<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Do przeczytania: 18.11.2009</title>
	<atom:link href="http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/</link>
	<description>Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 19:10:43 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1899</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Nov 2009 12:13:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1899</guid>
		<description>@ Trystero

Niestety postawiłeś błędna diagnozę, gdyż szczerze mówiąc nie za bardzo mi zależy by na siłę mieć rację. Natomiast zależy mi na merytorycznej dyskusji i konstruktywnych kontrargumentach, gdyż nie mam jeszcze patentu na nieomylność (niestety). Piszę to co uważam i staram się podpierać to rzeczowymi argumentami i dowodami bo liczę na ciekawą wymianę opinii na tym, wyjątkowo dobrym blogu. 

Poza tym nie cierpię jak ktoś usiłuje urągać mojej inteligencji, gdyż profesor Buiter może robić głupa z siebie ale nie ze mnie.   

Nie rozumiem też powodów dla których moi szanowni polemiści, z uporem godnym lepszej sprawy, starają się umniejszać czy wręcz lekceważyć ewidentne pomyłki Buitera, na które zwróciłem uwagę. 

Możemy się różnić w poglądach na określone kwestie ale nie można kwestionować oczywistych faktów, takich jak pomyłka co do właściwej wagi uncji, ilość złota tezauryzacyjno-inwestycyjnego itp. 

Myslę,że wcale się nie zaplątałem z tym uranem ( o czym później) natomiast Ty wyraźnie zaplątałeś się w argumentacji , w poniższym passusie, starając się na siłę ratować twarz autora , artykuł którego nieopatrznie oceniłeś jako fantastyczny.    

”Jesli chodzi o procenty. Mysle, ze duza czesc znajdujacej sie na swiecie bizuterii pelni funkcje inwestycyjne i sklonny jestem przyjac 50% Buitera”.  

Z punktu widzenia logiki jak i merytoryki argument ten jest chybiony. Buister pisze przecież wyraźnie, że na cele jubilerskie przypada 50% zapasu złota a na cele tezayryzacyjno-inwestycyjne pozostałe 50 %. Podział jest tu dwudzielny i nie ma w nim miejsca na jakiś zbiór wspólny, ilości przynależące i tu i tu. Ja zresztą nie kwestionuje jubilerskiej kwoty podając 51% i szlus, kwestionuję tę drugą. Tyle argument logiczny a teraz czas na merytoryczny.
	
W żądnej fachowej klasyfikacji nikt nie zalicza części zasobów jubilersko-zdobniczych do kategorii przechowywanie wartości i funkcji inwestycyjnej – bo to nie ta postać fizyczna, forma handlowa (czystość i wymiary) oraz ze względów ekonomicznych. 

Niezależnie od tego jakie są osobiste motywy i cele osoby kupującej precjoza ze złota, bo te prywatne motywy się tu nie liczą. Mają one bowiem charakter wybitnie subiektywny zaś decydujące sa tu motywy obiektywne ekonomiczno-finansowe. Powody są takie:

1. Odsprzedaż biżuterii na rynku detalicznym nie jest może zabiegiem szczególnie trudnym ale może być czasochłonne, w niektórych przypadkach, szczególnie gdy chcemy dobrze sprzedać daną rzecz. Rynek może jest i płynny ale ma wybitnie charakter rynku kupującego.
2. Na rynku tym mniej liczy się wartość historyczna, artystyczna czy sentymentalna przedmiotu a raczej czystość metalu. W wielu przypadkach nawet niebrzydki i
niezniszczony artefakt może być potraktowany jako złom, mający dla kupującego jedynie tzw melt value ( zawartość metal do przetopu) nawet jak jest to nasz skarb rodzinny. Szczególnie wartościowe i wyroby wypada więc sprzedawać na aukcjach.
3. Dużo ważniejsze są jednak czynniki finansowe (wynikające  z 1 i 2 ), zarówno po stronie zakupu jak i sprzedaży. 

a) przy zakupie precjozów wartość samego złoto, zawarta w stopie jubilerskim, może stanowić niewielką część ceny finalnej wyrobu, w zależności od pracochłonności i wyrafinowania wyrobu, do tego dochodzą różne marże pośrednie i zyski. Współczynnik ten kształtuje się w przedziale 2 - 4. Nieźle prawda.
Nawet jak kupujemy sztabki „inwestycyjne” płacimy prowizję przeciętnie 2,5% a przy obecnej gorączce nawet 10-15 %.
 
b) przy indywidualnej sprzedaży złotej biżuterii na rynku wtórnym nie ma co liczyć nie tylko na odzyskanie wyłożonej ceny zakupu ale nawet  pełnej wartości zawartego metalu. Nawet jak sprzedajemy markową czystą sztabę potrącą nam zwyczajową prowizję ok. 2,5 % (a obecnie to ponad 10 %).     

W przypadku złota nie monetarnego i jubilerki odzyskujemy  już tylko 55-65 % wartości zawartego  kruszcu. Dla uzupełnienia dodam, że w przypadku biżuterii srebrnej  
współczynnik odzyskiwania wartości jest jeszcze niższy wynosi tylko 20-30 % bieżącej ceny rynkowej srebra. 

Tak więc z ekonomicznego punktu widzenia zakup biżuterii w celach inwestycyjnych nie ma większego sensu, co chyba wystarczająco jasno udowodniłem, więc nikt nie klasyfikuje jej jako takiej.

Jeśli chodzi o utożsamianie przechowywanie wartości z funkcja inwestycyjna to fakt, że w obu przypadkach istotnym celem jest zachowanie wyłożonego kapitał, jednakże różnie rozłożone są priorytety i akcenty. Czynnikiem różnicującym jest tu oczywiście skala ponoszonego ryzyka oraz skłonność do jego ponoszenia. 

Przy motywie tezauryzacyjnym, chodzi przede wszystkim o bezpieczne zachowanie wartości bieżącej kapitału, czyli akceptacji dochodu na poziomie nie większym niż poziom stopy wolnej od ryzyka, a w zasadzie przewidywanej stopy inflacji. Chodzi o to  by utrzymać siłę nabywczą naszego kapitału. Dlatego też w tym celu kapitał umieszczamy na depozycie terminowym, kupujemy obligacje rządowe oraz hedgujemy posiadany zapas metalu.

Przy motywie inwestycyjnym chodzi wprawdzie  również o zachowanie wartości kapitału ale jednocześnie o jego pomnożenie w sensie ekonomicznym, to jest osiągnięcie zarobku większego niż stopa procentowa/stopa inflacji. W tym przypadku świadomie gotowi jesteśmy  ponosić ryzyko przy zakupie akcji, złota, surowca giełdowego itp.,  licząc na zysk co najmniej  współmierny dorszyka (premia za ryzyko).  Jednak nie mamy wcale gwarancji ani pomnożenia kapitału ani też nawet trzymania jego wartości,  tak jak przy tezauryzacji.  

