Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Do przeczytania: 18.11.2009

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 18.11.2009 | Komentarze (46) »

Dzisiejsza porcja linków:

Willem Buiter o trwającej 6000 lat spekulacyjnej bańce na złocie. Fenomenalny tekst pełen drobnych błędów. Buiter myli się określając wewnętrzną (fundamentalną) wartość złota na 0. Złoto ma wartość wynikającą z zastosowań w jubilerstwie i z potencjalnych zastosowań w przemyśle – gdzie teraz nie jest stosowane ponieważ jest zbyt drogie (złota można na przykład używać wszędzie tam gdzie używa się obecnie miedzi). Natomiast cała idea tekstu Buitera – wydawanie miliardów dolarów na wykopanie złota z ziemi by składować go w drogich w utrzymaniu super-sejfach pod ziemią z punktu widzenie kogoś z zewnątrz, kogoś nie owładniętego 6000 letnią manią spekulacyjną na złocie musi wydawać się komiczne – jest poprawna. Buiter zresztą używa w tym miejscu argumentu Friedmana. Buiter ma też rację co do tego, że złoto w cenie odbiegającej od wypadkowej cen metali przemysłowym i jubilerskich, w obecnej cenie, jest walutą fiat – swoją wartość czerpie z przekonania ludzi co do potencjalnej wartości złota. Buiter ma też rację co do tego, że bańka spekulacyjna na złocie równie dobrze może potrwać następne 6000 lat.

Czy inteligentne stworzenie posiadające zdolność posługiwania się narzędziami musi mieć dwie nogi i być ssakiem? Z jakiegoś powodu bardzo lubię takie rozważania.

50 największych osiągnięć technologicznych 2009 roku według Time, w tym pierwsza teleportacja w dziejach ludzkości. Teleportacja stanu kwantowego mówiąc konkretnie. Dobre i to.

James Hamilton o tym co próbuje nam przekazać rynek surowców i towarów.

Wyniki badań naukowych pokazują, że empatia lekarzy zmniejsza długość przeziębienia u chorych o jeden dzień. To mniej więcej tyle ile są w stanie osiągnąć najnowocześniejsze lekarstwa.

Mało kapitalistyczna strona interesów Warrena Buffeta czyli zestawienie pomocy rządowej jaką otrzymały spółki, w których Buffet ma udziały.

Świetny tekst w Newsweeku o statystycznych aspektach leczenia raka. Moim zdaniem ten artykuł pokazuje potencjał zawarty w udoskonalaniu relatywnie prostych procedur medycznych – czyli efektywną kosztowo drogę do lepszej służby zdrowia.

Ulubiony blog fotograficzny.

Coś dla poczucia estetyki: znane modelki ‘złapane’ ‘off duty’. Bardzo ładny blog.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (46) do "Do przeczytania: 18.11.2009"

  1. Bix powiedział(a):

    O każdej rzeczy (poza jedzeniem, wodą, powietrzem i seksem) możemy powiedzieć, że jej wartość wynika z jakiś ludzkich przekonań. Jeśli pożądanie czegoś tak fizycznego jako złoto jest urojeniem, to cała reszta musi być urojeniem do kwadratu, jeśli nie do sześcianu. Jeśli komiczne ma być wydobywanie złota, to jakim stopniem żartu należałoby określić zaufanie ludzi do nietrwałych, łatwo drukowanych papierków? Historia daje jednoznaczną odpowiedź jakie rzeczy okazywały się być warte zero. Jakimś cudem nigdy nie był to kruszec.

  2. poszi powiedział(a):

    Oczywiście, że Buiter ma racje pisząc o nonsensie wykopywania z ogromnym wysiłkiem złota, żeby go składować w sejfach, ale wartość fundamentalna złota jest sporo wyższa niż zero. To jednak rzadki metal, a wykorzystywany jest w wielu miejscach w przemyśle. Ma unikalne własności, już sam fakt, ze nie ulega korozji nadaje mu sporą wartość. Ma świetne własności katalityczne, dopełniające do platynowców. Same zaś platynowce, których tezauryzacja jest minimalna lub zerowa, to nie są metale o cenie miedzi.

    Trudno powiedzieć, ile kosztowałoby złoto, gdyby ludzkość nie gromadziła go z powodów sentymentalnych (warto jednak powiedzieć, że używano go historycznie jako pieniądz właśnie z powodu swoich unikalnych własności, więc sentyment nie wziął się znikąd), ale byłby to ciągle bardzo drogi metal.

  3. rzyjontko powiedział(a):

    Skoro lubisz “takie rozważania”, to pewnie już czytałeś “Computer Machinery and Intelligence”. Ale nie przypominam sobie (albo nie czytam Twojego bloga dostatecznie długo), żebyś podawał linka – http://loebner.net/Prizef/TuringArticle.html Tu, polecenia godna jest sekcja numer 6, w której Turing odnosi się do popularnych argumentów kwestionujących możliwość istnienia sztucznej inteligencji.

  4. Bix powiedział(a):

    Platynowce są cenniejsze (w sensie zastosowań) od złota, ale to to właśnie złoto jest wszędzie rozpoznawalne i najprostsze w obróbce. Stąd tak długa historia tego metalu jako przechowalni wartości. Nawet dzisiaj kiedy złoto straciło bezpośrednią funkcję monetarną, każdy słyszał i przynajmniej kilka razy miał okazję zobaczyć ten metal. Rządy przestawiły się na fiat natomiast dlatego, że mogły w ten sposób wygodnie dla siebie kontrolować podaż pieniądza. Prawdziwa natura inflacji nie jest rozumiana przez masy. Pozwala też politykom wydawać dużo więcej, niż by to było inaczej możliwe (a skutki tego rozpasania są wygodnie przesunięte na przyszłość).

  5. Lsd powiedział(a):

    i niech ktoś zaprzeczy ze historia nie powtarza sie jako farsa…kiedys ludzie głowili sie dlaczego perły są cenniejsze od wody, łamigłówke rozwiązał Menger- chyba na próżno:)

  6. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    Masz racje. Wartosc zlota to poziom pomiedzy rzadkimi metalami przemyslowymi (platynowce?) a wartoscia zlota jako surowca jubilerskiego.

    Zwroc jeszcze uwage ze duza czesc ‘monetarnych’ funkcji zlota jest niepotrzebna w nowoczesnym systemie finansowym – od tego jest przeciez cala elektronika.

    @ Bix

    Alez, kto tylko chce ten wie, ze pieniadz papierowy jest konwencja, ze jest jak zeton w wielkim globalnym kasynie. Wartosc pieniadza papierowego jest umowna.

    Prawda jest tez, ze byly okresy w historii gdzie pieniadz zupelnie tracil wartosc.

    Dokladnie to samo przytrafilo sie zlotemu kruszcowi dlatego bawia mnie koncepcje zlota jako ostatecznego zabezpieczenie przed katastrofa spoleczna. Ziemia rolna, ziarna, bron i amunicja – to jest porzadny hedge. Ani zloto ani papierki nikogo nie nakarmia.

    Warto tez podkreslic, ze istniely kultury (czesc przedkolumbijskich ludow Amerykanskich), ktore traktowaly zloto bez calej spekulacyjnej goraczki typowej dla Europejczykow.

    @ rzyjontko

    Ale to nie jest tekst o AI tylko rozwazania o ewolucji.

