Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

‘Brzydka dekada’ i rekomendacja dziesięciolecia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Świat dnia 05.12.2009 | Komentarze (18) »

Amerykanie naprawdę muszą się obecnie zmagać z ‘brzydką dekadą’ na rynkach akcyjnych (zupełnie zresztą niepotrzebnie ponieważ nowa dekada zacznie 01.01.2011 roku). Wystarczy porównać dekadę lat 90’ na indeksie DJIA (317,6% stopy zwrotu, nominalnej, cenowej) z okresem od 01.01.2000 (-9,2% do początku grudnia 2009 roku) by uświadomić sobie jak wielkie spustoszenie uczyniło ostatnie dziesięciolecie wśród inwestorów przekonanych, że rynki akcyjne ‘zawszę idą w górę’.

Dlatego warto zwrócić uwagę na pewien fakt: nawet w niekorzystnym otoczeniu rynkowym pewne pomysły inwestycje przynoszą zyski. Dobrym unaocznieniem tego faktu jest spojrzenie na stopę zwrotu poszczególnych sektorów w indeksie S&P 500.  Cały indeks stracił od 01.01.2000 roku 24,5% ale wśród dziesięciu głównych sektorów znalazło się pięć zwyżkujących i pięć zniżkujących.

Na przykład inwestycja w sektor naftowo-energetyczny przyniosłaby w ostatnich 10 latach 107% zysku. Z drugiej strony inwestycja w sektory telekomunikacyjny, technologiczny i finansowy przyniosłaby dotkliwe straty, przewyższające straty szerokiego indeksu (odpowiednio: 66%, 56%, 39% straty). Pełne zestawienie stóp zwrotów z poszczególnych sektorów znajduje się poniżej:

Za Bespoke

Za Bespoke

Moim zdaniem powyższy wykres stanowi doskonałe uzupełnienie poprzedniego tekstu o dekadzie rynków wschodzących. Dlaczego? Doskonale widać na nim, że mijająca dekada zdominowana była przez dwa powiązane ze sobą motywy: rynki wschodzące i surowce. Na wykresie powyżej surowce ‘reprezentowane’ są prze sektory ‘energy’ i ‘materials’.

W tym miejscu warto zapytać czy aby najlepszą rekomendacją mijającego dziesięciolecia nie był 66 numer serii Global Economics Paper z 2001 roku zatytułowany Building Better Global Economic BRICs*? Tak uważa na przykład Reformed Broker, który bardzo sensownie zwraca uwagę, że idea BRIC to nie tylko cztery konkretne rynki akcyjne ale praktycznie każde znaczący proces w mijającym dziesięcioleciu (od ropy naftowej i metali, przez osłabienie dolara, outsourcing, ‘odrodzenie Afryki’, po bańkę na rynku nieruchomości w USA).

Uważam, że cały pomysł BRIC jest świetny w 75%. Jim O’Neill pomylił się o jedno ‘R’. Nie wiem tylko czy to Meksyk, Wietnam, Indonezja czy Korea Południowa powinny zająć miejsce Rosji w grupie najważniejszych rynków wschodzących. Myślę, że przynajmniej w tej chwili faworytem jest Indonezja.

Zapomniałbym: za ideą BRIC stoi naturalnie Goldman Sachs.

* Nie mogę znaleźć oryginalnego dokumentu. Tutaj jest  część tego co Goldman Sachs opublikował o BRIC od 2003 roku.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (18) do "‘Brzydka dekada’ i rekomendacja dziesięciolecia"

  1. brysio powiedział(a):

    Zatem jak to kiedyś ujął W. Buffett (cytat niedosłowny); Największe innowacje to cegły, stal i ropa.

  2. GTC powiedział(a):

    A koło to pies ?

  3. GTC powiedział(a):

    Zacznę od pewnej historyjki, jako wprowadzenia do dalszego komentarza.

