Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Wykres dnia: zużycie wody w Edmonton 28 lutego 2010 roku

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 09.03.2010 | Komentarze (7) »

Myślę, że zdobyłem już sobie opinię blogera bardzo zainteresowanego tym, w jaki sposób dostęp do olbrzymiej ilości danych, który otrzymaliśmy dzięki postępowi technologicznemu, może uczynić nasze życie lepszym a działalność gospodarczą bardziej efektywną. Dziś, chciałem pokazać, zestaw danych, którego wartość praktyczna jest bardzo ograniczona.

Po prostu, czasem przyjemnie jest zobaczyć kwantytatywny zapis czegoś tak oczywistego jak fakt, że ważny mecz reprezentacji narodowej może zmienić zwyczaje sanitarne całego narodu:

Za EPCOR

Za EPCOR

Mężczyźni to jednak świnie* są i basta!

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 08.03.2010 | Komentarze (11) »

Nie wiem czy dzisiejszy dzień jest odpowiedni do pisania o tym, że mężczyźni to są jednak świnie, w końcu, gdybym był kobietą to informacja taka bynajmniej nie sprawiłaby mi radości, wręcz przeciwnie, popsułaby mi nastrój. Odrzuciłem te wątpliwości ponieważ temat jest fascynujący.

Zaczęło się od tego, że jakiś miesiąc temu przeczytałem w Time o nowej rozrywce bogatych amerykańskich gwiazd: rozwodach na łożu śmierci. Wszystko dzięki postępowi nauk medycznych. Ludzie zdiagnozowani ze śmiertelnymi, nieuleczalnymi, albo niemal nieuleczalnymi, chorobami mają dzięki zaawansowanej medycynie dodatkowych kilka miesięcy życia i płomień nadziei, że znajdą się wśród tych szczęśliwych 2%, którzy na przykład raka trzustki pokonają. Fakt, że potencjalnie ostatnie miesiące życia decydują się przeznaczyć na rozwód jest dla prostego człowieka, którym jestem, totalnym szokiem.

Artykuł w Time pomaga zrozumieć ten fenomen: w tle większości opisanych wyżej rozwodów znajdują się sprawy spadkowe. W artykule zacytowano prawnika, który wskazuje, że małżonek jest praktycznie jedyną osobą, której nie da się wyrzucić z testamentu. Rozwód jest więc czasem alternatywnym sposobem na zarządzaniem swoim spadkiem.

Mała refleksja psychologiczna: wydaje się, że ciężko chora osoba będzie chciała zachować pokój z wszystkimi ludźmi. Dobre relacje z bliskimi działają terapeutycznie. Poprawienie stosunków z bliźnimi jest też korzystne dla tych, którzy pozostaną. Takie jest też moje podejście. Potrafię jednak zrozumieć przeciwną postawę: bliskość śmierci może ośmielić niektórych ludzi, by byli sobą, nie kryli się ze swoimi uczuciami, na przykład pokazali, małżonkowi, który wielokrotnie ich zdradził co naprawdę o nim myślą. Czy nie tak można wytłumaczyć zachowanie żony Johna Edwards, demokratycznego kandydata na kandydata na prezydenta z 2008 roku, pani Elizabeth Edwards która zmagając się z rakiem piersi w IV stadium (nieuleczalnym) zdecydowała się na separację?

Wróćmy jednak do tematu. Artykuł w Time zawiera informacje, która sama w sobie jest zaskoczeniem, że wskaźnik rozwodów (ich prawdopodobieństwo) jest mniej więcej takie same dla zdrowych (fizycznie) związków jak i dla par, z których jedno z partnerów zmaga się z nowotworem. Autor tekstu przytomnie zauważa, że ciężka choroba jest katalizatorem dla małżeństwa: zbliża do siebie partnerów w udanych związków i rozbija te małżeństwa, które już wcześniej miały problemy.

Rzecz w tym, że prawdopodobieństwo rozwodu małżeństw, z których jedno z partnerów zmaga się z rakiem jest różne w zależności od tego czy chory jest mąż czy żona. Marc Chamberlain, onkolog z Seattle, przeprowadził małe (około 500 uczestników) badania sprawdzające jak niekorzystna diagnoza medyczna (guz mózgu lub stwardnienie rozsiane) wpływa na prawdopodobieństwo rozwodu lub separacji. Okazało się, że kobiety, u których zdiagnozowano powyższe choroby były siedem razy bardziej narażone na rozwód lub separacje niż mężczyźni o podobnym stanie zdrowia.

