Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Silny złoty, eksport, deficyt – o potrzebie zapewnienia kontekstu

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy, Społeczeństwo dnia 30.12.2009 | Komentarze (29) »

Już prawie miesiąc temu obiecałem polemikę z artykułem Pana Szewczaka po tytułem Czy Polska utraciła kontrolę nad złotym? Przyznam szczerze, że niechętnie podejmuje się takich zadań. Po pierwsze, pozbawione skrupułów osoby mogą to wykorzystać do pokazywania, że jestem ‘agresywny’ i ‘krytykancki’. Po drugie, w tekście Pana Szewczaka są fundamentalne błędy ekonomiczne (takie jak wnioskowanie z rubryki błędów i opuszczeń w bilansie płatniczym) i czuje się nieswojo wytykając komuś z tytułem naukowym takie pomyłki. Po trzecie, nie mogę się odnieść do całego tekstu Pana Szewczyka ponieważ nie mogę znaleźć w nim żadnej koherentnej tezy poza tą, że ‘rząd Tuska jest beznadziejny a sytuacja w Polsce jest katastrofalna’. Pan Szewczak na przykład brutalnie krytykuje deficyt budżetowy i stan finansów publicznych choć jeszcze rok temu zaklinał i błagał rząd by wzorem innych państw rozwiązał worek z wydatkami nie patrząc na deficyt – co pokazałem w tekście o tym, że tylko krowa nie zmienia poglądów.

Tym niemniej, postanowiłem ułatwić czytelnikom swojego bloga odbiór takich tekstów jak artykuł Pana Szewczaka przygotowując dla nich tło statystyczne dla dyskusji o skutkach umocnienia złotego. Pan Szewczak i jego zwolennicy szermują hasłami o spekulacyjnym umocnieniu złotego nie podając przy tym ani żadnego modelu wyceny złotego (niby skąd wiadomo, że euro nie jest warte 4 zł?) ani globalnego kontekstu tego umocnienia. Oto on, dzięki inżynierom z Financial Times, dwie mapy pokazujące zmianę innych walut względem złotego w okresie 6 miesięcy i roku, do początku grudnia 2009 roku. Waluty tych państw, które są ‘na zielono’ zyskały względem złotego, waluty tych państw, które są ‘na czerwona’ straciły do PLN.

Zmiana roczna:

Za Financial Times

Za Financial Times

Zmiana sześciomiesięczna:

Za Financial Times

Za Financial Times

Co z tego wynika? Otóż, po zapoznaniu się z tymi mapami można spokojnie wziąć do ręki brzytwę Ockhama i odciąć spiskowe teorie o tym, że umocnienie złotego to spisek ministra Rostowskiego i nowojorskich banków inwestycyjnych. Umocnienie złotego jest częścią globalnego trendu umacniania walut z rynków wschodzących. Wiele z tych walut zyskało względem euro i dolara więcej niż złoty. Rzut oka na statystyki wzrostu gospodarczego w 2009 roku i prognozy na 2010 rok tłumaczy dużą część tego umocnienia – gospodarki wschodzące będą rozwijać się dużo szybciej od gospodarek dojrzałych. Pozostałą część umocnienia tłumaczy rozwianie atmosfery paniki z rynku finansowego, która ‘dołowała’ kursy walut państw wschodzących od upadku Lehman Brothers do marca 2009 roku.

Drugą sprawą, którą chciałem poruszyć w tym tekście jest wpływ kursu złotego na polski eksport. Otóż, Pan Szewczak i jego zwolennicy biorą sobie statystyki polskiego eksportu (-20% rok do roku w III kw. 2009) i zdają się mówić ‘o proszę, silny złoty zarzyna polski eksport’. Tymczasem wystarczą cztery kliknięcia, minuta pracy w Excelu i można pokazać taki wykres zmian eksportu dla całego świata, za Światową Organizacją Handlu, w III kw. 2009 roku (uwaga dla statystycznych purystów, polski eksport liczny jest w euro, dane z WTO są w dolarach):

Za WTO

Za WTO

W gruncie rzeczy wystarczy tak naprawdę popatrzeć na statystykę zmian polskiego importu (str.6) by przekonać się, że obecny kurs złotego jest co najmniej ‘znośny’ dla polskiej gospodarki. W III kw. 2009 roku import spadł w Polsce o 28% (przypominam: eksport spadł o 20%) a bilans handlowy poprawił się rok do roku. Dane za okres I-III kw. 2009 są porównywalne: -22% eksport i -30% import. Dane za październik trochę gorsze, -18% eksportu i -22% importu ale dalej widać, że import spada szybciej niż eksport.

