Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Tylko krowa nie zmienia poglądów: Szewczak i deficyt

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 20.12.2009 | Komentarze (16) »

Janusz Szewczak uchodzi w niektórych środowiskach za doskonałego komentatora życia gospodarczego. Ten ‘niezależny’ analityk gospodarczy związany z narodowo-socjalistycznym środowiskiem politycznym (najpierw Liga Polskich Rodzin teraz jakaś egzotyczna kanapa o nazwie Naprzód Polsko) w jednym ze swoich ostatnich tekstów brutalnie zganił rząd Tuska i ministra finansów Rostowskiego za nieodpowiedzialną politykę budżetową czyli rządzenie przy bardzo dużym deficycie budżetowym. W szeroko rozpowszechnionym tekście z 27 listopada 2009 roku napisał między innymi: To jest jednak nieuniknione – dług będzie oscylował pod koniec 2010 r. w granicach 60 proc., a więc progu konstytucyjnego. Konsekwencje będą dla polskiego społeczeństwa szokujące i zaskakujące (…)

Minister Finansów i rząd tworzą tzw. dobre wrażenie na analitykach i rynkach kapitałowych. Jednak najważniejszy jest PR. Niby wszystko jest pod kontrolą, ale tylko na pozór. To zaś umożliwia MF dalsze pożyczanie, choć coraz drożej. Życie na kredyt trwa w najlepsze.

W najnowszym tekście z 18 grudnia napisał: Możemy więc wierzyć, jeśli chcemy, że nasz deficyt sektora finansów publicznych wynoszący już dziś 6,5 proc., a w 2010 r. ok. 8 proc., jak i deficyt budżetu nie są rekordowe i nie zagrażają stabilności polskich finansów publicznych. Kto chce, niech wierzy w lukrowaną rzeczywistość i przysłowiowe cuda na kiju. Możemy nadal zaklinać rzeczywistość, choć ta coraz bardziej skrzeczy.

Muszę szczerze powiedzieć, że ja także uważam, że w tej chwili największym zagrożeniem dla stabilności gospodarczej Polski jest sytuacja finansów publicznych. W dwóch wspomnianych tekstach Pan Szewczak jawi się jako zwolennik zdecydowanych działań na rzecz ograniczenia deficytu budżetowego i życia na kredyt – czym budzi moje szczere uznanie.

Dlatego uważam, że powinno wszystkich zainteresować to, co Pan Szewczak napisał niemal równy rok temu, 5 grudnia 2008 roku. Lead tego tekstu wygląda tak: Tylko Polska przejmuje się dziś deficytem budżetowym. Polski dogmat niskiego deficytu jest ciągle żywy. W przeciwieństwie do nas, Unia woli wyższy deficyt niż recesję. Totalna walka z recesją trwa już na całym świecie. Niestety nie u nas.

Dalej możemy przeczytać: Już cała Unia Europejska i Komisja Europejska – surowa strażniczka budżetowych rygorów i wskaźników z Maastricht – zaleca wręcz, aby rządy wydawały pieniądze i to jak najszybciej, by wspierały własną konsumpcję. Wydatki mają być lekiem na rosnący w siłę kryzys (…)

Tymczasem nasz minister finansów ogłasza publicznie, że nie będzie zwiększania wydatków publicznych, a wręcz przeciwnie zapowiada nowe cięcia w wydatkach budżetowych i walkę do końca o utrzymanie deficytu budżetowego na bardzo niskim poziomie 18 mld zł. Dla obecnej ekipy rządowej widać bardzo wyraźnie, że deficyt budżetowy jest celem samym w sobie. Czyżby było tak, że cały świat się myli, a tylko my wyłącznie mamy rację?