  7. zen powiedział(a):

    @ trystero

  8. zen powiedział(a):

    @ trystero

    spróbuj zabrać ziemie rolna i przenieść się na drugi koniec świata. Złotem zapłacisz w każdym jego zakątku- tak było , jest i będzie. W okresie wojny walutą był spirytus, papierosy, ale nie znam przypadku, że ktoś nie przyjął złota jako zapłatę za płody rolne lub broń. Pieniądz papierowy jest umowny, złoto ma zawsze wartość wewnętrzną. 5 -10 % oszczędnosci warto mieć w złocie fizycznym jako zabezpieczenie na wypadek skrajnych zdarzeń , jak hiperinflacja lub wojna, zamiast kupować polisę w AIG.

  9. Bix powiedział(a):

    Zdarzają się katastrofy na które nie ma zabezpieczeń. Ot takie jest okrutne życie. Co do umowności fiat to większość sobie zupełnie z tego nie zdaje sprawy. Osoby jakie znam wycenia wszystko względem kasy. Cieszą się z nominalnych zysków, nawet jeśli siła nabywcza z tych “profitów” jest znikoma. Psioczy się na wzrost cen, bo “ktoś zły” znowu zrobił podwyżki, a nie dostrzega się tego jako skutków inflacji. Ludzie są zaprogramowani na punktową fiksację na punkcie fiat. Jeżeli nazwiemy rynek pieniężny jak globalnym kasynem, to kto jest w nim zawsze wygrywający, jak nie właściciel kasyna?

  10. GTC powiedział(a):

    Od czasu do czasu podczytuję ten blog z zainteresowaniem, gdyż podoba mi się, takie bardziej naukowe ukierunkowanie autora.

    Jednakże dzisiaj nie ździerżyłem by nie dać głosu.

    Sorry Trystero ale nie podzielam zachwytu tekstem Willema Buitera o złocie.

    Tekst jest bardzo dyskusyjny i pełno w nim błędów różnego kalibru, co zastanawia zważywszy proweniencję autora (profesor ekonomi politycznej na LSE i doradca banków centralnych ?)

    Moim zdaniem WB przeszedł samego siebie nazywając złoto fiat commodity i twierdząc, że nie ma ono wartości wewnętrznej.

    Czyżby kolejny nawiedzony neo-ekonom czy też tylko się nie przyłożył !

  11. kujawianin powiedział(a):

    @zen & GTC:

    Na czym polega wartość wewnętrzna złota, pominąwszy jego zastosowania przemysłowe? Dlaczego sądzicie, że jest to coś niezależnego od panującej w społeczeństwie umowy, że “złoto ma wartość”? Przecież równie dobrze moglibyśmy się umówić, że nie ma żadnej. Tak długo, dopóki złoto nie jest potrzebne do określonej produkcji, ew. w jubilerstwie, tak długo nie ma innej wartości ponad umowną. Tak jak fiat money. Jedyna jego zaletą jest to, że banki centralne nie umieją go produkować tak jak fiat money.

  12. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Bylbym skonczonym durniem gdyby oczekiwal, ze grupa inteligentnych i samodzielnie myslacych ludzi, ktorzy czytaja tego bloga bedzie sie zgadzac ze wszystkim co napisze i do tego z tekstami, do ktorych zalinkuje.

    Tekst Buitera, mimo bledow, jest nie tylko prowokacyjny ale inspirujacy intelektualnie – nie musisz sie z nim zgadzac ale jestem przekonany, ze po jego przeczytaniu jestes o troche madrzejszy.

  13. GTC powiedział(a):

    @ kujawianin

    Zanim Ci odpowiem zdefiniuj mi proszę swoje rozumienia znaczenia terminu fiat money oraz fiat commodity jak też wartości wewnętrznej, byśmy mogli rozmawiać na podobnej fali i się rozumieli. Tak będzie łatwiej.

    Tylko proszę nie posługiwać się definicją fiata od prof Buitera, bo to raczej on się myli a nie Wikipedia i na takim błędnym rozumieniu buduje swoje teorie.

    Istnieją pewien przyjęty aparat pojęciowy i powszechnie przyjęte rozumienie pewnych kategorii, więc się nimi posługujmy, bo ordnung must sein.

    Oczywiście zawsze można zaproponować lepsze definicję ale muszą być do tego poważne podstawy a nie czyjeś widzimisię. pewnych granicach można od nowa

  14. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    Na wszelki wypadek przeczytałem jeszcze raz ten tekst i jako żywo nie widzę w nim niczego fenomenalnego. Oczywiście każdy ma prawo do swoich subiektywnych ocen i każdy ma własną optykę, ale nie widzę podstaw do aż takiej egzaltacji.

    Powiem wprost pan profesor sklopsił co nie co i mnie jakoś nie zainspirował.

    Na koniec muszę Cię rozczarować bo niestety nic nie jestem mądrzejszy po tej lekturze. Powiem skromie (dokładnie tak ) wszystko to już dawno wiedziałem i dużo, dużo więcej, bo złotem i srebrem interesuję się od niepamiętnych czasów.

  15. Bix powiedział(a):

    @kujawianin
    Wartość złota wynika z tego, że spełnia wszystkie wymogi idealnego pieniądza – jest trwałe, łatwo podzielne, rzadkie (nie można “dodrukować”), trudne do podrobienia i wszędzie rozpoznawalne. Dla porównania które z tych rzeczy spełnia typowy banknot “fiat”? Jest nietrwały (zarówno fizycznie jak i politycznie), rozmieniany ale niepodzielny, łatwy w masowej produkcji, względnie możliwy do podrabiania. Banknoty danego kraju nie muszą być też wszędzie respektowane.

    To teraz można sobie zadać pytanie z czego wynika “wartość” fiat? Głównie zprzymusu prawnego, gdzie jest się zmuszonym rozliczać się (płacić podatki, długi, całą resztę) bo inaczej penalizacja.

  16. Trystero powiedział(a):

    @ Bix
    Napisales:
    …Wartość złota wynika z tego, że spełnia wszystkie wymogi idealnego pieniądza – jest trwałe, łatwo podzielne, rzadkie…

    To byly warunki idealnego pieniadza w XVI wieku. Zyjemy w erze informatycznej. Idealny pieniadz tej ery daje sie latwo zapisywac w systemi zerojedynkowym.

    Naprawde, zaczynam widziec zloto-maniakow jak jakis odlam luddystow.

    Przestan tez rozpowszechniac mity jakoby zloto bylo odporne politycznie. Zapytaj Amerykanow, ktorzy pamietaja lata 30′ XX wieku to ci powiedza jak bardzo odporne politycznie jest zloto.

  17. gosc powiedział(a):

    @trystero

    Miedź jest lepszym przewodnikiem prądu od złota więc złote przewody i kable byłyby gorsze ;-) Pod tym względem lepsze jest srebro.

  18. GTC powiedział(a):

    Oprócz cech idealnego pieniądza, które wymienił Bix, złoto ma jeszcze jedną istotną zaletę, jest praktycznie niepodrabialne i trudne do sfałszowania.

    No i jeszcze od wieków pełni skutecznie funkcję tezauryzacyjną, czyli jest środkiem przechowywania wartości.

    Opanuj się Trystero, przecież idealny pieniądz tej ery, dający się łatwo zapisać w systemie zerojedynkowym, daje się równie łatwo pobrać zdalnie, w sposób nie zawsze autoryzowany.
    Równie łatwo, młodzi cyberspece, zdolni są dopisać do istniejących zer i jedynek jeszcze jedną jedynkę albo lepiej parę zer. Nieprawdaż.

    Cóż więc to za idealny pieniądz, z tych zapisów wirtualnych, kiedy pozbawione są tak ważnej cechy, jak formalne bezpieczeństwo zapisu.

    W latach 30-ych w dobie Wielkiego Kryzysu złoto gwarantowało bezpieczną lokatę i zabezpieczało przed utratą posiadanych waartości. Z tego też powodu akcje spółek wydobywczych akurat nie spadły lecz poszybowały w górę.

