Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Przyszłość chińskiego boomu gospodarczego – I

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 03.01.2010 | Komentarze (11) »

Wojciech Białek w świątecznej dyskusji analityków w Parkiecie powiedział: Jestem największym przeciwnikiem Chin. Wiem, że to jest podejście kontrariańskie (oparte na działaniu wbrew powszechnym opiniom – red.). Czemu mam pewność, że taka postawa jest słuszna? Po pierwsze na liście 20 największych wieżowców na świecie, dziesięć to chińskie. W przeszłości obecność jakiegoś kraju na tej liście wróżyła kryzys związany z przeinwestowaniem. Był na niej np. borykający się obecnie z ogromnym zadłużeniem Dubaj.

Dla Pana Wojciecha Białka, mam dwa kolejne elementy do jego układanki: 5 na 10 najdłuższych mostów wiszących jest w Chinach, 6 na 10 najdłuższych mostów konwencjonalnych jest w Chinach.

Moje stanowisko o szansach i zagrożeniach Chinach najlepiej wyraża zapamiętana z wywiadu z CNBC wypowiedź angielskiego analityka, który powiedział, że jego profesor historii mawiał, że trendy (takie jak rozwój gospodarczy Chin) poruszają po liniach prostych aż napotkają na ‘róg’. Wtedy skręcają i dalej poruszają się po linii prostej. Chiny mają za sobą trzy dekady niesamowitego wzrostu gospodarczego. To historycznie najbardziej dynamiczny wzrost jakiego doświadczyła duża gospodarka. Nie jest to jednak kompletna aberracja i chiński epizod można porównać z koreańskim lat 80’ i 90’, japońskim z lat 60’, 70’ i 80’ czy niemieckim z lat 50’ i 60’. Z drugiej strony, pewne czynniki napędzające chiński wzrost gospodarczy, na przykład popyt globalny na chińskie towary eksportowe, możliwość kontynuowania wydatków inwestycyjnych w Chinach oraz pro-wzrostowa sytuacja demograficzna zbliżają się do punktów zwrotnych. Jednocześnie, ‘wyrwa jaką odwrócenie tych procesów’ uczyni w dynamice PKB będzie bardzo trudna do zastąpienia wzrostem konsumpcji, która historycznie jest bardzo stabilnym elementem produktu krajowego brutto.

Z całą pewnością można więc powiedzieć, że w nadchodzącej dekadzie wzrost gospodarczy w Chinach zwolni i zmieni swoją strukturą. Dwie niewiadome to: kiedy dokładnie się to stanie oraz czy zmiana będzie miała charakter łagodny czy gwałtowny. To istotne ponieważ na rynkach finansowych mieć rację dwa lata za wcześnie znaczy mylić się okrutnie. Po drugie, to czy zmiana struktury wzrostu gospodarczego w Chinach przebiegnie łagodnie czy gwałtownie będzie determinować sytuację gospodarczą i geopolityczną na świecie.

Wreszcie wspomnieć trzeba o najważniejszym ryzyku w krótkim terminie – czyli olbrzymiej ekspansji kredytowej z lat 2008-2009, której charakterystyka przypomina epizody boomów kredytowych, które historycznie kończyły się przekłuciem bańki. To o tyle istotny problem, że z jednej strony boom kredytowy w Chinach stworzył bąbel spekulacyjny na rynku nieruchomości, a drugiej strony ekspansja kredytowa prowadzona jest przez banki w praktyce kontrolowane przez państwo a przez to pozbawione regulacyjnych mechanizmów rynkowych.

Moim zdaniem problem ze zrozumieniem boomu gospodarczego w Chinach ma swoje źródło w dwóch czynnikach. Po pierwsze, rozwój gospodarczy Chin jest planowany, ma określony cel. Po drugie, rozwój gospodarczy Chin jest bezprecedensowy w historii i po prostu wymyka się ‘zachodnim’ ekspertom.