Ministerstwo Finansów twierdzi wbrew ponad 20 ministrom finansów Unii Europejskiej i wbrew ministrom z Azji, Ameryki, że „utrzymanie zaplanowanego, niskiego deficytu jest najlepszym sposobem na ograniczenie efektów kryzysu światowego w Polsce”. Nieomylność naszych ministrów jest niesłychanie dla Polski niebezpieczna.

Aj! Aj! Aj! To ja bardzo przepraszam Panie Szewczak ale jak Panu może przejść przez  gardło tak brutalna krytyka deficytu budżetowego w grudniu 2009 roku  gdy równo rok temu sugerował Pan, że polski rząd popełnia tragiczną pomyłkę starając się za wszelką cenę utrzymać niski deficyt? Ja rozumiem, że tylko krowa nie zmienia poglądów ale krytykowanie rządu za utrzymywanie wysokiego deficytu budżetowego gdy jeszcze rok temu zaklinał Pan rząd by ten zwiększył wydatki publiczne i walczył z recesją bez oglądania się na deficyt budżetowy przekracza granice niezależnej analitycznej przyzwoitości.

Przecież, gdyby minister Rostowski poważnie potraktował Pana narzekania z grudnia ubiegłego roku i zwiększył deficyt tak jak Pan radził to obecna dziura budżetowa byłaby jeszcze większa!

Nie ma lepszego sposobu na sprawdzenie wiarygodności niezależnych analityków gospodarczych niż spędzeniu 10 minut z Google i przekonanie się co pisali rok temu. Dotyczy to także blogerów, także mnie. Mam nadzieję, że tym tekstem zachęciłem czytelników bloga do KRYTYCZNEGO  podchodzenia do tego co czytają. Większość ’guru’ polega na jednej prymitywnej sztuczce: przekonaniu, że nikt nie pamięta co pisali rok temu. Nie pozwólcie im na to!

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (16) do "Tylko krowa nie zmienia poglądów: Szewczak i deficyt"

  1. karakuli powiedział(a):

    Dla mnie Szewczyk żadnym guru nie jest. Pytałem się Ciebie już kiedyś co sądzisz o tym artykule – odparłeś, że ekonomiczne brednie. Teraz cytujesz jego artykuł sprzed roku – faktycznie głupi. Ale pytanie pozostaje nadal aktualne.
    Deficyt przecież rośnie i coraz trudniej będzie rządowi rolować długi. Weź pod uwagę, że NFZ jako sukces ogłosił fakt, że szpitale otrzymają tyle samo pieniędzy co w roku bieżącym (miały początkowo otrzymać mniej). A przecież nie mamy deflacji tylko kilkuprocentową inflację. Czyli tak naprawdę otrzymają mniej. Podobnie jest z innymi dziedzinami, za które państwo odpowiada – popatrz co zostało z naszego wojska (banda oficerów i garstka szeregowych). Demonstrujący policjanci krzyczeli ostatnio “złodzieje! złodzieje!” – tylko jakoś ich nie zaaresztowali (jak słusznie zauważył Michalkiewicz).
    Po prostu koszty obsługi długu stają się coraz bardziej dotkliwe i pomimo wzrostu budżetu państwa, na istotne dziedziny zaczyna coraz bardziej brakować pieniędzy. Wynoszą już 3% PKB i będą rosły. Oczywiście rząd się wyżywi – to już wiemy, ale czy my ten eksperyment przetrwamy? Porównywanie przez niektórych naszej sytuacji do Niemiec czy USA uważam za śmieszne. Wystarczy porównać koszty pozyskania pożyczek przez rząd USA i Polski (dla USA te koszty są żadne – czasami nawet ujemne, podczas gdy Polska musi płacić 5-6%.
    Jestem poważnie zaniepokojony – mam 3 dzieci i zawód, który nie pozwala na szybką emigrację. Ratuje mnie fakt, że mam trochę ziemi oraz kawałek lasu – więc w razie czego jakoś przetrwam – ale miastowym może być ciężko ;-)