    Zaczął się też indywidualny flight to quality bo ludzie zaczęli masowo wymieniać banknoty Rezerwy federalnej na jej złoto monetarne, bo nosiły one napis “redeemable for gold”. Presja była tak dużą, że w kwietniu 1935 r.prezydent Teddy Roosevelt dekretem zabronił prywatnego posiadania złotych certyfikatów, monet i sztab. Tak pań ratowało geszefciarzy z Wall Street.

    Ja postrzegam złoto jako odporne politycznie, bo blit is git, niezależnie od systemu politycznego, oczywiście jeśli ktoś nie sfrajerował i dobrowolnie nie oddał swoich avoirów pazernej władzy.

    Nawet w okresie zakazu posiadania żółtego metalu w kapitalizmie,socjalizmie i komuniźmie kwitł w najlepsze nielegalny prywatny handel złotem i przebitka była niezła, bo chętnych nabywców było dużo wiecej niż sprzedających.

  19. kujawianin powiedział(a):

    @GTC:
    Napisałeś “Moim zdaniem WB przeszedł samego siebie nazywając złoto fiat commodity i twierdząc, że nie ma ono wartości wewnętrznej.” Z tego wynika, że jako pierwszy posłużyłeś się określeniem “wartość wewnętrzna”, dlaczego ja teraz mam je definiować?

  20. kujawianin powiedział(a):

    @GTC:

    Złoto wcale nie jest trudne do fałszowania. Fałszowanie monet było zmorą czasów starożytnych i później jeszcze w Europie do XIX wieku. By odróżnić złoto czyste od troszkę zabrudzonego, trzeba mieć do dyspozycji co nieco sprzętu analitycznego by wykryć domieszki. Moim zdaniem rozpoznanie monety częściowo zafałszowanej nie jest wcale nie łatwiejsze od rozpoznania fałszywego banknotu.

    Każdy pieniądz ma własności umowne. Taka jest istota pieniądza. Jednak złoto ma jedną bardzo niemiłą własność – w czasach deflacji bardziej opłaca się trzymać pieniądz w ogródku, niż podjąć wysiłek w postaci prowadzenia działalności gospodarczej. zyskuje się na nic nie robieniu! To jest taki ekstra efekt kuli śniegowej – im mniej pieniądza na rynku, tym mniej pieniądza na rynku, bo wszystkim się opłaca go trzymać, a nie wydawać. Podobne zjawisko zaobserwowano kiedyś doświadczalnie w USA na przykładzie organizacji założonej przez rodziców celem pomagania sobie w opiece nad dziećmi (co-op). Ustalono tam stałą ilość pieniądza (nie pamiętam czy to były żetony, czy papierki). Pieniędzmi tymi płacono sobie za opiekę nad dziećmi. Jednak w praktyce okazało się, że ludzie bali się stracić ten “pieniądz” i chomikowali go w domu, na zapas, by w razie kłopotów mogli komuś innemu “zapłacić” za opiekę nad dziećmi. Nietrudno domyśleć się co to przypominało: organizacja pogrążyła się w recesji, ponieważ nikt nie miał pracy, a nie miał pracy, bo pieniądze były zbyt rzadkie. W praktyce nikt nie zajmował się cudzymi dziećmi, mimo, że istniał pieniądz na rynku! Organizacja de facto przestała funkcjonować. To jest też właśnie wielka wada złota – jego stała ilość może działać pro-recesyjne, a głosy zwolenników inwestowania w złoto tylko mnie utwierdzają w tym przekonaniu: wszyscy zakopią pieniądz w ogródkach i wszyscy pogrążymy się w depresji, gdzie nikt nie ma pracy, bo nikt nikomu za nic nie chce płacić. Bo czyż opłaca się wydawać zyskujący na wartości pieniądz?
    Z resztą nie rozumiem osobiście tych narzekań na fiat money. Przecież nikt nie każe przechowywać majątku w gotówce. Jest tyle możliwości inwestowania, można kupić sobie pół tablicy Mendelejewa i po problemie chyba?

    PS1. Od konfiskaty złota to chyba był inny Roosevelt. :)

    PS2. W okresie socjalizmu chyba bardziej płynnym od złota towarem był… dolar, którym handlowano namiętnie. Fiat money, tylko taki zagraniczny.

  21. GTC powiedział(a):

    @ kujawianin

    “Z tego wynika, że jako pierwszy posłużyłeś się określeniem “wartość wewnętrzna” – ejże przecież nic takiego nie twierdzę.

    Wiele jest definicji wartości wewnętrznych (lepszych lub gorszych) i stąd różne jej rozumienie, podobnie jest z fiat money.

    Ps 1- oczywiście pokićkało mi się z tym imieniem Roosevelta
    powinno być Franklin Delano R – dzięki że to wyłapałeś.

    Ps 2- W okresie socjalizmu płynność dolara być może była
    wyższa ale wynikało to raczej z cechy pięniadza
    papierowego, jaka jest podzielność (rożnorodność
    drobnych nominałów) a sztabka czy moneta przy
    “podziale” traci istotna część swojej wartości.
    Natomiast dwa w jednym – czyli złoty dwudziestak, był nie mniej płynny, bo to i dolar i złoty i do tego z orłem (czasem nawet podwójnym).

    Na resztę postaram się odpowiedzieć wieczorem.

    Pozdrawiam

  22. Bix powiedział(a):

    Żyjemy w erze informatycznej, ale też w czasie ograniczonego zaufania, gdzie zadłużone po uszy rządy będą coraz bardziej zdesperowane (np. aby zrobić dewaluację). Jak bardzo można ufać cyfrowemu systemowi, w którym wykonanie “brzydkiego triku” to jest kwestia kilku poleceń wpisanych na klawiaturze? Dla porównania konfiskata złota jest bez porównania trudniejsza i kosztowna do przeprowadzenia. Zresztą nie mogła się odbyć bez dobrowolnego udziału samych ludzi. Przed 1933 złoto było jeszcze formalnie w obiegu pieniężnym. Jeśli ktoś miał wszystkie środki w tej formie, to musiał je wymienić, aby po prostu mieć na utrzymanie.

    Deflacja w aktualnej sytuacji jest mało prawdopodobna. Politycznie jest nie do zaakceptowania, ponieważ rząd ma największe długi, a deflacja niszczy właśnie dłużników. Nie od tego wymyślono bank centralny, aby nie korzystać z dowolnie ustalanej podaży pieniądza. Cele polityczne (łącznie z jak najdłuższym przetrwaniem na stołkach) ZAWSZE będą miały priorytet, nawet ponad zdrowym rozsądkiem. Więc zdecydowanie zgoda, ale pod warunkiem państwo nie byłoby patologicznie zadłużone (i nie miało oportunistycznych urzędników).

    Co do fałszowania monet to i owszem, ale znając wielkość i masę konkretnej sztuki nie ma dużego marginesu na oszustwo. Dzisiaj każdy ma dostęp do tych danych i możliwości precyzyjnego pomiaru. Można by jeszcze kombinować z wolframem czy uranem, ale to bardziej w wypadku większych sztabek. Ostatecznie w razie wątpliwości łatwo sprawdzić próbując nawet trochę nadtopić metal. Z wolframem to by była bardzo trudna rzecz do wykonania. :)

  23. Zdzichu powiedział(a):

    Moim zdaniem zadłużone rządy państw z pewnością wykorzystają swoją uprzywilejowaną sytuację i stworzą warunki ułatwiające im spłatę kredytów (wykup obligacji) poprzez utrzymywanie realnie ujemnych stóp procentowych. Inflacja 3-4% a stopy na 1% i realnie zmniejszamy nasze (rządowe) zadłużenie.

