Przyznam szczerze, piszę poniższy tekst pełen obaw o to, że zostanę oskarżony o poruszanie kwestii ‘do bólu’ banalnej i oczywistej. Pewnym usprawiedliwieniem jest dla mnie fakt, że prestiżowy dziennik Wall Street Journal zdecydował się poruszyć ten problem. Głównym jednak powodem, dla którego poruszam problem ‘okrutnej matematyki strat’ jest fakt, że uświadomienie sobie tego mechanizmu pomaga zrozumieć fundament każdej skutecznej strategii inwestycyjnej.
W poprzednim tekście o wynikach globalnych rynków akcyjnych w 2009 roku podałem przykład giełdy w Rosji, która w 2009 roku może pochwalić się spektakularną stopą zwrotu – 126,7%. Zwróciłem także uwagę na fakt, że tego wyniku nie można oceniać w oderwaniu od wyników rosyjskich indeksów w 2008 roku, kiedy to straciły 72,4%. Banalne pytanie dla czytelników: czy preferowalibyście zainwestować na początku 2008 roku na rynku rosyjskim czy na rynku polskim, który w 2009 roku zyskał ‘zaledwie’ 32,6% po tym jak w 2008 roku stracił 48,2%?
Okazuje się, że od początku 2008 roku inwestycja na rynku polskim przyniosłaby 31,3% straty a inwestycja na rynku rosyjskim 37,4% straty. To co przedstawiłem powyżej Wall Street Journal nazywa okrutną matematyką strat. Mechanizm ten sprowadza się do banalnego stwierdzenia, że im większe straty inwestor poniósł na rynku tym większe zyski będzie musiał osiągnąć by je odrobić.
Strata 10% wymaga 11% zysków w celu wyjścia ‘na zero’. Strata 20% wymaga 25% zysku w celu wyjścia ‘nad kreskę’. Utrata 50% kapitału wymaga podwojenia ‘uratowanego’ kapitału w celu odrobienia strat. Strata 90% wymaga uzyskania zysku w wysokości 900%. Okrutna matematyka strat jest oczywiście prostą konsekwencją faktu, że po poniesieniu strat dysponujemy mniejszym kapitałem, który dla nas pracuje.
Wspaniałe unaocznienie tego mechanizmu znajduje się w zestawieniu Bespoke pokazującym spółki z indeksu Russell 3000, których ceny akcji wzrosły najbardziej od zanotowania dołka bessy w marcu 2009 roku. W zestawieniu tym przedstawiono także zachowanie spółek w czasie bessy 2007-2009 i wynik od szczytu hossy w 2007 do ‘teraz’. Pokażę fragment tego zestawienia:
Bespoke podał także zestawienie spółek z Russell 3000 o najwyższej stopie zwrotu od szczytu hossy w październiku 2007 roku. Okazuje się, że kluczem do dobrych długoterminowych wyników było pozytywne zachowanie w czasie bessy. Oto fragment tego zestawienia:
Otóż ‘okrutna matematyka strat’ wskazuje na fundamentalny cel wszystkich strategii inwestycyjnych: ochronę kapitału. Oczywiście, straty, są integralna częścią procesu inwestowania. W wielu strategiach (na przykład ‘long only’ na rynku akcyjnym) nie da się także uniknąć całych okresów o negatywnej stopie zwrotu. Inwestycyjna mądrość polega na świadomości, że ograniczanie strat jest podstawowym narzędziem do osiągania wysokich zysków. W grę wchodzą dwa czynniki:
-
matematyka strat, czyli dysponowanie większym kapitałem na początku ruchu wzrostowego
-
istnienie mniejszej presji psychicznej pozwalającej inwestować bez szukania ryzykownych okazji do pokonania rynku w okresie odbicia notowań
Warto także pamiętać, że niższe straty oznaczają niższą zmienność a więc poprawiają nasze wyniki inwestycyjne przy ważeniu ich ryzykiem.


Im dłużej Cię czytam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że poker i giełda, to praktycznie to samo. Z tym, że poker jest uczciwszy i bardziej przewidywalny.
Dziwi mnie więc, że liberałowie z PO nie chcą zakazać gry na giełdzie. To niby nie jest hazard?
Ja, póki mogę, pozostanę jednak przy pokerze.
@ karakuli
Jesli masz na mysli sam proces inwestowania czy raczej spekulowania na gieldzie to masz racje – podobienstw jest duzo, przede wszystkim dlatego, ze w obydwu przypadkach (poker i gielda) masz do czynienia ze sztuka zarzadzania ryzykiem przy ograniczonej liczbie informacji.
Natomiast sam rynek gieldowy pelni wazne funkcje w gospodarce i jako calosc z pokerem nie ma nic wspolnego.
@trystero,
Rynek giełdowy spełnia ważne funkcje pozyskiwania kapitału, a może nawet przede wszystkim wyceny, ale rynek derywatów? Nie jest to może zupełnie bezużyteczne (jest to świetny mechanizm z strategiach hedgingowych), ale świat by się nie zawalił bez niego. A ponieważ jest to gra o sumie zero (z tym trzecim w postaci prowizji), to jest to jak najbardziej poker. Też zawsze się dziwię, że tyle jest obostrzeń dla tradycyjnego hazardu, a na rynku derywatów można szaleć do woli. I to jak tanio (w sensie róznicy między wygranymi a przegranymi).
