Amerykański PKB wzrósł w III kwartale 2009 roku o 3,5%, czyli o 0,3 punktu procentowego powyżej prognoz. Ten wzrost nastąpił po spadku o 0,7% w II kwartale. Przypomnę tylko, że są zanualizowane dane kwartał do kwartału.
Moim zdaniem najlepszą interpretację graficzną tych danych przedstawił Paul Kedrosky. Wygląda ona tak (być może nie wszyscy skojarzą ten motyw: mała pomoc):
Faktem jest jednak, że działania stymulacyjne nie odpowiadają za całość wzrostu. Największy udział w tworzeniu wzrostu PKB miał program ‘kasa za gruchoty’, który pobudził sprzedaż samochodów do tego stopnia, że wzrost produkcji sektora motoryzacyjnego dodał 1,66% do PKB. Kolejne 0,5% dodał wzrost inwestycji mieszkaniowych – stymulowany niskimi stopami procentowymi i ulgą podatkową dla osób kupujących pierwszy dom ale także korzystającym z ‘normalnego’ cyklicznego odbicia. Można więc powiedzieć, że co najmniej za połowę wzrostu PKB bezpośrednio odpowiadają rządowe działania stymulujące gospodarkę.
Przechodząc na wyższy poziom analizy: dodatni wkład w zmianę PKB wniosły konsumpcja indywidualna, eksport, zapasy, inwestycje mieszkaniowe i wydatki rządowe w takiej właśnie kolejności. Negatywnie na PKB w III kwartale odbił się wzrost importu i inwestycje w budownictwo komercyjne.
Relatywnie niski udział sektora rządowego wynika z faktu, że wzrost wydatków rządu centralnego i budżetu obronnego (dla niego nigdy nie ma recesji w USA) został zneutralizowany spadkiem wydatków władz stanowych i lokalnych – każdy kto słyszał o problemach Kalifornii zdaje sobie sprawę z tego zjawiska.
Największą pozytywną niespodzianką była skala spadku zapasów. Zapasy ‘dodały’ do PKB bo ich spadek był mniejszy niż w poprzednim kwartale ale był to ciągle spadek. Ponieważ należy oczekiwać, że firmy zaczną w końcu odbudowywać zapasy to trzeba to traktować jako potencjalny pozytywny czynnik dla odczytu PKB w IV kwartale 2009 i kolejnych okresach.



Przyjdzie czas, że Amerykanie zapłacą za tą keynesowską stymulację gospodarki.
Mała korekta – o ile dobrze widzę to “change in inventories” jest na wykresie ponad kreska ? Może się nie znam ale wykres nie zgadza mi się z końcowym wnioskiem.
Ciekawy jest też ostatni punkt na linkowanym artykule Time
5) It’s the jobs numbers that matter.
I tu jest właśnie pies pogrzebany – nawet krótki wykres za ostatnie 10 lat pokazuje że pojedyńcze kwartały zanualizowanego wzrostu/spadku niekoniecznie negowały trend.
@ lendo
Wszystko jest ok.
Raport o PKB porownuje dwa kwartaly. Jesli w danym kwartale zmniejszenie zapasow bylo mniejsze niz w poprzednim kwartale to zapasy dodadza do PKB. Oczywiscie, gdyby nastapilo zwiekszenie zapasow to zapasy dodalyby do PKB jeszcze wiecej.
Dzięki.
Wzrost importu czego przy słabnącym dolarze?Gdzie można poczytać o strukturze importu za dany kwartał?Czy za wzrost odpowiada jedynie zwyżka cen surowców czy także wzrost ich ilości?
@ kunta-kinte
Jesli elastycznosc cenowa popytu na dobra importowane jest niewielka to slabnacy dolar powinien wlasnie spowodowac wzrost wartosci importu liczonej w dolarach przeciez.
Natomiast wzrost importu moze byc oznaka ozywienia gospodarczego, ktore bez watpienia mialo miejsce. Na przyklad czesc samochodow i duza czesc podzespolow do samochodow sprzedawanych w ramach ‘kasa za gruchoty’ byla importowana.
@”Cash for clunkers”
Z tym programem to w ogole jakies szalenstwo jest. Media ciesza sie, ze “nieoczekiwanie” Ford ma zysk, a GM rezygnuje ze sprzedazy Opla. Co oni mysla, ze ustawienie kwartalnego wyniku przy pomocy taczki rzadowej forsy bedzie poczatkiem trendu wzrostowego, czy co?
Wg. niektórych od wielu lat statystyki dotyczące PKB w USA są zawyżane a dotyczące inflacji
http://www.chrismartenson.com/crashcourse/chapter-16-fuzzy-numbers
Jestem ciekaw czy Trystero oraz czytelnicy mają jakieś uwagi do argumentacji autora przedstawionej prezentacji? Prawda to czy fałsz?