Niedawno cytowałem fragment artykułu, który bardzo dobrze wyjaśnia ‘sens’ boomu gospodarczego w Chinach. Cytuję: nie istnieje, żaden formalny kontrakt społeczny regulujący stosunki pomiędzy klasą rządzącą a chińskim społeczeństwem, można jednak opisać te relacje w taki sposób: my (rząd) zapewniamy wam (społeczeństwu) 8%-10% wzrostu PKB, 24 mln nowych miejsc pracy rocznie i udział w kapitalistycznej loterii, w której otrzymujecie pozwolenie na wysłanie waszego syna lub córki na prestiżową uczelnię, której ukończenie zapewni im życie w luksusie. W zamian wy nie kwestionujecie legitymacji Partii Komunistycznej. Chiński boom gospodarczy planowany jest w taki sposób, by gospodarka była zdolna zagospodarować rosnący zasób siły roboczej. Podstawowym celem rozwoju gospodarczego Chin jest utrzymanie stabilności społecznej i politycznej i moim zdaniem nie można zrozumieć części decyzji władz w Pekinie bez pamiętania o ‘obsesji stabilności’ chińskich decydentów.

Drugim problemem jest bezprecedensowość chińskiego rozwoju gospodarczego. W nowożytnej historii świata znamy 13 gospodarek, które rozwijały się w bardzo szybkim tempie ( co najmniej 7% rocznie) przez znaczący okres czasu (co najmniej 25 lat). Trzy z nich to małe gospodarki o specyficznym modelu rozwoju (Malta, Singapur, Hong Kong). Dwa z tych państw zawdzięczają rozwój surowcom naturalnym: ropie (Oman) i diamentom (Botswana). Z pozostałej ósemki siedem to państwa azjatyckie. Trzy z nich (Malezja, Indonezja i Tajlandia) oraz Brazylia (jedyne duże państwo spoza Azji) zakończyły szybki rozwój gospodarczy przed osiągnięciem podstawowych celów. Trzem państwom udało się osiągnąć poziom państw rozwiniętych. To Japonia, Korea Południowa i Tajwan. Trzynastym państwem są Chiny.

Proszę zwrócić uwagę na pewną optymistyczną konkluzję – żaden ze wspomnianych w poprzednim akapicie epizodów silnego rozwoju gospodarczego nie zakończył się katastrofą gospodarczą (jak eksperyment sowiecki, egipski i wiele innych). Myślę więc, że nawet jeśli z analizy sytuacji makroekonomicznej Chin wynika, że gospodarka Państwa Środka zwolni w obecnej dekadzie to dużo rozsądniej jest spodziewać się kontrolowanego procesu a nie bezwładnego upadku. Tym bardziej, że Chiny posiadają kilka cech charakterystycznych dla udanych epizodów rozwoju gospodarczego:

  • Chiny dysponują nienajgorszą, jak na azjatyckie warunki, strukturą własności ziemi rolnej – większość rolników jest de facto gospodarzami na swojej ziemi od kilku dekad, co więcej trwają pracę nad formalnym przekazaniem własności
  • Chiny stosują ścisłą kontrolę przepływów kapitałowych co wspomaga stabilność systemu finansowego
  • Chiny dysponują niedowartościowaną walutą i środkami do utrzymania jej niedowartościowania gdy uznają to potrzebne
  • pewna część chińskiej gospodarki poddana jest konkurencji międzynarodowej wymuszanej przez obecność na rynkach eksportowych
  • system bankowy w Chinach podlega ścisłej kontroli państwa i nie został oddany w ręce lokalnych oligarchów finansowych

Być może zwolennicy wolnego rynku łapią się teraz za głowę ale prześledzenie najbardziej spektakularnych epizodów wzrostu gospodarczego w erze nowożytnej niekoniecznie prowadziłoby do propagowania liberalnych reform gospodarczych. Chiny mają też słabe strony w porównaniu z Koreą, Japonią i Tajwanem w czasów ich gwałtownego rozwoju:

  • istnieje spora nierówność dochodowa pomiędzy wsią a miastem – jest ona przyczyną społecznie ‘groźnej’ migracji z terenów rolniczych na tereny przemysłowe
  • kontrolowany przez państwo chiński system bankowy (cztery największe banki kontrolują 80% rynku) kredytuje kontrolowane przez państwo przedsiębiorstwa przemysłowe co rodzi obawy o nieefektywną alokację kapitału
  • państwowe koncerny przemysłowe odczuwają zbyt małą presję na efektywność ze strony rynków eksportowych, na które nie muszą sprzedawać swoich produktów przy silnym popycie wewnętrznym

Podsumowując ten fragment: chińska gospodarka ze strukturalnego i instytucjonalnego punktu widzenia nie wygląda źle w porównaniu z historycznymi przykładami ‘zwycięskich’ boomów gospodarczych. Jak łatwo się domyśleć, kluczem do sukcesu jest znalezienie idealnego balansu pomiędzy mechanizmami rynkowymi a polityką gospodarczą rządu – wydaję się, że Chiny cały czas są w stanie znaleźć tę równowagę.

