musisz uwzględnić uwagi Doxy, że ci co nie mają ubezpieczenia to z reguły nielegalni imigranci latynoscy, albo biedota murzyńska, and they dont give a fuck czy spowodują wypadek czy nie.
    takzę trudno na tej podstawie stwierdzić czy ktoś jedzie bezpieczniej czy nie jak nie ma ubezpieczenia. po prostu trochę inna kultura ludzi w ogóle nie wykupuje na zasadzie olewania prawa w ogóle, a nie kalkulacji ryzyka.
    Innym słowy to badanie jest statystycznie nie istotne jezeli nie nie podzielisz tego na grupy.

    Na przykład wśród ludzi z dochodami powyżej 50 000 dolarów na rok taki i taki odsetek jest ubezpieczony a taki nie i dopiero w tych grupach badać wypadkowość.

  11. Jacek25 powiedział(a):

    Heh pf właśnie potwierdziłeś, że biedniejsza część społeczeństwa unika ubezpieczeń, w myśl “nic mi nie zabierzecie bo nic nie mam”. W nawiasie dla Trystero podam, że jeśli nie istnieje korelacja to w myśl logiki Boole’a przeciwna myśl jest prawdziwa. Oczywiście nie jest ona aż tak radykalna jak optują sekciarze. Ludzie rozważni (zamożniejsi i z dłuższą perspektywą) chętnie kupią OC nawet jak nie będzie ono obowiązkowe,więc podatek Religi jest jednym z symptomów cywilizowanego państwa. Choć sensowniejsze jest eliminowanie piratów drogowych. Moim marzeniem byłaby liberalizacja kodeksu drogowego, oraz system monitoringu podobny do tego w Londynie. Pirat straciłby prawko po jednym kursie a powiadomienie przyszłoby pocztą.

  12. e_djur powiedział(a):

    O demoralizującym działaniu obowiązkowego ubezpieczenia autor cytował w poprzednim wpisie Korwina-Mikke. Demoralizujący jest zakaz stosowania kar w procesie wychowawczym. A skrajnie szkodliwym i demoralizującym jest instytucja spowiedzi, rozgrzeszenia i pokuty w postaci przyrzeczenia poprawy, żalu za grzechy i wyklepaniu paru formułek o zdrowiu Marii czy t.p. Demoralizacja nas zżera, ona kwitnie i ma się dobrze. Zarówno czerwoni jak i czarni zacierają rece bo im mętniejsza ta substancja tym łatwiej im wyłowić co smaczniejsze kąski. Mo ktoś pomysł jak te plagi i zarazy wyplenić z życia?

  13. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    Uwagi Doxy byly interesujace ale ANEGDOTYCZNE. Majac do wyboru badania przeprowadzone na wiekszej grupie badanych i obserwacje jednego czlowieka zawsze wybiore badania – sa statystycznie istotniejsze.

    Z Twoimi uwagami sie zgadzam – nie ma jednak danych by zrobic takie obliczenia, o ktorych mowisz. Zauwaz jak kometuje te wykresy – nie sugeruje, ze wieksza ilosc wypadkow wynika z braku ubezpieczenia, raczej, ze brak ubezpieczenia i niebezpieczna jazda sa skorelowane.

    @ wszyscy o New Hampshire

    Ilosc nieubezpieczonych w NH jest troche wyzsza niz pozostalych stanach North East. Prosze wejsc w linka i zobaczyc mapke. North East jako region ma bardzo wysoki odsetek ubezpieczonych (South ma bardzo niski). NH ma o kilka punktow procentowych wiecej nieubezpieczonych niz pozostale stany North East.

    To sie doskonale wkomponowuje w moja teze: 80%-90% ludzi i tak sie ubezpiecza. Przymus jest dla tych 10%-20% poniewaz czesc z nich ubezpieczy sie ze wzgledu na przymus.

    @ wszyscy o mysli koncowej

    Kilku komentatorow zwrocilo uwage na istotny fakt. Otoz ja i oni nie mamy nic przeciwko mozliwosci wyboru pomiedzy OC a zlozeniem zabezpieczenia w gotowce. Wysokosc takiego zabezpieczenia musialaby wynosic gdzies miedzy 100 000 a 1 000 000. Zakladajac, ze bedzie to 100 000 oraz, ze roznica pomiedzy oprocentowaniem tych pieniedzy na specjalnym rachunku a rynkowym oprocentowaniem lokat wyniesie 1 punkt procentowy – otrzymamy 1 000 kosztów rocznie. Zakladajac, ze cala operacja odbedzie sie bez oplat i prowizji! Roznica w oprocentowaniu wynika oczywiscie z tego, ze pieniadze w kazdej chwili moga zostac podjete.