Wreszcie, można sobie porównać dane za I-III kw. z analogicznymi danymi dla innych gospodarek europejskich (str.4), zwłaszcza tych z naszego regionu. Co się okaże? Eksport Bułgarii spadł o 29%, Czech o 22%, Estonii o 26%, Łotwy o 27%, Litwy o 32%, Węgier o 23% a Słowacji i Słowenii o 22%. Czy można więc mówić o katastrofalnej sytuacji polskiego eksportu?

Podawanie gospodarczych danych statystycznych bez kontekstu to jedna z najłatwiejszych metod manipulacji danymi. Podam ostatni przykład, a jakże zainspirowany artykułem Pana Szewczyka, który rozdziera szaty nad faktem, że stosunek długu publicznego do PKB zbliża się w Polsce do 55%. Oczywiście nie jest to dobra wiadomość. Ale podajmy kontekst:

Za Parkiet

Za Parkiet

Wygląda lepiej?

Nie twierdzę naturalnie, że umocnienie złotego nie ma złych stron. Szczerze mówiąc nie mam nawet modelu, za pomocą którego mógłbym, choć z przybliżeniem, policzyć czy ostatnie umocnienie złotego było korzystne czy niekorzystne dla polskiej gospodarki. Dlatego nauczyłem się przedstawiać obydwie strony medalu. W kontekście umocnienia złotego, drugą stroną medalu są miliony Polaków z kredytami hipotecznymi w walutach obcych i tysiące przedsiębiorstw z kredytami w walutach obcych. Ich umocnienie złotego cieszy.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (29) do "Silny złoty, eksport, deficyt – o potrzebie zapewnienia kontekstu"

  1. Karol powiedział(a):

    OK. Krytyczny raport względem narodowców, czekam na krytyczne raporty względem internacjonalistów. A może jakieś były i przegapiłem ?

    Jeżeli mogę zamówić to proszę opisać fiki miki posła Palikota, pożyczki z rajów podatkowych lub co tak kolega ciekawego znajdzie – sporo tego było.

    Może być też o tym jak policja skarbowa wymienia się podsłuchami z ABW.

    Proszę skrytykować kogoś SILNEGO* ! Mogą być i Żydzi ! Co tam kolega lubi :)

    Bo to bicie słabych jest na dłuższą metę nudne.

    *Kościół katolicki nie zalicza się do tego grona.

  2. Trystero powiedział(a):

    @ Karol

    Jakich narodowcow? Toz to narodowi-socjalisci sa!

    Skrytykowac kogos silnego? Goldman Sachs moze byc?

    http://www.trystero.pl/archives/2929

    http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/04/szczyt-absurdu-kapitalizmu-kolesiow/

    PS Gdybys zechcial mi tylko przypomniec w jaki sposob przekazalem Ci przywilej decydowania o tym o czym pisze na blogu – bylbym wdzieczny :) Czlowiek rozne rzeczy robi w Swieta, moze mi wylecialo z pamieci :)

  3. Karol powiedział(a):

    Akurat przeczytałem tu:

    http://www.rp.pl/artykul/412543.html

    “Zamiast porównywać relację zadłużenia do PKB, porównajmy, jaką część stanowi obsługa długu publicznego (czyli sama tylko spłata bieżących odsetek) w budżecie Francji i Niemiec, a jaką w naszym, a będziemy bliżej prawdy.”

  4. Trystero powiedział(a):

    @ Karol

    O rany! Co tez powstrzymalo Pana Ziemkiewicza przed pokazaniem tego porownania? Sam chcialbym je zobaczyc bo intuicyjnie sadze, ze bedzie duzo mniej korzystne niz zestawienie dlugu i PKB (to wynika chocby z oprocentowania dlugu!)

  5. Karol powiedział(a):

    @Trystero

    “Skrytykowac kogos silnego? Goldman Sachs moze byc?”
    Za daleko.

    ITI może być (dopłata do stadionu legji i galerji handlowej), kasa z PEWEXU i Peter Vogel, morderstwo Olewnika, wykończenie Kluski (on twierdzi, że to było WSI), Katarscy inwestorzy w stocznie, kosmiczna cena stadionu narodowego itp.

    Oczywiście z naciskiem na finansowe aspekty sprawy, generalnie chodzi mi o afery wyciągane na światło dzienne przez prawą stronę naszej polityki, coś co by się Panom z PO nie spodobało, było tego troszkę i warte jest to opisania.

    AAAAA możesz opisać jak grzecznie kadra naukowa z SB współpracowała :) i że było tam więcej donosicieli niż rodzynek w dobrym domowym cieście :) No i oczywiście co zrobić z tytułami naukowymi przyznawanymi za komuny za prace pochwalające komunizm !

