Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Jak to się robi w Amazonie?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 18.12.2009 | Komentarze (60) »

W ostatnich kilku tygodniach bardzo dużo mówiło się o Amazonie, najczęściej w bardzo dobrym kontekście spółki, która odnosi spore sukcesy a cena akcji notuje historyczne maksima.

Ja chciałem napisać o Amazonie z zupełnie innej, osobistej strony. Otóż, w tym tygodniu zamówiłem kilkanaście książek w Amazonie. Zapłaciłem i już następnego dnia Amazon poinformował mnie, że wysyła część książek (dokładnie: jedną książkę) wcześniej a resztę wyśle w najbliższym czasie. Oczywiście, bez dodatkowych kosztów dla mnie – jak przypominał email. Przyjrzałem się wtedy zamówieniu i zauważyłem, że jedną książkę zamówiłem podwójnie. Zalogowałem się z zamiarem ‘odkręcenia’ tego ale nic nie mogłem zrobić poza przeczytaniem informacji o tym, jak książki można zwracać. Napisałem więc krótki list ze swojego konta o takiej mniej więcej treści: ‘nie chciałem zamówić dwóch tych samych książek, to pomyłka; mieszkam zillion kilometrów od Amazona, w Polsce, to już prawie Syberia, koszt odesłania książki pozbawia całą ideę odsyłania finansowego sensu; skoro paczka nie jest jeszcze wysłana to może mogliby zrobić dla mnie mały prezent i wyciągnąć z niej jedną książkę?’.

Kilka godzin później dostałem odpowiedź, takiej mniej więcej treści: ‘Amazonowi jest bardzo przykro, że nie chciałem zamówić jednej z dwóch wspomnianych książek; nie można anulować tego zamówienia bo jest ono już realizowane; Amazon rozumie, że odsyłanie książki nie ma finansowego sensu i proponuje bym przekazał ją lokalnej bibliotece… ponieważ Amazon z przyjemnością odda mi $25, które książka i jej wysyłka kosztowała’.

To jest coś co nazywam świątecznym duchem! Amazon zapytał jeszcze czy to rozwiązanie mi odpowiada i wyraził nadzieję, że wkrótce znów ‘wpadnę’ do Amazona. Gdy opowiadałem dziś tę historię znajomym pierwszą reakcją było: nie ma szans by coś takiego zdarzyło się w Polsce. No właśnie, czy aby na pewno? Może ktoś ma podobnie miłe przeżycia z zakupami internetowymi w Polsce?

Faktem jest, że zamówiłem sporo książek a całe zamówienie zbliżało się do $450 ale mimo wszystko Amazon nie ‘musiał’ zwracać mi pieniędzy za książkę, którą i tak dostanę. Tym bardziej, że nie wiedział, że jestem blogerem i uradowany postawą korporacji opiszę ją na blogu czyniąc niezłą chyba reklamę Amazonowi. Naturalnie, ‘nie chodzi’ o te $25 – tylko o miły, sympatyczny gest. Miło jest od czasu do czasu nie zapłacić za swoje roztargnienie.

Postawa Amazona chyba dobrze świadczy także o modelu biznesowym firmy. Amazon ‘podarował’ mi 5% mojego zamówienia co sugeruje, że marża, którą na nim osiągał pozwalała mu na taki gest. Moim zdaniem warto też popatrzeć na tę historię jako dowód, że dotrzymywanie wysokich standardów w biznesie może przynosić realne korzyści ekonomiczne.

Sprawdziłem jeszcze po jakim kursie dolara mBank (na karcie Visa) policzył tę transakcję. Okazało się, że było to 3,05 dla operacje z 17 grudnia rozliczonej 18 grudnia. Kurs rynkowy to jakieś 2,92. Czuję się więc oszukany na 4%.Przyznam jednak, że nie mam pojęcia czy te 4% to dużo czy mało jak na standardy polskiej bankowości. Może ktoś może to ocenić?

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (60) do "Jak to się robi w Amazonie?"

  1. 1aT1WYeot1i+hkK+ powiedział(a):

    W USA jest zasada parasola. Jesli ktos wchodzi do sklepu trzeba mu pomoc. Moze schowal sie przed deszczem i nic nie chce kupic. Spokojnie. Niech odpocznie. Nie musi nic ogladac. Po prostu chce odpoczac. Póki nie brudzi i nie niszczy trzeba sie usmiechac. To normalne.

    Gdy zabraklo w pewnym miescie pradu sklepy rozdawaly za darmo zywnosc z lodowek (po co ma sie marnowac).

    U nas jest podobnie. O ile sklep jest prywatny.

  2. bankier powiedział(a):

    te 4 % to taki rynkowy standard w Polsce – spread to bardzo bezpieczny i szybki biznes dla banków

  3. bibi88bibi powiedział(a):

    No, o większości polskich sklepów tak powiedzieć nie można, lecz zdarzają się perełki w których klient od początku do końca jest godnie obsługiwany. Podam dwa przykłady.

    Pierwszy to z dworca PKP w Szczecinie. Miałem do pociągu 40 minut, nie chciałem siedzieć na ławce, więc wstąpiłem do jednego z “kiosków”. Za ladą stałą jakaś starsza kobieta, w sklepie była też jakaś starsza Pani. Podszedłem do regału z czasopismami i zacząłem coś przeglądać, bo chciałem kupić coś do poczytania na czas podróży. Przeglądałem może z 5 minut? Natrafiłem na ciekawy artykuł, już nie pamiętam o czym to było. Chciałem już zamknąć gazetę i udać się do kasy, kiedy to przesympatyczna, a zarazem miła Pani powiedziała, cytuję: “Tutaj się kupuje, a nie przegląda”. W tym momencie zdębiałem. Mam kupować kota w worku? A może chodziło jej o to, że chcę ukraść gazetę za 9 czy tam 10zł, jak bym nie miał co lepszego do roboty? Odłożyłem gazetę na miejsce, powiedziałem do widzenia i wyszedłem nigdy już tam nie zaglądając.