    Samo 100 000 w gotowce eliminuje 80%-90% spoleczenstwa z tego mechanizmu.

    Jak zauwazyl ktos inny OC jest w tej chwili najbardziej efektywna sposobem zapewnienia wszystkim uczestnikom ruchu pewnosci, ze inni uczestnicy sa w stanie pokryc szkody, ktore spowoduja.

    Naturalnie sa jeszcze dzieciaki, ktore powiedza, ze obowiazek zlozenia zabezpieczenia w gotowce tez jest zamordyzmem ale nimi bym sie nie przejmowal – jeszcze dorosna i zmienia zdanie.

    Wreszcie nie ma zadnych dowodow na to, ze przymus OC jest glowna przyczyna braku konkurencji na tym rynku! Jesli ktos chce sie poslugiwac tym argumentem niech poda dowody! Na przyklad porownanie premium na rynku OC i przeciwpozarowych.

    Po pierwsze, ubezpieczenia OC to produkt podstawowy i bez substytutow. Bez przymusu 80%-90% kierowcow i tak sie ubezpieczy (to nie jest jak z OFE gdzie duza liczba nie oszczedzalaby na emeryture albo oszczedzalaby samodzielnie).

    Przymus zwieksza o kilka procent liczbe ubezpiezonych i tym samym obniza koszty ubezpieczenia dla wszystkich (mniejsze skladki na Fundusz Gwarancyjny).

  14. Trekker powiedział(a):

    Z przykrością stwierdzam, że ilość komentarzy dotyczących OC niestety nie przeszła w jakość :-(

    Mam wrażenie, że niektórzy dyskutanci poruszają się w rzeczywistości zupełnie wirtualnej kompletnie nie biorąc pod uwagę rzeczywistości. Rzeczywistość to niestety nie tylko wykształceni i prezentujący pewien poziom (także moralny) dyskutanci bloga ekonomicznego. Rzeczywistość to także wracający swoją kupioną za 2000 PLN 20-letnią wyklepaną BMW nawaleni gówniarze z wiejskich dyskotek. Czy z nimi też należy dyskutować na temat sensowności istnienia przymusu ubezpieczenia OC ? Może jednak woleliby odłożyć te 100k PLN czy 1,5 mln PLN zamiast płacić składki ? ;-)

    Nawiasem mówiąc jeden problem został w dyskusji całkowicie pominięty – co w sytuacji, gdy nieubezpieczony sprawca wypadku podczas niego zginie (ewentualnie dozna obrażeń które jemu samemu uniemożliwią późniejszą rekompensatę)? Kto w takiej sytuacji pokryje koszty ?

    Moim zdaniem powód dla którego ubezpieczenie OC jest obowiązkowe jest prosty: spora część kierowców w sytuacji braku obowiązkowego ubezpieczenia OC nie tylko go nie wykupi, ale zrobi wszystko aby wykręcić się od odpowiedzialności za spowodowane przez siebie szkody. Jeżeli istnieje problem ze ściagnięciem alimentów (niewielkie kwoty na własne przecież dzieci) to co dopiero z płaceniem znacznie większych sum na obcych ludzi. Wnioski są proste.

    Trystero, gdybyś miał zacięcie odnaleźć dane i wrzucić podobny wykres, ale uzależniający odsetek kierowców posiadających ubezpieczenie OC od ich poziomu dochodów czy zamożności. Podejrzewam, że w tym przypadku korelacja byłaby znacznie bardziej znacząca.

    Trekker

  15. llukiz powiedział(a):

    @trekker
    “spora część kierowców w sytuacji braku obowiązkowego ubezpieczenia OC nie tylko go nie wykupi, ale zrobi wszystko aby wykręcić się od odpowiedzialności za spowodowane przez siebie szkody”

    Co to za argument? Przecież spora część kierowców nie wykupuje OC i wykręca się od odpowiedzialności pomimo istnienia obowiązkowego ubezpieczenia OC

  16. Trekker powiedział(a):

    @Ilukiz
    Część kierowców mimo obowiązku (i kary) nie wykupuje OC. To prawda. Co więc stanie się w sytuacji zniesienia tego obowiązku ? Ilość kierowców wykupujących te ubezpieczenia spadnie. W związku z tym wzrośnie ryzyko a co za tym idzie
    i koszty ubezpieczenia dla pozostałych. Czy na pewno o to chodzi ?