    Proces ten oczywiście będzie bardzo powolny i oznacza de facto przepływ wartości od wierzycieli do dłużników pod dyktanto dłużnika – regulatora.

    Złoto w takich warunkach nie ma pewności moim zdaniem jak się zachowa ale jeśli czegoś jest skończona ilość (złoto) a czegoś ilość rośnie (pieniądz papierowy) to cena złota powinna rosnąć proporcjonalnie do tempa zwiększania się ilości pieniądza papierowego.

  24. Trystero powiedział(a):

    @ Zdzichu

    To nie dziala w ten sposob, tzn. teoretycznie cena wszystkiego powinna rosnac proporcjonalnie do zwiekszania ilosci pieniadza papierowego, nie tylko zlota. Tak sie nie dzieje a tajemnice tego zjawiska wyjasnia idea mnoznika. Na przyklad w Chinach podaz pieniadza jest +30% rdr przy deflacji cen konsumpcyjnych :)

    Do tego w Chinach jest +15% rdr sprzedazy detalicznej. Go figure…

  25. Zdzichu powiedział(a):

    @ Trystero

    podany przez Ciebie przykład można wyjaśnić wzrostem ilości towarów, tzn. ceny detaliczne w Chinach nie wzrosły pomimo wzrostu popytu, bo bardzo elastyczna podaż jest w stanie zaspokoic z nawiązką podwyższone potrzeby.

    Chiny to przecież najszybciej rosnący konsument świata i jednocześnie świetny rynek zbytu dla świata cierpiącego na nadwyzki mocy produkcyjnych.

    Tymczasem ilości złota nie da się zwiększyć r/r o 15% jeśli popyt na złoto wzrośnie o 15% i w tym sensie to może być część przyczyny (obok spekulacji), dlaczego cena złota obecnie rośnie w takim tempie. Ilość światowego pieniądza rośnie i wraz z nim rosną ceny dóbr o stałej podaży.

  26. Bix powiedział(a):

    Z inflacją (i spłatą w ten sposób długów) jest oczywiście pewien problem. Wierzyciele mogą stać się nerwowi i spuścić na rynek obligacje. Co zrobi wtedy rząd? Ma dwa wyjścia – drastycznie ciąć wydatki i podnieść stopy procentowe. Drugim wyjściem jest “monetaryzacja” na chama, czyli włączamy drukarkę i… wiadomo co. Cięcie wydatków może być jednak politycznie niemożliwe, zwłaszcza kiedy się ma coraz więcej społeczeństwa na budżetowym garnuszku. Drukarka nie pozwoli uniknąć ostatecznego krachu, ale przedłuży drogę do niego. Biorąc pod uwagę, że w polityce przeważa krótkowzroczność, można mieć sporą dozę pewności co do takiego scenariusza.

    Co do złota w tym kontekście – nie jest to żaden magiczny środek. Niemniej jest to jedna z lepszych form przechowania wartości. Może jego siła nabywcza spaść, może wzrosnąć, ale tego co potrafi zrobić nieodpowiedzialna polityka z gotówką, tego z kruszcem zrobić się już nie da.

  27. HansKlos powiedział(a):

    @Bix
    “Wartość złota wynika z tego, że spełnia wszystkie wymogi idealnego pieniądza – jest trwałe, łatwo podzielne, rzadkie, trudne do podrobienia i wszędzie rozpoznawalne”

    W zasadzie coś, co pełni rolę pieniądza powinno:
    - być trwałe,
    - łatwo podzielne
    - mieć prostą jednostkę miary, np masa
    - można go zawsze wymienić na towar lub usługę, ponieważ jest na niego popyt
    - możliwe jest wyrażenie w nim wartości innych towarów, ponieważ jest powszechnie akceptowanym ekwiwalentem
    - pełni funkcję przechowywania wartości

    No i tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Papierowy pieniądz nie przechowuje wartości, nie jest trwały, nie jest łatwo podzielny i nie jest powszechnie akceptowalny. Wystarczy ze stówą przelecieć się do Tajlandii, aby się o tym przekonać albo porównać wartość przedwojennej stówy i 10-złotowej złotej monety.

    Willem Buiter łże jak pies w swoim artykule. Wystarczy, jako przykład dzisiejszą wartość złotej 20to dolarówki, która mogła sobie spokojnie leżeć w szufladzie, a i tak przechowywała wartość, bez banków, prowizji, podatków itd. i tego właśnie obawiają się “przeciwnicy” złotego standardu.

  28. Lsd powiedział(a):

    Trystero

    wyjaśnij prosze dlaczego wartości monety złotej nie można zapisac binarnie?..zaintrygowało mnie to:)

  29. Trystero powiedział(a):

    @ lsd

    Alez mozna wartosc tej monety zapisac binarnie. Pytanie brzmi: po co wykopywac zloto z glebi ziemii, zanieczyszczac przy tym srodowisko, po co go przetapiac i formowac w monete skoro problem rozwiazuje kawalek plastiku lub papieru?

  30. GTC powiedział(a):

    @ Bix

    Dziś nie trzeba nic nawiercać ani nadtapiać aby sprawdzić metal. Są już dawno dostępne różne ręczne analizatory,spektrometry i inne cudaki, którymi w sekundę można dokonać kompleksowej analizy nawet złożonego stopu.

    Tak naukai technika poszły naprzód.

  31. Bix powiedział(a):

    “Pytanie brzmi: po co wykopywac zloto z glebi ziemii, zanieczyszczac przy tym srodowisko, po co go przetapiac i formowac w monete skoro problem rozwiazuje kawalek plastiku lub papieru?”@
    Ponieważ kawałek plastiku jest tyle wart, ile zaufanie dla jego emitenta. Za papierem lub kartami musi stać jakaś instytucja. Im instytucja większa (jak państwo) to ryzyko kombinowania większe. Jak dochodzi do tego polityka to już można całkowitą pewność, że system zostanie w końcu popsuty. Weźmy taką jedno uncjową monetę ze złota – jest praktycznie wieczna i pozbawiona ryzyka, że ktoś będzie przy niej “kombinować”. 1oz dzisiaj, będzie tym samym 1oz nawet za 1000000 lat. Koszt złota jest więc (prawie – bo dochodzi bicie monet) jednorazowy i ponoszony przy jego wydobyciu. Koszt instytucji finansowej, stojącej za papierem lub plastikiem, trzeba ponosić przez cały czasz. I jest to koszt rosnący (gromadzenie się długów), z niespodziankami (manipulacje, krachy, przekręty) a w końcu i tak całą zabawę trzeba zacząć od nowa.

  32. Lsd powiedział(a):

    troche masz racji , a jakie funkcje pełni bizuteria? mozna sie bez tego obejśc albo zastąpić kawałkiem plastiku(kobiety pewnie nie czytają tego bloga:)..)człowiek to dziwne zwierzę.

  33. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    Pytanie brzmi: po co wykopywac zloto z glebi ziemii, zanieczyszczac przy tym srodowisko, po co go przetapiac i formowac w monete skoro problem rozwiazuje kawalek plastiku lub papieru?

    Odpowiedź brzmi: po co produkować plastik i zanieczyszczać przy tym środowisko, skoro problem rozwiązuje kawałek drewna, włókna naturalnego, szkła lub ewentualnie blachy ?

    A tak na marginesie to pan Buiter jest wyraźnie tendencyjny dmąc w ekologiczną trąbkę i pisząc o rtęci (a to już przebrzmiała stara baśń oraz o cyjanowani przy produkcji złota. A co z flotacją i pirometalurgią ?

