Rynek finansowy stwarza niemalże nieograniczone możliwości manipulacji danymi. Dzieje się tak ze z jednej strony ze względu na ogrom danych a z drugiej strony ze względu na występowanie zmienności przejawiającej się w wielopoziomowych trendach. Ten sam instrument finansowy może być jednocześnie w trzech trendach, z których jeden z logicznego punktu widzenia trendem nie jest: rosnącym, malejącym i bocznym (to ten!) – wszystko zależy od skali czasowej jaką wybierzemy. Na przykład akcje mogą spadać w krótkim terminie (dni), znajdować się trendzie bocznym w średnim terminie (miesiące) i rosnąc w długim terminie (lata). Dziś chciałem pokazać co można osiągnąć ‘kreatywnie’ wybierając ramy czasowe analizy.
Bloomberg opublikował kilka dni temu tekst pod jakże uroczym tytułem Złoto nie potrafiło pobić oprocentowanych rachunków bankowych w okresie 30 lat po swoim szczycie. Tekst zaczyna się od stwierdzenia, że inwestorzy, którzy kupili złoto na szczycie w 1980 roku i płacili $850 za uncje zyskali nominalnie do 2009 roku zaledwie 44% podczas gdy inwestycja w rynek akcyjny (S&P 500) dałaby około 2182% (22 krotność według Bloomberga, dla mnie to 23 krotność, a dla czytelników?) w obligacje skarbowe 1089% (11 krotność) a pieniądze na oprocentowanym rachunku bankowym (a więc nie lokacie) dałyby 92%. W ujęcie realnym, z uwzględnieniem inflacji, inwestycja w złoto na górce w 1980 przyniosłaby 42% straty do 7 grudnia 2009 roku.
Bloomberg to Bloomberg – w tekście wyraźnie jest napisane, że analiza dotyczy kupowania złota na szczycie cenowym w czasie małej gorączki złota w 1980 roku. Zresztą kilka akapitów niżej autorzy podają stopy zwrotu dla 2009 roku: złoto 31%, S&P 500 24%, obligacje skarbowe -2,4%.
Jeszcze niżej podano stopy zwrotu dla kupujących złoto w dołku w sierpniu 1999 roku(złoto kosztowało wtedy około $252): złoto przyniosło 387%, obligacje skarbowe 82%, S&P 500 -0,4%. Tyle Bloomberg. Od siebie dodam: ropa naftowa przyniosłaby 225% (a 570% od minimum ropy z grudnia 1998 roku), rosyjski rynek akcyjny – RTS – 1220% (a 3400% od dołka w październiku 1998 roku), WIG 130% (a 260% od dołka we wrześniu 1998 roku). Naturalnie, stopy zwrotu dla złota liczymy w tym momencie od ważnego długoterminowego dołka do historycznych szczytów a więc manipulujemy okresem analizy w drugą stronę. Wykres złota za ostatnie 30 lat wygląda tak:
Nawet kupienie złota w najlepszym z możliwych momentów – w czasie uwolnienia jego cen przez prezydenta Nixona w 1971 roku (złoto kosztowało wtedy $35) przyniosłoby zysk porównywalny ze zwrotem z rynku akcji – jakieś 3500%.
Bez względu na to jak byśmy nie dobierali ram czasowych – zawsze dojdziemy do wniosku, że długoterminowe inwestowanie w złoto jest słabym sposobem na osiąganie zysków. To dobra metoda na ochronę kapitału. Nic więcej. Oczywiście, w krótkim terminie złoto jest równie dobrą inwestycją jak każda inna – wszystko zależy od naszego wyczucia rynku (timingu).
