W 2009 roku PKB per capita na Haiti wyniosło $790. Oznacza to, że przeciętny Haitańczyk miał na swoje utrzymanie dwa dolary dziennie w 2009 roku. Ponad 80% ludności Haiti żyło poniżej granicy ubóstwa. W 2008 roku na Haiti spadło kilka groźnych huraganów w jednym z najgorszych sezonów burzowych w historii.
A wczoraj Haiti nawiedziło olbrzymie trzęsienie ziemi, które dotknęło rejon stolicy państwa: Port-Au-Prince, który zamieszkiwany jest przez 1/3 dziesięciomilionowej populacji Haiti. Najprawdopodobniej zginęło dziesiątki a może setki tysięcy ludzi. Nie pracuje haitański rząd. Nie funkcjonuje armia ani policja. Zniszczone są najważniejsze więzienia – ich pensjonariusze są na wolności. Nie działa lotnisko, uszkodzony jest główny port morski.
Czy społeczność międzynarodowa tego chce czy nie, najprawdopodobniej po raz kolejny w ostatnich latach będzie miała okazję przećwiczyć budowanie państwa od podstaw. Haiti to 10 mln ludzi, żyjących na 1/10 terytorium Polski i egzystujących w ekstremalnym ubóstwie.
Tylor Cowen prowadził na swoim blogu inspirujące rozważania o przyczynach ubóstwa Haiti. Wśród potencjalnych przyczyn wymienił
-
zbyt wczesne odzyskanie niepodległości, odcięcie więzi z metropolią i brak pomocy w XX wieku
-
francuska spuścizna kolonialna – byłe francuskie kolonie radzą sobie gorzej niż angielskie
-
oparcie gospodarki na monokulturowej uprawie trzciny cukrowej
-
fatalne skutki dyktatury Duvaliera i jego syna
-
heterogeniczność etniczna społeczeństwa, które pochodzi z różnych regionów Afryki (ludność Haiti to głównie potomkowie niewolników)
-
brak chińskiej emigracji na początku XX wieku
-
powszechność poligamii
Ja do tej listy dodałbym:
-
brak europejskich osadników
-
katastrofa ekologiczna spowodowana deforestacją – tylko 1% terytorium Haiti pokrywają lasy
Nie da się ukryć, że część z tych sugestii daleka jest od poprawności politycznej ale taka jest właśnie ekonomia rozwoju gospodarczego uprawiana bez ideologicznego kołnierza. Z Haiti historia jest o tyle interesują dla ekonomistów i historyków, że po drugiej stronie wyspy znajduje się Dominikana – państwo, które może nie jest przykładem wielkiego sukcesu ale mimo wszystko około 6 razy bogatsze od Haiti.
By wyczerpać temat tego biednego państwa: Tylor Cowen podaje dodatkowe powody wielkich zniszczeń jakich dokonało trzęsienie ziemi – brak standardów w budownictwie, wynikający z ubóstwa i braku jakichkolwiek kontroli. Cóż, w przypadku Haitańczyków przysłowie ‘biednemu zawsze wiatr w oczy’ sprawdza się z brutalną precyzją.


Pkb per capita wcale nie oznacza, że ludzie mają tyle do dyspozycji. Pkb to nie dochód.
#
brak chińskiej emigracji na początku XX wieku
O co chodzi? A na Dominikanie są kitajce?
@ Adam
W duzym uproszczeniu, PKB = dochod narodowy + amortyzacja. A dochod narodowy to suma dochodow obywateli i osob prawnych.
@ Pawelek
Nie wiem, czy na Dominikanie – ale na niektorych wyspach Morza Karaibskiego chinska emigracja byla znaczaca:
http://books.google.pl/books?id=Y-rU5RvxPw0C&printsec=frontcover&source=gbs_navlinks_s#v=onepage&q=&f=false
Na przyklad na Jamajce Chinczycy stanowia kilka procent populacji.
Jak pokazuje przykład Hispanioli, nawet hiszpańskie kolonie mogą radzić sobie lepiej.
