Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Błędy poznawcze w inwestowaniu: kotwiczenie

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 15.11.2009 | Komentarze (20) »

Zainspirowany serią tekstów na blogu Psy-Fi chciałbym zwrócić uwagę na kilka prostych błędów poznawczych, które mogą zaważyć na wynikach inwestycyjnych. Fakt, że ludzkie rozumowanie wprost przepełnione jest błędami poznawczymi sprawia, że ludzie nie są w stanie zawsze podejmować racjonalnych decyzji ekonomicznych, w tym inwestycyjnych. W odniesieniu do rynków kapitałowych wzmacnia to hipotezę nieefektywnych rynków.

Zwróćmy na przykład uwagę na mechanizm kotwiczenia. Mechanizm ten polega na tym, że w procesie myślowym dotyczącym ustalania wartości lub prawdopodobieństwa ludzie zaczynają od pierwszego przybliżenia (kotwicy) a następnie dokonują dalszych pomiarów dostosowawczych. Kotwiczenie sprawia dużo problemów z dwóch kluczowych powodów:

  • kotwicą może być cokolwiek
  • mechanizm kotwiczenia jest powszechny i trudny do uświadomienia

Najlepiej to wykaże eksperyment, który profesorowie Dan Ariely i Drazen Prelec przeprowadzili w czasie zajęć z marketingu na studiach MBA w Sloan School of Management przy MIT kilka lat temu. Pokazali oni studentom kilka produktów takich jak butelka dobrego wina, duże opakowanie belgijskich czekoladek, bezprzewodowa klawiatura (i inne) a następnie podali przygotowane formularze, na których znajdowała się lista wszystkich produktów. Studenci na górze formularza mieli wpisać dwie ostatnie cyfry numeru Social Security (te cyfry są przypadkowe dla każdego numeru). Następnie liczbę złożoną z dwóch ostatnich cyfr Social Security Number (SSN) mieli zamienić na kwotę w dolarach (72 stawało się $72), wstawić przy każdym produkcie i napisać czy byliby gotowi zapłacić tę kwotę za poszczególne produkty. W ostatniej rubryce mieli wpisać maksymalną cenę jaką byliby gotowi zapłacić za poszczególne produkty z listy.

W przypływie czysto profesorskiej złośliwości Ariely zapytał jeszcze uczestników eksperymentu czy ich zdaniem wpisanie przy każdym produkcie liczby z dwóch ostatnich cyfr SSN wpłynęło jakoś na wysokość ich ofert. Oczywiście, jego sugestia spotkała się ze zdecydowanym oporem studentów.

Okazało się, że studenci z najwyższymi liczbami z SSN składali najwyższe oferty a studenci z najniższymi liczbami składali najniższe oferty. Na przykład, 20% studentów z najwyższych liczbami z SSN oferowało przeciętnie $56 za bezprzewodową klawiaturę a 20% studentów z najniższymi liczbami z SSN oferowało przeciętnie $16. Średnio, grupa złożona z 20% studentów o najwyższych liczbach z SSN składała oferty od 216% do 346% wyższe niż grupa złożona z 20% studentów o najniższych liczbach. Oto kotwiczenie w całej swojej zdradliwej potędze.

Gdy opowiadam o tym doświadczeniu znajomym najczęściej słyszę ‘nie ma mowy, nie takie głupstwo jak liczby z SSN’. To najważniejszy problem związany z kotwiczeniem – ludzie nie uświadamiają sobie tego mechanizmu. Dobrze wiedzą o tym handlowcy oferując produkty o 30% tańsze od kotwicy, naganiacze na forach giełdowych piszących, że ‘spółka X idzie’ na kotwicę 500% wyższą od aktualnego kursu i agenci z MLM zaczynający prelekcję o super odkurzaczu od stwierdzenia, że normalnie kosztuje on kotwicę.

