Faktury elektroniczne EBPP

Wpisy z kategorii: Świat

Przykłady najgorszej i najlepszej alokacji zasobów

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 22.09.2010 | Komentarze (34) »

Miałem okazję spędzić kilka dni w Rzymie i wizyta w tym mieście skłoniła mnie do zastanowienia się nad efektami oceny historycznych projektów inwestycyjnych przy użyciu współczesnych narzędzi ekonomicznych. Impulsem było uświadomienie sobie liczby kościołów w Rzymie. Spacerując ulicami, na których co 50 czy 100 metrów znajdował się okazały budynek sakralny zastanawiałem się czy Państwo Kościelne rzeczywiście dokonało optymalnej alokacji zasobów inwestując tak pokaźne środki w budownictwo sakralne. Zastanawiałem się jak wyglądałby świat gdyby włodarze Rzymu zainwestowali finansowe nadwyżki w jakiś gorący sektor średniowiecznej czy renesansowej gospodarki, choćby w ekspedycje eksploracyjno-handlowe.

Naturalnie, poszukałem później informacji w Sieci ale większość z nich dotyczy ekonomii gotyckich katedr. Co więcej, okazuje się, że trudno jest nawet określić koszt ich budowy. Najbardziej rozbudowana analiza dotyczy katedry w Chartres, która, zgodnie z jednymi wyliczeniami kosztować miała około 50 mln USD z 1972 roku. To dałoby jakieś 250 mln współczesnych dolarów. Całkiem sporo jak na, co najwyżej, kilkadziesiąt tysięcy (???) ludzi, którzy zamieszkiwali ten region. w XI i XII wieku. Naturalnie, średniowieczne katedry budowano często kilkadziesiąt, czasem ponad sto lat więc wydatki rozkładały się w czasie. Przy okazji, budowa bazyliki Św. Piotra kosztować miała 48 mln USD (nie wiadomo jednak, z którego roku – więc dane nie są użyteczne)

Dwie rzeczy należałoby wziąć pod uwagę. Z jednej strony, katedry i budynki sakralne spełniały istotne funkcję ekonomiczne. Po pierwsze podnosiły morale ludności, zapewne zwiększając w pewien sposób produktywność. Po drugie, były magnesem przyciągającym pielgrzymów – turystyka religijna była bardzo popularna w Europie w średniowieczu i renesansie.

Z drugiej strony, oceniając trafność inwestycji w budowę katedr należałoby uwzględnić wartość pieniądza w czasie. Tu pojawia się problem ponieważ wspomniane 250 mln USD po 800 latach byłoby gigantyczną kwotę nawet przy użyciu minimalnego zwrotu z inwestycji. Kolejny problem to uświadomienie sobie, że w okresie owych 800 lat nie istniała inwestycja wolna od ryzyka (potrzebna do dyskontowania przepływów pieniężnych) a wyliczenie stóp inwestycji w działalność gospodarczą (rolnictwo, handel, etc) jest praktycznie niemożliwe. Wspomniałem kiedyś na blogu ile problemów sprawia ocena zasadności zakupu Alaski przez USA, wydarzenie z XIX wieku.

Wreszcie czym innym jest ocena ekonomicznego zwrotu z wielkich katedr (Bazyli Św. Piotra czy wielkich Duomo, choćby florenckiego) a czym innym ocena mniejszych kościołów. W końcu krańcowa użyteczność trzysetnego czy czterysetnego kościoła w Rzymie zapewne jest bardzo niska. Badania wskazują, że w wielu regionach średniowiecznej Europy jeden budynek sakralny przypadał na 200 osób. Te dane dla renesansowego Rzymu mogłyby być jeszcze mniejsze. Podaje za tym, interesującym, opracowaniem na temat ekonomii gotyckich katedr.

