Po prostu nie potrafię odmówić sobie przyjemności zaprezentowania jednego z wykresów z raportu Białego Domu o amerykańskiej gospodarce. Raport pokazuje zmianę PKB (na osi OX) i zmianę bezrobocia (na osi OY) od I kw. 2008 do II kw. 2009.
Im wyżej na wykresie znajduje się państwo tym większy był w nim wzrost bezrobocia, im bardziej na lewo znajduje się państwo tym większy był w nim spadek PKB. Polskę można znaleźć w prawym dolnym rogu wykresu:
Chciałbym zwrócić uwagę na dwa istotne problemy pokazane na wykresie. Proszę zwrócić uwagę jak bardzo kryzys dotknął gospodarki Irlandii i Hiszpanii.
Proszę także zauważyć, że choć istnieje korelacja pomiędzy spadkiem PKB a wzrostem bezrobocia ( w klasycznej ekonomii: im większy spadek PKB tym większe bezrobocie) to wiele państw wyłamuje się z tego schematu. Na przykład, mimo spadku PKB o 6% bezrobocie w Niemczech praktycznie nie drgnęło. Australia, której PKB wzrósł w analizowanym okresie, doświadczyła większego wzrostu bezrobocia niż wiele państw, których PKB spadło.


Czym tu się chwalić? Że nasz rząd najbardziej przegiął z pudrowaniem noska i kreatywną księgowością? Kropka Grecji też z resztą nie tak daleko od naszej…
#1
Ależ skąd! Polskie dane są wręcz czarnym PR. Nie znam drugiego takiego kraju który w nasz sposób liczyłby bezrobotnych. Według naszych danych około 11% to wg europejskiego standardu 8%, a wg amerykańskiego to pewnie nawet 6% by nie było.
@ Trystero
Nie uważasz że brak wzrostu bezrobocia przy silnej recesji to chory objaw? Jak tu później rosnąć na ożywieniu?
W USiech kryzys+ożywienie korzystnie przegrupują siłę roboczą.
Polsce trochę pomogło wybranie okresu Q12008-Q22009. Kryzys zaczął sie w Polsce nieco później i wybranie okresu Q32008-Q32009 daje 2 punkty wzrostu bezrobocia i 1 punkt wzrost PKB, czyli lokuje lekko do góry i na lewo od Australii. Ciagle nieźle, ale już nie najlpeiej z OECD.
Nic dziwnego, że Hiszpania i Irlandia tak wyglądają. Takie skutki wywołują bańki kredytowe i Łotwa, gdzie bańka przekraczała wszelki sklale na tym wykresie jest, cóż, poza ekranem.
Chciałbym przy okazji zachwytu nad polskim wynikiem zauwazyć, że wszystkie kraje, w których bańka kredytowa się nie odwinęła wyglądają “dobrze”. Klasycznym przykładem jest Australia i Nowa Zelandia, gdzie rząd ruszył na ratunek rynku nieruchomości i ceny nie spadły. Kolejnym krajem, który nie miał zamiaru sie delewarować jest Grecja. Obawiam się, że w przypadku Polski, brak delewarowania odbije się w przyszłości.
@ogif,
Sam poziom bezrobocia w Polsce jest przesadzony, ale “prawdziwa stopa” bezrobocia, czyli wg BAEL (która zresztą jest agregowana przez Eurostat jako polskie bezrobocie i prawdopodobnie też przez OECD) jest niższa, ale zmienia się bardzo podobnie. Bezrobocie wg miary też wzrosło.
@ dziadybaba
Smialo, obnaz te sztuczki ksiegowe i pokaz ‘pudrowanie noska’. Nie bedziesz przeciez jednym z tych ludzi, ktorzy rzucaja oskarzenia a potem mowia, ze nie moga pokazac dowodow :)
@ ogif
Wiesz, chcialbym zobaczyc zagregowana liczbe przepracowanych godzin. Wtedy byloby jasne, czy na przyklad Niemcy wytwarzaja o 6% mniejsza ilosc dobr przy tym samym nakladzie pracy czy naklad pracy znaczaco sie zmniejszyl. Jesli to pierwsze, to naturalnie mamy do czynienia z wielkim spadkiem produktywnosci.
Mysle, ze naklad pracy sie mniejszyl ale nie tak bardzo jak w USA – stad produktywnosc w Niemczech zachowywala sie duzo gorzej niz w USA.
Ten wynik Niemiec to jest efekt nieelastycznego rynku pracy. Ja uwazam, ze lepiej jest dla gospodarki gdy rynek pracy jest elastyczny.
@ Trystero
“Nie bedziesz przeciez jednym z tych ludzi, ktorzy rzucaja oskarzenia a potem mowia, ze nie moga pokazac dowodow :)”
Nie jestem ekspertem, więc spróbuj wyjaśnić czytelnikom, jak to możliwe, że mamy wzrost PKB przy jednoczesnym znacznym spadku wpływów z VAT oraz spadku zużycia energii?
