Jak wspomniałem w poprzednim tekście, w 2007 roku, 400 najbogatszych Amerykanów zarobiło przeciętnie 345 mln USD. Warto zauważyć, że nie mówimy w tej chwili o najbogatszym procencie, czy najbogatszym promilu lecz o najbogatszym 0,0029 promila amerykańskiego społeczeństwa.
Raport IRS pozwala nam ‘zaglądnąć’ do portfeli tych 400 multimilionerów. Czego możemy się dowiedzieć? Od 1992 roku roczne przeciętne dochody najbogatszej ‘400’ wzrosły siedmiokrotnie w ujęciu nominalnym, z 46,8 mln USD do 344, 8 mln USD. Pokazuje to poniższy wykres:
W ujęciu realnym, uwzględniającym inflację, dochody ‘400’ wzrosły ‘zaledwie’ pięciokrotnie, z 43,6 mln USD do 217,4 mln USD – jeśli wyrazimy je w dolarach z 1990 roku. Pokazuje to poniższy wykres:
Nie może więc dziwić fakt, że w omawianym okresie ponad trzykrotnie wzrósł udział najbogatszej ‘400’ w dochodach całego społeczeństwa, z 0,52% do 1,59%. Przypominam, że mówimy o 400 osobach z rzeszy 139 milionów Amerykanów, którzy w 2007 zadeklarowali IRS jakieś dochody.
Właśnie w tym miejscu chciałbym pokazać wykres, który zaczynałby każdą prezentację liberalnego Think Tanku na temat podatków: zestawienie udziału podatków płaconych przez najbogatszą ‘400’ w dochodach z PIT ogółem. Jak można zauważyć, udział ten wzrósł z 1,04% do 2,05% w latach 1992-2007:
Porównanie udziału ‘400’ w dochodach (1,59%) i podatkach PIT (2,05%) pokazuje jak bardzo mało progresywny jest amerykański system podatkowy. Co ciekawe, udział ‘400’ w majątku całego społeczeństwa jest zapewne dużo wyższy niż jej udział w dochodach (w miarę bogacenia się akumuluje się kapitał – stąd udział najbogatszej ‘400’ czy 1% w majątku jest dużo wyższy niż w dochodach).
‘Na deser’ przygotowałem zestawienie struktury dochodów najbogatszej ‘400’ w latach 1992-2007. IRS podzielił dochody ‘400’ na sześć kategorii:
-
pensje i wynagrodzenia
-
podatkowane odsetki
-
dywidendy
-
zyski kapitałowe
-
dochody z biznesu (działalności gospodarczej)
-
dochody ze spółek partnerskich (Partnership) i S Corporation
Proszę zwrócić uwagę, że wykres jest niedoskonały (nie dodaje się idealnie do 100). Z danych IRS policzyłem wynik netto dla 5 i 6 (IRS podawał zyski i straty dla 5 i 6 – co ciekawe dodawanie tylko zysków dałoby wyniki powyżej 100). Tak więc błędy mogą dotyczyć tylko pozycji 5 i 6 i są co najwyżej kilkuprocentowe. Nie sądzę by wpływały na merytoryczną wartość wykresu:
Udział pensji i wynagrodzeń w dochodach ‘400’ spadł z 26,5% w 1992 do 6,5% w 2007 roku. W tym samym czasie udział zysków kapitałowych wzrósł z 36,1% do 66,3%. Udział dywidend i odsetek (a więc także zysków z kapitału) wynosił w omawianym okresie około 5% do 7% dla każdej pozycji. W podsumowaniu można powiedzieć, że pomiędzy 80% a 90% (w zależności od tego jak liczyć zyski z partnerstwa) dochodów ‘400’ to dochody z kapitału (chciałoby się w tym miejscu napisać ‘a nie z pracy’ ale sprawa nie jest taka prosta).
Nie wiem jak duże są różnice dochodów pomiędzy amerykańską ‘400’ a polską ‘400’ – nie sądzę jednak by były drastyczne. Proszę mieć w pamięci ten wykres gdy ktoś będzie nawoływał do zniesienia podatku od zysków kapitałowych… Z ciężkim sercem to piszę, zdecydowana większość moich dochodów to zyski kapitałowe, ale nie mam wątpliwości, że taka decyzja byłaby gigantyczną redystrybucją bogactwa od najbiedniejszych do najbogatszych.
