Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Obama i Buffett – kto jest większym populistą?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 21.01.2010 | Komentarze (33) »

Barack Obama ogłosił dziś plan reformy systemu finansowego. Pełny tekst wystąpienia prezydenta USA można znaleźć na przykład tutaj. Wnikliwi obserwatorzy polityki ekonomicznej Białego Domu sugerowali dziś, że główne założenia planu Obamy wskazują na zdecydowany wzrost wpływów, legendarnego szefa FED z lat 80’ Paula Volckera i odsunięcie Timothy Geithnera i Lawrence Summersa. Jeśli to prawda to jest to dobra wiadomość ponieważ zarówno Geithner jak i Summers byli ‘ambasadorami’ Wall Street w Białym Domu i głównymi sprawcami tego, że administracja Obamy działała tak jakby ‘siedziała w kieszeni Wall Street’.

Obama ogłosił, że choć kondycja systemu finansowego jest duża lepsza niż rok temu to działa on według takich samych zasad, które niemalże doprowadziły go do ruiny. Prezydent zapowiedział, że amerykański podatnik już nigdy więcej nie będzie zakładnikiem zbyt dużych by upaść (TBTF) banków. Dwa główne obszary reformy systemu finansowego obejmą:

  1. Banki i instytucje finansowe, w których skład wchodzą banki, objęte będą zakazem posiadania, inwestowania lub wspierania fundusze hedge, funduszu private equity oraz zakazem prowadzenia handlu na własny rachunek niezwiązanego z usługami świadczonymi klientom, na ich korzyść.
  2. Istniejące limity udziału w rynku, koncentrujące się na wielkość depozytów, poszerzone zostaną o szersze ograniczenia obejmujące także inne zobowiązania największych korporacji finansowych.

Co można powiedzieć o tym planie? Z całą pewnością jest to krok w dobrym kierunku, służący obniżeniu poziomu ryzyka w systemie finansowym. Jednak z oceną reformy systemu finansowego należy poczekać do opublikowania konkretnych rozwiązań legislacyjnych, a jeszcze lepiej: do ich przegłosowania i wejścia w życie. Już dziś powstała dyskusja o tym, czy Goldman Sachs, który we wrześniu 2009 został Bank Holding Company będzie objęty nowymi regulacji i czy ewentualnie będzie mógł zrezygnować ze statusu BHC. Znając historię arbitrażu związanego z kapitałem obowiązkowym już dziś można powiedzieć, że skuteczność punktu drugiego w planie Obamy w dużym stopniu zależeć będzie od standardów rachunkowych i jakości regulacji.

Mimo tego, rynek na plan Obamy zareagował wyraźnym spadkiem – tak przynajmniej twierdzą amerykańskie media finansowe, na przykład Bloomberg. Sektor finansowy stracił ponad 3% co ma pewien sens ponieważ w krótkim terminie, propozycje Obamy – jeśli zostaną wprowadzone, obniżą zyski banków. W długim terminie zwiększą stabilność systemu finansowego. W ocenie reakcji rynku nie można natomiast zapomnieć, że rynek wprost wyczekuje korekty – przecież cały rajd od marcowych dołków ‘obył się’ bez żadnej 10% korekty.

Jeśli ktoś uważa, że Barack Obama ‘otarł się’ w tym wystąpieniu o populizm to polecam jego uwadze wywiad, który stacji Fox udzielił Warren Buffet. Jak donosi Bloomberg, Buffett powiedział, że plan reformy systemu finansowego powinien zawierać przepis stanowiący, że w przypadku upadku korporacji jej CEO oraz jego żona pozbawiani byliby (forfeit) całego majątku. Cytuję: Powinno być tak, że CEO korporacji, która upada lub zwraca się o rządu o pomoc naprawdę zostaje zniszczony w sensie finansowym. Dlaczego miałby wyjść z tego lepiej niż ktoś kto został zwolniony, na przykład ktoś zatrudniony przy montażu w General Motors?

