Opublikowane niedawno dane makroekonomiczne sprawiły, że niejeden analityk podniósł brwi ze zdziwienia. Chciałem zwrócić uwagę na trzy problemy, które wyłaniają się z ostatnich raportów o rynku pracy i PKB w IV kwartale.
Zagwozdka pierwsza
W amerykańskiej gospodarce funkcjonuje obecnie około 129,5 mln etatów. To tyle samo co w 1999 roku. Tymczasem, liczba Amerykanów w wieku produkcyjnym wzrosła od 1999 roku o 29 mln osób. Można więc powiedzieć, że w porównaniu z 1999 rokiem o tyle samo miejsc pracy rywalizuje 29 mln ludzi więcej. Doprawdy, nie potrafię zrozumieć jak można w obliczu takiej sytuacji na rynku pracy prognozować hiperinflację w najbliższym czasie. Tym bardziej, że FED nie raz już udowodnił, że świetnie sobie radzi z kierowanie podaży pieniądza na rynki kapitałowe gdzie łatwe pieniądze pompują kolejne bańki spekulacyjne.
Zagwozdka druga
W IV kwartale 2009 roku amerykański PKB wzrósł o 5,7%. W tym samym czasie amerykańska gospodarka zlikwidowała około 450 000 etatów, poziom bezrobocia wzrósł o 40 punktów bazowych do 10% a liczba wszystkich przepracowanych przez Amerykanów godzin spadła o 0,5%. W powojennej historii, jeszcze nigdy nie zanotowano tak wyraźnego wzrostu PKB przy tak słabym, i kurczącym się rynku pracy. Przy 0,5% spadku nakładów pracy, historycznie PKB rośnie w tempie 1,7%. Do wzrostu o 5,7% potrzebuje wzrostu nakładów pracy o 3,7% – tak wynika z analizy historycznych danych, którą przeprowadził David Rosenberg. Kluczem do wyjaśnienia tej zagadki jest wzrost produktywności. Produktywność wzrosła o 6,2% w IV kw., 7,2% w III kw. i 6,9% w II kw. 2009 roku. To historycznie bezprecedensowe tempo wzrostu efektywności amerykańskiego gospodarki. W trzech wcześniejszych kwartałach (czyli od III kw. 2008 do I kw. 2009) wzrost produktywności wyniósł odpowiednio -0,1%, 0,8% i 0,3%. Pytanie brzmi: jak to możliwe by bez technologicznej rewolucji, bez zwiększenia zasobów kapitałowych produktywność amerykańskiej gospodarki rosła tak szybko?
Trudno uwierzyć, że amerykańska gospodarka miała tak duże rezerwy. Tym bardziej, że obecne tempo wzrostu produktywności, wzrostu PKB i zmiana poziomu bezrobocia, zgodnie z prawem Okuna, ustala potencjalne tempo wzrostu amerykańskiego PKB na kosmicznie wysokim poziomie 7%.
Zagwozdka trzecia
Ponad 4,1% amerykańskiej siły roboczej zmaga się z bezrobociem pół roku i dłużej. Średnia długość trwania czasu bezrobocia wzrosła w styczniu do 30,2 tygodnia. Poniższy wykres pokazuje zmianę struktury bezrobocia pomiędzy grudniem 2008 a grudniem 2009:
Problem brzmi: w jaki sposób optymistycznie nastawieni analitycy wyobrażają sobie organiczną poprawę gospodarki (bez interwencji rządowej) przy tak znaczącym długoterminowym bezrobociu? Proszę zwrócić uwagę, że trudność nie polega jedynie na tym, że owe 4,1% siły roboczej nie ma znaczących widoków na znalezienie pracy i co najmniej od sześciu miesięcy jest gospodarczo bezproduktywna (nie ze swojego wyboru naturalnie). Dla gospodarki problemem jest fakt, że długotrwały brak pracy znacząco obniża konsumpcję a więc popyt. A to z kolei odsuwa szansę na poprawę na rynku pracy.



@trystero,
Ad zagwozdka 1. Jakie bezrobocie jest w Zimbabwe? Nie, żebym uważał hiperinflację za coś prawdopodobnego w tej chwili, ale bezrobocie a “cała moc drukarek” to dwie różne rzeczy.