Na koniec chciałem pokazać inny wykres, w którym moim zdaniem kreatywnie dobrano ramy czasowe analizy. Na blogu Big Picture Michael Panzner zamieścił wykres stóp zwrotu 6 aktywów by sprawdzić, który instrument jest najlepszą bezpieczną przystanią (safe haven) na czasy kryzysu:
Co wynika ze z zestawienia? W czasach kryzysu najlepiej inwestować w rynki akcyjne. Im bardziej ryzykowne (na przykład rynki wschodzące) tym lepiej. Przecież to absurd! Pozner wybrał dwa punkty zwrotne kryzysu (dołki na rynku pieniężnym – międzybankowym i na rynku akcyjnym) i jakiś punkt pomiędzy nimi. Rynek stara się antycypować przyszłe wydarzenia makroekonomiczne i monetarne tak więc wybór takich punktów musi pokazywać skrzywione rezultaty.
Proszę mnie źle nie zrozumieć – moim zdaniem nic nie świadczy lepiej o prawdziwej naturze złota niż zachowanie cen tego kruszcu w momencie rynkowej paniki (a więc w drugiej połowie 2008 roku czy ostatnio tuż po ‘sprawie Dubaju’). Tym niemniej sensowniej byłoby pokazać poziom bezpieczeństwa, które zapewnia złoto rozciągając czas analizy na przykład do upadku Lehmana, przejęcie Bear Stearns i problemów dwóch funduszy hedge prowadzonych przez Bear Stearns latem 2007 roku. Sam jestem ciekawy rezultatu takiego zestawienia.



@autor
Bloomberg w mojej ocenie nie dopuścił się manipulacji. Z tego co piszesz wynika tylko, że wyszli z założenia, że obecnie mamy gorączkę podobną do tej z 1980r. Artykuł jest jakąś próbą zwrócenia uwagi na to, że jeszcze nikt nie zarobił inwestując w tłumie.
@HeS
Powinieneś poczytać troszkę więcej na temat globalnego ocieplenia. Mam wrażenie, że większość denialistów czyta jedynie opinie denialistów.
@ infested
Nie napisalem, ze Bloomberg manipuluje. Napisalem Bloomberg to Bloomberg i podal stopy zwrotu dla innych okresow.
Ale na przyklad poprzestanie tylko na okresie 1980-2009 manipulacja danymi juz by bylo.
Twoja uwaga tez ma duzo sensu bo z cala pewnoscia nie inwestuje sie teraz w dolku cen zlota. Najprawdopodobniej nie jest to tez gorka. Trzeba o tych dwoch rzeczach pamietac.
@ HeS & Liberto
Wybaczcie prosze, nie na temat. Nie mam sil na te dyskusje.
@Trystero
hmmm, generalnie piszesz super teksty, które jako gość codzienny codziennie czytam, ale teraz trochę pojechałeś po bandzie sam sobie przecząc cytuję:
“Bez względu na to jak byśmy nie dobierali ram czasowych – zawsze dojdziemy do wniosku, że długoterminowe inwestowanie w złoto jest słabym sposobem na osiąganie zysków.”
A akapit wyżej piszesz, że złoto dało od Nixona 3500% jak akcje no to jak wreszcie. Skoro oba dały tyle samo to w czym problem. Z perspektywy inwestycji na kilkadziesiąt lat każdy papier (akcja, obligacja, banknot) jest obarczony ryzykiem utraty 100% wartości (Polska to przerobiła w 1939, 1950 i za Balcerowicza). Kto miał papier został z ZEREM. Kto miał złoto nic nie stracił. I tu jest pies pogrzebany. Ekscytować się dobowymi czy nawet miesięcznymi wykresami nie ma sensu.
@ gosc codzienny
Chodzi o to, ze okres 1973 – 2009 jest wyjatkowy dla zlota poniewaz w latach 1973-1980 zloto nadrabialo stuletni okres panstwowej kontroli cen.
Kliknij w ten link i zobacz stopy zwrotu ze zlota w okresie 100 lat albo kilkuset lat – bo to tez jest mozliwe. Nic specjalniego. W okresie 100 – wyrazna przegrana z rynkiem akcji w USA.
@trystero piszesz: W okresie 100 – wyrazna przegrana z rynkiem akcji w USA – tylko kto inwestuje swój kapitał na okres stu lat?