    Drugi przypadek to w sumie, zbiór przypadków… Uczę się w Szczecinie, ale wracam co jakiś czas do domu do Kamienia Pomorskiego. Jest pewien sklep “Groszek” do którego jak jetem tylko w moim mieście to chodzę, zawsze coś kupić bo mam blisko. Nigdy nie miałem jakiejś akcji typu: “CO SIĘ PAN TAK ZASTANAWIA?”, “KUPUJESZ CZY NIE?”. Obsługa jest miła, Panie zawsze uśmiechnięte :)

  4. mucher powiedział(a):

    Byl sobie jeszcze czas, kiedy Amazon zwracal ew. roznice w cenie jeśli to co kupileś potanialo w ciągu miesiąca.

    A u nas? Taki Merlin może ci koszt wysylki policzyć kilkukrotnie – jeśli masz pecha zamawiać z różnych dzialów. Opóźnić zamówienie o tydzień – nic trudnego.

  5. mucher powiedział(a):

    A, co do spreadu – zauważ że mbank przeliczyl ci transakcje podwojnie:

    - Z USD na EUR (waluta karty) po kursie Visy (pi razy oko średni NBP) + 2%
    - Z EUR na PLN po swoim kursie.

    4% to jeszcze nie tak tragicznie jest. Tu zdecydowanie polecam karty Polbanku – testowane póki co na pól tuzina walut i z zasady dające przelicznik na poziomie średniego kursu NBP.

  6. smok_sielski powiedział(a):

    Mialem dokladnie taka sama sytuacje w “naszym” Merlinie. Zamowilem kilka ksiazek, a okazalo sie ze jednej z nich nie chce. Paczka caly czas miala status “w realizacji”. Skorzystalem z ich FAQ, gdzie napisali w jaki sposob usunac pozycje z zamowienia. Zrobilem to w piatek. W poniedzialek okolo 14tej dostalem odpowiedz, ze niestety juz faktura wypisana i “sie nie da” nic zrobic.

  7. rNext powiedział(a):

    A ja się bujam z MegaAvans’em (reklamacja z tytułu niezgodności z umową) od 31.10. Nawet nie są w stanie na moje dwukrotne żądanie bezzwłocznie wydać sprzętu as is.
    Nie, nie, nie myślcie że kupiłem tam prom kosmiczny. Zwykły robot kuchenny. Poza tym jest to kolejna sytuacja utwierdzająca mnie w przekonaniu, że niczego “poważniejszego” nie kupię w Polsce.
    Amazon “szczytuje” ;) a “Avansujące” spółki padają jak muchy.

  8. wawron powiedział(a):

    Co do spreadu polecam forum mBankowe. Tam dyskutowano wiele razy na ten temat. Ogólnie poleca się karty mastercard-a do zakupów zagranicznych (bez różnicy czy internetowo, czy na żywo), a wspomniany wyżej polbank ma zdaje się najkorzystniejsze przeliczniki.

  9. etanolek powiedział(a):

    Zwiedzając stany w szerz miałem okazje trafić do Sonoma Valley na płn od SF słynącej z win.
    Przy degustacji w jednej z winnic porozmawiałem ze sprzedawczynią i już wstawioną klientką. W trakcie rozmowy sprzedawczyni rzuciła, że nic jej nie płacę za degustację. Na mój sprzeciw, że jednak nalegam itp, wstawiona klientka powiedziała: “zrelaksuj się, jesteś w stanach” :)

  10. Peter powiedział(a):

    Ooo, widzę że przez ostatnie dwa lata nie chciało się Amazonowi poświęcić 1h czasu programisty, żeby napisał skrypt ostrzegający użytkownika, że kupuje identyczny/podobny produkt w ciągu kilku godzin/dni/tygodni.
    Też się tak zagapiłem i mam dwie podwójnie kupione książki – może ktoś chce kupić 2 dobre powieści SF po angielsku?

    Inny casus: Próba zakupu w Amazon Market u sprzedawców deklarujących international shipping (w tym do Polski) skończyła się pogawędką ze ścianą, tj. konkretnie jakimiś kolesiami rodem z tego filmiku: http://www.youtube.com/watch?v=rYaZ57Bn4pQ. Na problem z tym że Amazon check-out ignorował ustawienia krajów docelowej sprzedaży, jedyną odpowiedzią były wklejane przez tych hindusów szablony standardowych nic nie wartych porad – po 2 tygodniach przepychanek poddałem się, bo prowadziło to do nikąd.

    Trystero dostał w prezencie coś co kosztowało Amazon 15USD, a mnie skroili ze zbliżonej kwoty. Podejrzewam, że na niepoprawianiu skryptu jednak Amazon więcej zarabia niż traci rozdając prezenty.
    I tyle w temacie Amazon i ich kompetencji.

  11. boba powiedział(a):

    Trzy lata temu zamawiałem na początku grudnia w niemieckim Amazonie kilka cd muzycznych i parę filmów na dvd. Część z nich była pomyślana jako prezenty gwiazdkowe. Gdy po dwóch tygodniach (a tydzień przed Świętami) paczka nadal do mnie nie dotarła, napisałem im maila informującego o tym fakcie, raczej w rozżalonym tonie, podkreślając, że miały być to prezenty dla rodziny na 24 grudnia i że martwię się o to, czy zdążą dojść na czas. Odpisali mi, przepraszająć za Pocztę Polską (ich DHL miał informację, że paczka jest już na terenie Polski) i obiecująć, że wyślą zamówienie (wielkości ok. 300 EUR) ponownie sprawdzonym kurierem (UPS). I rzeczywiście, przez UPS dostałem przesyłkę na czas. Pierwotnie wysłana paczka została dostarczona przez Pocztę Polską po Sylwestrze. Tak jak prosił Amazon odesłałem ją na ich koszt z powrotem.
    Również dwa-trzy razy zdarzyło mi się, że Amazon (dużo kupuję w niemieckim) wysyłał część zamówienia od razu, gdy było dostępne, a resztę (nawet już po dwóch dniach) bez dodatkowych kosztów wysyłki.

