Kolejna porcja interesujących tekstów:
Z serii: w jaki sposób nie usprawiedliwiać olbrzymiej ceny ($30 000 miesięcznie) lekarstwa na rzadką odmianę raka? Cytuję za New York Times: Pan Caruso powiedział także, że cena Folotyn nie jest oderwana od cen innych lekarstw na rzadkie odmiany raka. Co więcej, pacjenci, z reguły korzystają z Folotyn tylko przez kilka miesięcy ze względu na szybki postęp choroby – powiedział. Od Trystero: Innymi słowy: wyceniliśmy nasz lek na $30 000 miesięcznie ponieważ i tak niewiele pomaga i pacjenci szybko umierają co sprawia, że całkowita cena terapii nie jest horrendalnie wysoka. Myślę, że ten tekst przelał czarę goryczy i w końcu napiszę o Big Pharma, wolnym rynku i lekach na raka.
Ile można stracić jednego roku w kasynach Las Vegas? Pewien Amerykanin japońskiego pochodzenia stracił w dwóch kasynach w 2007 roku… 127 milionów dolarów. Fascynujący tekst o moralnie kontrowersyjnej więzi pomiędzy kasynami a siedmiogwiazdkowymi klientami.
Bardzo interesujący tekst w Bloombergu o inicjatywach banków inwestycyjnych w dziedzinie handlu prawami do emisji CO2 i generalnie w sektorze ‘ochrony klimatu’. Zwolennicy teorii spiskowcy wiedzą swoje ale artykuł wyraźnie pokazuje, że najpierw były odkrycia naukowe a potem zaangażowanie Wall Street.
Dwie serie fantastycznych fotografii:
Dwie pomocne wizualizacje danych ekonomicznych z Financial Times:
Woda na młyn zwolenników teorii spiskowych o wszechwładzy Goldman Sachs? Najbardziej skutecznym w prognozowaniu ekonomistą został według Bloomberga Jan Hatzius – główny ekonomista Goldman Sachs, ze swoim zespołem.
50 najbardziej interesujących haseł w Wikipedii? Dla infoholików.
Interesujący zestawienie danych gospodarczych dla Chin i USA z 2000 i 2009 roku z New York Times.
Jeszcze coś na poprawienie humoru przed poniedziałkiem (z góry przepraszam jeśli rysunek obraża czyjekolwiek uczucia religijne – nie jest to moim zamiarem!):



Wiem, ze obiecalem tekst o artykule Pana Szewczyka.
Niestety przez cala sobote i pol niedzieli dreczyl mnie potworny bol ucha i poza spaniem, jedzeniem i czytaniem (Znany swiat – Edward P. Jones) niewiele bylem w stanie zrobic. Tekst mam na uwadze i postaram sie go napisac do nastepnej niedzieli.
Trystero
Ty czasami oprócz pisania trochę pożyj. ;)
“nie jest horrendalnie wysoka”
Twoje słowa dobrze opisują to co powiedział Caruso. Zastanawiam się tylko czy on naprawdę tak myśli.
“In a note to clients in October, Joshua Schimmer, an analyst at Leerink Swann, estimated that a typical treatment would last 3.5 months and cost $126,000, or about $36,000 a month.”
“Bardzo interesujący tekst w Bloombergu o inicjatywach banków inwestycyjnych w dziedzinie handlu prawami do emisji CO2 i generalnie w sektorze ‘ochrony klimatu’.”
Niestety system cap and trade nie jest najlepszym narzędziem do walki z emisją CO2. Cała koncepcja jest skomplikowana , wymaga dużo biurokracji i regulacji , do tego nie obejmuje wszystkich trucicieli. Do tego cały ten handel emisjami to dobry grunt dla spekulacji i baniek.
Lepszą alternatywą byłby podatek węglowy , pobierany od emitentów a następnie zwracany obywatelom np. w formie dywidendy.
@Trystero
infoHolików, chyba… tak jak blogowych pracoholików :)
@Trystero, ‘ochrona klimatu’
Rzecz nie w tym, że najpierw odkrycia, a potem zinteresowanie Wall Street. Problem stanowi fakt, że najpierw publikowano wyniki badań i różne teorie je wyjaśniające, potem w sprawę weszła Wall Street i zgraja politykierów – i nagle wyniki i teorie zaczęły być filtrowane. Nagle żaden ’szanujący się’ periodyk naukowy nie opublikuje artykułu sceptycznego wobec idei ocieplenia powodowanego działalnością człowieka. Skończyła się nauka i zaczęły dogmaty, a cała sprawa zaczęła wykazywać wszelkie podstawowe znamiona kultu religijnego. Jest ‘bombardowanie miłością’ – “przecież walczymy o dobro planety; jak można kwestionować dobro planety?”. Jest powoływanie na prawdy objawione – “wydaliśmy strasznie grube miliony dolarów, których wy na pewno nie macie, na pozyskanie danych, których nie ma co publikować, bo i tak nie macie dostępu do mocy obliczeniowej, dzięki której można by wyciągnąć z nich jakiekolwiek wnioski, więc musicie nam uwierzyć na słowo”. Jest wreszcie wielki skok na kasę maluczkich – bo i kto niby będzie ostatecznie płacił rachunki za te wszystkie radosne zabawy?
Powstała również cała nowa kasta szamanów zajmujących się tą kwestią. ‘Naukowcy’, którzy zwietrzyli źródło pokaźnych grantów; pismacy, którzy wiedzą, że apokalipsa świetnie się sprzedaje; finansiści, którzy chętnie urządzą sobie kolejne poletko do spekulacji; koncerny energetyczne, które potrzebują uzasadnienia dla utrzymywania wysokich cen energii, nawet kiedy będzie ona pozyskiwana nieporównywalnie niższym kosztem ze źródeł odnawialnych; wreszcie politycy, którzy muszą nieustannie pielęgnować swoje znaczenie i nie odpuszczą żadnej okazji żeby zbijać punkty jako ‘troszczący się o wspólne dobro’. Każda z tych podgrup ma swoje czysto finansowe pobudki, które sprawiają, że ich wiarygodność jest nie większa niż wiarygodność Big Pharma, o której zamierzasz wkrótce pisać, w gorzkich, jak podejrzewam, słowach (i słusznie). Nie jest to żadna teoria spiskowa, tylko proste stwierdzenie faktu, że w systemie, w którym żyjemy działanie dla zysku osobistego niejednokrotnie stoi w konflikcie – i przegrywa – z działaniem na rzecz kogokolwiek innego i to niezależnie od rzekomo reprezentowanej idei – patrz polska tzw. służba zdrowia, kler katolicki itp.