Choć to co powiedział Buffett wydaje się czystym populizmem ma bardzo dużo sensu. Przeprowadzone badania  wskazują, że szefowie wielu upadłych instytucji finansowych, choć stracili setki milionów dolarów w czasie kryzysu finansowego, pozostali bardzo zamożnymi ludźmi mimo kompletnego zniszczenia korporacji, którymi zarządzali. W perspektywie kilkuletniej, biorąc pod uwagę zyski (ze sprzedaży akcji otrzymanych jako część wynagrodzenia) zrealizowane w latach przed kryzysem finansowym, ich ryzykowne działania, które zniszczyły zarządzane przez nich firmy, im samym – przyniosły duże korzyści finansowe.

Myślę więc, że nie warto odrzucać pewnych rozwiązań tylko dlatego, że wydają się populistyczne. Jedynym kryterium oceny reformy systemu finansowego powinna być jej potencjalna skuteczność.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (33) do "Obama i Buffett – kto jest większym populistą?"

  1. cabra powiedział(a):

    To będzie piękny rok na rynku M&A! W sumie jestem zadowolony ze wstępnych zapowiedzi (poczekajmy na konkretne rozwiązania – szczególnie interesuje mnie oficjalna definicja prop tradingu) jako inwestor, ale z drugiej strony, jako “aplikant” zdaje sobie sprawę z tego, że w dużych amerykańskich bankach “inwestycyjnych” (takich prawdziwych już de facto nie ma) nastanie kolejny “hiring freeze”. Cóż – coś za coś, będzie trzeba zostać jeszcze trochę w PL… ;-)

  2. poszi powiedział(a):

    Buffet to chyba chce zatrzeć złe publiczne wrażenie, które wywołał krytykując ubezpieczenie od wielkich depozytów (zwane potocznie podatkiem od wielkich banków).

    Jego obecna propozycja jest chyba za daleko idąca, bowiem powodem problemów sa często decyzje sprzed lat. Pojawiały sie jednak inne propozycje, np. takie, że prezesi otrzymują tylko (umiarkowane) nominalne wynagrodzenie, a nagrody są odraczane o 5-10 lat, aby sprawdzić, czy decyzje były też właściwe w długim terminie. Sporym problemem nie tylko korporacji finansowych jest działanie zarządu na krótką metę, nabijające zyski w krótkim terminie, a psujące długoterminowe perspektywy.

  3. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    W kazdym razie ‘orzezwiajaco’ jest uslyszec cos takiego od drugiego najwiekszego kapitalisty na swiecie :)

    @ cabra

    No wlasnie, kolejna rzecz, ktora wyjdzie ‘w praniu’ – czyli definicja handlu na wlasny rachunek, ktora jesli dobiora sie do niej lobbysci Wall Street moze zniweczyc caly plan.

  4. Obywatel Monte Christo powiedział(a):

    http://www.alternet.org/rights/145322/supreme_court%27s_%27radical_and_destructive%27_decision_hands_over_democracy_to_the_corporations

    Pewnie goście z Goldmana sami się powieszą :D
    Już to widzę.

  5. poszi powiedział(a):

    @trystero,

    Dla Buffetta, który jest właścicielem, a nie nagradzanym bonusami CEO, te słowa nie brzmią wcale tak egzotycznie. To też jest w jego interesie.

  6. _dorota powiedział(a):

    Propozycja Starego Lisa z Omaha to populizm w wydaniu brawurowym, dla kompletnych głupków. Co to miałoby oznaczać – konfiskatę majątku? Na zasadach odpowiedzialności zbiorowej, z żoną? A co, jeżeli mieliby rozdzielność majątkową?
    Taki przepis byłby niekonstytucyjny w dowolnym porządku prawnym, a nawet jeśliby przeszedł, to nie działałby wstecz, tylko na przyszłość. Poza tym wiele kancelarii prawnych może się utuczyć na wymyślaniu obejścia takich przepisów.
    I o tym wszystkim Buffet doskonale wie. Chodzi o radość prostaczków, a raczej o to, żeby prostaczkom rzucić ochłap, który ich uspokoi.

  7. ogif powiedział(a):

    @ Dorota #6

    Ostro jedziesz po Buffettku! Daj pokój. Chłopina ma demencję i boli go w krzyżu.

    Jak dla mnie to wystarczy JEDNA reforma. Koniec TBTF.
    Zrobić to można na wiele sposobów, ale obawiam się że nie zrobią tego w ogóle.

  8. HeS powiedział(a):

    @ogif:”Koniec TBTF.”

    O, właśnie. To co Obama robi, to omijanie szerokim łukiem podstawowego problemu (świętych krów w biznesie).