  17. HeS powiedział(a):

    @Autor:”Ile znasz przypadkow wypadkow drogowych? A ile przypadkow zapalenia sie czyjegos domu od pozaru innego domu?”

    Zapominasz o wartości oczekiwanej strat. Owszem przeniesienie się ognia na inny dom jest znacznie mniej prawdopodobne, ale straty z tego powodu są wielokrotnie większe. Nie mam statystyk pożarów w miastach, bo tam (przy ciasnej zbudowie) jest główne niebezpieczeństwo. Nie mówię o innych niebezpieczeństwach, które czychają w blokach (np. butle z gazem). Ogólnie chodzi mi o to, że gdyby upowszechnić takie podejście do innych (wszystkich?) dziedzin życia, to pewnie połowę dochodów musiałbym płacić na różnego rodzaju składki.

  18. Damwal powiedział(a):

    @Trystero
    “Wreszcie nie ma zadnych dowodow na to, ze przymus OC jest glowna przyczyna braku konkurencji na tym rynku!”

    Ciekawe jest to, że wszyscy przyjmują jako pewnik zmowę cenową ubezpieczycieli – przeczytałem już tutaj kilka opinii o braku konkurencji na rynku OC. Prawda jest taka, że TU na tym polu “dokładają” do biznesu. Spójrzcie na wykresy na 3 stronie tego fragmentu artykułu http://miesiecznikubezpieczeniowy.pl/?l_menu=862
    Wskaźnik COR dla OC jest od ponad 2 lat >100%.

    Z moich obserwacji wynika, że ludzie ciągle narzekają na ceny OC, ale nawet nie pomyślą żeby ruszyć dupę i sprawdzić ceny poza TU, w którym mają obecną polisę.

    Na koniec chciałbym uściślić jeszcze, że od 11.12.2009 obowiązują nowe sumy gwarancyjne w przypadku obowiązkowych OC – 500.000 i 2.500.000 Euro odpowiednio dla szkód na mieniu i osobowych. nie znam rozkładu majątku naszego społeczeństwa, ale śmiem twierdzić, że nawet gdyby spora część ludzi mogłaby obie pozwolić na takie zabezpieczenie to trzymanie tej kasy w taki sposób byłoby raczej niezbyt efektywne :)

  19. Nemo powiedział(a):

    @Trystero:
    Przede wszystkim przenosisz statystykę z USA na nas co jest nadużyciem z prostego powodu: zupełnie innego systemu odszkodowań (wielkości odszkodowań są nieporównywalne czego chyba tłumaczyć nie trzeba).

    “Fakt, że niezamożni częściej niż zamożni wykupują rozszerzoną gwarancję i rzadziej wykupują ubezpieczenie OC sugeruje, że jako grupa mają problem z rozumieniem ryzyka.”
    Trudno mi się z tym zgodzić – osoby niezamożne postępują racjonalnie ze swojego punktu widzenia: mają niewielki majątek zatem niewiele można im odebrać, a jednocześnie raczej nie stać ich na natychmiastowe kupno nowej rzeczy w przypadku zepsucia się starej.

    Poza tym atak na metodologię szkoły austriackiej biorąc za punkt odniesienia głupowaste teksty Korwina – poszedłeś zdecydowanie zbyt daleko w swoich wywodach.

  20. Maveus powiedział(a):

    @Trystero

    Znów to samo.
    Podajesz dane które dowodzą temu:
    “Na całe szczęście dla mnie, polemizuje z faktem, że ubezpieczenia OC są zachętą do ludobójstwa.” (z czym się zgadzam)

    A wypowiadasz to:
    “Naturalnie są jeszcze dzieciaki,” które nie wierzą, że obowiązkowe OC to rewelacyjne rozwiązanie.

    Do czego oczywiście masz prawo – ale wartość tych wypowiedzi jest równa teoriom wymyślanym na fotelu przed kominkiem. (tak twoim zdaniem robi to JKM).

    Osobiście uważam, że to AC jest zachętą to większego ryzyka na drodze, czyli ludobójstwa – na szczęście AC nie jest obowiązkowe i (jak sądzę) wykupują je nie ryzykanci a osoby mające awersję do ryzyka (i oczywiście oszuści wyłudzający ubezpieczenie).