Czytaj dalszą część »

Dlaczego warto obserwować sektory na rynku akcyjnym?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 07.03.2010 | Komentarze (6) »

Od dawna podkreślam, że należy wystrzegać się jednowymiarowego spojrzenia na rynek akcyjny. Na rynku akcyjnym, traktowanym jaki całość, mogą współistnieć trzy różne trendy w zależności od tego czy analizujemy rynek w horyzoncie krótko, średnio czy długoterminowym. Co więcej, rynek akcyjny nie jest także jednolity w kontekście zachowania tworzących go spółek i grup spółek. Dobrze ilustruje to rynkowe powiedzenie ‘zawsze jest gdzieś jakaś hossa’.

Krótko mówiąc, to, że rynek akcyjny jest w trendzie rosnącym nie znaczy, że nie można na nim tracić alokując kapitał w relatywnie słabe sektory. Na odwrót, nawet w czasie silnej bessy istnieją sektory, które zachowują się dużo lepiej od rynku – choć na silnym rynku niedźwiedzia trudno o sektory, które bessie dają odpór – jeśli już, będą to pojedyncze spółki.

Bespoke opublikowało niedawno trzy wykresy, które doskonale pokazują, jak niejednolity może być amerykański rynek akcyjny. Na przykład, szeroki rynek, który przedstawia indeks S&P 500 wzrósł od minimum w marcu 2009 roku 67,7% do piątku 6 marca 2010 roku. Różnica pomiędzy najlepszym sektorem (finansowym) a najgorszym sektorem (telekomunikacyjnym) wyniosła aż 126 punktów procentowych (143% i 17%). Sektor podstawowych produktów konsumpcyjnych znajduje się zaledwie 2,6% poniżej maksimum hossy z 2007 roku. Sektor finansowy jest 58% poniżej tego poziomu. Więcej informacji znajduje się w poniższej tabeli:

Za Bespoke

Za Bespoke

Niezwykle interesująco wygląda zestawienie powyższych danych na wykresie punktowym. Pokazuje on zmianę wartości poszczególnych sektorów od minimum w marcu 2009 roku do marca 2010 roku na tle zachowania sektorów w czasie bessy od października 2007 roku do marca 2009 roku:

Czytaj dalszą część »

Quadrofobia, czyli jak oszukują korporacje

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Społeczeństwo dnia 06.03.2010 | Komentarze (8) »

Dwaj naukowcy z Stanford Law School zbadali ponad milion sprawozdań finansowych z okresu 1980-2007 sporządzonych przez firmy notowane na rynkach publicznych. Okazało się, że zarządzający tymi przedsiębiorstwami cierpią na rzadką fobię: lęk przed liczbą ‘cztery’.

Joseph Grundfest i Nadya Malenko nazwali tę przypadłość: quadrofobia. Moim zdaniem zrobili to by odróżnić badaną praktykę od tetrafobii, lęku przed ‘4’ równie powszechnego w Azji Wschodniej co triskaidekafobia, czyli lęk przed ‘13’, w kulturze europejskiej. Na czym polega quadrofobia?

Zacząć należy od tego, że kluczową informacją podawaną w każdym sprawozdaniu finansowym jest zysk netto przypadający na jedną akcję przedsiębiorstwa (EPS – earnings per share). EPS podaje się w centach (na przykład $0,51 albo $1,21). Rzecz w tym, że EPS nie jest liczbą całkowitą. W sprawozdaniach finansowych nie podaje się jednak części ułamkowych centa lecz zaokrągla się wynik do całego centa. Zgodnie z zasadami zaokrąglania EPS z cyframi od 1 do 4 po przecinku zaokrągla się w dół a EPS z liczbami od 5 do 9 po przecinku zaokrągla się w górę ($0,214 staje się $0,21 a $0,215 staje się $0,22). A teraz, drodzy czytelnicy, zgadnijcie jaka liczba najrzadziej występuje po przecinku w danych o EPS z amerykańskiego rynku giełdowego?

Grundfest i Malenko zauważyli kilka interesujących faktów:

  • quadrofobia występuje częściach w firmach znajdujących się w  zasięgu uwagi analityków, objęcie spółki analizami analitycznymi często skorelowane jest z pojawieniem się quadrofobii
  • na quadrofobię najmniej odporne są średniej wielkości firmy (blue chipy i mikro chipy odznaczają się większą odpornością)
  • quadrofobia dużo częściej występuje w przypadkach, w których raportowane wyniki EPS są bliskie oczekiwaniom rynkowym (konsensusowi analityków)
  • firmy z wysokim wskaźnikiem C/WK (cena do wartości rynkowej, P/BV – price to book value) dużo częściej angażują się w quadrofobię
  • quadrofobia występuję najczęściej gdy EPS ma niską wartość absolutną (na przykład wtedy gdy EPS wynosi $0,10 a nie $1,51
  • firmy angażujące się w quadrofobię częściej niż spółki od niej wolne wprowadzają poprawki do swoich wyników i zostają oskarżone przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o wykroczenia księgowe

