Ocena polskiej transformacji gospodarczej od samego początku opiera się na emocjach i ideologii raczej niż na ‘twardych’ danych statystycznych. Nie zrażony tym smutnym faktem, z donkichotowską determinacją zamieszczał będę na blogu realne oceny polskiej transformacji gospodarczej. Oceny, które z kwantytatywną wiarygodnością informują, że polska transformacja, choć na miano cudu gospodarczego nie zasługuje, okazała się relatywnie lepsza niż zmiany gospodarcze, które po 1989 roku zaszły u naszych sąsiadów.
Zdaję sobie sprawę, że apologeci III RP nie stonują swoich zachwytów nad ‘terapią szokową’ a krytycy reform gospodarczych lat 90’ nie przestaną mówić o zorganizowanej grabieży majątku narodowego. Jest jednak spora grupa Polaków stojąca pośrodku tego sporu i oni mogą znaleźć potwierdzenie swoich poglądów w takich tabelach jak ta zamieszczona w raporcie Goldman Sachs o zjednoczonej Korei.
Wspomniałem już, że raport GS o zjednoczonej Korei zawiera sporo interesujących informacji. Jedną z nich jest tabela pokazująca postawę gospodarek byłych państw socjalistycznych w latach po upadku bloku komunistycznego. Tabelę tę analitycy GS umieścili w kontekście rozważań o premii jaką gospodarki tych państw otrzymały przy przejściu z systemu centralnego planowania na system quasi-rynkowy. W tabeli znajdują się cztery serie danych
-
rok początku odrodzenia gospodarczego po recesji spowodowanej załamaniem systemu centralnego planowania
-
łączny spadek realnego PKB od 1992 roku do początku odrodzenia
-
średni roczny wzrost PKB od początku odrodzenia (lub od roku 1992) do roku 2008
-
oraz realny PKB w 2008 roku przy założeniu, że realny PKB w roku 1992 wynosił 100
Część czytelników może pamiętać podobny wykres, który zamieściłem w maju, a który pochodził z prezentacji prof. Balcerowicza. O ile zarzuty dotyczące nieobiektywności prof. Balcerowicza i związanego z nią dobierania danych (konkretnie roku, od którego liczy się odrodzenie gospodarcze) nie były w 100% bezpodstawne to poniższa tabela z raportu Goldman Sachs powinna być od nich wolna:
Nie widzę większego sensu porównywania Polski z państwami byłego ZSRR zwłaczsza z republikami kaukaskimi i środkowoazjatyckimi. Po pierwsze odbicie w tych państwach nastąpiło kilka lat później, po drugie wzrost gospodarczy części z tych państw (Azerbejdżan, Kazachstan, Rosja, Turkmenistan) związany był z eksploatacją surowców energetycznych i wzrostem cen tych surowców. Warto natomiast porównać Polskę z innymi państwami regionu CEE, z Czechami, Słowacją, Węgrami, Rumunią a także z państwami bałtyckimi (uwzględniając jednak fakt, że w 2009 roku te ostatnie trzy państwa zanotują ponad 10% spadek PKB przy wzroście polskiego PKB).
Jaki obraz polskiej transformacji wyłania się z tego porównania? Moim zdaniem, zdecydowanie powyżej przeciętnej. Co więcej, po 2009 ocena polskiej transformacji wyraźnie wzrośnie po tym jak część sztucznego wzrostu gospodarczego (finansowanego nadmiernym kredytowaniem) w innych państwach odejdzie do historii. Pod względem średniego rocznego wzrostu gospodarczego Polska przegrywa z państwami bałtyckimi i Słowacją (ale po 2009 roku przegrywać będzie już tylko ze Słowacją) i pozostawia w tyle Czechy, Węgry i Rumunię. Po względem wysokości realnego PKB w 2008 roku, przy założeniu, że realny PKB w 1992 roku wynosił 100, Polska przegrywa tylko ze Słowacją.
Z drugiej strony wyniki gospodarcze Polski są mimo wszystko gorsze od wyników Korei Południowej, która startowała z wyraźnie wyższego poziomu. Tak jak napisałem na początku: ‘było nieźle, ale bez cudów’.


Ale i tak wielkie ukłony dla Leszka Balcerowicza!
Oczywiscie to wszystko prawda ale zapominasz o wysokim bezrobociu oraz wspolczynniku Ginniego.W Polsce jest on bardzo wysoki co przekladajac na ludzki jezyk znaczy ze wiekszosc owego wzrostu PKB skonsumowalo moze 20% najbogatszych Polakow.Oczywiscie reszcie tez sie nieco polepszylo ale na pewno nie 200%-nikt juz glodny nie chodzi ale do naprawde dobrych warunkow placowych dla nizszych warstw spoleczenstwa polskiego jeszcze ciagle droga daleka.