    Tradycyjne metody są coraz częściej zastępowane sposobami hydrometalurgicznymi ( wprawdzie z wykorzystaniem H2SO4 ale generalnieczystszymi od metalurgii ogniowej) oraz bardziej ekologicznym i metodami z wykorzystaniem bakterii (tzw bio-leaching i oxidation ). Poza tym są przecież obecnie dostępne filtry pyłów i gazów oraz neutralizatory ścieków.

    Co więcej spora część produkcji metali szlachetnych to produkt uboczny hutnictwa i rafinacji metali kolorowych.

    Zastanawiam się czy nie jest to czasem przygotowanie gruntu pod ostrzał artyleryjski złota. Komu i czemu to służy?

    Jeśli profesorowi Buiterowi tak bardzo leży na sercu dobro środowiska, to ma duże pole do popisu. Czemu nie nagłaśnia negatywnych aspektów produkcji uranu, który w rudach często występuje ze złotem i jest pozyskiwany podobnymi metodami.

    A przecież uran tak na prawdę nie jest nam do niczego potrzebny i, w przeciwieństwie do złota, nie nadaje się nawet na ozdoby. Nawet na bombki choinkowe.

    A przecież pokój i bezpieczeństwo to wartości nadrzędne, o które warto chyba zawalczyć.!!

  34. Bix powiedział(a):

    “albo zastąpić kawałkiem plastiku”@ Otóż nie można chyba, że plastik będzie kosztowniejszy od złota. Symbole statusu majątkowego są ogólnie pożądane. Kobiety nie tylko oglądają się za fizyczną atrakcyjną partnerów, ale również majątkową. Złota biżuteria (najlepiej jeszcze z diamentami ;) ) jest więc dowodem dysponowania przez kobietę majątkiem, jej kosztowną aprecjacją dla której partner jest skłonny ponosić te koszty.

    To jest tak jak z drogimi “sportowymi” autami. Tutaj nie chodzi o sam wygląd, czy osiągi. Liczy się przede wszystkim o ograniczoną dostępność, którą gwarantuje bardzo wysoka cena.

  35. Trystero powiedział(a):

    @ lsd

    Zlota bizuteria pelni funkcje sygnalowe – sygnalizuje status materialny. Podobne funkcje pelni platynowa karta kredytowa.

    @ BIX i GTC

    Panowie, jesli Wy naprawde chcecie powrotu zlota jako srodka platniczego to nie mamy o czym dyskutowac poniewaz jest to pomysl nierealny i bezsensowny. Juz XVI i XVII wieczni kupcy sobie uswiadomili sobie wady zlota jako srodka platniczego.

    @ BIX

    Oczywiscie plastik nie musi byc kosztowniejszy od zlota tak jak zetony w kasynie nie sa kosztowniejsze od zlota a nikomu to nie przeszkadza.

    @ GTC

    Zastanow sie gdy piszesz …A przecież uran tak na prawdę nie jest nam do niczego potrzebny…

  36. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    1. Juz XVI i XVII wieczni kupcy sobie uswiadomili sobie wady zlota jako srodka platniczego.

    W jakim kraju i/lub wjakiej kampanii, mogę zapytać ???

    2 “Zastanow sie gdy piszesz …A przecież uran tak na prawdę nie jest nam do niczego potrzebny”

    Zastanowiłem się zgodnie z życzeniem i “doszłem” do konkluzji, że uran nie jest nam niezbędny.

    Domyślam się, że masz na myśli energię atomową – tanią i zdrową. Problem w tym, że ludzkość ma dosyć zródeł energii – biomasa, hydrotermalnej, pławów morza, wiatrów, słońca, metanu z neutralizacjiścieków przemysłowych i komunalnych,spalania plastiku itp itd oraz oczywiście starych kopalin. .

    Wiele wynalazków i pomysłów zalega w szufladach i sejfach bo elektrownie atomowe są dobrą przykrywką dla produkcji uranu dla celów militarnych.

    Ot i tyle,ale o tym się z reguły głośno nie mówi .

  37. Bix powiedział(a):

    “Oczywiscie plastik nie musi byc kosztowniejszy od zlota tak jak zetony w
    kasynie nie sa kosztowniejsze od zlota a nikomu to nie przeszkadza.”@
    Żetony “w kasynie” są zdecydowanie kosztowne. Proszę spróbować wnieść do kasyna własne, kupione gdzieś taniej żetony i zobaczyć co się stanie… Kasyno jest właśnie świetnym przykładem na system, w który elementy prezentujący wartości (tutaj żetony) można tylko używać w konkretnym miejscu, według określonych zasad (dających przewagę właścicielowi kasyna) i w dodatku można zostać wyproszonym z tego kasyna, prezentując jakiś sprzeciw.

  38. GTC powiedział(a):

    Żeby mniej dociekliwi nie odnieśli wrażenia, że tu jakiś frajerczak GTC, się wymądrza i pozwala sobie kwestionować kompetencje profesora ekonomii na LSE, doradcy instytucji finansowych oraz banków centralnych i krytykować jego “fenomenalny” artykuł, to poniżej mała wprawka, z popisów tego eksperta od złota.

    Najpierw cytat:

    The total stock of ‘above-ground’ gold is about 160,000 metric tonnes (a metric ton is 2,204 lbs. or 35,264 oz, for those of a non-decimal mind-set).

    About 50 percent of this existing stock of above-ground gold is kept as a pure store of value (for investment purposes), most likely somewhere below-ground, for security reasons.
    The other 50 percent exists as jewellery.

    Otóż nawet początkujący inwestor jest w stanie policzyć,że 1 tona metryczna czyli obecnie 1Mg zawiera ok 32.151 uncji troy (u nas czasem zwanych jubilerskimi) bo w takich jednostkach wagowych mierzy się wagę kruszców. Uncja ta to 31,1034768 gram lub gramów.

    Profesorowi wyszło 35.264 uncje bo on liczy w uncjach zwykłych,tak zwanych avoirdupois, o wadze jednostkowej 28,35 gr.

    Takie elementarne rzeczy wypada chyba wiedzieć jeśli zabiera się głos w sprawie złota, lub generalnie metali drogocennych. GTC to wie bo zdarzyło mu się handlować srebrem i złotem.

    Według oficjalnych danych World Gold Council, według stanu na koniec 2008 roku, procentowy podział 163.000 mt “above-ground stocks” był nastepujący : zastosowaniea jubilerskie i ozdoby – 51 %, zastosowania przemysłowe 12 %, zastosowanie inwestycyjne 17 %, oficjalne rezerwy 18 %, nieznane 2 %.

    Pozostawiam to bez komentarza, choć różnice są przecież nie w kij dmuchał.

    Kolejny cytat z artykułu Willema Buitera :

    Because to a reasonable first approximation gold has no intrinsic value as a consumption good or a producer good, it is an example of what I call a fiat (physical) commodity. You will be familiar with fiat currency. Unlike what Wikipedia says on the subject, the essence of fiat money is not that it is money declared by a government to be legal tender. It need not derive its value from the government demanding it in payment of taxes or insisting it should be accepted within the national jurisdiction in settlement of debt. Instead the defining property of fiat money is that it has no intrinsic value and derives any value it has only from the shared belief by a sufficient number of economic actors that it has that value.
    The “let it be done” literal meaning of the Latin ‘fiat’ should be taken in the third sense given by the Online Dictionary: 1. official sanction; authoritative permission; 2. an arbitrary order or decree; 3. Chiefly literary any command, decision, or act of will that brings something about.
    The act of will in question is the collective attribution of value to something without intrinsic value. Being declared legal tender by a government may help achieving that status, but it is neither necessary nor sufficient.”