Jak napisałem wcześniej różnica między motywem przechowania wartości a motywem inwestycyjnym jest subtelna aczkolwiek istotna, zarówno w założeniach jak skutkach praktycznych. Choć uczciwie przyznaję, że często pojęcia te się utożsamia, ale czy jest to uzasadnione ?  

Teraz wypada się zająć najtrudniejszą kwestią, tych nieszczęsnych fiat money oraz złota jako &quot;fiat commodity&quot;. Okazje się, że nie tylko ja uważam, że  Buiter niepotrzebnie wprowadza własną definicję fiat currency (i do tego błędną), więc  może ta cała moja praca wcale nie minęła się z celem.
  
Problem w tym, że to ciekawe zagadnienie jest na tyle złożone i wymagające tak szczegółowej analizy, że jego należyte rozwikłanie zajęło by zbyt dużo miejsca i raczej zanudziło uczestników blogu. 

Jednak nie można zostawić go bez kilku słów komentarza gdyż stanowi motyw przewodni wywodu Buitera. Na szczęście, w znacznym stopniu, wyręczył mnie w tym autor jednej ze stron internetowych (poniżej podaję link). 

http://jessescrossroadscafe.blogspot.com/2009/11/unberable-lightness-of-thinking-like.html  

Jednak od przytoczenia jednego komentarza powstrzymać się nie mogę, bo mi sprawia  szczególną satysfakcję ( nie powiem że nie złośliwą). Daje on właściwą ocenę faktu kuglowania prze Buitera pojęciem ”fiat”.  

Zostało to określone  mniej więcej tak :  “ w tym punkcie Willem tak nagina  swoje rozumowanie, że aż osiąga szczyty nonsensu”. W oryginale brzmi to bardziej smakowicie - “ This is where Willem&#039;s tortured reasoning reaches a crescendo of nonsense.”

I jeszcze jeden cytat z komentarza na jessescrossroadscafe blog “By his definition anything that is priced by the market is fiat. It is a broadening of the definition so as to make it completely useless, or a narrowing of the definition to a few &#039;essentials&#039; by some unstated arbitrary measure so again to make it useless.”

Poczytajcie więcej, szczerze polecam tę lekturę.

Nie bardzo wiadomo z jakiego powodu Buster wywraca od lat przyjęte pojęcia i definicje. Fiat money to przecież  pieniądz papierowy, niefizyczny, fikcyjny, w przeciwieństwie do złota, które jest towarem realnym, fizycznym, mającym swoją wartość czyli non-fiat. Jest więc przeciwnie niż pisze Buiter. Czemu więc on to robi?- odpowiedzi poszukamy poniżej.

Buster jest od lat doradcą Goldman Sachs International i banków, z związku z ty jeden z komentujących zadał mu pytanie – Panie Buiter czy GS pana posłucha i sprzeda short złoto (pytanie w świetle niedawnej prognozy Societe Generale mówiącej że równowagę pieniężną w USA zapewniła by cena złota na poziomie 6300 USD/uncję ?). Inny bloger dodał, a może Goldman Sachs już zajął przedwcześnie pozycję short ? 

Myślę, ze właśnie tu może tkwić istota problemu, dlaczego Buster robi aż taką gębę złotu, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co może chodzić. 

Jest prawdopodobne, że instytucje bankowo-finansowe, którym doradza profesor Buiter mogą być po złej stronie rynku złota i nie chodzi tu tylko o pozycje własne ale sprzedaże klientom, które są niepokryte. 

Obecnie nie tylko na Comexie  gigantyczne  sprzedaże short są skubane przez nabywców, którzy wolą odebrać złoto fizycznie, złoto stało się również trudno dostępne w Europie, bo maleje stopień pokrycia obrotu dostępnymi zapasami. Doszło do takiej paradoksalnej sytuacji, że inwestor indywidualny musi obecnie czekać aż 8-12 tygodni na fizyczny odbiór złota, zakupionego od dealerów. 

Może właśnie tu jest pies pogrzebany, i W.Buiter tak się (se) popisał nie bez kozery. Jeden z komentatorów stwierdził, że jego tekście  bardziej przemawiają emocje niż fakty. I to widać, słychać i czuć. 

Teraz nadszedł wreszcie czas by powrócić to tego uranu. Wcale nie jest rzeczą niedorzeczną stwierdzenie, że energetyka atomowa rozwinęła się jako przykrywka dla produkcji uranu do celów militarnych oraz rozwoju broni nuklearnej. 

Tak było faktycznie tylko o tym się głośno nie mówi a widocznie jesteś za młody by to pamiętać.  Inaczej nie było można w okresie gdy oficjalnie walczono o powszechne rozbrojenie i pokój na świecie i pokojowe wykorzystanie atomu,  a po cichu pracowano nad rozwojem broni atomowej. Przecież pierwsze siłownie jądrowe montowane były na okrętach wojennych. 

Zresztą przykład z uranem użyty był pobocznie, na tzw rybkę, jako ilustracja pewnej tendencyjności autora podkreślającego zanieczyszczeni środowiska przy produkcji złota i wspominającego zaniechany już proces z użyciem rtęci. Dlatego też wspomniałem produkcję uranu, pozostałości której są przecież dużo bardziej niebezpieczne do przechowania i trudniejsze do neutralizacji. I tak dobrze, że Buiter nie wspomniał o pracy niewolniczej oraz o nadmiernym wykorzystywaniu dzieci.

I tyle by tego było na tę okoliczność ( i aż tyle).

Trystero należy mi się chyba szczera odpowiedź z Twojej strony, czy nadal uważasz artykuł Willema Buitera  za taki genialny !!

PS 

Acha, muszę jeszcze sprostować jedną kwestię a mianowicie stwierdzenie, że – „ ”złota można ..używać wszędzie tam gdzie używa się obecnie miedzi”.

Otóż nie jest to zgodne z prawdą i już bardziej jej bliskie byłoby stwierdzenie, że srebra można używać w większości zastosowań tam gdzie obecnie używa się miedzi. 

Wprawdzie złoto ma podobne do miedzi właściwości fizyko-chemiczne to jednak, niektóre z nich różnią się znacznie.  Złoto jest za miękkie w stosunku do miedzi, za ciężkie 
(ponad 2 razy), ma stosunkowo  za duży współczynnik oporu elektrycznego, co przekłada się na mniejszą przewodność –  Jeśli Ag przyjmiemy za 100, to dla Cu będzie to 97,6 dla Au już tylko 76,6 a dla Al 63,0.

Wspomniane wyżej cechy fizyczne złota powodują, że w większości obecnych zastosowań nie może ono zastąpić miedzi, ale ma dużą przyszłość w elektronice.