    Brunetka widząc znajomą blondynkę, wystrzałowo ubraną i prowadzącą eleganckie auto, ze zdziwieniem pyta rudą. Jak to jest przecież ta bidulka od dłuższego czasu nie może znaleźć pracy i żyje z zapomogi społecznej a tu widzę że jednak bardzo dobrze się ma ? To proste odpowiada ruda, ta szczęściara ma bogatego i hojnego sponsora.

    Czemu przytaczam tę historyjkę ? Ano dlatego, że moim zdaniem stanowi ona doskonała
    ilustrację i nawiązanie do komentarzy do poprzedniego tekstu, o dekadzie rynków wschodzących. Każda informacja ma wprawdzie jakąś wartość poznawczą ale niepełne informacje dają niepełny lub wręcz wypaczony obraz sytuacji, nawet jak są prawdziwe. W związku z tym należy ostrożnie podchodzić do wyciągania konkluzywnych wniosków, na takiej podstawie, a jeszcze ostrożniej do budowania określonych teorii.

    Mając powyższe na uwadze odniosę się wreszcie do podanych wyników ostatniej dekady. Otóż z wykresu odczytujemy, że w tym okresie SP500 dał wynik inwestycyjny – 24,5 %.
    Nie jest dobrze, ale bywało gorzej , gdyż sporo niższy wynik dała dekada lat 30-tych, w której wypadło aż – 39,5 %.

    Problem w tym, że liczby te są zasadniczo prawdziwa, ale tylko matematycznie a nie w sensie ekonomicznym, więc nie pokazują właściwie tego co inwestor chciałby wiedzieć i ile faktycznie zarobił. Nie uwzględniają one bowiem wypłat dywidend, które mogą istotnie zmieniać faktyczny wynik zwrotu z inwestycji, a przecież prawidłową stopę zwrotu pokazują jedynie aprecjacja/deprecjacja cenowa w połączeniu z real cash flow z dywidend. Przecież o inwestycji giełdowej, która wykazała zerową cenową stopę zwrotu ale generowała sowite dywidendy nikt rozsądny nie powie, że dała ona zerowy zarobek.

    Po uwzględnieniu wypłat dywidend okazuje się, że ostatniej dekadzie skorygowany
    rezultat wynosi około minus 10 %, nie jest więc tak źle jak się początkowo wydawało. Jeśli jednak dodamy, że dla lat 30-tych ten skorygowany wynik wynosi + 10 %, to miny nam zrzędną i raczej musimy zmienić zdanie.

    Różnice widać gołym okiem i obraz rysuje się zupełnie inny niż przy uwzględnieniu samej(go) tylko price performance. Mamy bowiem do czynienie z najgorszym okresem inwestycyjnym w historii ostatnich 120 lat i możemy otwarcie mówić nie o brzydkiej ale wręcz o szkaradnej dekadzie.

    Tak więc dla właściwej percepcji podawanych wyników sektorowych wypadałoby również podać rezultaty uwzględniające wypłaty dywidend. I byłoby OK.

    Dla uzupełnienia obrazu dodam, że za ostatnie 10 lat indeks DJIA pokazał tylko – 9 % (bez dywidend ?).

    Jak widać są różne prawdy. Jest zwykła prawda, święta prawda i ……….. prawda objawiona. Tylko która nas wyzwoli ?

  4. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Wyedytowalem to powtorzenie.

    Swietne dane, mam nadzieje, ze jestes pewien zrodla bo one rzeczywiscie sporo wnosza do obrazu ’szkaradnej dekady’.

    Jeszcze gorzej byloby z real returns bo przeciez dekada lat 30′ to okres miejscami silnie deflacyjny podczas gdy dekada 00′ to okres umiarkowanie ale inflacyjny.

  5. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    Czyżbym coś pochrzanił z tekstem ? Jeśli tak to dzięki za edycję.

    Mam zwyczaj podawać dane z jakąś podstawą, choć nie zawsze od ręki jestem w stanie wskazać źródło, szczególnie starsze, gdyż wiele materiałów mam w notatkach, zbiorczych skrótach lub w piwnicy.

