Przedwczoraj pozwoliłem sobie przedstawić argumenty, których używa Bill Gross z PIMCO by pokazać, że aktywa kapitałowe w USA są bardzo przewartościowane. W największym skrócie, problem polega na tym, że ceny aktywów finansowych rosły przez ostatnie trzy dekady dużo szybciej niż wartość realnej gospodarki mierzona nominalnym PKB. Doprowadziło to do tego, że aktywa finansowe w okresie ostatniego półwiecza podrożały o 100% więcej niż zwiększyła się realna gospodarka mierzono ilością wszystkich wytworzonych produktów i usług.
Steve Waldman przedstawił interesującą hipotezę wyjaśniającą to zjawiska. Hipoteza opiera się na założeniu, że inflacja będąca wynikiem zwiększenia podaży pieniądza może przejawić się w dwojaki sposób:
-
poprzez wzrost cen dóbr konsumpcyjnych
-
albo poprzez wzrost cen aktywów kapitałowych
Wszystko zależy od tego, ku jakiej grupie społeczeństwa popłynie strumień ‘nowiutkich, pachnących farbą drukarską pieniędzy’. Jeśli popłynie do klasy średniej i niższej i będzie miał charakter wzrostu płac to doprowadzi do wzrostu cen konsumpcyjnych. Jeśli strumień pieniędzy popłynie do najbogatszych lub będzie miał charakter wzrostu wynagrodzeń innych niż płace, na przykład pojawi się w charakterze dodatkowych wpłat na konta emerytalne, to doprowadzi do wzrostu popytu na aktywa kapitałowe.
W tym miejscu należy wspomnieć o dwóch faktach. Krańcowa skłonność do oszczędzania rośnie wraz z dochodami – bogatsi ludzie są bardziej skłonni inwestować swoje pieniądza. Po pierwsze dlatego, że mają ich zbyt dużo by wydawać je na konsumpcję, po drugie dlatego, że znają wartość inwestycji. Płace są natomiast lepkie – gdy raz wzrosną to później istnieje spory problem z ich obniżeniem.
Bankierzy centralni ‘nie lubią’ wzrostu płac właśnie dlatego, że one lepkie. Inflacyjny charakter tego zjawiska jest stały. Kontrolę nad skłonnością do konsumpcji zapewniło bankom centralnym stworzenie warunków, niskich stóp procentowych, w których konsumpcja finansowana jest kredytem. Kredytem łatwo sterować za pomocą polityki monetarnej.
Taka właśnie, idealna sytuacja dla banków centralnych powstała w okresie wielkiego uspokojenia. Diametralnie zmniejszył się udział płac w PKB. Gwałtownie zwiększyła się nierówność dochodowa. Kapitalizm odkrył swój brzydki sekret – demokratyzacja kredytu sprawiła, że ‘poszkodowana’ część społeczeństwa nie zdawała sobie sprawy z pierwszych dwóch zjawisk.
Całości dopełniła polityka ratowania kredytodawców kosztem kredytobiorców, której kulminację obserwowaliśmy w czasie ostatniego kryzysu finansowego. Dłużnicy, którzy nie byli w stanie spłacić zobowiązań pozostawienie zostali bez pomocy a rząd i FED skupił się na ratowaniu kredytodawców nagradzając jednostki sumiennie ‘pompujące’ bańki spekulacyjne na rynkach kapitałowych.
Za pomocą opisanych mechanizmów FED uzyskał iluzoryczną władzę nad inflacją, system finansowy dysponował gigantycznym źródłem zysków a najbogatsi Amerykanie korzystali z polityki wspierającej nierówność dochodową. Efektem ubocznym były gigantyczne pomyłki w alokacji kapitału – typowe w przypadku bąbli spekulacyjnych, a więc gigantyczne marnotrawstwo zasobów.
By w ten sposób utrzymywana bańka finansowa mogła trwać konieczne jest kilka czynników:
-
utrzymywanie inwestorów w złudnym przekonaniu, że cena aktywów finansowych nie zależy od poziomu dochodów z tych aktywów
-
utrzymywanie niskich stóp procentowych, z jednej strony podpierających wyceny aktywów, z drugiej strony umożliwiających konsumpcję na kredyt
-
utrzymywanie całego mechanizmu polityczno-gospodarczego gwarantującego nierówność dochodową (na przykład poprzez specjalnie zaprojektowane cięcia podatków)
Żaden z tych czynników nie utrzyma się na odpowiednio długiej linii czasu.



i kto by pomyslał że Trystero przedstawi austriacki punkt widzenia:)sedno tkwi w tym ze pieniądz kredytowy sprawia wrażenie ze można jednocześnie zwiększać inwestycje i konsumpcje a to jest nie możliwe do utrzymania na dłuższa metę
@Trystero
“Żaden z tych czynników nie utrzyma się na odpowiednio długiej linii czasu.”
No właśnie, w jaki sposób to zostanie odkręcone?