Zagwozdka druga jest ciekawa i aż sie prosi, żeby zacząć wysuwać mniej lub bardziej spiskowe teorie na temat zawyżonego poziomu PKB. Inna możliwość jest taka, że przedkryzysowy boom wygenerował całe mnóstwo pseudopracowników, których zwolnienie nie przyniosło żadnej straty.
Trzeci problem jest znany. Zawsze po takich wstrząsach następuje długotrwałe bezrobocie strukturalne. Czy to w Polsce po 1989 roku, czy tez w Finlandii po pęknięciu ich megabańki kredytowej w 1990 roku.
trystero
zagwozdka pierwsza
jakie było bezrobocie w Polsce przy naszej inflacji roku 89, 90 ?
Fajne zagadki ;)
Hiperinflacji nie będzie ale już dwucyfrowa inflacja jest do pomyślenia. Z resztą gdyby nie polityka FED w USA byłaby deflacja.
Wszystkie te dane nie zmieniają jednak faktu że następuje gwałtowne ubożenie społeczeństwa w USA.
Trystero
Ciekawie poanalizować jak pisujesz artykuły.
Otóż jak był moment na wyjście z inwestycji (giełda) z Twoich wypowiedzi wynikało, że wzrosty są niezagrożone, teraz już kilka wpisów sugeruje ciężką sytuację na stockach. Ciekawe że piszesz już jako dziennikarz dostosowując się do ogólnego trndu w mediach. Niedługo pewnie w okolicach dołka na giełdach w gazetach pojawi się Lotos-bis u Ciebie zapewne troche mniej czarne scenariusze lecz dostatecznie czarne.
Pozdrawiam ze zdziwieniem
@ belpol
Pokaz mi prosze moje wypowiedzi, z ktorych wynikalo, ze wzrosty sa niezagrozone.
A nastepnym razem gdy bedzie moment wyjscia z inwestycji to napisz o tym, w tym momencie a nie po tym gdy rynek spadnie o 10%, bo takie komentarze post factum wzbudzaja tylko moj usmiech.
@ Adam Duda
Adam, ale badz powazny. Chyba, ze Ty naprawde uwazasz, ze pomiedzy Polska w 1990 a USA w 2010 sa jakies istotne analogie.
@ poszi
‘Cala moc drukarek’ to jedno. Wejscie tych pieniedzy w realna gospodarke to drugie. Komu jak komu, ale Tobie nie trzeba tego wyjasniac.
Skąd właściwie pogląd, że “owe 4,1% siły roboczej nie ma znaczących widoków na znalezienie pracy”? Długotrwałe bezrobocie niekoniecznie jest spowodowane niedopasowaniem strukturalnym, to może być po prostu wynik zanikania miejsc pracy, szczególnie w pewnych sektorach (nie wszystkie są jednakowo dotknięte bezrobociem).
Założenie całkowitego wykluczenia długotrwale bezrobotnych jest błędne.
@trystero,
Zawsze, ale to zawsze można wywołać hiperinflację, jak się chcę (albo raczej jak nie ma innego wyjścia). Obecne drukarki Fedu to pracują na ćwierć gwizdka i to dużo za mało, ale jakiś wariat może kiedyś właczyć pełna moc i wtedy bez wględu na bezrobocie, będzie hiperinflacja.
Najłatwiejsza jest zagwozdka druga. Przestrzelili wstępną prognozę PKB. Skorygują do 4.0%. A taki poziom da się wytłumaczyć. Rewolucji technologicznej nie było, ale suma drobnych innowacji może dać przyzwoity efekt.
Zagwozdka pierwsza w rękach FED. Też myślę że wysokiej inflacji nie będzie, ale jak Ben da czadu to jednak może być.
Bezrobotnymi są lewusy. Jak taki nie pracuje to szkoda dla gospodarki jest niewielka lub żadna. Zaklęcia o zmniejszonym popycie lewusów nie mają aż takiej siły oddziaływania jak wydaje się keynesistom.