Niestety, nie wszyscy inwestorzy giełdowi zdają sobie sprawę, że cena kupna akcji danej spółki jest naturalną kotwicą, do której odnosimy aktualną cenę walorów. Także analitycy przygotowujący rekomendacje nie wykonują ich od zera lecz dostosowują nową rekomendację zaczynając od kotwicy w postaci ostatniej analizy. Często historyczne notowania spółki działają jak kotwica. Czy spółka, która kosztuje 5 zł a dwa lata temu na szczycie hossy kosztowała 50 złotych nie wydaje się ‘tańsza’ do spółki, która kosztuje 5 zł a na szczycie hossy kosztowała 10 zł?

Jeśli kotwicą może być kawałek numeru Social Security a kotwiczeniu ulegają wszyscy ludzie to jest mało prawdopodobne by inwestorzy zdołali uwolnić się od tego mechanizmu. Pewne pole manewru mają tutaj inwestorzy fundamentalni inwestujący w wartość – w tym wypadku wartość jaką nadają akcjom spółki jest niezależna od wyceny rynkowej, danych historycznych i wypływa prosto z modelu analitycznego. W tym przypadku ryzykiem będzie jakość modelu wyceny i poziom racjonalności rynku. Także mechaniczne lub półmechaniczne systemy oparte na analizie technicznej mogą uchronić przed skutkami kotwiczenia. Pozostali inwestorzy mogą jedynie uświadomić sobie fakt, że podlegają mechanizmowi kotwiczenia w swoich inwestycjach.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (20) do "Błędy poznawcze w inwestowaniu: kotwiczenie"

  1. kunta-kinte powiedział(a):

    Czy jest możliwe że ekonomiści wierzą wspólnie w jedną największą we wszechświecie kotwicę,która ma może wiele odcieni ale jest mimo to cholernie potężną kotwicą?Tylko urojoną w myślach,zespołową kotwicą?Czy dopuszcza Pan taką możliwość?

  2. kunta-kinte powiedział(a):

    Ciekawe jest to,że jeden z filozofów,nawet mieszkał w Polsce ,określił co dzieje się z człowiekiem,który uległ zjawisku zakotwiczenia i musi zmierzyć się z realną prawdą pozbywając się wytworu własnych skojarzeń.
    Otóż taki człowiek w pierwszej kolejności prawdę realną wyśmiewa,stara się zdezawuować.Następnie przechodzi do agresywnego ataku podważając w każdy możliwy sposób kompetencje oponenta.Etap trzeci i ostatni to stwierdzenie”przecież ja zawsze wiedziałem jaka jest realna prawda i nie ty mnie uświadomiłeś”.
    To z Artura Schopenhauera przezemnie lubianego bo pesymisty ale proszę to przemyśleć.

  3. GZ powiedział(a):

    Fantastyczne jest to, jak ludzie powątpiewają w efekt kotwicy, a pozniej z zadziwieniem patrzą jak bardzo są od niego zależni.
    Kilkukrotnie robiłem na zajęciach (z różnymi grupami) takie testy i każdorazowo widzę zaskoczenie sporej części sali.
    Z drugiej strony warto sobie uświadomić, że taki analityk mający zrobić wycenę (a jakże fundamentalną i to oczywiście mega “obiektywną”) nawet nie wie jak bardzo podlega temu, że patrzy na wyceny konkurencji. On w 90% przypadków będzie próbował dostosować się właśnie do kotwic, którymi są cudze wyceny.

  4. Tajemnica kapitalu powiedział(a):

    Szczerze mowiac to srednio przypadl mi do gustu ten tekst. Wiadomo ze naukowcy roznych rzeczy sie paraja, wlacznie z udawadnianiem czy sukces zalezy od tego ktora noga wstajemy z lozka, ale podwazanie ze ludzie podejmuja racjonalne decyzje jest z gory podejrzane, bo zwykle stoi za tym insynuacja ze Panstwo podejmie lepsze decyzje za nich (badz podejma lepsze decyzje przy pomocy aparatu kontroli i certyfikacji zoragnizowanego przez Panstwo). Problem podejmowania decyzji przez ludzi jest nie problemem tego czy sa one racjonalne ale tego ze ludzie maja prawo podjac decyzje nieracjonalna jezeli tego chca. To ze rynek nie jest 100% efektywny (z uwagi na nieidealny przeplyw informacji) jest oczywistoscia, bo ja siedzac tutaj nie wiem co sie w tej chwili dzieje w Kielcach, wiec nie moge idealnie zainwestowac mojej kasy (kotwicuje sobie niewlasciwe informacje) ale problem polega na tym, ze nie lepszego systemu, a takie systemy organizowane przez Panstwo sa zdecydowanie gorsze.