GTC powiedział</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Trystero</p>
<p>Niestety postawiłeś błędna diagnozę, gdyż szczerze mówiąc nie za bardzo mi zależy by na siłę mieć rację. Natomiast zależy mi na merytorycznej dyskusji i konstruktywnych kontrargumentach, gdyż nie mam jeszcze patentu na nieomylność (niestety). Piszę to co uważam i staram się podpierać to rzeczowymi argumentami i dowodami bo liczę na ciekawą wymianę opinii na tym, wyjątkowo dobrym blogu. </p>
<p>Poza tym nie cierpię jak ktoś usiłuje urągać mojej inteligencji, gdyż profesor Buiter może robić głupa z siebie ale nie ze mnie.   </p>
<p>Nie rozumiem też powodów dla których moi szanowni polemiści, z uporem godnym lepszej sprawy, starają się umniejszać czy wręcz lekceważyć ewidentne pomyłki Buitera, na które zwróciłem uwagę. </p>
<p>Możemy się różnić w poglądach na określone kwestie ale nie można kwestionować oczywistych faktów, takich jak pomyłka co do właściwej wagi uncji, ilość złota tezauryzacyjno-inwestycyjnego itp. </p>
<p>Myslę,że wcale się nie zaplątałem z tym uranem ( o czym później) natomiast Ty wyraźnie zaplątałeś się w argumentacji , w poniższym passusie, starając się na siłę ratować twarz autora , artykuł którego nieopatrznie oceniłeś jako fantastyczny.    </p>
<p>”Jesli chodzi o procenty. Mysle, ze duza czesc znajdujacej sie na swiecie bizuterii pelni funkcje inwestycyjne i sklonny jestem przyjac 50% Buitera”.  </p>
<p>Z punktu widzenia logiki jak i merytoryki argument ten jest chybiony. Buister pisze przecież wyraźnie, że na cele jubilerskie przypada 50% zapasu złota a na cele tezayryzacyjno-inwestycyjne pozostałe 50 %. Podział jest tu dwudzielny i nie ma w nim miejsca na jakiś zbiór wspólny, ilości przynależące i tu i tu. Ja zresztą nie kwestionuje jubilerskiej kwoty podając 51% i szlus, kwestionuję tę drugą. Tyle argument logiczny a teraz czas na merytoryczny.</p>
<p>W żądnej fachowej klasyfikacji nikt nie zalicza części zasobów jubilersko-zdobniczych do kategorii przechowywanie wartości i funkcji inwestycyjnej – bo to nie ta postać fizyczna, forma handlowa (czystość i wymiary) oraz ze względów ekonomicznych. </p>
<p>Niezależnie od tego jakie są osobiste motywy i cele osoby kupującej precjoza ze złota, bo te prywatne motywy się tu nie liczą. Mają one bowiem charakter wybitnie subiektywny zaś decydujące sa tu motywy obiektywne ekonomiczno-finansowe. Powody są takie:</p>
<p>1. Odsprzedaż biżuterii na rynku detalicznym nie jest może zabiegiem szczególnie trudnym ale może być czasochłonne, w niektórych przypadkach, szczególnie gdy chcemy dobrze sprzedać daną rzecz. Rynek może jest i płynny ale ma wybitnie charakter rynku kupującego.<br />
2. Na rynku tym mniej liczy się wartość historyczna, artystyczna czy sentymentalna przedmiotu a raczej czystość metalu. W wielu przypadkach nawet niebrzydki i<br />
niezniszczony artefakt może być potraktowany jako złom, mający dla kupującego jedynie tzw melt value ( zawartość metal do przetopu) nawet jak jest to nasz skarb rodzinny. Szczególnie wartościowe i wyroby wypada więc sprzedawać na aukcjach.<br />
3. Dużo ważniejsze są jednak czynniki finansowe (wynikające  z 1 i 2 ), zarówno po stronie zakupu jak i sprzedaży. </p>
<p>a) przy zakupie precjozów wartość samego złoto, zawarta w stopie jubilerskim, może stanowić niewielką część ceny finalnej wyrobu, w zależności od pracochłonności i wyrafinowania wyrobu, do tego dochodzą różne marże pośrednie i zyski. Współczynnik ten kształtuje się w przedziale 2 &#8211; 4. Nieźle prawda.<br />
Nawet jak kupujemy sztabki „inwestycyjne” płacimy prowizję przeciętnie 2,5% a przy obecnej gorączce nawet 10-15 %.</p>
<p>b) przy indywidualnej sprzedaży złotej biżuterii na rynku wtórnym nie ma co liczyć nie tylko na odzyskanie wyłożonej ceny zakupu ale nawet  pełnej wartości zawartego metalu. Nawet jak sprzedajemy markową czystą sztabę potrącą nam zwyczajową prowizję ok. 2,5 % (a obecnie to ponad 10 %).     </p>
<p>W przypadku złota nie monetarnego i jubilerki odzyskujemy  już tylko 55-65 % wartości zawartego  kruszcu. Dla uzupełnienia dodam, że w przypadku biżuterii srebrnej<br />
współczynnik odzyskiwania wartości jest jeszcze niższy wynosi tylko 20-30 % bieżącej ceny rynkowej srebra. </p>
<p>Tak więc z ekonomicznego punktu widzenia zakup biżuterii w celach inwestycyjnych nie ma większego sensu, co chyba wystarczająco jasno udowodniłem, więc nikt nie klasyfikuje jej jako takiej.</p>
<p>Jeśli chodzi o utożsamianie przechowywanie wartości z funkcja inwestycyjna to fakt, że w obu przypadkach istotnym celem jest zachowanie wyłożonego kapitał, jednakże różnie rozłożone są priorytety i akcenty. Czynnikiem różnicującym jest tu oczywiście skala ponoszonego ryzyka oraz skłonność do jego ponoszenia. </p>
<p>Przy motywie tezauryzacyjnym, chodzi przede wszystkim o bezpieczne zachowanie wartości bieżącej kapitału, czyli akceptacji dochodu na poziomie nie większym niż poziom stopy wolnej od ryzyka, a w zasadzie przewidywanej stopy inflacji. Chodzi o to  by utrzymać siłę nabywczą naszego kapitału. Dlatego też w tym celu kapitał umieszczamy na depozycie terminowym, kupujemy obligacje rządowe oraz hedgujemy posiadany zapas metalu.</p>
<p>Przy motywie inwestycyjnym chodzi wprawdzie  również o zachowanie wartości kapitału ale jednocześnie o jego pomnożenie w sensie ekonomicznym, to jest osiągnięcie zarobku większego niż stopa procentowa/stopa inflacji. W tym przypadku świadomie gotowi jesteśmy  ponosić ryzyko przy zakupie akcji, złota, surowca giełdowego itp.,  licząc na zysk co najmniej  współmierny dorszyka (premia za ryzyko).  Jednak nie mamy wcale gwarancji ani pomnożenia kapitału ani też nawet trzymania jego wartości,  tak jak przy tezauryzacji.  </p>
<p>Jak napisałem wcześniej różnica między motywem przechowania wartości a motywem inwestycyjnym jest subtelna aczkolwiek istotna, zarówno w założeniach jak skutkach praktycznych. Choć uczciwie przyznaję, że często pojęcia te się utożsamia, ale czy jest to uzasadnione ?  </p>
<p>Teraz wypada się zająć najtrudniejszą kwestią, tych nieszczęsnych fiat money oraz złota jako &#8220;fiat commodity&#8221;. Okazje się, że nie tylko ja uważam, że  Buiter niepotrzebnie wprowadza własną definicję fiat currency (i do tego błędną), więc  może ta cała moja praca wcale nie minęła się z celem.</p>
<p>Problem w tym, że to ciekawe zagadnienie jest na tyle złożone i wymagające tak szczegółowej analizy, że jego należyte rozwikłanie zajęło by zbyt dużo miejsca i raczej zanudziło uczestników blogu. </p>
<p>Jednak nie można zostawić go bez kilku słów komentarza gdyż stanowi motyw przewodni wywodu Buitera. Na szczęście, w znacznym stopniu, wyręczył mnie w tym autor jednej ze stron internetowych (poniżej podaję link). </p>
<p><a href="http://jessescrossroadscafe.blogspot.com/2009/11/unberable-lightness-of-thinking-like.html" rel="nofollow">http://jessescrossroadscafe.blogspot.com/2009/11/unberable-lightness-of-thinking-like.html</a>  </p>
<p>Jednak od przytoczenia jednego komentarza powstrzymać się nie mogę, bo mi sprawia  szczególną satysfakcję ( nie powiem że nie złośliwą). Daje on właściwą ocenę faktu kuglowania prze Buitera pojęciem ”fiat”.  </p>
<p>Zostało to określone  mniej więcej tak :  “ w tym punkcie Willem tak nagina  swoje rozumowanie, że aż osiąga szczyty nonsensu”. W oryginale brzmi to bardziej smakowicie &#8211; “ This is where Willem&#8217;s tortured reasoning reaches a crescendo of nonsense.”</p>
<p>I jeszcze jeden cytat z komentarza na jessescrossroadscafe blog “By his definition anything that is priced by the market is fiat. It is a broadening of the definition so as to make it completely useless, or a narrowing of the definition to a few &#8216;essentials&#8217; by some unstated arbitrary measure so again to make it useless.”</p>
<p>Poczytajcie więcej, szczerze polecam tę lekturę.</p>
<p>Nie bardzo wiadomo z jakiego powodu Buster wywraca od lat przyjęte pojęcia i definicje. Fiat money to przecież  pieniądz papierowy, niefizyczny, fikcyjny, w przeciwieństwie do złota, które jest towarem realnym, fizycznym, mającym swoją wartość czyli non-fiat. Jest więc przeciwnie niż pisze Buiter. Czemu więc on to robi?- odpowiedzi poszukamy poniżej.</p>
<p>Buster jest od lat doradcą Goldman Sachs International i banków, z związku z ty jeden z komentujących zadał mu pytanie – Panie Buiter czy GS pana posłucha i sprzeda short złoto (pytanie w świetle niedawnej prognozy Societe Generale mówiącej że równowagę pieniężną w USA zapewniła by cena złota na poziomie 6300 USD/uncję ?). Inny bloger dodał, a może Goldman Sachs już zajął przedwcześnie pozycję short ? </p>
<p>Myślę, ze właśnie tu może tkwić istota problemu, dlaczego Buster robi aż taką gębę złotu, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co może chodzić. </p>
<p>Jest prawdopodobne, że instytucje bankowo-finansowe, którym doradza profesor Buiter mogą być po złej stronie rynku złota i nie chodzi tu tylko o pozycje własne ale sprzedaże klientom, które są niepokryte. </p>
<p>Obecnie nie tylko na Comexie  gigantyczne  sprzedaże short są skubane przez nabywców, którzy wolą odebrać złoto fizycznie, złoto stało się również trudno dostępne w Europie, bo maleje stopień pokrycia obrotu dostępnymi zapasami. Doszło do takiej paradoksalnej sytuacji, że inwestor indywidualny musi obecnie czekać aż 8-12 tygodni na fizyczny odbiór złota, zakupionego od dealerów. </p>
<p>Może właśnie tu jest pies pogrzebany, i W.Buiter tak się (se) popisał nie bez kozery. Jeden z komentatorów stwierdził, że jego tekście  bardziej przemawiają emocje niż fakty. I to widać, słychać i czuć. </p>
<p>Teraz nadszedł wreszcie czas by powrócić to tego uranu. Wcale nie jest rzeczą niedorzeczną stwierdzenie, że energetyka atomowa rozwinęła się jako przykrywka dla produkcji uranu do celów militarnych oraz rozwoju broni nuklearnej. </p>
<p>Tak było faktycznie tylko o tym się głośno nie mówi a widocznie jesteś za młody by to pamiętać.  Inaczej nie było można w okresie gdy oficjalnie walczono o powszechne rozbrojenie i pokój na świecie i pokojowe wykorzystanie atomu,  a po cichu pracowano nad rozwojem broni atomowej. Przecież pierwsze siłownie jądrowe montowane były na okrętach wojennych. </p>
<p>Zresztą przykład z uranem użyty był pobocznie, na tzw rybkę, jako ilustracja pewnej tendencyjności autora podkreślającego zanieczyszczeni środowiska przy produkcji złota i wspominającego zaniechany już proces z użyciem rtęci. Dlatego też wspomniałem produkcję uranu, pozostałości której są przecież dużo bardziej niebezpieczne do przechowania i trudniejsze do neutralizacji. I tak dobrze, że Buiter nie wspomniał o pracy niewolniczej oraz o nadmiernym wykorzystywaniu dzieci.</p>
<p>I tyle by tego było na tę okoliczność ( i aż tyle).</p>
<p>Trystero należy mi się chyba szczera odpowiedź z Twojej strony, czy nadal uważasz artykuł Willema Buitera  za taki genialny !!</p>
<p>PS </p>
<p>Acha, muszę jeszcze sprostować jedną kwestię a mianowicie stwierdzenie, że – „ ”złota można ..używać wszędzie tam gdzie używa się obecnie miedzi”.</p>
<p>Otóż nie jest to zgodne z prawdą i już bardziej jej bliskie byłoby stwierdzenie, że srebra można używać w większości zastosowań tam gdzie obecnie używa się miedzi. </p>
<p>Wprawdzie złoto ma podobne do miedzi właściwości fizyko-chemiczne to jednak, niektóre z nich różnią się znacznie.  Złoto jest za miękkie w stosunku do miedzi, za ciężkie<br />
(ponad 2 razy), ma stosunkowo  za duży współczynnik oporu elektrycznego, co przekłada się na mniejszą przewodność –  Jeśli Ag przyjmiemy za 100, to dla Cu będzie to 97,6 dla Au już tylko 76,6 a dla Al 63,0.</p>
<p>Wspomniane wyżej cechy fizyczne złota powodują, że w większości obecnych zastosowań nie może ono zastąpić miedzi, ale ma dużą przyszłość w elektronice.</p>
<p>GTC powiedział</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bix</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1879</link>
		<dc:creator>Bix</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 23:09:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1879</guid>
		<description>Robić sobie można wszystko, wolałbym jednak upłynniając (i również kupując) mieć takiego Krugerranda w ręku, niż kupkę wisiorków, łańcuszków czy pierścionków. To, że sto lat temu nie było monet lokacyjnych (chociaż na pewno były dostępne złote monety obiegowe) nie jest żadnym argumentem na korzyść trzymania tej samej masy Au w biżuterii, zamiast w monetach i sztabkach.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Robić sobie można wszystko, wolałbym jednak upłynniając (i również kupując) mieć takiego Krugerranda w ręku, niż kupkę wisiorków, łańcuszków czy pierścionków. To, że sto lat temu nie było monet lokacyjnych (chociaż na pewno były dostępne złote monety obiegowe) nie jest żadnym argumentem na korzyść trzymania tej samej masy Au w biżuterii, zamiast w monetach i sztabkach.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kujawianin</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1875</link>
		<dc:creator>kujawianin</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 19:25:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1875</guid>
		<description>@bix:

