Z reguły sesje giełdowe na świecie w dniu Dnia Dziękczynienia mają niemrawy i spokojny przebieg pod nieobecność Amerykanów. W 2009 roku było inaczej – światowe giełdy zanotowały spore spadki, na niektórych rynkach największe od marca 2009 roku. Niemal wszystkie komentarze obarczają winą spółkę Dubai World, która opublikowała oświadczenie, w którym poprosiła kredytodawców o ‘wstrzymanie’ (standstill) do czasu zakończeniu rozmów o restrukturyzacji długu, przede wszystkim o rolowaniu długu lub wydłużeniu czasu zapadalności długu w inny sposób.
Cała uwaga skupiła się spółce zależnej od Dubai World – Nakheel PJSC, działającej w branży deweloperskiej. Gdyby ktoś zastanawiał czy kiedykolwiek zetknął się z działalnością Nakheel PJSC – śpieszę z odpowiedzią: do firmy należy między innymi projekt sztucznych wysp w kształcie palm u wybrzeży Dubaju. Ta właśnie firma 14 grudnia miała spłacić około 3,5 mld dolarów islamskich obligacji (to temat na osobny wpis na blogu) i najprawdopodobniej tego nie zrobi.
Dubai World jest firmą inwestycyjną, która zajmuje się zarządzaniem inwestycjami rządu emiratu Dubaju. Firma jest silnie zdywersyfikowana, zatrudnia ponad 50 000 pracowników w ponad 100 miastach na świecie. W portfelu znajduje się ‘mydło i powidło’: bank, kasyna w Las Vegas, dom handlowy w Nowym Jorku, firma zarządzająca portami i sztuczne wyspy w kształcie palm. Dubai World ma dwa problemy: jest zlewarowany oraz ma bardzo dużą ekspozycję na rynek nieruchomości w Dubaju, na którym ceny od szczytu w 2008 straciły około 50%. Pod koniec 2008 roku Dubai World miał około 59 mld USD długu i jakieś 99 mld USD aktywów. Przynajmniej z tego punktu widzenia wygląda to na problem z płynnością a nie z wypłacalnością.
Dubai World jest praktycznie agencją emiratu w Dubaju, jednego z siedmiu emiratów tworzących Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jak pisałem kilka miesięcy temu, restrukturyzacja długu w przypadku suwerennego emitenta (za takiego traktowany jest emirat Dubaju) jest zdarzeniem kredytowym, a to pociąga za sobą poważne konsekwencje – przede wszystkim dla ubezpieczenia długu (credit default swaps) oraz dla posiadaczy długu, którzy mogą być zmuszeni odpisać nawet całość pieniędzy pożyczonych emiratowi. To dlatego problemy Dubai World sprawiły, że credit default swaps na dług emiratu Dubaju były dziś droższe od CDS na dług Islandii i Łotwy i były piąte wśród najdroższych na świecie z ceną około 500-550 punktów. Także z tego powodu, serwisy finansowe informują o ryzyku największego ‘default’ w przypadku długu państwowego od Argentyny w 2001 roku.
Sam Dubaj ma jakieś 80 mld USD długu, z czego musi spłacić jakieś 4,3 mld USD do końca 2009 i kolejne 4,9 mld USD do końca I kwartału 2010. Jak więc widać suma zobowiązań Dubaju nie powala na kolana i zaryzykuję stwierdzenie, że Dubaj nie stanowi poważnego ryzyka dla gospodarki światowej. Tym bardziej, że największą ekspozycję na dług Dubaju ma emirat Abu Zabi, który dosłownie ‘śpi’ na wielkich złożach ropy naftowej oraz inne państwa Zatoki Perskiej, które o problemy finansowe nie muszą się martwić. Mimo to, CDS na dług tych państw wzrósł znacząco dzisiaj
Mam więc wrażenie, że Dubaj jedynie przypomniał ‘globalnym rynkom finansowym’ na jak wątłych podstawach zbudowany jest wielki rajd od marcowych dołków. Dubaj przypomniał światu, że poza Islandią i Lehman Brothers wiele innych podmiotów korzystało z boomu płynności w latach 2005-2007 i część z tych podmiotów wpadnie w problemy dopiero teraz mimo, że przetrwało postlehmanowską zawieruchę co w przypadku Dubaju udało się dzięki pomocy Abu Zabi. Być może, ‘rynki finansowe’ uświadomiły sobie potencjalne konsekwencje obecnej bańki płynności pompowanej z determinacją przez FED.