  6. poszi powiedział(a):

    @trystero,

    Ziemkiewiczowi sie nie chciało, ot co. Bowiem to wymagałoby sporego grzebania w cyferkach. Faktem jest, że wyglądałoby to lepiej dla państw zachodnich. Nie mówiąc o tym, że prawdą jest również to, że “duży może więcej” (zapsuć, zanim rynek go ukara).

    Mnie się jednak nie podoba ani propaganda tego, że w Polsce jest tak świetnie (bowiem są spore budzetowe problemy strukturalne), ani straszenie katastrofą (bo sytuacja nie jest jeszcze nie do naprawienia).

  7. Karol powiedział(a):

    @Trystero

    “PS Gdybys zechcial mi tylko przypomniec w jaki sposob przekazalem Ci przywilej decydowania o tym o czym pisze na blogu – bylbym wdzieczny :) Czlowiek rozne rzeczy robi w Swieta, moze mi wylecialo z pamieci :)”

    Blog polega na inerakcji z komentatorami, ja PROSZĘ o uwzględnienie tych tematów, gdyż blog wydaje mi się jednostronny, a zawsze podkreślasz, że jesteś obiektywny naukowy i niezależny.

  8. Trystero powiedział(a):

    @ Karol

    Katarscy inwestorzy? To nie bylo Mossadu? Bo ja znam blogi gdzie do dzis jest napisane, ze Mossad do stoczni wchodzil :)

    Co do reszty: dopoki nie przypomnisz od kiedy to Ty decydujesz o tematyce bloga nic z tego nie bedzie.

    Moglbym potraktowac Twoje zyczenia powaznie i odpisac, ze lustracja sie nie zajmuje bo to sprawa polityczna a reszta tematow wymaga znajomosci dziennikarstwa sledczego, ktore jest mi obce i kontaktow, ktorych nie mam ale nie sadze byc przyszedl tutaj na powazna dyskusje.

    Tak wiec musisz sie zadowolic tym co jest na blogu Trystero albo wplacic dotacje jakiemus blogerowi co by pisal to o czym chcesz zeby pisal.

  9. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    Wiem, ze Ziemkiewiczowi sie nie chcialo :) To taki typ.

    Co do Twoich uwag to sie zgadzam. Akurat w przypadku sytuacji gospodarczej w Polsce – prawda lezy po srodku.

    Poproszono mnie o krytyczny komentarz do tekstu Szewczaka – mam juz druga czesc nawet – ale Karolowi sie to nie podoba :)

    Wkurzajace jest to – bo przygotowanie tego tekstu zajelo mi troche czasu i energii, w tym grzebania w danych a tu w nagrode dostaje oskarzenie o oportunizm. Szkoda nawet to roztrzasac. Jestem za stary na Internet.

  10. poszi powiedział(a):

    @Karol,

    Blog polega również na interakcji z czytelnikami, ale to nie forum, gdzie każdy gada o czym chce. Zarzucanie blogerowi, że o czymś nie pisze, to jest śmieszne. Załóż swój blog, demaskuj, co chcesz, Będziesz miał dobry jezyk, świetne tematy, dużą rzetelność, to będą Cię czytać. Staniesz się popularny. Same korzyści. Że za trudne? Na pewno trudniejsze niż malkontenctwo.

  11. Karol powiedział(a):

    @Trystero

    “Jakich narodowcow? Toz to narodowi-socjalisci sa!”

    Wszyscy socjaliści jak już „przetrawią” zdobyty teren stają się narodowi :)

    Do tego ja nie wiem kto to „Pan Szewczak”, i wybacz nie będę się zagłębiał.

    Cofam wszystko co napisałem o Szewczaku.

    Szczęśliwego nowego roku !

    bez odbioru w roku 2009 :)

  12. Trystero powiedział(a):

    @ Karol

    Dla Ciebie takze.