Reasumując: najbogatsi płacą w USA niskie podatki (zaledwie o 4 punkty procentowe wyższe niż przeciętna dla całego społeczeństwa i całą pewnością niższe niż wielu przedstawicieli klasy średniej) ponieważ czerpią zdecydowaną większość swoich dochodów z kapitału. Zyski z kapitału (zyski kapitałowe, odsetki, dywidendy, etc) są natomiast nisko oprocentowane ponieważ ekonomiczny konsensus wskazuje, że jest to korzystne dla rozwoju gospodarczego.


Zyski kapitałowe powinny być opodatkowane na zasadach ogólnych, albo silniej, ale pod warunkiem, że uwzględniałyby zyski realne, czyli ponad inflację. Nie ma nic gorszego niż płacenie podatku od dochodów, które nawet nie pokonują inflacji. Obawiam się, że taki system podatkowy byłby mocno skomplikowany, więc nie wiem, czy nie prościej byłoby zlikwidować inflację :)
Tak piszesz, jakby zyski kapitałowe mieli tylko najbogatsi… Opodatkowanie “zysków” z lokaty bankowej biednej babuleńki (uciułane kilka tysięcy, przeznaczone na porządny pogrzeb) też uważasz za sprawiedliwe społecznie? Takich babuleniek jest tysiąc razy więcej niz bogaczy, o których piszesz.
@ poszi
Zrobi sie referendum i sie zdelegalizuje inflacje :)
@ dorota
Tak sprawiedliwe jak kazde inne podatki.
Po prostu wiedziałem, ze pod tym postem znajdę komentarz doroty pochylającej się nad losem miliarderów :) Oczywiście nie wprost – to o babuleńki z depozytami przecież chodzi!
#1 i 2
Mamy fatalne rozwiązanie podatkowe. Płacenie podatku od inflacji jest totalną szajbą łapczywego fiskusa.
Najprościej a sensownie byłoby tak:
Długoterminowe zwolnione z podatku (ewentualnie dużo niższa stawka), a krótkoterminowe bz.
W Czechach długoterminowe to już 6 miesięcy i tax free.
Może przesadzają ale 24-36 miesięcy byłoby rozsądną granicą.
A może w ogóle powinni znieśc belkowiznę bo fundusze luksemburskie są tax free. Na razie o tym niezbyt głośno, ale docelowo wszyscy funduszowcy wylądują w luksemburskich dywidendowych i TFI zdechną. Mała strata, krótki żal.
Adegie, jest dużo, ale to dużo więcej drobnych ciułaczy niż tych paskudnych miliarderów żyjących z odsetek/dywidend/zysków kapitałowych.
Opodatkowanie zysków kapitałowych uderza znacznie bardziej w biednych niż w bogatych, nie rozumiecie tego? ALE ten podatek ma jedną absolutną zaletę dla ustawodawcy – jest łatwy w poborze. I o to chodzi.
@ dorota
Dlaczego ten podatek znacznie bardziej uderza w biednych niz w bogatych? Masz na mysli to, ze w dochodach biednych az 80% stanowia zyski kapitalowe? Przeciez to co piszesz kompletnie przeczy faktom.
W dochodach biednych, zdecydowana wiekszosc to dochody z pracy: pensje i wynagrodzenia. Te podatki uderzaja w biednych. Plus VAT poniewaz biedni konsumuja wiekszosc swoich dochodow.
@ ogif
Nie znam powodow, dla ktorych zyski z kapitalu maja byc opodatkowane nizej niz zyski z pracy. Ty znasz?
Bogaci potrafią “zoptymalizować” swoje podatki tak, żeby faktycznie NIE płacić stawki ustawowej. Prześledź sobie, jak rodziny naszych dużych akcjonariuszy giełdowych zakładają fundusze… Biedni takich możliwości nie mają, a to oni “robią” ten wolumen opodatkowanych depozytów.
Babuleńka zapłaci pełną stawkę, rodzina Dudów (np.) nie zapłaci nic (no, za dwadzieścia lat, jak coś z funduszu wycofają, to zapłacą podatek). O innych formach prawnych nie wspomnę (wnoszenie udziałów do fundacji np., fundacji z siedzibą w Wiedniu chociażby). Lub wręcz emigracji podatkowej (p. Grażyna Kulczyk woli płacić w Szwajcarii).
Duży temat. I smakowity zresztą.
@ Trystero # 7
Znam, znam.
Nawet już wymieniłem. Jak tu opodatkowac fundusze inwestycyjne skoro są dywidendowe luksemburskie bez podatku?
A jak fundusze są bez podatku to i lokaty plus giełda powinny też byc bez podatku dla równej konkurencji.
Mam nadzieję że również opodatkowanie inflacji uważasz za skandal.
