Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Do przeczytania: 06.11.2009

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 06.11.2009 | Komentarze (8) »

Porcja linków na dzisiaj:

Wreszcie coś dla wiecznych pesymistów i malkontentów: badania naukowe pokazały, że takie stany emocjonalne mogą zwiększać zdolności poznawcze i poprawiać proces decyzyjny.

Świetny tekst o ‘najlepszej transakcji w historii’ czyli historia o tym jak John Paulson sprzedał krótko amerykański rynek hipoteczny i zarobił na tym miliardy dolarów.

O amerykańskim planie inwazji na Kanadę z lat 30’ XX wieku (to nie pomyłka) w świetnie napisanym tekście w Washington Post.

50 najbardziej wartościowych internetowych start-upów według Business Insider.

Ważny tekst o zupełnie pominiętej w Polsce dyskusji o stworzeniu obowiązku oferowania ‘wystandaryzowanych’ (vanilla – jak w opcjach) produktów finansowych. Czy hipoteka może być towarem?

O tym czy ekonomia zaprzecza kluczowym prawom fizyki. Niestety, nie o entropii ale o innej ważnej kwestii: zwrotu energii na zainwestowanej energii.

O tym które serwisy społecznościowe są kobiece a które męskie na blogu Information is beautiful.

Jak daleko można się w USA oddalić w linii prostej od baru McDonald’s? O 107 mil.

Seria zdjęć z centrum kosmicznego na Florydzie pokazująca przygotowania i start nowej rakiety NASA.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (8) do "Do przeczytania: 06.11.2009"

  1. Pilot Pirx powiedział(a):

    Witam,

    Nie mogę sobie odmówić przyjemności doklejenia do powyższych jeszcze jednego odnośnika:

    http://rankexploits.com/musings/2009/tricking-yourself-into-cherry-picking/

    To dotyczy klimatu (w szczególności metodologii wyboru drzew, których słoje posłużyły do wyprodukowania słynnego wykresu prognozy wzrostu temperatury (Mann), według którego jakoby usmażymy się już wkrótce jak na patelni), ale myślę, że przykładów wykorzystywania takiego błędnego rozumowania w ekonomii też będzie można znaleźć bez liku.

    Pozdrawiam

  2. Trystero powiedział(a):

    @ Pilot Pirx

    Powiedz mi jakie masz wyksztalcenie i doswiadczenie w badaniu zmian klimatycznych by autorytatywnie stwierdzic, ze argumenty podane na linkowanej przez Ciebie stronie sa rzetelne?

    Pytanie drugie: czy zadales sobie trud by znalezc jakas polemike z linkowanym przez Ciebie tekstem?

    Pytanie trzecie: czy rozumiesz roznice pomiedzy publikacja w peer-review czasopismie naukowym a wpisem na blogu?

    Pytanie czwarte: czy czytales komentarze pod linkowanym tekstem?

  3. Pilot Pirx powiedział(a):

    Ale skąd, Trystero, taka napastliwość z Twojej strony? Tekst, który podlinkowałem mówi o tym, że proces selekcji próbek pod kątem skorelowania z krzywą docelową w określonym podokresie czasu prowadzi do systematycznych błędów statystycznych (bias, czyli obciążenie). Ponadto ilustruje to liczbami wygenerowanymi losowo i krzywą temperatury wg. jednego z ośrodków ją dokumentujących. Gdzie tu powód do osobistych wycieczek?

    O antropogenicznym globalnym ociepleniu wolę sobie wyrabiać własne zdanie, w końcu proponowane środki zaradcze są na tyle kosztowne i spektakularne, że ma to przełożenie na nasze codzienne życie. Czy doktorat z matematyki o specjalności probabilistycznej do tego wystarczy czy nie? Sam mi powiedz.

    O peer review, wyobraź sobie, słyszałem. Nawet mi się zdarza podlegać a też i wykonywać. Z tego co czytałem jesteś doktorantem. To pozwól mi zapytać, czy nie słyszałeś nigdy o polityce wśród naukowców? Nie zdarzyło Ci się spotkać naukowca, który chce za wszelką cenę wylansować swoje nazwisko, nawet kosztem rzetelności? Nie zdarzyło Ci się nigdy spotkać świętej krowy, której prac się nawet nie czyta przy peer review, bo nazwisko wystarcza? Nie zdarzyło Ci się nigdy spotkać naukowca, którego pozaakademickie lub grantowe pieniądze, bądź też splendor taki czy inny skorumpowały do szpiku kości? Jeżeli nie to zazdroszczę.

