Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

‘Prawdziwy’ dług Polski: 208% czy 1550% PKB?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 21.02.2010 | Komentarze (23) »

We wrześniu 2009 roku Instytut Sobieskiego opublikował bardzo popularny w liberalnych zakątkach polskiego Internetu raport pod tytułem Wysokość długu publicznego Polski. Autor tego raportu, Paweł Dobrowolski, wykonał pożyteczną pracę i policzył pozabilansowe (off- balance sheet) zadłużenie Polski.

Pozabilansowy dług publiczny wynika przede wszystkim ze zobowiązań, które rządy będą realizowały w przyszłości, a które są już zapisane. Te zobowiązania najczęściej dotyczą systemu emerytalno-rentowego i systemu ochrony zdrowia. Budżety państw prowadzone są według księgowania kasowego – wydatek raportowany jest wtedy gdy następuje przepływ gotówki. Ale budżet można też prowadzić według metody memoriałowej i księgować wydatki w momencie powstania zobowiązania do nich.

W ‘normalnym’ budżecie uwzględniane są tylko te emerytury, które są wypłacane. W budżecie ‘memoriałowym’ uwzględnione są na przykład wszystkie emerytury ‘mundurowe’ i ‘pomostowe’, które państwo zobowiązało się wypłacać.

W raporcie Instytutu Sobieskiego (IS) policzono stosunek długu publicznego do PKB przy założeniu, że obecna polityka budżetowa zostanie utrzymana, poprzez zdyskontowanie kluczowych zobowiązań rządu w latach 2009-2043, przede wszystkim zobowiązań emerytalnych. Uwzględniono:

  • oficjalne zadłużenie
  • przyszłe zobowiązania funduszu emerytalnego
  • zobowiązania związane z KRUS
  • przyszłe koszty emerytur mundurowych, pracowników wymiaru sprawiedliwości i nauki
  • koszty funduszu emerytur pomostowych

Niestety, nieuwzględnienie wzrastających kosztów systemu ochrony zdrowia moim zdaniem rażąco zaniżyło wynik obliczeń, który wyniósł 208%. Innymi słowy, po uwzględnieniu zobowiązań pozabilansowych wskaźnik polskiego długu do PKB wzrósł z 47% do 208%.

Niezwykle istotna uwaga: takie obliczenia opierają się na założeniu, że polityka budżetowa się nie zmieni. Na przykład, że nie podniesiony zostanie wiek emerytalny, że nie zmieni się wysokość składki rentowej i tak dalej. To dlatego, tego typu obliczenia mają wartość pomocniczą i powinny służyć planowaniu długoterminowej polityki budżetowej. Po drugie, przy obliczaniu ‘prawdziwego’ zadłużenia publicznego należy przyjąć wiele założeń dotyczących kluczowych trendów ekonomicznych, budżetowo-fiskalnych, demograficznych i politycznych.

Zdumiewa mnie uwaga, którą takim analizom poświęcają liberalne zakątki Internetu ponieważ takie analizy są skomplikowanymi modelami statystycznymi – a więc dokładnie tym, co liberalne zakątki Internetu zaciekle krytykują. Naturalnie, nie mam nic przeciwko używaniu modeli statystycznych w ekonomii, więc takie analizy bardzo mnie interesują.

Nie potrafię więc zrozumieć dlaczego w polskim Internecie nie zrobiło ‘furory’ inne zestawienie pokazujące ‘prawdziwy’ dług Polski oraz 22 innych państw Unii Europejskiej, przygotowane przez eksperta z CATO i NCPA – Jagadeesh Gokhale. Analiza Gokhale powstała w styczniu 2009 roku i dotarłem do niej przez raport Societe Generale o potencjalnym kryzysie zadłużeniowym, związanym z zobowiązaniami pozabilansowymi. Poniższy wykres powinien być dobrze znany czytelnikom dobrych anglojęzycznych blogów – przedstawia on oficjalne i ‘prawdziwe’ zadłużenie kilku państw europejskich i USA:

Za Societe Generale

Za Societe Generale

Szczerze mówiąc, planowałem wykorzystać ten wykres by pokazać, że wskaźnik ‘prawdziwego’ długu do PKB wyliczony przez Instytut Sobieskiego (208%) jest w gruncie rzeczy niski, w porównaniu do podobnych wskaźników dla innych państw. Nie zdobyłem jednak opinii rzetelnego blogera przez wklejanie interesujących wykresów, przynajmniej: nie tylko przez to, więc podążyłem tropem analityka Societe Generale do raportu Gokhale. W ten sposób dotarłem do danych pokazujących stosunek nierównowagi budżetowej (fiscal imbalance) do PKB (z 2004 roku). Wykres ten wygląda tak:

Za podstawie danych: Jagadeesh Gokhale

Za podstawie danych: Jagadeesh Gokhale

Interesujące, nieprawdaż? Tak naprawdę, pierwszą rzeczą, którą możemy się z raportu Instytutu Sobieskiego i artykułu Gokhale dowiedzieć jest fakt, że modele obliczające ‘prawdziwe’ zadłużenie państw są niezwykle czułe na dane wejściowe, którymi się je nakarmi. Drobna zmiana danych i 208% zmieni się w 1550%. To jest kluczowy powód, dla którego rządy obstają przy księgowaniu kasowym i traktują księgowanie memoriałowe jako pomoc (niezwykle użyteczną) przy planowaniu długoterminowej polityki budżetowo-fiskalnej.

Na czym polega różnica w danych wejściowych Dobrowolskiego i Gokhale? Odmienny jest horyzont czasowy: raport IS obejmuje okres do 2043 roku, analiza Gokhale sięga 2051 roku. Inna jest metodologia liczenia prawdziwego zadłużenia: napisałbym, że Gokhale posługuje się metodą całościową a Dobrowolski policzył i dodał wpływ wybranych składników budżetu. Nie znaczy to, że metoda Gokhale jest lepsza.

W każdym razie, w samym sednie, fiscal imbalance (FI) jest dokładnie tym samym co całkowite czy ‘prawdziwe’ zadłużenie (a więc oficjalne i pozabilansowe). Pokazuje sumę zagregowanych przyszłych deficytów budżetowych, do wybranej daty i przy założeniu braku zmian w polityce budżetowej, powiększoną o obecny dług publiczny. FI ma też znaczenie praktyczne: informuje jaką wielkość aktywów finansowych powinien posiadać dany rząd by inwestując je przy rentowności równej oprocentowaniu swojego długu mógł kontynuować obecną politykę budżetową w nieskończoność (w gruncie rzeczy: do wybranej daty).

CDN

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (23) do "‘Prawdziwy’ dług Polski: 20823 czy 155023 PKB?"

  1. Adam powiedział(a):

    Nawet, gdybyśmy przyjęli tę niższą wysokość 208 % Pkb, to powinniśmy się obawiać bankructwa państwa w najbliższym czasie. Wyobraźmy sobie siebie z długami przekraczającymi 2 – krotnie własne dochody (a właściwie przychody).

    Sceptycznie podchodzę do wyników takich analiz. Oczywistym jest to, że nadmiernie się zadłużamy, ale same wielkości są jak dla mnie wzięte z kapelusza. Nie widzę bowiem sensu brania pod uwagę całego systemu emerytalnego do analiz.

    Rozważmy jeszcze wpływ powyższych danych na nasze codzienne życie. Po pierwsze myślę, że grozi nam wysoka inflacja w dłuższym terminie. Po drugie okradamy przyszłe pokolenia. To nasze dzieci i wnuki będą musiały spłacić nasze długi, przy których jakże często wspominane zadłużenie Gierka to mrzonka. I po wtóre dowodzi to temu, że system finansów publicznych jest skrajnie niesprawny. Bo jak się ma życie na kredyt do realnej sytuacji społecznej i ekonomicznej w kraju? Czy w rzeczywistości widzimy te wydatki? Wystarczy spojrzeć na szpitale, szkoły, pomoc społeczną…

  2. pikwadrat powiedział(a):

    “takie analizy są skomplikowanymi modelami statystycznymi – a więc dokładnie tym, co liberalne zakątki Internetu zaciekle krytykują”

    może głupie pytanie ale co ma piernik do wiatraka znaczy się wolność do modelu?

