Problem z odpowiednim naświetleniem znaczenia zwalczania korupcji dla stabilnego wzrostu gospodarczego polega na tym, że większość ludzi traktuje ‘straty’ wynikające ze zjawiska korupcji tylko w kontekście konkretnych zdarzeń korupcyjnych. Na przykład, jeśli skorumpowany urzędnik w przededniu wielkiego boomu na rynku stalowym sprzedaje huty stali za ułamek ich realnej wartości – to stratą dla gospodarki jest różnica pomiędzy ceną sprzedaży a realną wartością hut i na tym sprawa się kończy. Byłoby naprawdę dobrze gdyby tak się rzeczy miały.
Negatywne skutki zjawiska korupcji oddziałują na całą gospodarkę – niestety, są one niedostrzegane przez większość ludzi. Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest trudność w statystycznym ujęciu konsekwencji korupcji dla całej gospodarki. Chciałem więc pokazać jedną z prób uchwycenia negatywnych skutków korupcji dla gospodarki.
Powszechnie przyjmuje się w finansach, że firmy dysponujący ‘dobrym’ zarządem i stosujący zasady zarządzania stojące na wysokim poziomie mogą relatywnie taniej pozyskiwać kapitał na rozwój. Wydaję się rozsądne, że podobny mechanizm zachodzi w odniesieniu do państw i dobrego zarządzania (good governance). Jednym z miar jakości rządów jest skala korupcji. Powinna więc istnieć zależność pomiędzy skalą korupcji a kosztem pozyskania przez rząd kapitału.
Jeden z autorów blogu Deal Breaker znalazł związek pomiędzy skalą korupcji, mierzoną corocznym indeksem przygotowywanym przez Transparency International: Corruption Perceptions Index a wysokością credit default spread (CDS), czyli kosztem ubezpieczenia rządowego długu:
Powyższy wykres nie jest przykładem dobrej analizy ekonomicznej. Po pierwsze współczynnik determinacji na poziomie 0,5 sugeruje, że pominięto wiele istotnych czynników. Przede wszystkim pominięto jakość polityki fiskalno-budżetowej. Po drugie, sam CDS nie określa kosztów pozyskania kapitału lecz postrzeganie przez inwestorów bezpieczeństwa pożyczenia danemu rządowi pieniędzy. Oczywiście, ten drugi czynnik istotnie wpływa na ten pierwszy.
Mimo tych wszystkich wątpliwości, uważam, że powyższy wykres to dobry impuls by spojrzeć na problem korupcji w szerszym zakresie.



Prędzej istnieje tu korealacja pomiędzy fatalnymi rządami i poziomem korupcji niż bezpośredni wpływ na koszty obsługi kredytu.
A w podanym przykładzie jest to strata skarbu państwa a nie “gospodarki”.
Trystero wiele razy powoływał się na prawdy naukowe, których nie należy podważać gdy się nie jest naukowcem.
Zatem pojawił się temat który jest o naukowcach i o korupcji właśnie:
Hakerzy włamali się do jednego z wydziałów brytyjskich uniwersytetów prowadzących badania nad klimatem.
Z wykradzionych i udostępnionych dokumentów i maili wynika, że dane o ‘ociepleniu’ były fabrykowane:
http://globaleconomicanalysis.blogspot.com/2009/11/hackers-prove-global-warming-is-scam.html
W polsce też już się o tym dyskutuje:
http://forum.gazeta.pl/forum/w,17007,103295463,103295463,Skandal_tysiaclecia_czy_tylko_male_ostrzezenie_.html
Ale jakoś dziwnie jestem spokojny, że temat do mass-mediów nie trafi.
Zapomniałem zadać kluczowe pytanie:
Czy ktoś potrafi policzyć globalne koszty walki z ociepleniem, którego być może nie ma?
Ile nas może kosztować korupcja naukowców w tym temacie?
Ciekawy temat.
CPI to kolejna próba obiektywizacji subiektywnych ocen skorumpowania aparatu urzędniczego w danym kraju, którą należy postrzegać pozytywnie, nawet mimo pewnych niedoskonałości.
A teraz mały komentarz.
1. Słuszna uwaga, ze CDS bardziej pokazuje ryzyko niż realny koszt pozyskania kapitału, dlatego też ja w swoim mierniku WDA (współczynniku degeneracji administracji stosuję jako zmienną objaśniającą “spread kredytowy” czyli wielkość marzy bankowej stosowanej przy udzielaniu kredytów, liczony w stosunku do stopy bazowej, dla danego okresu.
2. Współczynnik determinacji na poziomie < 0,52 faktycznie niewiele rozstrzyga ale moim zdaniem wynika to może nie tyle z pominięcia jakichś istotnych czynników ile z punku (1) oraz z faktu, przyjęcia do analizy 5 letniego CDS. Prawdopodobnie przyjęcię krótszego okresu 1-2 lat dałoby lepsze dopasowanie, co zresztą sugerowali komentujący blog DB.
Ponieważ współczynnik determinacji pokazuje nam jaka część zmienności zmiennej objaśnianej jest wyjaśniana przez zmienność zmiennej niezależnej, więc lepsza kalibracja zmiennej objaśniającej powinna dać ich lepszą korelację.