    Nie namawiam Cię do porzucenia wiary w AGW, bo cóż, namawianie do porzucenia wiary jest bezproduktywne. Namawiam jedynie do nierezygnowania z używania własnego rozumu przy lekturze doniesień. Peer review można rozumieć szerzej niż tylko jako przeczytanie pracy przez jednego czy dwóch recenzentów przed publikacją. Dla mnie tego typu strona to też forma peer review, o ile autor wie, o czym mówi. Ja mam akurat to szczęście, że w mojej dyscyplinie wszystko musi być w tekście pracy, więc peer review jest dokonywane przez każdego czytelnika, a znalezione nieścisłości kończą się na kolejnej, wspólnej, pracy, w której się rzeczy prostuje. Nie kosztuje to więcej niż papier i czas pracy komputera potrzebny do jej wyprodukowania. Inaczej jest jednak, jeżeli autorzy ukrywają swoje dane źródłowe, co miało najwyraźniej miejsce w przypadku pracy Manna (tej o hockey stick), czym uniemożliwiają niezależne sprawdzenie wniosków, a konsekwencje dla wszystkich wynikające z potencjalnych nieścisłości mogą być ogromne. Zauważ, że nie próbuję Cię tu przekonywać do tego, że ocieplenia nie ma, a jedynie do tego, że niezależne doniesienia (również publikowane w poważnych artykułach, tylko że poważne artykuły nie nadają się na linki z popularnego bloga) stawiają zasadne pytania co do metodologii.

    Pozdrawiam i życzę owocnej kariery naukowej

  4. Trystero powiedział(a):

    @ Pilot Pirx

    Tym bardziej nie rozumiem Twojej postawy. Skoro masz doktorat i jestes czlonkiem Akademii to generalnie powinienes akceptowac zasady tu panujace.

    Te zasady w duzym skrocie sa mniej wiecej takie, ze dominujacy w danym momencie czasu poglad naukowy jest oficjalnym stanowiskiem nauki w tej sprawie – nawet jesli istnieja zdania odrebne.

    Przyklad pierwszy z brzegu: palenie i rak pluc. Dominujace stanowisko nauki jest jasne: to pierwsze powoduje to drugie. Sa zdania odrebne? Sa. Czy opieramy swoja polityke zdrowotna na pogladzie, ze palenie powoduje raka mimo, ze sa naukowcy, ktorzy sie z tym niezgadzaja? Tak.

    Nie uwazam, ze powinienem sobie wyrobic zdanie w kazdej dziedzinie. Mysle, ze urodzilem sie na to 500 lat za pozno a moze po prostu nie jestem na tyle zdolny jak Ty i wielu innych ludzi (wielu z nich pisuje do Rzeczpospolitej), ktorzy wyrobili swoje zdanie wszystko: od polityki monetarnej, poprzez epidemiologie po badania klimatu.

    Wiem ile pracy kosztuje mnie przygotowanie pracy w naprawde ograniczonej dziedzinie jaka jest rynek ropy naftowej. Zdaje sobie sprawe, ze wielu ludziom wydaje sie, ze te sama wiedze zdobeda po przeczytaniu dwoch ksiazek.

    Moim zdaniem, przekonanie, ze mozesz w weekend zrobic to co kilkuset klimatologow robilo przez cale zycie jest irracjonalne. Chyba, ze jestes czystej krwi geniuszem. Wtedy wez moje gratulacje i napisz porzadna prace naukowa, w ktorej zmiarzdzysz AGW.

    Jeszcze w kwestii wpisu na blogu: Otoz dla mnie metoda naukowa, w ktorej bada sie przyrost pni drzew z okresow, w ktorych sa szczegolowe dane o temperaturze – znajduje te drzewa, ktorych przyrost pni jest skorelowany ze zmianami temp. a nastepnie na podstawie przyrostu pni tych drzew z innych okresow modeluje sie temp. jest logiczna.

    Zdaje tez sobie sprawe, ze ‘kij hokejowy’ potwierdza juz przynajmniej kilka roznych badan.