  2. Dapi powiedział(a):

    @karakuli

    Masz jakieś poważne rady dla rządu ? Czy tak po prostu sobie napisałeś ten komentarz sprawiający wrażenie jakbys żył od wczoraj…
    Mniejsze dochody do budżetu – wolniejszy ich wzrost – w stosunku do stałych, ewentualnie rosnących wydatków wymusza lewarowanie. Mamy szczęście że nie mieliśmy 15% wzrostów PKB na lewarze- jak to mieli niektórzy dookoła nas. Mamy też szczęście, że koszty zaciągnięcia długu są stosunkowo wysokie co w naturalnym procesie wymusza pilne popatrzenie rządzących na wydatki z budżetu. Dzisiaj płacimy za wyczyny poprzednich rządów. A kryzysy to znakomita okazja do robienia porządku.
    Jak rząd się wyżywi to proponuję abyś do niego wszedł – wtedy będziesz miał wikt i opierunek. :)

  3. Trystero powiedział(a):

    @ karakulli

    Dapi zaczal te mysl – ja rozwine.

    Sa dwa sposoby by zmniejszyc deficyt. Sciac wydatki albo podniesc podatki.

    Jak rzad podniesie podatki to Szewczak i jemu podobni oskarza go o zarzynanie polskiego biznesu.

    To moze sciac wydatki? Mozna sciac stale lub zmienne. Zmienne to infrastrukturalne. Rzad zetnie te wydatki to Szewczak i jemu podobni przypomna o 48 kilometrach autostrad.

    To moze stale? Jesli rzad je zetnie to Szewczak i jemu podobni oskarza rzad, ze likwiduje deficyt kosztem najbiedniejszych: emerytow i rencistow.

    To moze wejsc do strefy euro? Wskazniki dlugu do PKB nie sa w Polsce wysokie i gdyby Polska byla w strefie euro to nie byloby zadnego problemu. Ale jesli rzad zechce szybko wejsc do strefy euro to Szewczak i jemu podobni oskarza rzad o zdrade stanu.

    Nawet gdy zloty sie umacnia, co zmniejsza zadluzenie Polski, to wedlug Szewczaka i jemu podobnych to wina rzadu, ktory zarzyna polski eksport i napycha kieszenie Goldmanowi.

    Gdyby zloty sie oslabial to rzad zarzynalby klase srednia, ktora kupila mieszkania za kredyty w CHF – tak widzialby to Szewczak i jemu podobni.

    Innymi slowy – przejmowanie sie tym co pisze ten sfrustrowany czlonek narodowo-socjalistycznej kanapy politycznej nie ma najmniejszego sensu…

  4. Lsd powiedział(a):

    Pan Szewczak zawsze idzie w awangardzie konsensusu naukowego:)

  5. karakuli powiedział(a):

    Ach. Czyli jest świetnie a będzie jeszcze lepiej. Dzięki za uświadomienie.

  6. kujawianin powiedział(a):

    @karakuli:

    “Jest źle” to każdy potrafi mówić. Co z resztą w Polsce z lubością się czyni, wszyscy masowo narzekają. Jednak zamiast marudzić, lepiej działać. Ot, choćby napisać, co polskie władze powinny robić, wg Ciebie, by było “świetnie”? Problem nie w podatkach i wydatkach, tylko w poprawie działań policji, sądownictwa i zwalczaniu korupcji. Naszym problemem jest mentalność, obyczajowość, a wydatki budżetowe w chwili bieżącej to sprawa drugorzędna. Jak się zwalczy problemy tam, to pieniądze same się znajdą – z dynamicznie rozwijającej się gospodarki, której nie tłamsi kultura “znajomości”, “koperty” i podejrzanych układów.

  7. Trystero powiedział(a):

    @ karakuli

    Tak zeby miec jasnosc: napisz co konkretnie w moim komentarzu sklania Cie do napisania, ze jest swietnie a bedzie jeszcze lepiej.