Jeżeli chodzi o Australię to nie dziwi wzrost bezrobocia. Cała gospodarka trzyma się nieźle ale bardzo mocno oberwało się turystyce( która jest głównym pracodawcą w Aus) Niemcy nie mają tego problemu ponieważ turystyka nie jest tam tak kluczowym sektorem.
@jako: Czy Ty chcesz, aby Trystero udowodnił, że nie jest wielbłądem, ponieważ Ty uważasz, że jest? Pokrętne rozumowanie.
@ jako
Nie wiem co tu jest do wyjasniania. To raczej Ty powinienes udowodnic, ze wzrost PKB jest niemozliwy przy spadku dochodow z VAT i spadku zuzycia energii elektrycznej. Wypadaloby sie wreszcie nauczyc, ze ciezar dowodowy spoczywa na oskarzajacym.
Spadek wplywow z VAT moze byc spowodowany przesunieciami w strukturze konsumpcji i obnizeniem efektywnej stawki podatkowej.
Spadek zuzycia energii moze byc wynikiem wzrostu efektywnosci energetycznej i lepszych warunkow pogodowych w 2009 roku niz w 2008.
Zastanawia mnie jak osoby pracujące za granicą wpływają na statystyki bezrobocia. Czy osoba wyjeżdżająca do Anglii zmniejsza odsetek bezrobotnych w Polsce? Co się dzieje jeśli ta osoba przebywając na emigracji straci pracę? W statystyce którego kraju to zostanie odnotowane?
#9
Dorzuciłbym lepszy eksport netto.
#10
Przypuszczam że pracujący za granicą ZWIĘKSZAJĄ statystyczne bezrobocie. Założę się że mnóstwo zawodników pracuje tam na czarno, a u nas jest “bezrobotnymi”.
@trystero,
Zużycie energii elektrycznej spadło po odfiltrowaniu efektów pogodowych. Przedostatni z wykresów:
http://licznikmieszkan.atspace.com/energia.html
Na ostatnim wykresie jest porównanie z produkcją przemysłową. Są spore nożyce między danymi GUS i jest to niezwykła sytuacja (robiłem regresje i nigdy nie było takiego rozejścia serii). Mogła się istotnie poprawić efektywnośc gospodarowania energią, ale nagle takie rzeczy się raczej nie dzieją.
O ile jednak wyniki przemysłu sa jeszcze w granicach błędu, o tyle wpływy VAT to jednak jest dla mnie wciąż magia i o ile rozbieżność PKB kontra VAT można wyjasnić jeszcze eksportem, o tyle sprzedaż detaliczna (mocno rosnąca) i wpływy VAT (mocno spadające) to jest jakiś absurd. Stawki podatkowe nie spadły, stawki VAT 7% są na towary, których konsumpcja jest nieeleastyczna (chyba nie powiesz mi, że zamiast elektroniki ludzie zaczeli jeść szynkę) lub spadła (mieszkania). Co nieco mógł namieszać reeksport samochodów, ale nie aż tyle.
Nie wiem, dlaczego merytoryczne wątpliwości są zaraz kwotowane uśmiechem politowania. Naginanie statystyk to coś nie do pomyślenia? Grecja to wymysł?
@ogif,
Nie da się za bardzo być bezrobotnym w Polsce i pracować zagranicą. Co miesiąc musisz się ładnie meldować w urzędzie pracy (lub częściej, jak niechcący ci znajda ofertę pracy). Więc o ile twój pracodawca z zagranicy nie lubi cie puszczać na częste urlopy, to mało realne. Bycie bezrobotnym w Polsce będąc zagranicą nic zresztą nie daje, bo w Polsce to potrzebne jest do ubezpieczenia zdrowotnego, a zagranicą to do niczego. Może sa tacy, co pracują zagranica na czarno i kursują często do Polski, ale ilu takich jest?
@ poszi
Wlasnie sprawdzilem dane za 2000-2005. Wewnetrzne zuzycie energii elektrycznej wzroslo o 6%. W tym samym czasie PKB wzrosl o 18%. Oszustwo?
Spadek zuzycia energii w pelni dalby sie wyjasnic przesunieciami w strukturze produkcji. Na przyklad spadkiem produkcji energochlonnej (hutniczej, chemicznej, etc) przy wzroscie sektora uslug. Tak sobie gdybam bo na sprawdzenie tego nie wystarczylby jeden weekend zapewne.
Co do VAT i sprzedazy detalicznej: jedynym rozsadnym wytlumaczeniem jest zmiana struktury sprzedazy detalicznej.