  5. Pilot Pirx powiedział(a):

    Trystero,

    Po pierwsze daruj sobie wycieczki ad personam typu ,,nie jestem na tyle zdolny jak Ty i wielu innych ludzi (wielu z nich pisuje do Rzeczpospolitej)”. To nie jest uczciwa polemika merytoryczna.

    Po drugie piszesz ,,Te zasady w duzym skrocie sa mniej wiecej takie, ze dominujacy w danym momencie czasu poglad naukowy jest oficjalnym stanowiskiem nauki w tej sprawie – nawet jesli istnieja zdania odrebne.”. Prawdę mówiąc pierwsze słyszę. Zawsze mi się wydawało, że w nauce chodzi o prawdę obiektywną i materialną, a nie o prawdę ustalaną metodą głosowania. Przykładów na zawodność metody głosowania w nauce jest bez liku, żeby przypomnieć tylko XIX-wieczną opinię o końcu fizyki przeoraną przez outsidera pracującego w urzędzie patentowym, również XIX-wieczną opinię o niemożliwości latania obiektów cięższych od powietrza wyrażoną przez prezesa Royal Society, skądinąd wielce zasłużonego dla Nauki, lorda Kelvina w 1895 roku (bracia Wright polecieli zaledwie 8 lat później), a z medycznego ogródka całkiem niedawną zmianę opinii na temat przyczyn powstawania choroby wrzodowej, do przeprowadzenia której potrzeba było osobistego poświęcenia jednego z odkrywców, bo nikt nie chciał w to wierzyć.

    Jeżeli mówimy o zasadach obowiązujących w naukach empirycznych, to głównym dorobkiem XX-wiecznej filozofii nauki jest, jak zapewne wiesz, popperowska zasada falsyfikowalności. To znaczy, że teoria naukowa musi umożliwiać przeprowadzenie eksperymentu, który potencjalnie wykaże jej fałszywość. Teoria, która tego nie umożliwia nie jest teorią naukową, ale co najwyżej chciejstwem albo publicystyką, jeżeli nie wręcz gusłami. Przy czym, jak zapewne zdajesz sobie sprawę, aby odnieść się w sposób niezależny do czyichś wyników, trzeba mieć wgląd w dane źródłowe. Autorzy, którzy systematycznie odmawiają dostępu do danych źródłowych sami stawiają się poza nauką. Co więcej, naukę tworzą ludzie, i ich interakcja ma też swoją dynamikę, o tym pisał, jak na pewno wiesz, niejaki Feyerabend. W skrócie, jest zazwyczaj tak, że ustalone teorie naukowe wpływają na sposób myślenia i warsztat większości badaczy, utrudniając im wychodzenie poza schemat. Dlatego zmiana paradygmatu prawie nigdy nie jest stopniowa, łagodna i ustalana głosami większości, bo wymaga od tej większości rewizji własnych poglądów i przyznania racji komu innemu, ale pochodzi od nielicznych samotników wystarczająco odważnych żeby kwestionować utarte opinie. Dlatego warto patrzeć co owi samotnicy mają do powiedzenia.

    Piszesz o raku płuc i paleniu. Po pierwsze, przeprowadzone badania były poprawnie zaplanowane pod względem statystycznym, i faktycznie wykazały związek przyczynowo-skutkowy. Po drugie, koszta zewnętrzne wprowadzenia polityki antynikotynowej są niskie, jeżeli nie wręcz ujemne. Koszta wprowadzenia polityki bazującej na teorii CO2 są ogromne, poza tym, po bliższym przyjrzeniu się w jaki sposób sprawy te są załatwiane politycznie można nabrać uzasadnionych podejrzeń, że przy tej okazji mogą pojawić się na świecie równi i równiejsi, a oddanie szans rozwojowych Polski na podstawie wątpliwych teorii to nie jest dobry pomysł.

    W przypadku pni drzew i temperatury zachodziło domniemanie, że na grubości przyrostów wpływała temperatura, zatem do badań wzięto tylko takie pnie, które faktycznie były z nią skorelowane. Artykuł, który Ci podlinkowałem mówi, że w danych wygenerowanych losowo, w których żadnego mechanizmu przyczynowo-skutkowego wpływającego na liczby nie było, również daje się odnaleźć podobne skorelowane trajektorie. Quod erad demonstrandum. Czego chcesz więcej dla obalenia tej metody postępowania? Przecież to jest kontrprzykład, to znaczy, że ta metoda, chociaż z pozoru logiczna, może prowadzić do fałszywych wniosków. Może należało najpierw przeprowadzić badania dotyczące tego, czy faktycznie uda się odczytać sygnał temperatury w grubościach słojów, takie jak na przykład te:
    http://www3.interscience.wiley.com/journal/122597017/abstract
    albo te:
    http://www3.interscience.wiley.com/journal/122652654/abstract
    Nieśmiało sugeruję również, aby sprawdzić, czy może w ekonomii nie stosuje się podobnych rozumowań.