    Zawziąłem się i sprawdziłem definicję fiat money w ponad 20 wiodących publikacjach z zakresu ekonomi, bankowości pieniądza oraz słowników specjalistycznych i wszystkie zgodnie podają podobnie jak Wikipedia, którą Buiter neguje.

    Oto definicja z referencyjnego wielkiego słownika Webstera, który zresztą podaje więcej znaczeń samego słowa fiat:

    Fiat money: ” a money (as paper currency) that is not convertible into coin or specie of equivalent value and thus is dependent for its value on the decree of government.

    Banking dictionary Rosenberga : fiat money – money circulated by government decree and having no precious metal backing.

    Dictionary of economic and commerce – fiat money: any obcject that have been declared to be a legal tender by the government although it is not backed by reserves. Paper money is fiat money since it can be no longer redeemed for gold and its intrinsic worth is almost nil.”

    Podaję w oryginale by można było porównać z wersją pana profesora i się pytam is gold ….what I call a fiat (physical) commodity.? -a może ( paper ) ?

    Jeśli chcecie więcej to jestem do usług, bo podobnych kwiatków jest nieco więcej.

  39. kujawianin powiedział(a):

    @GTC:

    Myślę, że robienie komuś zarzutu z tego, że pomylił uncje i krzyczenie, że “się nie zna” z tego powodu można porównać do naśmiewania się z Einsteina, bo pomylił się gdzieś w mnożeniu, a tak wielki uczony, jeżeli nie umie mnożyć, to jest do bani i do bani są jego teorie.

    Co do połowy zasobów złota trzymanych jako przechowalnia wartości, to też nie ma takiej aż pomyłki. Owszem, 12% zastosowania przemysłowego zostało przez niego pominięte, być może dlatego, że uważa, iż te 12% można by zastąpić czymś innym. Wg Twoich danych, jako przechowanie wartości jest używane 36%.

    Myślę, że autorowi chodziło tylko o taką własność fiat money, że ich wartość jest czysto umowna i złoto współdzieli tę cechę. Wyszukiwanie kilkunastu definicji fiat money z różnych źródeł zupełnie nie psuje tego przekazu: złoto tylko dlatego ma wartość, że ludzie chcą w to wierzyć i ma ją dopóki w to wierzą. Jedyna równica wobec fiat money jest stałość zasobów i trudność w dodrukowaniu. Jednak złoto już miało wysoką wartość około 1980 roku i gwałtownie ją straciło, bodajże o 50% od szczytu po pęknięciu bańki. Później przez długie lata nie drożało, pomimo inflacji, co oznaczało po prostu stałą deprecjację wartości. Tej umownej oczywiście.

  40. GTC powiedział(a):

    @ kujawianin

    Wybacz proszę ale nie wyobrażam sobie jak ktoś, zajmujący się ekonomią oraz piszący akurat o złocie i do tego ułatwiający jeszcze czytelnikowi percepcję tekstu poprzez wyliczenie, mógł pomylić uncję właściwą z niewłaściwą.
    To tak jakby trader pomylił tonę krótką z toną długą lub metryczną. Nie ma takiej opcji.

    Nawet jeśli akurat tego nie wiedział to autorska rzetelność i szacunek dla czytelnika wymagają od autora weryfikacji pewnych rzeczy.

    Argument z Einsteinem nietrafiony bo wybaczył bym błąd rachunkowy, zdarza się, ale nie pomyłkę co do właściwej jednostki miary ( a tu przecież wyliczenie rachunkowo się zgadza).

    A co do drugiego argumentu – “Co do połowy zasobów złota trzymanych jako przechowalnia wartości, to też nie ma takiej aż pomyłki.” -

    to przyznam, że Twoja tolerancyjność czy też pobłażliwość,w tej kwestii, mnie zadziwia.

    Gdyby proporcje te padły, w luźnej dyskusji, z ust nie-eksperta to można by je zaakceptować. Ale tu mamy do czynienia ze specjalnie przygotowanym tekstem publicznym a Ale te 12 % to przecież ok 20.000 t metalu (produkcja światowa z 7 lat)o wartości rynkowej ok 63 mld dolarów.
    A czepliwy nie jestem bo przemilczam te 2 %, nieokreślone.

    Ale tu mamy inny dużo bardziej istotny problem, przynajmniej według mnie. Otóz WB pisze: “About 50 percent of this existing stock of above-ground gold is kept as a pure store of value (for investment purposes)…”

    Mniejsza już o te procenty ale mamy tu “skrót myślowy” utożsamiający pojęcia czystego przechowywania wartości z przechowaniem w celach inwestycyjnych .

    Zabieg taki byłby ewentualnie wybaczalny w przypadku autora artykułu w Pulsie Biznesu,który napisałby że na przechowywanie wartości przeznaczono w sumie 35 % zasobów złota ale już niedopuszczalny w przypadku fachowca i to naukowca.

    Celem podstawowym lokaty inwestycyjnej (investment purpose) jest oczekiwanie aprecjacji, czyli wzrostu wartości inwestycji.

    Natomiast w przypadku rezerw całkiem odmienny jest holding motive, gdyż chodzi tu o ochronę wartości posiadanego zasobu, czyli zabezpieczenie przed jej deprecjacją.

    Różnica wprawdzie subtelna aczkolwiek bardzo istotna, przynajmniej według mnie, i zapewne podobnie czują ją i inni entuzjaści rynków. Choć oczywiście i nad tą kwestią też możemy przejść do porządku dziennego.

    Myślę jednak, że nawet w pracy licencjackiej, na przeciętnej uczelni,podobne nieścisłości i niedookreślenia raczej by nie przeszły.

    Natomiast, co do kwestii fiat monej i wartości wewnętrznej złota to potrzebna jest trochę dłuższy dyskurs. Na który mam nadzieję przyjdzie czas, bo to niezwykle ciekawe zagadnienie.

  41. Lsd powiedział(a):

    Kujawianin
    ja myśle ze Trystero zamieścił link do tego tekstu w ramach żartu:) przypadkiem zbiegło sie to z przypomniem wyceny R.Rethy’ego Lotosu na Ozł przez G Zalewskiego
    złoto ma wady ale i zalety akurat koszt(własciwie koszt alternatywny) jego wydobycia jest bez znaczenie kiedy roczne wydobycie sięga 1% zgromadzonego od setek lat surowca..więcej wydajemy na reklamę idiotycznych produktów

  42. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Z uranem kompletnie sie zaplatales. To watek poboczny ale pokazuje troche Twoj stosunek do dyskusji, tzn. to, ze za bardzo zalezy Ci by miec racje.

    Jest rzecza oczywista, ze uran jest bardzo uzyteczny jako zrodlo energii. Nie bede przerabial tu kilku dekad dokonan naukowych w tym zakresie.

    Jest rzecza niedorzeczna pisanie, ze energetyka atomowa istnieje jako przykrywka dla produkcji uranu do celow militarnych. Po pierwsze, glowic nuklearnych jest za duzo – nie ma co z nimi robic. Po drugie, energetyka atomowa rozwinela sie praktycznie w momencie, w ktorych wyprodukowano juz ilosc glowic zdolna zniszczyc cywilizacje ludzka i dalsza produkcja byla juz niepotrzebna. Po trzecie, wiekszosc panstw zaangazowanych w rozwoj energetyki atomowej nie rozwija technologii militarnych.

    Buiter wyraznie zaznaczyl, ze wprowadza wlasna definicje fiat currency wiec cala Twoja praca (bardzo godna pochwaly i szacunku!) troche minela sie z celem bo Buiter wiedzial o tym jaka jest obowiazujaca definicja i dla celow wlasnego argumentu wprowadzil swoja wlasna definicje. Wolno by mu to bylo zrobic nawet w tekscie naukowym (po udowodnieniu zasadnosci takiego dzialania) – a co dopiero w tekscie publicystycznym.