  9. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    Ostro, bardzo ostro!

    Buffett na pewno wie, ze na wprowadzenie takiego prawa szans nie ma. Dlatego u niego to czysty populizm. Natomiast myslenie Buffetta idzie w dobrym kierunku – jest marchewka, potrzebny i kij.

    W kwestii legislacyjnej: myslalem i wymyslilem, ze banki, ktore naleza do FDIC moglyby byc zmuszone do zawierania umow z czlonkami zarzadow, w ktorych oni zgadzaja sie odpowiadac calym swoim majatkiem za straty bankow (z zonami jest rzeczywiscie problem). Teoretycznie to jest do wykonania. Praktycznie: nie ma to najmniejszych szans. Chyba nawet w Chinach :)

  10. poszi powiedział(a):

    @dorota i trystero,

    Przepadek majątku może sie okazać bardzo niewielką niedogodnością w porównaniu z przepadkiem głowy, którą orzeknie w trybie pilnym trybunał rewolucyjny.

    Do tego jeszcze daleko, ale rewolucje się zdarzają. Co jak co, ale USA powstało dzięki jednej takiej.

    Długotrwały kryzys, który powoduje polaryzację społeczeństwa i utratę poczucia bezpieczeństwa klasy średniej mógłby do takiej rewolty mógłby kiedyś doprowadzić.

  11. brysio powiedział(a):

    @ all
    W średniowiecznych Włoszech głowa niewypłacalnego bankiera była wystawiana na progu jego kantoru. Znieść wszelkie regulacje poza tą ;-)

  12. 2jarek powiedział(a):

    A nakaz wypłacania 90% w akcjach z terminem realizacji możliwym za 5 lat np ? Rozwadnianie akcji zablokowane programem skupu i umarzania akcji na bieżąco…….wystarczy trochę dobrej woli nie trzeba żadnych nowych regulacji.

    Koledzy z zarządu którzy będą się wzajemnie bardzo, bardzo dobrze pilnować i patrzeć na ręce. W końcu niektórzy przekażą akcje w spadku ;)

  13. Obywatel Monte Christo powiedział(a):

    Wydaje mi się że to droga donikąd.
    I tak na długą metę znajdzie się jakieś obejście tego. Dobre prawo musi być odpowiednio ogólne. Dlatego w kodeksie mamy: “Kto zabija…” a nie “Kto zabija młotkiem…”, “Kto zabija widelcem…”. Ludzkość już to przerabiała. Taki Landrecht pruski był tak kazuistyczny, że miał ze 20 tys paragrafów, bo starano się unormować wszystko w sposób szczegółowy. Jakoś to nie zdało egzaminu. Zawsze się znajdzie sposób na wypłacanie bonusów. Jak nie w pensjach, to w dodatkach, jak nie w dodatkach, to w zapomogach czy jakkolwiek się to nazwie. Obejście zawsze będzie.
    Problemem jest to, że kiedyś w wilczym kapitalizmie była chciwość, żeby zarobić jak najwięcej, jak najszybciej i jak najłatwiej, ale był też strach przed utratą czegoś co się zarobiło. Teraz została tylko chciwość. Istnienie “pożyczkodawców ostatniej szansy” jak banki centralne ten strach osłabia. Więc takie regulacje to będą półśrodki.
    Takie moje zdanie.

  14. cabra powiedział(a):