    Ale tym razem to dane całkiem świeże więc służę częściowym linkiem, warto bo są ciekawe i pomocne dane.

    http://stocktradersblog.blogspot.com/2009/12/damned-decade-thanksgiving-famine.html

    Pozdrawiam.

  6. Trekker powiedział(a):

    Jeżeli dobrze policzylem, to na podstawie danych przedstawionych przez Schillera (link w poście o dekadzie rynków schodzących), to w ciagu ostatnich 140 lat w USA zdarzyly się cztery przypadki utraty realnej wartości
    (cena, inflacja i stopa dywidendy)indeksu S&P500 przekraczające 30 % w ciagu dekady:

    1910-1920 – minus 34,1 %
    1964-1974 – minus 32,9 %
    1968-1978 – minus 30 %
    1998-2008 – minus 31,7 %

    Jak widać w 2008 bardzo malo brakowalo do rekordu.
    Zaskakująca ciekawostką jest fakt, że z powodu szybkości spadku i ogromnej deflacji w okresie Wielkiego Kryzysu powyższy wskaźnik nie spadl ani razu poniżej zera !

  7. Trystero powiedział(a):

    @ Trekker

    Tak, czesto ignoruje sie wplyw deflacji w latach 30′ na realne stopy zwrotu z rynku akcyjnego.

  8. GTC powiedział(a):

    @ Trekker

    Mam pewne wątpliwości czy dobrze policzyłeś.

    Na przykład w okresie 1998-2008 (X 1998- X 2008) stopa zwrotu z SP500 była 4 % przy inflacji 21,8 % więc urealniony zwrot winien być na poziomie ok – 15 % a nie – 31,7 %, bo chyba dywidendy nie były ujemne ???. Nie rozumiem skąd aż tak duża rożnica.

    Czy wyliczyłeś z rocznych zwrotów czy z całkowitego łącznego (total return) dla okresów po 10 lat.

  9. Trekker powiedział(a):

    Liczylem oczywiście lączne zwroty dla okresów 10-letnich (tak jak w poście który komentujemy). Nie są to sumy poszczególnych lat.
    W okresie 31.12.1998-31.12.2008 mamy:
    zmiana indeksu – minus 26,5%
    skumulowana inflacja – 28,3 %
    dywidendy – średnio 1,74 % rocznie

  10. GTC powiedział(a):

    @ Trekker

    Dzięki za wyjaśnienie ale wątpliwości wciąż pozostają, a szczególnie nie rozumiem skąd aż takie duże różnice.

    Chodzi o to, że według zgodnie przyjętej wersji, po wojnie, w żadnhttp://www.buyupside.com/phpreturns/sptotalreturn102030first.phpym okresie 10 lat, inwestycja w S&P 500 ( typu kup i trzymaj)nie przyniosła straty. W najgorszej dziesięciolatce, to jest 1965-74, wynik na indeksie wyniósł plus 12,3 %, inflacja w tym czasie była na poziomie ok 5 % rocznie. Jak więc Ci wyszły, aż takie minusowe zwroty.

    By nie być gołosłownym podaję jedynie dwa ciekawe i oświecające linki z tymi danymi.

    http://allfinancialmatters.com/2007/06/11/why-the-long-run-is-so-important-when-investing-in-stocks/

    http://www.buyupside.com/phpreturns/sptotalreturn102030first.php

    Rozumiem, że liczyłeś tzw rzeczywiste dochody łączne (real total returns) dla okresu 10 lat – zwrot z indeksu plus dywidendy skorygowane o inflację (według CPI). Ale czy z uwzględnieniem reinwestowania dywidend oraz z podatkiem o zysków kapitałowych i dywidend (mam nadzieję że nie) i w sposób uwzględniałeś inflację. czy liczyłeś okresy od grudnia roku/ stycznia danego do grudnia końca okresu/następnego stycznia ?

    Problem z bazą danych Schillera jest to, że podaję ona wielkości w ujęciu miesięcznym, możliwe że częściowo ciągnione,oraz wstępnie przetworzone. Zdarza się że niektórzy badacze z niej korzystający otrzymują rozbieżne wyniki licząc te same wielkości.