  3. Paweł Krawczyk powiedział(a):

    Jeśli chodzi o ocenę zadłużenia wynikającą z systemów emerytalnych to warto spojrzeć na kontekst. Według prognozy długoterminowej przygotowanej przez ZUS do 2050 roku, zdolność do samofinansowania systemu emerytalnego opartego o FUS zacznie spadać od 2015 roku i spadnie do 40-60% w latach 2020-2030, a następnie zacznie powoli rosnąć. Według prognozy “optymistycznej” w 2050 roku w 2050 około 93% wydatków FUS będzie pochodzić ze składek, według “pesymistycznej” będzie to 53%. Współczynnik obciążenia systemowego (stosunek liczby emerytów do liczby płatników) w każdym wariancie wzrośnie od około 30% do 60% (1,6 płatnika na 1 emeryta.

    http://www.zus.pl/bip/prognozy_fus/prognoza_do_2050_MGIPS.pdf

    I dopiero wiedząc to co napisane powyżej można zacząć się martwić obecnym zadłużeniem państwa bo wzrost obciążenia na FUS będzie trzeba rekompensować wzrostem podatków, a to z kolei będzie prowadzić do obniżenia konkurencyjności, wzrostu bezrobocia i szarej strefy, czyli do spadku wpływów do budżetu. Itd.

    Nie wiem co na ten temat myśli kierownictwo ZUS. Zapewne nic, bo oni myślą w kategoriach swojego budżetu i tego jakie ramy dla niego wyznaczy ustawodawca. To bardzo wygodne. Nie sądzę też by ustawodawca specjalnie zawracał sobie głowę tym co będzie za 20-30 lat, skoro wybory są co 4 lata.

  4. Adam Duda powiedział(a):

    A jak się ma do tego wszystkiego inflacja? nie jest ot wszytko podawane przy założeniu ze inflacja wszytko zje?

  5. Trystero powiedział(a):

    @ Pawel Krawczyk

    Dzieki za merytoryczny komentarz. Chcialem tylko zwrocic uwage, ze Dobrowolski bezposrednio a Gokhale posrednio wzieli te wyliczenia, o ktorych pisales, pod uwage i te ich wyniki (208% i 1550%) juz uwzgledniaja problemy FUS.

    A z ostatnim akapitem w 100% sie zgadzam. Dlatego ksiegowanie memorialowe nie ma w Polsce wiekszego sensu – najdalszy horyzont czasowy planowania budzetowego to najblizsze wybory :)

    Chyba w 2007 roku tuz przez wyborami przygotowano pyszna emeryturowa kielbase wyborcza, ktora bedzie ciagnac budzet w dol przez kilka dekad.

    @ pikwadrat

    To troche skomplikowane ale w duzym uproszczeniu: liberalne zakatki Internetu w calej ekonomii nie widza nic poza Szkola Austriacka. A Szkola Austriacka w swojej heterodoksji odrzuca modelowanie matematyczne w ekonomii (tak jak niemalze wszelkie metody doswiadczalne).

    @ Adam Duda

    To wszystko jest dyskontowane.

  6. poszi powiedział(a):

    @trystero,

    Wydaje mi się, że to nie dyskontuje wzrostu gospodarczego. To znaczy liczy dług względem obecnego PKB. 3% rocznie (całkiem realistycznie) w ciągu 47 lat daje 4-krotnie większy PKB i tyluż krotnie mniejszy dług w stosunku do PKB.

