Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Raporty z amerykańskiego rynku pracy. Cz I

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 08.12.2009 | Komentarze (15) »

Powinienem był napisać tekst o piątkowym raporcie z amerykańskiego rynku pracy. Ten raport wart jest uwagi nie tylko dlatego, że najważniejsze dane okazały się dużo lepsze od prognoz. Wiele, ważnych, ale często ignorowanych wskaźników także pozytywnie zaskoczyło. Szczerze mówiąc nie potrafię wyjaśnić ‘skąd się wziął’ tak dobry raport, intuicyjnie ‘obstawiałbym’ jakiś wpływ sezonowości i czekał na potwierdzenie lub zaprzeczenie optymistycznego tonu raportu w kolejnych danych, tym razem za grudzień.

Do napisania o raporcie z rynku pracy zainspirował mnie inny bloger, Zezowaty Zorro (ZZ), który próbował wyjaśnić jakoś optymistyczne dane z raportu i trochę się przy tym zagubił. Postanowiłem więc wykorzystać ten tekst by przybliżyć trochę raporty z rynku pracy. Pozwolę sobie do tego wykorzystać teks ZZ.

W piątek, 4 grudnia, podano, że liczba miejsc pracy w sektorze pozarolniczym zmniejszyła się w listopadzie tylko o 11 000 etatów. To bardzo dużo poniżej konsensusu analityków, który był na poziomie -130 000. To także niżej niż prognoza zespołu Jan Hatzuisa z Goldman Sachs, która zakładała utratę 100 000 miejsc pracy. Co więcej, zredukowano w górę dane za październik i wrzesień – łącznie o 160 000. Na poziomie tych liczb raport był świetny.

Spadła także stopa bezrobocia, z 10,2% do 10%. Tutaj jest oficjalny raport.

ZZ skomentował to tak: Tym razem chłopcy i dziewczęta z BLS pojechali po bandzie i według nich za listopad nie tylko nie wzrosło, ale wręcz spadło, z 10,2 do 10,0%! (…) W listopadowe długie wieczory amerykańscy statystycy swego oszałamiającego spadku bezrobocia (wyniki wstępne, podlegające późniejszej rewizji) dokonali, wyprowadzając poza rynek pracy ok. 350 tyś dusz, czyli mniej więcej tyle ile w listopadzie ubyło etatów naprawdę. Po tym cudownym antygogolowskim zniknięciu ubytek pracy wyniósł oszałamiające 11 tyś, czyli w granicach błędu.

Problem polega na tym że dane o bezrobociu (owe 10,2%) i dane o miejscach pracy (owe -11 000) pochodzi z dwóch różnych badań, mających zupełnie odmienne metodologie. Dane o bezrobociu pochodzą z Household Survey Data w ramach Current Population Survey (czyli z badań ankietowych około 60 000 gospodarstw domowych) a dane o miejscach pracy pochodzą Establishment Survey Data w ramach Current Employment Statistics (czyli z badań szeroko pojętych zakładów pracy, około 400 000 jednostek). Te dane nie mają na siebie bezpośredniego wpływu! Pierwsze dane mierzą liczbę pracujących, w tym pracujących alternatywnie. Drugie, dane mierzą liczbę etatów.

Oznacza to, że są miesiące, w których bezrobocie rośnie mimo tego, że gospodarka tworzy nowe miejsca pracy netto i są miesiące, w których bezrobocie spada, mimo, że gospodarka traci miejsca pracy netto. Prosto i czytelnie opisał to Calculated Risk (polecam czytelnikom spragnionym technicznych szczegółów), który swoje rozważania poparł wykresem, który wszystko wyjaśnia. Na osi Y podano zmianę poziomu bezrobocia, na osi X podano zmianę liczby miejsc pracy. Poszczególne niebieskie kropki to dane z konkretnych miesięcy. Wyraźnie widać, że zdarzają się przypadki opisane w pierwszym zdaniu tego akapitu.

Za Calculated Risk

Za Calculated Risk

Na wykresie widać także wyraźną korelację między danymi co powinno ostudzić gorące głowy skore do oskarżania Bureau of Labor Statistics o manipulację danymi. Ta korelacja jest oczywista: jeśli gospodarka dodaje miejsca pracy do bezrobocie najczęściej spada, jeśli gospodarka traci miejsca pracy to bezrobocie rośnie.