U mnie w rodzinie od prawie stu lat przechowuje się biżuterię którejś praprababki i naprawdę to co Tobie się wydaje na temat tego, co ludzie robią z biżuterią nie ma żadnego wpływu na rzeczywistość.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@bix:</p>
<p>U mnie w rodzinie od prawie stu lat przechowuje się biżuterię którejś praprababki i naprawdę to co Tobie się wydaje na temat tego, co ludzie robią z biżuterią nie ma żadnego wpływu na rzeczywistość.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bix</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1874</link>
		<dc:creator>Bix</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 19:20:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1874</guid>
		<description>Na złote monety marża nie powinna przekraczać 10 procent ponad spot. Nie interesuje się biżuterią (nie mogę przytoczyć danych z głowy), ale kupowanie biżuterii raczej jest dużo kosztowniejsze na każdy gram Au. Nie będzie to też złoto o zbyt wysokiej próbie (raczej poniżej 22K) i dużo trudniejsze do weryfikacji (brak ustandaryzowanych wymiarów jak w wypadku monet). Sam widziałek łańcuszek, który się błyszczał jak 9999, bo był dodatkowo pozłacany, a próba było poniżej 600. Więc biżuteria może być ładna, ale nie jest to najlepsza forma dla złota w sensie lokacyjnym.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Na złote monety marża nie powinna przekraczać 10 procent ponad spot. Nie interesuje się biżuterią (nie mogę przytoczyć danych z głowy), ale kupowanie biżuterii raczej jest dużo kosztowniejsze na każdy gram Au. Nie będzie to też złoto o zbyt wysokiej próbie (raczej poniżej 22K) i dużo trudniejsze do weryfikacji (brak ustandaryzowanych wymiarów jak w wypadku monet). Sam widziałek łańcuszek, który się błyszczał jak 9999, bo był dodatkowo pozłacany, a próba było poniżej 600. Więc biżuteria może być ładna, ale nie jest to najlepsza forma dla złota w sensie lokacyjnym.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Trystero</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1873</link>
		<dc:creator>Trystero</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 18:29:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1873</guid>
		<description>@ GTC