Co ciekawe, piątek po Dniu Dziękczynienia jest historycznie korzystnym dniem dla rynku akcji w USA. W ostatnich 50, 25 i 10 latach ten dzień przynosił odpowiednio 0,35%, 0,19% i 0,38% średniej stopy zwrotu przy 70%, 60% i 70% sesji pozytywnych. Jutrzejsza sesja w USA i na świecie zapowiada się więc interesująco.



Być może dzisiejszy zjazd ma związek z tym, że “tajemniczy inwestorzy” z Dubaju postanowili zebrać trochę środków z giełd światowych, żeby pokryć zobowiązania, których może im się nie udać zrolować. Niekoniecznie musi to odpowiadać za cały dzisiejszy ruch w dół, ale resztę zwaliłbym raczej na wyprzedaż z obawy przed korektą (częściowo z użyciem ciasnych stopów). Ogólnie rynek robi się podatny na strach – solidne wzrosty za nami; siły i motywacji do dalszych jakoś nie widać – i bez porządniejszej korekty raczej się to nie zmieni… co nie znaczy niestety, że takowa nastąpi; kiszenie może równie dobrze trwać dalej.
A co do jutrzejszej sesji w USA, obstawiam zjazd, chyba, że na świecie nastąpi jutro odreagowanie równie silne jak dzisiejszy zjazd (co wydaje się mało prawdopodobne). Wskazuje na to utrzymująca się wysokia korelacja (zwłaszcza kierunkowa) między np. DAX a DJIA.
Od kiedy to kilka miliardow dolarow straty robi roznice?
Wystarczylo zostawic rynki same sobie na jeden dzien i od razu wszystko sie sypie ;) Jutro Ben Bernanke na 9.00 przychodzi do biura, otworzy jakas linie kredytowa ze swiezo wydrukowanymi dolarami i wszystko bedzie dobrze ;)
Dubaj to tylko pretekst, dawno wisiało w powietrzu zejście z obecnych wywindowanych poziomów. I wydaje się oczywiste, że wybrano właśnie dzień, w którym giełda amerykańska nie miała notowań, a kolejne są na “pół gwizdka”, dzięki czemu w zasadzie ta korekta mogła zostać zaplanowana i właśnie widzimy jak ją realizują. A najważniejsi gracze pewnie usunęli się z rynku wcześniej…
Patrząc na świeczkę, która rysuje się właśnie na W20 – o wielkości i położeniu jakich się dziś spodziewałem, tylko w przeciwnym kolorze – wygląda to rzeczywiście na perfidną ustawkę. Najwyraźniej w tym roku jest taki Black Friday, że nawet na giełdach promocje – i kto pierwszy ten lepszy.
O tym by mi mogli spamować konto przez ostatni tydzień, a nie o jakichś tam spodniach czy elektronice ;)
Zainteresowanym tematem wydarzen w Dubaju chcialbym polecic dwa ponizsze artykuly:
http://forsal.pl/artykuly/373854,szokujaca_prosba_dubaju_o_zamrozenie_dlugu.html
http://forsal.pl/artykuly/374204,emirat_przez_dluzszy_czas_bedzie_drogo_za_to_placil.html
@ hipoliciak
Czy mozesz powiedziec co te dwa linkowane artykuly wnosza do tematu? Jakie informacje zawieraja, ktorych nie ma w moim tekscie i w kilku artykulach, do ktorych linkuje?
Czy jestes zwiazany z serwisem forsal.pl?
W takim razie co tłumaczy nocny zjazd na XAU.
XAUEUR stuknęło o historyczny szczyt, więc może to być realizacja zysków, przypuszczalnie znów przez inwestorów z Dubaju, którzy pilnie potrzebują teraz gotówki. Może to być też element tej samej zagrywki co na giełdach – amerykanie zajęci indykiem, to łatwiej wykonać wyprawę po stopy i odkupić taniej. Ogólnie, moim zdaniem spekulacja raczej niż fundamenty.
@ Krzysztof
To Ci sie nie spodoba: po sprawie Dubaju ‘oberwaly’ wszystkie ryzykowne aktywa a inwestorzy rzucili sie na jena i niemieckie obligacje wiec moze czas myslec o zlocie i calym tym rynku jako jeszcze jednym sposobie na zwiekszenie rentownosci inwestycji gdy bezpieczne obligacje daja 2%-3%?
Złoto jak dotąd nie kojarzyło mi się z ryzykownym aktywem.