    Chcialbym poznac jak przebiega Twoj proces myslowy.

  8. lendo powiedział(a):

    Po raz (chyba) pierwszy od kiedy czytam ten blog mogę z pełnym przekonaniem usmiechnąc się z wyższością nad wywodem autora – zwłaszcza w komentarzu.

    Mianowicie jest prawdą że ograniczać deficyt można na 2 sposoby – przy czym w naszych warunkach to co trzeba zrobić PRZEDEWSZYSTKIM w zadnym razie nie kłóci się ANI z liberalizmem ANI ze “sprawiedliwościa społeczną”.
    Chodzi mi tu przedewszystkim o przywileje emerytalne mundurowych( + sędziów itp), KRUS,podatek katastralny ( panaceum na uwolnienie zapasów gruntów developerów) a z takich pod publiczkę zmniejszenie Sejmu,Senatu i SAMORZĄDÓW (!) oraz dotacji do parti politycznych itd.
    A to że nie jest robione nie wynika z trudnej sytuacji budżetowej, weta prezydenta ( aby wprowadzić reformy za rok trzeba je zacząć już teraz !) ale jedynie z oportunizmu i strachu przed naruszeniem status quo.

    PS.To że “Większość ’guru’ polega na jednej prymitywnej sztuczce: przekonaniu, że nikt nie pamięta co pisali rok temu. Nie pozwólcie im na to!” – jest niewątpliwe tylko proszę nie zawęrzać tego do “parafii” p.Szewczaka

  9. pretzel powiedział(a):

    @lendo: proponowałbym zaczac od rzeczy bardziej ogolnych,
    np: uproszczenie prawa + odpowiedzialność urzędników za podejmowane decyzje.

  10. Trystero powiedział(a):

    @ lendo

    Nie to zebym sie z Panem nie zgadzal (zgadzam sie) ale bylbym wdzieczny gdyby napisal Pan ile konkretnie zyska budzet na proponowanych przez Pana zmianach – tak by mogl sie Pan smiac glosno i wyraznie.

    Naturalnie, jesli podawac Pan bedzie zysk z likwidacji KRUS to prosze uwzglednic spadek rozporzadzalnych dochodow osob, ktore przejda z KRUS do ZUS i wplyw tego spadku na PKB i dochodzy budzetowe.

    Jeszcze gdyby Pan okresli prawdopodobienstwo zawetowania likwidacji KRUS przez prezydenta to tez bylbym wdzieczny. Ja okreslam je na 99%.

  11. poszi powiedział(a):

    Nie ma dobrego sposobu na zmniejszenie deficytu koniunkturalnego poza przeczekaniem. Problemem Polski jest jednak nabrzmiały deficyt strukturalny, który wynika z nastu lat zaniedbań i psucia budżetu. Likwidacja KRUSu nic nie da na początku, bowiem trzeba i tak płacić obecnym KRUSowcom. Realnym rozwiązaniem jest jedynie systematyczne podnoszenie składek KRUS, ale tego sie nie da zrobić szybko (KRUS jest tak deficytowy, że składki by musiały wzrosnąć kilkanaście razy, a to by nie przeszło).

    Rozwiązanie obecnych problemów budżetowych było kilka lat temu. Teraz to jest juz po herbiacie. Należy najwyżej wykorzystać to jako pretekst do reform strukturalnych, bo jak widać w czasie dobrej koniunktury, kiedy to by przeszło najmniej bolesnie, wszyscy o tym zapominają.

  12. Liberto powiedział(a):

    Do eskalacji dziury budżetowej doprowadziły obniżki podatków wprowadzone za poprzedniej i tej kadencji. Zamiast w czasie prosperity zbijać deficyt i dług , to zabawiano się w liberalny populizm pod tytułem : ścinamy podatki i będzie dobrobyt.