    @all
    dużo osób dało się chyba ponieść w swoich rozważaniach na temat rozwiązania problemu firm TBTF itp…
    Moim zdaniem wczorajsza zapowiedź to krok amerykańskiej administracji w dobrym kierunku. Z resztą kolejny krok po wprowadzeniu 15bp podatku od “pokrytych zobowiązań” (tj. [zobow.] – [ubezpieczone depozyty], nie wiem jak to inaczej nazwać). Żałuje przy tym że nie wprowadzono stawki progresywnej – im większe aktywa tym większa stawka. Przykładowo, od 15bp dla > 50mld USD do 100bp dla firm powyżej 800mld USD. Pojawia się często argument, że te 15bp banki przeniosą na klienta, a więc to samo mogą zrobić i z 100bp – no i rewelacja, bo klienci wtedy pójdą do innych, mniejszych banków (np tych poniżej 50mld USD w bilansie), które nie ponoszą tego typu “obciążeń” i przez to mogą oferować bardziej konkurencyjne ceny. Z drugiej strony pojawia się problem zmniejszenia konkurencyjności amerykańskich banków. Powstaje tym samym potrzeba wprowadzenia tego typu rozwiązania na arenie międzynarodowej. Regulatorzy byli w stanie się “dogadać” gdy trzeba było ratować rynki w środku kryzysu, więc mogliby i teraz się porozumieć przy tworzeniu rozwiązań, które pomogłyby w rozwiązaniu przyczyn jego powstania. Wall Street już cieszyło się z powrotu do “business as usual”, a tu Obama od dwóch tygodni zarzuca pomysły aż miło (niech żyją wyborcy w Massachusetts ;-)). Financial Services Rountable (bankowi lobbyści) będzie miał kupę roboty w Kongresie przez najbliższe miesiące (i miliony/miliardy dolarów do wydania). Tak czy tak pieniądze trafią do rządu… ekhem, znaczy się – do rządzących… ;-)

  15. e_djur powiedział(a):

    Niech rozwiązania będą i populistyczne, byleby nie było jak do tej pory. Do tej pory to znaczy m.in. te wynaturzenia o których mowa w tekście. Cóż to za idiotyzm TBTF, czy nagradzanie za dewastację. Dzicko z tłumu lepiej wie co jest dobre, a większych szkód pewnie nie wyrządziłaby małpa posadzona na fotelu CEO.

  16. cabra powiedział(a):

    Co do wpływu nowych regulacji na Goldmana (główny złoczyńca w ostatnich historyjkach rynkowych) to bardzo ciekawie napisał o tym Richard Bove. O ile GS “pożegna” się z prop deskiem (ok 10% przychodów) to odbije to sobie z nawiązką dzięki temu, że: “banks with large deposit bases have distinct advantages in certain sectors of the market. They can produce financial products at lower cost. If the banks are told they cannot use deposits in this fashion in the future, it “levels the playing field” for companies like Goldman Sachs”.
    W efekcie Bove jasno stwierdza: “The new proposals being put forth by the President are likely to benefit not harm the company. (…) This is not a time to sell this stock it is a time to buy it.”

  17. Adam Duda powiedział(a):

    CEO wyprowadzą majetek za granice i taki byłby tego efekt.

  18. Belzebub powiedział(a):

    Panie Adamie zawsze pozostaje opcja przeznaczona dla mieszkańców jaskiń na pograniczu pakistańsko-afgańskim.

  19. Nemo powiedział(a):

    Ludzie – dajecie się nabrać na zwyczajny populizm:
    Buffett – ciekawe, że nie mówi o odpowiedzialności całego kolegium zarządzającego spółką a tylko CEO, czyżby to dlatego że sam zasiada w paru radach ? Poza tym jeśli by pomysł został zrealizowany to wynagrodzenia amerykańskich CEO niepomiernie by wzrosło – to raz; kombinowali by z majątkiem to 2; zarządzanie dużą spółką stałoby się zbytnio ryzykowne co skutkowałoby nadmierną ostrożnością CEO – działałby niczym administracja państwowa – to 3.
    Poza tym najprostszy motyw: zarządzanie można przenieść za granicę – zwyczajnie prawnicy i doradcy podatkowi mieliby kupę roboty. A koszty przecież i tak w końcu poniesie konsument. To Buffettowi już zwisa.

    Niestety ale prawda jest prozaiczna: nadzoru właścicielskiego nic nie jest w stanie zastąpić – rozbudowane regulacje też tego nie zrobią.

  20. poszi powiedział(a):

    @Nemo,

    Masz święta racje, że zarządu właścicielskiego nie da się niczym zastąpić, ale przy obecnej strukturze własnościowej, to czysta fikcja. W czasach, kiedy właścicielami korporacji były osoby fizyczne i to skoncentrowane to działało. Teraz to jedne korporacje posiadają drugie korporacje, których CEO chadzają grać wspólnie w golfa. Myślę, że tylko dlatego uchwalane są takie wielkie wynagrodzenia dla zarządów (czy istnieje zgoda na wielkie bonusy dla całej wyższej kadry), bowiem prywatny własciciel nigdy by na to sie nie zgodził. A tak, ty mi pomożesz, ja tobie, cała kasta ma się dobrze.