Czytaj dalszą część »

Firma Wielkiego Brata

Opublikowane przez Leszek Maruszczyk w kategorii Świat dnia 22.09.2010 | Komentarze (2) »

Prywatności z każdym dniem jest coraz mniej. Na ulicach kamery, w samochodach GPS (zwłaszcza służbowych ze śledzeniem pokonywanej trasy), Google śledzi każdy ruch internauty.

To wszystko to i tak jeszcze nic. Kamery na ulicach mają chronić przed przestępcami. Monitoring w firmowej flocie po to, żeby firma nie płaciła za prywatne przejazdy pracownika. Śledzenie ruchu przez Google po to, żeby ich reklama mogła być jeszcze lepsza i jeszcze skuteczniejsza.

Czytaj dalszą część »

Fala islamskiego terroryzmu w Europie

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 19.09.2010 | Komentarze (19) »

Zatrważające informacje o fali islamskiego terroryzmu przynosi raport opublikowany przez EUROPOL. Okazuje się, że na 294 udanych, nieudanych i zneutralizowanych ataków terrorystycznych w Europie w 2009 roku aż 1, słownie: jeden, był dziełem islamskich fundamentalistów. Zaledwie 237 zamachów dokonali, lub próbowali dokonać, separatyści.

Oto stosowna tabela:

Za EUROPOL

Za EUROPOL

Oczywiście, przygotowany jestem na elaboraty o tym w jaki sposób zaprezentowane dane statystyczne fałszują rzeczywistość. Przyznać muszę, że sam mam takie wrażenie. Na przykład, przestępstwa na tle rasowym (pobicia, podpalenia, morderstwa) zapewne nie są raportowane jako terroryzm (jeśli już to jako ekstremizm) choć mniejszym zagrożeniem od terroryzmu nie są.

W tej tabeli, zwraca jeszcze uwagę stosunek aktów terrorystycznych dokonanych przez lewicowych i prawicowych ekstremistów: 40 do 4. Te dane muszę być zaskoczeniem dla każdego kto naczytał się w polskim Internecie o ‘lewackich mięczakach pozbawionych ducha walki’ i ‘odważnych, gotowych do walki prawicowych bojownikach, którzy w chwili próby pokażą gdzie leży prawdziwa siła’.

Na zakończenie tej prowokacji, inna tabela, pokazująca ilość podejrzanych o terroryzm zatrzymanych w Europie:

Za EUROPOL

Za EUROPOL

Na każdy islamski atak terrorystyczny przypadało 110 aresztowanych islamistów podejrzanych o terroryzm. Na każdy lewacki atak terrorystycznych przypadało 0,725 aresztowanego lewackiego ekstremisty podejrzanego o terroryzm.

Oczywiście, nic zawartego w tym tekście, nie ma na celu bagatelizowanie zagrożenia terrorystycznego. Eksperci z EUROPOLU podkreślają, że islamski terroryzm może być poważnym zagrożeniem, przede wszystkim dlatego, że stawia sobie za cel osiągnięcie znacznej liczby ofiar.

Czy śmieciowe jedzenie czeka los papierosów?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 14.09.2010 | Komentarze (33) »

W NewScientist ukazał się świetny tekst o tym w jaki sposób śmieciowe jedzenie uzależnia. Warty polecenia jest ten fragment: W jeszcze nieopublikowanych badaniach Eric Stice wykazuje, że po nakarmieniu koktajlem mlecznym szczupli dorośli z otyłymi rodzicami wykazują większy przyrost stężenia dopaminy, a więc satysfakcji, niż szczupli dorośli ze szczupłymi rodzicami. Stice uważa, że tutaj właśnie leży sedno problemu. Rodzą się ludzie, dla których jedzenie jest po prostu bardziej przyjemne (dosłownie: orgasmic). Co więcej, wraz z przejadaniem się ten efekt słabnie i jedzenie sprawia coraz mniejszą przyjemność co skłania ludzi… do zwiększenia dawek – zupełnie jak z alkoholem.