Trystero
Nie no, moment… wcześniej pieniądze były zdefiniowane jako waga złota, także jak można mierzyć opłacalność inwestycji w złocie w samym złocie :D
@ Adam Duda
Nie rozumiem w czym widzisz problem. Idiotyzmem byloby liczenie stopy zwrotu dla zlota w latach 1900-1950 z powodow, ktore podales.
Ale w calym XX wieku rynek ‘nadrobil’ ten okres, w ktorym zlota bylo oparciem dla walut. Myslisz, ze skok cen zlota z latach 1970-1980 z $35 na $850 byl wynikiem tego, ze w tych 10 latach wartosc zlota wzrosla 28 krotnie? Czy moze byl wynikiem tego, ze przed 1970 rokiem rynek nie mial okazji wycenic zlota w sposob,hm, rynkowy?
Nie.. mówiłem o okresie kiedy za posiadanie złota nie szło się do więzienia.
Podałeś okres 100 lat
@ Adam Duda
Ale Ty nie dostrzegasz, ze w tych 100 latach byl okres gdzie cena zlota byla urzedowo zanizana i okres, w ktorym rynek to odreagowal 2700% wzostem w 10 lat? Tak wiec nie ma sensu skupiac sie na pierwszym okresie, nie ma sensu skupiac sie na drugim – trzeba wyciagnac srednia.
Można oczywiście brać różne okresy i różne z tego wyciągać wnioski. I faktycznie wyjdzie, że złoto to może nie jakaś super-hiper inwestycja w okresie ostatnich kilkunstu/kilkudziesiąciu lat. Myślę że teraz to już historia i ludzie liczą się z jakimś globalnym kataklizmem finansowym kupując złoto i jeśli on faktycznie nastąpi to zyski mogą być kolosalne. No czy zyski czy tylko kapitał nie straci na wartości to inna sprawa.
@Obywatel Monte Christo:
“Kolosalne zyski” na złocie w sytuacji globalnego kataklizmu? To jakbym liczył zyski w łagrze, cieszył się ile zarobiłem na złocie, za które na Syberii nic nie kupię, a najbliższej zimy i tak nie nie da przeżyć. Przynajmniej miałbym złote monety w trumnie. Ale na złocie chyba rzeczywiście jest bańka, skoro są ludzie którzy powiadają, że w tamtych okresach tak było, ale teraz będzie inaczej. “Teraz będzie inaczej” – to jest zawsze najlepsze paliwo dla baniek.
@trystero:
Złoto działa chyba równie dobrze na intensywność dyskusji jak globalne ocieplenie i szczepionki. :)
@ kujawianin
Ale dyskusja na 100 razy wyzszym poziomie.
Czy moglbys wejsc na tekst o Raportach z rynku pracy II i wyjasnic Karolowi, ze USA nie zaczynaja przypominac ZSRR pod wzgledem poziomu wolnosci obywatelskich? Bylbym Ci bardzo wdzieczny.
Bo on sie obawia, ze za jakis czas na Alasce gulagi zaczna budowac :)
@Trystero
A ty obawiasz się, że nam klimat się ociepla na skutek działalności człowieka …
Każdy ma swoje …
@trystero, Karol:
Napisałem komentarz pod wpisem o “Raportach z rynku pracy II”. :)
Ci którzy traktowali złoto jak inne instrumenty do spekulacyjnego zarabiania, nie są usatysfakcjonowani – to oczywiste.
Po prostu nie zrozumieli, że złoto jest inne. Ze względu na tę ‘inność’, inwestorzy którzy w dywersyfikacji swego portfela pomijają złoto, wg mnie popełniają błąd.
Celowym byłoby sprawdzenie, jak zmieniałaby się wartość portfela zdywersyfikowanego z, oraz bez dodatku złota.