Nie chciałbym by czytelnicy przywiązywali zbyt dużą wagę do powyższych wyników badań. Po pierwsze, takie działania z reguły są legalne. Zasady rachunkowości dopuszczają pewną dowolność w wycenie aktywów, czasie księgowania transakcji, etc. Po drugie, skala ‘rachunkowego upiększenia’ jest niewielka. W ostatnim roku objętym badaniem, 2006, przeciętna wartość ‘rachunkowego upiększania’ potrzebnego do zmiany EPS o jedną dziesiątą centa wynosiła $149 000, mediana ‘zaledwie’ $31 000. To 0,15% (przeciętna) lub 0,41% (mediana) całkowitych wyników kwartalnych spółki. Na czym więc polega problem?

Czytaj dalszą część »

Oczekiwana długość życia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 05.03.2010 | Komentarze (21) »

W poprzednim tekście o podniesieniu wieku emerytalnego zwróciłem uwagę na rosnącą wraz z rozwojem cywilizacyjnym przeciętną oczekiwaną długość życia (oczekiwana dalsza długość trwania życia). Chciałbym zwrócić uwagę na kilka interesujących kwestii związanych z PODZ.

Przede wszystkim, zastanawiam się czy wszyscy czytelnicy bloga zdają sobie sprawę, że PODZ można wyliczyć dla różnych przedziałów wiekowych. Z reguły PODZ podawana jest dla ‘urodzenia’ i oznacza liczbę lat, którą przeżyje przeciętny człowiek. Z tak zdefiniowanym PODZ jest pewien problem – fałszuje nasze wyobrażenia o tym jak długo ludzie żyli w przeszłości. Na przykład w kolonialnej Ameryce, w Wirginii, przeciętna oczekiwana długość życia nie przekraczała 25 lat.

Rzecz w tym, że tak niska PODZ determinowana była wysoką śmiertelnością niemowląt i dzieci. W Nowej Anglii aż 40% dzieci nie dożywało dorosłości. W XVIII wiecznym Londynie 75% dzieci nie dożywało piątego roku życia. Obecnie, w rozwiniętych państwach ten wskaźnik nie przekracza jednego procentu, w najsłabiej rozwiniętych wynosi kilkanaście procent.

Proszę na chwilę zatrzymać się przy tych danych z XVIII wiecznego Londynu. Oznaczają one, że przeciętna rodzina, chcąca zachować ciągłość pokoleniową musiała spłodzić co najmniej ośmioro dzieci! Sześcioro z nich zmarłoby przed ukończeniem 5 roku życia. Znajomość tych danych pozwala nam zrozumieć to co stało się z dzietnością w państwach rozwiniętych w XX wieku.

Najwyraźniej, wbrew oczekiwaniom sporej grupy konserwatystów, ludzkość jest mądrzejsza od lemingów i nie ma zamiaru rozmnażać się bez opamiętania aż do momentu, w którym zabraknie zasobów zdolnych ją utrzymać. Ja wskazałbym Ferdynanda Magellana jako winnego tej sytuacji. Swoją wyprawą udowodnił, że Ziemia jest okrągła i ludzkość straciła nadzieję, że w krytycznym momencie będzie mogła zeskoczyć z krawędzi płaskiego dysku w kosmiczne urwisko. Wróćmy do tematu… i poważnego tonu.

Proszę zwrócić uwagę na zachowanie PODZ przy urodzeniu i PODZ w wieku 60 lat w latach 1950-2008 w Polsce. Wyraźnie widać, że przeciętna oczekiwana długość życia rosła w Polsce od roku 1950, choć w przypadku mężczyzn da się zauważyć trzydziestoletni okres stagnacji w latach 1960-1990:

Czytaj dalszą część »

Dlaczego powinniśmy podwyższyć wiek emerytalny?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 04.03.2010 | Komentarze (90) »

Przyznam szczerze, że zupełnie nie rozumiem sprzeciwu jaki wywołuje w wielu państwach, w tym w Polsce, idea podwyższenia wieku emerytalnego. Decyzja taka wydaje mi się nie tylko ekonomiczną koniecznością ale także działaniem pod każdym niemalże względem sprawiedliwym. Dlaczego?