Tempo, w jakim szamani globalnego ocieplenia przepychają opasłe rozwiązania legislacyjne zamiast pracować nad technicznymi sposobami rozwiązania problemu (przykład: http://www.ted.com/index.php/talks/david_keith_s_surprising_ideas_on_climate_change.html) bynajmniej nie dodaje im wiarygodności. Jeżeli sprawa jest rzeczywiście tak niesłychanie pilna, jak mówią, to dlaczego promują rozwiązania, na których realne skutki przyjdzie czekać latami (poza, oczywiście, obciążeniami podatkowymi, które będą odczuwalne od zaraz)?
Nie zrozum mnie źle. Istnieją obiektywne dowody na ocieplanie się klimatu – a i przejście na technologie mniej obciążające dla środowiska z pewnością będzie korzystne i powinno być promowane. Nie widziałem jednak nigdzie wiarygodnych dowodów na to, że obserwowane ocieplenie jest czymś więcej niż naturalnym cyklem klimatycznym naszej planety – i kluczowe jest tu słowo ‘wiarygodnych’, tzn. wykazujących związek ocieplenia z działalnością człowieka w oparciu o ogólnie dostępne dane z okresu dłuższego niż parę dziesięcioleci (jeśli dysponujesz linkami do takich badań, chętnie poczytam). Póki co, działalność ‘naukowców’, którzy wałkują w kółko jeden punkt widzenia, obrzucają epitetami sceptyków i, jak ostatnio wynikło przy okazji przecieków emailowych, mają daleko idące trudności z dochowaniem standardów, które predysponowałyby wyniki ich prac do miana naukowych – przypomina raczej wrzaski pseudoanalityków finansowych, którzy pół roku temu po każdym dniu spadków głosili, że bessa, apokalipsa i wywalać wszystko PKC-em, bo i tak wszyscy zaraz zginiemy.
@ pierre dolnik
Napisales: …Nie widziałem jednak nigdzie wiarygodnych dowodów na to, że obserwowane ocieplenie jest czymś więcej niż naturalnym cyklem klimatycznym naszej planety – i kluczowe jest tu słowo ‘wiarygodnych’, tzn. wykazujących związek ocieplenia z działalnością człowieka w oparciu o ogólnie dostępne dane z okresu dłuższego niż parę dziesięcioleci (jeśli dysponujesz linkami do takich badań, chętnie poczytam)…
To poczytaj. Nie bedzie to trudne poniewaz KONSENSUS naukowy jest jednoznaczny i zaklada, ze ocieplenie klimatu jest wynikiem dzialalnosci czlowieka.
Mozesz sobie tysiac razy odmawiac te swoje denialistyczne hokus-pokus o wiarygodnych dowodach ale nie zmienisz faktu, ze konsensus naukowy jest jasny a teoria o antropogenicznym ociepleniu klimatu jest jedyna teoria CALOSCIOWO wyjasniajaca zmiany klimatyczne.
Reszta Twojego komentarza najzwyczajniej nie nadaje sie do polemiki poniewaz nie mam ochoty dyskutowac z kims kto wyolbrzymia finansowa motywacje naukowcow badajacych ocieplenie klimatu a nie dostrzega kompleksu energetycznego i zbrojeniowego, wspieranych przez ideologie neoconów, stojacych za denialistami ramie w ramie z Kremlem.
Obudz sie.
@ Alex
Dzieki, mam duze problemy a tym ‘h’ – nie wiem skad sie to bierze.
@ Liberto
Nie analizowalem ‘cap and trade’ dokladnie ale to co o tym czytalem nie uczynilo ze mnie entuzjaste tego pomyslu i takze dostrzegam w tym systemie duze pole do naduzyc.
“Bardzo interesujący tekst w Bloombergu o inicjatywach banków inwestycyjnych w dziedzinie handlu prawami do emisji CO2 i generalnie w sektorze ‘ochrony klimatu’. Zwolennicy teorii spiskowcy wiedzą swoje ale artykuł wyraźnie pokazuje, że najpierw były odkrycia naukowe a potem zaangażowanie Wall Street.”
Co nie zmienia pytania czy taka walka z globalnym ociepleniem ma w ogóle sens :D
Teraz doczytałem pana komentarz:
“To poczytaj. Nie bedzie to trudne poniewaz KONSENSUS naukowy jest jednoznaczny i zaklada, ze ocieplenie klimatu jest wynikiem dzialalnosci czlowieka.”
http://www.petitionproject.org/
A Ci tutaj to co za jedni ?
@Trystero”ale nie zmienisz faktu, ze konsensus naukowy jest jasny a teoria o antropogenicznym ociepleniu klimatu jest jedyna teoria CALOSCIOWO wyjasniajaca zmiany klimatyczne.”
Hmm, Trystero. To podrzucam artykuł o klimacie i gazach cieplarnianych: (http://www.tinyurl.pl/?CNFTnzE8). Tylko nie pisz wprost, że to bzdury (albo że autor to idiota), tylko ustosunkuj się merytorycznie (odsyłacze do innych opracowań).
Poza tym jest oficjalne stanowisko PAN w tej kwestii, w którym stwierdzają jasno, że nie ma dowodów na to, że zmiany klimatyczne są wynikiem działalności człowieka (zmiany, nawet większe były nawet wtedy, gdy człowieka nie było na ziemi).
@ Obywatel Monte Christo
Alez przestan sobie zartowac.
Na tej liscie jest 39 klimatologow, przy czym autorzy tego projektu za naukowcow uznaja ludzi z tytulem licencjata i magistra :)
Widzialem wiele glupich argumentow denialistycznych ale lista 2 327 lekarzy i 2160 inzynierow elektrycznosci jako dowod na to, teoria o antropogenicznym ociepleniu klimatu nie jest konsensusem w klimatologii wysuwa sie na pierwsze miejsce.
Dopisz do tej listy magistra stosunkow miedzynarodowych i absolwenta Uniwersytetu im. Golych Cyckow na Ostatniej Stronie Tabloidu – Lukasza Warzeche – to kolejny naukowiec, ktory jest klimatycznym sceptykiem :)
Ale tutaj prosze, specjalnie dla Ciebie, 18 stronicowa lista naukowcow z tytulem PHD, ktorzy nie zgadzaja sie z teoria ewolucji :)
http://www.discovery.org/scripts/viewDB/filesDB-download.php?command=download&id=660
Na trzecim miejscu genialny profesor dendrologii – Maciej Giertych.