O chińskim boomie inwestycyjnym i sytuacji demograficznej piszę na Trystero.pl

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (11) do "Przyszłość chińskiego boomu gospodarczego – I"

  1. iersensy powiedział(a):

    Dzięki, Trystero, za bardzo dobry wpis.

    Pracując teraz w Chinach i obserwując ten kraj z pozycji prowincjonalnego nauczyciela nie widzę specjalnie wielkich zagrożeń związanych z niepokojami społecznymi. Ludzie ubodzy, których jest tu całkiem sporo nie wydają się winić Pekinu za taki stan rzeczy.

  2. Lsd powiedział(a):

    Pan Białek jako cyklista zapewne oparł swoją prognoze o Skycrapers index
    http://mises.org/story/3038

  3. Porciak powiedział(a):

    Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że dane makroekonomiczne Chin są nie do zweryfikowania przez niezależnych międzynarodowych ekspertów.

  4. GTC powiedział(a):

    @ Porciak

    I to jest święta prawda.

  5. dragon09 powiedział(a):

    @iersensy
    Nie zgodze sie z tym, co napisales. Z Chinami zwiazany jestem od 10 lat, 6 lat tam mieszkalem. Szacuje sie, ze w Chinach ma miejsce ponad 120 tys. protestów przeciwko wladzy, z czego 70 % z nich dotyczyło nieprzestrzegania praw pracy, a liczba akcji protestacyjnych w Chinach rośnie o 30 % rocznie. Dane moga byc troszeczke przesadzone, ale w Chinach niestety wrze o czym taki waiguo ren jak ty, czy ja nie musi wiedziec. Nie wszystkie przybieraja takie rozmiary jak Daqing (80 tysiecy), czy Liaoyang (30 tysiecy) w 1992, by o nich pisaly swiatowe media o Ujgurach czy Tybetanczykach nie wspominam. Mase protestow na tle ekonomicznym to od 100-5000 osob, szybko pacyfikowanych przez policje, sluzby i wojsko. A to zabija jakiegos dyrektora, bo wozi sie A8, a pracownicy zarabiaja 200 juanow, spala budynek lokalnych wladz, czy ukamienuja kierownika zmiany.

    Jak slusznie zauwazyl autor Chinczycy maja obsesja stabilnosci. Moi chińscy przyjaciele uważają, że 6% to minimum, by utrzymać porządek społeczny. A porządek dla władz jest potrzebą elementarną, która narodziła się w kontekście trwających w Chinach przez pół tysiąclecia wojen.
    Powodzenie reform po 1978 wiąże się nie tyle z jakimiś oryginalnymi koncepcjami społecznymi, ale faktem, że zniszczone po Rewolucji Kulturalnej Chin zabrały się w pierwszym rzędzie za przywrócenie stabilności i porządku.
    Jedno z ulubionych haseł Deng Xiaopinga Wending (stabilnosc)to klucz do postępowania władz w ostatnich trzech dekadach.

  6. dragon09 powiedział(a):

    Przepraszam za mala pomylke, protesy w miastach Daqing i Liaoyang mialy miejsce w 2002 roku.

  7. Trystero powiedział(a):

    @ iersensy & dragon09

    No wlasnie, uwazam, ze kazdy analityk zajmujacy sie Chinami powinien spedzic tam troche czasu.

    Nie odnosze tego do wszystkich pol analizy makroekonomicznej. Wiekszosc tych rzeczy rzeczywiscie mozna zrobic ‘na liczbach’, ‘na modelach’. Ale piszac o Chinach intuicyjnie wyczuwam, ze czegos mi brakuje.