  5. kunta-kinte powiedział(a):

    @Tajemnica kapitalu
    “Wiadomo ze naukowcy roznych rzeczy sie paraja”

    Tutaj akurat zajmują się czymś elementarnym,bo zjawisko kotwiczenia tłumaczy prawie wszystko,jest czymś pierwotnym wynikającym z pnia mózgu i zachowań stadnych.I nie mamy na nie wpływu poza zadawaniem sobie ciągle pytania”a jeżeli się mylę i jest inaczej?”.Jest to ciągła walka kory mózgowej z pniem mózgu z góry skazana na porazkę.

  6. Trystero powiedział(a):

    @ kunta-kinte

    Co masz na mysli piszac o kotwicy, w ktora wierza wszyscy ekonomisci?

    @ GZ

    Druga kotwica dla wycen w rekomendacjach jest cena rynkowa co chyba juz pokazano na twardych danych.

    @ Tajemnica Kapitalu

    Efekt kotwiczenia dotyczy takze urzednikow panstwowych wiec to jest akurat marny argument za interwencjonizmem. Do glowy mi zreszta nie przyszlo, ze w ten sposob mozna odczytac powyzszy tekst.

  7. kunta-kinte powiedział(a):

    @Trystero
    Ta ekonomia,która przestała opierać się wyłącznie na matematyce i logice.
    Np.kiedyś firmy miały przychody i rozchody i jeśli ich wynik był liczbą dodatnią to firma była zyskowna i miała pieniądze,jeśli ujemną firma miała straty i musiała się zadłużać.Dzisiaj natomiast stworzono tyle wskażników,modeli sporządzania raportów i bilansów że w zasadzie nie wiadomo juz co znaczy zysk.Typowym tego przykładem są ostatnie szopki w PKO BP czy KGHM,które mimo miliardowych zysków musiały zaciągać kredyty aby go wypłacić akcjonariuszom.To są te firmy zyskowne czy nie?
    Albo wysokość PKB jako wskażnik zamożności kraju czy jego obywateli(PKB na głowę mieszkańca).Oznacza to że w Chinach np jest lepiej niż w Polsce-po powrocie z Państwa Środka oświadczam jednak że poza ośrodkami miejskimi są opóżnieni do nas o 100 lat.
    Zatem ponawiam pytanie:
    Co daje nam ekonomia,która nie opiera się na matematyce i logice?

  8. ignorant powiedział(a):

    O właśnie Trystero. Dziękuję za odpowiedź skierowaną do “Tajemnicy Kapitału”. Już miałem zaatakować w stylu “no i co z tego, że nie jest efektywny – rząd może go tylko uczynić bardziej nieefektywnym” :)

    A co do samego eksperymentu to ciekawy ale mam pewne podejrzenie. Mianowicie uczestnicy mogli (choćby podświadomie) traktować wylosowaną kwotę jako “posiadaną” a wtedy akceptacja wyższych rachunków jest całkowicie zrozumiała. Ludzie z większym portfelem po prostu inaczej (nominalnie) będą wyceniać użyteczność danych towarów. Cena jest poniekąd miernikiem średniej użyteczności danej rzeczy – niektórzy są skłonni zapłacić znacznie więcej za coś niż inni. Producent tak ustali cenę by “zmaksymalizować swoją użyteczność dla społeczeństwa”. Jeżeli ta cena wyjdzie znacznie powyżej kosztów to znajdzie się ktoś kto stwierdzi, że ten producent nie jest tak użyteczny i mu to udowodni dostarczając produkt po niższej cenie itd. itp. i w końcu osiągnie się cenę “rynkową”.
    Studenci mając do “dyspozycji daną kwotę” i nie mogąc na żywo sprawdzić jaka jest obecna cena rynkowa mogli wycenić według “zasobności swojego portfela”.