Balcerowicz-szef POdstawowej Organizacji Partyjnej w Instytucie Marksizmu-Leninizmu PAN.
Czesi,Slowacy,Wegrzy Balcerowicza nie mieli,a maja autostrady.Gdzie tygodniowa winietka kosztuje tyle co jednokrotny przejazd w Polsce.A prad w Polsce tyle co w Anglii.
Gratulacje dla wielkiego tow.Balcerowicza.Za likwidacje gornictwa wegla w okolicach Wałbrzycha.Przeciez wegiel mozna kupowac za granica.Jakiez to europejskie
@ docentverba
Wlasnie o tym pisalem w pierwszym zdaniu tekstu.
@trystero-oczywiscie.Ale chcialem nieco stonowac entuzjazm pana Yossariana.
W nawiązaniu do Pańskiej publikacji o przemycie 134 mld$ przez dwóch obywateli japońskich.
Czy ta śmierć może mieć coś z tym wspólnego?
http://fakty.interia.pl/swiat/news/japonia-tajemnicza-smierc-bylego-ministra,1377573
@ Michel
Nie wiem. Natomiast o ile mi wiadomo to wspomniane w tekscie obligacje zostaly oficjalnie uznane za falszywe.
@ docentverba
Tylko ciężko porównywać sytuację Czechów, Węgrów i Słowaków do naszej sprzed 1989. Oni mieli troszeczkę lepszy start:). Wiem, że Balcerowicz jest teraz popularnym chłopcem do bicia, jak wszyscy w tym kraju, którzy mają jakieś konkretne osiągnięcia.
A to, że był w PZPR na pewno nie jest czymś czym powinien się chwalić i tutaj pełna zgoda.
@ docentverba
O prądzie w pośpiechu nie doczytałem:)
Nie pomyślałeś może, że prąd kosztuje tyle ile kosztuje, bo polskie elektrownie to siedlisko korupcji, związków zawodowych i całego tego socjalistycznego syfu? A w kopalniach węgla to Balcerowicz strajkuje co dwa tygodnie, czy 150 różnych związków z którymi zarządy non-stop coś muszą negocjować. To, że kopalnie przez kilka lat coś tam zarabiały to tylko efekt koniunktury i chińskiego popytu. Kilka lat profitów i piętnaście lat utrzymywania związkowych nierobów przez podatników. Tak to mniej więcej wygląda. Durnego prawo i nieudolność GDDiA to też raczej nie jest wina Balcerowicza.
pozdrawiam:)
Wciąż jednak widzę, że punktem odniesienia dla transformacji wszelakich jest 1992. W Polsce większość złego z transformacyjnej recesji mieliśmy w tamtym roku za sobą. Na ile zatem porównywanie Polski z innymi krajami, przy 1992 jako początku “epoki”, jest sensowne?
Druga sprawa to jest fakt, że w Polsce musimy mieć lepszy wzrost gospodarczy niż Czesi abo Węgrzy jeżeli chcemy ich dogonić. Bycie “średnim” w wyścigu gospodarczym z grubszymi od nas oznacza, że przegrywamy.
@ kujawianin
W Polsce rokiem poczatku odrodzenia byl 1991. W tabelce z raportu GS podane sa lata poczatku odrodzenia w innych panstwach i to ile ich PKB stracilo od 1992 do poczatku odbicia. Jak widzisz roznica roku, dwoch pomiedzy Polska, Czechami, Wegrami praktycznie nic nie zmienia.
Aby ocenić obiektywność takiego opracowania trzeba by zbadać stopień zaangażowania GS w polską transformację.
Wiemy, że słoń JEST w salonie, choć stara się nie rzucać w oczy. Dowodem jest choćby zaangażowanie słonia w awanturę z opcjami w zeszłym roku. Istotne byłoby na pewno zbadanie w ilu i jakich prywatyzacjach uczestniczył Goldie lub podmioty od niego zależne przez ostatnie 20 lat. Że Goldie używa do czegoś prominentnych polskich polityków dowodzi przypadek zatrudnienia Marcinkiewicza, co zresztą zostało bardzo mocno skrytykowane przez zapytanych o to niezależnych ekspertów z UK.