Idz i glos wiec, ze nie ma konsensusu naukowego w kwestii teorii powstania zycia na Ziemi :)
@ HeS
Czy Ty naprawde myslales, ze ja nie zacytuje tego oswiadczenia?
“Publikowane wyniki badań naukowych, w szczególności, badania izotopowe i bilans zużycia paliw kopalnych z uwzględnieniem wiedzy o cyklu węglowym w przyrodzie, dowodzą, że obserwowany przyrost zawartości gazów cieplarnianych (CO2, CH4, N2O, halowęglwodory i inne) w atmosferze i oceanach, spowodowany działalnością cywilizacyjną, w mierzalny sposób wpływa na skład i własności atmosfery ziemskiej także w skali globalnej.”
“Scenariusze dotyczące zmiany klimatu opracowane za pomocą modeli matematycznych są wprawdzie obarczone niepewnością, ale powinny być brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji politycznych i gospodarczych. Kolejne raporty Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), laureata Pokojowej Nagrody Nobla 2007, są, mimo pewnych niedostatków, najlepszą i najbardziej kompetentną syntezą badań na temat klimatu Ziemi i dobrze odzwierciedlają postęp wiedzy na temat procesów klimatotwórczych zachodzących na Ziemi. Raporty te, podobnie jak oryginalne prace naukowe stanowiące ich podstawę, a także prace naukowe, które ukazały się po opublikowaniu ostatniego Raportu IPCC w roku 2007 oraz nowe dane obserwacyjne i wyniki nowych symulacji są publicznie dostępne i podlegają ciągłej, niezależnej weryfikacji ze strony światowego środowiska naukowego. Środowisko to poważnie traktuje tezę, że niezależnie od naturalnej zmienności klimatu istotne i potencjalnie groźne jego zmiany – w szczególności globalne ocieplenie – są także skutkiem działalności człowieka.”
HeS – Ty naprawde uwazasz, ze to jest oswiadczenie denialistow?
Link: http://www.kgeof.pan.pl/images/stories/pliki/Stanowisko_Komitetu.doc
@Trystero:”Ale tutaj prosze, specjalnie dla Ciebie, 18 stronicowa lista naukowcow z tytulem PHD, ktorzy nie zgadzaja sie z teoria ewolucji :)”
Bo też teoria ewolucji jako “teoria powstawania NOWYCH gatunków” to bzdura. Nie mam przy sobie autora (i tytułu) książki, w której opisuje “metody naukowe” paleontologów i antropologów. Większość tych “odkryć i badań” to po prostu żenada (z jednej szczęki potrafią wywnioskować jak wyglądał człowiek prehistoryczny, a po 20 latach okazuje się, że to szczęka goryla:).
@ HeS
Zachcesz wiec oswiecic glupiego autora tego blogu i innych czytelnikow i powiedziec jaki jest konsensus naukowy w kwestii teorii powstania NOWYCH gatunkow?
@Autor:”naukowy konsensus”.
Nie ma czegoś takiego (jest to sprzeczne z duchem nauki). Albo swoje tezy potrafimy uzasadnić (unikam słowa udowodnić) i wtedy ilość ludzi, którzy się z tym nie zgadzają nie ma znaczenia. Nauka nie jest demokratyczna (większość niekoniecznie ma rację). Przypomniała mi się anegdota o teorii Einsteina, która została zdyskredytowana przez naukowców niemieckich w jakimś liście otwartym podpisanym przez kilkudziesięciu naukowców. Einstein odpowiedział skromnie, że gdyby teoria była fałszywa, to wystarczyłby list, który ją obala podpisany przez jednego człowieka.
A temat wycieku tych “maili” jak pan skomentuje?
Przebrnął pan już przez wszystkie? Zanalizował jak się mają do konsensusu naukowego? Czy to po prostu krecia robota KGB/FSB?
@Trystero:”teoria powstawania nowych gatunków”
Nie ma wiarygodnej naukowej teorii na ten temat. Nie umiemy stworzyć wiarygodnej teorii opisującej proces postawania nowych gatunków (i skąd się biorą). Może to nie jest komfortowa sytuacja, że nie potrafimy sobie nawet WYOBRAZIĆ jak taki proces zachodzi, ale trudno. W wielu innych kwestiach też nie umiemy stworzyć wiarygodnych teorii i jakoś nam to nie doskwiera (np. powstawanie ropy naftowej).
@Cytat:”… w mierzalny sposób wpływa na skład i własności atmosfery ziemskiej także w skali globalnej.”
To jest klasyczny przykład zdania, w którym jest ZERO informacji. To że jest MIERZALNY, nie znaczy, że jest ISTOTNY. Tak, jest mierzalny i co z tego. Nikt nie twierdzi, że działalność człowieka nie ma jakiegoś mierzalnego wpływu na klimat. Pytanie czy ma ZASADNICZY wpływ.
@ Obywatel Monte Christo
Zaskoczyl mnie Pan bardzo poniewaz myslalem, ze teoria prawnicza, juz odeszla od praktyki, w ktorej oskarzony musial udowadniac swoja niewinnosc i oczekuje od oskarzyciela, ze udowodni wine oskarzonego.
Stad nie widze powodow by grzebac w ukradzionej prywatnej korespondencji ale rozumiem, ze takiemu milosnikowi prawa wlasnosci i wolnosci lacznie z prawem do prywatnosci to nie przeszkadza i juz wkrotce zaskoczy nas Pan rozbudowana analiza tej ukradzionej prywatnej korespondencji i pokaze jak tresc ukradzionych emaili falsyfikuje teorie o antropogenicznym globalnym ociepleniu.
@ HeS
To zdanie: “Nie ma wiarygodnej naukowej teorii na ten temat. Nie umiemy stworzyć wiarygodnej teorii opisującej proces postawania nowych gatunków (i skąd się biorą)” jest falszywe.
Jesli tego nie rozumiesz to mylisz religie z nauka i moj udzial w tej dyskusji jest bezcelowy.
Pan za to nie zaskoczył mnie wcale.
Przeszedł pan nad tym “wyciekiem” do porządku dziennego jakby nic się nie stało. Nie zapaliła się żadna lampka ostrzegawcza.