    Radykalnym pomysłem na uzdrowienie tej sytuacji byłoby np. znaczne ukrócenie osobowości prawnej, w szczególności korporacja nie mogłaby posiadać udziałów w innej. Ale oczywiście to byłoby przewrócenie obecnego systemu do góry nogami, co daje temu pomysłowi małą szanse realizacji.

    Tym niemniej rozpychający się korporacjonizm sprawia, że obecny system coraz mniej przypomina kapitalizm. Z bardzo wieloma niekorzystnymi efektami ubocznymi na czele, z największą: krótkoterminowością wszelkich decyzji.

  21. Trystero powiedział(a):

    @ Obywatel Monte Christo

    Ty wszedzie wstawisz swoja krytyke bankow centralnych.

    Akurat z tym problemem – odpowiedzialnosci CEO za straty – banki centralne nie maja wiele wspolnego. To wina kapitalizmu korporacyjnego, nadzoru korporacyjnego, struktury programow motywacyjnych, etc. Nie rozumiem jaki widzisz sens w oskarzaniu bankow centralnych o wszystko co zle w gospodarce?

    Ja uznaje prawo do krytykowania bankow centralnych – choc dla mnie sens ma tylko krytyka z paradygmatu Minskiego ale o nim wiekszosc internetowych przeciwnikow FED pewnie nawet nie slyszala – ja przynajmniej nie spotkalem sie z krytykiem FED, ktory by cytowal Minskiego. A powinni go lubic skoro lubia heterodoksje :)

  22. poszi powiedział(a):

    @trystero,

    Steve Keen jest ostrym krytykiem Fed z pozycji postkeynesistowskiej, która właśnie czerpie z Minsky’ego.
    http://www.debtdeflation.com/blogs/

    Z zupełnych ciekawostek, Janet Yellen, sama członek Fedu wypusciła coś takiego:
    http://www.calculatedriskblog.com/2009/04/feds-yellen-minsky-meltdown-lessons-for.html

    Jestem krytykiem Fedu i Minsky’ego znam. Nie przesadzaj z tym zarzucaniem internetowym adwersarzom nieuctwa :)

    Oczywiście, że masz racje, że banki centralne nie są winne wszystkiemu, co złe w gospodarce. Nie sa winne nawet większości. Ale akurat istnieniu TBTF są winne jak najbardziej, a w szczególności pewien człowiek o inicjałach A.G.

  23. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    Bo Ty jestes wyjatkiem! A jako dowod anegdotyczny podam: Minsky nie ma polskiego hasla na Wikipedii :)

    A to bynajmniej nie jest zarzut nieuctwa bo Minsky jest daleko od mainstreamu i to nie jest jakis obowiazek go znac. Ja jeszcze Minskiego w oryginale nie czytalem (znam jego teorie z omowien) choc jest na mojej liscie lektur, wiec nie mam zamiaru krytykowac innych, ze tego nie robili. Choc slyszec powinni, przede wszystkim dlatego, ze w ostatnich dwoch latach Minsky jest ‘trendy’ tak jak cala ‘bubblenomia’.

    PS Podmienilem Twoj link do przemowienia Yellen bo nie dzialal.