@ ogif (ale takze dorota)
To nic. Przeciez wiadomo, ze nie trzeba placic 30% podatku od wynagrodzen – wystarczy 90% pensji wyplacic w ramach programu motywacyjnego i zaplacic 19% od sprzedazy akcji. Wiec jaki sens opodatkowywac wynagrodzenia na wiecej?
A skoro zlikwidujemy podatek od zyskow kapitalowych i 90% pensji bedzie nieopodatkowane to zniesiemy zupelnie PIT. Bo po co?
@ dorota
Byc moze bogaci w Polsce potrafia unikac podatku od zyskow kapitalowych. W USA ten podatek stanowi 80% wszystkich PIT placonych przez najbogatszych.
@Trystero:
Ależ bogaci mają głęboko w nosie podatek od zysków kapitałowych bo uniknąć go jest dosyć prosto [w ich wypadku]. Podatek taki – jak każdy podatek dochodowy – uderza przede wszystkim w średniaków, dla których rozwiązania z zakresu optymalizacji podatkowej są zbyt drogie.
Zresztą te wszystkie podawane przez Ciebie wskaźniki nie są żadnym novum – jest taka książka “Sekrety amerykańskich milionerów” [The Millionaire Next Door] Stanleya i Danko [wyd. polskie z 1996r.] – podają zarówno konkretne przykłady jak i ogólne statystyki wskazujące, że milionerzy płaca procentowo (!) mniejsze podatki niż tzw. średniacy.
Kilka ciekawych wykresow krążących wokol tematu:
http://www.visualizingeconomics.com/2010/02/12/how-much-taxes-are-paid-by-the-poor-middle-class-and-rich/
http://www.visualizingeconomics.com/2010/02/10/which-taxes-effect-the-poor-families-the-most/
http://www.visualizingeconomics.com/2010/02/04/historical-marginal-income-tax-rates/
http://www.visualizingeconomics.com/2010/02/03/taxes-us-vs-oecd/
W dzisiejszym odcinku polski Warren Buffet fałszuje znaczenie słowa “redystrybucja” oraz zdaje się nie wiedzieć, że wszystkie podatki są przerzucalne.
@ Trystero # 10
Zgoda. Nie ma sensu. Zlikwidujmy PIT ;-)
Nie do końca żartuję. Zlikwidować niższe stawki VAT, wprowadzić kataster i PIT niepotrzebny.
Podatki dochodowe nie są najlepsze. Nasi bogacze bardzo skutecznie od nich uciekają, a od szaraków niewiele tego się zbiera. Nie pamiętam kwoty, ale chyba jest porównywalna z kosztami obsługi długu publicznego.
MAM POMYSŁA:
Spalmy kukłę Keynesa, róbmy budżety z nadwyżkami żeby spłacić dług i PIT przestanie być potrzebny.
Główne źródło oszczędności to emerytury. Po jaką cholerę wypłacać je ludziom przed 67 rokiem życia? Oprócz tego wprowadzić “salary cup” – żadna emerytura państwowa nie jest wyższa od 2000/miesiąc. Szczerze mówiąc większość zasobnych emerytów to czerwone świnie i nie widzę sensu żeby ich szczególnie nagradzać za zdradzanie Ojczyzny. Jak ktoś nie należał gdzie trzeba to przeważnie ma wyraźnie niższą emeryturę niż wspomniana kwota.
Niektórzy uznają mój pomysł za brutalny, ale wydatki na emerytury są tak istotną częścią finansów publicznych że jakiekolwiek poważne oszczędności muszą oznaczać oszczędności na emeryturach. To niezaprzeczalny fakt.
Staruszkowi wypłacać musimy i nie ma gadania, ale za młodzi emeryci to zaraza dla gospodarki i społeczeństwa. Sowite świadczenia dla byłej nomenklatury i innych sługusów to też patologia. Niech im Putin płaci.
@ tolep
Obawiam sie, ze masz jakies omamy. Przyczepiles sie do tego, ze pisalem ‘wyzsze podatki’ w znaczeniu podatki wedlug wyzszej stawki podatkowej zapominajac, ze jest to powszchnie przyjeta praktyka w jezyku polskim. Ba, Amerykanie takze mowia to pay higher taxes i nie maja sie za komunistow.
Pisalem zreszta kiedys na blogu, ze bede pisac wyzsze podatki (wyzsza stawka podatkowa) i wieksze podatki (wyzsza kwota podatkow).
Naprawde, trzeba kogos z odruchem Pawlowa by zaczal wyzywac mnie od komunistow tylko za to, ze napisalem cos co w jakis sposob ‘rani’ jego swiatopoglad.