Tak więc czekamy na bardziej nizależną analizę polskiej transformacji. Przyłączam się do głosów krytykujących ustanowienie 1992 roku jako początek transformacji. To całkowicie zafałszowuje obraz sytuacji. Wtedy byliśmy już po katastrofalnym spadku PKB ocenianym przez różne źrodła na 26-34%. Balcerowicz stwierdził niedawno, że właściwie to po przeliczeniu nie było wtedy żadnego spadku PKB! Pozostawiam ocenę wiarygodności tego pana innym.
p.s.
Trochę dziwnie tu na stronie ifin24. Tu jesteś jednym z trzech (o dwu pozostałych nie słyszałem) Tam byłeś jedyny.
Tak czy inaczej życzę powodzenia i obiecuję wbijać co jakiś czas szpilkę :)
@ Big Papa
To nie jest opracowanie o polskiej transformacji. To jest tabela z raportu o Korei Polnocnej.
Ponownie odsylam do pierwszego zdania tekstu.
@Trystero:
A ile Polska straciła do swojego dołka w 1991? Tego nie ma w tej tabelce, albo nie umiem jej czytać. Ciekawi mnie jaki jest bilans dla Polski od samego początku transformacji, której pierwsze elementy wprowadzano jeszcze rękami premiera Rakowskiego, czyli gdzieś tak od 1988/1989 jako roku odniesienia. Nie mam zdania na ten temat, ale trudno mi uwierzyć, że Czesi i Węgrzy nie byli od nas dużo lepsi. Może to taki mój polski kompleks.
Rzeczywiście trochę “po łebkach” przeleciałem przez tekst.
Tak bywa, gdy ma się emocjonalne podejście do tematu. A ja po prostu “wychodzę z nerw” gdy chodzi o tę kwestię.
Za to teraz zwróciłem uwagę na Chiny w podanej tabeli. To gospodarka w dużym stopniu centralnie planowana, system polityczny jest niedemokratyczny, wiele parametrów godspodarki jest sterowane ręcznie, a nie przez wolny rynek. A jednak przykład CHRL przeczy głoszonej regule o bezwzględnej wyższości kapitalistycznej gospodarki opartej na wolnym rynku. Kluczem do tej zagadki jest moim zdaniem niezależność Chin od nacisków międzynarodowych, i brak korupcji na szczytach władzy oraz zwalczanie jej na dole, ergo lojalność władzy wobec własnych obywateli.
Właśnie zauważyłem, że Zorro spłodził drugi już demaskatorski wpis o Goldman Sachsie, a właściwie relacjonuje śledztwo niejakiego Matta Taibbi:
http://zezorro.blogspot.com/2009/06/pierwszy-bankier-inwestycyjny-swiata.html
http://zezorro.blogspot.com/2009/10/kto-zabi-misia.html
Warto wiedzieć z jakim potworem mamy do czynienia, aby właściwie interpretować jego wynurzenia.
@ Big Papa
Wieczorem napisze o tym caly tekst.
Transformacja zaczęła się dużo wcześniej. Już w 1989 czerwone koty widząc co się święci zaczęli wyprowadzać kapitał i konstruować podstawy przyszłego systemu dającego im uprzywilejowaną pozycję.
Tak więc po przejęciu władzy w Magdalence co zostało upublicznione okrągłym stołem (okrągły stół był dla mas, tak naprawdę wszystko już było załatwione) maszyna ruszyła oficjalnie. Sprawy typu FOZZ zaginięcia oraz “oficjalne” zabójstwa ludzi stojących na przeszkodzie. To były bezwzględne czasy i Ci ludzie byli i są nadal bezwzględni.
Jeżeli ktoś podaje datę początku transformacji w Polsce jako 1992 to albo robi to z niewiedzy (duuużej niewiedzy) albo z premedytacją.
Warto też wiedzieć o nieoficjalnej wizycie Jaruzela w Nowym Jorku w latach 80tych oraz o planie Sorosa zwanym później planem Balcerowicza. Polecam też lekturę jakichkolwiek wywiadów z p.Balcerowiczem dostępnym w mediach typu onet czy interia. Co z nich wynika? Czy tak mówi “kapitalista”, ten facet ma socjalistyczne poglądy…
Co do GS to mają swoje sposoby żeby wyciągać z rynku kasę. Jednym z nich jest omalże dogmatyczna wiara w ich przewidywania wielu wielu ludzi.
Szalom
<>
Waldemat Kuczyński, minister przekształceń własnościowych w rządzie T. Mazowieckiego: Soros przyjechał z planem reformy gospodarki polskiej, zwanym planem Sorosa. To była kombinacja szokowej operacji antyinflacyjnej z restrukturyzacją naszych firm (”Zwierzenia zausznika”, Warszawa 1992, s. 82-83).
oczywiście zrobił to z dobrej woli.