Długoterminowe inwestycje niemal nigdy nie są jednolite, bo to czysty hazard a nie inwestycja. Dywersyfikacja to podstawa. Porównywanie powinno obejmować rozsądne przykładowe portfele, a nie pojedyncze składniki. Idealny (dla mnie) portfel długoterminowy daje dobry zysk, ale jego wartość nie spada zbyt drastycznie, tzn zachowuje on ponadprzecietna wartość w trudnych czasach. Bo to własnie w trudnych czasach często przychodzi konieczność by z niego uszczknąć i to przed osiągnięciem założonego horyzontu czasowego.
Zwieksza to też nasze poczucie bezpieczeństwa i zmniejsza ryzyko panicznych działań.
Te funkcje w portfelu spełniane są właśnie przez złoto. To moja opinia, ale może wykres wartości portfeli z/bez złota pokazałaby, że się mylę. Jestem tego ciekaw.
@ Karol
“A ty obawiasz się, że nam klimat się ociepla na skutek działalności człowieka”
Ja też tak uważam. Ale uważam też, że:
- ten czynnik ma mały wpływ na wzrost temperatury w porównaniu z innymi
- wzrost temperatury jest korzystny (zalety przeważają nad wadami) zarówno w (uśrednionej) skali globu, jak i dla Polski
- nakłady które zamierza się ponieść są niewspółmierne do efektów, które będą nikłe (jeśli będą) i wystąpią dopiero za dziesiątki lat
- wiele działań które nazywa się walką z ociepleniem, służy tak naprawdę osiągnięciu celów politycznych i finansowych
- wiele działań które nazywa się walką z ociepleniem będzie miało dramatyczny, negatywny wpływ na nas Polaków
- gdyby temperatura zbytnio wzrosła i postawiła nas naprawdę pod ścianą, to dysponujemy tanimi, sprawdzonymi i szybkodziałającymi metodami ochłodzenia ziemi (np: http://www.ted.com/index.php/talks/david_keith_s_surprising_ideas_on_climate_change.html)
Dużo ważniejszym problemem niż ‘globalne ocieplenie’ jest fakt, że nasze potrzeby surowcowe i energetyczne rosną szybciej niż możliwości ich pozyskiwania, co przełoży się na drastyczne ograniczenie możliwości rozwoju.
@jako
Myślałem że rozwój oznacza wzrost poziomu wykształcenia,wiedzy oraz mądrości a Pan pisze że także zdolność pozyskiwania kopalin użytecznych?Ciekawa teza.
porównywanie cen złota do indeksów jest pozbawione sensu. Skład indeksu zmieniał się wielokrotnie we wspomnianym okresie a co zabawne jego skład do dziś jest ustalany subiektywnie-brak jest żelaznych reguł dzięki którym spółka trafia do indeksu. Przy replikacji indeksu wartość takiego portfela byłaby nizsza niż benchmark który replikuje z uwagi na bankructwa , podziały i inne zdarzenia obniżające wartość portfela , ale nie obniżające indeksu z uwagi na wymianę spółek wchodzących w jego skład. Czy ktoś zna kryteria usuwania spółek z tego indeksu i wstawiania nowych ? Pojęcie stopy zwrotu z indeksu jest sztuczne i nieporównywalne ze stopą zwrotu z aktywów dla których rynek kwotuje cenę. Do tego dochodza koszty w portfelu replikowanym: transakcyjne wymiany spółek w portfelu , prowizje zarządzających lub koszt alternatywny czasu poświęconego inwestycjom, prowadzenia rachunku brokerskiego itp. A złoto w tym czasie jak to złoto dobrze się przechowywało i zyskiwało w $ czy innych pseudomiernikach wartości.
mowa była o S&P500
@ zen
Poruszyles ciekawy watek.
Zwroc jednak uwage, ze z reguly inwestowanie w zloto wiaze sie z pewnymi kosztami, po pierwsze spreadu (tu musialbys zobaczyc jaka roznica pomiedzy cena kupna a sprzedazy oferuje Mennica) a po drugie z kosztami przechowywania – no chyba, ze trzymasz w domowym sejfie.