@ ogif
Nie jestem ekspertem od polskiego budzetu ale sadze, ze podane przez Ciebie reformy z trudem wystarczylyby na zrownowazenie budzetu przy obecnych wplywach i nie bylyby w stanie zneutralizowac likwidacji PIT.
Po drugie, likwidacja PIT przy braku reformy CIT moglaby miec ‘zabawne’ skutki gospodarcze.
Po trzecie, w Polsce absolutnie nie ma klimatu do reformy emerytalnej. Emeryci to zdyscyplinowany elektorat i mowie tu o wszystkich emerytach a nie tylko tych sterowanych droga radiowa. Ktokolwiek oglosi reformy, choc w 50% tak ostre jak proponujesz, przegra kolejne wybory.
Po czwarte, zobaczysz jaki jest w Polsce klimat polityczny do reform gdy podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat wejdzie do Sejmu. Zobaczysz co mozna zrobic w Polsce przy takiej opozycji jaka jest.
Po piate, o ile zgadzam sie z Twoimi pogladami na ‘czerwone emerytury’ (nie jestem ‘korwinowcem’ wiec nie dbam o interesy emerytowanych esbekow) to uwazam, ze pod wzgledem finansowym ten problem jest bardzo maly. Dajesz sie chyba zwiesc propagandzie. Moim zdaniem, to sa niewielkie kwoty w calym budzecie (tak jak wydatki na administracje centralna) ale moze sie myle i chetnie sie przyznam do pomylki gdy zobacze twarde dane.
@ Trystero # 16
Z powodów które wymieniłeś wcale nie liczę na podobną reformę.
Jednak oszczędności byłyby gigantyczne, a korzyść dla gospodarki ogromna. Oczywiście trzebaby to przeprowadzić stopniowo.
Młody emeryt to wielka niesprawiedliwość i gospodarcza głupota. Jest takich ponad 2 miliony (pomnożone przez 18k średniej rocznej emerytury daje kilkadziesiąt miliardów rocznie. W dodatku gdyby nie dostawali darmowego chleba to większość z nich z konieczności by pracowała przysporzając podatków (wystarczyłoby na zasiłki dla tych co pozostaliby bezrobotnymi i jeszcze by zostało).
Natomiast “salary cup” na poziome 2k miesięcznie netto dotyczyłby nie tylko UBoli, ale wszystkich.
Nie ma żadnego sensu żeby państwowa emerytura de facto będąca świadczeniem socjalnym (bo nikt żadnych pieniędzy nie odkłądał)była wysoka. Drugi i trzeci filar to inna rozmowa, ale pierwszy powinien mieć charakter socjalny i być na poziomie podstawowym. “Składki” dzisiejszych emerytów to drwiny z wolnej Polski. Byłeś partyjnym, miałeś lepsze stanowisko to “składki” były wyższe. Mało komu wyrządzimy niesprawiedliwość ustalając górny limit emerytury pierwszofilarowej (dla starszych jedynofilarowej).
@ ogif
Zgadzam sie z Toba w zupelnosci. Uwazam, ze jak najszybciej powinno sie zrownac warunki w KRUS z ZUS, podniesc wiek emerytalny do 67 lat i wyrownac go, zlikwidowac 90% wczesniejszych emerytur, zmienic zasady indeksowanio emerytur i rent na gorsze.
Choc jest to bardzo politycznie niepoprawne w Polsce, kilka razy odwazylem sie napisac, ze emeryci w Polsce maja relatywnie dobrze w stosunku do reszty populacji. Cytuje samego siebie: mediana dostosowanych rozporządzalnych dochodów osób powyżej 65 roku życia w Polsce wynosi około 111% mediany dostosowanych rozporządzalnych dochodów dla osób poniżej tego wieku (65 lat). W Wielkiej Brytanii, Belgii czy Finlandii ta wielkość wynosiła około 75%.
Niestety, sytuacja jest patowa bo emerytow sie nie da przeglosowac w wyborach.
System podatków od zysków kapitałowych powinien mieć po prostu kwotę minimalną od której nie płaci się podatku np. zysk z odsetek w wysokości 12 tys (tys na miesiąc) -0%, a powyżej tej kwoty progresywnie 19%, powyżej jakiegoś tam progu np.30%
Co do KRUS i ZUS: należy “zabrać” rolnikom ALE wcześniej niech OFE (czyli “bankierzy i finansiści”) zrezygnują z pobierania opłat dystrybucyjnych … bo co one dają pracującym w PL?
