Przygotowywałem się do napisania kilku słów na temat korelacji pomiędzy wielkością wydatków rządowych, jako odsetku PKB a tempem wzrostu gospodarczego i przypomniałem sobie dyskusję, która niedawno przetoczyła się przez USA, a którą rozpoczęli konserwatywni komentatorzy rozwodząc się nad wyższością amerykańskiego modelu gospodarczego (AMG) nad ‘europejskim socjalizmem’. Dowodzenie wyższości AMG polegało w tym przypadku na powoływaniu się na wskaźnik PKB per capita, który dla USA jest rzeczywiście o 20% do 30% wyższy niż dla państw europejskich.
Ten argument jest o tyle ‘interesujący’, że nie bierze pod uwagę trzech czynników:
-
Amerykanie pracują więcej
-
Amerykanie byli bogatsi już na początku XX wieku
-
Amerykanie nie prowadzili w XX wieku dwóch wojen totalnych na swoim terytorium
Otóż, istnieje prosty sposób by dostosować PKB per capita o fakt, że niektóre nacje są bardziej pracowite a inne mniej – można policzyć PKB per hour, czyli PKB na godzinę pracy. Gdy zrobi się coś takiego przewaga USA ciągle jest widoczna choć jest dużo niższa niż w przypadku PKB per capita.
Pomyślałem więc, że gdybyśmy znaleźli takie zestawienie zmian PKB na godzinę pracy za ostatnie 50 lat to moglibyśmy sprawdzić, który model gospodarczy jest bardziej efektywny. Czy model europejski z dużym udziałem rządu w gospodarce i wysokimi podatkami czy wolnorynkowy model amerykański?
No i okazało się, że takie dane istnieją. Gromadzi je The Conference Board. Sporządziłem więc wykres, na którym porównałem PKB per hour Belgii, Finlandii, Francji, Niemiec*, Holandii, Włoch, Szwecji i Wielkiej Brytani do PKB per hour USA w latach 1950**-2009. Uwaga: wykres jest tak skonstruowany, że nie pokazuje nominalnych wartości lecz wielkość PKB per hour jako odsetek amerykańskiego PKB per hour. Uwaga druga: oryginalne dane policzono w USD z 2009 roku ważonych siłą nabywczą (PPP) zgodnie z modelem EKS (Elteto-Koves-Szulc) z 2005 roku.
Jedno jest pewne: ten wykres nie potwierdza wyższości amerykańskiego modelu gospodarczego w ostatnim półwieczu. Nie wiem jaka jest wartość badawcza wykresu – myślę, że bez głębszej analizy, raczej niewielka. ‘Zastanawia mnie’ przede wszystkim nagły wzrost produktywności w USA po 1998 roku, który był dużo szybszy niż wzrost produktywności w Europie (stąd spadek na wykresie). Rewolucja IT to jedno wytłumaczenie. Inżynieria finansowa to drugie. Intuicyjnie jednak szukałbym raczej w zmianach kursów walutowych.
W każdym razie powyższe dane zdecydowanie falsyfikują mit o socjalistycznej Europie, w ostatnim półwieczu pogrążającej się w niskiej efektywności gospodarczej.
* Dane do 1988 dotyczą RFN i zostały wykreowane zgodnie z inną techniką (jednak dane dla USA dla potrzeb porównania z RFN w tym okresie są analogiczne)
** Wykresy w latach 50’ można ‘spokojnie’ ekstrapolować zgodnie z trendem pokazanym przez Holandię i Niemcy.


Ale USA nie ma zamieszczonym wykresie!
Ooops, teraz zrozumiałem co przedstawia wykres.
Większa pracowitość Amerykanów jest immanentną częścią AMG.
Przecież właśnie między innymi na tym polega brak socjalizmu że się ostro pracuje.
@Trystero
W kwestii tego co wspomniales w pierwszym zdaniu polecam http://www.cato.org/pubs/journal/cj18n2/cj18n2-1.pdf Figure 2 i 3 na stronach 9 i 10. Niestety dane tylko do 1996 i bardzo chetnie bym zobaczyl update do chwili obecnej, ale zaleznosc i tak jest bardzo widoczna.
co to za link ? pod tekstem.. bo się mi nie otiwera
“Trystero na podstawie danych The Conference Board”
http://blogi.ifin24.pl/wp-content/uploads/2010/02/socjalizm-prowadzi-do-zaglady-hehe.JPG
USA toczyły wojne totalną na swoim terytorium w XIX w , wliczając walki z Indianami amerykanie są z kimś w stanie wojny przez 70% czasu od swojego założenia , wydatki na armie wliczają sie do PKB ale koszty alternatywne pewnie wielokrotnie przewyższają zyski i nie przesadzałbym z ta wolnorykową propagandą..były czasy kiedy podatek korporacyjny przekraczał 90 % a krańcowa stawka podatku od dochodów osobistych wynosiła 77%
Ok .. link już działa .. wszystko przez FF (przepraszam za zamieszanie) .. a tak przy okazji polecam stronę http://pl.gravatar.com :)
nazywanie ostanich 50 lat w usa modelem wolnorynkowym to gruba przesada
@ lsd
Wojny w XIX wieku nie maja znaczenia skoro na poczatku XX wieku USA byly duzo bogatsze od Europy. To chyba jasne.