    Wydaje mi się, że większość tego “długu Polski” to demografia. Dlatego tez wysokie pozycje innych krajów Europy Wschodniej. To tak jak ogif w innym watku pisał, 200 tys imigrantów rocznie od 2020 roku rozwiązuje sporą część problemu. Nie wiem, czy to jest realne i jak bardzo rozwiązując pewne problemy, nie wprowadzi się nowych.

  7. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    Na wlasnie. O tym chce napisac.

    W takich obliczeniach podawana jest zdyskontowana wartosc przyszlych zobowiazan (ja w ten sposob zrozumialem pytanie Adama Dudy) i przykladanie tego do obecnego PKB nie ma wiekszego sensu.

    Dlatego Gokhale podaje cos duzo bardziej sensowanego: przyklada obecna wartosc przyszlych zobowiazan do obecnej wartosci przyszlego PKB i oblicza jak gdyby zagregowana nierownowage budzetowa dla calego okresu 2004-2051. Ona dla Polski wynosi 9% przy sredniej dla EU 8,3%. Zajrzyj do tekstu Gokhale.

    Moim zdaniem popelnil jakis blad bo jak wrzucisz te dwie serie danych na wykres punktowy to Polska ma nienaturalnie duzy stosunek FI do PKB w 2004 przy FI na poziomie niewiele wyzszym od UE (stosunek FI do PKB UE w 2004 to 434%).

    Napisze o tym wiecej po sesji.

    PS W analizie Gokhale demografia ma niewielki wplyw FI Polski (w porownaniu z benchmarkiem w postaci calej UE)

  8. ogif powiedział(a):

    Ze dwa tygodnie temu Forsal podawał że te 208 to 188.
    Tak czy inaczej mamy się dużo lepiej (nie znaczy że dobrze) niż kraje rozwinięte.
    Uwagi Posziego (jak to cżęsto bywa) są kluczowe, a ten drugi diagram to lipa. Coś się komuś popierniczyło i tyle.

  9. HeS powiedział(a):

    Przykładanie przyszłych zobowiązań do bieżącego PKB o tyle ma sens, że te zobowiązania są już zadekretowane i takie będą, a jakie będzie PKB, to nie wiadomo. Może przez następne 10 lat PKB będzie spadać. Zobowiązania to tylko jedna strona równania. Druga strona jest silnie niewiadoma. Założenie, że PKB będzie przez następne 20 lat rosnąć w tempie 3% jest chyba optymistyczne. Ale widać z tego, że należy silnie promować wzrost PKB (ucieczka do przodu:)

  10. kujawianin powiedział(a):

    Jednak czy wzrost PKB rzeczywiście aż tak wpływa na wartość zobowiązań? Przecież emeryci zawsze będą chcieli podwyżek, najlepiej indeksowanych średnią płacą w kraju, co oznacza przyrost świadczeń proporcjonalnie do PKB.

  11. ogif powiedział(a):

    #9

    Przegłosowanie obniżki emerytur też jest możliwe.
    Nawet kiedyś w obliczu bankructw państw z penością nastąpi.

  12. HansKlos powiedział(a):

    @ Poszi
    No to wszystko ładnie, ale zakładanie 200 tysięcznej corocznej imigracji, przy podobnym do obecnego poziomie dzietności sprawi, że już za 50 lat będziemy mniejszością we własnym kraju. Myślisz, że odbijemy sobie przejmując na własność Irlandię, Wyspy i Wschodnie Niemcy?-)

    Założenia 200 tysięcznej, WYKSZTAŁCONEJ, emigracji, są równie prawdziwe, jak 3% REALNY wzrost gospodarczy na przestrzeni najbliższych 30 lat. Rzekłbym, że są to założenia OPTYMISTYCZNE, ale nie za bardzo realistyczne.

    @Trystero
    Realistycznie obliczyć można, kiedy budżet państwa załamie się pod ciężarem odsetek. Najlepiej oprzeć to na przykładzie PRL. W 1985 dług sięgnął 53% PKB, a w 1988 była to równowartość 64,8% PKB. Odsetki od takiego długo wzrosły do poziomu przekraczającego 10% i zadławiły polokoktowców;-).