@ Trystero
Otóż nie za często się tutaj wypowiadam i dlatego nie znałes mojego zdania. Od właściwie września twierdziłem że nastepuje dystrybucja akcji co zresztą było widać po Dubaju i nie tylko z wykresów. Para eur/usd dobitnie pokazała że rzymanie walorów w portfelu jest niewskazane.
Co do Twoich wypowiedzi kalkuluję po prostu ze wszystkich Twoich wpisów i ciężko jak powiedziałem w Twoim przypadku to udowadniać, gdyż bardzo inteligentnie to robisz (niby nic ale uważny obserwator Twojego toku myślenia to zauważy).
Skoro się uśmiechasz to dobrze.
Mój portfel to $ po 2,77 średnio.
PS zresztą udzielam się na pewnym forum mocniej i tam pisałem o swoich “dywagacjach”.
Pozdrawiam
@Zagadka druga…
jaki był wzrost PKB Polski za Gierka, podejrzewam, że gigantyczny, tyle, że całość opierała się o zewnętrzne kredyty
inna rzecz, że chciałbym zobaczyć wzrost gospodarczy wyrażony w czymś bardziej bezwzględnym niż dolarze, może złocie czy srebrze?
a jeśli już w dolarze to skorygowany o inflacje
Kiedyś widziałem wykres, pokazujący wpływ jednego pożyczonego dolara na wzrost PKB USA, gdzieś w okolicach 2009, 1$ nie generował już wzrostu PKB nawet o tego dolara.
Wszystko będzie dobrze dopóki USA będzie znajdowało kupców na swoje obligacje, a co jeśli nie?
Ktoś będzie musiał skupować te 2000 miliardów dolarów rocznie, T. bądźmy poważni, przecież wiesz dobrze, że nie marsjanie, tylko nie kto inny jak FED.
Jeśli w USA U6 wzrośnie do 20% (nie wiele brakuje) to kto będzie kupował produkty od Chińczyków?
Jaki, więc będzie efekt skupowania długu przez FED jeśli nie znaczny wzrost inflacji?
Oczywiście obecnie mamy okres delewarowania wszystkiego, więc chwilowa deflacja, ale to nie potrwa długo.
Krugman na swoim blogu krytykuje Chiny i twierdzi że ich polika światu.
http://krugman.blogs.nytimes.com/2010/02/04/chinese-rumbles/
http://krugman.blogs.nytimes.com/2010/02/03/chinese-mercantilism/
http://krugman.blogs.nytimes.com/2009/12/31/macroeconomic-effects-of-chinese-mercantilism/
Zagwozdka druga jest dosc latwa.Raz ze pewnie nieco zawyzyli odczyt PKB a dwa-no coz obserwuje we wlasnej firmie-zwolniono glownie leni i nierobow a reszta przestala chodzic na zwolnienia a zaczela zasuwac a nawet brac nadgodziny.
Trys
wajmar, wegry, serbia, zimbabwe, wszytki te hiperinflacje przy wysokim bezrobociu.. nie ma hiperinflacji przy niskim bezrobociu… Coś Ci chyba za mocno krzywa philipsa w głowie siedzi :) jest różnica pomiędzy genezą inflacji, a hiperinflacji i widać po wpisie, że ciągle jej nie widzisz
fed chyba mie do końca panuje nad tym gdzie idą pieniądze.. stąd taka destrukcja miejsc pracy
zagwozdki 2i 3 chyba sie ze soba łączą…jeśli doszło do tylu błędnych inwestycji to ich likwidacja musi podnieść produktywność
@ Adam Duda
To raczej Ty nie rozumiesz, ze przy obecnej wielkosci M0, przy obecnych wspolczynniku kreacji pieniadza i obecnej szybkosci obiegu pieniadza w gospodarce FED musialby drukowac 24/7 by spowodowac hiperinflacje. To dlatego powolujesz sie na przyklady Wegier, Serbii czy Zimbabwe.
Krzywa Philipsa nie tu zadnego znaczenia. Trzeba po prostu rozumiec procesy deflacyjne i inflacyjne poza ‘inflacja jest zjawiskiem monetarnym’.