@ ktos
CATO? To nie ten sam niezalezny Think Tank co przekonywal, ze palenie nie powoduje raka pluc?
Tu masz dwa teksty:
Nijkamp i Poot: http://www.tinbergen.nl/discussionpapers/02028.pdf
Barro: http://www.oecd.org/dataoecd/5/49/1825455.pdf
@ Trystero
Nie jestem wielkim fanem Cato, ale nie popadajmy w paranoje. Na stronie 52 ich annual report za 2008 masz wymienionych donatorow (w tym Altria i Reynolds) wiec jak dla mnie jest oczywiste ze do ich publikacji na tematy tytoniowe trzeba podchodzic z rezerwa. Ale dlaczego niby mieliby byc stronniczy w badaniach makroekonomicznych? Idac takim tropem mozna stwierdzic ze wielu naukowcow pracujacych na panstwowych uczelniach utrzymuje – poprzez rozne zlecone prace – zwiazki z biznesem i w takim razie nie mozna wierzyc w ich bezstronnosc.
Hm, ja widzę, że większość czasu pokazanego na wykresie PKB per hour jest niższe od 1 (niższe od amerykańskiego), a ostatnio z ośmiu sześć jest niżej. Jakby policzyć Europę jako całość, to wypadłoby poniżej 1 prawie cały czas pokazany.
@ ktos
CATO ewidentnie mi podpadl i nie traktuje powaznie ich raportow.
Zobacz na ten raport, ktory cytujesz. Kluczem jest tam metodologia. Wiekszosc prac analizuje wplyw konsumpcji rzadowej na tempo wzrostu. Prace te pokazuja brak wplywu tego czynnika na tempo wzrostu w panstwach rozwinietych. CATO wprowadzil ‘calkowite wydatki rzadowe’ (CWR). Niestety podal bardzo malo informacji o tym w jaki sposob je liczyl. Bez wiedzy o tym, w jaki sposob CATO ustalil, ze w 1960 roku CWR w Japoni wynosily zaledwie 17% PKB nic nie moge napisac o tym badaniu.
Zobacz tez na wykres 3 na stronie 172 i sprobuj znalezc choc jeden powod, dla ktorego CATO bierze CWR z poczatku dekady i sredni wzrost w trakcie dekady a sredni CWR z dekady i sredni wzrost z dekady. Bo mnie do glowy przychodzi tylko jeden.
Podobną manipulację uprawia nasz guru ekonomii prof. Balcerowicz zapatrzony nieustannie w jeden wskaźnik ekonomiczny ( poziom wydatków publicznych ) i na jego podstawie wyprowadzający takie a nie inne wnioski. Tak więc twierdzi iż Polska powinna naśladować recepty gospodarcze państw europejskich z czasów kiedy ich PKB był na poziomie naszego obecnego. Czyli chodzi o lata 60-te , kiedy to średni poziom wydatków publicznych wahał się w okolicy 30% PKB. Co oznacza że i my powinniśmy dążyć do podobnego poziomu wydatków publicznych. Tylko nigdy pan profesor nie wspomni że w tamtych czasach powszechnie kierowano się ekonomią keynesistowską.
Bardzo ciekawe są słabe wyniki Niemiec. Mocna gospodarka nie przekłada się na wskaźnik PKB na godzinę. Wyniki Francji nawet są słabsze od Niemiec. Bardzo dziwne…
Ja muszę zadać fundamentalne pytanie: czy miarą dobrobytu lub sukcesu ekonomicznego ma być długość czasu pracy ??? Czyli im dłużej ludzie pracują tym lepiej ??? Bo mi się wydaje że powinno być na odwrót.
@ dorota
Komu jak komu, ale Tobie nie musze tlumaczyc w jaki sposob interpretowac te wykresy.
Zadziwia mnie opor z jakim obstajesz przy mitach, ktore kiedys Korwinowcy, przedstawili Ci jako prawde objawiona.
Popatrz na wykres! W drugiej polowie XX wieku socjalistyczna Europa poprawia efektywnosc gospodarki szybciej niz mniej socjalistyczne USA.
@ balcerek
Jasne. Podobnie jak nazywanie ZSRR panstwem komunistycznym :)
Ze tez ten argument nigdy nie wyjdzie z mody.
@Kogut
Dziękuję za komentarze. Dzięki nim nie napisałem analogicznych ;-)
@balcerek
Jak ujął pewien publicysta (lewicowy oczywiście); “Istnieje tylko realny kapitalizm, tak jak istniał tylko realny socjalizm”. REALNY kolego a nie ten wyśniony przez Korwina, Misesa czy nawet Friedmana.
@Trystero
Taki offtopic – pokusilbys sie o porownanie gospodarki Australijskiej z Europejska (i moze nawet USA)?
Duzo sie slyszy, Australia zwieksza wydobycie, Australia przycina emigracje, Australia zwieksza stopy procentowe jako pierwsza, itp.
Nie wiem jak inni, ale mnie bardzo interesuje gdzie widzisz ich w przyszlosci.
ech…skoro w europie jest tak dobrze to po co była strategia Lizbońska..jesli w XIX w USA były eldorado dzikiego kapitalizmu to efect bazy sugeruje ze teraz przestały nim być wbrew mitom