To naturalnie tylko jedne z wielu badań ale jeśli powstanie jakiś konsensus naukowy wokół tego jak dużą odpowiedzialność za otyłość ponoszą czynniki genetyczne – to pytanie czy można pozwalać karać ludzi za złe geny stanie się aktualne w kontekście chociażby potencjalnych wyższych składek na ubezpieczenie zdrowotne dla otyłych ludzi. A przynajmniej w USA, wydatki medyczne na osoby otyłe są przeciętnie o 38% wyższe niż wydatki medyczne na osoby o normalnej wadze (dane z 2007 roku – wkrótce o tym napiszę). W tym miejscu skłonny jestem zapytać: czy istnieją genetyczne czynniki wpływające na skłonność do uzależnienia się od palenia?

Z tego samego tekstu: Hank Cardello, który pracował jako manager dla Coca Cola i General Mills twierdzi, że korporacje nie tworzą produktów żywnościowych w taki sposób by były uzależniające ale przyznaje, że wiele produktów jest tworzonych z myślą o ‘wysokiej wartości hedonistycznej’ – z taką kombinacją zawartości cukru, soli i tłuszczu, która zgodnie z posiadaną przez korporacje wiedzą, skłania konsumentów do jedzenia większych ilości. Nie dostrzegam tutaj różnicy, którą podkreśla Cardello

To jest o tyle interesująca kwestia, że powiększa się ilość literatury naukowej, która wskazuje, że śmieciowe jedzenie jest uzależniające dokładnie w taki sam sposób w jaki uzależniająca jest nikotyna, alkohol i ciężkie narkotyki. Laboratoryjne szczurki uzależnione przez naukowców od śmieciowego jedzenia były w stanie znieść podrażnianie prądem elektrycznym by otrzymać porcję jedzenia. Zupełnie jak szczurki uzależnione od kokainy.

Istnieję dowody na to, że Big Tobacco tworzyła papierosy z myślą o zwiększeniu efektu uzależniającego. Nie trudno uwierzyć, że sektor śmieciowego jedzenia zachowuje się podobnie. Stąd jest już naprawdę niedaleka droga do regulacji w sektorze śmieciowej żywności, przypominających te antynikotynowe. Podwójny cheeseburger opakowany w zdjęcie tkanki tłuszczowej obrastającej serce? Myślę, że to nie kwestia ‘czy’ lecz ‘kiedy’… Pierwszą jaskółką są próby wprowadzenia ‘soda tax‘, czyli podatku od słodzonych napojów.

Najbliższa dekada w prognozie analityków UBS

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 12.09.2010 | Komentarze (7) »

Wspominałem już o najnowszym raporcie analitycznym UBS, w którym analitycy prognozują wzrost gospodarczy w najbliższej dekadzie. Posługują się w tym celu modelem korzystającym z danych historycznych z ostatnich kilku dekad. Wśród najważniejszych czynników branych pod uwagę przez model UBS znalazły się:

  • trend demograficzny: zmiana dependency ratio
  • poziom rozwoju gospodarczego: względem USA
  • poziom inwestycji w gospodarce: liczonych jako odsetek PKB
  • zmiana ryzyka finansowego: to czy gospodarka będzie się lewarować czy delewarować
  • zmiana udziału eksportu w produkcie krajowym brutto

Model UBS stworzył takie zestawienie dla poszczególnych regionów:

Za UBS

Za UBS

W przypadku poszczególnych państw, wyniki analizy UBS przedstawiają się następująco:

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 11.09.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 11.09.2010 | Komentarze (7) »

Świeża porcja linków na weekend:

Lepiej być optymistą! Przynajmniej wtedy, gdy szukamy pracy. Naukowcy przeprowadzili badania na absolwentach MBA szukających pracy. Okazało się, że optymiści (ludzie, którzy wierzą, że dobre rzeczy przytrafiają im się częściej niż złe rzeczy) osiągali lepsze wyniki w szukaniu pracy, oczywiście, po uwzględnieniu umiejętności. Mają także większe szanse na awans. Część z tych wyników to zasługa postrzegania optymistów przez otoczenie jako bardziej charyzmatycznych i posiadających większe szanse na sukces ale badacze stwierdzają, że ten efekt nie wyjaśnia całości przewagi optymistów.