Co do tego prawa do prywatności to panowie Jones, Mann, Briff czy Hansen nie sfinansowali tych badań z własnej kieszeni i ich psim obowiązkiem było ujawnienie w jaki sposób doszli do takich a nie innych wyników i jakich metod badawczych użyli. Mieli przestrzegać Freedom of Information Act ale jakoś im się nie chciało. To samo dotyczy peer reviev i usuwania od recenzowania prac wszystkich którzy się z nimi nie zgadzali. No faktycznie w ten sposób zawsze będziemy mieli konsensus naukowy.
Zawsze pan tak ma, że jak pojawiają sięjakieś informacje sprzeczne z pańską wiarą to je pan po prostu omija?
Na tym kończę bo z wiarą się nie dyskutuje.
@Trystero
Hehe, czułem, że się nastroszysz :)
KONSENSUS naukowy nie powoduje, że teorie zaczynają lepiej opisywać rzeczywistość – ani, że nie znajdą się lepsze. Przykładowo, był onegdaj taki czas, kiedy istniał konsensus w sprawie jedynej na owe czasy teorii tłumaczącej CAŁOŚCIOWO rozchodzenie się fal elektromagnetycznych w postaci teorii eteru kosmicznego. Potem została ogłoszona teoria względności i słuch po eterze zaginął – a KONSENSUS naukowy w łatwy sposób się zmienił. Łatwy, bo nie było kasy do zrobienia na trzymaniu się starej teorii, czego nie można powiedzieć o obecnej sytuacji w kwestii teorii man-made climate change, gdzie jest kasa do zrobienia po obu stronach barykady. Słowem, KONSENSUS naukowy ma wartość, kiedy nie jest MODEROWANY KORZYŚCIAMI FINANSOWYMI.
Przy okazji, byłbyś tak miły i nie mówił mi co dostrzegam, a czego nie (przy okazji mieszając z agentami Kremla i tym podobnymi zaplutymi karłami reakcji). Jeśli dyskutujemy o teoriach naukowych (choć ton dyskusji, w której ‘jesteś z nami czy przeciwko nam’ na to nie wskazuje), krytyka jednej teorii nie oznacza automatycznego poparcia dla przeciwnej. Ja nie mówię, że klimat się nie ociepla, ani że nie należy promować technologii mniej wpływających na środowisko (jak grona, o których wspomniałeś) – tylko, że nie napotkałem przekonywujących dowodów naukowych na to, że ocieplenie jest wynikiem działalności człowieka, a w związku z tym teorie i wnioski z nich płynące jawią się jako wyolbrzymione dla wyłudzenia sporych pieniędzy (tu krótki filmik wskazujący przykłady skali tej ‘naukowej’ rozpusty http://www.ted.com/talks/rachel_pike_the_science_behind_a_climate_headline.html ). W całej debacie jest moim zdaniem więcej rozgrywek, dogmatów i plausible deniability (czyli w wolnym tłumaczeniu szykowania sobie łatwych dróg zrzucenia odpowiedzialności w razie zmiany sytuacji) niż rzetelnej nauki.
Stąd i mój sceptycyzm, jak i prośba o podzielenie się materiałami naukowymi, które ukształtowały twój pogląd na sprawę, bo sam jakoś do dobrych nie docieram. Chętnie poczytam i, jeśli okażą się przekonywujące, zmienię pogląd na sprawę, bo w końcu nie mowa tu o ideologii tylko nauce (a może się mylę?).
Naturalnie, jeśli swój pogląd bazujesz jedynie na konsensusie naukowym i miałbyś mi jedynie odpisać, że to moje hokus-pokus w dalszym ciągu nie nadaje się do dyskusji, to nie marnuj czasu.
@ Obywatel Monte Christo
No fantastycznie, ze Pana wolnosciowa ideologia usprawiedliwia kradziez prywatnej korespondencji. Rozumiem, ze pozwolenie na kradziez prywatnej korespondencji dotyczy korespondencji kazdego, kto sie z Panem nie zgadza, czy tak?
Moze Pan prawic swoje hokus-pokus ale nie ukradziono serii danych, nie ukradziono nawet badan ani materialow naukowych. Ukradziono PRYWATNA KORESPONDENCJE.
Zrobili to rosyjscy hakerzy, ktorzy juz wiele razy dzialali pod dyktando Kremla.
Rozumiem Kreml, tam zasada ‘wyzszej koniecznosci’ istnieje juz dobre 90 lat ale dziwie sie Panu. Szczerze.
Jeszcze raz
“Zrobili to rosyjscy hakerzy, ktorzy juz wiele razy dzialali pod dyktando Kremla.”
To już jest jakiś kabaret :D
A więc jednek Putin? I KGB?
A ma pan “tfarde” dowody których zawsze pan wymaga od innych?
Czy mam sobie wygooglować przyznanie się Putina do winy?
Ale niech tam. Putin ukradł trudna rada. Nadal zwalnia nas to ze sprawdzenia czy rzeczy wynikające z tych maili to prawda czy już nie?
Ciekawa sprawa, że walcząc z teoriami spiskowymi sam ich pan używa. Z jednej strony mamy oszołomów węszących spiski i walczących z GO, a z drugiej strony co to nam szkodzi samemu trochę pospiskować. Kali ukraść krowa dobrze, ale jak Kalemu ktoś ukraść krowa to już niedobrze.
Ja do pana nic nie mam. Proszę sobie wierzyć w co tam panu pasuje.
@ pierre dolnik
Nie nastroszylem sie. Ten temat mnie juz serdecznie irytuje.
Napisales: …Naturalnie, jeśli swój pogląd bazujesz jedynie na konsensusie naukowym i miałbyś mi jedynie odpisać, że to moje hokus-pokus w dalszym ciągu nie nadaje się do dyskusji, to nie marnuj czasu…
W rzeczy samej. Swoj poglad opieram na konsensusie naukowym. Wiesz dlaczego? Jestem ignorantem. Ale jestem tez inteligentnym czlowiekiem, pewnym siebie i nie mam problemu sie przyznac do niewiedzy.
Znam sie na rynku ropy naftowej, rynku akcyjnym w Polsce i wybranych dziedzinach ekonomii i finansow. We wszystkich innych dziedzinach jestem ignorantem, od ogrzewania podlogowego przez literature serbska po klimatologie. Nie moge samodzielnie ocenic wiarygodnosci argumentow naukowych w tych dziedzinach.