Z uranem kompletnie sie zaplatales. To watek poboczny ale pokazuje troche Twoj stosunek do dyskusji, tzn. to, ze za bardzo zalezy Ci by miec racje.

Jest rzecza oczywista, ze uran jest bardzo uzyteczny jako zrodlo energii. Nie bede przerabial tu kilku dekad dokonan naukowych w tym zakresie.

Jest rzecza niedorzeczna pisanie, ze energetyka atomowa istnieje jako przykrywka dla produkcji uranu do celow militarnych. Po pierwsze, glowic nuklearnych jest za duzo - nie ma co z nimi robic. Po drugie, energetyka atomowa rozwinela sie praktycznie w momencie, w ktorych wyprodukowano juz ilosc glowic zdolna zniszczyc cywilizacje ludzka i dalsza produkcja byla juz niepotrzebna. Po trzecie, wiekszosc panstw zaangazowanych w rozwoj energetyki atomowej nie rozwija technologii militarnych.

Buiter wyraznie zaznaczyl, ze wprowadza wlasna definicje fiat currency wiec cala Twoja praca (bardzo godna pochwaly i szacunku!) troche minela sie z celem bo Buiter wiedzial o tym jaka jest obowiazujaca definicja i dla celow wlasnego argumentu wprowadzil swoja wlasna definicje. Wolno by mu to bylo zrobic nawet w tekscie naukowym (po udowodnieniu zasadnosci takiego dzialania) - a co dopiero w tekscie publicystycznym.

Wreszcie, nie uwazam, by popelnil blad utozsamiajac przechowywanie wartosci z funkcja inwestycyjna. W inwestycji, w kazdej inwestycji, kluczowym celem jest zachowanie kapitalu a celem dodatkowym pomnozenie go. 

Jesli chodzi o procenty. Mysle, ze duza czesc znajdujacej sie na swiecie bizuterii pelni funkcje inwestycyjne i sklonny jestem przyjac 50% Buitera.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ GTC</p>
<p>Z uranem kompletnie sie zaplatales. To watek poboczny ale pokazuje troche Twoj stosunek do dyskusji, tzn. to, ze za bardzo zalezy Ci by miec racje.</p>
<p>Jest rzecza oczywista, ze uran jest bardzo uzyteczny jako zrodlo energii. Nie bede przerabial tu kilku dekad dokonan naukowych w tym zakresie.</p>
<p>Jest rzecza niedorzeczna pisanie, ze energetyka atomowa istnieje jako przykrywka dla produkcji uranu do celow militarnych. Po pierwsze, glowic nuklearnych jest za duzo &#8211; nie ma co z nimi robic. Po drugie, energetyka atomowa rozwinela sie praktycznie w momencie, w ktorych wyprodukowano juz ilosc glowic zdolna zniszczyc cywilizacje ludzka i dalsza produkcja byla juz niepotrzebna. Po trzecie, wiekszosc panstw zaangazowanych w rozwoj energetyki atomowej nie rozwija technologii militarnych.</p>
<p>Buiter wyraznie zaznaczyl, ze wprowadza wlasna definicje fiat currency wiec cala Twoja praca (bardzo godna pochwaly i szacunku!) troche minela sie z celem bo Buiter wiedzial o tym jaka jest obowiazujaca definicja i dla celow wlasnego argumentu wprowadzil swoja wlasna definicje. Wolno by mu to bylo zrobic nawet w tekscie naukowym (po udowodnieniu zasadnosci takiego dzialania) &#8211; a co dopiero w tekscie publicystycznym.</p>
<p>Wreszcie, nie uwazam, by popelnil blad utozsamiajac przechowywanie wartosci z funkcja inwestycyjna. W inwestycji, w kazdej inwestycji, kluczowym celem jest zachowanie kapitalu a celem dodatkowym pomnozenie go. </p>
<p>Jesli chodzi o procenty. Mysle, ze duza czesc znajdujacej sie na swiecie bizuterii pelni funkcje inwestycyjne i sklonny jestem przyjac 50% Buitera.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Lsd</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1866</link>
		<dc:creator>Lsd</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 12:12:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1866</guid>
		<description>Kujawianin
 ja myśle ze Trystero zamieścił link do tego tekstu w ramach żartu:) przypadkiem zbiegło sie to z przypomniem wyceny R.Rethy&#039;ego Lotosu na Ozł przez G Zalewskiego
złoto ma wady ale i zalety akurat koszt(własciwie koszt alternatywny) jego wydobycia jest bez znaczenie kiedy roczne wydobycie sięga 1% zgromadzonego od setek lat surowca..więcej wydajemy na reklamę idiotycznych produktów</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kujawianin<br />
 ja myśle ze Trystero zamieścił link do tego tekstu w ramach żartu:) przypadkiem zbiegło sie to z przypomniem wyceny R.Rethy&#8217;ego Lotosu na Ozł przez G Zalewskiego<br />
złoto ma wady ale i zalety akurat koszt(własciwie koszt alternatywny) jego wydobycia jest bez znaczenie kiedy roczne wydobycie sięga 1% zgromadzonego od setek lat surowca..więcej wydajemy na reklamę idiotycznych produktów</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1865</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 11:05:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1865</guid>
		<description>@ kujawianin