@ poszi i ogif
Zgadzam sie, ze hiperinflacja jest mozliwa jesli FED ‘postrada zmysly’ i zacznie drukowac 24/7. Ale zastanawialbym sie czy wieksze jest prawdopodobienstwo tego, ze FED ‘postrada zmysly’ czy moze tego, ze Obama zaatakuje Iran (ostatnia wypowiedz Sarah ‘widze Rosje z mojego domu’ Palin) czy moze tego, ze dojdzie do totalnej wojny nuklearnej, etc.
@ belpol
Rozumiem, ze wysunales naprawde mocne oskarzenia pod moim adresem a Twoim argumentem jest ‘wydaje mi sie’. Nie zebym byl zdziwiony. Zbyt dlugo prowadze bloga :)
Trys.
inflacja jest zjawiskiem monetarnym i tu zgoda z kolei hiperinflacja jest zjawiskiem pojawiającym się prz bankructwie długu państwowego.
“To raczej Ty nie rozumiesz, ze przy obecnej wielkosci M0, przy obecnych wspolczynniku kreacji pieniadza i obecnej szybkosci obiegu pieniadza”
oczywiście że przy obecnym stanie nie ma hiperinflacji, ale współczynnik kreacji pieniadza nie ma tu nic do rzeczy, gdyż w czasie hiperinlfacji współczynnik kreacji jest równy prawie zero :)
Hmmm, ciekawe jest dla mnie, że tak wielu ludzi martwi się długiem USA, a np. dług niemiecki postrzegany jest jako bezpieczny. Niemcy mają przecież bardzo duży deficyt (jako %PKB) i kiepską sytuację demograficzną. Oprócz tego mniejszości, podobnie jak we Francji, które się trudno asymilują i stanowią zagrożenie dla spokoju społecznego.
@Adam Duda:
Rozumiem, że uważasz, iż sytuacja ekonomiczna USA i Zimbabwe są podobne? Do niedawna przecież gospodarka Zimbabwe oparta była o zaawansowane technologie, jak w USA, ponadto mają zbyt duży odsetek pracowników naukowych w stosunku do reszty społeczeństwa, co również upodabnia ten kraj do USA. Uderzające podobieństwa są też, gdy porównuje się zniszczone wojną gospodarki europejskie do Stanów, które od paru lat doświadczają wyczerpującej wojny na swoim terytorium.
kujawianin.. masz racje, to się po prostu nie moze wydarzyć :):)
@Adam Duda:
Może, tylko z niewielkim prawdopodobieństwem, przynajmniej w tej chwili. Co będzie za 10 lat to już nie mam odwagi prognozować. Choć kto wie, może w 2012 będzie wojna i “koniec świata”. :D
@Adam Duda:
Chodzi mi o to, że nie ma sensu bawić się w festiwal prognozowania nieprawdopodobnych scenariuszy. Sam mógłbym Ci podać parę możliwych katastrof, które mogą się wydarzyć za chwilę, z podobnym argumentem, że skoro to jest możliwe, to czemu się nie może wydarzyć? Sam możesz zginąć od uderzenia meteoru, jeżeli spadnie Ci prosto na głowę, ale czy masz zamiar przez to siedzieć w podziemiach przez całe życie? Podobnie z hiperinflacją w USA, jaką wartość ma dla mnie na przykład informacja o tym, że ten mało prawdopodobny scenariusz “jest możliwy”?
Zupełnie inną sprawą jest, jeżeli mógłbyś uzasadnić, dlaczego sądzisz, że scenariusz hiperinflacyjny w USA jest prawdopodobny, w jakim horyzoncie czasowym i nie porównując tego kraju do sytuacji historycznych tuż po wojnie albo bananowych republik bez istotnej gospodarki i społeczeństwem, które nie umie upominać się o swoje prawa w tak zorganizowany sposób jak Amerykanie.
@Adam:
“inflacja jest zjawiskiem monetarnym”
Zawsze i wszędzie ???
a nie?
A co w sytuacji zmniejszenia podaży dóbr i usług. Wtedy nawet przy stałej podaży pieniądza może dojść do inflacji.
może dojść do inflacji cenowej, a nie do inflacji pieniężnej drogi liberto