    Wybacz ale mainstreamowo zycze ci wszystkiego najlepszego. Zyczenia kryzysu i katastrofy finansow publicznych dostaniesz w innych miejscach :)

  13. karakuli powiedział(a):

    Może i leń z tego Ziemkiewicza, ale dostrzegł istotę rzeczy. Może ktoś znajdzie stosowne dane?
    Natomiast bardzo ciekawy jest dla mnie przypadek Szwecji, która w latach 90 zmierzyła się ze zjawiskiem recesji oraz wysokiego deficytu budżetowego i sobie z nim poradziła.
    Jej budżet na rok 2007 (niestety nie mam nowszych danych) wynosił:
    Wydatki – 233.5 miliarda USD
    Przychody – 249.1 miliarda USD
    Osiągnięto to pomimo funkcjonowania tam modelu państwa opiekuńczego i ogromnej redystrybucji dochodów.
    Czyli można.
    Ale podstawowym problemem Polski jest to, że ludzie nie zgodzą się na ograniczenie świadczeń socjalnych przy jednoczesnym utrzymaniu systemu republiki bananowej, w której możliwość bogacenia została ograniczona do wąskiej warstwy starej i nowej oligarchii. Dopóki polityk będzie równał się złodziej (a dla większości społeczeństwa tak to wygląda) dopóty nie będzie żadnej możliwości manewru poza rolowaniem długu i spychaniem go na następne pokolenia.

  14. Trystero powiedział(a):

    @ karakuli

    Gregy zachwycal sie tu moim spokojem wiec bardzo spokojnie napisze to: uwazam, ze stan finansow publicznych jest najwiekszym krotkoterminowym problemem dla Polski (najwiekszym dlugoterminowym jest stan sluzby zdrowia i edukacji – konkretnie niedoinwestowanie). Uwazam tez, ze problemu finansow publicznych nie da sie rozwiazac bez ruszenia systemu rent i emerytur. Przy tym ‘ruszenia’ znaczy obciecia wielu przywilejow.

    Nie mam zludzen, ze w Polsce kiedykolwiek bedzie spoleczne przyzwolenie i klimat polityczny (Wielka Koalicja jak w Niemczech niedawno). Dlatego uwazam, ze w Polsce nie dojdzie do porzadnej reformy finansow publicznych – bedzie tradycyjne ‘latanie dziur’. To z kolei sprawi, ze nigdy nie bedzie pieniedzy na zmierzenie sie z problemami dlugoterminowymi i w koncu lekarze i nauczyciele po 5 latach studiow (zeby tylko jak w przypadku lekarzy) rzuca to wszystko w pierony i wyjada albo znajda prace jako junior accountants czy HR agents w firmach outsourcingowych. W tym momencie Polska stanie sie nie do zycia dla przecietnego czlowieka.

    W kazdym razie, to nie panstwo, w ktorym chce sie zestarzec :)

  15. szutnik powiedział(a):

    Brawo Trystero!

    To jest Twój wkład w edukację ekonomiczną ludności i chwała Ci za to! Wystarczy wejść na parę Forów i zobaczyć jaką atencja cieszy się ten płod Szewczaka. Ot np. tu:
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,28,97352915,103697092,Jak_dlugo_jeszcze_bedzie_trwala_ta_agonia_.html

    Kto ma takich ludzi oświecić, że Szewczak bredzi? Jego utytułowani koledzy nie chcą, więc dobrze, że choć Tobie się chce!
    Tak trzymaj a Karolami się nie przejmuj – zawsze ktoś się dopieprzy, bo nie napisałeś tak, jak On tego chce, to niestety norma w internecie.
    Do Siego Roku!

  16. piotr34 powiedział(a):

    O i jednak Trystero dal sie namowic.Fajnie i z niecierpliwoscia czekam na czesc druga(cos sie tam autorowi wymsknelo na ten temat).
    Istotny jest fakt jednka fakt iz u nas jest konstytucyjne ograniczenie wysokosci poziomu zadluzenia(60% PKB zdaje sie)i w tym tempie to nam juz niewiele brakuje-nie zapominajmy ze potem trzeba bedzie uchwalic budzet bez deficytu co choc na dluzsza mete to nawet bardzo dobrze to na krotka mete bedzie prawdziwa katastrofa dla wielu grup spolecznych w Polsce.To jednak jest pewien problem i tu Szewczak ma jednak do pewnego stopnia racje bo my od rzadu PO dostajemy gadki o “wyspie stabilnosci” i “krainie milosci” a reform strukturalnych jak nie bylo tak NIE ma i to juz JEST problem(ale i Trystero to widzi co mnie niezmiernie cieszy).