Wybacz proszę ale nie wyobrażam sobie jak ktoś, zajmujący się ekonomią oraz piszący akurat o złocie i do tego ułatwiający jeszcze czytelnikowi percepcję tekstu poprzez wyliczenie, mógł pomylić uncję właściwą z niewłaściwą. 
To tak jakby trader pomylił tonę krótką z toną długą lub metryczną. Nie ma takiej opcji.

Nawet jeśli akurat tego nie wiedział to autorska rzetelność i szacunek dla czytelnika wymagają od autora weryfikacji pewnych rzeczy.  

Argument z Einsteinem nietrafiony bo wybaczył bym błąd rachunkowy, zdarza się, ale nie pomyłkę co do właściwej jednostki miary ( a tu przecież wyliczenie rachunkowo się zgadza).

A co do drugiego argumentu - &quot;Co do połowy zasobów złota trzymanych jako przechowalnia wartości, to też nie ma takiej aż pomyłki.&quot; -

to przyznam, że Twoja tolerancyjność czy też pobłażliwość,w tej kwestii, mnie zadziwia. 

Gdyby proporcje te padły, w luźnej dyskusji, z ust nie-eksperta to można by je zaakceptować. Ale tu mamy do czynienia ze specjalnie przygotowanym tekstem publicznym a Ale te 12 % to przecież ok 20.000 t metalu (produkcja światowa z 7 lat)o wartości rynkowej ok 63 mld dolarów. 
A czepliwy nie jestem bo przemilczam te 2 %, nieokreślone.

Ale tu mamy inny dużo bardziej istotny problem, przynajmniej według mnie. Otóz WB pisze: &quot;About 50 percent of this existing stock of above-ground gold is kept as a pure store of value (for investment purposes)...&quot; 

Mniejsza już o te procenty ale mamy tu &quot;skrót myślowy&quot;  utożsamiający pojęcia czystego przechowywania wartości z przechowaniem w celach inwestycyjnych . 

Zabieg taki byłby ewentualnie wybaczalny w przypadku autora artykułu w Pulsie Biznesu,który napisałby że na przechowywanie wartości przeznaczono w sumie 35 % zasobów złota  ale już niedopuszczalny w przypadku fachowca i to naukowca.

Celem podstawowym lokaty inwestycyjnej (investment purpose) jest oczekiwanie aprecjacji, czyli wzrostu wartości inwestycji.

Natomiast w przypadku rezerw całkiem odmienny jest holding motive, gdyż chodzi tu o ochronę wartości posiadanego zasobu, czyli zabezpieczenie przed jej deprecjacją. 

Różnica wprawdzie subtelna aczkolwiek bardzo istotna, przynajmniej według mnie, i zapewne podobnie czują ją i inni entuzjaści rynków. Choć oczywiście i nad tą kwestią też możemy przejść do porządku dziennego. 

Myślę jednak, że nawet w pracy licencjackiej, na przeciętnej uczelni,podobne nieścisłości i niedookreślenia raczej by nie przeszły.        

Natomiast, co do kwestii fiat monej i wartości wewnętrznej złota to potrzebna jest trochę dłuższy dyskurs. Na który mam nadzieję przyjdzie czas, bo to niezwykle ciekawe zagadnienie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ kujawianin</p>
<p>Wybacz proszę ale nie wyobrażam sobie jak ktoś, zajmujący się ekonomią oraz piszący akurat o złocie i do tego ułatwiający jeszcze czytelnikowi percepcję tekstu poprzez wyliczenie, mógł pomylić uncję właściwą z niewłaściwą.<br />
To tak jakby trader pomylił tonę krótką z toną długą lub metryczną. Nie ma takiej opcji.</p>
<p>Nawet jeśli akurat tego nie wiedział to autorska rzetelność i szacunek dla czytelnika wymagają od autora weryfikacji pewnych rzeczy.  </p>
<p>Argument z Einsteinem nietrafiony bo wybaczył bym błąd rachunkowy, zdarza się, ale nie pomyłkę co do właściwej jednostki miary ( a tu przecież wyliczenie rachunkowo się zgadza).</p>
<p>A co do drugiego argumentu &#8211; &#8220;Co do połowy zasobów złota trzymanych jako przechowalnia wartości, to też nie ma takiej aż pomyłki.&#8221; -</p>
<p>to przyznam, że Twoja tolerancyjność czy też pobłażliwość,w tej kwestii, mnie zadziwia. </p>
<p>Gdyby proporcje te padły, w luźnej dyskusji, z ust nie-eksperta to można by je zaakceptować. Ale tu mamy do czynienia ze specjalnie przygotowanym tekstem publicznym a Ale te 12 % to przecież ok 20.000 t metalu (produkcja światowa z 7 lat)o wartości rynkowej ok 63 mld dolarów.<br />
A czepliwy nie jestem bo przemilczam te 2 %, nieokreślone.</p>
<p>Ale tu mamy inny dużo bardziej istotny problem, przynajmniej według mnie. Otóz WB pisze: &#8220;About 50 percent of this existing stock of above-ground gold is kept as a pure store of value (for investment purposes)&#8230;&#8221; </p>
<p>Mniejsza już o te procenty ale mamy tu &#8220;skrót myślowy&#8221;  utożsamiający pojęcia czystego przechowywania wartości z przechowaniem w celach inwestycyjnych . </p>
<p>Zabieg taki byłby ewentualnie wybaczalny w przypadku autora artykułu w Pulsie Biznesu,który napisałby że na przechowywanie wartości przeznaczono w sumie 35 % zasobów złota  ale już niedopuszczalny w przypadku fachowca i to naukowca.</p>
<p>Celem podstawowym lokaty inwestycyjnej (investment purpose) jest oczekiwanie aprecjacji, czyli wzrostu wartości inwestycji.</p>
<p>Natomiast w przypadku rezerw całkiem odmienny jest holding motive, gdyż chodzi tu o ochronę wartości posiadanego zasobu, czyli zabezpieczenie przed jej deprecjacją. </p>
<p>Różnica wprawdzie subtelna aczkolwiek bardzo istotna, przynajmniej według mnie, i zapewne podobnie czują ją i inni entuzjaści rynków. Choć oczywiście i nad tą kwestią też możemy przejść do porządku dziennego. </p>
<p>Myślę jednak, że nawet w pracy licencjackiej, na przeciętnej uczelni,podobne nieścisłości i niedookreślenia raczej by nie przeszły.        </p>
<p>Natomiast, co do kwestii fiat monej i wartości wewnętrznej złota to potrzebna jest trochę dłuższy dyskurs. Na który mam nadzieję przyjdzie czas, bo to niezwykle ciekawe zagadnienie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kujawianin</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1863</link>
		<dc:creator>kujawianin</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 01:48:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1863</guid>
		<description>@GTC:

Myślę, że robienie komuś zarzutu z tego, że pomylił uncje i krzyczenie, że &quot;się nie zna&quot; z tego powodu można porównać do naśmiewania się z Einsteina, bo pomylił się gdzieś w mnożeniu, a tak wielki uczony, jeżeli nie umie mnożyć, to jest do bani i do bani są jego teorie.

Co do połowy zasobów złota trzymanych jako przechowalnia wartości, to też nie ma takiej aż pomyłki. Owszem, 12% zastosowania przemysłowego zostało przez niego pominięte, być może dlatego, że uważa, iż te 12% można by zastąpić czymś innym. Wg Twoich danych, jako przechowanie wartości jest używane 36%.

Myślę, że autorowi chodziło tylko o taką własność fiat money, że ich wartość jest czysto umowna i złoto współdzieli tę cechę. Wyszukiwanie kilkunastu definicji fiat money z różnych źródeł zupełnie nie psuje tego przekazu: złoto tylko dlatego ma wartość, że ludzie chcą w to wierzyć i ma ją dopóki w to wierzą. Jedyna równica wobec fiat money jest stałość zasobów i trudność w dodrukowaniu. Jednak złoto już miało wysoką wartość około 1980 roku i gwałtownie ją straciło, bodajże o 50% od szczytu po pęknięciu bańki. Później przez długie lata nie drożało, pomimo inflacji, co oznaczało po prostu stałą deprecjację wartości. Tej umownej oczywiście.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@GTC:</p>
<p>Myślę, że robienie komuś zarzutu z tego, że pomylił uncje i krzyczenie, że &#8220;się nie zna&#8221; z tego powodu można porównać do naśmiewania się z Einsteina, bo pomylił się gdzieś w mnożeniu, a tak wielki uczony, jeżeli nie umie mnożyć, to jest do bani i do bani są jego teorie.</p>
<p>Co do połowy zasobów złota trzymanych jako przechowalnia wartości, to też nie ma takiej aż pomyłki. Owszem, 12% zastosowania przemysłowego zostało przez niego pominięte, być może dlatego, że uważa, iż te 12% można by zastąpić czymś innym. Wg Twoich danych, jako przechowanie wartości jest używane 36%.</p>
<p>Myślę, że autorowi chodziło tylko o taką własność fiat money, że ich wartość jest czysto umowna i złoto współdzieli tę cechę. Wyszukiwanie kilkunastu definicji fiat money z różnych źródeł zupełnie nie psuje tego przekazu: złoto tylko dlatego ma wartość, że ludzie chcą w to wierzyć i ma ją dopóki w to wierzą. Jedyna równica wobec fiat money jest stałość zasobów i trudność w dodrukowaniu. Jednak złoto już miało wysoką wartość około 1980 roku i gwałtownie ją straciło, bodajże o 50% od szczytu po pęknięciu bańki. Później przez długie lata nie drożało, pomimo inflacji, co oznaczało po prostu stałą deprecjację wartości. Tej umownej oczywiście.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1861</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 01:10:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1861</guid>
		<description>Żeby mniej dociekliwi nie odnieśli wrażenia, że tu jakiś frajerczak GTC, się wymądrza i pozwala sobie kwestionować kompetencje profesora ekonomii na LSE, doradcy instytucji finansowych oraz banków centralnych i krytykować jego &quot;fenomenalny&quot; artykuł, to poniżej mała wprawka, z popisów tego eksperta od złota. 

Najpierw cytat:

The total stock of ‘above-ground’ gold is about 160,000 metric tonnes (a metric ton is 2,204 lbs. or 35,264 oz, for those of a non-decimal mind-set).  

About 50 percent of this existing stock of above-ground gold is kept as a pure store of value (for investment purposes), most likely somewhere below-ground, for security reasons. 
The other 50 percent exists as jewellery.  


Otóż nawet początkujący inwestor jest w stanie policzyć,że 1 tona metryczna czyli obecnie  1Mg zawiera  ok 32.151 uncji troy (u nas czasem zwanych jubilerskimi) bo w takich jednostkach wagowych mierzy się wagę kruszców. Uncja ta to 31,1034768  gram lub gramów. 

Profesorowi wyszło 35.264 uncje bo on liczy w uncjach zwykłych,tak zwanych avoirdupois, o wadze jednostkowej 28,35 gr. 

Takie elementarne rzeczy wypada chyba wiedzieć jeśli zabiera się głos w sprawie złota, lub generalnie metali drogocennych. GTC to wie bo zdarzyło mu się handlować srebrem i złotem.

Według oficjalnych danych World Gold Council, według stanu na koniec 2008 roku, procentowy podział 163.000 mt &quot;above-ground stocks&quot; był nastepujący : zastosowaniea jubilerskie i ozdoby - 51 %, zastosowania przemysłowe 12 %, zastosowanie inwestycyjne 17 %, oficjalne rezerwy 18 %, nieznane 2 %. 

Pozostawiam to bez komentarza, choć różnice są przecież nie w kij dmuchał. 

Kolejny cytat z artykułu Willema Buitera :

Because to a reasonable first approximation gold has no intrinsic value as a consumption good or a producer good, it is an example of what I call a fiat (physical) commodity.  You will be familiar with fiat currency.  Unlike what Wikipedia says on the subject, the essence of fiat money is not that it is money declared by a government to be legal tender.  It need not derive its value from the government demanding it in payment of taxes or insisting it should be accepted within the national jurisdiction in settlement of debt. Instead the defining property of fiat money is that it has no intrinsic value and derives any value it has only from the shared belief by a sufficient number of economic actors that it has that value.
The “let it be done” literal meaning of the Latin ‘fiat’ should be taken in the third sense given by the Online Dictionary: 1. official sanction; authoritative permission; 2. an arbitrary order or decree; 3. Chiefly literary any command, decision, or act of will that brings something about.
The act of will in question is the collective attribution of value to something without intrinsic value.  Being declared legal tender by a government may help achieving that status, but it is neither necessary nor sufficient.&quot;

Zawziąłem się i sprawdziłem definicję fiat money w ponad 20 wiodących publikacjach z zakresu ekonomi, bankowości pieniądza oraz słowników specjalistycznych i wszystkie zgodnie podają podobnie jak Wikipedia, którą Buiter neguje.