    Wreszcie, nie uwazam, by popelnil blad utozsamiajac przechowywanie wartosci z funkcja inwestycyjna. W inwestycji, w kazdej inwestycji, kluczowym celem jest zachowanie kapitalu a celem dodatkowym pomnozenie go.

    Jesli chodzi o procenty. Mysle, ze duza czesc znajdujacej sie na swiecie bizuterii pelni funkcje inwestycyjne i sklonny jestem przyjac 50% Buitera.

  43. Bix powiedział(a):

    Na złote monety marża nie powinna przekraczać 10 procent ponad spot. Nie interesuje się biżuterią (nie mogę przytoczyć danych z głowy), ale kupowanie biżuterii raczej jest dużo kosztowniejsze na każdy gram Au. Nie będzie to też złoto o zbyt wysokiej próbie (raczej poniżej 22K) i dużo trudniejsze do weryfikacji (brak ustandaryzowanych wymiarów jak w wypadku monet). Sam widziałek łańcuszek, który się błyszczał jak 9999, bo był dodatkowo pozłacany, a próba było poniżej 600. Więc biżuteria może być ładna, ale nie jest to najlepsza forma dla złota w sensie lokacyjnym.

  44. kujawianin powiedział(a):

    @bix:

    U mnie w rodzinie od prawie stu lat przechowuje się biżuterię którejś praprababki i naprawdę to co Tobie się wydaje na temat tego, co ludzie robią z biżuterią nie ma żadnego wpływu na rzeczywistość.

  45. Bix powiedział(a):

    Robić sobie można wszystko, wolałbym jednak upłynniając (i również kupując) mieć takiego Krugerranda w ręku, niż kupkę wisiorków, łańcuszków czy pierścionków. To, że sto lat temu nie było monet lokacyjnych (chociaż na pewno były dostępne złote monety obiegowe) nie jest żadnym argumentem na korzyść trzymania tej samej masy Au w biżuterii, zamiast w monetach i sztabkach.

  46. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    Niestety postawiłeś błędna diagnozę, gdyż szczerze mówiąc nie za bardzo mi zależy by na siłę mieć rację. Natomiast zależy mi na merytorycznej dyskusji i konstruktywnych kontrargumentach, gdyż nie mam jeszcze patentu na nieomylność (niestety). Piszę to co uważam i staram się podpierać to rzeczowymi argumentami i dowodami bo liczę na ciekawą wymianę opinii na tym, wyjątkowo dobrym blogu.

    Poza tym nie cierpię jak ktoś usiłuje urągać mojej inteligencji, gdyż profesor Buiter może robić głupa z siebie ale nie ze mnie.

    Nie rozumiem też powodów dla których moi szanowni polemiści, z uporem godnym lepszej sprawy, starają się umniejszać czy wręcz lekceważyć ewidentne pomyłki Buitera, na które zwróciłem uwagę.

    Możemy się różnić w poglądach na określone kwestie ale nie można kwestionować oczywistych faktów, takich jak pomyłka co do właściwej wagi uncji, ilość złota tezauryzacyjno-inwestycyjnego itp.

    Myslę,że wcale się nie zaplątałem z tym uranem ( o czym później) natomiast Ty wyraźnie zaplątałeś się w argumentacji , w poniższym passusie, starając się na siłę ratować twarz autora , artykuł którego nieopatrznie oceniłeś jako fantastyczny.

    ”Jesli chodzi o procenty. Mysle, ze duza czesc znajdujacej sie na swiecie bizuterii pelni funkcje inwestycyjne i sklonny jestem przyjac 50% Buitera”.

    Z punktu widzenia logiki jak i merytoryki argument ten jest chybiony. Buister pisze przecież wyraźnie, że na cele jubilerskie przypada 50% zapasu złota a na cele tezayryzacyjno-inwestycyjne pozostałe 50 %. Podział jest tu dwudzielny i nie ma w nim miejsca na jakiś zbiór wspólny, ilości przynależące i tu i tu. Ja zresztą nie kwestionuje jubilerskiej kwoty podając 51% i szlus, kwestionuję tę drugą. Tyle argument logiczny a teraz czas na merytoryczny.

    W żądnej fachowej klasyfikacji nikt nie zalicza części zasobów jubilersko-zdobniczych do kategorii przechowywanie wartości i funkcji inwestycyjnej – bo to nie ta postać fizyczna, forma handlowa (czystość i wymiary) oraz ze względów ekonomicznych.

    Niezależnie od tego jakie są osobiste motywy i cele osoby kupującej precjoza ze złota, bo te prywatne motywy się tu nie liczą. Mają one bowiem charakter wybitnie subiektywny zaś decydujące sa tu motywy obiektywne ekonomiczno-finansowe. Powody są takie:

    1. Odsprzedaż biżuterii na rynku detalicznym nie jest może zabiegiem szczególnie trudnym ale może być czasochłonne, w niektórych przypadkach, szczególnie gdy chcemy dobrze sprzedać daną rzecz. Rynek może jest i płynny ale ma wybitnie charakter rynku kupującego.
    2. Na rynku tym mniej liczy się wartość historyczna, artystyczna czy sentymentalna przedmiotu a raczej czystość metalu. W wielu przypadkach nawet niebrzydki i
    niezniszczony artefakt może być potraktowany jako złom, mający dla kupującego jedynie tzw melt value ( zawartość metal do przetopu) nawet jak jest to nasz skarb rodzinny. Szczególnie wartościowe i wyroby wypada więc sprzedawać na aukcjach.
    3. Dużo ważniejsze są jednak czynniki finansowe (wynikające z 1 i 2 ), zarówno po stronie zakupu jak i sprzedaży.

    a) przy zakupie precjozów wartość samego złoto, zawarta w stopie jubilerskim, może stanowić niewielką część ceny finalnej wyrobu, w zależności od pracochłonności i wyrafinowania wyrobu, do tego dochodzą różne marże pośrednie i zyski. Współczynnik ten kształtuje się w przedziale 2 – 4. Nieźle prawda.
    Nawet jak kupujemy sztabki „inwestycyjne” płacimy prowizję przeciętnie 2,5% a przy obecnej gorączce nawet 10-15 %.

    b) przy indywidualnej sprzedaży złotej biżuterii na rynku wtórnym nie ma co liczyć nie tylko na odzyskanie wyłożonej ceny zakupu ale nawet pełnej wartości zawartego metalu. Nawet jak sprzedajemy markową czystą sztabę potrącą nam zwyczajową prowizję ok. 2,5 % (a obecnie to ponad 10 %).

    W przypadku złota nie monetarnego i jubilerki odzyskujemy już tylko 55-65 % wartości zawartego kruszcu. Dla uzupełnienia dodam, że w przypadku biżuterii srebrnej
    współczynnik odzyskiwania wartości jest jeszcze niższy wynosi tylko 20-30 % bieżącej ceny rynkowej srebra.

    Tak więc z ekonomicznego punktu widzenia zakup biżuterii w celach inwestycyjnych nie ma większego sensu, co chyba wystarczająco jasno udowodniłem, więc nikt nie klasyfikuje jej jako takiej.

    Jeśli chodzi o utożsamianie przechowywanie wartości z funkcja inwestycyjna to fakt, że w obu przypadkach istotnym celem jest zachowanie wyłożonego kapitał, jednakże różnie rozłożone są priorytety i akcenty. Czynnikiem różnicującym jest tu oczywiście skala ponoszonego ryzyka oraz skłonność do jego ponoszenia.