    Na wszelki wypadek wyciągnąłem z archiwum dane roczne za lata 1960-1980 więc własnoręcznie sprawdzę i podzielę się wynikami, dla dobra sprawy i mołojeckiej sławy.

    Na razie pozdrawiam.

  11. Trekker powiedział(a):

    Szczerze mówiąc nie bardzo wiem, o co chodzi. Piszesz jakieś dziwne rzeczy (np. o braku 10-letniego okresu spadkowego). Przecież linki które podaleś w oczywisty sposób temu przeczą
    Szczególnie pierwszy z nich dokladne dane i są one bardzo podobne do moich obliczeń. Okres 1965-1974 tak jak wyliczylem jest najgorszy ze zwrotem okolo -4,5% ŚREDNIOROCZNIE. To daje w sumie realny zwrot minus 37,7 %
    a więc nawet trochę więcej niż podalem.
    Podatku oczywiscie nie uwzglednialem, natomiast reinwestycję dywidend tak.

  12. GTC powiedział(a):

    @ Trekker

    Raczej nie piszę dziwnych rzeczy, tylko dobrze prawię, co zdają się potwierdzać, w oczywisty sposób, podane przeze mnie linki ( a szczególnie ten pierwszy).

    Dane, o których wspominałem, oraz przytoczone wykresy oparte są na logicznym założeniu, liczenia zwrotów dla kolejnych 10-letnich okresów kroczących, przy stosowaniu strategii kup i trzymaj ( buy and hold ) ten sam portfel przez cały analizowany okres.

    Znaczy to tyle, że kupujemy portfel akcji Xo na początku 1965 roku i trzymamy go do końca 1974, ewentualnie reinwestując dywidendy w międzyczasie. Kolejno analizujemy dekadę 1966-75 , potem 1967-76 itd.

    Jak pokazują dane z tabeli ( I link) w okresie 1965-1974 zwrot netto ( po korekcie o inflację) wyniósł tylko -4,63 % ( a nie – 37,7 % ) i był to najniższy zwrot ze wszystkich 10-latek w okresie 1965-83.

    W oparciu o twoje wyjaśnienia i wielkość ujemnych zwrotów, a szczególnie informację o uwzględnieniu reinwestycji dywidend, przypuszczam że mogłeś liczyć kolejne zwroty roczne w oparciu o skorygowaną wartość portfela dla danego roku, to jest Xo +/- zysk/strata= X1,
    X1 +/- zysk/strata=X2, itd., czyli stosując coś w rodzaju adjusted value roll-over ( jakby co roku likwidować portfeli odtwarzać za otrzymaną kwotę) lub też jakiegoś swoistego rebalancingu kroczącego. Jeśli tak to sprawa staje się bardziej jasna.

    Na marginesie chciałbym zwrócić uwagę, że w owym najbrzydszym okresie wyliczenie inwestycji dla dekady 1967-76 daje już wynik dodatni 0,09 ( niewielki ale zawsze), a dla 1971-80 tylko mikry minus 0,12. Na tym przykładzie widać jak ważny dla inwestycji jest właściwy wybór holding period, a dla analizy jeszcze bardziej.

    Myślę, że tak jak przypuszczałem, kwestia niewłaściwie dobranej metodologii liczenia może przekłada się na niewłaściwy wynik końcowy.

  13. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Obawiam sie, ze Trekker ma racje. W zalinkowanej przez Ciebie tabeli podano srednie ROCZNE stopy zwrotu dla okresu 1965-1974. I one wyniosly -4,62% w ujeciu realnym.

    To nie znaczy, ze gdybys kupil portfel za $1000 w 1965 roku to w 1974 mialbys $953,8. To znaczy, ze SREDNIO w 1965-1966 stracilbys 4,62%, potem z tego co ci zostalo w 1966 stracilbyc 4,62% w latach 1966-1967 i tak dalej.

    Te ROCZNE stopy zwrotu sprawia, ze calym okresie stracilbys jakies 38%.