W tych dziedzinach swoje postepowanie opieram na konsensusie naukowym. Konsensus mowi: latanie maszyna ciezsza od powietrza jest bezpieczne – latam. Konsensus mowi: palenie zwieksza ryzyko zachorowania na raka pluc – nie pale. Konsensus mowi – przy chorobie X stosuj lekarstwa Y – stosuje lekarstwa Y. Gdy zachoruje na raka i konsensus powie – trzeba wyciac i dac ‘chemio’ – dam wyciac i wezme ‘chemio’. Nie bede sypial pod bioenergioterapeutyczna piramidka.
Nie widze powodu, by w dziedzinie klimatologii odrzucic konsensus naukowy. Ta sama metoda naukowa dala mi laptopa, lekarstwa, ktore ocalily mi zycie gdy mialem ciezkie zapalenie pluc w wieku 2 lat i wiele innych rzeczy. Cenie sobie spojna, koherentna postawe i dlatego wybieram konsensus. W ten sposob zachowuje sie racjonalnie.
@ Obywatel Monte Christo
Alez oczywiscie, ze trzeba to sprawdzic. Na co czekasz? Wykorzystaj ukradziona prywatna korespondencje i sfalsyfikuj na jej podstawie teorie o antropogenicznym globalnym ociepleniu.
Co do tej korespondencji to chciałbym się zapytać skąd wiadomo że nie zostały one w żaden sposób zmodyfikowane? Jeśli w jednej wiadomości znalazło by się stwierdzenie “nie ma dowodów na poparcie teorii o antropogenicznym globalnym ociepleniuautorzy” a autorzy stwierdzą że oni tej wiadomości nie napisali to co oskarżycie ich że kłamią.
Z innej beki.
http://ft.onet.pl/10,37598,nim_doszlo_do_katastrofy_bankowcy_zdazyli_sie_dorobic,artykul.html
“W powszechnym mniemaniu upadek Bear Stearns i Lehman Brothers w dużym stopniu pozbawił majątku ścisłe kierownictwo obu banków. Wiele osób – w mediach, w środowiskach akademickich i branży finansowej – używało tego argumentu, by zwalczyć pogląd, według którego to struktury płacowe były powodem podejmowania nadmiernego ryzyka i że reforma tych struktur jest niezwykle istotna. Jednak okazało się, że to powszechne mniemanie jest błędne.”
Czyli nie ma na nich bata.
“Alez oczywiscie, ze trzeba to sprawdzic. Na co czekasz? Wykorzystaj ukradziona prywatna korespondencje i sfalsyfikuj na jej podstawie teorie o antropogenicznym globalnym ociepleniu.”
Jak pan da “tfarde” dowody, że to Putin (albo chociaż Miedwiediew) za tym stoi to już biorę się do roboty!
@ Obywatel Monte Christo
Alez, jak to? Nie bedziesz tego robil? Nie bedziesz przebijal sie przez ukradziona prywatna korespondencje by wykazac nieprawdziwosc teorii o AGC?
Wygodniej jest pisac komentarze, z sugestiami, ze ta ukradziona korespondencja zawiera ’straszne’ dowody przeciwko AGC, co?
Nie podam dowodow na to, ze Putin stoi za akcje rosyjskich hakerow poniewaz takich dowodow nie ma.
Nie ma nawet dowodow, ze akcja w Estonii byla zorganizowana na polecenie Kremla – nikt nikogo za reke nie zlapal. Istnieje jednak powszechne przekonanie, ze akcja w Estonii byla inspirowana przez Kreml.
http://en.wikipedia.org/wiki/2007_cyberattacks_on_Estonia
Jesli jednak przyjac, ze akcja w Estonii byla inspirowana przez Kreml to prawdziwe jest zdanie, ze rosyjscy hakerzy dzialali w przeszlosci z inicjatywy Kremla. A to wlasnie napisalem.
Naturalnie, nie musieli byc to CI SAMI HAKERZY ale tego nie napisalem – choc to sugerowalem bawiac sie konwencja spiskowych hipotez.
Podałem panu wyżej dwa przykłady – dotyczące peer reviev i tajności badań i metodologii. Przeszedł pan nad tym do porządku dziennego i zaczął pisać o kradzieżach,zamachu na prywatność i Kremlu.
Więc dałem sobie spokój.
Powtarzam kolejny raz. Wierz pan w co sobie chcesz i niech nic już nie mąci pana spokoju.
“Istnieje jednak powszechne przekonanie, ze akcja w Estonii byla inspirowana przez Kreml.”
Tak zwany “konsensus hackerski”? :D
@ Obywatel Monte Christo
Pan sobie wyraznie kpi z czytelnikow tego bloga i ze mnie takze. Podal Pan przyklady? Jakie przyklady? Mam wierzyc Panu na slowo?
Pan twierdzi, ze cos jest nie tak z metodologia (zapewne na podstawe edukacji w Uniwersytecie Googla wydzial You Tube) i ja mam sie tym przejmowac? To samo z peer review: Pan cos powiedzial, ze cos z tym jest nie tak. To ma byc argument?
Faktem jest, ze wzbraniano sie przed ujawnieniem czescu danych, co jest niezrozumiale i potworne poniewaz rywalizujacy z soba naukowcy wprost znani sa z dzielenia sie wynikami swoich badan, udzielaniu sobie pomocy i przekazywaniu ciezko zbieranych danych empirycznych, by mogly zostac wykorzystane przez ich przeciwnikow.
W kazdym razie jesli zechcialby Pan napisac jakie to dane trzymane sa teraz w lochach teorii AGC to wszyscy bylibysmy wdzieczni… Podobnie jak wszyscy pragniemy wiedzy o tym co wzbrania naukowcow sceptycznych wobec AGC przed zebraniem wlasnych danych empirycznych i dlaczego musza pracowac na danych zebranych przez naukowcow, ktorych krytykuja? Czy nie chodzi o to, ze sceptycy nie maja do zaproponowania zadnej calosciowej alternatywnej teorii i skupiaja sie na wyszukiwaniu luk w pracach naukowcow popierajacych AGC?
@Trystero
Widzę, że cię temat irytuje, więc nie będę już zbytnio drążył. ;)
Myślę, osoba, która nie czuje się kompetentną w jakiejś kwestii nie ma co reagować zbyt ostro i wybuchowo na odrębne poglądy, bo to sprawia wrażenie fanatyzmu. Dla ludzi inteligentnych sceptycyzm jest zdrowy – z resztą co ci będę prawił, w końcu potrafisz być zdrowo sceptyczny.
