Od dawna już chciałem napisać coś o przemyśle farmaceutycznym, zwłaszcza o Big Pharma, czyli największych korporacjach, które zdominowały ten rynek. Tym co mnie zniechęcało jest fakt, że nie mam wystarczającej wiedzy by swobodnie poruszać się w tych dziedzinach. Nie oznacza to jednak, że nie mogę zwrócić uwagi czytelników na kilka istotnych zagadnień i zapoznać z wynikami kilku badań naukowych.
Inspiracją do napisania tekstu była dyskusja na Blog de Bart o tym jaki udział w cenie leków i w budżecie firm farmaceutycznych mają nakłady na badania i rozwój (R&D – research and development). Myślę, że w tej kwestii przeciwnicy Big Pharma mogą być dużo bliżej prawdy niż obrońcy przemysłu farmaceutycznego.
Marc-André Gagnon i Joel Lexchin w artykule The Cost of Pushing Pills: A New Estimate of Pharmaceutical Promotion Expenditures in the United States oszacowali koszty promocji leków w USA na 57,5 mld USD w 2004 roku czyli 24% wartości sprzedaży przemysłu farmaceutycznego w 2004 roku, która wyniosła 235 mld USD. W tym samym roku przemysł farmaceutyczny wydał 31,5 mld USD na R&D, czyli 13% wartości sprzedaży, przy czym kwota ta obejmuje PUBLICZNE ŚRODKI przekazane na prywatnych korporacjom na rozwój nowych leków. Czy te wyniki znacząco różnią się od rezultatów innych NIEZALEŻNYCH (nie sponsorowanych przez Big Pharma) badań? Nie.
Marcia Angell oszacowała udział marketingu (samego marketingu – bez kosztów administracyjnych) na 33% wartości przychodów sektora w 2001 roku. Uczyniła to na podstawie ekstrapolacji danych ze sprawozdania finansowego firmy Novartis, które rozdzielało marketing i administrację.
W 2006 roku Consumers International rozesłał ankiety do 20 największych europejskich firm farmaceutycznych. Na podstawie 5 odpowiedzi, które otrzymał ocenił, że wydatki na marketing stanowiły od 31% do 50% sprzedaży tych firm.
Dwa badania, z 1989 roku i 1993 roku, oszacowały, że wydatki na marketing stanowią odpowiednio 22,% i 24% całkowitej sprzedaży.
Wreszcie, profesor Prasad Naik w artykule The ‘Big Pharma’ Dilemma: Develop New Drugs Or Promote Existing Ones? oszacował, że wartość wydatków na marketing już istniejących produktów jako odsetek sprzedaży ogółem wzrósł od lat 70’ do czasów współczesnych z 32% do 39%. W tym samym czasie wartość wydatków na R&D jako odsetek sprzedaży wzrosła z 5% do 17% a wydatków na produkcję leków spadła z 43% do 23%. Dane dotyczą notowanych na giełdach firm farmaceutycznych.
Jest także analiza Public Citizen (tutaj mała uwaga: Public Citizen to centrolewicowy instytut badawczy i organizacja lobbingowa, stawiająca sobie za cel walkę z nadmierną władzą korporacji w USA i mająca w swojej agendzie min. walkę z energetyką jądrową), który w raporcie o Big Pharma przedstawił taką strukturę udziału zysków, wydatków na R&D i wydatków na marketing i administrację w przychodach ogółem firm farmaceutycznych z listy z Fortune 500 z 2002 roku. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że wydatki na administrację nie ‘powinny’ stanowić więcej niż kilka procent przychodów.
Podsumowując, istnieje wystarczająco dużo badań i analiz by opinię o tym, że wydatki na R&D Big Pharmy stanowią około połowę wydatków na marketing i promocję uznać za wiarygodną. Co więcej biorąc pod uwagę nadzwyczajne wskaźniki rentowności Big Pharmy w porównaniu z resztą publicznie notowanych spółek można także przyjąć, że coroczne zyski Big Pharmy są większe niż wydatki na R&D.
Oczywiście na tym nie kończą się rozważania o faktach i mitach dotyczących R&D w przemyśle farmaceutycznym. Należy zwrócić uwagę na kilka istotnych czynników. Po pierwsze, zwiększanie wydatków na R&D nie zawsze przekłada się na zwiększenie ilości ‘odkrytych’ leków. W latach 1993-2005 wydatki na R&D zwiększyły się o 147%. W tym samym czasie liczba leków ‘przesłanych’ do zatwierdzenia przez FDA zwiększyła się o 38%. Po drugie, znacząca część nakładów na R&D kierowana jest na pracę nad ‘me too drugs’, czyli kopiami już istniejących leków. W latach 1989-2000 na 1035 zatwierdzonych przez FDA leków tylko 24% miało tak zwaną priorytetową ścieżka zatwierdzania przyznawaną lekom dokonującym istotny postęp w leczeniu lub zapobieganiu chorób. Po trzecie, w wydatkach na R&D zawarte są fundusze publiczne. Z pięciu najlepiej sprzedających się leków w USA w 1995 roku, wszystkie zostały opracowane przy pomocy znaczącego wsparcia środków publicznych, które dla całej grupy stanowiły 55% wartości nakładów na R&D.
Proszę nie zrozumieć powyższych danych opacznie. To nie są dowody na istnienie spisku lecz na to, że przemysł farmaceutyczny jest nieefektywny z punktu widzenia pacjentów. Po prostu, w przemyśle farmaceutycznym interesy Big Pharmy i pacjentów są w niektórych przypadkach trwale rozbieżne i firmy farmaceutyczne stosując się do rynkowego imperatywu (jedynym społecznym obowiązkiem przedsiębiorcy jest dbanie o interes akcjonariuszy) zmuszone są podejmować decyzje służące zwiększeniu zyskowności przedsiębiorstw a nie stanu zdrowia społeczeństwa.
