Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Trzy cytaty z minionego tygodnia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Rynek kapitałowy, Świat dnia 23.01.2010 | Komentarze (12) »

Cytat tygodnia:

Dalej uważam, że pomoc humanitarna, przeciętnie, nie przyśpiesza wzrostu gospodarczego. Ale pomoc humanitarna może złagodzić ludzkie cierpienia – tak jak wtedy gdy zagraniczny lekarz przekazuje szczepionki lub lekarstwa (W gruncie rzeczy dochody per capita mogą spaść jako rezultat tego, że część ‘słabych ogniw’ zostanie uratowana od śmierci).

Uważam także, że armia amerykańska jest w stanie bardzo dużo pomóc angażując się w działania bezpośrednio po katastrofie.

Wyobraźcie sobie amerykańskich żołnierzy wyzwalających Buchenwald. Czy jakikolwiek publicysta odważyłby się powiedzieć ‘Nie dawajcie im tych koców! Sprzedajcie je im!’, ‘Hej kolego! Znajdź sobie pracę!’, ‘Zła lekcja! Jak im teraz pomożecie, znów dadzą się złapać!’. Nie sądzę.

Tyler Cowen, profesor ekonomii, współtwórca Marginal Revolution

Profesor Cowen trafił w samo sedno. Czym innym jest pomoc w następstwie klęsk naturalnych, pomoc, której jedynym celem jest ulżenie cierpieniu a czym innym są działania na rzecz trwałego, samowystarczalnego rozwoju gospodarczego.

Cytat tygodnia numer 2:

Czy to nie zabawne, że gdy wchodzisz do biura firmy inwestycyjno-doradczej i widzisz wszystkich doradców finansowych oglądających CNBC? Daje mi to podobne poczucie pewności i zaufania, które miałbym gdybym wszedł do kliniki Mayo lub szpitala Sloan Kettering* i zobaczyłbym tam wszystkich lekarzy oglądających Ostry dyżur**.

Anonimowy manager funduszu inwestycyjnego w UBS

Anty-cytat tygodnia:

Warto pamiętać, że kłopoty Citigroup zaczęły się od tego, że w grudniu 2007 r. bank postanowił wprowadzić do bilansu pewne pozabilansowe aktywa, po czym nagle uchwalono przepisy nakazujące wycenianie wszystkich aktywów zgodnie z cenami rynkowymi. W efekcie Citi musiał dokonać ogromnych odpisów, a kurs jego akcji się załamał. Gwałtowne zmiany gry mogą więc prowadzić do poważnych zawirowań. Rynki będą to wyceniały. W krótkim terminie będzie wiele powodów do spadku notowań.

Jean-Pierre Lambert – Analityk bankowy, Keefe Bruyette & Woods, Londyn

Genialne. Warto też pamiętać, że kłopoty większości chorych ludzi zaczynają się od tego, że postanawiają zrobić sobie badania! Do tego momentu są zupełnie zdrowi. Po badaniach zaczynają się problemy.

Ja rozumiem napięcia jakie wywołała wycena do rynku pewnych bardzo niepłynnych aktywów – ale sugerowanie, że to ‘wycena’ tych aktywów spowodowała kłopoty Citigroup, a nie ekspozycja na warte miliardy dolarów toksyczne aktywa, jest powrotem do sposobu myślenia, który doprowadził do kryzysu.

* To dwie wyśmienite placówki medyczne w USA

** W oryginale General Hospital ale ten serial nie jest tak dobrze znany w Polsce jak Ostry dyżur.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (12) do "Trzy cytaty z minionego tygodnia"

  1. ralfowitz powiedział(a):

    Odnośnie pierwszego cytatu: Manager Magazine, jak jeszcze był w sprzedaży, zamieścił ciekawy artykuł o badaniach, z których wynikało że wprowadzenie choćby minimalnej ceny zmienia “odbiór” nabytej rzeczy przez nabywcę w porównaniu do sytuacji, kiedy dostaje ją on za darmo. Artykuł lekko obśmiewał pomoc humanitarną dla Afryki. Opisywany eksperyment polegał na daniu sieci (moskitier) chroniących przez komarami roznoszącymi malarię jednej grupie Afrykańczyków i sprzedaniu takich samych sieci innej grupie. Ci z grupy drugiej używali tych moskitier zgodnie z przeznaczeniem, ci z pierwszej dawali dzieciom do zabawy, używali do łowienia ryb, albo zwyczajnie nie robili z nimi nic konkretnego, mieli je po prostu.

  2. ogif powiedział(a):

    Przy okazji trzeciego cytatu przyszło mi do głowy coś takiego:
    A może banki amerykańskie już nie odpiszą w przyszłych kwartałach wiele strat, bo rok temu (przy zasadzie “mark to market”) odpisały dużo za dużo?
    Teraz ludzie się zżymają że kreatywna księgowość, że “mark to believe”, ale rok temu to dopiero była kreatywna księgowość (taka a rebours) bo gdy rynki straciły płynność to “rynkowe” ceny były czystą komedią.