  14. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    Jak napisałem muszę to sam policzyć, gdyż wcale nie wykluczam że ci goście od linku też mogli liczyć po swojemu.
    Wszystko jest możliwe więc choć ufać to wolę i kontrolować.

    Ten wywód jednak nie bardzo rozumiem :

    “To znaczy, ze SREDNIO w 1965-1966 stracilbys 4,62%, potem z tego co ci zostalo w 1966 stracilbyc 4,62% w latach 1966-1967 i tak dalej.”

    Skąd te straty w latach 1966-67 i tak dalej, z tego co mi zostało ?

    Moim zdaniem kupujemy portfel za 1000 USd w 1965 roku i jako taki trzymamy cała dekadę, czyli do ca końca 1974 r. i wtedy dokonujemy obliczenia efektywnej stopy zwrotu.

    Teoretycznie nie bardzo interesują nas wydarzenia cenowe w międzyczasie, gdyż są one zasadniczo nieistotne z punktu widzenia naszych obliczeń.

  15. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    To jest srednia roczna stopa zwrotu czyli mowiac potocznie, kazdego roku w tej dekadzie tracisz 4,62%. W tym zdaniu, o ktore pytasz staralem sie Ci to pokazac ale chyba mi nie wyszlo.

    Jesli chcesz policzyc ile Ci zostanie z portfela $1000 po 10 latach to od tysiaca nie odejmujesz to -4,62% razy $1000 tylko z tego -4,62% liczysz procent skladany dla 10 okresow.

  16. Trekker powiedział(a):

    Sprawa jest prosta.
    Wystarczy zastanowić sie nad tytulem wykresów: ANNUAL real returns i wszystko jasne.
    Mylisz dziesięcioletni zwrot z iwestycji ze średniorocznym w okresie dekady.

  17. GTC powiedział(a):

    @ Trekker & @ Trystero

    Już jest jasność w temacie i wszystko jest ok.

    Oba podane wyniki ( i Trekkera i “moje” ) są poprawne a różnice wynikają po prostu z odmiennego sposoby ujęcia i prezentacji danych końcowych.

    Ja jestem, aż tak zaprogramowany na liczenie średniorocznej ciągnionej stopy zwrotu, czyli średniej geometrycznej za dany okres (nazwanej przez Trystero procentem składanym), że po prostu nie zwróciłem uwagi na to, iż Trekker podaje stopę zwrotu wielkości absolutnej za dekadę, ale zgodnie z metodologią o której pisałem.

    Oczywiście tak też można więć tak podana, przez Trekkera, wielkość jest też poprawna, choć moim zdaniem są potem problemy z jej annualizacją, gdyż proste wyliczenie z niej średniej arytmetycznej rocznej ( podzielenie przez ilość lat) zawyża wynik więc liczy się zazwyczaj średnią geometryczną (średnioroczną).

    Aż sam się sobie dziwię, że tego nie dostrzegłem wcześniej, ale cóż przyzwyczajenie jest przecież drugą naturą.

    Niniejszym zwracam Trekkerowi należny honor i mówię sorry za mały zamęt jaki spowodowałem.

  18. GTC powiedział(a):

    Po kilku chwilach refleksji doszedłem do następującego, ciekawego wniosku.

    Najlepszym sposobem prezentacji zwrotów okresowych byłoby przedstawianie nie samych tylko wyników średniorocznych w danym okresie (średnia geometryczna lepsza od arytmetycznej), jak się to zazwyczaj robi, ale również podawanie średniej ogólnej/łącznej/absolutnej za dany okres, tak jak to zrobił Trekker.

    Co więcej taka wielkość ogólna może potencjalnie mieć większą wartość poznawczą, niż annualizowana średnia, szczególnie w przypadku długich okresów, przy których pewnemu “wizualnemu” rozmyciu czy też zatarciu ulegają średnie, rozkładając się na wiele elementów.

    Również w analizowanym przypadku wielkość 37,7 % za dekadę chyba lepiej obrazuje zjawisko niż trochę mdłe średnioroczne 4,63 %.

    Czyli jakiś pozytyw z takich dyskusji jest.

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player