    Można oczywiście podkreślać zalety kapitalizmu itp, ale szacuję, że od poziomu zadłużenia powyżej 65% PKB (liczonego wg obecnej miary) należy spodziewać się dość radykalnego wzrostu oprocentowania i zadławienia naszej rodzimej cód-)gospodarki.

  13. Trystero powiedział(a):

    @ HansKlos

    Budzet panstwa moze zniesc duzo wyzsze poziomy zadluzenia. Kluczowe jest to by wzrost PKB byl wyzszy niz rentownosc dlugu rzadowego.

  14. poszi powiedział(a):

    @trystero #13

    Jak już coś, to ważne, żeby PKB rósł szybciej niż dług. Z tym jest trudno, bo wszyscy kochają deficyty.

    Poza tym to trochę jak piramida finansowa. Dopóki znajdują się nabywcy na obligacje, to dług może rosnąć bez ograniczeń. W którymś jednak momencie rynek uznaje, że “tego już za wiele”, rentowności skaczą, brakuje chętnych na refinansowanie i mamy “zdarzenie kredytowe”. I nie ma żadnego poziomu jednoznacznie bezpiecznego lub niebezpiecznego. Zależy od multum czynników. Dla jednych krajów (zdyscyplinowanych), może i 300% PKB jest niegroźne, inne się wyłożą na 50.

  15. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    Mialem na mysli sytuacje ze zrownowazonym budzetem.

    Generalizujac: by stosunek dlug/PKB byl stabilny bilans budzetu (z pominieciem odsetek) powinien byc proporcjonalny do roznicy pomiedzy wzrostem PKB a oprocentowaniem dlugu (zakladajac, ze …)

  16. Jarek Litwa powiedział(a):

    @ Trystero

    A kiedy po 89 roku mieliśmy zrównoważony budżet?

  17. EP powiedział(a):

    @Trystero: Napisałeś: “To tak jak ogif w innym watku pisał, 200 tys imigrantów rocznie od 2020 roku rozwiązuje sporą część problemu. Nie wiem, czy to jest realne i jak bardzo rozwiązując pewne problemy, nie wprowadzi się nowych.”

    Import taniej siły roboczej do Polski może być skuteczny, tylko pod jednym warunkiem, który spełniony być nie może. Żeby ktoś chciał się u nas osiedlić, Polska musi być wystarczająco bogata i mieć wystarczająco duży potencjał rozwoju. Polski paszport musi mieć wartość. A takiej wartości już wkrótce mieć nie będzie nawet dla Chińczyków.

    Ciągłe zwiększanie zadłużenia bardzo szybko doprowadzi do kryzysu argentyńskiego. Emigranci nie zdążą do nas dotrzeć na czas (by ochronić ją przed upadkiem), za to z Polski zdąży wyemigrować wystarczająco pokaźna liczba młodych osób i przedsiębiorców, by jeszcze ten system bardziej pogrążyć.
    Za dwa lata nie będzie na wypłaty w sferze budżetowej – dopóki banki będą kredytować ten socjal, dopóty wszystko wisi na włosku. Gdy stwierdzą, że Polska jest już niewypłacalna, wszystko runie.
    Popyt wewnętrzny drastycznie spadnie przez brak wypłat w sferze budżetowej. Jakaś połowa społeczeństwa opiera się na budżecie państwa – nie tylko urzędnicy i emeryci/renciści ale i pracownicy nierentownych spółek państwowych, oraz firmy prywatne (i ich pracownicy), którzy swoją działalność opierają na kontraktach rządowych czy samorządowych.