  24. Fazik powiedział(a):

    Komentując Buffetta trzeba mieć na uwadze jego sposób przekazu – lubi przedstawiać swoje zdanie w sposób prosty i zrozumiały dla przeciętnego człowieka, a do tego w sposób obrazowy i nieco ironiczny. Podobne stwierdzenia znalazły się w wywiadzie, który udzielił CNBC (cały wywiad trwał ok. godziny polecam na ich stronie). Chciał po prostu zwrócić uwagę, iż istnieje realny problem z relacją pomiędzy nagrodą i karą u CEO (przy czym z jego licznych wywiadów wynika, że ma on na myśli główne kierownictwo, które jest odpowiedzialne za zarządzanie firmą a nie jakiś średni szczebel, ale niekoniecznie chodzi tutaj tylko o CEO). W przypadku akcjonariuszy, którzy tracą czasem 90% kapitału i więcej, nie ma bowiem ryzyka moralnego hazardu, a główni odpowiedzialni za upadek (zarząd) często pozostają bez większego uszczerbku – z wielkimi bonusami, które w rzeczywistości brali za papierowe zyski w przeszłości. Natomiast w rzeczywistości spowodowali oni ogromne straty zarówno dla akcjonariuszy, pracowników jak i całego kraju (i świata). Tak wiec jest to kolejny głos wskazujący na potrzebę zmian w tym zakresie. Ostatnio też w Financial times pojawił się artykuł na ten temat – autor proponował, aby zarząd odpowiadał do wysokości skumulowanych premii uzyskanych w przeszłości w przypadku upadku banku.
    Słów Buffetta nie należy traktować więc tak dosłownie (jak oburzona Dorota – swoja drogą powinnaś chyba bardziej cenić Buffetta skoro inwestujesz w wartość, a tak przynajmniej wynika z Twoich komentarzy).
    Jako przykład innych ciekawych wypowiedzi Buffetta w tym wywiadzie podam stwierdzenie, że (przytaczam z pamięci) lubi on emisje nowych akcji jak przygotowywanie się do kolanoskopii:) (to odnośnie decyzji zarządu Krafta, w którym jest on jednym z większych akcjonariuszy). Pamiętam też jak kiedyś odpowiedział na pytanie dlaczego zakupił akcje jednej ze spółek produkujących bieliznę – brzmiało to jakoś tak: “stwierdziliśmy, że jest to dla nas (miał na myśli siebie i Mungera) ostatni moment, żeby jeszcze móc się dobrać do damskiej bielizny”. Taki jest jego język i dzięki temu przyjemnie jest słuchać jego wywiadów – są niezwykle cenne merytorycznie, a przy tym zabawne.

  25. _dorota powiedział(a):

    @Fazik, 24

    1. Umiarkowanie cenię Buffetta, nie ma go za co szanować i cenić. Nie on wymyślił inwestowanie w wartość, a poza tym do tej zasady można dojść zupełnie samodzielnie (jest fantastycznie “zdroworozsądkowa”). Jego wyniki biorą się z długiego horyzontu inwestycji i powiązań z władzą. Byłbyś równie bogaty, gdybyś miał możliwość robienia takich interesów:
    http://www.cnbc.com/id/32982928

    2. Podtrzymuję swoją opinię o jego demagogii, to co powiedział Bloombergowi jest policzkiem dla inteligencji nawet przeciętnego czytelnika (and their spouses).

    3. Sprawa nadmiernych wynagrodzeń i bonusów dla CEO nie jest do rozwiązania bez całkowitego przemodelowania nadzoru właścicielskiego nad spółkami (Poszi to zauważył). Teraz ten nadzór po prostu nie istnieje, akcjonariusze są praktycznie bezwładni. Przyczyny są różne, to duży temat.
    BTW, dlatego uważam, że lepiej zarządzać samemu własnymi pieniędzmi niż zgodzić się na “zarządzanie portfelem”.

  26. ogif powiedział(a):

    @ Dorota #25

    Ale Ty dzisiaj ostra. Jak brzytwa!
    ad.1. Jest za co. Przez kilkadziesiąt lat był najlepszy, wniósł wiele ciekawych reguł do inwestowania w wartość.
    Potem to już rzeczywiście geniuszem nie błyszczał tylko odcinał kupony od swojej uprzywilejowanej pozycji, którą sobie sam wyrobił.
    ad.2. OK.
    ad.3. Ciekawy temat, a mnie najbardziej ciekawi to że wspomniany Waren Buffett jest znaczącym akcjonariuszem np. Wells Fargo i Goldman Sachs. Jest wystarczająco silny żeby sprawować sensowny nadzór właścicielski, premie są tam gigantyczne i on to przyklepuje. Dziwny jest ten świat.

    Na mój rozum to pensje powyżej 10 milionów dolców są jakąś totalną aberracją. Czy naprawdę kogoś motywuje to że dostanie 15 a nie 10 baniek? Chyba niezależnie od wyników mocno przesadzone premie to jakaś paranoja.