    Zarzucasz mi ponadto, że wychodzę przed szereg i próbuję poprawiać klimatologów, i, jak rozumiem, nie powinienem, jako ten co dwie książki przeczytał, zabierać w tej sprawie głosu. Wiesz, ja się rachunkiem prawdopodobieństwa zajmuję już ładnych parę lat, i przeczytałem trochę więcej książek, parę razy musiałem moje własne przenosić z miejsca na miejsce i wiem jak po tym plecy bolą, a nie liczę tu bibliotecznych. I jeżeli widzę polemikę, w której argumenty outsiderów zgodne z wiedzą matematyczną stawiają zasadne pytania co do metodologii mainstreamu, to zwracam na to publicznie uwagę. Taki jest mój obowiązek, po to jestem naukowcem, żeby był z tego również pożytek dla ogółu. Zresztą dziwię się, że akurat Tobie muszę to tłumaczyć, bo wydawało mi się, że do prowadzenia Twojego bloga skłaniają Cie podobne motywy.

    Piszesz poza tym na zakończenie, że hockey-stick został potwierdzony przez inne niezależne badania. To ja mówię ,,sprawdzam” i proszę o linki, a jak już podasz te linki, to pozwolisz, że obrócę jedno z Twoich pytań w Twoją stronę: ,,Pytanie drugie: czy zadales sobie trud by znalezc jakas polemike z linkowanym przez Ciebie tekstem?”

    Pozdrawiam

    Pilot Pirx

    PS. Przyczynek do obserwacji zmian paradygmatów:
    http://www.guardian.co.uk/environment/2009/apr/28/black-carbon-emissions

  6. Trystero powiedział(a):

    @ Pilot Pirx

    Och, nie daruje sobie takich wycieczek poniewaz mam wrazenie, ze Ty naprawde uwazasz, ze mozesz zabierac glos w dyskusji o ociepleniu klimatu mimo braku elementarnej wiedzy z dziedziny klimatologii. Chyba, ze taka wiedze posiadasz – wtedy zwracam honor.

    Ja uwazam, ze nie mam wiedzy i mozliwosci by samodzielnie zbadac ten problem. Mysle tez, ze 99,9% ludzi nie ma takiej wiedzy i mozliwosci. Co naturalnie nie przeszkadza wielu z nich glos zabierac.

    Wysuwasz falszywe oskarzenia wzgledem Manna, ktory ujawnil wszystkie dostepne dane, w gruncie rzeczy zmuszony sredniowieczna nagonka zorganizowana przez politykow pracujacych na rzecz lobby energetycznego:
    …The chairman of the committee (Joe Barton, a prominent global warming skeptic) wrote a letter to Mann requesting he provide his data, including his source code, archives of all data for all of Mann’s scientific publications, identities of his present and past scientific collaborators, and details of all funding for any of Mann’s ongoing or prior research, including all of the supporting forms and agreements.[22] The American Association for the Advancement of Science viewed this as “a search for some basis on which to discredit these particular scientists and findings, rather than a search for understanding.”[24] When Mann complied, all of the data was available for McIntyre. Congress also requested that third party science panels review the criticisms by McIntyre and McKitrick…

    Skoro juz przy tym jestesmy to badania Manna sfalsyfikowano. Wykryto drobne bledy i stwierdzono, ze nie zmieniaja one wynikow badan. Powolano w tym celu specjalna komisje – o tym wszystkim mozesz przeczytac. Nie wiem czy istnieja badania naukowe, ktore sprawdzono bardziej dokladnie niz te badania Manna.

    Jesli sugerujesz, ze bloger ‘lucia’ jest wlasnie takim outsiderem, geniuszem pokroju Einsteina to ja skromnie stwierdzam, ze nie mam wiedzy i zdolnosci by ocenic czy ma racje czy nie.