Trochę dziwne, że jako przyczyny ubóstwa Haiti wskazywane są jednocześnie heterogeniczność etniczna i brak chińskiej emigracji. Pomijając sprzeczność, ta pierwsza nie przeszkodziła np. takiemu dużemu państwu na północ od Haiti. To drugie to raczej skutek niż przyczyna, kto chciałby emigrować na Haiti?
O deforestacji – właśnie, jak to się stało, że na Dominikanie nie wycięli tych lasów?
http://www.tierralatina.pl/2007/02/posadza-drzewa-na-haiti/
- francuska spuścizna kolonialna – byłe francuskie kolonie radzą sobie gorzej niż angielskie
“Hiszpanie w koloniach budowali kościoły, Francuzi w koloniach stawiali urzędy, Anglicy w koloniach stawiali faktorie.”
Nie pamiętam już kto to powiedział, bo to nie mój cytat.
Chodzi mi o to w jaki sposób brak chińskiej emigracji może być jedną z przyczyn ubóstwa Haiti? Co takiego niby mają w sobie ci Chińczycy?
Jamajka to też przecież nie Eldorado.
Dlaczego powszechność poligamii jest jedną z przyczyn ubóstwa?
@ teg
Nie wiem.
@ Pawelek
Chinczycy maja w sobie energie i pracowitosc. Jesli spojrzysz na spoleczenstwa Azji Poludniowo-Wschodniej czy wysp Pacyfiku to zorientujesz sie, ze Chinczycy sa tam gospodarcza elita. Nie inaczej jest na Karaibach. Chinczycy i Libanczycy kontroluja duza czesc handlu w panstwach tego regionu.
Trystero,
dobry wpis, ale mam uwagę. Piszesz: “W 2009 roku PKB per capita na Haiti wyniosło $790. Oznacza to, że przeciętny Haitańczyk miał na swoje utrzymanie dwa dolary dziennie w 2009 roku. ”
wg. mnie powinno być napisane: W 2009 roku PKB per capita na Haiti wyniosło $790. Oznacza to, że przeciętny Haitańczyk wytwarza dziennie dobra o wartości dwóch dolarów w 2009 roku. Bo jeśli PKB per capita równa się przychody/pensje to każdy Polak włącznie z nimowlęciami powinien zarobić ponad 4000 zł (PKBpc Polski 17500 USD, USD PLN 2,8, w przybliżeniu) na miesiąc (a przynajmniej taka lub wyższa powinna być średnia płaca).
Oczywiście mogę się mylić. Jak sprawdziłem PKBpc wg. PPP wynosi 17 500 $ ale PKBpc nominalne 13 800 $, to już daje mniej więcej tyle ile zarabia średnio Polak. Ale przecież, PKBpc i tak wlicza niemowlęta, dzieci, starców i bezrobotnych do wyniku. Czyli pensje i tak powinny być wyższe (idąc za rozumowaniem, ze przychód przeciętnego człowieka równy jest PKBpc).
@ gargacznica i myszmerżer
Dochody ludnosci to nie tylko wynagrodzenia. To takze renty, emerytury i transfery rzadowe oraz dywidendy, przychody z wynajmu, czynsze i inne dochody z czynnikow produkcji (w tym z pracy – inne niz wynagrodzenia, np. umowy zlecenia).
Właśnie podali, ze praktycznie znów USA zajmuje sie wszystkim na Haiti. Pax america jest jednak lepsza niz pax sowietica
Haiti dopisuje ładną puentę do naszych rozważań, czy na wypadek totalnego kryzysu złoto jest najlepszym zabezpieczeniem, czy co innego. Jak się okazuje raczej broń palna…
Tak nawiasem mówiąc, mamy okazję obserwować przykład całkowitego upadku organizacji państwowej (wcześniej też nie działała, ale jakaś policja i więzienia były, teraz nie ma NIC).
Głód, brak wody, sterty niepogrzebanych ciał na ulicach, pod ruinami umierający ludzie, bandy szabrowników krążące po mieście. Cholernie ciekawe, co dalej.
@ dorota
Hm, a ja znalazlem stosowny cytat z Financial Times: “Money is worth nothing right now; water is the currency,” one foreign aid worker told Reuters.
Tylko że butelkę z wodą łatwo komuś odebrać. OSTATECZNĄ instancją wydaje się być jednak gun.
brak pieniedzy w bankomatach….