Cytat tygodnia, z badań naukowych o tym w jaki sposób sytuacja ekonomiczna determinuje jakość terrorystów samobójców: Korzystając z próby badawczej, która zawierała palestyńskich terrorystów samobójców, którzy zaatakowali izraelskie cele w latach 2000-2006 pokazaliśmy dowody na istnienie korelacji pomiędzy sytuacją ekonomiczną, cechami terrorystów samobójców i rodzajem celów, które atakują. Wysoki wskaźnik bezrobocia pozwala organizacjom terrorystycznym na werbowanie lepiej wykształconych, bardziej dojrzałych i bardziej doświadczonych terrorystów samobójców, którzy atakują bardziej wartościowe cele w Izraelu. Doświadczony terrorysta samobójca? To nowość.

Wreszcie jakiś tekst o tym, że ceny ropy naftowej spadną. Zawsze polecam na blogu czytanie analiz przedstawiających dane zjawisko z różnych punktów widzenia. W ramach ułatwiania tego zadania czytelnikom bloga znalazłem artykuł o nowej podaży i stagnacji popytu na rynku ropy naftowej, które niechybnie doprowadzą do spadku cen.

Peter Boone i Simon Johnson o bardzo trudnej sytuacji Irlandii. Fakt, na który trzeba zwrócić uwagę: około 30% kredytów w bilansach irlandzkich banków to kredyty niespłacane lub zagrożone. To jest potencjalny ‘zły dług’ w wysokości 100% irlandzkiego produktu narodowego brutto. Szczególnie warty jest polecenia fragment o konieczności rozróżnienia irlandzkiego PKB od PNB, ze względu na dużą ilość korporacji, które wybrały Irlandię na swoje siedziby tylko ze względu na przyjazne prawo podatkowe.

Joseph Stiglitz i Linda Bilmes o prawdziwym koszcie wojny w Iraku, szacowanym na ponad trzy biliony dolarów. Prognozy administracji Busha zakładające 50-60 mld USD kosztów to jedno z największych niedoszacowań w historii polityki budżetowej. Interesujący jest fragment o kosztach alternatywnych wojny Irackiej – bez wątpienia warto zapoznać się z tą ideą.

Interesujący tekst o rynku kawy. To jeden z surowców, którego cena wyraźnie pnie się w górę. W ostatnich dwunastu miesiącach cena kawy wzrosła o ponad 55%. Gregor Macdonald zwraca uwagę na istotne podobieństwa pomiędzy rynkiem ropy naftowej i kawy i przypomina, że kawa jest drugim po ropie surowcem pod względem wartości globalnego eksportu.

Czego można się dowiedzieć z zachodniej prasy? Cytuję Slate: Północ obejmuje budżetowe jastrzębie: Niemcy, Polskę, Estonię, Skandynawię, Czechy i Słowację. Nowy gabinet brytyjski ze swoim planem oszczędnościowym zamierza wrócić na północ po dłuższej obecności na południu. Francja znajduje się gdzieś pomiędzy. Cały tekst traktuje o tym, że podział wschód-zachód zastąpiony został w Europie przez podział południe-północ.

Jak nauczyłem się kochać hodowlanego łososia? – interesujący tekst w Time. Przy okazji, kto zdaje sobie sprawę, że polska firma jest jednym z największych dostawców łososia na globalne rynki? Ostatnio zadebiutowała na giełdzie w Oslo.

A Wy co interesującego przeczytaliście?