    Uwazam, ze 99% ignorantow postapi racjonalnie gdy przyjmie dominujaca wersje nauki i pozostawi spor o prawde naukowcow z mainstreamu i outsiderom. W XIX wieku wiecej sensu mialo trzymanie sie przekonania, ze maszyna ciezsza od powietrza latac nie bedzie.

    Mimo wszystkich problemow i kontrowersji nauka jest ta dziedzina cywilizacji, w ktorej postep nastepuje najszybciej – paradygmaty sie zmieniaja, outsiderzy w koncu wchodza do mainstreamu. Pytanie brzmi: dlaczego ignoranci maja sie mieszac do debaty naukowej?

    Koszty walki ze zmianami klimatycznymi sa niewielkie jesli policzysz efekty zewnetrzne obecnej gospodarki energetycznej, co wiecej, te dzialnia (odejscie od paliw kopalnych) i tak sa niezbedne ze wzgledu na spadajace EROI. Z ekonomicznego punktu widzenia to sytuacja typu win-win.

    Mialem na mysli te badania:
    http://www.scientificamerican.com/article.cfm?id=still-hotter-than-ever&page=2

    Pozdrawiam

  7. Pilot Pirx powiedział(a):

    Wiesz, Trystero, spędziłem dzisiaj trochę czasu nad tym artykułem, który podlinkowałeś, a w zasadzie nie nad tą notką publicystyczną, ale nad samym artykułem:
    http://www.people.fas.harvard.edu/~tingley/mean_variance.pdf
    Miałem Ci tu pisać, że oni przeprowadzają bardzo rzetelną analizę korelacji zmiany średniej wyliczanej z proxy do odchylenia standardowego po lokalizacji, i nie zajmują się w ogóle adekwatnością wybranych proxy do zagadnienia, które badają, a szkopuł tej solidnej analizy polega na tym, że używają tych samych proxy których używali Mann i jego epigoni, a które podlegały tej samej metodzie selekcji próbek, która prowadzi do odnajdywania silnych sygnałów w czystym szumie. Więc garbage in, garbage out. Miałem Ci tu pisać, że Mann udostępnił dane pośrednio w momencie, w którym jego współautor umieścił artykuł z nich korzystający w periodyku, który się na tyle znalazł, że nie odpuścił, i że było to w wiele lat po oryginalnym artykule. Miałem Ci też na poważnie napisać, że ludzie, którzy korzystają z danych do roku 1990, a następnie piszą coś takiego: ,,The above tests, which are confined to using proxy data between 831 and 1990 are, then, primarily tests of the medieval period versus the mid 20th Century warming, as the dramatic increase in temperatures over the last 15 years is not covered by the proxies we use.” po to, aby odnieść się do wykresu za ostatnie 15 lat:
    http://www.woodfortrees.org/plot/gistemp/from:1994/offset:-0.24/plot/uah/from:1994/plot/rss/from:1994
    który wygląda na bardziej rosnący niż wykres zaczynający się tam, gdzie skończyły się ich dane:
    http://www.woodfortrees.org/plot/gistemp/from:1990/offset:-0.24/plot/uah/from:1990/plot/rss/from:1990
    odrobinę tracą na bezstronności.

    Miałem, ale po przeczytaniu jeszcze raz Twoich obelg stwierdziłem, że mi się nie chce. Więc odpowiem Ci pięknym za nadobne, bo wygląda na to, że tylko taki język znasz. A kim ty jesteś w zasadzie, blogerze Trystero, aby czytelnicy zwracali uwagę na to co piszesz? Na czym Ty się w ogóle znasz, naprawdę znasz na poziomie przekraczającym internetową publicystykę, aby zabierać głos w różnych sprawach? Bo z tego, co napisałeś, to wynika, że jedynie na rynku ropy naftowej, a i to przychodzi ci z trudem. Pokaż, pokaż swoje kwalifikacje, bo inaczej będziesz mógł uchodzić jedynie za kolejnego akademickiego lansera, który chce się wypromować albo zarobić.

    A Ziemia jest płaska, przecież to logiczne.

    Bez odbioru

    Pilot Pirx

  8. Trystero powiedział(a):

    @ Pilot Pirx

    Jedno jest pewne: nie znam sie na klimatologii i nie mam problemu z przyznaniem sie do tego.

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player