  17. Marcin powiedział(a):

    Witam,
    uważam, że ruszenie wydatków emerytalnych (obcięcie krus, mundurówki, górnicy) niewiele pomoże. Takie zmiany dadzą efekty za wiele lat, a gwałtowne ich przeprowadzenie skończy się powszechną polityczną jatką z powodu istnienia czegoś takiego, jak nabyte prawa pracownicze. Uważam, że należy przede wszystkim zmienić strukturę obciążeń podatkowych. Z powodu istnienia części zusowskiej, w Polsce już dawno obowiązuje podatek liniowy (tylko bardzo wysoki), a nawet regresywny. Nie wspominając o istnieniu pseudopogłównego od przedsiębiorców. Należy więc obniżyć potężne opodatkowanie biednych i średniaków (40% direct taxes i 15% w indirect, jeśli zatrudniony na umowę). Bogaci i tak unikają w dużym stopniu opodatkowaniu PIT, więc lepiej spróbować nałożyć specjalne podatki od bogactwa niż od dochodu. Katastralny (problem tylko, że on i tak uderzy we wszystkich), akcyza na samochody od dużej wartości i tak dalej. Inaczej obniżając zbyt gwałtownie opodatkowanie, będziemy mieli tylko większy deficyt. Oczywiście nie mam wątpliwości i tak te spec-podatki będą unikane.
    Po stronie wydatkowej… to temat rzeka. FUS, dotacje celowe i bezcelowe, gąszcz zakładów budżetowych, funduszy. Nim zaczniemy zaczniemy dyskutować “na co?” to przedyskutujmy temat “jak?”.

  18. Trystero powiedział(a):

    @ Marcin

    Przesledz strukture budzetu – zwlaszcza wydatki stale. Nie da sie zrobic nic z finansami publicznymi bez sanacji wydatkow. Dotacje i zaklady budzetowe, podobnie zreszta jak administracja centralna czy oslawione pieniadze na partie polityczne to tylko wierzcholek gory lodowej. Dobre zagranie na wiec wyborczy.

    Mozesz przedstawic jakiekolwiek szacunki skutkow proponowanych przez Ciebie zmian w dochodach: to jest obnizeniu podatków nisko i sredniozarabiajacym i wprowadzenia podatku od luksusu? Ile pieniedzy pozyskasz z podatku od najbogatszych? Kilka miliardow? To kropla w morzu potrzeb.

    Nie zeby mi sie nie podobalo jako zatwardzialemu socjaliscie (to zart, to zart) ale trzeba patrzec na takie rzeczy realnie.

  19. Trystero powiedział(a):

    @ szutnik i piotr34

    Dzieki za wsparcie :)

    Drugi tekst gotowy (mam dzis wene) bedzie jutro rano widoczny.

  20. captain_jack powiedział(a):

    Czesc Trys,

    Dzieki za tekst. Warto bylo przeczytac. Pokazalem go rowniez “ladniejszej polowie” – stwierdzila ze jest dobry. A co do malkontentow i “zawodowych narzekaczy” – taka postawa jest normalna gdyz latwiej jest krytykowac niz wymyslec cos innego – powod – myslenie boli.

    Dobrego Nowego Roku i kolejnych dobrych wpisow.

  21. marcin powiedział(a):

    Trystero,
    Zacznę od końca. Podatek katastralny w tych krajach których istnieje, zapewne znaczne wpływy budżetowe. Dla przykładu w USA w przypadku hrabstw jest najważniejszym źródłem przychodu (około 420 mld USD, prawie połowa przychodów), a to z podatków lokalnych są fundowane szkoły, drogi. W przypadku Francji to 31 mld EUR (gruntowy + katastralny), takie różnice świadczą moim zdaniem na niekorzyść Francji, gdyż PIT bogatemu łatwiej uniknąć niż katastralnego (chyba, że się wyprowadzi i sprzeda majątek, tylko, że wtedy nie jest już rezydentem więc PITu i tak nie zapłaci).

    Oczywiście nie wiem ile to da – bo po pierwsze: katastraty z powodów historycznych i konstrukcji są raczej podatkami lokalnymi. To oznacza że podobnie, jak obecny podatek od nieruchomości może być ustalana rożna stawka dla rożnych gmin i powiatów miejskich. Po drugie przeprowadzana jest masowa (wyrywkowa a nie indywidualna) wycena, co jest samo w sobie kosztowne, zależna od zamożności regionów i jeszcze do tego trzeba wiedzieć, że wartość katastralna to nie to samo co wartość rynkowa. Akcyza to złe określenie. Chodziło mi bowiem o opłatę za dobra luksusowe typu: samochody wysokiej klasy czy jachty .

    Jest to mówisz kilka miliardów (idealne zagranie na wiec wyborczy:)), ale nawet jeśli: ziarnko do ziarnka. Cóż jestem liberałem więc uważam, że podatki powinny być niskie. skoro nie ma cienia szansy na obniżkę wydatków, to przynajmniej przestańmy się oszukiwać, że bogaci zapłacą więcej z tytułu podniesienia PIT. Lepiej spróbować obciążyć ich z tytułu posiadania majątku i potem obniżyć dochodowy reszcie, niż podnieść VAT i akcyzę (co uderza w biednych i klasę średnią) oraz dać wyższe składki PIT wyżej zarabiającym (bo tak tylko zwiększamy ilość rezydentów na Cyprze i podnosimy standard życia doradcom podatkowym, a nawet jeśli skuteczny to daje “kilka miliardów”).