Skąd się bierze ten fenomen? Otóż poziom bezrobocia to odsetek ludzi należących do siły roboczej, którzy są bezrobotni. Bezrobotny to osoba, która chce i może i pracować ale jest w stanie znaleźć zatrudnienia. Tak więc na poziom bezrobocia ma wpływ nie tylko liczba bezrobotnych ale także poziom siły roboczej. Siła robocza to ludzie w wieku roboczym, którzy mogą i chcą pracować. Do siły roboczej nie zalicza się więc uczniów w wieku roboczym, studentów, panie i panów domu, emerytów, więźniów i aresztantów oraz tych wszystkich, którzy po wielu tygodniach poszukiwań dali sobie spokój z szukaniem pracy.

Tak więc jeśli w danym miesiącu część młodych bezrobotnych zniechęcona sytuacją ekonomiczną postanowi wrócić na studia a część starych bezrobotnych z tego samego powodu postanowi przejść na emeryturę to poziom bezrobocia może się zmniejszyć mimo tego, że gospodarka nie utworzyła nowych miejsc pracy. Naturalnie, w momencie rozpoczęcia wzrostu gospodarczego wiele ludzi wróci na rynek pracy i zostanie ponownie zaliczone do bezrobotnych i pojawi się sytuacja, w której gospodarka utworzy miejsca pracy lecz bezrobocie wzrośnie.

Tak więc ZZ nie ma racji gdy pisze: Ano ponad trzysta tysięcy ludu znikło po świętach dziękczynienia ze statystyki. Umarli, czy co? Nic z tych rzeczy, przestali być liczeni jako bezrobotni, bowiem skończyły im się zasiłki.

To czy dana osoba jest pobiera zasiłek dla bezrobotnych czy nie pobiera nie ma większego znaczenia. Tym co się liczy jest to, czy AKTYWNIE SZUKA PRACY. To prawda, że bezrobocie może się teoretycznie obniżyć ponieważ część zniechęconych bezrobotnych zrezygnuje z szukania pracy. By to sprawdzić wystarczy zobaczyć na miarę bezrobocia typu U5, do której zalicza się zniechęconych członków siły roboczej i osoby, które co prawda chciałyby pracować ale ostatnio nie szukały pracy.

Ciąg dalszy nastąpi…

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (15) do "Raporty z amerykańskiego rynku pracy. Cz I"

  1. lendo powiedział(a):

    O ile jednak dobrze rozumiem to dane na temat “aktywnego” szukania zatrudnienia są zbierane na podstawie ankiety telefonicznej na 60 tyś badanych. To co prawda o dwa rządy wielkości lepiej niż badania preferencji politycznych w naszych wiodących tv jednak sądzę że pytanie kogoś o to czy “aktywnie” szuka pracy jest ( może być ) obciążone jeszcze większym błędem niż pytanie czy przypadkiem nie zamierza głosować na LPR. Myslę że przodujący w inwigilacji kraj świata stać na bardziej wiarygodne metody tego typu pomiarów.

  2. pf powiedział(a):

    Zezorro upraszcza sprawę, ale mi też wskaźniki bezrobocia wydają się mocno ponaciągane.
    http://www.bls.gov/news.release/empsit.t12.htm
    Po pierwsze ubyło 300tys. bezrobotnych we wskaźniku U-3, ale w danych ’sezonowo dopasowanych’. Bez dopasowania sezonowego ubyło tylko 100 tysięcy.
    Te 100 tysięcy przeszło do kategorii ‘zniechęconych’ którzy ‘chcą i mogą pracować, ale obecnie nie szukają pracy z powodów związanych z rynkiem pracy’. Po uwzględnieniu ich (wskażnik U-4) liczba bezrobotnych nie zmieniła się.
    A jak się doda tych którzy zmuszeni są do pracy w niepełnym wymiarze godzin to liczba bezrobotnych (wskaźnik U-6) cały czas wzrasta.

    By być precyzyjnym zamiast mówić że zmniejszyła się liczba bezrobotnych należałoby powiedzieć “Zmalała sezonowo dopasowana liczba bezrobotnych optymistów”.

  3. Trystero powiedział(a):

    @ lendo

    Trudno mi sobie wyobrazic pelna kontrole stanu bezrobocia bez jakiegos scentralizowanego systemu informatycznego. A ten bylby drogi i wzbudzilby furie u przeciwnikow duzego rzadu.

    @ pf

    O ile sie nie myle, to w porownaniu z pazdziernikiem wszystkie U spadly, takze U6.