  12. Kruder powiedział(a):

    To moje historyjki z dwóch różnych światów:

    Kiedyś byłem w pizzeri Da Grasso na Mołdawskiej w Warszawie. Podczas zamówienia pizzy pomyliłem numerki i przynieśli mi pizzę, która nam zupełnie nie pasowała. Powiedziałem, że to pomyłka i że chciałem zupełnie inną pizzę i prosze o wymianę. Po konsultacji z kierownikiem pani z obsługi powiedziała, że to nie ich problem. Powiedziałem, że mają zabrać tą pizzę, co też kelnerka zrobiła i pizzę, której nie chcieliśmy i za którą zapłaciłem zjadła obsługa lokalu na zapleczu. Wyszliśmy stamtąd głodni i wściekli.

    W tym roku w knajpie w Paryżu nie dogadałem się z kelnerem i dostałem nie to co chciałem. Dałem to do zrozumienia kelnerowi i nawet powieka mu nie drgnęła. Zabrał danie natychmiast i za trzy minuty miałem to co chciałem.

    Dwa światy. Zgadnijcie którą kanjpę w Paryżu bym polecił znajomym, a którą sieć pizzeri w Polsce bym odradził?

  13. Trystero powiedział(a):

    @ Kruder

    W sprawie restauracji w Polsce zadziwia mnie mnostwo rzeczy. Wprost nie moge zrozumiec dlaczego tylko co 20 kelner pyta mnie czy chce kawe i deser po glownym daniu…

    Nie rozumiem takze, dlaczego tak rzadko restauracje decyduja sie na darmowy mini-starter (na przyklad chleb ze smalcem w Polskim Jadle). To po pierwsze jest mily gest, ktory pozyskuje sympatie klienta a niewiele kosztuje. Ale najwazniejsze jest to, ze pozwala zaspokoic pierwszy glod i klient (glodny Trystero!) nie denerwuje sie czekajac na zamowienie.

  14. jako powiedział(a):

    Zdarzyły mi się dwie dosyć podobne sytuacje na Allegro.

  15. pebe powiedział(a):

    Kruder,

    obawiam sie, ze sam na siebie byles wsciekly, ze zabraklo Ci asertywnosci, aby nie placic za pizze, ktorej nie zamawiales ;), co wiecej, potencjalnie, obsluga tej knajpy dalej nie bedzie brala odpowiedzialnosci za swoje pomylki. No chyba, ze zaplaciles za pizze z gory, to zwracam honor! :)

  16. greg powiedział(a):

    tak amazon to inny świat, najlepszą rzecz jaką miałem u nich to reklamacja dużej paczki książek ( 7 – 8 pozycji), które zginęły po drodze na Poczcie Polskiej. Czekałem, czekałem i nic. W końcu napisałem do amazona i od razu dostałem dwie opcje – powtórną wysyłkę lub zwrot pieniędzy. Jako, że żyjemy w Azji wybrałem drugą opcję. Dwa dni pózniej miałem pieniądze na koncie. Zarobiłem jeszcze na różnicy kursowej, prawie jak rasowy spekulant.

  17. Peter powiedział(a):

    moja mila historia: mieszkam i pracuje w Londynie i kiedys wybralismy sie z kolezanka na steki do pub’u na Ealing Broadway, zlozylem zamowienie, kelner przyniosl dwa dania glowne lecz inne mieso polane jakimis sosami (troche zjedlismy sprawdzic co to jest, notabene pyszne rowniez bylo), a ze nie byly to nasze krwiste steki, poprosilem manager’ke bo byla w poblizu i powiedzialem bardzo milo ze sie pomylili. Pani przeprosila, zabrala sama taleze i za chwile przyszla z szefem kuchni ktory przyniosl nam steki osobiscie, przepraszajac i mowiac ze sa na koszt firmi i nic nie placimy (koszt calosci okolo 32 pounds). potem jeszcze wpadl za 5 minut pytajac sie czy nam smakuje :)…hmm no coz ale tutaj to norma…

  18. adam powiedział(a):

    @Kruper..
    Dość pretensjonalne podejście, żeby za Twoje błędy płacił ktoś inny.

  19. dsad powiedział(a):

    Jak ktoś wyżej wspomniał, otwórz konto w polbanku. Mają kurs na poziomie nbp +/- 1gr.

  20. Porciak powiedział(a):

    Amazon jest wspaniały. Ile razy już nam się zdarzyło, że zamiast odsyłac książkę, Amazon prosił byśmy sobie ją za darmo zatrzymali. Amazon forever !

  21. bija_mnie_niemcy powiedział(a):

    Przepraszam za spam, ale moze kogos to zainteresuje.
    Jest taka masowa gra przegladarkowa, w ktorej symulowany jest swiat (jest tez Polska), polityka, wojna, gospodarka, itd. Jak to w realu mielismy najazd Nimcow i i Polska stracila niepodleglosc. Teraz znowu jest wojna ze szwabami, wiec jak ktos jest zainteresowany, to prosze o pomoc.
    http://www.erepublik.com/en/referrer/Railman

  22. gregj powiedział(a):

    amazon nie koniecznie wysyla wszystko ze stanow. (chyba ze kupujesz od jakiegos konkretnego posrednika amazona, ktory jest w stanach). To jest wlasnie ich sila. Wiec szansa moze byc spora, ze ksiazki przyjda z niemczech, czy UK.

  23. Kruder powiedział(a):

    @adam

    No ja to taki dziwny jestem. Jak idę do kanjpy to chcę wyjść stamtąd usatysfakcjonowany. Jeszcze dopowiem inną historyjkę – w McDonald’s w Warszawie w drodze do stolika spadła mi z tacy cola i rozpłysnęła się po podłodze. Jeszcze nie zdążyłem się dobrze rozsiąść przy stoliku, a już pojawił się ktoś z obsługi i z uśmiechem postawił przedemną nową colę, za którą nie musiałem płacić. Mój błąd i moja nieuwaga, a jednak tam wiedzą że mimo wszytko opłca im się za nią zapłacić, bo mam wyjść stamtąd zadowolony. A w Da Grasso jeszcze o tym nie wiedzą.

  24. kulczas powiedział(a):

    Myślę, że należało się od razu spodziewać, że kurs sprzedaży dolara będzie się różnił od kursu średniego. Możnaby dobry interes zrobić na forexie gdyby bank nie miał spreadu.