  8. ignorant powiedział(a):

    Trochę o problemach w Chinach:
    http://globaleconomicanalysis.blogspot.com/2009/12/china-faces-crash-scenario.html
    (warto zajrzeć na podane tam odnośniki)
    Nie podpisuję się pod tezą “faces-crash-scenario” :)

  9. piotr34 powiedział(a):

    Jak slusznie Trystero napisal czegos nam w tym obrazie Chin brakuje.A brakuje nam wiedzy o tym co sie dzieje w glebi kraju,co sie dzieje na szczytach wladzy oraz pewnosci ze to co wiemy jest cokolwiek warte.Czynnik polityczny w odniesieniu do Chin to wielkie X.

  10. akhenaton powiedział(a):

    kilka luźnych obserwacji na tematy chinskie:

    1. zgadzam sie z konkluzjami Trystero, ze Chiny maja duze szanse znalezc sie w grupie tych krajow szybkiego wzrostu, ktorym sie udalo (chociaz z punktu widzenia pkb/per capita droga do tego jeszcze daleka)
    2. jak widac model singapurski w skali makro jak dotychczas dziala (zreszta i mikro i makro realizowany przez ta sama nacje)
    3. naiwne sa nawolywania zachodnich politykow/komentatorow do revalu RMB jako remedium na wszelkie zlo. Poki co model rozwoju Chin jest oparty na merkantylizmie i ciezko zrobic U-turn kierujac lotniskowcem (w przeciwienstwie do motorowki). Poza tym, US nie ma odpowiednio duzego kija by sklonic Chiny do odejscia od pegu a nie widac tez marchewki. Co mogloby byc taka marchewka? Zgoda na recykling rezerw w aktywa fizyczne (firmy) zamiast UST? na to sie raczej nie zanosi…
    3. Inna sprawa, to to, czy z punktu widzenia amerykanskiego przemyslu (wiekszosci galezi poza samochodami itp…) reval bylby na reke z punktu widzenia ich modelu biznesowego opartego na tanim outsorcingu…
    4. Reval moze byc dla Chun akceptowalny, ale na ostatniej prostej w doganianiu z poziomem rozwoju….cos a la Plaza accord (wiec moze za te kilka lat…)
    5. W dlugim terminie przy zalozeniu wyeliminowaniu deficytu budzetowego i poprawie bilansu sektora prywatnego problem amerykanskiego CAD i jego finansowania przez Chiny rozwiazuje sie…ale jest to za dlugi termin z punktu widzenia kalendarza politycznego…

  11. iersensy powiedział(a):

    @ dragon09
    Jako, że Chiny to wielki kraj (wielkości całego kontynentu europejskiego), myślę, że warto sprecyzować, jaką ich część obserwuję. Jest to prowincja Zhejiang, będąca jednym z najlepiej rozwiniętych regionów w kraju. Tutaj wygląda to nieźle. Zmiany widać jak na dłoni. Gdzie się nie spojrzysz, tam albo budowany jest wieżowiec, most, droga, wiadukt, albo remontuje się istniejące już budynki.

    Liczba 6%, jaką Pan podaje, traktuję jako wziętą z księżyca. Liczba ta jest średnią rozwoju całego gigantycznego kraju – Szanghaj może mieć 18%, a prowincja Xinjiang – 1%. Niewiele to tak naprawdę znaczy, tym bardziej, że liczby te są niemożliwe do zweryfikowania. Zostaje nam tylko oddolna obserwacja, która tu, w Zhejiang, wygląda jak na razie imponująco.

    Czytając nawet pobieżnie historię Chin widać, dlaczego ich mieszkańcy tak cenią stabilność. Nic dziwnego, że rząd robi wszystko, co może by zapewnić społeczny spokój. Pamiętajmy, że jest on również w interesie całego świata – problemy w Chinach zakłóciłyby działanie firm na całym globie.

    Nie wiem zbyt dobrze, jak to wygląda w innych prowincjach, ale niebezpieczeństwo niepokojów społecznych nie jest aż tak znaczne. Co do zachodu Chin, sądzę, że rządowy program industrializacji regionu, przyniesie pożądane skutki. Jeśli uda się wprowadzić trend rosnącego standardu życia w tej części państwa, nie wierzę zbytnio w sukces jakichkolwiek protestów.

    Jednak przepowiadanie przyszłości to nie mój zawód – polegam głównie na mojej intuicji.

Dodaj komentarz