    Ja daleki jestem od twierdzenia, ze statystyki sa idealne. Chodzi po prostu o to, ze wiekszosc ‘cudow’ to rzeczy normalne i wiadome dla kazdego kto zadal sobie trud poczytac metodologie badan. Stad dorabianie spiskowej aury, pisanie, ze BLS falszuje dane, etc zaciemnia sytuacje.

    Brzytwa Ockhama rzadzi.

  4. Dapi powiedział(a):

    BLS analyses are generally conducted at the 90-percent level of confidence…
    …For example, the confidence interval for the monthly change in total employment from the household survey is on the order of plus or minus 430,000…

    Uwielbiam te amerykańskie nagłówki co wzrosło a co spadło bez przywoływania jaki jest błąd statystyczny uzykanych danych :)
    Nie cytuję całości tylko fragmencik…
    Czyli wzrosło czy spadło ?

  5. kunta kinte powiedział(a):

    Typowa wirtualna ekonomia.Wskazniki,skoki na walutach,giełdach a nikt nie wie czy jest REALNIE lepiej czy gorzej.A dlaczego ZZ przyrównuje to do Martwych dusz Gogola sprzedawanych z małymi wyjatkami za parę kopiejek płaconych asygnatami to już zupełnie nie rozumiem.
    @Trys
    Jest długofalowo jednoznacznie lepiej czy gorzej?Bo np Yen już oddał cały strzał osłabienia.

  6. Trystero powiedział(a):

    @ Dapi

    Sugerujesz by zupelnie odrzucac dane z takim marginesem bledu? O ile sie nie myle, dane z rynku nieruchomosci maja podobnie wysokie marginesy bledu.

    Nie mam na mysli inwestowania pod dane – to w moim przypadku zupelnie odpada lecz uzywanie ich do tworzenia jakiegos obrazu sytuacji makroekonomicznej.

    @ kunta-kinte

    Dwa teksty napisalem by powiedziec, ze nie potrafie odpowiedziec na to pytanie :)

    W listopadzie bylo lepiej w kazdym razie.

  7. kunta kinte powiedział(a):

    Cholera!Robi Pan doktorat z tej wielkiej nauki,musi więc krótko potrafić odpowiedzieć czy jest lepiej czy gorzej!

  8. poszi powiedział(a):

    @trystero, @londo i @dapi,

    Zgadzam się z londo i dapim. Główna przyczyna tego, że spadło bezrobocie nie jest odmienność metodologii, ale szum statystyczny wynikajacy z próbkowania ankietowego. Household Survey jest świetnym narzędziem, ale ma za duży błąd statystyczny, zeby patrzeć na zmiany miesiąc do miesiąca. Z drugiej strony Current Employment Statistics ma mniejszy błąd statystyczny, ale za to spora część informacji jest szacowana (stąd też ten osławiony Birth-Death adjustment).

    Mnie ten raport też zaskoczył, bo na tym etapie koniunkturalnym (porównując z ostatnimi dwoma recesjami) jest za wcześnie na poprawę na rynku pracy (i to zakładając, że gospodarka nie usunie się ponownie). Wydaje mi się, że to jest w tej chwili “jednorazowy wybryk” i następne miesiące przyniosą powrót do wzrostu bezrobocia/spadku zatrudnienia (wolniejszego oczywiście niz kilka miesięcy temu) i na trwalsza poprawę trzeba będzie jeszcze zaczekać.

  9. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    To nie tak. Ja nie twierdze, ze bezrobocie spadlo bo jest inna metodologia. Ja twierdze, ze inna metodologia sprawia, ze mozliwe sa miesiace gdzie NFP spada i bezrobocie spada i gdzie NFP rosnie i bezrobocie rosnie.

    Twoja hipoteza szumu jest sensowna – dlatego ja tez z oglaszaniem poczatku konca osuwania sie rynku pracy bym sie wstrzymal do danych za grudzien.

    Tym bardziej, ze Rosenberg wskazuje na spora dywergencje pomiedzy zmiana NFP (+58k) w uslugach a wskaznikiem ADP(-81k). Taka rozbieznosc zdarza sie w 3% przypadkow i konczy sie dostosowaniem w przyszlym miesiacu ze strony… NFP.

    Wreszcie, to +58k jest tez ’sprzeczne’ z subindeksem zatrudnienia w ISM na poziomie 41,6. Dla tego poziomu z modelu Rosenberga ‘odpowiedniejsze’ jest -190k w NFP w uslugach.

    Moim zdaniem, nietypowosc obecnej recesji (po boomie kredytowym) moze wprowadzac szumy w statystykach i tego wlasnie doswiadczamy.