    @mucher: akurat Visa jest rozliczana w dolarach, więc ta teoria nie ma tutaj zastosowania. Natomiast jeśli byłby to MasterCard to jak najbardziej – najpierw USD przelicza się na EUR, później z EUR na PLN.

  25. Ania powiedział(a):

    Ja miałam podobną przygodę. Zamawiałam ubranka dla mojego dziecka na bodziakowie i jedno z nich nie było zgodne z moim zamówieniem (inny kolor). Postąpili dokładnie tak samo. Na ich koszt dosłali mi dodatkową rzecz, nie żądali zwrotu starej, pozwolili zatrzymać i wszystko odbyło się na ich koszt. Myślę że nasza sieć wraz ze sklepami internetowymi powoli dorasta do “normalnych” standardów obsługi jakie można mieć na zachodzie. Polacy zaczynają być przyzwyczajeni do wysokich standardów obsługi klienta i jakiekolwiek ich zaniżanie na pewno odbija się na obrotach takich placówek.

  26. Tycia powiedział(a):

    Bardzo fajnie postąpili.
    Ja miałam miłą sytuację w Merlinie, choć wielu z was mówi, że miało tam problem.
    Zamówiłam książki, w tym ćwiczenia i podręcznik do przyrody dla młodszej siostry. Na ewentualne zwroty jest 10 dni, moja siostra po 20 zorientowała się, że koleżanki w szkole mają inne pomoce niż ona i trzeba było oddać. Mimo 10 dniowego okresu zwrotu odesłałam książki i… dostałam zwrot kasy.
    Nie wiem czy to zwykłe przeoczenie Merlina czy akt uprzejmości.

  27. Obi powiedział(a):

    @Kruder

    Masz szczęście. Miałem analogiczną sytuację we wrocławskim McDonald’sie (na rynku) i poza tym, że nikt nie sprzątnął rozlanego Sprite’a, to jakaś miła (do czasu) pani z obsługi nalegała, żebym to ja sprzątnął po sobie. O jakimkolwiek napoju ‘na zamianę’ mogłem pomarzyć. Moja nieuwaga, ale widzę że Wrocław a Warszawa to dwa różne światy.

  28. Mar powiedział(a):

    @Obi

    Wiesz mimo wszystko ja bym tak na światy tego nie dzielił bo bądź co bądź i we Wrocku i Wawie MCD jest multum, ale prawada jest jednak taka, ze ja raczej spodziewalbym sie wroclawskiej reakcji… Ich blad…

  29. toffi powiedział(a):

    Kruder:
    wybacz, ale jeżeli TY pomyliłeś numerki pizzy, to tak naprawdę obsługa zrealizowała Twoje zamówienie :-/
    sam się postaw na ich miejscu: podchodzi klient, zamawia pizzę, a jak przychodzi co do czego to mówi, że chciał inną? A oni co? Mają w Twoich myślach czytać? Wydaje mi się, że Pani z obsługi faktycznie popełniła karygodny błąd :telepatycznie nie zorientowała się, że TY się pomyliłeś.
    Dostali sygnał że chcesz TAKĄ pizze i TAKĄ Ci zrobili, więc o co ty masz pretensje?? Oto, że numerka nie umiesz zapamiętać?

  30. milki powiedział(a):

    Będąc parę lat temu w USA, wstąpiliśmy do restauracji w jakimś turystycznym miasteczku w South Carolina. Po zamówieniu dostaliśmy darmowe przystawki i coś do picia. Część osob (było nas 5) dostała swoje posiłki dosyć szybko, jednak ja z kumplem czekaliśmy ponad 40min, w końcu przyszedł do nas kelner i powiedział że niestety nie mają tego co zamówliśmy i poprosił żeby wybrać coś innego, tak też zrobiliśmy. Później zamówiliśmy jeszcze deser, który przynieśli w 3min, jednak największe zdziwienie było gdy poprosiliśmy o rachunek, przyszedł wtedy manager i powiedział że wszystko na koszt firmy, ze względu że musieliśmy tyle czekać. Rachunek wyniósł by pewnie w granicach 400$, co nie stanowiło dla nich żadnego problemu, choć wiedzieli na pewno że jesteśmy przejazdem i pewnie nigdy więcej nas nie zobaczą.

  31. Marcin Szumański powiedział(a):

    bardzo pozytywna historia; do tego stopnia, że jakoś tak weselej mi się zrobiło :)

  32. Kofel powiedział(a):

    Co jak co, ale na rynku w Wrocławiu w McDonald’s jest chamska obsługa. ;)

  33. gałgan powiedział(a):

    wszystko pieknie, ale dlaczego polskie firmy mają uskuteczniać rozdawnictwo? taka postawa moze przyczynic sie do poważnych problemow z plynnoscią, poza tym takie zachowania nie moglyby miec miejsca w Polsce, bo masa ludzi zaczelaby “niby przez przypadek” podwajać zamowienia, generując “niechciane” książki. no i bardzo mi się nie podoba jakieś pisanie o Syberii w kontekście Polski, jest to wręcz żałosne

  34. kidslovemusic powiedział(a):

    Ja rownież miałam podobną sytuację z Amazonem. Zamówiłam słuchawki Koss Porta Pro – co prawda to było tylko ok. 20 funtów.. okazało się że prawdopodobnie w trakcie przesyłki się uszkodzily. Delikatne są :) Napisalam o tym do Dzialu reklamacji, i doslownie dwa dni pozniej – nie zdążywszy wyslac uszkodzonej pary z powrotem – otrzymalam drugą parę. Rzecz jasna wysylka uszkodzonych sluchawek – na koszt Amazonu :]

  35. Stachu powiedział(a):

    Amazon ma też magazyny w Europie (najbliżej Niemcy), więc często wcale nie wysłyłają książek z USA.