    Natomiast pierwszy cytat jest lekko szokujący. Przydałaby się debata (G20?) jak pomóc najbiedniejszym państwom świata.
    Wiadomo że wiele pomocy jest całkowicie przeciwskuteczna. Trudno jest tak pomóc żeby naprawdę pomóc.
    Moim zdaniem kierunkowo:
    -zapewnienie bezpieczeństwa fizycznego (czasem awykonalne)
    -wybudować im trochę infrastruktury (woda pitna, drogi)
    -zapewnić sensowną edukację wszystkim w wieku 5-15
    -szczepionki,lekarstwa na śmiertelne, a łatwo uleczalne choroby
    W sumie starania w powyższych kierunkach są czynione, często rozbijają się o punkt pierwszy gdy wojny domowe lub powszechny bandytyzm są wielką przeszkodą.

  3. _dorota powiedział(a):

    Świat jeszcze nie dojrzał do debaty na temat: czy wogóle należy pomagać. Terror poprawności politycznej jest tak silny, że uznaje się za pewnik, że trzeba.
    Tymczasem ta pomoc tylko odwlecze katastrofę, chyba, że będziemy pomagać ciągle i bardzo intensywnie, tak, jakbyśmy karmili zwierzęta w zoo.

    Haitańczycy muszą sami z siebie zorganizować się i wyłonić organizację państwową. Nikt za nich tego nie zrobi.
    No, ale takie rozważania to absolutny temat tabu.

  4. ogif powiedział(a):

    @ Dorota #3

    Rozumiem Twoje stanowisko, ale się z nim nie zgadzam.
    Haiti zbyt mocno oberwało żeby się samodzielnie podnieść.
    To małe i dobrze położone państwo. Myślę że akurat im można z zewnątrz pomóc skutecznie.
    Gorzej w przypadku takich Somalii, Sudanu, Czadu.
    W Czarnej Afryce są kandydaci do pomocy potencjalnie skutecznej (Zair, Kenia, Tanzania, Mozambik itd.)
    Ale akurat tam powinno się zacząć od pogonienia misji katolickich wraz z ich morderczą propagandą przeciw prezerwatywom. Tam AIDS to masakra i największy problem.
    Potrzebna jest bardzo silna propaganda na rzecz używania prezerwatyw i darmowy, całkowicie swobodny do nich dostęp.
    Bo seksu to oni nie przestaną uprawiać, a po co mają umierać.

  5. podtworca powiedział(a):

    @ogif
    A poczytales co Afrykanczycy robia z darmowymi prezerwatywami? Pewnie wynajduja podobne zastosowania co ci od moskitier, bo 90% facetow nie uzyje ich bez wzgledu na propagande i darmowe dostawy. Nie jestem fanem kosciola, ale nazywanie misji morderczymi to przesada. Misjonarze probuje zmienic podejscie Afrykanczykow do poligamii i tam gdzie im sie to udaje (monogamiczne malzenstwa), na AIDS umiera najmniej ludzi.

    Kultura monogamiczna (czy jak tam ja nazywac, nie ma to dla mnie znaczenia, moze to byc np. przynaleznosc samicy do samca dominujacego) przyjela sie w zdecydowanej wiekszosci kultur, ktore osiagnely wyzszy stopien cywilizacyjny. A tam gdzie jej nie ma, ewolucja zbiera krwawe zniwo (pomijam zamkniete, odizolowane plemiona np. Amazonii, ktore maja swoje dotarte ewolucyjnie schematy).

    Jak myslisz, ktore z dwoch podejsc (’morderczy’ mosjonarze piora mozgi biednym ludziom Jezusem, zeby przerobic ich na kultury na wzor swojej vs zyjcie jak dotychczas, tylko zaloz gume na instrument) wygeneruje dlugofalowo wiecej ofiar? Jesli swiat chce opanowac epidemie AIDS w Afryce, to moim zdaniem jedynym wyjsciem jest przestawianie tamtejszych kultur na monogamie i planowanie rodziny.

  6. Trystero powiedział(a):

    @ podtworca

    Problemem, jesli chodzi o AIDS w Afryce, jest posiadanie kilku partnerow seksualnych jednoczesnie. Zmiany kulturowe sa rzeczywiscie niezbedne. Z drugiej strony, rozdawanie prezerwatyw z cala pewnoscia nie szkodzi. Z cala pewnoscia, nie pomaga jednak tak bardzo jak sugeruja to producenci prezerwatyw – o ile w ogole pomaga.

    Kiedys napisalem, mysle, ze calkiem wywazony, tekst na ten temat: http://www.trystero.pl/archives/2560

    @ Dorota

    To co napisalas jest prawda. Rzecz w tym, ze trzeba odroznic ratowanie ludzkiego zycie – jak po trzesieniu ziemi na Haiti – od pomocy rozwojowej.

  7. ogif powiedział(a):

    @ Trystero #6 (ale także Podtworca #5)

    Nie uważam żeby ten tekst archiwalny był wyważony.