Wydatki na żywność i otyłość

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 01.09.2010 | Komentarze (9) »

Dwie rzeczy wymagają wyjaśnienia w związku z dyskusją o drastycznym spadku udziału wydatków na żywność w wydatkach ogółem w USA. Po pierwsze, muszę się odnieść do nieśmiało wysuwanych sugestii jakoby wspomniany spadek był efektem tego, że Amerykanie po prostu mnie wydają na żywność.

To nieprawda. Wydatki przeciętnego Amerykanina na żywność, w ujęciu realnym (uwzględniającym inflację!), rosną nieprzerwanie od sześćdziesięciu lat (dysponuje danymi od 1955 roku). Od 1955 do 2009 roku wzrosły z około $1500 do $2100. Interesujący jest inny trend: wydatki na żywność w domu pozostały niezmienione, natomiast wydatki na żywność poza domem podwoiły się:

wydatki na zywnosc w USA

Na podstawie danych: USDA

Jeśli dużą część wydatków na żywność poza domem jest wydatkami na żywność w fast foodach to tutaj leżeć będzie jedno z rozwiązań zagadki epidemii otyłości.

Druga kwestia to związek wydatków na żywność z otyłością. Znalazłem dane o odsetku otyłych oraz o wydatkach na żywność per capita (przeliczonych na dolary międzynarodowe z 2005 roku z uwzględnieniem siły nabywczej). Mogłem stworzyć zestaw piętnastu wysoko rozwiniętych państw (Australia Austria Belgium Canada Finland France Germany Netherlands New Zealand Norway Spain Sweden Switzerland UK United States), z których wcześniej wyrzuciłem Japonię i Koreę ze względów kulturowych (niski odsetek otyłych i raczej niskie wydatki na żywność). Zobaczmy więc czy istnieje postulowana korelacja pomiędzy niskimi wydatkami per capita na żywność a wysokim wskaźnikiem otyłości:

wydatki per capita a otylosc

Czy biedni ludzie palą ponieważ są biedni?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 30.08.2010 | Komentarze (46) »

Jednym z wielu wątków pobocznych dyskusji o drastycznym spadku udziału wydatków na żywność w wydatkach ogółem Amerykanów w okresie ostatnich 80 lat była kwestia tego czy konsumpcja niezdrowej żywności to kwestia umysłu czy portfela. Przyznam od razu, że pozornie stoję w tej dyskusji na straconej pozycji ponieważ korelacja pomiędzy ubóstwem a otyłością w państwach rozwiniętych jest wyraźna i zauważana przez ekspertów.

Myślę jednak, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Aby ‘rzucić’ trochę więcej światła na tę kwestię zdecydowałem się zwrócić uwagę na palenie papierosów. Nie wiem, ilu czytelników uzna te wyniki za zdumiewające a ilu za oczywiste, ale przynajmniej w USA występuje wyraźna korelacja pomiędzy paleniem a zamożnością – im mniej zamożni są ludzie tym większy odsetek z nich pali papierosy. Oto stosowny wykres Gallupa z 2008 roku:

Za Gallup

Za Gallup

Zdumiewające czy oczywiste? Mimo, że palenie papierów nie jest w USA tanim nałogiem (na całe szczęście niewiele jest cywilizowanych państw, w których palenie tytoniu jest tanim nałogiem) to największy odsetek palaczy jest wśród najbiedniejszych Amerykanów a najmniejszy odsetek palaczy wśród najbogatszych Amerykanów.

Czytaj dalszą część »

Nie będzie niczego? Nawet helu?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 24.08.2010 | Komentarze (17) »

Peak Oil, Peak Copper, Peak Gold, Peak Potash – to wszystko można zrozumieć ale Peak Helium? Przez ostatnie kilka dni, światowe media rozpowszechniały wypowiedź noblisty Roberta Richardsona, który stwierdził, że globalne rezerwy helu mogą się wyczerpać w najbliższych 25-30 latach.