  36. qdlaty powiedział(a):

    Moje miłe wspomnienia nt. Amazon dotyczą prezentu dla mojej dziewczyny.
    Wybrała sobie kompletny pakiet jej ulubionego (babskiego) serialu – koszt (i ile pamiętam) całkiem znaczny.
    OK
    Amazon wyznaczył spodziewany czas dostawy, przyszło tydzień wcześniej (może liczyli standardową obsuwę Poczty Polskiej i trafili na dobry dzień listonosza).
    Jednak okazało się, że w całym pakiecie, zafoliowanym i zaplombowanym, jedna z płyt jest podwójna a innej brakuje.
    Oczywiście mina dziewczyny nagle z :) przeszła w ;(
    Szybciutki mail do Amazona – opis problemu.
    Pół godziny później (!! 30 minut !!) mail od miłej pani, że Amazon przeprasza i natychmiast wysyła drugi raz ten sam zestaw ekspresowym kurierem a dostarczonego produktu prosimy nie odsyłać, żeby nie robić sobie kłopotu.

    Dziewczyna jeszcze nie zdążyła oglądnąć odcinków serialu przed brakującą płytą a już nowa paczka była dostarczona.

  37. Onlinemaster powiedział(a):

    Jestem polskim handlowcem, branża spożywcza, staram się dogodzić klientowi maksymalnie jak to tylko możliwe, niestety w polsce się nie da mimo szczerych chęci poświęcić parę złociszy na straty, aby zaowocowały jak w przypadku Amazona, z jednego prostego powodu, zdecydowana większość i to stałych klientów to pijawki, które zaraz zaczęły by nadużywać moje dobre chęci. Wiem co gadam bo podobną praktykę jak Amazon kiedyś próbowałem zastosować. Dlatego jest tak a nie inaczej, ponieważ sami sobie na takie traktowanie zasługujemy! Polacy to w zdecydowanej większości naród oszustów, pijawek i złodziei, tylko nieliczna, naprawdę nieliczna część społeczeństwa jest normalna a to za mało…

  38. konrad powiedział(a):

    @Kruder
    Rozumiem, iż jeżeli postawili Ci nową colę w macu, to jest to bardzo w porządku. Zgadzam się. Problem w tym, iż zamiast przyjąć to za coś odbiegającego od normy, to uważasz to za normalne, zaś sytuacje, w których musisz odpowiadać za swój błąd wydają Ci się niedopuszczalne. Sam piszesz, że pomyliłeś numerki. W dodatku da grasso działa na zasadzie franczyzowym i nie jest to jedna wielka sieć, lecz jedynie kupuje się licencje. Za Twoją pizzę zapłaciłby więc nie wielki moloch, a jakiś zwykły człowiek. I na jego miejscu zrobiłbym to samo. Człowiek przychodzi, dostaje to co zamówił, a wtedy ma pretensje, że to nie jest produkt który chciał?

  39. realista powiedział(a):

    gałgan: przykro mi, ze nie chcesz przyznac sie do prawdy. z punktu widzenia USA Polska to naprawde jest Syberia, a jesli nie mozesz tego zrozumiec, to coz, moze za kilka lat zostaniesz oswiecony.

  40. RaPi powiedział(a):

    @gałgan
    Zgadzam się z Tobą w pełni. Polacy mają na tendencję do kombinowania. Niestety po części prawdziwe jest stwierdzenie że jaki kraj takie standardy obsługi.

  41. Hans powiedział(a):

    Mieszkam w Niemczech. Kiedyś zamówiłem przez amazon folię ochronną na telefon. Zamówienie przyszło od podwykonawcy z którym współpracują. Pech,że przy montażu dotknąłem szmatką do czyszczenia powierzchni z kleje i cała folia w kłakach. W przypływie frustracji opisałem im (podwykonawcy) całą sprawę.. W sumie chciałem się tylko wyżalić. A tu niespodzianka – nowa folia. Pózniej byłem już ostrożniejszy.
    Ale chwała im za to. Z amazonem mam tylko dobre wspomnienia.

  42. Alex powiedział(a):

    kiedy, dawno temu zamowilem jackass the movie oraz odcinki na dvd – do polski. wtedy ogolnie panowala dzungla. paczke wcielo. poczta zwyczajowo sie nie przyznala – klasyczna amba.

    poslalem do amazona mail – ze z przykroscia informuje ze paczka nie doszla i na 99% jest to wina poczty. ze sie godze z faktem itd…

    w odpowiedzi dostalem prosbe o weryfikacje karty kredytowej i info ze wysylaja jeszcze raz.

    teraz kupilem sobie kindle 2 – a moglem eClicto.

    kiedys dostalem paczke z merlina – zamowilem cusslera a dostalem jasienice – jak zadzwonilem i mi wytlumaczyli i podlieczylem ile to bedzie mnie kosztowac to poszedlem do empik..

    to prawda… polskie sklepy musza sie wiele nauczyc… a w chwili kiedy amazon zrobi polski oddzial to moze byc ich koniec..

  43. stefan powiedział(a):

    Jakiś rok temu kupowałem w sklepie esc.pl PC-ta z części, które sam wybrałem. Po dostawie zorientowałem się, że wybrałem za słaby zasilacz. Szybka wymiana maili, odesłałem zasilacz, otrzymałem nowy i dopłaciłem tylko różnice w cenie zasilacza i transport w jedną stronę (co i tak uważam za niezłe udogodnienie jak na transport Gdańsk – Lublin).

    Natomiast komputronik sprzedał mi uszkodzoną kartę graficzną (artefakty na ekranie) oddałem w przeciągu 2 tygodni, bo po takim czasie ujawnił się defekt i niestety nie otrzymałem zamiennika a na kartę czekałem 3 tygodnie. Mieli się sami skontaktować, zostawiłem wszystkie dane jednak dopiero gdy sam zadzwoniłem stwierdzili, że karta już jest. Po dotarciu otrzymałem informację, że karta jest uszkodzona a oni nie mają takiego samego modelu więc muszę dopłacić za mocniejszy bo oni kasy mi nie mogą oddać. Dodam tylko, że pudełko z moją starą kartą miało z 1 cm kurzu na sobie więc założę się, że leżało na zapleczu już od tygodnia. Żenułaaaaa.