    Drastycznie niższy popyt uderzy w konsekwencji również w firmy prywatne nie związane publicznymi kontraktami- przetrwa najtańsza biedronka, która jakby przeczuwając gorsze czasy prowadzi ekspansywną politykę na polskim rynku. Upadek części prywatnych firm zwiększy bezrobocie i spowoduje dodatkowy spadek popytu. Z tej spirali nie ma ucieczki. Rząd będzie się oczywiście ratować pompując trochę pustego pieniądza co spowoduje inflację i spadek realnych zarobków.
    Ogólnie rzecz biorąc nie ma już ratunku. Ubożenie społeczeństwa jest nieuniknione.

  18. Adamus powiedział(a):

    Nie wiem podobnie jak wszyscy pozostali Polacy co za bzdury tutaj piszecie może by poprosić pana donalda aby się ustosunkował do Waszych bzdetów ? Przecież on mówi, że wszyscy będą mieli lepiej co oznacza, że albo on kłamie albo Wy. W tym kontekście proszę o skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości ONZ o rozstrzygnięcie problemu, który to jest moim zdaniem b. poważny.

  19. zemanspa powiedział(a):

    cytuje “Wyobraźmy sobie siebie z długami przekraczającymi 2 – krotnie własne dochody (a właściwie przychody)”.A co powiesz o osobie fizycznej mającej przychody 2000 zł/mc i kredytem 300.000zł który spłaci w wielkości ok500.000zł w banku?Czy ona też po 2-3 latach zbankrutuje z tego powodu?To samo tyczy się budżetu.Słacamy tylko odsetki+jakąś setną część,a mamy możliwość brania następnych kredytów.Dlatego syjoniści mają wszystkich w szachu :D

  20. Trystero powiedział(a):

    @ zemanspa

    Dlatego syjoniści mają wszystkich w szachu :D

    Chcialbym Ci powiedziec, ze tego typu prymitywny antysemityzm jest bardzo zle widziany na tym blogu i epatowanie nim skonczy sie posadzeniem o kretynizm lub przynaleznosc do jakiegos prawdziwie polskiego prawicowego forum a w konsekwencji wieczna pogarda i banem :)

  21. obnie.pl powiedział(a):

    Dobry komentarz muzyczny do tego artykułu – video:
    http://24l.eu/ax

  22. Michał powiedział(a):

    W Brazylii parę lat temu ludzie po prostu wyszli na ulice, a mieli o wiele mniejszy dług publiczny. Tylko w Polsce ludzie patrzą na to biernie i tylko filozofują, zrzucają winę na konkretne partie… Partie lepsze nie są, obwiniają “innych”, inne partie, a dług rośnie.
    Europa: Grecy czy Irlandczycy też wyszli na ulice, protestowali. W Polsce jednak jest inaczej…

  23. F.Ekal powiedział(a):

    Pocieszni sa tacy madrale ktorzy wszystko w gospodarce potrafia sobie obliczyc za pomoca jakichs wzorow, ktorych jest zawsze kilka do kazdej teorii i tezy, a kazdy daje diametralnie rozny wynik.

    Gospodarka jest bardzo prosta: produkcja + towar za towar. I to wszystko.

    Reszta jest tylko komplikacjami wprowadzanymi przez biurokratow oraz ekonomistow-debili-teoretykow, ktorzy nikomu nie sa potrzebni i nigdy 99% z nich nie mialaby zajecia w warnunkach normalnej, wolnej od biurokracji gospodarki.

    Tak, widze date.

    Jestem tu pierwszy i ostatni raz, pozwolilem sobie na ten komentarz bo glupote trzeba probowac uswiadamiac, w ogromnej wiekszosci z marnym skutkiem. Nie placzcie.

    PS.
    I mial racje jeden z komentatorow wspominajac o tym ze tym calym zadluzeniowym bajzlem kreca bankierskie elity, ktore w wiekszosci sa wyznania mojzeszowego i ktore znaja te kilka prostych zasad rzadzacych gospodarka. Oczywiscie pretensje o to ze zdobyli wladze nad masami glupkow moze do nich miec tylko duren, madry bedzie bral przyklad. Reszta durni bedzie analizowac wzory.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player