    1.Jedną z przyczyn nie stosowania prezerwatyw jest ideologia i propaganda katolicka.
    2.Tłumaczenie Kościoła że skoro jest przeciwny seksowi pozamałżeńskiemu to jest w porządku względem problemu AIDS jest SKRAJNĄ OBŁUDĄ I CYNIZMEM KOLEJNYCH PAPIEŻY.
    Zakazanie seksu młodzieży jest całkowicie nieskuteczne wszędzie na świecie (nie tylko w Afryce).
    3.Dla filozoficznego przekonania paru staruszków w Watykanie(niezwykle wątpliwego, bo skoro masturbacja również jest passe to jaka jest propozycja? ślub w wieku 14 lat?) umierają w Afryce miliony młodych ludzi. W strasznych cierpieniach, bez należytej opieki. Oczywiście wiele tych tragedii nie ma związku z katolicyzmem, ale WIELE MA.

  8. _dorota powiedział(a):

    @ Ogif, 4
    “Myślę że akurat im można z zewnątrz pomóc skutecznie.” Ciekawy tekst na ten temat czytałam:
    http://news.yahoo.com/s/ucgg/20100119/cm_ucgg/canhaitisurvive

    W artykule m.in. o perwersyjności pomysłu posłania Clintona na Haiti.

    @ Podtworca, 5
    Żyjemy w realnym świecie, w którym monogamię gatunkowi ludzkiemu trudno tak całkowicie narzucić (bo jest sprzeczna z naturą niestety). Rozumiem, że Kościół chce jak najdłużej utrzymać swoje pryncypialne stanowisko, ale powinni to przemyśleć.

  9. Trystero powiedział(a):

    @ ogif

    Ale ja zgadzam sie, ze poglad KK na kwestie uzywania prezerwatyw jest szkodliwy ekonomicznie i spolecznie. Przekonanie, ze kazdy stosunek seksualny powinien byc jednoczesnie aktem prokreacji jest jakims ideologicznym reliktem.

    Rzecz w tym, ze ten relikt akurat ma bardzo niewiele wspolnego z epidemi AIDS w Afryce i nie jest to moj wymysl tylko wniosek z powaznych badan naukowych.

  10. podtworca powiedział(a):

    W realnym swiecie najbardziej zgodna z natura (a raczej statystycznie najczesciej wystepujaca) wydaje sie monogamia seryjna tj. zmiana partnera co kilka/kilkanascie lat. Duzo zalezy od kultury, ktora byla przez tysiace lat wspolzalezna z rozrodczoscia.

    W krajach Azji Dalekowschodniej wielu mezczyzn unika tracenia energii zyciowej, wystepuje takze spory odsetek ludzi aseksualnych (czytalem kiedys ciekawy artykul badaczki, ktora pojechala do Chin udowodnic, ze celibat jest niezgodny z natura i po powrocie napisala prace z zupelnie odwrotnymi wnioskami).

    Oczywiscie to dziala w druga strone, wsrod kultur gdzie potencja i seksualnosc odgrywaly znaczaca role, ich wplyw odznaczyl sie w puli genowej i kulturze.

    Problem w tym, ze swiat jest obecnie otwarty i pewne zachowania zmniejszaja szanse przetrwania. Wiekszosc populacji Indian wymarla z powodu chorob ukladu oddechowego. Kontakty seksualne niosa duze ryzyko przenoszenia nowych chorob.

    Sprowadzanie nauki kosciola w sprawie relacji miedzyludzkich do propagandy starcow przeciwko gumkom jest rownie niedorzeczne co wmawianie, ze zwolennicy prezerwatyw propaguja seks wszedzie i ze wszystkimi.

    “Zakazanie seksu młodzieży jest całkowicie nieskuteczne wszędzie na świecie (nie tylko w Afryce).”

    Usunalbym slowo ‘całkowicie’ i dodal od siebie:

    Nakłanianie młodzieży do używania zawsze prezerwatyw jest całkowicie nieskuteczne wszędzie na świecie (nie tylko w Anglii).

  11. ogif powiedział(a):

    @ Trystero #9

    Wystarczy że ma trochę wspólnego (a ma!) żeby stanowczo z pobudek moralnych krytykowac Watykan.
    Zero tolerancji dla haniebnych błędów w doktrynie.

  12. ogif powiedział(a):

    @ Podtworca #10

    Nie krytykuję całości doktryny KK. Wiele jej kluczowych elemenów osobiście podzielam.
    Ale akurat seksualne pomysły KK są całkowicie niezgodne z nauką. Ludzie aseksualni to ludzie chorzy – taki najcięższy przypadek impotencji. Nie ma ich zbyt wiele.
    Natomiast u 99% zdrowej populacji nie ma żadnej praktycznej możliwości aby nie uprawiac seksu (wliczając do niego masturbację; bo rzeczywiście można sobie poradzic bez partnera, ale bez seksu nie da rady).

    Proponuję oczywisty dowód dla każdego:
    Wszyscy którzy to czytają kiedyś się masturbowali, nieprawdaż ;-)

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player