Oto definicja z referencyjnego wielkiego słownika Webstera, który zresztą podaje więcej znaczeń samego słowa fiat:

Fiat money: &quot; a money (as paper currency) that is not convertible into coin or specie of equivalent value  and thus is dependent for its value on the decree of government. 

Banking dictionary Rosenberga : fiat money - money circulated by government decree and having no precious metal backing.

Dictionary of economic and commerce - fiat money: any obcject that have been declared to be a legal tender by the government although it is not backed by reserves. Paper money is fiat money since it can be no longer redeemed for gold and its intrinsic worth is almost nil.&quot;   

Podaję w oryginale by można było porównać z wersją pana profesora i się pytam is gold ....what I call a fiat (physical) commodity.? -a może ( paper ) ?  

Jeśli chcecie więcej to jestem do usług, bo podobnych kwiatków jest nieco więcej.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Żeby mniej dociekliwi nie odnieśli wrażenia, że tu jakiś frajerczak GTC, się wymądrza i pozwala sobie kwestionować kompetencje profesora ekonomii na LSE, doradcy instytucji finansowych oraz banków centralnych i krytykować jego &#8220;fenomenalny&#8221; artykuł, to poniżej mała wprawka, z popisów tego eksperta od złota. </p>
<p>Najpierw cytat:</p>
<p>The total stock of ‘above-ground’ gold is about 160,000 metric tonnes (a metric ton is 2,204 lbs. or 35,264 oz, for those of a non-decimal mind-set).  </p>
<p>About 50 percent of this existing stock of above-ground gold is kept as a pure store of value (for investment purposes), most likely somewhere below-ground, for security reasons.<br />
The other 50 percent exists as jewellery.  </p>
<p>Otóż nawet początkujący inwestor jest w stanie policzyć,że 1 tona metryczna czyli obecnie  1Mg zawiera  ok 32.151 uncji troy (u nas czasem zwanych jubilerskimi) bo w takich jednostkach wagowych mierzy się wagę kruszców. Uncja ta to 31,1034768  gram lub gramów. </p>
<p>Profesorowi wyszło 35.264 uncje bo on liczy w uncjach zwykłych,tak zwanych avoirdupois, o wadze jednostkowej 28,35 gr. </p>
<p>Takie elementarne rzeczy wypada chyba wiedzieć jeśli zabiera się głos w sprawie złota, lub generalnie metali drogocennych. GTC to wie bo zdarzyło mu się handlować srebrem i złotem.</p>
<p>Według oficjalnych danych World Gold Council, według stanu na koniec 2008 roku, procentowy podział 163.000 mt &#8220;above-ground stocks&#8221; był nastepujący : zastosowaniea jubilerskie i ozdoby &#8211; 51 %, zastosowania przemysłowe 12 %, zastosowanie inwestycyjne 17 %, oficjalne rezerwy 18 %, nieznane 2 %. </p>
<p>Pozostawiam to bez komentarza, choć różnice są przecież nie w kij dmuchał. </p>
<p>Kolejny cytat z artykułu Willema Buitera :</p>
<p>Because to a reasonable first approximation gold has no intrinsic value as a consumption good or a producer good, it is an example of what I call a fiat (physical) commodity.  You will be familiar with fiat currency.  Unlike what Wikipedia says on the subject, the essence of fiat money is not that it is money declared by a government to be legal tender.  It need not derive its value from the government demanding it in payment of taxes or insisting it should be accepted within the national jurisdiction in settlement of debt. Instead the defining property of fiat money is that it has no intrinsic value and derives any value it has only from the shared belief by a sufficient number of economic actors that it has that value.<br />
The “let it be done” literal meaning of the Latin ‘fiat’ should be taken in the third sense given by the Online Dictionary: 1. official sanction; authoritative permission; 2. an arbitrary order or decree; 3. Chiefly literary any command, decision, or act of will that brings something about.<br />
The act of will in question is the collective attribution of value to something without intrinsic value.  Being declared legal tender by a government may help achieving that status, but it is neither necessary nor sufficient.&#8221;</p>
<p>Zawziąłem się i sprawdziłem definicję fiat money w ponad 20 wiodących publikacjach z zakresu ekonomi, bankowości pieniądza oraz słowników specjalistycznych i wszystkie zgodnie podają podobnie jak Wikipedia, którą Buiter neguje.</p>
<p>Oto definicja z referencyjnego wielkiego słownika Webstera, który zresztą podaje więcej znaczeń samego słowa fiat:</p>
<p>Fiat money: &#8221; a money (as paper currency) that is not convertible into coin or specie of equivalent value  and thus is dependent for its value on the decree of government. </p>
<p>Banking dictionary Rosenberga : fiat money &#8211; money circulated by government decree and having no precious metal backing.</p>
<p>Dictionary of economic and commerce &#8211; fiat money: any obcject that have been declared to be a legal tender by the government although it is not backed by reserves. Paper money is fiat money since it can be no longer redeemed for gold and its intrinsic worth is almost nil.&#8221;   </p>
<p>Podaję w oryginale by można było porównać z wersją pana profesora i się pytam is gold &#8230;.what I call a fiat (physical) commodity.? -a może ( paper ) ?  </p>
<p>Jeśli chcecie więcej to jestem do usług, bo podobnych kwiatków jest nieco więcej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bix</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2009/11/18/do-przeczytania-18-11-2009/#comment-1860</link>
		<dc:creator>Bix</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 23:48:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=5386#comment-1860</guid>
		<description>&quot;Oczywiscie plastik nie musi byc kosztowniejszy od zlota tak jak zetony w
kasynie nie sa kosztowniejsze od zlota a nikomu to nie przeszkadza.&quot;@
Żetony &quot;w kasynie&quot; są zdecydowanie kosztowne. Proszę spróbować wnieść do kasyna własne, kupione gdzieś taniej żetony i zobaczyć co się stanie...  Kasyno jest właśnie świetnym przykładem na system, w który elementy prezentujący wartości (tutaj żetony) można tylko używać w konkretnym miejscu, według określonych zasad (dających przewagę właścicielowi kasyna) i w dodatku można zostać wyproszonym z tego kasyna, prezentując jakiś sprzeciw.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Oczywiscie plastik nie musi byc kosztowniejszy od zlota tak jak zetony w<br />
kasynie nie sa kosztowniejsze od zlota a nikomu to nie przeszkadza.&#8221;@<br />
Żetony &#8220;w kasynie&#8221; są zdecydowanie kosztowne. Proszę spróbować wnieść do kasyna własne, kupione gdzieś taniej żetony i zobaczyć co się stanie&#8230;  Kasyno jest właśnie świetnym przykładem na system, w który elementy prezentujący wartości (tutaj żetony) można tylko używać w konkretnym miejscu, według określonych zasad (dających przewagę właścicielowi kasyna) i w dodatku można zostać wyproszonym z tego kasyna, prezentując jakiś sprzeciw.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