Merytoryczne watpliwosci nie sa kwitowane usmiechem politowania. Reakcje Pawlowa w rodzaju ‘dane nie odpowiadaja moim wyobrazeniom o swiecie wiec musza byc sfalszowane’ sa traktowane krytycznie ale z szacunkiem. Dane sfalszowano? Udowodnij. Proste? Proste.
Ja nie twierdze, ze danych nie sfalszowano. Ja po prostu nie mam na to dowodow i zachowuje sie tak jak powinien sie zachowywac ktos kto nie ma na cos dowodow.
Hm, a może na tym wykresie widać po prostu nieelastyczność naszego rynku pracy?
I może wzrostem bezrobocia przy jednoczesnym wzroście PKB nie ma sie co za bardzo chwalić?
@trystero,
Oczywiście, ze procentowy wzrost produkcji (a tym bardziej PKB) nie pokrywa się ze wzrostem zużycia energii. Ja dofitowałem te dane i wychodzi na to, że w latach 2002-2008 ok 3% wzrostu produkcji jest “gratis” bez wzrostu energochłonności, ale na każde 2,2 punkty wzrostu produkcji ponad to potrzeba 1 punktu wzrostu poboru mocy. Oglądałes w ogóle moj ostatni wykres z linku powyżej? Skale się różnią, ale korelacja jest wyśmienita, po czym szeregi się rozjechały.
Struktura mogła się zmienić, ale musiałaby spaść znacząco sprzedaż z VAT 22% i bardzo mocno wzrosnąć z 7%, żeby skompensować dane sprzedaży. Tymczasem wiemy z danych GUS, że wzrosły wydatki na żywność, alkohol i tytoń (z całym spektrum stawek VAT), spadła sprzedaż samochodów, paliw (spadek cen), wzrosła sprzedaż odzieży, farmaceutyków, niewyspecjalizowana, stoi w miejscu RTV/AGD. Poza paliwami żadna z kategorii nie spadła w takim stopniu, jak spadły wpływy VAT. Więc skąd się wziął ten spadek wpływów?
Znasz jakieś bardziej szczegółowe dane z rozbicie na stawki VAT?
“Według naszych danych około 11% to wg europejskiego standardu 8%”
Eurostat mierzy bezrobocie w przedziale wiekowym 15-74.
Choć chyba GUS robi podobnie, więc nie wiem.
IMHO Trystero dobrze kombinuje z przesunięciem w sektorze konsumpcji. Przyczyna tego jest wg. mnie bardzo nieprzyjemna.
Obserwując firmy z którymi mam kontakt w pracy oraz rozmawiając ze znajomymi widzę, firmy bardzo starają się unikać podwyżek pensji. Brak wzrostu pensji przy rosnących kosztach czynszu oraz mediów zaowocował tym, że ludzie mają mniej pieniędzy na konsumpcje niż przed rokiem.
Inflacja jest niby koło 3% ale np. moje rachunki za media i czynsz w przeciągu 1.5 roku wzrosły o około 20% przy podobnym zużyciu mediów więc coś jest nie halo. Oczywiście można się kłócić jak zwykle o koszyk z którego liczymy inflacje…
Spadek zużycia energii elektrycznej to natomiast imho nie efekt tego, że gdzieś się poprawiła efektywność ale spadek zużycia przez dużych odbiorców przemysłowych.
W okolicach Gliwic gdzie mieszkam widzę, że w dalszym ciągu przemysł nie ciągnie na pełen gwizdek jak przed Lehmanem.
Prostym przykładem tutaj jest Opel który dalej pracuje na 2 zmiany i dopiero ewentualnie w połowie tego roku ruszy z produkcją tak jak wcześniej.
Wiek nie ma znaczenia, bo jeśli ktoś pracuje lub jest już na emeryturze nie wpada do labour force eurostatu.
Ciekawe dane o zatrudnieniu wczoraj podał GUS, zmieniła się próbka przedsiębiorstw (wchodzą zatrudniające powyżej 9 osób) i co ciekawe zatrudnienie wzrosło.
Generalnie firmu chyba nie były i nadal nie sią w Polsce chętne do zwolnień, bo jeszcze pamiętają jak w ‘dobrych czasach’ trudno było znaleźć pracowników.
@ poszi
Ja widze, ze sie dane o zuzyciu energii i wzroscie PKB rozjechaly w 2009 roku tylko mysle, ze mozna znalezc kilka nie-spiskowych przyczyn tego zjawiska.
Nie mam danych o VAT i szczerze mowiac nie wiem na przyklad kiedy doliczane jest VAT w inwestycjach budowlanych. Przeciez sprzedaz detaliczna to nie jedyna dzialalnosc, ktora oblozona jest VATem.
Poczekam na pelne dane statystyczne za 2009 roku i sprobuje rozwiklac te zagadke.