… OFE to dopiero jest przekręt:
… Pomyślmy – kupuje akcje: płacę 0,03% prowizji, kupuje obligacje SP: płacę 0% … OFE kupuje za mnie 60%oblig+40% akcji płacę: 3,5%(dystr)+0,6%(zarządz) = 4,1% … to dopiero “efektywność”. A co mam z tego OFE? – wyniki gorsze niż bym mial sam kupując te oblig i wybierając akcje do swojego portfela.
OFE przecież są większe niż drobny inwestor -powinny tu wystąpić znaczące korzyści skali z zyskiem dla całego społeczeństwa — ale co tam społeczeństwo, liczy się prowizja dla zarządzającego, agenta, prezesa i całego tego kramu…
pomyłka oczywiście 0,3% za kupno akcji
@Trystero @ogif
Opór wobec reform był i będzie zawsze i wszędzie. Nie można jednak uzasadniać bezczynności trudnościami.
Zapewne zmiany emerytur będą trudne ale akurat “salary cup” spotkał by się z szerokim poparciem. Podobnie likwidacja wcześniejszych emerytur dla mundurowych ( górników zostawił bym na koniec choć też mnie drażną bo przecież nikt nie mówi o pracy do 67 na dole). Oczywiście kontra były by wpływowe środowiska i media.
Ponieważ jednak rządzących z jajami obecnie brak więc cała nadzieja w drugiej fali kryzysu ;)
Mnóstwa zawodów nie da się wykonywać do 67 roku życia.
Jednak to nie powód żeby baletnicom lub dżokejom płacić emerytury przed tym wiekiem. Zmiana zawodu jest możliwa.
Alternatywą jest katastrofa ZUSowskiej piramidki i na koniec końców (z konieczności) system znacznie surowszy niż proponowałem. Coś w rodzaju 800zł dla każdego emeryta.
Zapiski na kontach ZUS to teoria, bez możliwości realizacji w sytuacji gdy wielu branżom “należy się” wczesna emerytura.
Pawlak (nie przepadam za nim) zaproponowal ‘reforme’ polegajaca na mozliwosci przystapienia do KRUS w zamian za niskie swiadczenia. Wielu by skorzystalo. Po kilku latach ZUS oglosilby niewyplacalnosc i wprowadzilby w zycie ’salaty cup’
@ogif
Wybacz, ale propozycja podniesienia VAT, to kretyństwo. VAT opodatkowuje konsumpcję, która procentowo, dla najbogatszych jest nieznacząca, ale dla dla biednych sięga 80-100% Jeśli chcemy mieć bogatsze społeczeństwo i zwiększona konsumpcje, to powinniśmy obniżyć stawkę VAT, jednocześnie zwiększając progresje podatkową.
Być może będę tutaj niepopularny, ale płacenie 30% stawki PIT dla specjalisty zarabiającego 50tys rocznie i dla bankiera zarabiającego 50 tys miesięcznie, z jakakolwiek sprawiedliwością nie ma nic wspólnego.
@_dorota
Najprostszym sposobem ulżenia biednym, oszczędzającym w bankach, jest opodatkowanie odsetek oraz dochodów z giełd na zasadach ogólnych i jednoczesne podniesienie kwoty wolnej od podatku
swietna dyskusja :)
ten caly przekret z OFE byl “the straw that broke the camel’s back”
[przepraszam, ale odpowiednie porzekadlo w jez. ojczystym nie przychodzi mi do glowy w swiatkowy wieczor] (gwozdziem do trumny?)
powodem mojego opuszczenia Polski na zawsze.
mam troche znajomych w strazy granicznej i jak sie od nich dowiedzialem, ze po 15 latach pracy “przysluguje” im emerytura, to czuje sie opluty w twarz, a conajmniej mam wewnetrzne poczucie swietego oburzenia.
oczywiscie to uczucie sie poteguje gdy ogladam wszelkiego rodzaju statystyki wysokosci wynagrodzen, w ktorych zawod (sic) polityka rozpoczyna liste ponad prawnikami i informatykami, fiansistami itd.
dochodzi to tego cala rzesza Euro poltyko-urzednikow, na ktorych bedziemy wszyscy musieli pracowac.
znow, znajomy pracuje w biurze patentowym Komisji europejskiej. Ma obecnie pensje w wysokosci okolo 10-krotnosci mediany polskiej oraz [oczywiscie] jego dochod jest w pelni nieopodatkowany! oraz akumuluje emeryture z szybkoscia 4% rocznie.
na koniec piekmny cytat ze strony “global property giude”: oczywiscie, ze biedni maja najciezej i musza utrzymywac bogatych, nie bez powodu nazywa sie ich biednymi…