  44. Karol powiedział(a):

    Niedawno robiłem w zakupy w helion.pl
    Wybrałem kilka książek a jako sposób płatności kartę kredytową. Po pozornie udanej transakcji (półgodziny później) dostałem informację z firmy obsługującej płatności online wiadomość, że transakcja została anulowana (nie wiem czemu). Mimo to stwierdziłem, że na mojej karcie została zablokowana równowartość tego zamówienia. Ten fakt mnie bardzo zdziwił bo skoro bank udostępnił środki to co mogło pójść nie tak?
    Chcąc wyjaśnić sprawę skontaktowałem się z nadawcą tej wiadomości (serwis obsługujący płatności online) prosząc o podanie przyczyny. W odpowiedzi poinformowano mnie, że moja karta została oznaczona jako podejrzana i kropka (!!!) Natychmiast skontaktowałem się z moim bankiem by to wyjaśnić… bank stwierdził, że wszystko jest ok. i nie rozumieją sytuacji, polecili mi skontaktować się z firmą obsługującą transakcje kartami (polkard), odpowiedzialną za „oznaczenie podejrzanych kart” … tam dowiedziałem się, że to jednak firma odpowiedzialna za obsługę transakcji online w powinna rozwiązać mój problem… no to znów atakuję ale stamtąd skierowano mnie z powrotem do polkard skąd znów wysłano mnie do mojego banku by ten wysłał potwierdzenie do polkard, że moja karta jest ok… (Rany! – można się zamotać!) bank na to że nie ma takich procedur i że jedyna informacja na ten temat jest już udostępniona w systemie (że karta jest ok!) i tak dalej… wszystko trwało kilka godzin i wciąż byłem w martwym punkcie z rozgrzaną słuchawką telefonu, przyblokowaną sporą kwotą na karcie i bez książek, które były mi pilnie potrzebne.

    Mało tego miałem też wątpliwości czy przypadkiem kolejne próby zamówienia i zapłacenia tą kartą nie zakończą się podobnie i nie miałem pojęcia dlaczego tak się stało bo nikt do tej pory nie raczył mi tego wyjaśnić.
    Na mój rozum pomoc w tej sytuacji powinien oczywiście zagwarantować mój bank, w końcu twierdzi, że moja karta jest ok. Bank nie pomógł a próby załatwienia czegokolwiek przez szarego użytkownika w pozostałych instytucjach pośredniczących nie przynosiły żadnych efektów.

    Zdesperowany zadzwoniłem do działu obsługi Klienta w helion. W sumie to nie spodziewałem się, że tą drogą cokolwiek załatwię w tej sprawie bo sam prowadzę sklep internetowy i wiem i jak to jest zorganizowane w przypadku płatności online ale na koniec chciałem po prostu zasygnalizować dziwną sytuację, która mi się przytrafiła. Wcześniej wielokrotnie robiłem zakupy w ten sposób bez żadnych problemów nawet za granicą i nawet po tej transakcji tą samą kartą płaciłem w zagranicznym sklepie tego samego dnia bez żadnych problemów. (jedyny mój trop – problem z kartą występuje tylko w Polsce)
    Po rozmowie z pracownikiem działu obsługi klienta w helion zostałem skierowany do przemiłej Pani Olgi, która po krótkiej weryfikacji całej sytuacji w ciągu kilku następnych godzin nie dość, że doprowadziła do „odblokowania” mojej karty tak by nie była już identyfikowana jako podejrzana to jeszcze dostałem propozycję zakupienia tych książek z płatnością przelewem w terminie 14 dni, rekompensującym okres przez, który równowartość zamówienia będzie zablokowana na karcie co już całkowicie mnie zaskoczyło. Książki dostałem następnego dnia więc to nie był sen. Byłem w lekkim szoku;) bo wiem, że można dbać o klienta (sam dbam o to we własnym biznesie) ale czytając tu i tam opinie o polskim e handlu rzadko można trafić na taką historię… a wręcz przeciwnie… moja przygoda pokazuje, że nie tylko amazon to potrafi:)

  45. Necroscope powiedział(a):

    Mi się zdarzyło kiedyś coś podobnego na allegro – zamówiłem sobie teczkę skórzaną, za 200 kilka złotych, po czym po kilku godzinach zadzwonił do mnie właściciel/pracownik tej firmy informując mnie iż zaszła pomyłka – wystawionej teczki już nie ma (tego koloru)….

    Po czym dodał, że mogę sobie wybrać wyższy model (droższy) w tym kolorze, a zapłacę tyle co za tańszą!

    I dostałem super teczkę w super cenie i mimo iż w sumie to sklep nawalił wystawiając złą aukcję, to wyszedł z tego w najlepszym stylu.

    Mam nadzieję że się nikt nie obrazi jak podam linka do sklepu allegro tej firmy.

    http://www.allegro.pl/show_shop.php?shop_id=92400

  46. boba powiedział(a):

    Skoro tak się rozpisujemy, to może jeszcze jedna historia.
    Może nie bezpośrednio dotycząca handlu lecz serwisu, ale chętnie ją opowiadam, bo w moim odczuciu wyjątkowa, jak na polskie warunki.
    Kilka lat temu zakupiłem w sklepie Komputronik (nie internetowym) dwa monitory TFT firmy iiyama. Producent dał na nie 3 lata gwarancji i tyleż czasu sprawowały się bez zarzutu. Pech chciał, że jakieś 2 tygodnie po upływie gwarancji jeden z nich się zepsuł. Telefon do Komputronika – odesłali mnie do producenta, bo Komputronik nie zajmuje się serwisem pogwarancyjnym. Zadzwoniłem do serwisu iiyamy (o ile dobrze pamiętam – są we Wrocławiu), opisałem moją sytuację i zapytałem, jaka jest procedura w przypadku naprawy pogwarancyjnej. Uprzejmy pan poprosił, by przysłać do nich uszkodzony monitor (pierwsze zdziwienie – na ich koszt!) i zobaczą wtedy, co się da zrobić. Zgodnie ze wskazówkami zamówiłem kuriera i nadałem paczkę. Po dwóch (!) dniach ze zdziwieniem otworzyłem ponownie drzwi kurierowi, który wręczył mi moją paczkę z powrotem (serwis w tym czasie się ze mną nie kontaktował i nie zapowiadał odesłania monitora). Jakież było moje zdziwienie, kiedy po otworzeniu paczki zobaczyłem pismo z wykazem wykonanych robót (część zamienna + wymiana), a przy każdej pozycji: koszt 0,0 zł. Zadzwoniłem do nich poinformować, że chyba nastąpiła jakaś pomyłka. A oni na to, że nie, pomyłki nie było, zapraszają w przyszłości do ponownego zakupu monitorów iiyamy. Od tej pory, kiedy w rodzinie ktoś prosi o poradę, jaki monitor kupić (jestem rodzinnym “komputerowcem” i do mnie zgłaszają się wszyscy z takimi pytaniami), zawsze polecam im wiadomą markę.
    Potem dowiedziałem się, że koszt naprawy tamtego monitora (działa do dzisiaj) wyniósł coś około 120 zł (+ 2x kurier), więc niezbyt dużo, ale wrażenie pozostaje i iiyamie już się z pewnością ten koszt zwrócił w kolejnych zakupach mojej rodziny i znajomych.