    Co do OC. Obowiązek posiadania OC jest naruszeniem wolności (i kropka).
    Te same argumenty mogą zostać użyte aby każdego ubezpieczyć od OC od wszystkiego. Przecież skrzywdzić kogoś można w dowolny inny sposób.
    Powiesz, że prawdopodobieństwo, że zrobisz to przy pomocy samochodu jest znacznie większe?
    Otóż prawdopodobieństwo, że będziesz płacił OC przez całe życie i że prawie całość tych wkładów nie będzie służyć naprawom szkód, które spowodowałeś jest DUŻO wyższe.
    Prawdopodobieństwo, że będziesz komuś wypłacał rentę do końca życia za np. urwanie nogi jest ZNIKOME!
    Ja jestem gotów podjąć to ryzyko.

    Druga, pomijana przez Ciebie kwestia to zmuszanie ludzi do płacenia za oszustwa. Prawie każdy kto doznał szkody – te szkody zawyża, lub robią to za niego mechanicy.
    System, może nie zachęca do ludobójstwa – ale z całą pewnością do nieuczciwości. Jest NIEEFEKTYWNY.
    Naprawy są droższe co najmniej dwukrotnie – niż gdyby OC nie było.

    Podsumowując

    Posiadacze samochodów raczej mogą sobie pozwolić na naprawę urwanych drzwi samochodu który stukną. Widziałem, że system sądów takich sprawach działa bardzo efektywnie na Ukrainie – od wypadku do wyroku 4 dni.
    (Stuknęliśmy kogoś i gdy po wielu godzinach uwierzyli że nasze OC zadziała – koszt naprawy wzrósł 5 krotnie).

    Masz do wyboru:
    Rzucasz kostką i prawdopodobieństwo że będziesz musiał płacić komuś OLBRZYMIE odszkodowanie wynosi 1:100000. Możesz się wypisać z tej loterii za marne 30 000 zł (składki OC przez całe życie).
    Twoim zdaniem obowiązkowo każdy musi zapłacić – moim nie.

    (proszę nie odpowiadać na ten post – nie chcę usłyszeć:
    O jednak opłaciło się mieć OC czy coś). Jeśli ktoś chce koniecznie to proszę mnie skorygować co do ostatniego paragrafu, od zdania “Masz do wyboru”).

  21. janekr powiedział(a):

    “Ja jestem gotów podjąć to ryzyko.”

    Ale JA nie jestem gotów podjąć tego ryzyka, że mnie stukniesz, po czym nie będziesz miał z czego płacić dożywotniej renty.

  22. poszi powiedział(a):

    @Maveus,

    Twóje prawdopodobieństwo jest o parę rzędów wielkości za małe. Przy 5000 ofiarach śmiertlenych i 60000 rannych rocznie (nawet biorąc pod uwagę, że część ofiar to sprawcy wypadków) przy 20 mln pojazdów, ryzyko, że będziesz musiał wypłacać rentę komuś (za uszkodzenie ciała lub rodzinie za pozbawienie życia) w ciągu całej Twojej kariery na drodze jest pewnie rzędu 1:200.

    Zresztą jak wyżej napisano, to nie Ty ponosisz ryzyko, tylko Twoje niedoszłe ofiary, które mogą nie mieć za bardzo na to ochoty.

  23. ksiegowy powiedział(a):

    Wracająć do meritum, czyli sugerowanego przez JKM demoralizującego wpływu OC na szkody wyrządzane przez kierowców – czy rozwiązanie w postaci wkładu własnego do odszkodowania nie załatwiłoby sprawy?

    Np. sprawca płaci za połowę szkody, ale nie więcej niż 500zł.
    Jest to niewielki ułamek typowej szkody a powstrzymywałby szkodliwe zapędy kierowców. Przynajmniej w teorii, bo nie wierzę, że statystyki wykazałyby jakąś zmianę.

  24. Maveus powiedział(a):

    @ Poszi

    Dzięki za korektę, twoja kalkulacja jest z kolei przeszacowana.
    Ofiary wypadków leczone są z NFZ. Dopiero Religa sprawił że część OC odprowadzana jest na leczenie (od wszystkich płacących, solidarnie – oczywiście a nie tylko od sprawców).
    Szukając danych ile z OC idzie na rentę dla poszkodowanych (nie znalazłem) trafiłem tylko na rozpiskę:
    http://rankomat.pl/artykuly/na-co-idzie-moja-skladka.html
    Może ktoś lepiej szuka?

    Jest jeszcze jeden argument, przeciw przymusowi którego dostarczył przecież autor:

    “Ilosc nieubezpieczonych w NH jest troche wyzsza niz pozostalych stanach North East. Prosze wejsc w linka i zobaczyc mapke. North East jako region ma bardzo wysoki odsetek ubezpieczonych (South ma bardzo niski). NH ma o kilka punktow procentowych wiecej nieubezpieczonych niz pozostale stany North East.