Co do znaczenia konsensusu, osobiście podchodzę do życia zgodnie z zasadą, że wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, konsensus stanowi kwestię z dziedziny asymetrii informacji i może być tworzony w sposób niekorzystny dla osób akceptujących go bez refleksji. Jak piszesz, daje wiele rzeczy, w tym spójność i użyteczne skróty myślowe/decyzyjne, ale jakość wyborów dokonywanych na jego podstawie łatwo może stać się suboptymalna, jeżeli jest tworzony tak, aby ukryć np. istnienie lepszych metod/materiałów/teorii.
Przerobiłem to na własnym zdrowiu, zmagając się przez pewien czas z chroniczną przypadłością, którą lekarzom opłacało się leczyć, ale żadnemu wyleczyć. Dopiero samemu drążąc temat znalazłem teorię spoza konsensusu (nie była to w żadnym razie bioenergoterapia ani inna homeopatia, tu się zgadzamy :)), dzięki której wyciągnąłem się z choroby – w sporej mierze wbrew opiniom lekarzy. Nauczka jednak jest taka, że konsensus bywa pułapką i kiedy tylko jest to istotne dobrze jest samemu zbadać sprawę.
–
A tak na marginesie, w kwestii wykradzionej korespondencji – moim zdaniem jeżeli jeden naukowiec pisze do drugiego w kwestii badań, które prowadzi za publiczne pieniądze, to, niezależnie od tego między jakimi kontami wiadomość ta krąży, nie podlega ona pod ochronę prywatnej korespondencji, bo i sprawa nie jest prywatna. Niezależnie od tego, kto wykradł tę korespondencję, fakt, że profesorowie, którzy prowadzili te badania złożyli dymisje a nie dementi świadczy sam za siebie. Z resztą nie ma co idealizować świata nauki w dobie komercjalizacji – http://www.boston.com/news/nation/articles/2005/06/09/surveyed_scientists_admit_misconduct/
@ pierre dolnik
W duzym skrocie. W mojej opinii mylisz fanatyzm z racjonalnoscia a sceptycyzm z wynoszeniem ignorancji do rangi cnoty.
W 9 na 10 przypadkach Twoje postepowanie wbrew opinii lekarzy – ekspertow skonczyloby sie dla Ciebie tragicznie lub tylko zle. Udalo ci sie ale to o niczym nie swiadczy.
Za 100 lat ludzie moga sie smiac, ze leczylismy raka ‘chemioterapia’ zamiast spac w biopiramidce. Moga. Tylko, ze i tak rozsadniej jest dzis leczyc raka ‘chemioterapia’.
Nie wiem dlaczego tego nie rozumiesz poniewaz nie wygladasz na jednego z tych butnych ignorantow co po obejrzeniu dwoch filmikow na You Tube nazywaja kilkudziesiecioletni dorobek kilkuset naukowcow ’szwindlem’, ‘chucpa’ albo ‘bzdura’.
W kazdym razie mnie nie podoba sie swiat, w ktorym twierdzenie, ze laik postapi madrze postepujac zgodnie z aktualnym naukowym konsensusem jest nazywane fanatyzmem. To swiat, ktory podnosi butna ignorancje do rangi cnoty najwyzszej. To swiat, ktory mnie jednoczesnie i bawi i zasmuca.
@trystero:
Natura ludzka zmienia się powoli. Wątpię, czy świat w chwili obecnej różni się tak bardzo od świata 100 czy 200 lat temu. Owszem, zmieniają się struktury społeczne, pewne mody, ale ludzie są mniej więcej tacy sami. Tak więc myślę, że 100 lat temu też było wielu ludzi, którzy tylko poprzez kwestionowanie, bez wnikania, mogli poprawić swoje samopoczucie i znaleźć się w swoim mniemaniu wśród “elity” intelektualnej, mądrzejszej od reszty świata. A jakim tanim kosztem, bez wysiłku i ciężkiej pracy.
W sprawie zmian klimatu to na pewno w końcu dojdziemy do konsensusu. Temat jest świeży, więc może jeszcze podlegać dynamicznym zmianom. W każdym razie, od strony politycznej warto się przyglądać działaniom rządów. Nawet jeżeli teoria o zmianach klimatycznych antropogenicznego pochodzenia obroni się w dłuższej perspektywie czasu, to i tak sporo brudnych interesów może po drodze mieć miejsce. A to nie ma nic wspólnego z konsensusem.
Rozumiem też do pewnego stopnia nieufność wielu ludzi. Historia zna wiele przykładów, w przypadku których osiągnięto sponsorowany konsensus. Takim był przykład etyliny, gdzie koncerny naftowe przeforsowały “konsensus”, że ołów tam zawarty nie szkodzi zdrowiu. Przez kolejne 50 lat musieliśmy się truć etyliną, bo komuś tak było taniej, wygodniej, a obalenie tego konsensusu wymagało m.in. wymiany pokoleń. A etylina jak się okazuje w ogóle nie jest potrzebna i można było wymyślić coś innego.
“W sprawie zmian klimatu to na pewno w końcu dojdziemy do konsensusu.”
Jak te konsensus jest już teraz : http://www.skepticalscience.com/global-warming-scientific-consensus.htm
W żadnej dziedzinie nauki nie ma 100% poparcia dla głównego paradygmatu , w każdej dziedzinie nauki są pewnie outsiderzy idący pod prąd głównemu nurtowi i nie tyczy się tylko klimatologii ale też takich spraw jak np. ewolucji , kosmologii , kwestii pochodzenia ropy , rzekomej szkodliwości szczepionek czy genezy AIDS.
@ kujawianin
W gruncie rzeczy w sprawie konsensusu odpowiedzial Ci Liberto.
Ja tylko, zapytam, po ktorej stronie debaty klimatycznej jest przemysl paliwowy teraz?
@ pierre dolnik
A tym zdaniem mnie po prostu zmroziles: …moim zdaniem jeżeli jeden naukowiec pisze do drugiego w kwestii badań, które prowadzi za publiczne pieniądze, to, niezależnie od tego między jakimi kontami wiadomość ta krąży, nie podlega ona pod ochronę prywatnej korespondencji, bo i sprawa nie jest prywatna…
Szkoda, ze nie ma tu zadnego libertarianina to by Ci powiedzial co sadzi o tym pomysle. Rany, zapomnialem, ze libertarianie popieraja kradziez prywatnej korespondencji i upublicznianie jej – jesli tylko stawia w zlym swietle ludzi, z ktorymi sie nie zgadzaja :)
Problemem nie są naukowcy a różne środowiska polityczne którym takie a nie inne wnioski z badań strasznie gryzą się z wyznawaną przez nich ideologią. Tezami denialistów najczęściej szermują różnej maści liberałowie/konserwatyści/libertarianie , bo sprawa GO pośrednio obala ich święte przekonania o dobrym/efektywnym rynku i złym/zawodnym państwie.