    Co do budżetu. To tutaj chodzi o uporządkowanie struktury. Istnienie wielu funduszy (Fundusz Zajęć Sportowo-Rekreacyjnych dla Uczniów, jest coś takiego, nie wiem co to za wspaniale zajęcia można zorganizować za 11 mln PLN na cala Polskę) agencji (na przykład po co jednocześnie ABW, CBŚ, CBA?), zakładów budżetowych i innych powoduje, ze Fundusze te wykorzystają wszystkie przychody lub musza byc dotowane z budzetu lub kredytowane na rynku, albo jak FGSP maja nadwyżki, które “leżą” na koncie, gdy samo Państwo musi się zadłużać.

    Kolejny wiecowy “miliard”, bo nie proponuje likwidacji Funduszu Alimentacyjnego.

    Co do adresu IP i jego podobieństwa, to oprócz mnie jest jeszcze kilka innych osób w domu, wiec bez oskarżania o dwulicowość.

    Pzdr.,

  22. marcin powiedział(a):

    I jeszcze na koniec. katastralny jest o tyle trudny do wprowadzenia w Polsce, ze “nie rozróżnia” biednych od bogatych, żyjących na tym samym katastrze. I tu jest problem do rozwiązania.
    Pzdr.,

  23. piotr34 powiedział(a):

    @Trystero
    Poparcie?-moje poglady na ten temat nieco sie roznia od Twoich wiec poparcie jest czesciowe.Cieszy mnie jednak zdecydownie fakt iz zgodnie z prosbami czytelnikow napisales jednak ten artykul bo zawsze to dobrze znac argumenty wszystkich zainteresowanych(dyskutujacych)stron bo to pozwala sobie jednak wyrobic sobie jakas sensowna opinie a nie ulegac propagandzie ktorejkolwiek ze stron.
    Co do “merytoryki”-choc zdecydowanie slusznie pokazales pewne trendy globalne to jednak pewne rzeczy ciagle mnie niepokoja.

    1.Nie tylko sam kurs jest istotny ale takze jego zmiennosc a z tego co czytalem kurs zlotego byl bardzo zmienny w ciagu ostatniego roku,dwoch.Troche to dziwne jak na “wyspe stabilnosci”
    2.Jednak momenty odwracania trendu na zlotym byly dosc zastanawiajace-jak sie polscy przedsiebiorcy nakupowali opcji na spadek to roslo a jak na wzrost to spadalo.To jednak daje mi do myslenia szczegolnie ze z tego wiem znaczna czesc tych opcji byla wystawiana przez obce banki(JP Morgan ktory takze jak sam sie przyznal gra na masowa skale na polskiej walucie)a nasze banki byly tylko posrednikami.

    Wiec moze jednak ktos tu spekuluje?
    Ale to takie uwagi na szybko bo przyznam sie ze nie sledzilem tego na biezaco wiec moge sie mylic.

  24. LJ3 powiedział(a):

    @ Trystero
    1. Zawyżony/zaniżony kursu PLN = średnia długoterminowa i wszystko jasne.
    Słaba gospodarka = słaba waluta. A chyba zgodzisz się, że gospodarka polska to słabizna, jakich mało. Republika bananowa zawsze ma słabą gospodarkę! .
    2. Tylko niedouczeni spekulanci walutowi – biorą długoterminowe kredyty w walutach i drżą, gdy PLN się osłabia! Trzeba więcej spłacać?
    Dotyczy to również rządu i min finansów! Teraz tylko oni są zainteresowani w silnym złotym, by obniżyć zadłużenie. I tak 55% próg będzie przekroczony – zbyt duży deficyt, choć skrzętnie zamieciony pod dywan (różne sztuczki kreatywnej księgowości nic nie dadzą – modne typu Enron, co jest bardzo NAGANNE, bo to rząd daje zły przykład!).
    To jest zdanie np. prof. Gomułki, który był min tego rządu. W tym http://www.rp.pl/artykul/5,412737.html lub w innym art.
    Dlatego tok myślenia autora (Szewczaka) skrytykowanego art. na sens. On myśli i wyciąga wnioski.

  25. Trystero powiedział(a):

    @ piotr34

    Nie poparcie tylko wsparcie.