    Przy motywie tezauryzacyjnym, chodzi przede wszystkim o bezpieczne zachowanie wartości bieżącej kapitału, czyli akceptacji dochodu na poziomie nie większym niż poziom stopy wolnej od ryzyka, a w zasadzie przewidywanej stopy inflacji. Chodzi o to by utrzymać siłę nabywczą naszego kapitału. Dlatego też w tym celu kapitał umieszczamy na depozycie terminowym, kupujemy obligacje rządowe oraz hedgujemy posiadany zapas metalu.

    Przy motywie inwestycyjnym chodzi wprawdzie również o zachowanie wartości kapitału ale jednocześnie o jego pomnożenie w sensie ekonomicznym, to jest osiągnięcie zarobku większego niż stopa procentowa/stopa inflacji. W tym przypadku świadomie gotowi jesteśmy ponosić ryzyko przy zakupie akcji, złota, surowca giełdowego itp., licząc na zysk co najmniej współmierny dorszyka (premia za ryzyko). Jednak nie mamy wcale gwarancji ani pomnożenia kapitału ani też nawet trzymania jego wartości, tak jak przy tezauryzacji.

    Jak napisałem wcześniej różnica między motywem przechowania wartości a motywem inwestycyjnym jest subtelna aczkolwiek istotna, zarówno w założeniach jak skutkach praktycznych. Choć uczciwie przyznaję, że często pojęcia te się utożsamia, ale czy jest to uzasadnione ?

    Teraz wypada się zająć najtrudniejszą kwestią, tych nieszczęsnych fiat money oraz złota jako “fiat commodity”. Okazje się, że nie tylko ja uważam, że Buiter niepotrzebnie wprowadza własną definicję fiat currency (i do tego błędną), więc może ta cała moja praca wcale nie minęła się z celem.

    Problem w tym, że to ciekawe zagadnienie jest na tyle złożone i wymagające tak szczegółowej analizy, że jego należyte rozwikłanie zajęło by zbyt dużo miejsca i raczej zanudziło uczestników blogu.

    Jednak nie można zostawić go bez kilku słów komentarza gdyż stanowi motyw przewodni wywodu Buitera. Na szczęście, w znacznym stopniu, wyręczył mnie w tym autor jednej ze stron internetowych (poniżej podaję link).

    http://jessescrossroadscafe.blogspot.com/2009/11/unberable-lightness-of-thinking-like.html

    Jednak od przytoczenia jednego komentarza powstrzymać się nie mogę, bo mi sprawia szczególną satysfakcję ( nie powiem że nie złośliwą). Daje on właściwą ocenę faktu kuglowania prze Buitera pojęciem ”fiat”.

    Zostało to określone mniej więcej tak : “ w tym punkcie Willem tak nagina swoje rozumowanie, że aż osiąga szczyty nonsensu”. W oryginale brzmi to bardziej smakowicie – “ This is where Willem’s tortured reasoning reaches a crescendo of nonsense.”

    I jeszcze jeden cytat z komentarza na jessescrossroadscafe blog “By his definition anything that is priced by the market is fiat. It is a broadening of the definition so as to make it completely useless, or a narrowing of the definition to a few ‘essentials’ by some unstated arbitrary measure so again to make it useless.”

    Poczytajcie więcej, szczerze polecam tę lekturę.

    Nie bardzo wiadomo z jakiego powodu Buster wywraca od lat przyjęte pojęcia i definicje. Fiat money to przecież pieniądz papierowy, niefizyczny, fikcyjny, w przeciwieństwie do złota, które jest towarem realnym, fizycznym, mającym swoją wartość czyli non-fiat. Jest więc przeciwnie niż pisze Buiter. Czemu więc on to robi?- odpowiedzi poszukamy poniżej.

    Buster jest od lat doradcą Goldman Sachs International i banków, z związku z ty jeden z komentujących zadał mu pytanie – Panie Buiter czy GS pana posłucha i sprzeda short złoto (pytanie w świetle niedawnej prognozy Societe Generale mówiącej że równowagę pieniężną w USA zapewniła by cena złota na poziomie 6300 USD/uncję ?). Inny bloger dodał, a może Goldman Sachs już zajął przedwcześnie pozycję short ?

    Myślę, ze właśnie tu może tkwić istota problemu, dlaczego Buster robi aż taką gębę złotu, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co może chodzić.

    Jest prawdopodobne, że instytucje bankowo-finansowe, którym doradza profesor Buiter mogą być po złej stronie rynku złota i nie chodzi tu tylko o pozycje własne ale sprzedaże klientom, które są niepokryte.

    Obecnie nie tylko na Comexie gigantyczne sprzedaże short są skubane przez nabywców, którzy wolą odebrać złoto fizycznie, złoto stało się również trudno dostępne w Europie, bo maleje stopień pokrycia obrotu dostępnymi zapasami. Doszło do takiej paradoksalnej sytuacji, że inwestor indywidualny musi obecnie czekać aż 8-12 tygodni na fizyczny odbiór złota, zakupionego od dealerów.

    Może właśnie tu jest pies pogrzebany, i W.Buiter tak się (se) popisał nie bez kozery. Jeden z komentatorów stwierdził, że jego tekście bardziej przemawiają emocje niż fakty. I to widać, słychać i czuć.

    Teraz nadszedł wreszcie czas by powrócić to tego uranu. Wcale nie jest rzeczą niedorzeczną stwierdzenie, że energetyka atomowa rozwinęła się jako przykrywka dla produkcji uranu do celów militarnych oraz rozwoju broni nuklearnej.

    Tak było faktycznie tylko o tym się głośno nie mówi a widocznie jesteś za młody by to pamiętać. Inaczej nie było można w okresie gdy oficjalnie walczono o powszechne rozbrojenie i pokój na świecie i pokojowe wykorzystanie atomu, a po cichu pracowano nad rozwojem broni atomowej. Przecież pierwsze siłownie jądrowe montowane były na okrętach wojennych.

    Zresztą przykład z uranem użyty był pobocznie, na tzw rybkę, jako ilustracja pewnej tendencyjności autora podkreślającego zanieczyszczeni środowiska przy produkcji złota i wspominającego zaniechany już proces z użyciem rtęci. Dlatego też wspomniałem produkcję uranu, pozostałości której są przecież dużo bardziej niebezpieczne do przechowania i trudniejsze do neutralizacji. I tak dobrze, że Buiter nie wspomniał o pracy niewolniczej oraz o nadmiernym wykorzystywaniu dzieci.

    I tyle by tego było na tę okoliczność ( i aż tyle).

    Trystero należy mi się chyba szczera odpowiedź z Twojej strony, czy nadal uważasz artykuł Willema Buitera za taki genialny !!

    PS

    Acha, muszę jeszcze sprostować jedną kwestię a mianowicie stwierdzenie, że – „ ”złota można ..używać wszędzie tam gdzie używa się obecnie miedzi”.

    Otóż nie jest to zgodne z prawdą i już bardziej jej bliskie byłoby stwierdzenie, że srebra można używać w większości zastosowań tam gdzie obecnie używa się miedzi.

    Wprawdzie złoto ma podobne do miedzi właściwości fizyko-chemiczne to jednak, niektóre z nich różnią się znacznie. Złoto jest za miękkie w stosunku do miedzi, za ciężkie
    (ponad 2 razy), ma stosunkowo za duży współczynnik oporu elektrycznego, co przekłada się na mniejszą przewodność – Jeśli Ag przyjmiemy za 100, to dla Cu będzie to 97,6 dla Au już tylko 76,6 a dla Al 63,0.

    Wspomniane wyżej cechy fizyczne złota powodują, że w większości obecnych zastosowań nie może ono zastąpić miedzi, ale ma dużą przyszłość w elektronice.

    GTC powiedział

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player