  9. HansKlos powiedział(a):

    @kunta-kinte
    “Co daje nam ekonomia,która nie opiera się na matematyce i logice?”

    Ekonomia jest nauką humanistyczną i tylko z lekka podpiera się matematyką i to zazwyczaj, rzekłbym, nienaukowo. Ekonomia, a raczej ekonomiści, serwuje nam idee, w większości niesprawdzalne metodami eksperymentu naukowego. Widać to na przykładzie chociażby współczesnego nam kryzysu, że większość teorii zawartych pod nazwą makroekonomii można już wyrzucić do kosza, w tym i tezę, że rynek jest racjonalny i racjonalne są decyzje jego uczestników;-)

    Dzisiejsza ekonomia nie ma na celu udowodnienie czegoś tam, ale ma na celu udowodnienie, że obecny system działa dobrze, bo władza działa dobrze. Tyle fikcja, i to zarówno wobec władzy, jak i wobec gospodarczych mechanizmów podziału dóbr.

  10. Jacek25 powiedział(a):

    Nie wydaje mi się aby aksjomaty w ekonomii zmieniły się choć na jotę od zarania dziejów. Oczywiście do czasu aż zostały spisane i rozpowszechnione szerokiej publiczności, przez choćby Bastiata. Tym samym jeśli ktoś chciał posiadać przewagę musiał dążyć do asymetrii informacji na którą Trystero często kładzie nacisk. Rewolucja komputerowa pozwoliła zaprząc metody numeryczne i dała kolejną przewagę. Podstawowym racjonalnym założeniem takich metod mogłoby być, że Ekonomia w skali globalnej jest jedynie przesuwaniem środków. Globalny wzrost PKB to wzrost populacji albo jej stanu posiadania (zależność odwrotna). Wszystko ponadto to kreowanie abstrakcji i używanie środków przekazu aby ludzie w nią uwierzyli. Adam Duda wrzucił ciekawy wykres odnośnie środków FED. Jak oni to robią, że nie pracują a ciągle im przybywa? ;)

  11. Jacek25 powiedział(a):

    Kolega projektuje instalacje sanitarne, aktualnie kanalizacje. Ostatnio był we wiosce koło Świecia jeździł i zbierał podpisy mieszkańców pod uzgodnieniami. Pyta faceta gdzie tu jest bieżąca woda bo na planach nie zaznaczyli. To facet go spytał kiedy wodę podepną… To tak odnośnie tych Chin.

  12. Trystero powiedział(a):

    @ kunta-kinte

    Wiesz, Twoja uwaga jest o tyle ciekawa, ze wielu zarzuca ekonomii cos zupelnie przeciwnego to jest oparcie sie na modelach matematycznych i ignorowanie wszelkich niekwantyfikowalnych (mam nadzieje, ze jest takie slowo) czynnikow.

    @ Jacek 25

    Nie zrozumialem.

  13. kunta-kinte powiedział(a):

    @Trystero
    Ciekawe z znaczeniu głupia,niedorzeczna,abstrakcyjna?

  14. Trystero powiedział(a):

    @ kunta-kinte

    Ciekawa w sensie interesujaca. Twoj poglad jest chyba w mniejszosci – jesli chodzi o te matematyke – ale to nie znaczy, ze jest niedorzeczny.