    To sie doskonale wkomponowuje w moja teze: 80%-90% ludzi i tak sie ubezpiecza. Przymus jest dla tych 10%-20% poniewaz czesc z nich ubezpieczy sie ze wzgledu na przymus.”

    Dowodzi to przecież, że brak przymusu skłania bardzo niewielką liczbę osób do ubezpieczenia.
    Ja bym ten akapit przeredagował:
    “Pomimo przymusu w innych stanach – 10-20% i tak się nie ubezpiecza. Efekt istnienia przymusu może sprawić, że liczba ubezpieczonych w NH wzrośnie tylko o kilka punktów procentowych”

    Jeśli PRZYMUS sprawi wzrost l. ubezpieczonych o te 2% – dowodzi to, że przymus jest NIEEFEKTYWNY.

  25. Trystero powiedział(a):

    @ Maveus

    Dzieciaku, zakaz zabijania tez jest nieefektywny ale to nie powod by go znosic. No chyba, ze milosnicy wolnosci dojda kiedys do wladzy i stwierdza, ze maja prawo decydowac czy chca strzelic komus w glowe czy nie. Wtedy uznaja zakaz zabijania za zamordyzm i go zlikwiduja.

  26. poszi powiedział(a):

    @ksiegowy,

    Uwierz mi, że bardzo nie opłaca się byc sprawcą wypadku. Po pierwsze dostaniesz mandat, po drugie masz potencjalnie odpowiedzialność karną, po trzecie ryzykujesz swoje życie i zdrowie, niszczysz swój samochód, a na dodatek zakład ubezpieczeń podniesie ci składkę w nastepnym roku. Mało motywacji?

    Oczywiście, że istnieje problem “moral hazard”, kiedy ludzie zachowują się ryzykowniej, bo są ubezpieczeni. Na pewno występuje to w ubezpieczeniu AC od kradzieży. Gdyby nie to ubezpieczenie, więcej osób parkowałoby na parkingach strzeżonych albo w garażach, więcej montowałoby zabezpieczenia przeciwkradzieżowe. Ale szukanie tego w OC, to jakiś absurd.

  27. ignorant powiedział(a):

    A propos nieefektywności systemu obowiązkowych ubezpieczeń :).

    Miałem drugą “stłuczkę” (oprócz tej, którą opisałem w poprzednim wpisie). Gostek cofając zarysował mi tylni błotnik. Grzecznie się umówiliśmy na telefon. Ja pojechałem do warsztatu (prywatny, nie u dealera) i tam dostałem wycenę: 300zł. Dorzuciłem do tego 50zł “kosztów własnych” (za czas poświęcony na załatwianie naprawy i “niewygody” związane z brakiem samochodu). Facetowi wydało się to za dużo, więc uzgodniliśmy, że robimy to z OC. Przyszedł rzeczoznawca i wycenił na 560zł :).

    Ubezpieczyciel jest zasobnym płatnikiem i autoryzowane salony (a to one podbijają cenę) to bezwzględnie wykorzystują.

    Tak sobie piszę – nie stanowię reprezentatywnej próbki, więc moje jednostkowe doświadczenie nie nie przekształci się na liczby, którymi się tu ludzie fascynują :)

    PS. Doświadczenie nie tylko moje – proszę się spytać kogokolwiek jak należy załatwiać odszkodowanie z OC: należy wziąć tyle na ile wycenia i później zrobić to samemu a za zaoszczędzone pieniądze kupić żonie drogi prezent ;D.

    PPS. Nie neguję podejścia statystycznego – uważam je za bardzo cenne, tylko zwracam uwagę na to, że trzeba umieć te wyniki zinterpretować. Bez “efektu kotwicy” – o którym tu coś było :)

  28. Jacek25 powiedział(a):

    @ignorant

    Jest jeszcze druga strona medalu. Jeżeli jeździsz starszym samochodem, często ubezpieczyciel wypłaca ci maksymalną wartość pojazdu jeżeli koszt naprawy przewyższa wartość samochodu z jego tabelki. Ma ona niewielki związek z wartością rynkową, najczęściej jest zaniżona. Jeśli w tym momencie kupisz nowy samochód masz dodatkowe opłaty na rejestrację, podatek itp. Przeważnie dopłacasz do interesu. Wychodzi na to że najlepiej kupić 5-latkę, sprzedać 3 lata później. Tylko jeszcze trzeba czarodzieja aby nie kupić kota w worku. Blacharze mają taki kunszt, że nieraz po pół roku wyjdzie co wziąłeś :D.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player