  27. Fazik powiedział(a):

    @ Dorota,
    Twierdzenie, że każdy mógłym dojść do takich wyników jak Buffett jest delikatnie mówiąc kontrowersyjne, żeby nie powiedzieć nietrafione. Jest wiele osób tak długo na rynku jak On i nie moga się nawet porównać. Tobie życzę powodzenia, ale również obawiam się, że jego sukcesu nie powtórzysz.
    Oczywiście nie Buffett wymyślił inwestowanie w wartość, ale w dużym stopniu wypromował tę mętodę i jak słusznie zauważył ogif wniósł wiele ciekawych reguł do inwestowania – i tutaj już nie można z pewnością mówić o tylko klasycznym inwestowaniu w wartość w jego przypadku.
    No i jest skromniejszy niż Ty:) bo nie twierdzi, że do wszystkiej wiedzy doszedł samodzielnie, a wręcz przeciwnie.
    Co do powiązań z władzą znów nietrafione, ponieważ facet zdobył powiązania dopiero gdy stał sie bardzo bogaty – wcześniej wręcz jako jeden z nielicznych inwestorów trzymał się z daleka od NY i Waszyngtonu. Przypadek Goldmana łatwo się teraz wskazuje jako przekręt – ale dla nich wówczas, w tamtym konkretnie czasie, oznaczało to wzmocnienie i kapitałowe i wizerunkowe (poprzez pozyskanie szanowanego inwestora, co ich odróżniło od innych banków). No i zwróćcie uwagę, że nieporównywalnie łatwiej jest osiągnąć wysoką stopę zwrotu inwestując mniejsze (nie mam na myśli całkiem małych) kwoty niż ogromne miliardy, którymi on dysponuje – wówczas właśnie takie inwestycje dają mu wyjątkowe możliwości.
    Ok. pobawiłem się w adwokata Buffetta:)

  28. Fazik powiedział(a):

    @ ogif
    Co do wynagrodzeń, też jest to dla mnie nie do końca jasne, ponieważ z jednej strony Buffett krytykuje wynagradzanie i karanie CEO a z drugiej we wspomnianych przez Ciebie bankach te bonusy (szczególnie w Goldmanie) są ogromne. Ale to troszke może być jak z Kraftem – jest tam jednym z większych akcjonariuszy i krytykuje fuzję a jednocześnie chyba mu się nie uda jej zatrzymać. Podobnie może być z Goldmanem. Inaczej sprawa wygląda w Wells, ponieważ dłużej jest z tym bankiem związany i ma chyba większy wpływ, ale nawet tam na tylko niecałe 7%. Pamiętam jak podobnie było w Citi, kiedy książę arabski się denerwował, że nie ma wpływu na kierownictwo mimo, że był najwiekszym indywidualnym akcjonariuszem – teraz już widać, że po kryzyskie ma więcej do powiedzenia i większy wpływ na kierownictwo ale wcześniej tak nie było.
    Ponadto jest to jednak rynek – trudno konkurować z inymi bankami o ludzi jeżeli ma się mniejsze pieniądze do zaoferowania.

  29. _dorota powiedział(a):

    @ Fazik, 27

    No to ja dla gimnastki umysłowej pobawię się w oskarżyciela.
    1. Buffett rozwinął pomysł Grahama, reguły oceny spółek, jakie zaproponował nie są niewzruszalne, to tylko pewna propozycja. Nie twierdzę, że do “wszystkiej wiedzy doszłam samodzielnie”, ale przyjęcie zasady, że kupuje się (jakby) biznesy, a nie akcje jest dla mnie elementarne (czasami spekuluje i kupuję akcje, ale to inny temat).

    2. Wyniki Buffetta. Może to będzie kontrowersyjne, co napiszę, ale dla mnie to naprawdę nie jest osiągnięcie. Inwestuje ten facet bardzo długo i konsekwentne B&H niektórych spółek (jak np Coca Cola) nie mogło przynieść innych rezultatów. Zauważ, że jego “życie inwestora” przebiegło w bardzo specyficznych warunkach – ciągłego wzrostu rynku (sprawdź choćby wykres S&P500 przez ostatnie 50 lat) wywołanego – w uproszczeniu – ekspansją monetarną w warunkach fiat money. Po prostu jego sukces = fiat + time :)
    Jak przyjdzie zima Kondratiewa (niektórzy mówią, że już przyszła), to pogadamy inaczej…

    3. Transakcja z Goldmanem to jednak dowód na “przypuszczenie do stołu”. Gdyby to zaproponowali komukolwiek innmu, to niewątpliwie skorzystałby.