@karakuli
po kilku latach codziennej obecności na różnych rynkach odpowiadam Ci że masz 100%racji
@trystero
“Natomiast sam rynek gieldowy pelni wazne funkcje w gospodarce i jako calosc z pokerem nie ma nic wspolnego.”
Wymień te ważne funkcje!
Jedyna to taka że firmy zamiast pożyczać pieniądze w bankach pozyskują kapitał w drodze emisji akcji dymiąc wszystkich.
@poszi
rynek derywatów prędzej czy póżniej położy wszystko na łopatki ,wystarczy że w jednym dniu ruszy 10% w górę by póżniej 10% spadać,wszystkie porfele pozamykaja się automatycznie
@ kunta-kinte
Do dwoch funkcji, ktore wymienil Poszi, to jest do ’swatania’ przedsiebiorcow potrzebujacych kapitalu i ludzi dysponujacych wolnym kapitalem oraz do dokonywania nieustannej wyceny setek przedsiebiorstw a takze calych sektorow, dolozylbym trzecia funkcje zapewnianie plynnosci dla rynku inwestycyjnego.
@ poszi
Rynek derywatow to przede wszystkim mozliwosc zabezpieczenia sie przed ryzykiem finansowym lub operacyjnym (forwardy na waluty, swapy na stopy procentowe, futures na towary, etc). Zarzadzanie szeregiem firm jest latwiejsze dzieki rynkowi instrumentow pochodnych.
Ten rynek to generalnie jest miejsce, w ktorym jedna strona pozbywa sie jakiegos ryzyka a druga strona to ryzyka na siebie bierze.
Oczywiscie ten rynek jest zdegenerowany i aspekt zabezpieczajacy jest juz w cieniu aspektu spekulacyjnego.
“dokonywania nieustannej wyceny setek przedsiebiorstw ”
Panie Trystero!Ten rynek giełdowy wycenia w jednym roku np KGHM na 18 PLN i 90 PLN podczas gdy w tej spółce nic nie uległo zmianie.Giełdy są chyba dowodem na sens isnienia ekonomii tak jak kościelne nabożeństwa na istnienie boga.
@kunta-kinte
“Po kilku latach codziennej obecności na różnych rynkach” uważasz, że giełdy nie służą do niczego poza umożliwianiem firmom “dymania wszystkich”? Niech zgadnę, brałeś udział w IPO LCC? :)
A derywaty derywatami, instrument jak każdy inny. Faktyczny problem to lewarowanie pozycji wirtualną gotówką.
Udział brałem w emisji Netii a póżniej Polmosu Białystok :(
Muszę się zgodzić z kunta-kinte.
Uzyskiwanie kapitału poprzez pierwotną emisję akcji to JEDYNA pożyteczna funkcja giełdy. Najbardziej śmieszy mnie nazywanie ludzi grających na giełdzie “inwestorami”. Co to za inwestor, który co tydzień radykalnie zmienia swój koszyk przerzucając się z branży np. surowcowej na energetyczną albo farmaceutyczną. Natomiast jestem przeciwnikiem ograniczania grania na giełdzie. Pewnie wtedy gracze giełdowi uciekliby do kasyn (a tracenie pieniędzy na giełdzie jest chyba bardziej “prospołeczne”:).
UMOŻLIWIENIE TRACENIA PIENIĘDZY POWODUJE ZE LUDZIE NIE INWESTUJĄ W WIEDZĘ czego wystarczy spojrzec jesteśmy naocznymi świdkami.
Aha,proszę powiedzieć mi co mam zrobić aby nie wchodzić na trystero jakiś ifin przez trystro pl?JESTEM PRYMITYWNY proszę admina aby krok po kroku wyłumaczył mi te dzieje!
Prymitywny nie oznacza głupi,choć z Idiotą Dostojewskiego na kolanach wymieniłbym uścisk dłoni.Książę Myszkin to był gość ale skończył tak jak ja chyba skończę…
D
@HeS
Co tydzień?????????????????Ja zmieniam sentyment kilka razy w godzinie!
Powiedz to Trystero,który czuje się jak Maggi w zupie robiąc doktorat z ekonomii.Powiedz mu że ekonomia to magia obłoków!Powiedz mu że ekonomia to fantazja!NIE UWIERZY bo jest ogarnięty ideologią kultu pieniądza i wyznawania jego różnych postaci!Tabele,wykresy szkice modele a czemu to słuzy?W czym jest pewność?PEWNOŚĆ.Pewnośc ekonomia zyskuje jedynie w historii.Tak więc jest jedynie jej odłamem.Sto lat temu,prawie,Wittgenstein powiedział że jeśli są rzeczy,które nie są faktami to należy o nich milczeć.Dzisiaj ekonomia dorównała szczytami absurdu filozoficznej argumentacji teodyceji.TRYSTERO!Obudż się!!!
No jeszcze ja,miałem Wam puścić linka do pięknej piosenki Grechuty Świat w obłokach(słowa/wiersz napisał kto inny) ale ten zły internet nie pozwala mi tego uczynić.
Niestety cala gospodarka robi się spekulacyjna. Arbitraż praktycznie nie istnieje. Niestety skończyło się pewne pomnażanie swojego kapitału. Wszyscy muszą sobie jak najszybciej uświadomić że nie ma w 100 % bezpiecznych inwestycji
Pozdr
Kunta kinte a zabijanie niewinnych zwierzątek dla ich futerka jest OK? ;)