@kujawianin,
Teoria AGO jest może świeża patrzeć na historię ludzkości, ale badanie tego mają już dziesiątki lat i to ma naprawde solidne podstawy.
Oczywiście należy uważać, czy ktoś nie próbuje robić na tym interesów. Ja osobiście (mimo uważania AGO za słuszną) uważam system “cap-and-trade” za podejrzanie skomplikowany, który zresztą nawet Greg Mankiw (który jest prawicowym ekonomistą) uważa za przejaw “corporate wellfare”:
http://gregmankiw.blogspot.com/2009/05/reading-for-pigou-club_18.html
Twój przykład etyliny powinno sie czytać w przeciwną stronę. Akurat to przemysł sprzeciwiał się wycofaniu tetraetyloołowiu (TEL) (Ethyl Corp. nawet pozwał EPA do sądu za zakaz używania tego specyfiku), mimo już poważnych dowodów na jego szkodliwość. Od poczatku wiedziano o szkodliwości TEL, ale alternatywy (np. etanol) były mniej korzystne dla silników i nie było w pełni przekonujących dowodów na szkodliwość ołowiu w niskich stężeniach. W miarę pojawiania sie coraz bardziej przekonujących dowodów, wycofano specyfik (gwoździem do trumny zresztą było pojawienie sie katalizatorów, które ołów niszczy). Teoria AGO też natychmiast nie została udowodniona i w miarę badań pojawił sie coraz lepszy obraz problemu. Jesteśmy z AGO na tym samym etapie, co w czasie debat czy wycofywac TEL.
Ja wcale nie napisałem, że nie ma konsensusu. Tylko tyle, że test czasu jeszcze nie miał miejsca. Czas daje odpowiednią perspektywę każdej teorii, wiemy wówczas dokładnie jaki jest jej zasięg, gdzie się sprawdza, a z czym sobie nie radzi. Myślicie, że teoria względności wszystko wyjaśnia? Nie, nie wyjaśnia. Podobnie jak teoria kwantowa czy “stara dobra” teoria Newtona. Wciąż są czarne plamy wymagające teoretycznej eksploracji. Jednak każdą starą teorię można aplikować w określonym (i znanym, przetestowanym) zakresie stosowalności.
@trystero:
Na zadanie pytanie mam taką odpowiedź: nie wiem. Myślę, że to może też zależeć od tego który koncern i na ile jest przygotowany do zmian z posiadaną przez siebie technologią.
@ kujawianin
Piekny argument! Niewiele osob spoza Akademii rozumie, ze teoria grawitacji czy teoria wzglednosci maja luki!
Cale piekno metody naukowej polega na tym, ze w oparciu o te teorie albo ich konsekwencje, rozwiniecie produkujemy prad z uranu i polecielismy na Ksiazyc.
Stad, opinie, ze lepiej poczekac na 100% pewnosc po prostu nie maja sensu.
@kujawianin,
Czekanie na 100% dowody jest tylko wymówką do braku działania. Nigdy nie będzie 100% dowodów. Metoda naukowa nie potrafi niczego udowodnić na pewno.
@trystero, poszi,
Ja się w sumie zgadzam. Tylko jedną mam od dawna wątpliwość: sprawdzalność długoterminowych prognoz pogody. Modelowanie klimatyczne w przyszłość ma podobne cechy. A czy podobną sprawdzalność? Jeżeli tak, to nie jesteśmy nawet blisko 100%.
Drugi aspekt o którym ja myślę, to taki, że zgoda na fakt, że klimat się ociepla w wyniku działalności człowieka (z czym ja się w zasadzie tymczasowo zgadzam, naśladując podejście Trystero) nie oznacza automatycznie zgody na podjęcie działań w kierunku “ochładzania”. Wg klimatologów, powinniśmy już zacząć kolejną epokę lodowcową. Więc może uchroniliśmy się przed czymś gorszym? Może ograniczając emisję CO2 naprawiamy jedno, a zepsujemy co innego? Tu już nie mam pewności i nie widzę w publicznej dyskusji by ktoś poruszał ten wątek.
@kujawianin
“Tylko tyle, że test czasu jeszcze nie miał miejsca.”
Badania zmian klimatycznych trwają już od 20 lat , po za tym zjawiska fizyczne stojące za GO są powszechnie znane od dziesiątek lat.
@kujawianin:
“Tylko jedną mam od dawna wątpliwość: sprawdzalność długoterminowych prognoz pogody.”
Modelowanie klimatyczne polega zupełnie na czymś innym niż prognozowanie pogody , nie myl dwóch różnych rzeczy.
http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/10/klimat-co-to-jest-czym-sie-rozni-od-pogody
Po za tym jak już mieć jakieś zarzuty do modeli klimatycznych to tylko takie że są zbyt “zachowawcze” , bo szybkość obecnych zmian wyprzedza wiele najbardziej pesymistycznych prognoz ( dotyczących topnienia lodów Arktyki , wzrostu temperatury czy koncentracji CO2 )
Czasami Państwa nie rozumiem…Jako górnik z wykształcenia muszę powiedzieć że ropa naftowa,węgiel kamienny,węgiel brunatny,torf pochodzi z lasów i osadów które formowały się przez ok 10 milionów lat.My spaliliśmy 50% tego w trochę ponad 100 lat uwalniając cały dwutlenek węgla i inne świństwa tam zawarte do atmosfery.Jak więc może nie być skutków ubocznych?
jeszcze gaz przecież
@Trystero
“W tych dziedzinach swoje postepowanie opieram na konsensusie naukowym. Konsensus mowi: latanie maszyna ciezsza od powietrza jest bezpieczne – latam. Konsensus mowi: palenie zwieksza ryzyko zachorowania na raka pluc – nie pale. Konsensus mowi – przy chorobie X stosuj lekarstwa Y – stosuje lekarstwa Y. Gdy zachoruje na raka i konsensus powie – trzeba wyciac i dac ‘chemio’ – dam wyciac i wezme ‘chemio’.”