    1. O zmiennosci na zlotym byla juz dyskusja. Sprawdz ATR dla zlotego czy innych walut albo implied volatility. Zloty byl bardziej zmienny niz niektore waluty regionu co wynika moim zdaniem z tego, ze to jedyny plynny rynek w CEE.

    2. Akurat te momenty zmiany trendow byly idealnie zsynchronizowame z rynkiem globalnym. Zarowno oslabienie i przyspieszenie po spadku po Lehmanie jak i odwrocenie trendu w marcu.

  26. Trystero powiedział(a):

    @ LJ3

    1. Podaj wiec jakis model wyceny zlotego (moze byc nawet w oparciu o PPP) i napisz ile powinien byc wart. O sile gospodarki decyduje zmiana PKB (tak sie zmówilo towarzystwo na rynkach finansowych) a pod tym wzgledem polska gospodarka pokazala sie z dobrej strony.

    2. To zdanie swiadczy jedynie o Tobie i niewiele wnosi do tematu. Przypomne tylko, ze w najgorszym momencie oslabienia zlotego koszt obslugi dlugu w CHF byl nizszy niz w zlotym.

    Silny zloty pomaga przede wszystkim zadluzeniu sektora prywatnego a wiec polskiej gospodarce. 70% dlugu zagranicznego zaciagnal sektor prywatny – napisalem to ale chyba nie przeczytales.

    Manipulujesz sugerujac, ze prof Gomulka wyraza, zdanie, ze rzad zainteresowany jest silnym zlotym by obnizyc zadluzenie. W linkowanych przez Ciebie artykule nie ma takiej sugestii. Prof. Gomulki jak wiekszosc ekonomistow martwi sie poziomem zadluzenia i slusznie.

    W artykule Szewczaka nie ma zadnego toku myslenia. Jest zbior liczb, ktore maja przestraszyc czytelnika i przekonac, ze rzad Tuska jest beznadziejny. Zadnej spojnej teorii. Ale czego wymagac od polityka, ktory w grudniu 2008 blaga rzad by wydawal pieniedze nie patrzac na deficyt a rok pozniej krytykuje rzad za zbyt duzy deficyt.

  27. LJ3 powiedział(a):

    @ Trystero
    „Manipulujesz sugerujac, ze prof Gomulka wyraza, zdanie, ze rzad zainteresowany jest silnym zlotym by obnizyc zadluzenie.”
    Kto manipuluje?
    Zawsze „lubię” tych co czytają to, co chcą przeczytać, a nie co jest napisane. Można z czystym sumieniem ich “skarcić” i wyśmiać. To dopiero nazywa się MANIPULACJA! Nie dziwi mnie to ani trochę, gdy brak argumentów…….
    Cytuję (to wyżej napisałem – do sprawdzenia!):
    „I tak 55% próg będzie przekroczony – zbyt duży deficyt, choć skrzętnie zamieciony pod dywan (różne sztuczki kreatywnej księgowości nic nie dadzą – modne typu Enron, co jest bardzo NAGANNE, bo to rząd daje zły przykład!).
    To jest zdanie np. prof. Gomułki, który był min tego rządu. W tym http://www.rp.pl/artykul/5,412737.html lub w innym art.”
    Zawsze można zmanipulować dane tak by było widać zielone PKB na czerwonym tle EU, a nie było widać czerwono-czarnej dziury budżetu – ponad 100 mld PLN i zadłużenia się kraju, które rośnie o 160 mld PLN w 2009r, aż ponad 200 mld PLN w 2010r. Ile to procent do już istniejącego będzie?
    Nie wspomnę o takim sukcesie, jak wzrost bezrobocia – permanętny przez najbliższe lata – gwarantowany!
    „Gorący” cytat: „Zdaniem analityków w tym roku rząd uniknie jednak przebicia kolejnego progu 55 proc., co oznaczałoby konieczność równoważenia budżetu i wprowadzenia drastycznych oszczędności.”
    http://biznes.onet.pl/dlug-panstwa-stanowi-juz-polowe-pkb,18490,3104710,1,prasa-detal
    „w grudniu 2008 blaga rzad by wydawal pieniedze nie patrzac na deficyt a rok pozniej krytykuje rzad za zbyt duzy deficyt.”
    Czy na pewno, czy to tylko taka medialna ciekawostka?
    Ciekawy majstersztyk.
    I tak wydaje kasę i to bez opamiętania. Mimo woli? Mimo wiedzy, a może (o zgrozo!) w niewiedzy?
    To ten rzad miał przecież nie zwiekszać deficytu. Zaklinali się, że nie zwiększą. I co? Zwiększyli bo…..musieli! A kto wiedział, że i tak będą musieli zwiększyć? Może Tusk, a może min. JVR? Może ktoś jednak nie widzi, że deficyt zwiększyli? A jednak?
    Dobrze widzieć to co się tylko chce widzieć?