Moim skromnym zdaniem, nic nie ilustruje tego problemu lepiej niż ‘leki sieroce’, czyli ‘orphan drugs’. Niezwykle trudno jest firmie farmaceutycznej znaleźć motywacje do produkcji leku na chorobę, na którą cierpi 5 000 ludzi na świecie jeśli koszt opracowania leku jest taki sam jak specyfiku leczącego chorobę, na którą cierpi 1 000 000 ludzi na świecie.


Sprawa orphan drugs jest o tyle ciekawa, że zdarzało się i tak, że lek opracowywany i przygotowany dla wąskiej grupy pacjentów później okazywał się mieć zupełnie inne zastosowania. Przykładem niech będzie Epogen, który miał leczyć anemię, a okazał się przydatny w łagodzeniu negatywnych skutków chemioterapii czy leków na AIDS. Można sobie wyobrazić reakcję regulatorów. Świetnie i przystępnie to opisano swego czasu w “Świecie Nauki” (podałbym dokładne namiary na polskie wydanie, ale dranie nie mają archiwum internetowego).
No cóż , niestety wydatki na “marketing i administration” są o wiele za duże. Jak myślisz, Trystero, w Polsce dla 274 spółek giełdowych notowanych w okresie 1997-12-31 do 2008-12-31 suma kosztów ogólnego zarządu w tych latach była wyższa czy niższa niż suma zysków? Innymi słowy czy akcjonariusze (do których należy zysk netto) zarobili (zakładając “wypłaty” całego zysku netto dla tych spółek, oczywiście także “wypłaty” strat) więcej niż zarządy+pracownicy administracyjni+wydatki reprezentacyjne i administracyjne tych spółek??
Sytuacja standardowa na oligopolistycznym rynku, gdzie główni gracze działają w warunkach zbliżonych do zmowy cenowej i wyciskają z konsumentów co się da. Tym co pozwala na utrzymywanie nieuzasadnienie (?) wysokich cen leków jest także publiczne dotowanie służby zdrowia w znacznej liczbie krajów rozwiniętych – publiczne pieniądze pozwalają na duże wolumeny sprzedaży przy wysokim poziomie cen. Gdyby skończyć z transferem pieniędzy na linii podatnik-państwo-służba zdrowia-koncern farmaceutyczny ceny leków najprawdopodobniej ustaliłyby się na dużo niższym poziomie (bo w ten sposób maksymalizowane byłyby zyski sprzedawców).
Na obronę big pharma warto zaznaczyć, że w strukturze wydatków nie są najprawdopodobniej uwzględnione nakłady na nabywanie mniejszych spółek rozwijających leki innowacyjne. Jest to coraz bardziej widoczny trend, że w ten sposób budowane są portfolia produktowe – poprzez przejęcia mniejszych konkurentów. Big pharma ma problem właśnie z big – w dużych organizacjach coraz toporniej (i drożej) idzie wynajdywanie leków inowanycyjnych. BP to coraz bardziej marketing&dystrybucja, a coraz mniej faktyczne R&D.
@Albrecht
“Gdyby skończyć z transferem pieniędzy na linii podatnik-państwo-służba zdrowia-koncern farmaceutyczny ceny leków najprawdopodobniej ustaliłyby się na dużo niższym poziomie”
Aha. Czyli w USA ceny leków (i w ogóle usług medycznych) są na pewno dużo niższe niż w Europe. Ciekawe.
@ nool
Skoro zadajesz to pytanie to domyslam sie, ze suma kosztow zarzadu byla wyzsza niz suma zyskow. To niepokojace zjawisko ale obawiam sie, ze ono wynika troche z raportowania, rachunkowosci. W koszty ogolnego zarzadu wchodzic moga wydatki marketingowe i na promocje w wielu spolkach – wszystko zalezy od tego jak spolka to ksieguje.
Bezpieczniej byloby sprawdzic wynagrodzenia zarzadow i zyski spolek – z moich obserwacji wynika, ze w wielu malych spolkach wynagrodzenia zarzadu albo przekraczaja zyski albo stanowia ich istotna czesc. W wielu przypadkach o stracie decyduje wlasnie wysokosc wynagrodzenia zarzadu.
@Trystero
Czesto zarząd małej spółki to jej właściciele, kwestie podatkowe mogą zniekształcać obraz
@ asmoeth
Dobry link, tylko ‘zagateowany’.
Nie zapominajmy jeszcze o tym, że w kosztach leków znajdują się też zapewne koszty wszystkich procesów, jakie wytoczono danej firmie… A tych ostatnio jest całkiem sporo i odszkodowania też coraz większe.
nic odkrywaczego, a w innych branżach jest inaczej? czy celem coca-coli jest gaszenie pragnienia, czy sprzedaż napojów? raczej to drugie, a jak ktoś wymyśli biznes polegający na sprzedaży napojów, które nie gaszą pragnienia, ale wmówi się ludziom za pomocą reklamy, że gaszą pragnienie to ten ktoś zarobi miliony,
niby po co w fast-foodzie jest tyle soli a w samej coli tyle cukru?
wracając do firm farmaceutycznych ich celem nie jest leczenie ludzi, tylko sprzedaż leków – jedno z drugim wcale nie musi mieć (i zazwyczaj nie ma) nic wspólnego