Otóż, wiek emerytalny powinien zostać podniesiony z jednego prostego powodu: ludzie żyją dłużej. To znaczy, że jeśli będą pracować tyle samo lat co pokolenie ich rodziców lecz żyć o kilka lat dłużej to właśnie o te kilka lat dłużej przebywać będą na emeryturze. Z punktu widzenia przepływów pieniężnych w systemie emerytalnych oznacza to takie same wpływy systemu i o kilkanaście, kilkadziesiąt procent wyższe wydatki. Doskonale ilustruje to poniższe zestawienie z The Economist pokazując o ile zwiększył się w wybranych państwach okres, w którym ludzie przebywają na emeryturze:

Za The Economist

Za The Economist

Proszę zwrócić uwagę na Polskę. W latach 1965-1970 przeciętny Polak cieszył się emeryturą 4 lata. W latach 2002-2007 niemalże 20 lat. Doprawdy, w świetle tych danych nostalgia emerytów za czasami PRL wydaje mi się totalnym nonsensem. Co więcej, dane z powyższej tabeli nie oddają całej prawdy ponieważ oparte są o oficjalny wiek emerytalny. Tymczasem, w wielu państwach, w tym w Polsce, rzeczywisty wiek przechodzenia na emeryturę jest znacznie niższy.

Czytaj dalszą część »

Grecja – dwa punkty widzenia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Świat dnia 03.03.2010 | Komentarze (10) »

Jeden z najbardziej inspirujących komentarzy na temat sytuacji w Grecji pojawił się na blogu Marginal Revolution. Tyler Cowen zamieścił taki cytat:

(…) grecki Minister Finansów ostrzegł przed kompletną katastrofą jeśli cały system nie zostanie zmieniony (…) „Ceny i wartości poruszają się w atmosferze zbliżającej się katastrofy” – napisał. „W Grecji od jakiegoś czasu wszystkie filary zdrowej gospodarki zostały przewrócone. Nie ma szans na stabilizację zarówno w równowadze gospodarczej jak i w kwestiach monetarnych i finansowych.”

(…) Podczas gdy Włosi byli autentycznie zaniepokojeni greckim kryzysem finansowym to Niemcy byli tymi, których trzeba było przekonać (…)

(…) W Atenach ludzie oczekiwali, że Minister Finansów zdoła skłonić Niemców do znaczących ustępstw. W rzeczywistości, jego pozycja negocjacyjna była bardzo słaba (…)

(…) Grecki kryzys finansowy nie powinien zostać zignorowany. Greckiemu Ministrowi Finansów nie brakowało błyskotliwości czy inteligencji przy przedstawianiu swoich opinii. Problem polegał po prostu na tym, że żaden grecki polityk nie był na tyle znaczącą postacią by został poważnie wysłuchany w Berlinie (…)

Tyler Cowen napisał, że cytaty nie pochodzą z wczorajszego Financial Times. Pochodzą z książki pod tytułem Wewnątrz Grecji Hitlera: Doświadczenie Okupacji 1941-1944.

Rzeczywiście istnieją pewne historyczne powody, dla których Niemcy nienajlepiej się czują w roli żandarma wymuszającego na innych europejskich państwach przeprowadzenie bolesnych reform budżetowych, których bezpośrednim skutkiem będzie obniżenie poziomu życia społeczeństwa. Choć nie przeszkadza to niektórym niemieckim politykom radzić Grecji by ta sprzedała część swojego terytorium by zdobyć pieniądze na spłatę zadłużenia.

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 02.03.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 02.03.2010 | Komentarze (13) »

Kolejna porcja linków.

Dwa spojrzenia na problemy państw strefy euro i przyszłość wspólnej waluty:

Vitaliy Katsenelson o sytuacji Japonii. Tytuł mówi sam za siebie: Japan – Past the Point of No Return.

O Google i algorytmie, który rządzi największym zasobem informacji stworzonym przez cywilizację ludzką. Lektura obowiązkowa.

Nowa klasa aktywów: kontrakty na kasowe przychody nowych produkcji filmowych. Inwestorzy będą mogli zarabiać razem z Jamesem Cameronem (i tracić z Tomem Cruise).

Fenomenalny tekst o strategii inwestycyjnej Warrena Buffetta i wielu nieporozumieniach związanych z traktowaniem Buffetta jako ‘value investor’.

Interesujący tekst o ekonomicznych efektach walki z nowotworami. Okazuje się, że pieniądze wydawana na R&D związany z leczeniem nowotworów okazały się dobrą inwestycją.