  13. Liberto powiedział(a):

    @lendo:

    “Chodzi mi tu przedewszystkim o przywileje emerytalne mundurowych( + sędziów itp)”

    W zamian trzeba będzie podnosić im pensje by mieli z czego opłacać składki na swoje emerytury.

    “KRUS”

    Jak mają płacić normalne składki , skoro nie wiadomo jaki mają dochód – księgowość w rolnictwie leży , szczególnie tym małorolnym. Po za tym likwidacja KRUS nie przyniesie natychmiastowych oszczędności bo i tak trzeba finansować świadczenia obecnych emerytów i rencistów.

    “podatek katastralny”

    Bez katastru ( ewidencji nieruchomości ) nie ma mowy o wprowadzeniu tego podatku. Po za tym naliczanie tego obciążenia to dużo roboty i komplikacji. Mamy prosty podatek od powierzchni nieruchomości i niech już tak zostanie , co najwyżej można by go trochę podnieść.

    “( panaceum na uwolnienie zapasów gruntów developerów)”

    Lepszym rozwiązaniem byłby podatek od wartości gruntu ( Land value tax ) , ale do tego też trzeba porządnej ewidencji gruntów.

    “zmniejszenie Sejmu,Senatu , dotacji do parti politycznych”

    To jest czysty populizm a’la “Fakt” , co do dotacji do partii to uważam że powinny być one rozszerzone na małe podmioty partyjne ( np. cieszące się poparciem przynajmniej 1% wyborców ) by wyrównać szanse na scenie politycznej i ją zdynamizować.

    “SAMORZĄDÓW (!)”

    Tutaj można faktycznie sporo zaoszczędzić.

  14. lendo powiedział(a):

    Przepraszam że przytoczyłem jako przykłady oczywiste i “banalne” ( i jako takie rozwiązania te mają swoje wady w większości bezlitośnie wypunktowane ;)
    Nawet nie chodziło mi o posądzenie o gołosłowność.
    Raczej jednak o “polityczność” – wszystkie te rzeczy wymagają procesu legislacyjnego ( w mojej ocenie > 12 miesięcy ) i z całym szacunkiem sądzę że np. istotna reforma KRUS nie przedzie nie przez (obecnego) prezydenta tylko przez koalicjanta. Podatek katastralny ( – tak wkurza mnie że za “użytkowanie wieczyste” płace obecnie 10 razy więcej niż za własność której jednak mieć nie mogę bo “pojawiły się roszczenia :( )
    oraz “reforma” biurokracji nie przejdzie z całą pewnością bo drugiemu koalicjantowi się nie zgadza z jego (!) liberalnością

  15. lendo powiedział(a):

    @Trystero – ile konkretnie

  16. lendo powiedział(a):

    @Trystero – ile konkretnie ? To oczywiście nie łatwe pytanie ;) więc zacznę od końca – na dotacjach do partii politycznych spokojnie jakieś 1/3 do połowy. Jakieś 100 mln uratowane – i dodatkowo bonus ekologiczny mniej kleju i śmieci na ścianach.
    Oczywiście KRUS i ogólnie system emerytalny to w większości korzyści odłożone na lata.
    Dlatego rozwinę nieco temat – eskalowanie naszego udziału w walce z partyzantami w Hindukuszu oprócz wątpliwych korzyści politycznych kosztować będzie kilkaset milionów.
    Przelewanie pieniędzy pobieranych przez duży i kosztowny aparata państwa ( np. winiet do ciężarówek) bezpośrednio do kieszeni setek pasożytujących na państwie firm – to już są od miliardy pln.
    Poszukiwanie gwiazdki z nieba zamiast szybkiego wdrożenia dobrze sprawdzonych systemów ( np. system rejestracji usług medycznych śląskiej kasy chorych ) – kolejne kilka miliardów.
    itd. Moje szacunki są tylko nieco bardziej zgrubne niż kalkulacja przyszłorocznego budżetu ;)

Dodaj komentarz