  10. Trystero powiedział(a):

    @ kunta-kinte

    W gospodarce w USA jest lepiej.

  11. piotr34 powiedział(a):

    Bloger Doxa ktory mieszka w USA twierdzi iz z jego obserwacji wynika iz mlodzi Amerykanie masowo zapisuja sie na studia czyli zgodnie z tym co Trystero sam przyznaje wypadaja ze statystyk.Zeby chociaz jakies konkretne te studia ale z tego co on twierdzi to najwieksze powodzenie maja jakies rozne marketingi i pochodne.W sumie wydaje sie to dosc wiarygodna informacja zwazywszy iz u nas ludzie przez cala dekade 1990-2000 robili tak samo.

  12. Dapi powiedział(a):

    Trystero

    Postuluję tylko aby w końcu podawali bład jakim obarczone sa dane.
    Komentarz odnosił się do sposobu komunikowania danych nie do Twojego wpisu, którego treścia była innego typu analiza.
    Fakt jest faktem że wykres z Calculated Risk trochę też stracił na wiarygodności tym sposobem. Bład przy tych wartościach jest chyba około 0.4% czyli wiekszość się mieści w granicach błedu .

  13. Trystero powiedział(a):

    @ Dapi

    Dzien dobry Panstwu,

    Urzad Statystyczny podal najnowsze dane o PKB w III kw. Zgodnie z nimi PKB wzrosl o 1,5% przy marginesie bledu 3%. Oznacza to, ze na dobra sprawe PKB mogl spasc 1,5% lub wzrosnac o 4,5% lub przyjac jakakolwiek wartosc pomiedzy tymi widelkami. Tak wiec, tak naprawde nie mamy zielonego pojecia co sie dzieje z nasza gospodarka ale prosze sie nie martwic poniewaz to, ze wszystkie modele ryzyka finansowego bankow, budzety panstwa i firm oraz tym podobne rzeczy sa skonstruowane w oparciu o te ulomne dane nie musi oznaczac, ze jesli okaze sie, dane nie odzwierciedlaja realnej gospodarki to system zalamie sie jak domek z kart.

    Nie przejdzie :)

  14. poszi powiedział(a):

    @dapi,

    BLS podaje margines błędu i to nawet w informacji prasowej:

    “The establishment survey employment series has a smaller
    margin of error on the measurement of month-to-month change than the household survey because of its
    much larger sample size. An over-the-month employment change of 107,000 is statistically significant
    in the establishment survey, while the threshold for a statistically significant change in the household
    survey is about 400,000.”

    http://www.bls.gov/news.release/pdf/empsit.pdf

    Potem też przedstawiają ewentualne błedy systematyczne. Jak widac margines błedu jest spory i zmianami miesiąc do miesiąca nie ma się specjalnie co ekscytować.

    A że media to zlewają, to juz nie wina BLS.

  15. Dapi powiedział(a):

    Trystero
    Tylko pierwsze zdanie. Reszta to Twój komentarz :).

    poszi
    Mnie chodziło w domysle o media choć rzeczywiście nie spojrzałem jak to podaje BLS :)

    ps. Trys nie dałes się wypowiedzieć nt. tego leku co zamieniłeś. Chciałem Cię poinformować że agencja rejestrująca jest odpowiedzialna za to aby leki miały identyczną {w sensie statystycznym} biodostępność. Większość publikacji naukowych nie trzyma się standardów okreslonych przez odpowiednie organa. Pisze z własnego doswiadczenia. Jednakże z tego co wiem to jest mozliwość zgłaszania swoich wątpliwości do MZ czy UR który powinien Ci udzielić informacji w trybie administracyjnym.
    Pragnę Cię także poinformować że także z moich doświdczeń poprzez najczęściej to że lek tzw. orginalny jest “stary” czyli np. zawiera często substancje pomocnicze które sa archaiczne czy też moga miec wpływ na biodostępność {wtedy takich informacji nie było} poszczególen serie mają różnice istotne statystyczne. Co wprost uniemożliwia zarejestrowanie leku generycznego, który musi być porówany z np. z 3 seriami leku orginalnego. Każda seria jest inna i jest to niemożliwe.
    Mój komentarz jest czysto praktyczny i służy temu abyś zwrócił uwagę na te fakty zanim…będziesz dokonywał sam zmian w swoim leczeniu / nawet dot. zmiany producenta leku/
    Jest to sprawa bardzo delikatna i nie tak jednoznaczna na jaka się wydaje. Ot życie…

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player