  47. Trystero powiedział(a):

    @ galgan

    Chyba jestes zbyt duzym pesymista. Kupowalem okulary w Fielmannie – oni maja tam roczne ubezpieczenie ‘od wszystkiego’, nawet od zgubienia. Przychodzisz, mowisz, ze zgubiles okulary i daja Ci nowe. Gdy mi o tym powiedzieli, rozesmialem sie i zapytalem jak na tym w Polsce wychodza. Powiedzieli mi, ze niezle, ze ludzie tego nie wykorzystuja. Moze wiec troche zmienia sie natura Polakow.

    Choc z drugiej strony, przed Galeria Krakowska w Krakowie jest choinka, a na niej banki choinkowe. Ladne. Ale po kilku dni ostaly sie tylko te, ktory wysialy wyzej niz dwa metry nad ziemia :)

  48. Węgielek powiedział(a):

    Ja miałem taką sytuację. Byliśmy z przyjaciółmi bardzo głodni, gdyż wracaliśmy z pewnej konferencji w Warszawie i wstąpiliśmy do przydworcowej restauracji, która nazywała się bodajże “DOMINIUM”. Było nas sporo, z siedem osób, więc na miejscu tej Pani byłbym bardzo uprzejmy. Wchodzimy, Pani z obsługi mówiła bardzo pretensjonalnie, przyjęła bardzo szorstko od nas zamówienie. Przyjęła zamówienie. Potem po drodze skwitowała nas jakimś nieciekawym komentarzem wygłaszanym do kogoś innego z obsługi. Potem przynieśli pizzę. Nawet nie życzyli “smacznego”, tylko było to coś w stylu “masz i jedz”. Pizza była tragiczna! Strasznie cienkie ciasto, w dodatku częściowo spalone! Byliśmy tak głodni i mieliśmy w niedługim czasie pociąg powrotny na Śląsk, do Katowic więc nie mieliśmy innego wyjścia, musieliśmy jeść. Zjedliśmy to paskudztwo, które tylko z wierzchu smakowało znośnie. Ostentacyjnie resztki niezjedzone ustawiliśmy do góry nogami, tak by było widać czarną spaleniznę. Oczywiście, nie zrobiło to żadnego wrażenia na obsłudze. Przyszliśmy, poszliśmy i już nigdy więcej nie wrócimy tam. A za rok również się wybieramy.
    Reasumując, powołując się na swoją osobę głoszę Wam ludzie: Omijajcie DOMINIUM koło Dworca w Warszawie. To tragedia jest, a nie pizzernia. Już McDonald dużo lepszy był.

  49. des powiedział(a):

    Mam takie pozytywne wrażenia z zakupów w polskiej księgarni Helion. Kiedyś przez pomyłkę zamówiłem książkę, której nie chciałem. Napisałem do Helion i w odpowiedzi miła Pani poinformowała mnie, że na ich koszt prześlą mi książkę, którą chciałem oraz kopertę w której również na ich koszt będę mógł odesłać książkę, której nie chciałem.

  50. mucher powiedział(a):

    Ale sie zrobił tłum…

    @kulczas – No właśnie to nie jest teoria; teorią jest twoje proste rozgranicznenie Visa=USD, Mastercard=EUR.

    Organizacja karty nie ma nic wspólnego z tym, jak będą rozliczane kursy. Obecnie w Polsce większość kart Visa leci w EURO – poguglaj sobie dokładnie jak przeliczane są kursy. Mbankowa Visa jest rozliczana w Eur, Aliorowy Mastercard ma.. trzy waluty przeliczeniowe (o ile pamiętam CHF, EUR i USD).

    Ważne jest to, żeby bank nie mieszał się dodatkowo tego przeliczenia – bo wtedy będzie chciał oprócz zastosowania swoich kursów narzucić jeszcze ten dwu/trzyprocentowy spread.

  51. Kruder powiedział(a):

    @konrad

    Naprawdę wierzysz, że w jakichś wyjatkowych przypadkach nieporozumień/wypadków za extra colę w Mc Donald’s, dodatkową książkę w Amazonie, czy dodatkową pizzę w Da Grasso płaci właściciel biznesu??? Bzdura. Ja w tej pizzeri zapłaciłem ok. 30 złotych (pamiętaj o napojach, na których w knajpach najwięcej się zarabia). Ile kosztowałby właściela extra pizza? 3 zł? 4 zł? Nie dołożyłby do interesu ani zł. Zamiast 18 zarobiłby 15 na całej mojej wizycie. No ale go strasznie zabolało, że mi “da” pizzę “za 18 zł”. Myślisz, że Trystero ktoś zrobił prezent? Pewnie zamiast $100 Amazon zarobił $85. W tym Macu dali mi cole wartą 80 gr, a zgarnęli parę dobrych złociszy za zestaw, który mi sprzedali. Ale to jest zupełnie nieważne, że i tak zarobili, bo mogli parę dolców dołożyć. Chodzi o to, że Trys tam wróci. Da im zarobić po $100 jeszcze wiele razy. Ja już w Da Grasso nie zostawię złotówki. Kumasz? Retencja bracie. Nie sztuka złapać klienta, sztuka go utrzymać. Tylko o to chodzi. Dlatego Mc Donald’s jest wielką siecią, a Amazon potężną globalną księarnią, a właściciel pizzeri z Mołdawskiej jest skazany na narzekanie, że kiedyś miał więcej klientów….