Pisalem kiedys o tym jak modyfikacje indeksow wypaczaja stopy zwrotu i okazalo sie, ze wynik jest antyintuicyjny (takze dla mnie!). Okazuje sie, ze inwestorzy wyszliby lepiej, gdyby nie dostosowywali portfeli do zmian indeksow lecz trzymali oryginalne spolki.
Pokazywalem to na przykladzie:
Dow Jones
oraz
Russell 3000
@zen
Masz mądrość,inni niestety obecni tutaj mają wiedzę i wykształcenie.
Indeksy bowiem,tym bardziej amerykańskie, w żadnym wypadku nie mogą służyć do porównań stóp zwrotu.
DJI gdzie udział w indeksie zalezy od kwotowanej wartości akcji ,S&P gdzie obecność zależy od aktualnej kapitalizacji,Nasdaq gdzie fundamenty nie maja znaczenia.
To zachodnia ekonomia.
Była kiedyś jeszcze wschodnia ekonomia gdzie firma miała zyski jak przychody miał większe niż rozchody,ale dzisiaj juz przestała być praktykowana.
akcje kosztują 23 krotność tego co przed x laty, czyli “zyskałem” 22 krotność …; chyba nie ma błędu w tym co podaje bloomberg, jeśli z kontekstu wynika, że chodzi im o “dochód” z inwestycji a nie krotność wartości początkowej.
@ rgap
Pelna racja.
@ kunta-kinte
“Myślałem że rozwój oznacza wzrost poziomu wykształcenia, wiedzy oraz mądrości”
W kontekście tego bloga rozwój raczej oznacza PKB lub pokrewne wskaźniki.
Ale i dla rozwoju mierzonego wiedzą/wykształaceniem teza pozostaje prawdziwa.
Pewną ilość energii oraz zasobów człowiek zużywa do realizacji podstawowych funkcji życiowych. Do rozwoju w/w dziedzin potrzeba nadwyżki energii/zasobów. Gdy nadwyżka maleje, w/w dziedziny są tym bezpośrednio dotknięte.
@rgap
akcje kosztują 23 krotność tego co przed x laty
Enrona np też?
@Trys
Pełna racja
W czym?Przecież odniesienie do indeksu jest wartościa hipotetyczną:bo albo gramy koszem akcji proporcjonalnie do udziału w wycenie indeksu albo gramy derywatem.Jeśli gramy koszem akcji to jego zawartość ciągle musimy zmieniać,gdzie więc prowizje i straty na tych zmianach?Jeśli gramy derywatem to juz go nie mamy bo po zakupie jazda 40 pkt w dół go zamyka.
Chce Pan porównywać w długiej perspektywie coś czego realnie nie ma do czegoś co realnie jest.Np Indeks S&P do Gold .S&P stanowi wartość w punktach ciągle zmieniających się składowych a cena złota się zmienia ale sam Gold jest constans.
@jako
PKB to żaden rozwój,to wskażnik opracowany na gruncie zachodniego kapitalizmu,w każdym innym jest bez sensu.
Jeśli mam rachunek w brokerski w USD i kupię derywat złota to za 100 lat będę mógł obliczyć stopę zwrotu z inwestycji,mogę do jego porównania kupić jedynie derywat S&P.Żadna cena akcji proponowana przez rgap nie ma tu znaczenia I JEST NONSENSEM.Od roku 1996 indeks S&P wzrósł raptem o 100 % do swojego maksa,Gold od roku 2000 o 400 % do swojego maksa.Złoto jest od maksa 8% ,a S&P 25%.Albo ja jestem idiotą,albo ekonomia oparta o realne wyceny różni się od tej doktorskiej.
@ kunta kinte
Po kolei. Ja zdaje sobie sprawe z niedoskonalosci indeksow ale tak dlugo jak nie zaproponujesz lepszego sposobu mierzenia koniunktury gieldowej tak dlugo bede sie poslugiwal indeksami do pokazywania wynikow inwestycji w akcje.
Czy moglbys mi wyjasnic dlaczego w swoim porownaniu zlota i S&P500 wziales akurat 1996 rok?