Wtedy też odpadnie prawdopodobnie potrzeba ( i problemy) liczenia współczynników korelacji wielorakiej, w przypadku przyjęcia w modelu wielu zmiennych.
3. Istotne wydaje się też spostrzeżenie jednego z komentujacych, że korupcja i procentu w dużym stopniu zależą od stopnia przejrzystości procedur przyznawania kredytów.
I to fakt , wzrost braku przejrzystości, uznaniowości, trudności w uzyskaniu kredytu, przeciąganie się procedury, z reguły wskazują, że grana jest łapa i kieszona.
W pełni podzielam sugestię, że warto szerszym zakresie przyjrzeć się problemowi korupcji.
Faktycznie, istotny problem. Gratuluje artykułu.
@ jako
http://www.guardian.co.uk/environment/2009/nov/20/climate-sceptics-hackers-leaked-emails
Twoje skrzywienie w strone spiskowych teorii zawiodlo Cie straszliwie. Temat trafil do mediow masowych. Ba, temat trafil do LEWICOWEJ gazety.
No cóż, widzę że moja prowokacja nikogo nie zmotywowała do podjęcia tematu.
Zatem dla wyjaśnienia:
* ujawnione materiały nie negują faktu ocieplenia jako takiego (ale patrz niżej)
* efekt cieplarniany jako zjawisko fizyczne jest dobrze znany i raczej powszechne jest zdanie, że gazy cieplarniane podnoszą temperaturę, rozbieżności dotyczą jedynie tego, czy ten wpływ na jakiekolwiek realne znaczenie w porównaniu z innymi ważniejszymi czynnikami. Z tym wiąże się kwestia być może niewspółmiernych wydatków wobec możliwego do zyskania efektu – problem podobny jak w przedłużonych gwarancjach.
* ujawnione dokumenty (o ile są autentyczne) dowodzą fałszowania specyficznych danych. Otóż od około dziesięciu lat temperatura nie chce rosnąć. Tzn, jedna grupa naukowców twierdzi, że temperatura nie rośnie, a druga grupa twierdzi, że rośnie. Ujawnione dokumenty świadczą o tym, że ta druga grupa naukowców fałszowała dane, aby dowieść że wzrost temperatury ciągle następuje.
* fakt braku wzrostu temperatury przez ostatnie 10 lat nie neguje zjawiska ocieplenia jako takiego, które w zauważalny sposób występowało przez poprzednie 30 lat (od lat 70-tych). Daje jednak do ręki poważny argument tym, którzy twierdzą że gazy cieplarniane mają bardzo mały wpływ na klimat, bo mimo rekordowych emisji gazów, od 10 lat temperatura nie rośnie.
Dlaczego te informacje mogą mieć poważne konsekwencje?
* dotychczas poważani naukowcy zostali skompromitowani, a z nimi nadszarpnięta została reputacja ośrodka i powiązanej grupy klimatologów
* ujawniona informacja jest gwoździem do trumny dla najbliższego szczytu klimatycznego w Kopenhadze (i bez tego szanse na porozumienie były już bardzo marne)
* w przypadku braku nowej umowy, porozumienia z Kyoto wygasną w 2012r, i cały świat będzie mógł emitować CO2 bez konsekwencji finansowych
* jeśli cały świat będzie emitować, to pod znakiem zapytania staną europejskie systemy opłat za emisję, bo europejska gospodarka będzie przez to znacznie mniej konkurencyjna
Jakie inne wnioski ja wysnuwam: jeśli czytelnik ma uprzedzenia wobec źródła lub nawet sposobu podania informacji, to nawet istotne informacje zostaną zignorowane. Może to się kwalifikuje nawet jako jeden z błędów poznawczych?
ps. mimo wszelkich starań, do poniższego posta mogły wkraść się błędy – proszę o ewentualną korektę
@ jako
Powiem szczerze, ze mecza mniej juz dyskusje o ociepleniu klimatu. Nie jestem w stanie naukowo przekonac sceptykow a oni nie rozumieja mojego podejscia do sprawy, ktore sprowadza sie do stwierdzenia ‘jestem ignorantem wiec ide za konsensusem naukowym’.
Cala historia z wykradzionymi emailami pokazuje, ze czesc klimatologow opowiadajacych sie za antropogenicznym ociepleniem klimatu to zawistne istoty z wielkim ego, gotowe naginac fakty naukowe dla osobistych korzysci. Sensacja :)
Realnego znaczenia danych dla dyskusji o ociepleniu klimatu ocenic nie jestem w stanie poniewaz sie nie znam. Przeczytaj ten tekst w Guardianie to bedziesz mial idee tego co chce przekazac.
@ jako
W 100% zgadzam sie z Hansonem:
It is a shame that academia works this way, and an academia where this stuff didn’t happen would probably be more accurate. But even our flawed academic consensus is usually more accurate than its contrarians, and it is hard to find reliable cheap indicators saying when contrarians are more likely to be right.
To jest zreszta podsumowanie mojego podejscia do dyskusji o ociepleniu klimatu.