Czytaj dalszą część »

Partyjniactwo stanowych deficytów budżetowych

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 01.03.2010 | Komentarze (6) »

W poprzednim tekście przedstawiłem analizę sytuacji budżetowych w poszczególnych stanach USA. Po przygotowaniu tabeli w Excelu, spojrzałem na nią i zorientowałem się, że mam przed sobą szczegółowe dane o deficytach budżetowych w poszczególnych stanach. Sprawdzenie kto jest gubernatorem poszczególnych stanów zajęło mi kilka minut. Z tego miejsca kilka prostych działań w Excelu dzieliło mnie od sprawdzenia jak bardzo oddanymi konserwatystami fiskalnymi są Republikanie gdy naprawdę mają władzę.

Poruszyłem już kilka razy problem partyjniactwa federalnych deficytów budżetowych, a także innych wskaźników gospodarczych (tutaj i tutaj). Takie analizy sugerują, że demokratyczni prezydenci nie tylko rządzą przy bardziej zrównoważonym budżecie niż republikańscy prezydenci ale także osiągają lepsze wyniki gospodarcze, na przykład wyższy wzrost PKB. Komentując takie zestawienia zawsze podkreślam dwie istotne sprawy. Po pierwsze, politykę gospodarczą w USA tworzy nie tylko Prezydent ale także Kongres. Liczne okresy kohabitacji praktycznie uniemożliwiają rzetelną analizę. Po drugie, konsekwencje określonych decyzji w polityce gospodarczej często wykraczają poza kadencję prezydenta, który je podjął. Najlepszym tego przykładem są skutki decyzji prezydenta Busha dla deficytu budżetowego, przy którym operuje administracja Obamy.

Wróćmy jednak do tematu. Władzę sprawuje obecnie 26 demokratycznych gubernatorów i 24 republikańskich gubernatorów. Mediana wielkości deficytów budżetowych jako odsetka budżetu stanowego dla stanów z republikańskim (R) gubernatorem wynosi 22,9%. Średnia dla tego wskaźnika dla stanów z R gubernatorem wynosi 25,1%.

Dla stanów rządzonych przed demokratycznych (D) gubernatorów mediana  wielkości deficytów budżetowych jako odsetka budżetu stanowego wynosi 20,1%. Średnia dla stanów z D gubernatorem wynosi 19,5%.

Brałem pod uwagę dane za rok budżetowy 2010: planowany deficyt oraz deficyt po pierwszych sześciu miesiącach. Dla wszystkich stanów mediana wynosi 21,9% a średnia 21,8%.

Czytaj dalszą część »

Amerykańskie PIIGS czyli CAFINN*

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 28.02.2010 | Komentarze (10) »

Spodobała mi się rysunek w artykule o przyszłości hossy na amerykańskich obligacjach w weekendowym wydaniu Parkietu z ubiegłego tygodnia przedstawiający problemy budżetowe kilku amerykańskich stanów, w tym Kalifornii, Florydy i Nowego Jorku. Chciałem napisać o tym już kilka dni temu ale zdecydowałem się poczekać na więcej informacji o stanowych deficytach budżetowych.

Otóż, uwaga całego świata koncentruje się na Grecji, której deficyt budżetowy w 2009 roku wyniósł około 33,5 mld euro czyli 46 mld USD. Tymczasem deficyt budżetowy Kalifornii w roku budżetowym 2010, który rozpoczął się 1 lipca 2009 roku, wyniesie około 52 mld USD. Naturalnie, Kalifornia jest szóstą gospodarką świata, więc deficyt budżetowy Kalifornii wyniesie około 2,8% kalifornijskiego PKB (z 2008 roku). Warto więc zwrócić uwagę na mapę z Parkietu pokazującą sześć stanów z największym (wartościowo) deficyt budżetowym w roku fiskalnym 2010 roku:

Za Parkiet

Za Parkiet

Center on Budget and Policy Priorities (skłaniające się ku Demokratom) opublikowało pełne zestawienie stanowych deficytów budżetowych w roku budżetowych 2009, 2010 i 2011. Dane za rok 2010 obejmują planowany deficyt oraz dodatkowy deficyt po pierwszych 6 miesiącach roku fiskalnego. Dane za rok 2011 obejmują planowane deficytu budżetowe.

W 2010 roku deficyty budżetów stanowych wyniosą łącznie około 196 mld USD, około 29% łącznych budżetów. Co więcej, w 2011 roku ‘dołożone zostanie’ kolejne 103 mld USD deficytów stanowych, około 17% łącznych budżetów stanowych. Proszę jednak zwrócić uwagę, że jeśli trend z 2010 roku się utrzyma to rzeczywiste deficyty w 2011 roku mogą być nawet o kilkadziesiąt procent większe.

Czytaj dalszą część »

Strona 1 z 2412345»1020...Ostatnia »