  30. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    Ja tylko w kwestii formalnej, w sprawie punktu drugiego. To, ze Buffett inwestowl w czasie dlugoterminowego rynku byka (co jest bardzo naciagane bo Buffett inwestowal takze w czasie dwoch wielkich rynkow niedzwiedzia w latach 70′ i 00′) nie ma znaczenia poniewaz patrzymy zawsze na RELATYWNE wyniki Buffetta wzgledem szerokiego rynku.

    To co wyroznia Buffetta to wlasnie regularnie ‘pobijanie’ S&P 500.

  31. Fazik powiedział(a):

    @ dorota, Trystero
    Całkowicie zgadzam się z Trystero. Dodatkowo zwróć uwagę jak rzadko był na minusie (w 2008r. dopiero drugi raz od 65r, w tym więc okres wysokich spadków w latach 70-tych, a o ile pamiętam wcześniej cały czas był na plusie – tutaj są szczegóły w jego liście http://www.berkshirehathaway.com/letters/2008ltr.pdf).
    To jest chyba coś co go najbardzie wyróżnia wśród inwestorów – obok relatywnie wysokiej stopy zwrotu niskie ryzyko. No i należy podkreślić, iż gdyby słuchał Grahama to może dzisiaj nie mielibyśmy o czym rozmawiać:) ponieważ gdy Buffett rozpoczynał inwestowanie, zdaniem Grahama poziom wycen akcji był zbyt wysoki – gdyby się do tego zastosował musiałby czekać aż do lat 70-tych więc pewnie by zapomniał w tym czasie o inwestowaniu:). Tak więc to co zastosował to -tak jak napisałaś – sposób myślenia o kupowaniu akcji vs biznesu, ale to co zmienił to jednak podejście bardzo restrykcyjne do wycen, które proponował Graham – w ciągu 100 lat jest tylko kilka takich okresów – ale wówczas większość jest w totalnym strachu. Ale oczywiście co do Grahama, żebym czasem nie został źle zrozumiany, szacunek do niego mam co najmniej taki sam jak do Buffetta.

    Jeżeli chodzi o Goldmana to właśnie problem był taki, że niewiele osób dysponuje takim i kapitałem i wizerunkiem na rynku, ale też ochotą w inwestycje w takim czasie. Swoją drogą ktoś wtedy skomentował, że właśnie w taki sposób powinne być ratowane prywatne spółki – przez osoby prywatne i na drakońskich warunkach jak to zrobił Buffett. A nie z pieniędzy podatników. I z tym sie zgadzam, tylko mam wątpliwość, czy rzeczywiście znalazłaby się wystarczająca liczba osób z wystarczającymi kapitałami.
    Ok, więcej już nie będę bronił Buffetta:)

  32. _dorota powiedział(a):

    No dobra, macie rację :) Regularność bicia S&P500 to może być argument, przyznaję (link do sprawozdania Berkshire nie otwiera się, ale przypominam sobie, że przeglądałam je po opublikowaniu, rok temu).

    Dowiedliśmy więc, że inwestowanie fundamentalne (mówiąc w uproszczeniu) sprawdza się w czasach powszechnego lewarowania. Czy sprawdzi się w sytuacji delewarowania? Powinno się wybronić.

    Co do bratniej pomocy dla GS pozostaję przy swoim zdaniu. Kupowanie banku – najłagodniej mówiąc – dobrze usytuowanego w kręgach władzy i po sporej wyprzedaży i na bardzo atrakcyjnych warunkach to był po prostu samograj. Na takiej inwestycji nie można praktycznie stracić (w średnim terminie conajmniej, na początku zaliczył stratę, ale to bez znaczenia). Dlaczego więc amerykański podatnik nie miałby zarobić tych 3 mld, tak jak Buffett zarobił? I do razu nasuwa się następne pytanie – za co Buffett dostał tak monstrualnie wysoką korzyść majątkową? Time will show.

  33. Fazik powiedział(a):

    @ dorota
    Co do innego zdania w sprawie Goldmana i nie tylko to myślę, że nudno by było gdybyśmy wszyscy sobie tylko przytakiwali:)
    Pewnie po jakimś czasie przestalibyśmy czytać cokolwiek, a z pewnością komentować, a tak jest ciekawiej.
    Ten link powinien się otwierać (są tam dostępne wszystkie raporty) http://www.berkshirehathaway.com/letters/letters.html

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player