Wszystko to co powyżej jest jak najbardziej racjonalne, jeśli dalej będziesz pisał w pierwszej osobie. Ale nie wydaje mi się, żeby takie stosowanie konsensusu można było bezpośrednio przenieść na dużo wyższy poziom, bo globalny. Nie wydaje mi się, że jest usprawiedliwione wydawanie miliardów dolarów na taki konsensus, gdy może to spowodować mocne ograniczenie rozwoju co poniektórych krajów, a brak jest pewności czy to cokolwiek pomoże (jeśli jednak konsensus okaże się zły). Może lepiej oprzeć się na konsensusie, że klimat się ociepla (niekoniecznie z winy człowieka) i jakoś *z tym* walczyć (promować energię odnawialną, przesiedlać ludzi z terenów które podnoszące się morza zaleją, itp), a nie skupiać się na maniakalnym ograniczaniu emisji CO2, gdy to jednak MOŻE się okazać nietrafione…
@Trystero
Mam wrażenie, że czytasz mnie trochę na opak.
Nie mówię, że postępowanie zgodne z konsensusem jest fanatyzmem – raczej, że gwałtowna i agresywna obrona konsensusu, którego źródeł się nie rozumie nosi znamiona fanatyzmu. To właśnie nazwałbym butną ignorancją.
—
Nie wiem dlaczego uparłeś się na biopiramidki, choć napisałem, że nie korzystałem z tego typu bzdur. W swoim przypadku skorzystałem z wiedzy książkowej autorstwa innego lekarza, którego wyniki badań były publikowane m.in. w magazynie Lancet, czyli jednym z bardziej (na ile mi wiadomo) prestiżowych periodyków medycznych z silnym peer review. Opisana przez niego teoria i metoda nie weszła do kanonu/konsensusu (pomimo wysokiej skuteczności w badaniach klinicznych), bo nie ma jak na niej zrobić kasy – jest oparta na diecie i dość podstawowych farmaceutykach. Nie była więc ryzykowna, miała udokumentowaną skuteczność i wprawiała lekarzy w zakłopotanie i/lub oburzenie – nie mogłem więc jej chociaż nie wypróbować ;) I dobrze zrobiłem, bo teraz przynajmniej nie muszę łykać leków o długich litaniach skutków ubocznych, dokładnie wiem skąd biorą się moje objawy i co z nimi zrobić jeśli tylko się pojawią.
A cała historia nie po to, żeby uogólniać i mówić, że nie należy słuchać lekarzy, tylko żeby dać przykład, że czasami lepiej użyć własnego rozumu – zwłaszcza jeżeli ma się podejrzenie, że ma się do czynienia z ekspertami, którym bardziej zależy na tym, żeby wracać do nich z nowymi pieniążkami aniżeli na rozwiązaniu problemu.
—
Wreszcie, mój pogląd na tajemnicę korespondencji może cię mrozić, ale dla mnie sprawa jest jasna. Jeśli jest mowa o popełnieniu przestępstwa dużej wagi – a takim jest nadużycie zaufania publicznego i manipulacja danymi w kwestii, która de facto decyduje o losach świata – wtedy korzyść z jego ujawnienia przewyższa szkodliwość pogwałcenia prywatności. Jest to dla mnie zasada ogólna, więc nie rób z tego proszę kwestii uzależnionej od moich poglądów na kwestię AGO (które nota bene są raczej neutralne; nie uważam, że jest błędna, tylko nie wystarczająco uzasadniona i forsowana z pogwałceniem zasad rzetelności naukowej w kwestii A).
@ pierre dolnik
Wiesz, moglbym sie z Toba zgodzic z zastrzezeniem, ze jeszcze wiekszym fanatyzmem i butna ignorancja jest atakowanie konsensusu bez jego doglebnej znajomosci.
Jestem taki ugodowy poniewaz nie uwazam, ze ja bronie konsensusu. Konsensus broni sie sam tytulami naukowymi i latami badan. Ja tylko przypominam jaki jest ten konsensus.
Co do Twoich przygod z lekarzem – ponawiam swoja opinie – w 9 przypadkach na 10 wyszedlbys gorzej stosujac inne metody niz zalecane przez lekarza. Miales szczescie ale to nie znaczy, ze korzystanie z wlasnego rozumu w przypadku kwestii, o ktorych nie masz pojecia, jest lepsze niz korzystanie ze zdania eksperta.
Sam niedawno ‘naprostowalem’ opinie lekarza, ktory przepisal mi tanszy odpowiednik drogiego leku, ktory przyjmuje. Znalazlem artykul naukowy, w ktorym napisano, ze moj drozszy lek mial jednak inne dzialanie choc substancja czynna byla w 100% taka sama (w gre wchodzil sposob uwalniania). To doswiadczenie ani troche nie sklonilo mnie do zmiany moich przekonan co do tego, ze z reguly lepiej jest korzystac ze zdania ekspertow niz wlasnego rozumu. W kazdym razie, nie zmieniam sobie diagnozy i nie ordynuje nowego sposobu leczenia.
A byla to rzecz o malej specjalizacji. Im bardziej skomplikowana i nieznana nam dziedzina tym wieksze szanse na to, ze lepiej wyjdziemy korzystajac z konsensusu ekspertow niz z wlasnych przemyslen.
@Liberto:
Czy naprawdę? Ja napisałem o długoterminowych prognozach pogody i to są raczej prognozy typu: jakie będzie średnie natężenie huraganów w przyszłym roku,albo za 5 lat? Czy za dwa lata będzie El Nino czy La Nina? Wydaje mi się, że takim pytaniom bliżej do klimatu niż do pogody na jutro, która mocno fluktuuje i ma charakter bardzo lokalny. Całe zjawisko Southern Oscillation jest jeszcze dość tajemnicze. Wszystko jest mocno doprawione chaosem deterministycznym, taką trochę klasyczną zasadą nieoznaczoności. Ja pracuję na co dzień w nauce i mam więcej pokory, czując jakie są jej ograniczenia. To nie świątynia serwująca prawdy objawione, to zespół ludzi pełnych wątpliwości. Przynajmniej tak jest w naukach przyrodniczych.
Trzeba było skasować wszystkie moje komentarze a nie tylko ostatni.
@ Obywatel Monte Christo
Zapewne Cie to zaskoczy ale nie pelnie tu roli worka treningowego, na ktorym wyladowujesz swoje frustracje.
Wszystkich Twoich komentarzy kasowac nie bede, niektore, zwlaszcza ten z petycja poparcia, jest wspaniala antyreklama denialistow :)
Świetna metoda. Najlepiej niech pan zostawia tylko te pasujące panu komentarze. Zawsze będzie pan miał rację.
@ Obywatel Monte Christo
Masz ostatnie zdanie w dyskusji – zamykam mozliwosc komentowania.