  15. Jacek25 powiedział(a):

    @Trystero
    Odniosłem się do tego co napisał Kunta-Kinte ,że ekonomia nie opiera się na matematyce i logice. Biorąc pod uwagę, że ekonomia ewoluuje wraz z ludzkością rośnie jedynie złożoność procesów. Ludzkich decyzji nie da się zalgorytmizować, ale jeśli gdzieś kapitału ubyło musiał on zostać zainwestowany w coś innego. Jak mówią Anglojęzyczni jest to Zero Sum Game. Do takich modeli matematycznych używa się różniczki zupełnej, zupełnie jak w fizyce do zasady zachowania energii. Równanie takie ma jednak sens tylko w ekonomii globalnej. W skali giełdy krajowej asymetryczny dostęp do informacji wprowadza szum i skutecznie utrudnia odnalezienie logicznego porządku. Na tym wykresie u Adama Dudy ładnie widać oscylację inflacji i deflacji wokół zera dopóki pieniądz był twardo oparty na złocie. Potem następuje już tylko dewaluacja walut. Gospodarki które nie dewaluują skupują dług np. Japonia. Tą dewaluację maskuje się przez kreatywne podejście do wskaźników CPI, CCI itp. Odwrócenie trendu przyjdzie jak upadnie iluzja że wszystkim przybywa.
    Nie pamiętam już skąd mam ten film ale John fajnie to tłumaczy.
    http://www.youtube.com/watch?v=sA7lURtsNnU&feature=fvw

  16. poszi powiedział(a):

    @Jacek25,

    Gospodarka to nie jest na szczęście gra o sumie zero. Wiadomo od dawna (a dzięki pracom Solowa wiemy o tym bardziej systematycznie), że w długim terminie w krajach rozwiniętych wzrost gospodarczy bierze się w głównej mierze dzięki postepowi naukowo-technicznemu, a w drugiej, dużo mniej istotnej kolejności dzięki akumulacji kapitału (w krajach rozwijających się ten drugi czynnik jest dominujący). Dzięki temu pierwszemu mamy np. mozliwość wykorzystania narzędzi, które pozwolaja na znaczne zmniejszenie pracochłonności rolnictwa, a dzięki temu drugiemu te narzędzia są powszechnie wykorzystywane w krajach rozwiniętych.

    Dopóki istnieje postęp naukowo-techniczny, będzie fundamentalny wzrost gospodarczy. Może się to odbywać nawet przy stałej liczbie ludności. Oczywiście, jeśli kapitał, praca czy ziemia są wykorzystawane sensownie. Bo jeśli są wykorzystywane na budowę domków na pustyni dla nikogo (jak miało miejsce w czasie bańki nieruchomościowej), czy jak w przypadku Japonii (ale też w czasie obecnych stimulusów) budując mosty donikąd, to mamy marnowanie zasobów (malinvestment) i wzrostu z tego nie będzie.

  17. kunta-kinte powiedział(a):

    @poszi
    To co piszesz jest ciekawe lecz aby Nobel z ekonomii którego dostał R.Solow nie był tyle samo warty co gościa od modelu wyceny opcji.
    Uważam tak dlatego,że budowanie bogactwa na postępie technologicznym jest słuszne pod warunkiem możliwości stałego zakupu dóbr podstawowych,surowcowych u innych lub jest się w pełni samowystarczalnym.

  18. Jacek25 powiedział(a):

    Model egzogeniczny Solowa zakłada, iż nie istnieją trudności związane ze zbytem wytworzonej produkcji, co oznacza, że w gospodarce występuje nieograniczony popyt. Widzę problem w założeniach. Kto będzie generował światowy popyt? Amerykanie i tak są już najtłustszym narodem świata-20% otyłych (to tak pół żartem). Wracając do fizyki rozpędzanie wahadła zwiększa tylko amplitudę. Ja bardzo chcę sie mylić. Już nie wspominając, że kryzys pogrąży głównie moją branżę tj. Budownictwo.

  19. Lsd powiedział(a):

    poszi

    gdyby dobrobyt determinował głownie postęp naukowo techniczny to problem biedy zostałby dawno rozwiązany

  20. kujawianin powiedział(a):

    @LSD:

    W krajach rozwiniętych ten problem jest rozwiązany. Przecież jeszcze 100-200 lat temu tylko nieliczni byli zamożni, większość populacji znała i głód i wiedziała co to znaczy, że jest zimno zimą – nie tylko za oknem. Teraz bieda jest sprowadzona do marginesu, choć również i jej definicja się zmieniła. Teraz, jak kogoś nie stać na nowy samochód co 3 lata, to jest to ktoś biedny. Taka bieda nigdy nie zostanie usunięta.

Dodaj komentarz