To zła wiadomość nie tylko dla miłośników sterowców i urodzinowych baloników – hel wykorzystywany jest w wymiarze przemysłowym przede wszystkim do bardzo intensywnego chłodzenia, między innymi w urządzeniach obrazowania rezonansu magnetycznego (MRI). Te urządzenia maja natomiast zastosowanie medyczne oraz w coraz większym stopniu antyterrorystyczne (skanery na lotniskach).

W Peak Helium nie byłoby nic dziwnego gdyby nie fakt, że hel jest drugim najczęściej występującym pierwiastkiem w widzialnym wszechświecie, odpowiadającym za około 24% jego masy. Nawet zasoby helu w ziemskiej atmosferze (hel stanowi 0.00052% atmosfery) są wystarczające do zaspokojenia gospodarczych potrzeb ludzkiej cywilizacji. W czym więc tkwi problem?

Cała historia z Peak Helium jest świetną ilustracją tego co może oznaczać ‘peak’ danego surowca. Otóż, można mówić o dwóch zjawiskach – fizycznym i ekonomicznym. To pierwsze oznacza fizyczne wyczerpywanie się danego zasobu. To drugie oznacza wyczerpywanie się dostępnych ekonomicznie źródeł surowca. Nie muszę dodawać, że peak ekonomiczny poprzedza peak fizyczny.

Czytaj dalszą część »

Naukowcy odkryli sekret sukcesów naukowych?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 22.08.2010 | Komentarze (15) »

Gregory Webster dokonał analizy około 54 000 tekstów naukowych, który ukazały się w Science w latach 1901-2000 i odkrył bardzo wyraźną korelację pomiędzy liczbą źródeł, które autor artykułu w nim cytuje a tym ile razy artykuł jest później cytowany. Zdaniem Webstera, zjawisko to statystycznie wyjaśnia nawet połowę wariancji w liczbie cytowań poszczególnych artykułów. Co więcej, zdaniem Webstera wspomniana korelacja rosła przez cały XX wieku.

Poniższy wykres przedstawia omawiana korelację przy uwzględnieniu ilości stron artykułów:

Za Gregory Webster

Za Gregory Webster

Badania są o tyle interesujące, że liczba cytowań, w świecie desperacko szukającym kwantytatywnych sposobów oceny wyników uchodzi za jeden z istotnych wskaźników rozwoju naukowego. Zdumiewa mnie natomiast wyjaśnienie Webstera, który od zaobserwowanej korelacji do związku przyczynowo-skutkowego przechodzi za pomocą teorii ‘ja Ciebie cytuję, a Ty mnie’. Daleki jestem od zaprzeczania, że taki efekt istnieje – to zjawisko da się nawet zaobserwować w blogosferze.

Zdumiewa mnie natomiast fakt, że nikt nie pochylił się nad najbardziej oczywistym rozwiązaniem zagadki. Otóż, ja nie wiem jak sytuacja wygląda w naukach ścisłych czy przyrodniczych oraz jak sytuacja wygląda na poziome uznanych naukowców. Mogę jednak powiedzieć, że na poziomie magistrów i doktorantów, w naukach społecznych, liczba cytowanych źródeł jest ściśle skorelowana… z jakością przeprowadzonych badań. Oczywiście są wyjątki, świetne artykuły z małą ilością cytowanych źródeł i słabe teksty ‘upstrzone’ cytowaniami. Generalnie jednak, solidnie przeprowadzone badania polegają między innymi na zapoznaniu się z możliwie szerokim zakresem literatury a to skutkuje częstym cytowaniem. W tym przypadku korelacja pomiędzy liczbą cytowań w artykule i liczbą cytowań artykułu byłaby wynikiem faktu, że obydwa wskaźniki skorelowane są z merytoryczną jakością artykułu.

A jakie są Wasze spostrzeżenia?

Strona 10 z 24« Pierwsza...«89101112»20...Ostatnia »

Autorskie blogi finansowe

Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player