PRL/III RP obrała zły kierunek – kierunek przypomijacy bardziej Rosję Jelcyna (na szczescie w mniejszym stopniu) niż azjatyckie tygrysy.
Ci co mówią o grabierzy majątku mają całkowitą rację. Prawda nie leży po środku. Zamiast patrzeć na goły PKB i kilka drapaczy chmur w Warszawie, przejrzyjmy statystyki dotyczące rozwoju naukowo-technicznego albo liczbę nowopowstajacych firm o zasięgu swiatowym z siedzibą w Polsce. I co wychodzi? Liczba patentów na milion mieszkańców 2 rzędy wielkosci poniżej średniej z UE. Firm nie ma praktycznie zadnych. Nie ma narodowej specjalizacji w żadnej technologii, nakłady na R&D to 0,5%PKB. Powyżej pewnego pułapu zerowa aktywność. Jak w Afryce. Jest jednak przyzwoity PKB ( w porównaniu np. z Ameryka Południowa albo Afryką), są jakieś fabryki. Skoro jest PKB i są fabryki, a nie ma innowacji, to znaczy, że większa część mocy wytwórczych znalazła się w zagranicznych rękach i jest traktowana jako peryferyjna (montownie bazujace na tanich robolach). Jeśli jakiś kraj nieświadomie specjalizuje sie w taniej sile roboczej, to końćzy jak Meksyk. Wskazówka: Chiny sie w tym nie specjalziują, a tania siłę roboczą wykorzystuja jako chwilowy atut by uciec w technologie i własny kapitał. Nie chce popadać w przesade, rozumiem potrzebę ściągania inwestycji z zagranicy, ale z umiarem. Tutaj nie było pustyni, start w 1989 był o niebo lepszy niż Korei Południowej w latach 70.
Zamaist teoretyzować, można prześledzić historię prywatyzacji. Praktycznie każda prywatyzacja w Polsce była wielką okazją dla “inwestora”.Czasem sprzedawano tanio rynek (TPSA, PZU), czasem po prostu firmę za 1/3 ceny (Kwidzyń SA na przykład). Ile inwestycji powstało w polu, a ile to było przejmowanie (okazyjnie!) gotowca i to w dodatku działajacego w dobrej kondycji? Każdy normalny człowiek pozbywajacy sie w ten sposób własnego majątku uznany zostałby za niespełna rozumu. A tutaj mamy jakieś niezrozumiałe cmoktanie, “wyważanie” sądów. Złodziejstwo to złodziejstwo.
Pokutuje mit, że po PRL została jakaś pustynia i bez zagraniczncyh inwestycji by się nie obyło. Zaręczam, że Japonia w XIX w. i Korea południowa w 2 połowie XX w. to były większe pustynie i obyły się bez “pomocy”. Same stały się globalnymi inwestorami i ciągna z tego tytułu niemałą rentę.
Niektórzy tak daleko odpłyneli w “wyrafinowej” ekonomii (monetaryzm, banki, spekulacja, kursy złota, patrzenie na goły PKB), że zapominają fundamentalne prawo:
bogactwo narodów płynie z posiadania ziemi i środków produkcji.
Bogactwo generowane przez obce montownie można polizać tak jak lizak przez szybę. To jest parametr stworzony do mamienia, tak jak np. średnia pensja zamiast mediany z pensji. Z resztą efekty są namacalne. Mienło tyle lat od “reform”, a bezrobocie permanentnie wysokie, emigracja zarobkowa jak w PRL…
@frasobliwy. Ładnie napisałeś . Tylko ostatni akapit z tą emigracją zarobkową jak w PRL jest zły . W PRL – poza góralami w Jackowie i studentami / nielicznymi / w wakacje, emigracji zarobkowej prawie nie było . Teraz , gdyby nie UK i IRL byłaby ustawiczna klapa i … kryterium uliczne .
Podobnie mierzenie gołym PKB . Już teraz , w wielu krajch
myślą o innym wskazniku . Jakimś “szczęściomierzu”.
Co będzie dalej … tak naprawdę nikt nie wie !!!
Czy USA klapną ? Co zrobią Chiny z masą kasy wpakowanej w obligacje US i $ ? Czy i jak rozwinie sie bezrobocie w UE ?
Bo wzrosty na giełdach – ergo w szulerni mają małe podstawy realne . Tego nie wie nikt !