Czy jest w ogóle jakieś inne wyjście dla Stanów niż doprowadzenie do znaczącej inflacji i tym samym deprecjacja dolara, poprawienie w ten sposób bilansu handlowego i mozolna próba przestawiania gospodarki na bardziej pro-eksportową? Plusem tego rozwiązania jest to, że uzyskać to można to dalszym trzymanie ujemnych realnych stóp – a podwyższać ich przecież nie mogą, bo to wywróci konsumpcję.
Jaki masz, jeśli można spytać, pogląd na to, jaki USA mają plan makro.
@Trystero
mała uwaga techniczna: trzeba by przyciąć ten link do grafiki w nyt, żeby działał – wywalić wszystko po “29taxgr.html”.
Najprostszy mechanizm to reset. Przerabialiśmy to w 1950 przy wymianie pieniędzy. Jedni dostali 1:100 inni 1:300, jedni bez ograniczeń inni z limitami. Kto miał walizki lewej forsy został z ręką w nocniku. Kwestię długu państwa załatwia jak u nas dekret (w USA Executive Order), w którym znosi się wszelkie zobowiązania skarbu (u nas po prostu nie wydano przez 60 lat stosownego rozporządzenia czekając aż wszelkie roszczenia się przedawnią). Teoretycznie tak samo można by znieść zobowiązania wzajemne obywateli i instytucji, przy czym instytucje dostaną “rekomepensaty” za straty (takie QE) a obywatele wała. Całe zamieszanie specjalnie nie poruszy posiadaczy majątku innego niż w postaci papierków z martwymi prezydentami USA. Choć i tu doszłoby do “new deal” z wyceną aktywów w nowej “walucie” jakakolwiek by ona nie była (na pewno nie oparta na złocie, to nie te czasy). Jest jeszcze zawsze wyjście siłowe czyli skok na kasę (a raczej na ropę) czyli totalna inwazja i maksymalna eksploracja terenu przeciwnika czyli zgolenie go do zera z ewentualną eksterminacją włącznie (to tańsze i efektywniejsze niż posyłanie setek tysięcy chłopa z M16). Jak złoto przekroczy kolejne granice w górę to nie ma siły ropa zrobi to samo i nie bardzo sobie wyobrażam USA płacące Arabom 300, 500 czy 1000 USD za baryłkę.
@ lsd
O popatrz, a ja myslalem, ze bede mial zarzuty o zakamuflowane lewactwo po tym tekscie :)
Od zawsze powtarzam, ze o 1 stopiec powyzej najwyzszej temperatury w Kosmosie jest zero absolutne. Nie inaczej jest z pogladami politycznymi :)
@ gosc codzienny
Nawet interesujaca ta political fiction ale takich scenariuszy mozna wymyslec setki. Trzeba skupic sie na czyms prawdopodobnym.
@ adegie
Dzieki za uwage.
Nie wiem czy FED i administracja maja strategie wyjscia z tego calego balaganu. Strategia wyjscia z TEGO kryzysu jest – stopy beda nisko az nominalny PKB bedzie rosl 4%-5% a potem podwyzka stop przy umiarkowanej, kilkuprocentowej inflacji.
Oczywiscie to nie rozwiaze meta-problemow.
Ja nie wierze w calkowity upadek dolara poniewaz w takim scenariuszu Azja i Europa wpadlyby w mega-depresje.
Do tym rozwazan trzeba jeszcze dodac spadajaca EROEI dla gospodarki swiatowej.
@O popatrz, a ja myslalem, ze bede mial zarzuty o zakamuflowane lewactwo po tym tekscie :)
Czasami coś jest tak bardzo na lewo, że to już okazuje się prawo, albo na odwrót :).
Fajna blogonotka, również zauważyłem fascynującą relację (bliskość?) austriaków i lewicy.
@LSD
Nie widzę żadnego związku ze szkołą austriacką
@Trystero
To jeden z najlepszych Pana wpisów zwiężle,krótko i merytorycznie tłumaczący tak wiele!Można było rozwinąć tezę na więcej rynków/gospodarek ale każdy może to uczynić samodzielnie przecież.
kunta kinte
trzon jest jak najbardziej austriacki :juncti między sytemem monetarnym i bąblami
@Trystero
“Od zawsze powtarzam, ze o 1 stopiec powyzej najwyzszej temperatury w Kosmosie jest zero absolutne.”
Eee… Przyznam, że nie zrozumiałem.
Najwyższymi temperaturami w kosmosie będą zapewne dżety czarnych dziur, pozostałości świeżych supernowych etc. Mówimy o milionach stopni Kelwina. A miliony+1 != 0.
@ Jozef_socjopata
Zobacz tutaj:
http://en.wikipedia.org/wiki/Negative_temperature
Czyli zostaje mi tylko parafrazować Sheldona z “Big Bang Theory” — “ach, saaaaarkazm”.
:)