  52. Muszonik powiedział(a):

    [i]Gdy opowiadałem dziś tę historię znajomym pierwszą reakcją było: nie ma szans by coś takiego zdarzyło się w Polsce. No właśnie, czy aby na pewno? Może ktoś ma podobnie miłe przeżycia z zakupami internetowymi w Polsce?[/i]

    Około 6-7 miesięcy temu kupowałem rozszerzenie do gry planszowej na internetowej stronie gdańskiego sklepu z grami Rebel. Sklep pomylił się i wysłał mi jej wydanie z przed kilku lat (niekopatybilne z tym, które posiadam). Zadzwoniłem do nich i przedstawiłem sprawę. Powiedzieli, że wyjaśnią sytuację i zakończyli rozmowę. Jakieś 20 minut po moim telefonie zadzwonili do mnie, stwierdzili, że faktycznie mają nieścisłość magazynową i zaproponowali mi zakup towaru po promocyjnej cenie oraz odesłanie części pieniędzy. Odmówiłem, gdyż nie było mi to po nic potrzebne. Sklep zadeklarował się więc wysłać na własny koszt kuriera, który dostarczył mi moją przesyłkę i odebrał pomyloną paczkę.

    Nawiasem mówiąc: Rebel jest ogólnie genialnym sklepem. Regularnie zamawiam w nim towary z czasem realizacji zamówienia “do miesiąca”. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby przyszły później, niż po 10 do 12 dniach od złożenia zamówienia.

    Jak widać: w Polsce też można.

  53. KikU powiedział(a):

    @Obi,

    Nie masz racji, ja wraz z kumplem w pasażu w KFC kupowaliśmy po 3 zestawy b-smart na głowę i on obracając się uderzył tacą w jakąś panią, na podłogę spadły frytki i napój. Oczywiście zasady dobrego wychowania nakazały mu od razu odłożyć jedzenie na bok i poprosić obsługę o mopa. Skończyło się tak, że przyszła Pani o ślicznym uśmiechu, posprzątała zapewniając że nic się nie stało, a kolejna Pani podała mu świeże frytki i nową Colę ;)

    Wrocław nie jest zacofany, to kwestia przeszkolenia pracowników!

  54. Karol powiedział(a):

    @KikU “Wrocław nie jest zacofany, to kwestia przeszkolenia pracowników!”

    To kwestia przeszkolenia ale nie tylko, liczy się też sama mentalność danego człowieka… niektórym nawet szkolenie nie pomaga… tylko, że ktoś kto zatrudnia takich ludzi sam do siebie może mieć potem pretensje jak jego “biznes” wszyscy omijają szerokim łukiem… Mnie cieszy to, że jednak są nawet tacy, których szkolić nie trzeba, po prostu tacy są:) mili, pracowici i uczynni… Ja osobiście chętnie wracam do takich miejsc, czasem pojadę nawet na drugi koniec miasta do “sieci” której punkt mam pod domem… ale tu pod domem są nieuprzejmi a tam, godzinę drogi dalej, jest miło i zakupy tam po prostu jakoś lepiej mi służą… powiedzmy, że są naładowane pozytywną energią:)

  55. JJ powiedział(a):

    mnie amazon tez zaskoczyl kiedys pozytywnie. zamowilem film dvd ze stanow i szedl dluzej niz zwykle. zniecierpliwiony napisalem do nich co jest, nie dostalem jeszcze paczki, czyzby zaginela etc. oni mnie pieknie przeprosili i powiedzieli ze wysylaja na swoj koszt drugi egzemplarz (domniemanie zaginiecia paczki). jakiez bylo moje zdziwienie gdy paczka pierwsza nadeszla jakis tydzien dwa pozniej, a druga paczka tez jakis czas pozniej dotarla…

  56. Adam Duda powiedział(a):

    Chyba kupie uncje złota w amazonie i będę do nich pisał, że zaginęła na poczcie ;D

  57. Paweł powiedział(a):

    Ja opisze to z drugiej strony jako sprzedawca z sklepu internetowego. Jeśli np. status dostępności produktu to 24H a przez nie uwagę okaże się, że będziemy mieli opóźnienie w wysyłce to klient zawsze dostaje upominek lub rabat. Nie do pomyślenia jest żeby nasz najmniejszy błąd nie byl w jakiś sposób zrekompensowany. To samo gdy klient sie pomyli. Zawsze gdy jest to możliwe rozpatrujemy sprawę po mysli klienta. Zadwolony klient wraca i to najczęściej z paroma innymi.
    A na drugim biegunie mam jeden zakup nie dawno zrobiony w innym sklepie. Poczekam jeszcze do jutra na reakcje i jesli nie bedzie ono zgodne ze standardami a przedewszystkim z prawem to napewno je opisze i poddam Waszej ocenie.
    Pozdrawiam

  58. Trystero powiedział(a):

    @ Amazon to jednak zdolna bestia jest :)

    Wlasnie zobaczylem, ze tekst poszedl na Wykop i stamtad przeczytalo go kilkanascie tysiecy ludzi…

    Tak, by nie bylo watpliwosci: ja nie krytykuje polskich sklepow a z opisywanych przez komentujacych doswiadczen wynika, ze na na podobne niespodzianki mozna liczyc juz w polskim e-biznesie!

    Napisalem o tym bo to mile, budujace doswiadczenie – wszystkim, ktorym je opowiadalem poprawialo humor wiec opisalem je na blogu.

    Jeszcze jedno: ksiazka nie bedzie sprzedana na 100%. Trafi do uniwersyteckiej biblioteki.

  59. Andrzej Tucholski powiedział(a):

    Wow. Wielokrotnie ostatnio spotykam się z miłym traktowaniem konsumenta w sieci, ale to stanowczo wspina się na wyżyny takowych zachowań :)

    Rewelacja!

  60. I have learn some just right stuff here. Certainly value bookmarking for revisiting.
    I wonder how much attempt you put to create such a fantastic informative website.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player