  28. LJ3 powiedział(a):

    @ Trystero
    „O sile gospodarki decyduje zmiana PKB”
    Ha, ha! Dobre!
    Ja pesymista mówię – jesteśmy na dnie, a Trystero – optymista – Nie! Wszystko jeszcze przed nami!
    To dobry PR – owski argument, w wypowiedzi ekonomisty, jak mniemam.
    A ile nowych miejsc pracy to da? Ten zachwycający 1,7% wzrostu PKB? Może policzysz i się dowiem? Zachwycający wg Trystero, a wg LJ3 to tylko stagnacja (quasistagflacja!). Wszystko w granicach błędu się obraca. Może należałoby, panie ekonomie, o tendencjach innych istotnych wskaźników trochę, by być bardziej w sednie sprawy?
    O kondycji (siły ta – Polska gospodarka nie ma, ani trochę) gospodarki świadczy również bezrobocie = 11%, a będzie za chwilę dużo większe. Wszyscy z Polski za sprzedanymi za granicę, za grosze, miejscami pracy przecież nie wyjadą. Nikt w UE nie wchłonie 38 mln ludzi!
    Czy kupczenie miejscami pracy (tak się cieszą z tego, nie tylko Balcerowicz) to był naprawdę udany eksportowy towar? Podpowiem, że mądrzejsi od nas i bardziej doświadczeni Niemcy, Amerykanie, a nawet Chińczycy wiedzą, że podstawa rozwoju to miejsca pracy = zarobki = popyt = wzrost gospodarki. Na pewno nie są to „magiczne” cyferki, które choć zielone, mówią „mądrym”, że bezrobocie będzie rosło. Popyt wewnętrzny – napędzany tylko ubóstwem obywateli spadnie i z +PKB zrobi się -PKB!
    Ale było o zadłużeniu budżetu. Wpływy z podatków (gdzie są siedziby sprywatyzowanych banków i zakładów?), ceł (wiele odpraw nie w PL lecz w Holandii przeprowadza się), akcyz jakie są i bedą? Jak to wpłynie na budżet? Może policzy Trystero? I napisze.

  29. Trystero powiedział(a):

    @ LJ3

    Przeciez Pan komentarz jest widoczny. Napisal Pan w nim:

    “Dotyczy to również rządu i min finansów! Teraz tylko oni są zainteresowani w silnym złotym, by obniżyć zadłużenie. I tak 55% próg będzie przekroczony – zbyt duży deficyt, choć skrzętnie zamieciony pod dywan (różne sztuczki kreatywnej księgowości nic nie dadzą – modne typu Enron, co jest bardzo NAGANNE, bo to rząd daje zły przykład!).
    To jest zdanie np. prof. Gomułki, który był min tego rządu. W tym http://www.rp.pl/artykul/5,412737.html lub w innym art.”

    To jest caly akapit. Prosze sie go nie wstydzic.

    Natomiast co do reszty tego co Pan pisze:

    Co do Pana Szewczaka i tego jak blaga o zwiekszenie deficytu. Prosze cytat: “Tylko Polska przejmuje się dziś deficytem budżetowym. Polski dogmat niskiego deficytu jest ciągle żywy. W przeciwieństwie do nas, Unia woli wyższy deficyt niż recesję. Totalna walka z recesją trwa już na całym świecie. Niestety nie u nas.”
    Sobie Pan ocen czy to medialna sztuczka czy nie.

    Z reszta nie mam zamiaru dyskutowac poniewaz nie podoba mi sie Pana styl dyskusji – konkretnie dyskutowanie z Pana wyobrazeniem o moich pogladach a nie z moimi pogladami. Marnuje Pan mnostwo energii na przekonanie mnie, ze obecny poziom deficytu jest niebezpieczny podczas gdy ja otwarcie pisze, ze deficyt finansow publicznych to najwiekszy krotkoterminowy problem Polski.

    Wmawia mi Pan takze, ze uprawiam propagande sukcesu i zachwycam sie 1,7% wzrostem PKB. Otoz, ja jedynie przytomnie zauwazam, ze lepsze 1,7% wzrostu PKB niz 4% spadku PKB jak w panstwach sasiednich i lepszy niewielki wzrost bezrobocia niz podwojenie go. Porownanie danych z Polski i innych panstw pokazuje RELATYWNA sile polskiej gospodarki co tlumaczy relatywna sile zlotego. To przeciez nie jest takie trudne do zrozumienia.

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player